rocznik 2008 - masowo uczony w domu

13.03.13, 08:22
Mam dziecko z 2008r i tak się złożyło że znam bliżej rodziców około 10 dzieci z tego samego roku. Jak wiadomo ma to być "stracony" rocznik reformy edukacji, który idzie obowiązkowo do szkoły w wieku 6 lat , dodatkowo w czasie kumulacji.
Ostatnio jak rozmawiam z tymi rodzicami, KAŻDY zaczyna temat uczenia dziecka w domu, bo za chwilę szkoła. Rodzice obkładają się i dzieci książkami i uczą głównie czytania, liczenia, szlaczków, uczą że jest czas nauki, siadamy i tylko tym się zajmujemy, itd. Zaczęłam mieć wyrzuty, że za mało z córką pracuję sad
Jak to widzicie?
    • annubis74 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 08:49
      Ja dużo rzeczy robię z moją córką (rocznik 2008) ale raczej dlatego że mało chodzi do przedszkola i muszę ją czymś zająć. Ale bardziej stosuję zasadę podążania za dzieckiem - jeśli coś Małą interesuje to to robimy. Córeczka bardzo lubi uczyć się angielskiego ( piosenki, gry, zabawy, słówka - chociaż mnie w tym pomaga wykonywany zawód), jesli interesuje się literami to piszemy (polecam tez swietną - choć zdecydowanie trudną książeczkę "mam oko na litery". W przedszkolu mojej córki w średniej grupie też zaczęto dzieciom wprowadzać literki bo dzieci pytały i chciały (moja znajoma śmiaął się że organizują "tajne komplety"). Czasem robimy jakieś łatwe doświadczenia i eksperymenty. Rysujemy, malujemy, lepimy, wyklejamy.
      Z drugiej strony nie staram się na siłe przygotować jej do szkoły - w sumie juz teraz góruje w wielu dziedzinach nad kolegami (opinia pań z przedszkola), nie chciałabym aby w szkole nudziąła się jak mops.
    • upartamama Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 09:06
      Niestety bardzo się tym przejmuję i za każdym razem jak o tym myślę wpadam w panikę. Mój syn rocznik 2008 po przedszkolu siedzi i cały czas buduje z lego. Wymyśla nowe samochody, buduje z instrukcji. Teraz jest chory i siedzi z babcią a ja mu nadrukowałam zadań dla 5-6 latków typu: Basia zbudowała kilka wież, pomaluj na czerwono najwyższą. Sprawdzam czy zrobił jak wracam z pracy.Albo połącz w pary pasujące elementy itp. Odrabia ale niestarannie. Rysunki raczej zamazane niż pokolorowane. Jak mówi : nie miałem siły mamo. Narazie żadnych liter, cyferki jako tako zna. Tzn wie jak wygląda 7 jak wygląda 4. Potrafi napisać koślawo swoje imię.
      Nie wiem czy powinnam coś z nim robić więcej czy nie. Ciężko go posadzić przy stoliku tak lubi te klocki. Ale chyba dzięki nim ma świetnie wykształconą małą motorykę.
      • ga-ti Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 15.03.13, 22:19
        Budowanie z klocków jest super! Nie tylko motoryka mała, ale wyobraźnia, wyobraźnia przestrzenna, przełożenie rysunku (2d) na bryłę (3d), manipulacja klockami, kierunki, kształty, kolory... same plusy widzę!
    • zazou1980 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 09:07
      nie uczę młodej dodatkowo w domu, kontynuuję ewentualnie tematy podjęte z jej inicjatywy - oglądamy książki albo programy, które ją interesują, wtedy tłumaczę różne tematy, itp.
      ma jeszcze dużo czasu do regularnego wkuwania...
    • joxanna Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 09:24
      ale czemu to ma służyć?

      Ja też mam synka z 2008 roku i jakoś nie widzę potrzeby uczenia go czegokolwiek teraz - poza studiowaniem tego, na co sam ma ochotę (ostatnio wozy policyjne różnych krajów - ale nie sądzę, żeby to wchodziło w program szkolny...).
    • wrzesniowamama07 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 09:33
      Dooobre smile

      Książeczki z zadaniami rozwiązywaliśmy jeszcze przed 2 urodzinami, oczywiście dostosowane do wieku. Szlaczki, kolorowanie, rysowanie, rozpoznawanie liter, ćwiczenia z głoskami - po 5. urodzinach, w formie pół godziny zabawy po przedszkolu. Syn uwielbia te zabawy a mnie wydają się one tak oczywiste, jak dawanie dziecku jeść. To forma stymulacji mózgu.

      Syn jest z rocznika 2007 i do szkoły pójdzie w tym roku, bo chcemy.
    • frestre Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 10:47
      ten lęk, czy strach wynika może z poziomu wiedzy danego 5-latka!

      już teraz wśród grona kilkorga dzieci moich znajomy widzę, że niektóre znają wszystkie literki, mają opanowaną analizę i synterę wyrazu, znają cyfry i liczą w zakresie 10.....a niektóre nie...

      tak tyklko mi się przypomniało, że na ostatnich urodzinkach był chłopiec ze stycznia 2007 i chłopczyk z grudnia 2008 - obaj pójdą do tej samej klasy - prawie 2 lata różnicy...

      do szkoły jest jeszcze półtora roku smile ja synka 2008 raczej zachęcam do rysowania i zabawę w szlaczki -o inne sprawy się nie martwię...no może o emocjonalne aspekty - bo to typ wrażliwca ...
      • wrzesniowamama07 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 11:57
        Półtorej roku to jest w życiu 4,5 latka 1/3 jego życia - przepaść. Nie dziwię się w sumie, że rodzice patrzą bez dystansu na swoje dziecko 4-4,5 letnie i mówią - przecież to maluch, nie nadaje się do szkoły. No, raczej. Za kilkanaście miesięcy to będzie zupełnie inny człowiek - z innymi umiejętnościami, możliwościami, ale też z innym charakterem. Wiem co mówię, właśnie przeżywamy książkowo bunt sześciolatka, czyli kolejną dużą burzę hormonalną. Moje dziecko staje się chłopcem z krwi i kości. Nie zawsze jest to zresztą fajne. Jak najbardziej nadaje się do szkoły...
        • magda.tyl Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 12:27
          mój z 2007 i na 90% pójdzie do pierwszej klasy raz że wiem jaką fajną panią będą mieć, dwa - w ciągu tego roku bardzo się intelektualnie rozwinął np sam nie wiem nawet kiedy nauczył się płynnie czytać, trochę dodaje i odejmuje do 10, interesuje się wieloma dziedzinami, np godzinami by z tatą majsterkował (ostatnio montują prawdziwe kierunkowskazy do gokarta), trzy - ma teraz w zerówce kolegów rocznk 2006 z którymi o wiele lepiej się dogaduje i współpracuje niż z równolatkami, cztery - nie za bardzo mam ochotę go zostawić, bo znam dzieci które przyjdą od nowego roku do tejże zerówki i wiem że pani będzie musiała ostro obniżyć poziom pod niektórych, więc mój syn będzie po prostu zanudzony.
          Jedynie czego się obawiam (to te 10%) to umiejętności pisania, rysowania, bo w tym jest średni - po prostu tego nie lubi, nie lubi rysować szlaczków, obrazków, wycinanki i klejenie, lepienie już lepiej.
          A najlepiej wychodzi mu z tego wszystkiego budowanie i zabawa legowink
          • magda.tyl Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 12:30
            a co do rocznika 2008 - znam kilka mam, które uczą dzieci w domu, a jedna z nich to chyba za jakiś punkt honoru przyjęła sobie wyuczone dziecko wysłać do szkoły (np. ma w domu książki takie jak w obecnej zerówce i uczy z nich dziecko), jak dla mnie to przegięcie, ja tam niczego dodatkowo nie uczę, jak chce to owszem, ale to zawsze dziecka decyzja.
    • kerri31 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 11:56
      Ja nie uczę dziecka liczenia, czytania itp.
      Robimy zadania dostosowane do jego wieku 4-letniego , bez przesadyzmu.
    • camel_3d Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 12:03
      mam to gdzies... mlody tez 2008 i idzie do szkoly.

      do edukowania jest szkola..ja bede szkole wspomgal w domu..bo nie wierze, ze szkola zalatwi wszytsko za mnie..ale teraz mlody ma sie wyszalec i rozwijac fizycznie.
    • camel_3d z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 13.03.13, 12:08
      niestety ja z tych wczesnie wyedukowanych dzieci... 4 lata dobrze czytajace 6 lat tabliczka mnoenia do 100. dodawanie, odejmowanie i takie bzdety. 1-2 klasa to byla masakra, ciagle uwagi od nauczycieli, ze dziecko nie uwaza i przeszkadza. Ja i moj kolega, syn matematykow. Non stop wizyty w szkole, bo dzieci rozmawiaja, kreca sie i nie uwazaja...

      Tylko jak uwazac, jak dzeici ucza sie literek i dukaja jedno slowo przez 5 minut?

      W dodatku bylem w klasie eksperymentalnej z rozszerzonym programem od 1 klasy i ciaglymi badaniami nad roznicami w szybkiej nauce dzeici z roznych srodowisk.

      Takze lepiej sie 10 razy zastanowic niz przeedkowac dziecko przed szkola. literki tak, cyferki takale naucze liczeni i plynne czytanie lepiej wspomagac kiedy dzeicko bedzie juz w szkole.
      • kubulinka1977 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 13.03.13, 13:22
        Absolutnie się zgadzam z kolega i podpisuje pod tym obiema rękami smile. Właśnie całkiem niedawno tez miałam podobny dylemat i tez sie nad tym zastanawiałam..... A to wszystko po odwiedzianach kolezanki ktora ma syna w wieku mojego. Jak usłyszałam co robi w domu ze swoim dzieckiem to zdebiałam: nauka liter, czytania, pisania, liczenia, szlaczki...I to nie w formie zabawy, po prostu siadamy i sie uczymy, powtarzamy bo to i to bylo zrobione zle.....

        Czy to juz teraz "wyscig szczurów" - za moich czasow to w liceum gdzies sie zaczynało ( najlepsze kursy, korki zeby moje było najmadrzejsze i najlepsze...)A teraz juz na poczatku drogi edukacyjnej !!!

        Moim zadaniem zadaniem szkoly jest uczenie. Zadaniem rodzica jest co najwyzej powtarzanie, utrwalanie, tego co było w szkole....Jestem w szoku jak słysze i czytam co rodzice wyrabiaja aby to ich pociecha brylowała w szkole...No bo jaki jest tego sens, bo nie rozumiem....
        W I klasie i tak wychowawca ma za zadanie przerobic wszystko od poczatku, i tak zaczyna o nauki szlaczkow, literek, potem przechodzi do czytania, dlaczego Wam zalezy zeby Wasze dziecko miało to juz teraz w jednym paluszku.

        I dodam ze mowie to jako nauczyciel. Nigdy nie lubiłam jak dziecko znało materiał który ja dopiero wprowadzałam....Psuło lekcje, denerwowało i demotywowało inne dzieci, niefajne komentarze w stylu "ja to juz umiem wiec nie bede uważać", "eeeee to proste ja to juz wiem"...Niestety skutek czesto był odwrotny, takie dziecko czesto spoczywało na laurach podczas gdy inne pilnie sie uczyły i czesto w wiedzy przeganiały "mądrale".

        My jesli cos w te chwili robimy to w formie zabawy - jakies puzle, memo z literkami, czasem syn zgaduje listeki z gazety, ksiazeczki - absolutnie bez cisnienia...
        • eliszka25 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 13.03.13, 14:03
          zgadzam sie w 100 % z tym co piszesz i co napisal camel. dla mnie tacy nadgorliwi rodzice po prostu robia krzywde swojemu dziecku. taki maluch idzie do szkoly, przekonuje sie, ze nie musi robic nic, bo przeciez wszystko juz umie i pozniej naprawde baaardzo trudno jest mu sie przestawic na tryb pilnego uczenia sie. ja sie tego nie nauczylam nigdy, do konca edukacji. wprawdzie nikt mnie nie uczyl specjalnie, bo rodzice zwyczajnie nie mieli czasu, ale ja bylam bardzo zainteresowana tym, co robi starsze rodzenstwo. razem z nimi czesto siadalam do lekcji, przygladalam sie, robilam to, co oni. w efekcie zanim poszlam do zerowki, a poszlam w wieku 5 lat, umialam plynnie czytac, liczyc w obrebie do 100 (dodawanie i odejmowanie) oraz pare innych rzeczy, przez pierwsze lata podstawowki nie muslalam robic wlasciwie nic, a pozniej w pewnym momencie zrobilo sie ciezko, bo okazalo sie nagle, ze jednak musze sie uczyc, tylko nie mam takiego nawyku, nie umiem. nauka szla mi latwo, wiec po pierwszym szoku problemow nie mialam, ale gdybym przez pierwsze lata nauczyla sie systematycznosci, byloby o wiele prosciej.

          poza tym, to co juz padlo, czyli z punktu widzenia nauczyciela takie "wszystkowiedzace" dziecko, to czysta masakra, bo czesto rozwala zajecia calej klasy. a jak sie spotka 2-3 takich dzieci w jednej klasie, to juz w ogole.

          ja swojego starszaka nie uczylam. pomagalam jedynie tam, gdzie bylo wyrazne zainteresowanie z jego strony, czyli np. gdy zainteresowal sie literkami, kupilam ksiezeczke o literkach itp. z mlodszym postepuje tak samo, bo nie widze sensu uczenia tego, czego powinni nauczyc sie w zerowce czy pierwszej klasie, bo niby w jakim celu?
        • annubis74 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 09:21
          Zgadzam się że uczenie dzieci, ćwiczenie z nimi po to by dobrze wypadały w szkole, katowanie ich ćwiczeniem szlaczków i innych rzeczy na zapas jest bez sensu
          ale: jak napisałam wcześniej w sytuacji kiedy dziecko czymś się interesuje (np. literami, liczbami, zjawiskami naturalnymi) trudno ignorować jego pytania odpowidając: "dowiesz się jak pójdziesz do szkoły"
          Smutne (chociaż niestety zgodne z moimi obserwacjami) jest też twoje stwierdzenie:
          > I dodam ze mowie to jako nauczyciel. Nigdy nie lubiłam jak dziecko znało materi
          > ał który ja dopiero wprowadzałam....Psuło lekcje, denerwowało i demotywowało in
          > ne dzieci, niefajne komentarze w stylu "ja to juz umiem wiec nie bede uważać",
          > "eeeee to proste ja to juz wiem"...

          bo to tylko wskazuje na to że uczeń zdolny jest uczniem niepożądanym. Sama jestem nauczycielem. Dla mnie kontakt z uczniem zdolnym był zawsze bardziej inspirujacy chociaż wymagał wysiłku. Co stoi na przeszkodzie by nauczyciel miał przygotowane ćwiczenia dodatkowe o wiekszym stopniu trudności dla dzieci które dany materiał znają (czasem mozna jakieś zadanie wymyślić też ad hoc).
          • wrzesniowamama07 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 09:48
            Dzieci zdolne to takie, które wychodząc z tego samego punktu co ich rówieśnicy szybciej opanowują materiał, umiejętności, kompetencje.

            Dzieci, które przychodzą do szkoły z wyuczonymi umiejętnościami - np. pisaniem, czytaniem - czasami faktycznie bywają bardziej zdolne niż rówieśnicy, ale przede wszystkim - są dziećmi wyuczonymi (rodzice, dziadkowie). I takie wyuczone dzieci, które jednocześnie nie są specjalnie "zdolne" dają w d.pę, bo na samodzielne rozwiązywanie zadań trudnych im nie starcza (zdolności, kompetencji, możliwości skupienia), a rzeczy elementarne są nudne.


            czytamyigramy.pl
            • annubis74 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 10:41
              trudno stwierdzić zcy dzieciom starcza czy nie starcza kompentencji, zdolności do samodzielnego wykonania zadań jeśli nikt im tych zadań nie daje. Poza tym samodzielnie nie znaczy zupełnie bez pomocy nauczyciela. Wierz mi to wykonalne, nawet w realiach licznych klas 9wystarczy przygotoać ćwiczenia o różnych stopniach trudności. Ale wyglada na to że uczeń zdolniejszy jest niemile widziany, słaby też (bo choćby mu powtarzać 100x nie jest w stanie zakumać o co chodzi - modelem promowanym przez polską edukację (co widać w programach i egzaminach sprawdzających) jest totalna przeciętność
              • kubulinka1977 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 22:17
                Nie zrozumialaś ( a może ja zle wyjasniłam). Nie mam nic do dzieci zdolnych ( przeciez to marzenie kazdego nauczyciela). Ale co innego dziecko zdolne, ktore pieknie opanowało przerobiony w szkole materiał a nawet nauczyło sie potem w domu czegos exta, a co innego dziecko ktorego rodzic robi wszystko, aby jego dziecko juz na starcie wyprzedzało rówieśników

                Mowie o przypadku ze nauczyciel w klasach I-III ( bo o takich dzieciach mowa) wprowadza materiał i zauwaza ze niektore dzieci maja ten materiał opanowany mimo ze nikt wczesniej ich tego w szkole nie uczył. Małe dziecko z reguły reaguje wtedy w taki sposób ze przeszkadza to nauczycielowi w prowadzeniu lekcji oraz innym uczniom w zrozumieniu materiału, w samodzielnym dojsciu do reguł, powoduje ze pozostałe dzieci nie mają możliwości wykazania się, czują się gorsze, zdemotywowane.... . Dzieci tak małe nie mają wyczucia, taktu, bo są małe poprostu.

                Co innego jak wprowadzony zostanie prawidlowo na lekcji materiał a ja na nastepnej lekcji widze ze są dzieci ktore pieknie materiał opanowały, ktore pracowały w domu z opiekunem , wiedza cos wiecej. To przeciez piekna sprawa. Serce nauczycielskie sie cieszy a owszem....Wtedy mozna takiemu dziecku przygotowac dodatkowe cwiczenia i materiały....

                Tym bardziej, że niestety ta wiedza przekazywana przez rodziców, ciotki, babcie, to często błąd na błędzie....Przekazuja ludziska tym maluszkom różne głupoty,a potem na lakcjach dziciaki sie dziwia....."A mama mówiła inaczej", "a babcia pisała to inaczej" i ciężko naprawde cieżko jest potem naprawde dziecko oduczyć niepoprawnych form skoro taki autorytet jak mama pokazała inaczej....

                Dlatego ja właśnie nauke zostawiam szkole, nauczycielom, osobom kompetentnym, przeszkolonym, które widzą jak nauczyć pisania/czytania. Bo to nie jest tak ze skoro my mówimy i czytamy mamy kompetencje do tego zeby nauczyć tego innych....Trzeba umieć uczyć, znać reguły, zasady itp.
                • kubulinka1977 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 22:20
                  Przepraszam miało być - "Bo to nie jest tak ze skoro my PISZEMY i czytamy mamy kompetencje do tego zeby nauczyć tego innych"
                • wrzesniowamama07 Re: z wlasnego doswiadczenia...odradzam... 14.03.13, 22:25
                  Zgadzam się w 100 procentach. Nie popełniam błędu mojego Taty, którego kocham i szanuję bardzo, ale mógł poprzestać na nauczeniu mnie czytać. Poszłam do szkoły praktycznie mając opanowany materiał na co najmniej 3 semestry, miało to kiepskie skutki i w procesie socjalizacji, ale co ważniejsze - szkoła nie miała szans nauczyć mnie korzystać z lekcji. Z moim dzieckiem poza naturalną naukę liter (rozpoznawanie, łączenie - w sumie tylko na drukowanych) nie zamierzam wyjść.
    • kanna Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 14:11
      Uczenie dzieci kształtu liter pisanych to samobój - gwarantuje się dziecku nudę w 1 klasie :p

      Szlaczki i inne nie zaszkodzą smile
      • nika1310 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 14:47
        Mam córkę z kwietnia 2008. W domu nie uczę niczego, co najwyżej rozmawiamy o świecie, o przyrodzie, zwierzętach. Odpowiadam na jej pytania. We wrześniu idzie do zerówki szkolnej. Córka nauczyła się czytać od rok starszego brata, obserwując jego zmagania w zerówce. Czyta napisy na opakowaniach podczas śniadania, szyldy sklepowe, zna wszystkie litery, pisze ale ze słuchu. W przedszkolu się nudzi dlatego wysyłam ją do zerówki szkolnej. Ale i tak spotka sie z kolegami z przedszkola w pierwszej klasie.
        • kanna Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 15:07
          Jak dziecko postanowi się nauczyć czytać, to rodzice są bezradni wink

          Ale spokojnie można pilnować, żeby w domu nie było książeczek z pisanymi literkami.
    • klubgogo Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 18:31
      Nie uczę i nie znam rodziców uczących. Znane mi 4-latki chodzą do przedszkola, znają już od dawna wszystkie cyfry i litery, piszą je i czytają.
      • lucyjkama Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 19:16
        >Znane mi 4-latki chodzą do przedszkola,
        > znają już od dawna wszystkie cyfry i litery, piszą je i czytają.

        To chyba nie w PL więc reforma tych dzieci nie dotyczy.
        • lileigh Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 19:43
          Ja uważam, że oczywiście nic na siłę, ale jak dziecko chce i samo dąży do nauki, to czemu mam mu zabraniać? Mój syn za dwa tygodnie kończy dwa lata i od pół roku fascynują go właśnie litery i cyfry. Od dawna zna duże, a jak przypadkowo znalazłam niedawno układankę z literami małymi, to mu ją kupiłam i teraz świetnie odróżnia małe od dużych, zna je wszystkie. Ciągnę z nim ten temat, bo widzę, że dzięki temu rozwija mu się mowa. Starsza córka w tym wieku gadała już pełnymi zdaniami, a syn niestety mówi dopiero pojedyncze słowa i to często zniekształcone, ale widzę, że zabawa z literami jest świetnym pretekstem do rozwijania mowy, motywuje go to do nauki nowych słów, bawimy się np w szukanie wyrazów na a, b itd... Efekty są super. Nigdy sama dziecka nie zmuszałam do tego, czasami mam wręcz dosyć tych literek, bo syn nas wręcz nimi katuje, ale skoro tak go to fascynuje...Chyba nie popełniam błędu, że podążam za jego zainteresowaniami? Młody teraz uwielbia scalać litery w sylaby, próbuje je czytać. Jeśli jego zainteresowania się nie zmienią, to wszystko wskazuje na to, że szybko nauczy się czytać.
    • semi-dolce Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 13.03.13, 20:44
      Jak dla mnie to półtora roku dla 4,5 latka to nie chwila a kawał czasu. I nie, nie wpadłam na pomysł siadania i uczenia dziecka czegokolwiek z podręczników. Czasem robi zadania w książeczkach, ale rzadko i z własnej woli, zazwyczaj także inaczej niz napisane jest w poleceniach. Znani mi rodzice rówieśników syna też na takie pomysły nie wpadli.
    • aniaurszula Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 14.03.13, 08:32
      chca miec super dziecko i nie dotyczy to tylko dzieci ktore ida w wieku 6 lat do szkoly, corka I kl wg starego modelu poszla do szkily, i slysze rozmowy jak to jej kolezanki i koledzy w czasie wakacji po 2-3 godz. siedzieli nad ksiazkami, dzieci byly intensywnie uczone, moja jak chciala to czytala , pisala itp .obecnie nie odstaje od dzieci z klasy zwlaszcza tych zmuszanych do nauki w okresie wakacyjnym. pracujemy nad tym z czym ma problem a ze nie jest najlepsza trudno i tak ja kocham
    • nombrilek Pierwsze słyszę 14.03.13, 10:18
      Też mam dziecko z 2008 i dużo znajomych rodziców z 2008 i nikt nic takiego nie robi.
      Może u Was jeden rodzic drugiego nakręcił
    • aagnes Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 14.03.13, 11:02
      Pierwsze slysze, nic takiego nie zauwazylam, nikt o niczym takim nie wspominal. moja corka owszem czyta i pisze jakies pojedyncze wyrazy ale przeciez nie przeprowadzam z nia lekcji, takie sprawy wychodza naturalnie, siedzimy przy stole i cos tam rysujemy, piszemy itd.
      zreszta moge sie zalozyc, ze nasze dzieci pojda do szkoly w 2014 roku i beda wszystkiego uczyc sie od zera wiec bez paniki.
      poza tym poltora roku to mnostwo czasu dla takiego dziecka, w ogole nie mozna sobie wyobrazac, ze juz juz idzie do szkoly, we wrezsniu 2014 r. to bedzie zupelnie inny czlowiek.
      • zjawa1 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 14.03.13, 23:03
        Ja mam dziecko z 2008.
        Samo interesuje sie liczeniem i czytaniem. Zamecza mnie non stop pytaniami o litery, cyfry itp.
        Nie slyszalam o tym, aby wsrod jego rocznika nie bylo jakies parcia ,,na sile".
        Zreszta jak widzialam te ,,podreczniki" do pierwszej klasy, to nawet dziecko z opoznieniami rozwojowymi jest wstanie poprzyklejac naklejki zgodnie z sensem.
        To nie jest edukacja na poziomie z przed 30 lat.
        Wiec nie musiszysz sie martwic.
        • butterfly_33 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 15.03.13, 22:11
          mój syn jest z grudnia 2008

          Chodzi do przedszkola, gdzie tam uczy się wg jakiegoś programu. W domu jest ok 16. Nie chcę, by tego czasu sppędzał równiez na "nauce". On ma 4 lata z groszami na chwilke obecną.

          Co nie znaczy, ze nie robimy nic w domu poza zabawą. Kupuje mu regularnie ćwiczenia dla jego wieku. On uwielbia takie ksiażeczki z rozwiązywaniem zadań. Umie liczyc do 10. Nigdy nie było tak, ze siadamy i się uczymy. On poprostu zapamietauje bardzo ładnie. Koloruje jak ma ochotę. nie jest zmuszany. zna sporo literek poprzez wspólne czytanie ksiązaczek.

          Mamy jeszcze 1,5 roku. Dzieci w tym czasie się bardzo zmieniąsmile
    • ga-ti Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 15.03.13, 22:33
      Też mam dziecko z 2008. W domu się nie uczymy. Mała dużo uczy się przedszkolu, ale nie literek, zajęcia plastyczne, ruchowe, muzyczne, naprawdę ciekawe tematy. W domu za to nie ograniczam jej zapędów do prac plastycznych. Mała rysuje, maluje, lepi, wycina, nakleja, brokatuje, robi jakieś cuda z pudełek, butelek, rolek po papierze toaletowym i wszystkim, co jej w ręce wpadnie. Owszem, interesuje się literami, zna kilka, potrafi się podpisać i rozpoznać swoje imię, podobnie jak wyrazy typu: mama, tata, dom itp. Zna cyfry, a raczej rozpoznaje je na zegarze (liczy kolejne, żeby wiedzieć, jak sie dana liczba nazywa albo jak wygląda). Lubi puzzle, gry planszowe, więc gramy. Czasem uczy się czegoś przysłuchując, jak starszy brat odrabia lekcje. Ale nic na siłę, zresztą to taki typ, że zmusić ją do czegoś nie sposób. I to będzie chyba nasz priorytet do nauczenia: posłuszeństwo i wykonywanie poleceń wink
      Myślę, że najważniejsze to wyćwiczona motoryka mała (i duża też), orientacja w przestrzeni i na kartce, umiejętność słuchania, wykonywania poleceń skierowanych do całej grupy i wszelkie umiejętności społeczne, w tym także odporność na stres, niepowodzenia.
      • saszanasza Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 18.03.13, 08:01
        ja mam dziecko również z 2008r. uczę czytać, uczę szlaczków, zaspokajam potrzebę poznawczą.
        moje dziecko w przedszkolu się nudzi, jak samo mówi, bo nie lubi się wyłącznie bawić i bawić. za to bardzo chętnie bierze udział w zorganizowanych zajęciach przez nauczycielkę. typ osoby, która lubi mieć wyznaczone zadania, chciałoby się napisać - lubi się uczyć. oczywiście musu nie ma. jeśli dziecko na naukę ochoty nie ma, nie uczy się. są dni kiedy sama bierze książeczkę i czyta, czyta to co wpadnie jej w ręce, niestety najczęściej teksty po angielsku których doczytać się nie możewink

        starszego syna czytać nie uczyłam...kiedy większość klasy czytać umiała, on musiał się dopiero uczyć i bynajmniej programowo nie był opóźniony. w jego przypadku odbiło się to na jego nauce i wywołało lawinę niepotrzebnych zaległości różnego typu. kiedy większość dzieci przechodziła do rozwiązywania jakiś zadań, mój syn dopiero je "zczytywał".

        poza tym, rzecz istotniejsza: córka ma tą "wadę" że jest cholernie dokładna, przez co wolniejsza niż inne dzieci, o czym już pisałam w oddzielnym wątku. jeżeli nie będzie wyprzedzała rówieśników chociażby w czytaniu (oczywiście nie chodzi o rywalizację), nie starczy jej czasu na pisanie, czy rozwiązywanie innych zadań. jeśli nie wypracuje sobie już teraz durnych szlaczków, z jej pedantyzmem, nie nadąży w szkole. być może panikuję, ale wolę chuchać na zimne, niż ponosić tego konsekwencje.
    • roksanka_3 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 18.03.13, 13:07
      moj syn jest z konca 2008 r. i niestety zdaje sobie sprawe ze jak pojdzie do szkoly to moze spotkac sie z dziecmi starszymi nawet o 2 lata. a to jest ogromna rozbieznosc i emocjonalna i umyslowa. staram sie cwiczyc z synkiem, sam sie czasem interesuje literkami cyframi. ale ogolnie jakos topornie mu idzie, szybko sie nudzi nauka niestety. zmuszac nie zmuszam bo na prawdziwa nauke bedzie czas w szkole.

      ale kurcze sama do siebie czuje wielka presje ze trzeba cwiczyc zeby cos umial (no bo dzieci inne juz czytaja pisza znaja kilka jezykow itd). panie w przedszkolu każa zmuszac do zajec (bo moj wlasnie z tych niecierpliwcow co to mazna kredka i leca biegac), ale zmuszac nie zamierzam, tylko w glowie mam ciagle ten wyscig szczurow;/
      • kubulinka1977 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 18.03.13, 14:27
        Oj przepraszam to chyba ja tak Cię zestresowałam z tym wyścigiem szczurów, ale niestety mam takie wrażenie czasem....A głownie jak rozmawiam z niektórymi mamami. Postanowiłam że tych właśnie mam będę poprostu unikaćni robić to co uważam że powinnam robić i to co dla mojego dziecka najlepsze. Nie ma co się stresować i stresować dziecka. Często mamy przez takie przesadne "inwestowanie w dziecko" spełniaja swoje jakies tam ambicje, dowartosciowuja się....

        A Pani która "każe zmuszać do nauki" pewno chce aby rodzice wzeili częśc odpowiedzialności za przygotowanie dziecka do szkoły....No ale niestety do szkoła tą odpowiedzialność powinna wziąć. Rodzice powinni owszem wspomagać, motywować, interesować, pomagac ale nie przygotowac dziecko do szkoly, bez przesady....Zreszta zmuszajac dziecko do nauki, skutek bedzie odwrotny niz zamierzony....

        Ale fakt mając dziecko z konca 2008 roku moze byc mu na poczatku cieżko, ale zobaczysz ze szybko nadrobi, z pomoca wychowawczyn , twoja... no i wszystko we wlasciwym momencie i na spokojnie. Teraz to bardziaj jesli juz nauka to w formie zabawy, duzo tłumacz motywuj, chwal.....
    • leneczkaz Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 18.03.13, 14:42
      Mój ma parcie na pisanie. Nie umie kolorować, ale pisze twardo. Co poradzić?

      Zaś stresuję się lekko, że za 1,5 roku szkoła. Mój młody jest do tyłu właśnie manualnie. Myślałam, że ma jeszcze tyyyyle czasu ale wczoraj miałam (wątpliwą) przyjemność obserwować jak rysuje mój 4,5-latek i 3-latka znajomych. Ona sobie radziła lepiej.. nooo powiedzmy tak samo. Więc nie wiem jak on ogarnie te szlaczki i kolorowanki w 0-wce.
    • slonko1335 Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 19.03.13, 10:14
      Mam syna z ostatniego kwartału 2008 roku, ma mnóstwo koleżanek i kolegów z którymi spotykamy się na co dzień i niczego takiego nie zaobserwowałam, tak wiec nie mam żadnych wyrzutów sumieniawink
    • kinga_owca Re: rocznik 2008 - masowo uczony w domu 20.03.13, 11:15
      Mój syn robi co chce, to takie typowe dzikie dziecko smile
      Jeśli jest czymś zainteresowany to mu pomagamy iść w tym kierunku, jeśli nie, dajemy mu spokój. Umie liczyć (wykonuje działania na cyfrach), zna cyfry, litery, odczyta pełną godzinę na zegarze - ale umie to bo sam chciał to wiedzieć. Czytać nie umie, rysuje na poziomie 2-3 latka, guzików sam nie zapnie, butów nie zawiąże. Nie zamierzam go na siłę uczyć rysowania szlaczków bo tylko się zrazi.
      Ja idąc do pierwszej klasy umiałam płynnie czytać i wynudziłam się jak mops, podręcznik znałam na pamięć więc albo gapiłam się w okno albo pani kazała mi czytać całej klasie...
      I tak rocznik 2008 jest ograbiony z roku beztroskiego dzieciństwa, więc nie zamierzam jeszcze tego czasu dodatkowo skracać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja