"Granice dzieciństwa"

12.03.13, 08:09
Dużo się tu mówi o dorosłości dzieci i gotowości do rozpoczęcia nauki a w grupie mojej córki (rocznik 2008) jest dziewczynka która do przedszkola wożona jest wózkiem.
Ostatnio moja córka zapytała się jej opiekunki dlaczego ta nie chodzi pieszo. Opiekunka grzecznie wytłumaczyła, że dziewczynka pieszo nie lubi chodzić (dziecko mieszka w "rejonie" przedszkola).
W przedszkolu jestem chyba jedyną matką która dziecku w ubieraniu czy rozbieraniu nie pomaga (chyba że dziecko ma jakiś problem). Rozumiem że ograniczenia czasowe, praca, pośpiech, ale wyręczają również osoby teoretycznie mające czas: matki niepracujące, opiekunki, babcie, również przy odbieraniu z przedszkola.
Jak te dzieci mają się usamodzielnić pytam i kiedy to nastąpi???
    • carmita80 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:15
      A co cie to wozenie wozkiem tak w oczy kole? Czy to twoj problem? Sa dzieci wozone autami, choc maja blisko, rowerami, choc maja blisko i co z tego?
      Moja znajoma tez wozi prawie 3.5-latka wozkiem bo choc w rejonie to dla mlodego to bylby ponad pol godzinny spacer a mlody musialby zrobic takich specerow 4 i czasem robi np. z hulajnoga a czasem gdy pada i wieje w wozku. Jaki problem?
      • saszanasza Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:49
        carmita80 napisała:

        > A co cie to wozenie wozkiem tak w oczy kole? Czy to twoj problem?

        Problem nie mój, jak i każdy poruszany na forum, co nie oznacza że nie mogę komentować. Na tym forum w większości ludzie żyją problemami innych, więc nie widzę nic niewłaściwego w mojej wypowiedzi.

        Uważam że dziecko 5 letnie ze względu na jego "zdrowie psychiczne" nie powinno być wożone do przedszkola wózkiem.
        Wożenia samochodem też nie popieram, ale dopuszczam takie praktyki, jeżeli rodzic tym samym samochodem udaje się następnie do pracy. Z czysto logistycznego punktu widzenia to najlepsza i najmniej czasochłonna opcja
        • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 22:38
          > Wożenia samochodem też nie popieram, ale dopuszczam takie praktyki, jeżeli rodz
          > ic tym samym samochodem udaje się następnie do pracy. Z czysto logistycznego pu
          > nktu widzenia to najlepsza i najmniej czasochłonna opcja

          a jaka jest roznica miedzy tym, ze rodzic dowozi dziecko samochodem i jedzie do pracy a dowiezieniem dziecka wozkiem i pojscie/pojechanie komuniakcja miejska/podmiejska do pracy?
          W obu sytuacjach dziecko nie chodzi a rodzic sie spieszy.
    • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:18
      zapytaj sie tej mamy...
      ja za to na co dzien widuje kilkoro dzieci rowniez dowozonych z domow polozonych blizej niz moj ale samochod nie wzbudza takiego zdziwienia, a szkoda, bo dla dziecka to na jedno wychodzi a nawet gorzej, bo wdycha ciepelko z klimy a nie mrozek.
      Tylko nauczycielki trabia, zeby nie dowozic dzieci, bo dzieci po spacerku porannym sa zywsze, przytomniejsze i w lepszych nastrojach.
      • mojemieszkanie24 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:25
        skąd ja to znam smile U mnie dzieci 2,3- 3 letnie rodzice najlepiej podwieźliby samochodem pod same drzwi, wnieśli do szatni, rozebrali i wnieśli do sali- mam takich kilku. Jakież to było zdziwienie na poczatku roku, że wychodzimy na spacer do temperatury -10 stopni C. Dla niektórych był to tak wielki szok, że w okresie zimowym nie puszczali dzieci do przedszkola ( 2 rodziców). Jakoś nie mogli zrozumieć, że to jest OBOWIAZEK nauczyciela. Jak patrzę na niektóre dzieci to myślę, ze rodzice przywożą je nie do przedszkola ale DO SZPITALA- dziecko słania sie na nogach i jest na lekach. Wtedy się nie dziwię, ze nie chcą zeby nauczycielki wychodziły skoro dziecko jest CHORE.

        Samodzielność to temat rzeka...... Z mojej grupy na 25 osób może kilkoro dzieci przy rodzicach/ dziadkach/opiekunkach ubierają sie samodzielnie. Jakoś dziwnie, ze u mnie wszyscy się ubierają samodzielnie wiec jest odwrotnie. Dzieci potrafią kombinować nawet w tak młodym wieku. Skoro babcia czy mama ubierają to po co się wysilać ? U mnie mają wizję, ze wyjdą na śnieg w kapciach i cienkich spodniach jeżeli się nie ubiorą więc wolą się ubrać smile
        • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:37
          akurat to mnie nie dziwi - wiadomo, ze dziecko inaczej reaguje, przy roznych osobach.
          Mama od urodzenia ubierala i z rozpedu ubiera nadal, przezwyczajenie obu stron. Dziecko nagle laduje w inym otoczeniu, bez ubierajacej od urodzenia mamy, wiec ubiera sie samo. Dziecko nie zna innej opcji, ze nauczycielka ubiera, bo od ubierania zawsze byla mama a nie nauczycielka. Za to odkad siega dziecko pamiecia, to mama ubierala i nie moze pojac, dlaczego nagle ma tego nie robic. Ot zwykle rozumowanie malego dziecka. Do tego dzieci nie lubia/nie pojmuja zmian w przezwyczajeniach. Dlatego dziecko widzac mame nagle "nie umie" sie ubrac.
          • illegal.alien Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 12:14
            Otoz to smile Moja corka czesto mnie prosi, zebym jej zapiela bluze, zdjela buty, nakarmila przy obiedzie, wziela na rece i zaniosla na sale w przedszkolu - nie widze powodu, dla ktorego mialabym tego nie robic, skoro wiem, ze w innych okolicznosciach umie to zrobic sama. Opinia innych rodzicow srednio mnie interesuje smile
    • carmita80 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:20
      Brak samodzielnosci to inna kwestia, ale przedszklle jest swietnym miejscem do nauki. U nas dzieci wychodza na zewnatrz i wchodza kiedy chca ale za kazdym razem zanim wyjda gdy jest zimno musza zalozyc kurtki, szaliki, rekawiczki i obuwie i sa zachecane do robienia tego samodzielnie i robia nawet najbardziej oporne jednostki smile oprocz zabawy w ogrodzie wychodza tez na dlugie spacery, maluchy w wozkach, starsze pieszo.
      • saszanasza Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:56
        Ale dojrzałość emocjonalna idzie w parze z samodzielnością lub jej brakiem....
        Dziecko które nie jest we wszystkim wyręczane, niejako wypracowuje w sobie poczucie obowiązku, a to przekłada się na dojrzałość szkolną.
        • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 15:32
          dojrzalosc emocjonalna a samodzielnosc to dwie rozne rzeczy. Moje dziecko jest w pelni samoobslugowe od dawna a jednak widze, ze emocjonalnie nie zawsze sobie radzi w roznych sytuacjach.
      • bbuziaczekk Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 08:57
        Jesli chodzi o wozek, samochod, nie wychodzenie przy -10 itp to oczywiscie macie racje i ludzie sa "stuknieci" co niektorzy.

        Ale np jesli chodzi o ubieranie sie to np moj 4,1 latek sam potrafi sie ubrac i rozebrac. W domu to robi sam ale wiadomo ociaga sie strasznie, wymysla, kombinuje....
        Wiec jesli nam sie spieszy to ubieramy go sami, jesli nie to ubiera sie sam i rozbieranie tak samo.
        W przedszkolu to jest tak ze my go musimy w 90% ubierac i rozbierac bo on to siedzi w tej szatni i rozglada sie na wszystkie strony, mysli, kreci sie, patrzy wszedzie i robi wszystko inne niz powienien. I w takim wypadku to sie spoznimy na autobus (jeźdza bardzo zadko bo to obrzeze miasta/wiocha) i z przedszkola wyjdziemy nie o 15 a o 17
        Kaze sie mu rozbierac i ubierac samemu a przynajmniej probujemy
        • justyna198515 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:27
          Mój 4 latek pieknie się rozbierze a z ubieraniem ma problem.Nie chodzi do przedszkola, więc sama na niego naciskam i on zresztą sam walczy jak lew o samodzielność. Tylko,że ja mam czassmile
    • aniasa1 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:23
      > Dużo się tu mówi o dorosłości dzieci i gotowości do rozpoczęcia nauki a w grupi
      > e mojej córki (rocznik 2008) jest dziewczynka która do przedszkola wożona jest
      > wózkiem.
      moj 4-latek gdyby zobaczyl wozek w zasiegu reki to tez by nie odpuscil. On najzwyczaniej w swiecie niecierpi chodzic. Oczywiscie nie przeszkadza mu bieganie na placyku chocby 5 godzin, wtedy nie odczuwa zmeczenia. Wiec gdybym miala do wyboru ciagnac za chabety albo wrzucic do wozka to oczywiscie wybralabym to drugie. Nie sadze zeby wspomniana wyzej dziewczynka poprzez to ze teraz jest wozona miala jakies ubytki w rozwoju psycho-ruchowym.

      Ja wiem ze niektorzy maja parcie na tkz normy i to "co wypada a co nie" ale ja zwsze mysle sobie ze do doroslosci nie bedzie tego robil (ssal smoka, przylazil do nas w nocy, lal w majty) wszystkie te rzeczy przechodzily samoistenie bez jakiegos stresu dla niego, dla nas. Po co napinac sie i walczyc o cos co np za miesiac lub dwa przyjdzie samo. Owszem z zazdroscia zerkam na syna kolezanki ktory jest dlugodystansowcem ale akceptuje swoje dziecko takie jakie jest.
      • anusia_magda Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 10:26

        aniasa1 napisała:
        Ja wiem ze niektorzy maja parcie na tkz normy i to "co wypada a co nie" ale ja
        > zwsze mysle sobie ze do doroslosci nie bedzie tego robil (ssal smoka, przylazil
        > do nas w nocy, lal w majty) wszystkie te rzeczy przechodzily samoistenie bez j
        > akiegos stresu dla niego, dla nas. Po co napinac sie i walczyc o cos co np za m
        > iesiac lub dwa przyjdzie samo.

        no ja juz zostałam pouczona na ten temat że to źle wpływa na rozwój dziecka jesli w "odpowiednim" czasie nie przechodzi do kolejnego etapu, czyli jeśli za długo ma smoka, sika w pieluchy ect...je papki, jeszcze nie doszłam do tego jakie są negatywne skutki takiego postepowania, być może chodzi o późniejszą samodzielność ? ALe z drugiej strony nie jest powiedziane że dzieci które szybko przestają ssać czy sikać w majtki potem są takie przygotowane do szkoły, zycia ect..
    • semi-dolce Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:29
      Moje dziecko, rocznik 2008, do szkoły idzie za półtora roku. "Zerówkę" będzie robić w swoim przedszkolu. Półtora roku to szmat czasu dla dzisiejszego 4,5 latka. Sądzę, że nauczy się w tym czasie zakładania spodni rozporkiem do przodu, bo teraz często zdarza mu się na odwrót i wkurza się, bo nie umie ich wówczas zapiąć.
    • agni71 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:32
      A twoje dziecko przychodzi pieszo czy przyjeżdża samochodem? Bo zazwyczaj najbardziej oburzone sa te, które samochodem dowożą...
      • corrina_f1 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:40
        Moje najczęściej wożone jest samochodem, chociaż mieszkamy 10 minut spacerem od przedszkola. Powód dla mnie oczywisty, tym samochodem jadę prosto do pracy. Nie wyobrazam sobie iśc do przedszkola i wracać do domu po samochód. 20-30 minut rano wbrew pozorom robi wielką różnicę.
        • agni71 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 09:55
          A oburzasz się, dlaczego dowożone jest wózkiem dziecko, ktorego rodzice nie jeżdżą samochodem?

          • zjawa1 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 10:22
            Jakos abstrakcyjne wydaje mi sie, utozsamianie wozenia dziecka w wozku z jego samodzielnoscia.
            Moj syn nie chcial byc wozony wozkiem- i z racji tego przestalam to robic- kiedy nie mial jeszcze 2 lat.
            Czy w zwiazku z tym uwazasz, ze stal sie automatycznie od tamtego momentu, calkowicie samodzielny?
            Nie rozumiem, dlaczego problematyka wozenia dziecka wozkiem, stala sie w Twoim watku podstawa i centrum rozwazan na temat samodzielnosci dzieci?
            Zrozumiale byloby gdybys pisala np. o:
            -o problemie samodzielnego jedzenia dzieci
            -o problemie odpowiedniego trzymania narzedzi do rysowania/pisania
            -o dzieciach, ktore po 3 urodzinach w ciagu dnia chodza z pieluchami miedzy nogami, ewentualnie jesli ich nie nosza, to sissiaja w majtki, bo nie potrafia zalatwic swoich potrzeb w toalecie
            -o higienie codziennej
            Zuwazylam, ze co raz wiecej dzieci chodzacych do przedszkola kompletnie nie ma opanowanych wiekszosci, powyzej wspomnianych czynnosci.
            I nie jest to wina dzieci, tylko rodzicow, ktorzy uwazaja, ze to przedszkole powinno: nauczyc zachowania sie przy stole, sikania itp.
            To jest problem, a nie to czy dziecko jedzie w wozku czy samochodzi.
            • carrie.bradshaw-preston Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 11:07
              zadziwiajace jest jak inni lubia sie interesowac życiem innych :o chcecie miec samodzielne dzieci to super to tak je wychowujcie, ale nie wtrącajcie sie w to jak inni rodzice wychowują swoje dzieci. Do głowy mi nie przyszło patrzec kto czym wozi dziecko do przedszkola, to żenujące.

              Mój syn jezdził wózkiem do ponad 4 lat, dlatego ze miał wade stopy i operacje,więc odciązałam jego stópke, ciekawe ile takich przygłupich matek jak autorka watku krzywo na mnie patrzało bo nie daje dziecku się usamodzielnic....
              • zjawa1 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 11:23
                I jeszcze jedno, u nas jedna 4,5 letnia dziewczynka wozona jest wozkiem do przedszkola, bo matka spieszy sie na utobus do pracy!
                Wozek zostaje w przedszkolu.
                I prawde mowiac nigdy mnie to nie interesowalo, teraz sobie to przypomnialam, jak przeczytalam Twoj watek.
                • saszanasza Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 12:26
                  mnie też to nie interesowała dopóki nie zainteresowało mojej córki.
                  wiem że dzieci w tym wieku potrafią być aż za nadto szczere. moja córka zapytała się tylko, dlaczego tamta jeździ w wózku, inne dziecko może powiedzieć takiej dziewczynce coś mniej "miłego", dlatego jak pisałam powyżej, "dla zdrowia psychicznego" tamtego dziecka, nie woziłabym go w wózku.
                  co do samodzielności....zgadzam się że kwestia jazdy czy nie w wózku bezpośrednio nie ma wpływu na samodzielność dziecka, bo de facto dziecko może potrafić chodzić i jednocześnie w wózku jeździć, pytanie jedynie dlaczego akurat w wózku???
                  Gdybym miała do wyboru albo samochód albo wózek (oczywiście mowa o 5 latce) wybrałabym "nóżki", hulajnogę, sanki, rowereksmile
                  Podana córce odpowiedź "że dziecku się nie chce chodzić" moim zdaniem jednoznacznie świadczy o nadopiekuńczości. I nie mówimy tu o pokonywaniu kilku kilometrów, co najwyżej jednego kilometra, gdyż dziewczynka ta w takiej odległości od przedszkola mieszka.
                  Rzeczywiście problemem istotniejszym jest samodzielność(a raczej jej brak) przez ciebie opisana.
                  • agni71 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 13:12
                    > Gdybym miała do wyboru albo samochód albo wózek (oczywiście mowa o 5 latce) wyb
                    > rałabym "nóżki", hulajnogę, sanki, rowereksmile

                    sanki z lekka absurdalne, tez rodzic sie wysila, a nie dziecko. I nie odpowiedziałas na moje pytanie.
                    Alternatywne metody dotarcia do przedszkola sprawdzaja sie, gdy jest duzo czasu.
                    A jak rodzic sie spieszy? Tez ma dreptac w tempie przedszkolaka?
                    • saszanasza Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 13:43
                      agni71 napisała:

                      > Alternatywne metody dotarcia do przedszkola sprawdzaja sie, gdy jest duzo czasu
                      > .
                      > A jak rodzic sie spieszy? Tez ma dreptac w tempie przedszkolaka?

                      agni, ale ja kwestię braku czasu poruszałam, i doskonale rozumiem rodziców którym się spieszy, dlatego dzieci przywożą czy pomagają w ubieraniu/rozbieraniu.
                      w opisanym przypadku dziecko jest przywożone przez babcię lub opiekunkę do przedszkola, bynajmniej nie wyglądającą na osobę się śpieszącą (oczywiście mogę się mylić).
                      • agni71 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 14:24
                        Pewnie babci/opiekunce tak jest wygodniej, a dziecko sie przyzwyczaiło. Pewnie tez wolą chociaz te 10 minut dłużej pospać smile

                        I dalej nie wiem, czy ty przyprowadzasz pieszo, czy przywozisz samochodem?
                        • saszanasza Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 14:28
                          mieszkam dosłownie przy przedszkolu, więc przyprowadzamsmile
                          czasami żałuję że do przedszkola mam aż tak blisko, no ale ja bezrobotna baba jestem, więc czasu mam w bródwink
                          w każdym razie za rok będę miała dalej....
                        • saszanasza Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 14:52
                          agni71 napisała:

                          > Pewnie babci/opiekunce tak jest wygodniej, a dziecko sie przyzwyczaiło. Pewnie
                          > tez wolą chociaz te 10 minut dłużej pospać smile

                          wiesz co, to jest dosyć dziwna rodzina i do końca nie wiem czy to wygodnictwo opiekunki czy "prykaz" matki, zwłaszcza że rok temu spotkałam ją w lesie na spacerze z córką. Paulinka jechała w wózku...
                          Mają jeszcze syna ok. 13 lat. poznałam go, bo chodził na siłownię gdzie ja, ćwiczył tam na takiej platformie wibracyjnej (nie pamiętam jak się nazywała, w każdym razie to wzmacniała mięśnie).
                          >
                          > I dalej nie wiem, czy ty przyprowadzasz pieszo, czy przywozisz samochodem?
                  • mikams75 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 15:55
                    > mnie też to nie interesowała dopóki nie zainteresowało mojej córki.
                    > wiem że dzieci w tym wieku potrafią być aż za nadto szczere. moja córka zapytał
                    > a się tylko, dlaczego tamta jeździ w wózku, inne dziecko może powiedzieć takiej
                    > dziewczynce coś mniej "miłego", dlatego jak pisałam powyżej, "dla zdrowia psyc
                    > hicznego" tamtego dziecka, nie woziłabym go w wózku.

                    a moje dziecko pytalo sie mnie ciagle dlaczego jedna konkretna dziewczynka jest dowozona samochodem, akurat na nia padlo bo parkuja tuz przy furtce a moje dziecko twierdzi, ze ten samochod smierdzi. Podejrzewam, ze inne dzieci mogly mowic tamtej cos niemilego, moje dziecko tegosmierdzenia tez sobie samo nie wymyslilo, a ostatnio zobaczylam, ze zaparkowali nieco dalej. Ale nadal nie kumam w czym problem, bo mieszkaja blizej niz my a poza tym nie spiesza sie do pracy.
                    (to co wyzej opisuje dotyczy zerowki, ktora moje dziecko zaczelo w wieku 4,5 roku)

                    Dla mnie wozenie tylka wszedzie samochodem nie jest normalne, choc dziecko do przedszkola bylo dowozone do 3,5 roku (zaczela majac 2 latka) z wielu wzgledow - rano tatus nie mial czasu a wieczorem o 18 po calym dniu aktywnosci i bardzi czesto dlugich spacerow dziecko bylo zmeczone a poza tym wozek stal w wozkowni przedszkolnej, wiec musialam go wziac. Poza tym dziecko duzo chodzilo i kaleka nie zistalo, a nawet przeciwnie, ma duzo leosza kondycje od dzieci wozonych samochodem.
                    Poza tym na sile dziecka nikt nie przywiazuje w wozku, Jak dziecko chce, to moze wysiasc i isc obok. Jak w samodzodzie dziecko zacznie krzyczec, ze chce wysiasc, to nikt sie nie zatrzyma, zeby wysadzic, zeby dziecko moglo obok pojazdu pobiegac az sie zmeczy.
                    Ale zazwyczaj to wlasnie osoby jezdzace wszedzie samochodem najglosniej sie chwala, ze zrezygnowaly z wozka jak dziecko mialo 1,5 roku. I chadzaja na spacery na pobliski plac zabaw i na parking, bo trzeba podjechac do sklepu pol kilometra dalej z dzieckiem.
                    • mikams75 Re: Dziwne jak dla mnie 12.03.13, 15:57
                      dopisek: do przedszkola bylo dowozone wozkiem, nie samochodem.
    • camel_3d a co za roznica... 12.03.13, 12:30
      wiekszosc dzeici non stop jest wozona samochodem..jakiejs specjalnej roznicy w tym nie ma...

      u nas tez jest maluch 4.6 ktory jest przywozony wozkiem, ale on przychodzi na 6, a reszta dzieci na 8-9. wiec on sobie w tym wozku po drodze spi..i dosypie jeszcze troche w przedszkolu.

    • silje78 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 13:24
      Dziwne przedszkole. Jak Ola chodziła do średniaków to do mniejszością były dzieci, którym rodzice pomagali i to z reguły wtedy gdy rodzic się spieszył.
    • aleksandra1357 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 13:56
      Mój 5-latek był tak rozwalony psychicznie, gdy go odbierałam z przedszkola, że tylko biegał w szatni od ściany do ściany i nigdy nie ubrałby się sam, choć świetnie to potrafi. Psychicznie nie był w stanie się ogarnąć, więc ubierałam go jak niemowlaka.
    • karro80 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 14:48
      A sanki już nie wzbudzają takiej ciekawości? Wszak dziecię z szanowną d. też siedziwink

      A poważnie - moja córka rocznik właśnie 2008, dziecię samodzielne i ogarnięte<nie pękam, że pójdzie do szkołysmile>, a w wakacje dostaje wózek do dziadków - chodzą na baaardzo długie spacery i młoda lubi czasem się przejechać.
      W jej wieku też już lubiłam pojeździć - brałam swój wózek pod pretekstem wożenia lalek i ze spaceru wracałam już wózkiem jasmile
      Ja myślę, że to jest "ostatni dzwonek" dla dzieciaków w tym wieku, żeby trochę jeszcze skorzystać z przywileju "wożenia się" wózkiem, mieć z tego przyjemność<maluchy często wolą wolnośćsmile> i jakieś "dziecinne" wspomnienie z tego.
      Co do wożenia do przedszkola - może dziewczynka jest rano "wypluta", a opiekunka nie chce się użerać - u nas niektóre dzieci są jeszcze "beton" rano w szatni<moje rozbudzone całkowicie od momentu otwarcia oczu i ust jednocześnie wydaje mi się czasem dziwnewink>

      Z ciekawości czysto plotkarskiej... wraca też wózkiem?

      Ja tam już po obowiązku szkolnym a też by mnie mógł ktoś powozić czasembig_grin
      • saszanasza Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 14:55
        karro80 napisała:


        >
        > Z ciekawości czysto plotkarskiej... wraca też wózkiem?

        wraca wózkiem równieżsmile
        >
        > Ja tam już po obowiązku szkolnym a też by mnie mógł ktoś powozić czasembig_grin

        mnie za to za dużo wożą i muszę się poodchudzać bo w kieckę na wesele kuzynki ledwo się mieszczęsad
    • rasgeea Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 15:19
      Ja obstaje przy tym, że każde dziecko jest inne. I o ile łatwiej nam wydawać opinie i własne komentarze na temat innych (tak, każdy ma do tego prawo) o tyle trudniej się zastanowić i wziąć pod uwagę fakt, że nie każde dziecko jest takie samo. To co dla nas jest hmm w pewien sposób oburzające, zaskakujące dla innych może być normą bo może tak się dziać dlatego, że dane dziecko jest takie a nie inne. Zamieszałam, wiem.
      Chodzi mi o to, że być może ta dziewczynka jest wożona w wózku ponieważ nie chce iść na piechotę i zawsze taka była. Może jej rodzice od początku starali się by było inaczej, jednak nic to nie dało? Może po prostu jest typem leniwca i nie należy do grupy dzieci, które latają, fruwają i skaczą, tylko jest taka właśnie leniwa trochę. Nie wiem.
      Nauczyłam się dzięki mojemu dziecku brać pod uwgaę fakt, że każde dziecko jest inne, a ich inność wcale nie oznacza "coś" gorszego.
    • boo-boo Też masz problemy 12.03.13, 15:46
      Tu gdzie mieszkam dzieci idą do szkoły w wieku 5 lat. Czterolatek w wózku to nie jakiś dziwny widok- nikogo to nie bulwersuje.
      Tylko w Pl jest jakiś wyścig szczurów odnośnie tego kto szybciej dziecko odpieluchuje, kogo dziecko wcześniej przestanie wózka używać etc. I jakoś guzik to się ma do całego procesu usamodzielniania- wierz mi jak dziecko w wieku 4 lat w wózku nie przestanie jeździć czy nie będzie samo się potrafiło ubrać to nie będziesz musiała tego za nie robić do 18-tki.

      Jakimś dziwnym trafem u mnie dzieci szybciej usamodzielniają się już w życiu nastoletnim niż w PL.
    • anula56 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 17:36
      Zdaje się, że przeciwnicy pakowania "dużego" dziecka do wózka są w mniejszości, więc chciałabym się do nich przyłączyć. Jestem za zachęcaniem dzieci do aktywności fizycznej, do różnych form ruchu. Wózek niepotrzebnie ogranicza tą aktywność. Moja córka też bardzo się dziwiła, kiedy jej kolażanka była wożona w wózku do przedszkola - pytała dlaczego tak jest, odpowiadałam, że nie wiem.
      • agni71 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 17:41
        Rozumiem, ze wy zawsze i wszędzie pieszo?
        • anula56 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 19:22
          Tam, gdzie rodzice pieszo - tam dzieci pieszo - córka, od kiedy miała półtora roku, syn dwa lata i parę miesięcy.
          • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 22:44
            no wlasnie, a wielu rodzicow pieszo chadza na parking i na plac zabaw pod domem, ewentualnie na maly spacerek po okolicy. Nie uwierze w jakies dlugie marsze z 1,5 rocznym dzieckiem.
      • mikams75 Re: "Granice dzieciństwa" 12.03.13, 22:43
        > Zdaje się, że przeciwnicy pakowania "dużego" dziecka do wózka są w mniejszości,
        > więc chciałabym się do nich przyłączyć. Jestem za zachęcaniem dzieci do aktywn
        > ości fizycznej, do różnych form ruchu. Wózek niepotrzebnie ogranicza tą aktywno
        > ść

        tylko wozek do przedszkola to srodek transportu - inni w takiej sytuacji korzystaja z samochodu, autobusu, roweru (dziecko w foteliku). Proponuje, zeby dorosli w ramach propagowania ruchu zasuwali do pracy truchcikiem co rano zamias wiezc tylek samochodem lub komunikacja miejska. Ile osob na to pojdzie? Prawie nikt, bo rano to kazdy mysli zeby jak najszybciej dotrzec do celu.
    • 18lipcowa3 Re: "Granice dzieciństwa" 13.03.13, 08:35

      > Jak te dzieci mają się usamodzielnić pytam i kiedy to nastąpi???
      >

      U mnie nastapiło dawno. Ja corkę ubieram jak potrzeba, karmie czasem bo ona po prostu to lubi, co nie zmienia faktu ze jak jest sama to robi kolo siebie wszystko sama.
    • tata.po.30 Re: "Granice dzieciństwa" 13.03.13, 09:03
      > w grupie mojej córki (rocznik 2008) jest dziewczynka która do przedszkola
      > wożona jest wózkiem.

      Może jest chora, ma jakiś problem zdrowotny?

      > Ostatnio moja córka zapytała się jej opiekunki dlaczego ta nie chodzi pieszo. O
      > piekunka grzecznie wytłumaczyła, że dziewczynka pieszo nie lubi chodzić

      A co, miała dziecku tłumaczyć, że choruje na coś-tam-coś-tam?
      • saszanasza Re: "Granice dzieciństwa" 13.03.13, 14:18
        to dziecko całkowicie zdrowesmile
        • tata.po.30 Re: "Granice dzieciństwa" 13.03.13, 16:58
          Wiesz, nie każdy ma na buzi wypisane, że ma problemy zdrowotne...
    • mamatin Re: "Granice dzieciństwa" 13.03.13, 23:11
      (rocznik 2008) jest dziewczynka która do przedszkola wożona jest
      > wózkiem.

      moze po prostu nie jest pelnosprawna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja