problem z niepracujacym mezem

15.03.13, 11:40
Witam Was.

Mam nastepujacy problem z niepracujacym mezem. Nasza corka ma 4,5 roku. Nie chodzi do przedszkola. Do 3 roku zacia zajmowalam sie nia w domu, a maz pracowal. Rok temu poszlam do pracy, a dzieckiem zaczela zajmowac sie babcia, ktora mieszka dwa domy od nas. 7 miesiecy temu m popsztykal sie z szefem i odszedl z pracy. Zaczal zajmowac sie dzieckiem. Chodza na spacery, zalatwiaja rozne sprawy, robia zakupy. Nawet sprzata w domu i nie ma ochoty szukac pracy. Juz kilka razy mowilam mu, ze nie podoba mi sie to, ale on twierdzi, ze teraz jego kolej. Skoro on pracowal na nas 3 lata i nas utrzymywal, to teraz ma prawo tez sie dzieckiem nacieszyc, zanim pojdzie do szkoly. Czyli jeszcze rok??? No i mam w domu utrzymanka. Dziwnie sie czuje... Myslalam, ze jak pojde do pracy to polepszy nam sie troche sytuacja materialna, pojedziemy sobie na jakies wakacje, a tu nic...
Z jednej strny, no coz, nasi mezowie tyraja zeby nas utrzymac do 4-5 roku dziecka, a z drugiej jak my mamy ich utrzymywac to juz ta sytuacja tak rozowo nie wyglada. Szczegolnie ze wszyscy znajomi mowia, ze mam utrzymanka i leniucha i powinnam go wykopac do roboty. No i co tu poczac?
    • deszcz.ryb Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 11:49
      Zależy. Jeżeli wasza sytuacja materialna jest ok, to wykorzystuj sytuację - niech mąż gotuje, zajmuje się dzieckiem, sprząta i w ogóle. Znajomych olej, bo głupoty gadają i niech się w ogóle nie wtrącają [a najlepiej znajdź innych znajomych, którzy nie będą obrażać twojego męża]. Bo dlaczego niby mąż nie mógłby posiedzieć w domu, skoro mu to odpowiada?

      Natomiast jeżeli macie kiepską sytuację materialną [nie mówię tu o możliwości spędzania wakacji w ciepłych krajach, bo wakacje to można mieć i pod gruszą, i też może być fajnie] wtedy owszem, mąż powinien pójść do pracy. Ale nie możesz go przekonywać argumentami "powinieneś pójść do pracy, bo jesteś utrzymankiem i leniem", tylko "powinieneś pójść do pracy, bo nie wystarcza nam pieniędzy na rachunki jedzenie itp.".
      • wkurzona-agniesza Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 11:54
        No starcza nam na zycie. Ale ja po cichu liczylam na wakacje w cieplych krajach, moze Egipt, a moze Tunezja. A tu nici... Na wakacje pod grusza starczy. Zarabiam nawet ciut wiecej niz m zarabial.
        • saguaro70 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:01
          Zmień wymagania i zamiast Egiptu wybierz Polskę. Po co Afryka? Dla szpanu, żeby się pochwalić. Bo w Polsce też są fajne miejsca. Np.Zakopane albo Bieszczady.
          • joanna_poz Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 15:01
            Po co Afryka? Dla szpanu, żeby
            > się pochwalić. Bo w Polsce też są fajne miejsca

            no jasne, dla szpanu....
            w zakopanem nie uswiadczysz rafy kolarowej (jak w egipcie) tudziez nie masz murowanej pogody jak w tej szpanerskiej afryce..
            faktycznie wielkie wymagania.
          • 1matka-polka Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 14:29
            Przecież wakacje w Egipcie albo w Tunezji są tańsze niż w Polsce, chyba że ktoś jedzie pod namiot. Najbardziej opłaca się jechać na 2 tygodnie, bo najdroższy jest bilet samolotowy. Na miejscu wszystko tanie jak barszcz i pogoda gwarantowana.
    • saguaro70 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 11:59
      Twój mąż nie jest Twoim żadnym utrzymankiem. Pracuje tak samo jak Ty. Ty mogłaś siedzieć w domu, ale facet to już musi iść do pracy? Twój mąż zajmuje się domem i dzieckiem, to ciężka praca. Czyżbyś o tym zapomniała?
      Siedzę w domu od 4 lat i nigdy nie usłyszałem od zony, że na mnie pracuje.Wręcz przeciwnie. Był czas, kiedy miałem zdrowie, że zapie...łem i nie miałem na nic czasu. Bo zajmowałem się dzieckiem i domem.
      Zastanów się co piszesz!
      • jagienka75 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:35
        saguaro70 napisała:

        > Twój mąż nie jest Twoim żadnym utrzymankiem. Pracuje tak samo jak Ty. Ty mogłaś
        > siedzieć w domu, ale facet to już musi iść do pracy? Twój mąż zajmuje się dome
        > m i dzieckiem, to ciężka praca. Czyżbyś o tym zapomniała?


        10/10
    • aleksandra1357 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:00
      No nie wiem. Jeśli zajmuje się dzieckiem i ogarnia dom, to dla mnie OK.
      Ma pełne prawo siedzieć nawet 3 lata w domu, skoro Ty tyle siedziałaś. Dlaczego Ty masz mieć inne prawa niż on?
      Poza tym marzy Ci się Egipt i lepsza sytuacja materialna. Twój mąż zamiast zarabiać na wypasione wakacje woli pobyć w domu z córką. Dla mnie jego podejście jest godne podziwu - wie, co w życiu naprawdę ważne.
      Pieniądze zawsze zdążycie zarobić, a dziecko jest małe tylko raz, więc super, że spędza teraz więcej czasu z ojcem.
      • justyna198515 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:05
        To co równouprawnienie ma działać tylko w jedną stronę?Powinnaś się cieszyć,że masz takiego, fajnego, opiekuńczego faceta a nie narzekać. Na wakacje zdążycie pojechać, Egipt jak stoi tak stał,a więź ojca z dzieckiem nie do zastąpienia.Poza tym-chyba szukasz dziury w całym. co innego jak mąż olewał by i dom i dziecko i leżał nic nie robił.A tak? Masz ugotowane, posprzątane, dzieckiem zajmuje się najodopowiedniejsza osoba na świeciesmile
        Jasne,że stereotypy są.Tym powinno mieć się je w dooopie i żyć tak jak się chcesmile
    • wkurzona-agniesza dzieki! 15.03.13, 12:04
      Za odpowiedzi. Przemysle to wszytsko jeszcze raz. Szkoda, bo o Egipcie marzylam od dawna, jak dziecko do szkoly pojdzie to raczej bedziemy skazani na wysokie ceny w sezonie. No przezyje to chyba jakos.
      • justyna198515 Re: dzieki! 15.03.13, 12:07
        Niekoniecznesmile możecie pojechac np w baaardzo długi weekend majowy i ceny wtedy są poza sezonem, w ferie też są niższe niż w wysokim sezoniesmilePoza tym pod koniec roku szkolnego można dziecko zwolnić i fruuu do Edżiptusmile
    • basca_basca Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:08
      Rozumiem, ze sytuacja ci się nie podoba. Ale mam wrażenie, że niefajnie opisujesz swojego męża. Utrzymanek... A przy okazji ważniejszy jest twój maż niż znajomi.
      Nie rozumiem też, dlaczego mają się spełniać tylko twoje marzenia, twoje plany, a nie bierzesz pod uwagi planów twojego męża.
    • magdalenas9 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:24
      hmm...to juz zalezy, uwazam, ze czy to kobieta zostaje z dzieckiem czy meczyzna, to obie strony powinny sie na to zgodzic. kazdy powinien takie uklad akceptowac...w koncu dziecko mozna oddac do zlobka po macierzynskim...
      Dlatego dziwi mnie takie podejście i Męża i trochę Twoje. Myślę, że powinniście razem na każde rozwiązanie się zgodzić. Fakt, ze Mąż ma wiele racji: życie szybko mija, a czas z dzieckiem jest bardzo cenny i jeśli ma on ochotę na to, by zajmować się dzieckiem i domem, to w mojej ocenie, tylko dobrze o nim świadczy. Pieniądze nie są najważniejsze (zwłaszcza jeśli sobie radzicie). A rok szybko mija. Powodzenia smile
    • amy.28 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:29
      jesteś straszną egositką. Skoro on się poświęcał, ma takie samo prawo teraz, szczególnie że zajmuje się domem i dzieckiem a nie leży do góry brzuchem cały dzień.

      Bezcenne jest to że docenia chwile z córką i się nią zajmuje. jakos przeżyjesz brak egiptu, swoją drogą tanie wakacje w egipcie są możliwe poza sezonem, np. w świeta albo majówkę. O ile oczywiście ktoś lubi spędzać czas w kiblu na wakacjach - ja nie big_grin
    • mikams75 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 12:53
      Jesli na zycie wam spokojnie wystarcza a do tego M ogarnia dom i widzisz, ze naprawde nie obija sie w domu, nie gra na kompie tylko spedza czas z dzieckiem to ok.
      Malo ktory facet przejawia takie checi. Dlugo juz tak jest? Bo po paru miesiacach moze mu sie znudzic i miec po prostu dosc sprzatania, kucharzenia i zabawiania dziecka i zacznie szukac pracy.
    • kerri31 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 13:07
      Twoje dziecko od 5 roku życia musi odbyć obowiązkowe przygotowanie przedszkolne w przedszkolu prywatnym lub państwowym. Na prywatne trzeba mieć pieniądze na państwowe większe szanse jak oboje pracujecie, pomyśl o tym.
      • annubis74 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 08:16
        dziecko 5-letnie musi zostać przyjęte do państwowego
    • klubgogo Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 13:15
      > em nacieszyc, zanim pojdzie do szkoly. Czyli jeszcze rok???

      Co za balwan z twojego męża.
      Od wrzesnia twoje dziecko jest objęte obowiązkiem przedszkolnym, więc to tylko parę miesięcy, a na przedszkole ktoś musi zarobić.
      • male_a_cieszy Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 14:28
        Przepraszam ale dlaczego obrażasz tego człowieka nie znając go? Po za tym w państwowym przedszkolu dziecko możne być przez 5 h za darmo.

        Czemu gdy ( w sytuacji gdy sytuacja materialna na to pozwala, a w tej sytuacji pozwala) kobieta decyduje się na pozostanie w domu z dzieckiem to ma prawo do realizowania się w ten sposób i nikt jej idiotką i nierobem nie nazwie, za to jeżeli to mężczyzna decyduje się na pozostanie w domu i zajmowanie się dzieckiem i domem to od razu jest bałwanem i nierobem?
        • klubgogo Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 19:22
          Bo facet powinien rodzinę utrzymywać, a nie zbijać bąki.

          O czym my tu w ogóle mówimy? Co to za facet, który wypina się na robotę dla własnego focha?
          • annubis74 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 23:08
            oczywiście jak kobieta nie pracuje to ona się poświęca dla dobra dziecka
            niepracujący - ale zajmujacy się domem i dzieckiem facet - to leń. Dziwna logika.
            Do autorki wątku: doceń swojego faceta, nie każdy ma tyle hartu ducha by zostać w domu i "niemęsko" się nim zajmować. Przy takim facecie nie trzeba udawać siłaczki, ogarniać pracy, domu, dziecka itp
            • klubgogo Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 10:30
              Nie siedzisz na forum od dzisiaj i dobrze widzisz jak napiętnowani są tutaj mężowie, którzy nie zarabiają. Jak tylko któraś ematka żali się na męża, że nie zarabia wystarczająco, wszystkie forumki każą go pogonić do roboty lub w diabły. Dlatego kompletnie nie rozumiem tych przeciwstawnych w tym poście głosów. Nagle trzeba faceta pogłaskać i powiedzieć mu, kochanie posiedź sobie w domu, dobrze Ci to zrobi. A prawda jest taka, że wszystkie ematki szlag by trafił, gdyby ich małżonek z dnia na dzień przestał pracować. Która by się otwarcie do tego przyznała, że utrzymuje rodzinę?
              • annubis74 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 08:14
                po pierwsze uważam że w życiu może się zdarzyć ze jedna strona utrzymuje drugą. Facet nie spędza dnia przed tv lub komputerem, ani się nie obija, tylko zajmuje się dzieckiem, domem itp (wszystkie wiemyże to żadna bajka tylko ciężka codzienna praca złożona z setki monotonnych czynności).
                Ja akurat pracuję od początku studiów i przyznam ze sytuacja gdyby miał mnie utrzymywać mąż byłaby dla mnie tak samo stresująca jak dla niego sytuacja bycia na moim utrzymaniu (pomijam już fakt braku bezpieczeństwa finansowego, dużej presji na osobę, która pracuje, duzej presji na osobę, która nie pracuje).
                Poza tym nie rozumiem czego facetowi tak zazdrościć, każda z nas kobiet narzeka na prace w domu, na konieczność zajmowania się dziećmi od rana o wieczora. Ja po pół roku macierzyńskiego wróciłam do pracy w niepełnym ale jednak wymiarze bo wyjście z domu na kilkanaście godzin tygodniowo było dla mnie odpoczynkiem
              • illegal.alien Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 13:00
                Ja sie przyznaje smile Jak rowniez przyznaje, ze taka sytuacja pasuje mi o wiele bardziej niz 'siedzenie z dzieckiem w domu' a juz na pewno o milion razy bardziej niz sytuacja, w ktorej oboje pracujemy - mimo, ze moj konkubent w domu robi tak samo jak ja - ale jednak kazde z nas polowe obowiazkow domowych ogarnac musi. Jak ja pracuje, a on nie, to ja nie robie w domu prawie nic, poza okazyjnym gotowaniem.
                Niestety, konkubent nie nadaje sie na utrzymanka i po 3 miesiacach bezrobocia zaczyna mu palma odbijac i frustracja sie dawac we znaki, wiec nie moge sie doczekac, az wreszcie cos znajdzie - wtedy pomysle nad kims, kto by przychodzil i nam sprzatal, bo ja sie nie zapisuje na poltora etatu robot wink
                • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 13:04
                  Ja też się przyznałam wyżej, nie mam z tym najmniejszego problemu, zadowoleni z sytuacji jesteśmy wszyscy troje.
    • aleksandra1977 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 13:16
      nie możesz przeboleć, że Ty musisz wyjść rano do pracy na cały dzień, a mąż zostaje z dzieckiem? Dlaczego oczekujesz od meża, że on też wyjdzie z domu na 10-12 godzin do pracy?
      Jak sama siedziałaś z dzieckiem, to było OK, bo co? Bo taki jest stereotyp, że matka zostaje w domu, tak? Gdzie jest powiedziane, że tylko matka ma przywilej bycia z dzieckiem i wychowywania go w domu?
      Nie pamiętasz, chyba, jak to jest być z dzieckiem przez cały dzień. Ile siły i energii jest na to potrzebne, ile uwagi trzeba poświęcić dziecku i tylko dziecku. To nie jest praca? Jeśli nie, to jak traktowałaś swoje zajęcie przez pierwsze 3 lata życia dziecka? Co to było - wakacje, urlop i leżenie do góry brzuchem? Mnie, w takiej sytuacji, o której piszesz, by przez gardło nie przeszło nazwać męża "utrzymankiem", czy "leniem".
    • agnieszka77_11 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 14:48
      No wiesz, Ty siedziałaś w domu i byłaś na utrzymaniu męża.Teraz on potrzebuje tego samego. Musisz być wyrozumiała. Faceci nie są tylko od tyrania. Ciesz się, że spędza czas z dzieckiem, zajmuje się domem, a nie siedzi z kumplami na browarze. Staję więc w obronie męża. On ma takie same prawa jak Ty. Równouprawnienie o które tyle kobiet walczy. Nie można być taką egoistką i myśleć tylkoo sobie i egzotycznych wakacjach.
    • komyszka kilka kwestii 15.03.13, 15:27
      1. jak sie umawialiście zanim dziecko sie urodziło? tzn. czy wspolnie ustaliliscie, ze ty jestes w domu a mąż pracuje? czy sama tak zadecydowałaś? czy podjecie przez ciebie pracy było jakkolwiek zwiazane z ewentualnym "wychowawczym" meża?
      2. ja w zasadzie rozumiem wkurzenie autorki wątku. bo clue sytuacji tkwi nie w tym, ze pan chce teraz popracować na "wychowawczym", tylko że postawił panią nagle w takiej sytuacji. on po prostu "popsztykał" się z szefem i naraz postanowił, ze teraz to on będzie dom ogarniał. Nie dziwie sie także wkurzeniu, bo stanie sie z zaskoczenia jedynym żywicielem rodziny nie jest fajne. co innego gdy taka sytuacja jest omawiana i programowana wcześniej przez oboje małżonków. a tutaj na wspólne plany raczej to nie wyglada.
      • aniasa1 Re: kilka kwestii 15.03.13, 15:52
        komyszka napisała:
        on po prostu "popsztykał" się z szefem i naraz postanowi
        > ł, ze teraz to on będzie dom ogarniał. Nie dziwie sie także wkurzeniu, bo stani
        > e sie z zaskoczenia jedynym żywicielem rodziny nie jest fajne.

        a ja sie dziwie. Po pierwsze gdyby moj szef sobie na to zasluzyl to tez polozylabym papier na stol. Niestety wielu jeszcze ludziom latwo wmowic ze sa do niczego i ze jak Pan szef kaze to trezba giac kark. I wten sposob szefowie pozwalaja sobie na coraz wiecej.
        Po drugie gdyby go szef sam zwolnil to tez nagle zaskoczylby zone a do tego stracil by poczucie wlasnej godnosci, wiec lepiej ze to Maz autorki sam sie zwolnil. Moze po czesci majac swiadomosc ze ucieka mu dziecinstwo dziecka....
        Po tzrecie na zycie starcza wiec o co chodzi? O Egipt? Pojada kiedy indziej moze nawet w piekniejsze miejsca i moze zwiedza nawet caly swiat co za roznica czy rok w ta czy w ta?
        Po czwarte, znajomi autorki sa typowymi prostakami. Przepraszam ale jak mozna sie wpierd.... w czyjes malzenstwo? Jak mozna nazwac jej meza leniuchem? Chyba sami nigdy nie doswiadczyli trudu wychowywania dziecka?
        Do autorki: zmien znajomych, meza wspieraj, moze to tez czas zeby podniosl kwalifikacje albo pomyslal o jakims rozwoju. Czyz przekladajac to na nasz jezyk nie tego wlasnie oczekujemy od naszych mezow jak same siedzimy w domu opiekujac sie dziecmi?
        • komyszka Re: kilka kwestii 15.03.13, 16:13
          1. tu nie wiadomo czy szef sobie zasłuzył czy nie.
          2. decyzje o odejsciu z pracy i pozostaniu w domu podjął samodzielnie mąż, osoba (teoretycznie) bliska żonie. i o ile szef meża nie musi konsultowac kwestii zwolnienia z żona pracownika, o tyle mąż powinien wcześniej uzgodnić i przedyskutować swoje plany zawodowe i życiowe z żoną. zatem- wg mnie żona ma prawo byc ta sytuacją nieprzyjemnie zaskoczona.
          3. kwestia "starczania na życie"- powtórze- stanie sie nagle,bez wcześniejszej dyskusji , jedynym żywicielem rodziny (a sytuacji zaskoczenia można było smiało uniknąć) jest powodem do rozczarowania a nawet i złości.
          4. znajomych nie komentuję. to sprawa prywatna autorki watku.
          • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 15.03.13, 16:29
            > 2. decyzje o odejsciu z pracy i pozostaniu w domu podjął samodzielnie mąż, osob
            > a (teoretycznie) bliska żonie. i o ile szef meża nie musi konsultowac kwestii z
            > wolnienia z żona pracownika, o tyle mąż powinien wcześniej uzgodnić i przedysku
            > tować swoje plany zawodowe i życiowe z żoną. zatem- wg mnie żona ma prawo byc t
            > a sytuacją nieprzyjemnie zaskoczona.

            No kobieto, daj spokój, wyobraź sobie, że masz dosyć pracy albo toksycznego szefa, albo cokolwiek, chcesz to rzucić w diabły, a tu ci mąż mówi: nie zgadzam się, masz robić, nieważne, że nam wystarcza na życie. Nie byłabyś zła?

            Wiadomo, że jeżeli na życie nie starcza albo żyje się na niskim poziomie, to oboje powinni pracować, ale w tej sytuacji to niekoniecznie. Każdemu mogą się zmienić priorytety i być może mężowi spodobało się siedzenie w domu i opiekowanie się córką. Dlaczego nie mógłby wybrać takiego życia? Autorka wątku przez parę lat nie pracowała i to on musiał zarabiać na rodzinę. Nie widzę nic złego w tym, że na jakiś czas wymienią się rolami.
            • komyszka Re: kilka kwestii 15.03.13, 16:37
              A kto napisał, ze zona zabroniłaby odejsc mężowi z pracy? A kto powiedział że mąz ma "toksyczna pracę"? ja tu widzę kompletny tumiwisizm pana, który oznajmia, decyduje i zarządza samodzielnie bieżącą sytuacja całej rodziny bez jakiegokolwiek dialogu. No, kobieto- daj spokój. Wyobraź sobie ze oboje z meżem pracujecie. On pewnego dnia odchodzi z pracy i oznajmia ci ze teraz to na tobie spoczywa ciężar utrzymania rodziny a on bedzie sie cieszył dzieckiem. I to wszystko bez rozmowy, planów, wspólnej dyskusji za i przeciw? Nie byłabys zaskoczona? Zła?
              I owszem- każdemu moga sie zmieniac priorytety. O ile jest się samemu- krzyzyk na drogę. Gdy jednak jest się w stadzie rodzinnym- takie rzeczy trzeba uzgadniać. A nie dziwić się rozczarowaniu żony.
              • deszcz.ryb Re: kilka kwestii 15.03.13, 16:53
                Owszem, masz rację jeżeli chodzi o rozmowy - o takich rzeczach rzeczywiście powinno się rozmawiać z drugą połową zanim podejmie się decyzję. Ale tu już mleko się rozlało - mąż zrezygnował z pracy [w sumie nieważne z jakiego powodu] i okazało się, że bardziej pasuje mu życie domowe. Przy czym mąż nie oznajmił, że zamierza bez końca siedzieć na bezrobociu, ale przez jakiś określony czas.

                Teraz powstała kwestia: czy można mu na to pozwolić, czy raczej nalegać na to,żeby szukał pracy? Ja jestem zdania, że należałoby mu pozwolić, tym bardziej, że nie siedzi i nic nie robi, ale pracuje - opiekuje się dzieckiem, sprząta, gotuje.
                • komyszka Re: kilka kwestii 15.03.13, 17:06
                  Własnie- mleko sie rozlało. I to w paskudny sposób (jak dla mnie i ja sprawy bym absolutnie tak nie zostawiła-ale to ja i niczego takiego nikomu nie doradzam). Mąż "oznajmił" ale wg mnie takie oznajmienia w swietle jego poprzednich czynów niewiele mogą być warte. A jak za ten rok znowu mu sie priorytety zmienią? Tu cos nie gra w komunikacji, ewidentnie. Pytanie tylko czy w jedna czy obydwie strony. Ja zaś jestem zdania, ze sprawe trzeba gruntownie przedyskutować, bo generalnie za duzy kaliber zeby zostawić w prózni.
                  • ktosmadrzejszy Re: kilka kwestii 13.04.13, 10:50
                    z toba nigdy bym nie chcial niczego konsultowac ani byc w jakikolwiek sposob zwiazany...
            • mikams75 Re: kilka kwestii 15.03.13, 19:39
              > No kobieto, daj spokój, wyobraź sobie, że masz dosyć pracy albo toksycznego sze
              > fa, albo cokolwiek, chcesz to rzucić w diabły, a tu ci mąż mówi: nie zgadzam si
              > ę, masz robić, nieważne, że nam wystarcza na życie. Nie byłabyś zła?

              jest jeszcze inne wyjscie z sytuacji - szukanie nowej pracy. I wowczas mozna podyskutowac, czy nadal sie meczyc w obecnej do czasu znalezienia nowej czy rzucic robote i szukac, ale to w zaleznosci od zawodu, miejsca zamieszkania i szans na rynku pracy.
        • mikams75 Re: kilka kwestii 15.03.13, 19:35
          > komyszka napisała:
          > on po prostu "popsztykał" się z szefem i naraz postanowi
          > > ł, ze teraz to on będzie dom ogarniał. Nie dziwie sie także wkurzeniu, bo
          > stani
          > > e sie z zaskoczenia jedynym żywicielem rodziny nie jest fajne.
          >
          > a ja sie dziwie. Po pierwsze gdyby moj szef sobie na to zasluzyl to tez polozyl
          > abym papier na stol.

          nie w sytuacji, kiedy bylabys jedynym zywicielem rodziny. Ale zgadzam sie, ze pracodawcy to potrafia wykorzystywac. Zapewne jakby zona nie pracowala, to znalazlby sie sposob na zlagodzenie konfliktu.
          Sytuacja na rynku pracy jest nieciekawa, znalezienie pracy to tez w zaleznosci od zawodu nie jest takie proste i szybkie. Jesli facet teraz wyjawi chec powrotu do pracy to tez moze mu sie zejsc.
          Dobrze jak oboje w rodzinie maja jakis dochod, zeby moc sie w razie czego utrzymac.
          • aniasa1 Re: kilka kwestii 16.03.13, 02:12
            > nie w sytuacji, kiedy bylabys jedynym zywicielem rodziny.
            wspominany czesto maz nie byl jedynym zywicielem rodziny kiedy skladal wypowiedzenie.
            A ja nawet gdybym byla to pewnie bym tak zrobila gdyby zostaly przekroczone jakies granice w relacjach z szefem - nie mowie tu absolutnie o relacjach damsko-meskich. Dlatego uwazam decyzje meza za sluszna, nawet jesli zrobil to w afekcie to teraz odnalazl sie w sytuacji. W pewien sposob ponosi konsekwncje - nie pracuje zawodowo to prowadzi dom. Ten czas spedzony z dzieckiem jest samym dobrem dla wszystkich. Jakos nie potrafie przyrownac tego do wakacjiw Egipcie.
    • noem.i77 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 16:13
      Dla mnie to super sprawa.
      Po macierzyńskim wróciłam do pracy, pracowaliśmy oboje i było ciężko - rano dziecko do babci, po pracy szybko po malucha i do domu. Jak poszedł spać dopiero zabierałam się za jakiś obiad na jutro i ogarnięcie mieszkania. A jeszcze zakupy. Teraz mały ma 11 mies. i siedzi w domu z tatą. Mąż posprząta, zrobi obiad, pójdą na spacer i po zakupy. Ja wracam do domu na gotowe smile. Mam więcej czasu dla dziecka i dla męża. No i dla siebie też smile Teraz rozumiem dlaczego niektórzy faceci wolą jak żona zostaje w domu.
      • illegal.alien Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 18:30
        Moglabym sie prawie pod tym podpisac.
        Ja poszlam do pracy jak dziecko mialo 13 miesiecy, teraz ma 27, od kilku miesiecy moj partner nie pracuje.
        Ja wychodze do pracy na 7-8 godzin dziennie (plus dojazdy, wiec nie ma mnie jakies 10-11). Wychodze zazwyczaj bardzo wczesnie rano, zeby po poludniu miec wiecej czasu dla nas.
        I nic mnie nie obchodzi w zasadzie poza moja praca - wracam, jest posprzatane, ugotowane, uprane. Dla mnie super i nie przeszkadzalby mi taki uklad na stale wink (ale u nas to nie byla kwestia wyboru, tylko koniecznosci).
        • hugo43 Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 19:46
          u nas tez byla podobna sytuacja,maz czekal na karte pobytu i nie mogl podjac pracy.gotowal,sprzatal,kanapki do pracy mi szykowal,byl lepszy w prowadzeniu domu ode mnie.tylko go to strasznie gniotlo i szybko ,jak tylko mogl,poszedl do pracy.
          • illegal.alien Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 00:33
            Mojego tez gniecie i uwiera, więc intensywnie szuka, ale ja naprawde przestałam sie dziwić, ze tyle facetów woli miec żonę w domu niz w pracy - taki układ to sielanka. Zdecydowanie łatwiej mi jest chodzic codziennie na 7-8 godzin do pracy niz zapierdzielac w domu. Ale co kto lubi oczywiście smile
        • mynia_pynia Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 20:04
          'Bosze' gdzie ty pracujesz 3h dojazdów dziennie - masakra. Zmień pracę, szkoda życia.
          • illegal.alien Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 00:30
            Dziękuje bardzo za światła uwagę. Jestem prawnikiem w Londynie - rozumiem, ze doskonale znasz ten rynek pracy i będziesz mi udzielać kolejnych porad? Jak jeszcze dołoże informacje, ze za same dojazdy płace ok. 1600 złotych miesięcznie to juz w ogóle padniesz.
            I nie, nie szkoda mi życia na ta prace, bo pracuje w świetnej firmie, a swoją prace bardzo lubie.
            Boze, jak ja kocham to forum.
            • mynia_pynia Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 19:01
              Wiesz mój mąż też uprawia wolny zawód i wydaje na dojazdy znacznie więcej od Ciebie, więc nie trafiłaś - nie padnę. Natomiast nie pracuje w LONDYNIE, a we Wrocławiu i okolicach i ma krótszy czas pracy niż ja. A ja pracuje w urzędzie max 8h, obecni 7h - no ale ja niestety swojej pracy nie lubię i nie mieszkam w LONDYNIE wink
              • illegal.alien Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 21:55
                Zupełnie nie zrozumiałas, o co mi chodziło.
                Nie znasz mnie zupełnie, mojego zawodu, rynku pracy, a wydajesz lekka ręka poradę jakbyś mnie znała. Gdyby mi było życia szkoda, to zmienilabym prace, na pewno nie zrobię tego, bo jakas panienka z forum mi tak radzi.
                BTW - rownież nie mieszkam w Londynie.
    • mynia_pynia Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 20:01
      Wg mnie, twój mąż miał w poprzedniej pracy nieciekawą sytuację, pewnie zanim popstrykał się z szefem to się trochę pomęczył. Może musi odpocząć, bo ma kryzys.
      I podstawowe pytanie, czy chcesz go zostawić, wziąć rozwód jeśli się nie ugnie i będzie z dzieckiem jeszcze rok siedzieć w domu?
      Nie wiem jaka jest sytuacja u was w domu, chyba ty czujesz najlepiej czy mąż się obija, bo ma w dupsku pracę, czy może faktycznie potrzebuje odpoczynku.
      Z drugiej strony ja też bym pobyła przez kilka miesięcy w domu z dzieckiem, tylko niech ktoś mi sprząta, pierze i gotuje wink
      • deszcz.ryb Re: problem z niepracujacym mezem 15.03.13, 20:23
        > Nie wiem jaka jest sytuacja u was w domu, chyba ty czujesz najlepiej czy mąż si
        > ę obija, bo ma w dupsku pracę, czy może faktycznie potrzebuje odpoczynku.

        Żartujesz sobie? Ten gość opiekuje się dzieckiem, sprząta i gotuje. To mało? Przecież się nie obija. A jeżeli kobieta siedzi z malutkim dzieckiem w domu i robi to, co ten mąż, to też mówisz, że się "onija"?
        • mojemieszkanie24 Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 09:31
          Mąż pracował przez 3 lata na was- na pewno był mało w domu a teraz chce nawiązać jakaś nić porozumienia i relacje z dzieckiem. Ja to poppieram. Zajmuje się domem, wywiązuje sie z obowiązków tak dobrze, jak ty to kiedyś robiłaś. Nie popieram tego, ze dziecko nie chodzi do przedszkola, bo uważam że dziecko powinno do niego iść ( socjalizacja itd...) ale jeżeli taką podjęliście decyzję to niech mąż pobędzie ten rok w domu i nacieszy się dzieckiem. Nie wiem czemu cię to tak razi, że tyko ty pracujesz. Macie dobra sytuację finansową jeżeli będzie was jeszcze stać na wakacje ( mówiąc dobrą mam na myśli lepszą niż większosć polaków, których na wakacje nie stać). Nie wiem czemu się tak spinasz
        • ktosmadrzejszy Re: problem z niepracujacym mezem 13.04.13, 10:54
          oczywiscie ze malo! Dla wspolczesnych kobiet wszystko jest malo! Nie jest wazne ile mezczyzna wklada w zwiazek wysilku i zasobow - zawsze jest malo!
    • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 17:18
      Jak ja się cieszę, że mój mąż ma mądrzejszą żonę...
      Dziecko nasze ma teraz 3 lata, ja zajmowałam się nim rok, od dwóch lat pełnoetatowym opiekunem jest mąż, a ja utrzymuję dom. Stać nas jedynie na wakacje pod gruszą, w dodatku grusza jest darmowa, bo dom należy do rodziny. Dziecko ma jednak najlepszą możliwą opiekę, mąż jest znacznie fajniejszym rodzicem niż ja: ma więcej pomysłów, więcej energii, kiedy jest ciepło spędzają na dworze całe dnie. Domem też zajmuje się głównie mąż, choć ja (ponieważ pracuję dużo w domu) mogłabym robić więcej. W życiu nie przyszłoby mi do głowy nazwać męża w taki sposób, w jaki Ty to robisz. Chyba po czymś takim nie mogłabym spojrzeć w lustro...
      • ktosmadrzejszy Re: problem z niepracujacym mezem 13.04.13, 11:00
        milo dowiedziec sie ze sa jeszcze na swiecie kobiety... big_grin

        Pozdrawiam serdecznie i tak trzymaj!
    • aguar Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 17:55
      Ja Cię rozumiem, też bym nie była zadowolona na Twoim miejscu.
      • mojemieszkanie24 Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 19:08
        Ja nie wiem dlaczego to tak jest, że jak kobieta siedzi z dzieckiem w domu to jest dobrze a jak facet to już nie... Ojciec jest gorszym rodzicem, czy jak ? Ja uważam, że ojciec jest tak samo wazny jak matka. Sama mówiłaś, ze żyje wam się dobrze, stać was na wakacje ( może nie egzotyczne ale wakacje) więc nie wiem dlaczego robisz problem ? Prowadzenie domu to też cięzka praca- z reszta sama powinnaś to wiedzieć. Czy to nie jest przypadkiem ZAZDROŚĆ o to, że mąż spędza więcej czasu z dzieckiem niż ty ?
        • una_mujer Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 21:53
          Boże, dziewczyno, jak ja Ci zazdroszczę... Mój mąż ma szefa, który się nad pracownikami znęca psychicznie, pracuje po 11 godzin, przychodzi, nie ma siły na nic. Ja mu tłumaczę, żeby się zwolnił, pobył z dzieckiem, ogarnął dom, ja bym bardzo chciała! Bo tak to na mojej głowie jest wszystko, i praca, i dom. A on ma to cholerne poczucie, że facet musi zarabiać sad I ńie rozumie, że dziecko przede wszystkim potrzebuje taty, a nie tych pieniędzy; dalibyśmy sobie radę bez jego pensji...
          Doceń to, co masz.
    • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 22:52
      hmmm..... fajnie, że pan tak zapragnął zajmować się dzieckiem gdy ono już jest samoobsługowe.
      czemu nie zajmował się noworodkiem z kolkami, ząbkującym niemowlakiem, zbuntowanym dwulatkiem?

      ja nie podzielam zachwytu nad postawą twojego męża.
      dla mnie (podkreślam dla mnie) facet, który nie współuczestniczy w utrzymywaniu rodziny to leń i nierób.

      oczywiście są sytuacje, że konieczne jest aby to facet zajął się dzieckiem - dziecko malutkie, brak babć do pomocy, kobieta lepiej zarabia niż mężczyzna.

      ale w tej sytuacji - sytuacja materialna średnia, dziecko odchowane i samoobsługowe (4letnie jak wywnioskowałam), którym zajmowała się babcia a i spokojnie mogłoby chodzić do przedszkola a pan zapragnął realizować się w domu.
      bardzo wygodne!

      zaproponuj, że spełniać się w domu będzie przy następnym dziecku przez pierwsze 3 lata jego życia.
      ciekawe czy będzie taki chętny.





      • zjawa1 Re: problem z niepracujacym mezem 16.03.13, 23:05
        Skoro tak marzyłas o tym Egipcie, to morze warto bylo myslec o nim, jak Ty ,,bylas utrzymanka", a wiec przez te 3 lata kiedy zajmowalas sie domem.
        Teraz domem zajmuje sie Twoj maz, a Ty pracujesz. Sytuacja zmienila sie.
        Przeciez Twoj maz-jak piszesz- wywiazuje sie z obowiazkow domowych. Nie siedzi z piwskiem miedzy nogami i nie oglada meczow 24 na dobe.
        Nie rozumiem w czym problem?
        Tobie wolno bylo zajmowac sie domem i dzieckiem, a jemu juz nie wolno? Bo co?
        Bo jest facetem?
        Gdzie to ,,rownouprawnienie" o ktore tak walcza Manify?
      • aniasa1 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 01:20
        > hmmm..... fajnie, że pan tak zapragnął zajmować się dzieckiem gdy ono
        > już jest samoobsługowe.
        co to znaczy? Ze potrafi samo nastawic sobie budzik, zjesc sniadanie, pojsc do przedszkola? Ze nei trzeba dziecka juz kapac, poprawiac mycia zebow, sprawdzac podtarta pupe? Ze mozna tak poprostu sobie wstac z wyrka o ktorej sie chce i robic caly dzien co sie chce bo dziecko wszystk sobie zrobi samo? Genialne dzieci masz. Moj 4-latek jest teraz bardziej absorbujacy niz wtedy kiedy mial pol roku.

        > czemu nie zajmował się noworodkiem z kolkami, ząbkującym niemowlakiem,
        > zbuntowanym dwulatkiem?
        Pewnie dlatego ze cycki maja kobiety a potem zona nie garnela sie do roboty tylko byla leniuchem.

        facet, który nie współuczestniczy w ut
        > rzymywaniu rodziny to leń i nierób.
        To znaczy ze masz zacofane poglady, najblizej z sredniowiecza.

        > ale w tej sytuacji - sytuacja materialna średnia,
        srednia? Potrafia sie utrzymac z jedenj pensji, nie robiac dlugow i na wszystko wystarcza oprocz wakacji ale zagranicznych. To nie srednia sytuacja tylko bardzo dobra. Jak wiele rodzin ma taka sytuacje w PL?


        > ciekawe czy będzie taki chętny.
        ciekawe czy autorka pod wpywem tak idiotycznych opini nie straci wtedy dobrego zdania o mezu. Czy nadal bedzie w jej oczach mezczyzna? Juz teraz ma watpliwosci. Madra rada: niech zrobia sobie kolejne dziecko, najlepsze lekarstwo na problemy malzenskie. Bravo. No bystroscia to nie grzeszysz
        • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 12:43
          aniasa1 napisała:
          > > hmmm..... fajnie, że pan tak zapragnął zajmować się dzieckiem gdy ono
          > > już jest samoobsługowe.
          > co to znaczy?

          nie widzisz różnicy w "obsłudze" noworodka, niemowlaka a 4-letniego dziecka??

          > Ze potrafi samo nastawic sobie budzik, zjesc sniadanie, pojsc do
          > przedszkola?

          a 4-latek sam nie potrafi zjeść śniadania???

          > Ze nei trzeba dziecka juz kapac, poprawiac mycia zebow, sprawdzac
          > podtarta pupe?

          W przypadku niemowlaka też tylko sprawdzasz czy dobrze wymyło zęby i podtarło sobie pupę?

          > Ze mozna tak poprostu sobie wstac z wyrka o ktorej sie chce i ro
          > bic caly dzien co sie chce bo dziecko wszystk sobie zrobi samo? Genialne dzieci
          > masz.

          To jakaś twoja absurdalna nadinterpretacja.
          Ale jeśli chcesz mnie przekonywać, że więcej jest pracy w opiece nad 4-latkiem niż niemowlakiem to odpuść sobie.
          Bo posiadam na stanie 2 sztuki więc wmawiaj to komuś kto nie ma dzieci.
          I zdradzę ci sekret - przy mojej 6-latce jest zdecydowanie mniej "pracy" niz na moim 4-latkiem.
          no cuda!


          > > czemu nie zajmował się noworodkiem z kolkami, ząbkującym niemowlakiem,
          > > zbuntowanym dwulatkiem?
          > Pewnie dlatego ze cycki maja kobiety a potem zona nie garnela sie do roboty tyl
          > ko byla leniuchem.

          Tego nie wiem - możliwe, że tak było, a możliwe, że panu też to odpowiadało.
          Ja nie bedę nadinterpretowywać w odróżnieniu od ciebie.


          > To znaczy ze masz zacofane poglady, najblizej z sredniowiecza.

          no i masz z tym jakiś problem?


          > > ale w tej sytuacji - sytuacja materialna średnia,
          > srednia? Potrafia sie utrzymac z jedenj pensji, nie robiac dlugow i na wszystko
          > wystarcza oprocz wakacji ale zagranicznych. To nie srednia sytuacja tylko bard
          > zo dobra. Jak wiele rodzin ma taka sytuacje w PL?

          dla mnie jeśli jedna osoba jest w stanie utrzymać rodzinę 2+1 bez żadnych szaleństw tylko na przyzwoitym poziomie to jest to właśnie 'średnia" sytuacja materialna.
          a pozwolisz, że sytuacji "wielu rodzin w PL" nie będe analizować bo nie taki cel ma ten wątek.


          > > ciekawe czy będzie taki chętny.
          > ciekawe czy autorka pod wpywem tak idiotycznych opini nie straci wtedy dobrego
          > zdania o mezu. Czy nadal bedzie w jej oczach mezczyzna? Juz teraz ma watpliwosc

          i słusznie, że ma wątpliwości.
          bo ma męża lenia, który zapragnął zajmować się dzieckiem gdy wcale nie jest to już takie konieczne.
          ciekawe, że nie zaproponował tego gdy dziecko miało 1-1,5 roku
          a spędzać czas i zajmować się dzieckiem równie dobrze można po pracy - jak tylko ktoś chce.

          > No bystroscia to nie grzeszysz

          Ty natomiast bardzo skoro wyczytałaś, że radzę autorce postu robić sobie kolejne dziecko.


          • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 12:57
            Ja widzę różnicę, stanowczo dla mnie zajmowanie się niemowlakiem to łatwizna, bajka wręcz, zajmowanie się kilkulatkiem to mnóstwo pracy.
            Chyba, że na pierwsze pół dnia włącza mu się bajki, a na drugie pół sadza go przed komputerem.
            Ciekawe jest dla mnie też to, że za naturalne uważane jest zajmowanie się dzieckiem przez babcię, a przez tatę już nie...

            > bo ma męża lenia, który zapragnął zajmować się dzieckiem gdy wcale nie
            > jest to już takie konieczne.

            A to jest ciekawa myśl... Co to znaczy, że zajmowanie się dzieckiem nie jest konieczne? Dlaczego było bardziej konieczne, kiedy dziecko miało 2 lata, a jest mniej konieczne kiedy ma 4?

            > ciekawe, że nie zaproponował tego gdy dziecko miało 1-1,5 roku

            Skąd to wiesz?
            • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 13:31
              jul-kaa napisała:
              > Ja widzę różnicę, stanowczo dla mnie zajmowanie się niemowlakiem to łatwizna, b
              > ajka wręcz, zajmowanie się kilkulatkiem to mnóstwo pracy.

              To kolejny forumowy fenomen smile


              > A to jest ciekawa myśl... Co to znaczy, że zajmowanie się dzieckiem nie jest ko
              > nieczne? Dlaczego było bardziej konieczne, kiedy dziecko miało 2 lata, a jest m
              > niej konieczne kiedy ma 4?

              nie wiem czyt jest sens to tłumaczyć.
              wiesz dlaczego 3-latek może iść do przedszkola?? - może to pytanie nasunie ci odpowiedz na twoje.


              > > ciekawe, że nie zaproponował tego gdy dziecko miało 1-1,5 roku
              >
              > Skąd to wiesz?

              ok - tu masz racje - tego nie wiem.
              • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 17:01
                ewcia1980 napisała:
                > To kolejny forumowy fenomen smile

                Serio? Nie wiedziałam, pisałam o sobie, dla mnie cały dzień z trzylatkiem jest niezwykle męczący, z niemowlęciem był miły i spokojny, mogłam w tym czasie nawet pracować.

                > nie wiem czyt jest sens to tłumaczyć.

                Jest, wytłumacz proszę. Jeśli chodzi o samoobsługę, to oczywiście, że pracy przy niemowlaku jest więcej, ale jeśli - jak już pisałam - chcesz dać dziecku choć trochę więcej niż telewizor, komputer i samodzielną zabawę, to cóż, z kilkulatkiem jest fura roboty. Może rzeczywiście dla ciebie zajmowanie się dzieckiem nie wykracza poza "pilnowanie" go, wtedy oczywiście masz rację, ale jeśli rodzic naprawdę zajmuje się dzieckiem, chodzi na ciekawe spacery, uczy je nowych rzeczy, to jest to znacznie więcej niż opieka nad niemowlęciem.
                I co z tą babcią - dlaczego ona może się zajmować(!) dzieckiem, a ojciec już nie?
                • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 19:10
                  > Nie wiedziałam, pisałam o sobie, dla mnie cały dzień z trzylatkiem jest
                  > niezwykle męczący, z niemowlęciem był miły i spokojny, mogłam w tym czasie nawe
                  > t pracować.

                  ok - masz prawo do swojego zdania.
                  ja pisałam o swoich doświadczeniach - więc pozwolisz, że tak pozostanie?

                  > Jest, wytłumacz proszę.

                  jestem zbyt długo na forum żeby po raz kolejny "kopać się z koniem" - więc odpuszczę sobie.

                  > Jeśli chodzi o samoobsługę, to oczywiście, że pracy przy niemowlaku jest więcej,

                  No to cieszę się, że jednak jesteś zgodna ze mną w tym temacie.
                  bo moje pytanie brzmiało
                  "nie widzisz różnicy w "obsłudze" noworodka, niemowlaka a 4-letniego dziecka?? "

                  > Może rzeczywiście dla ciebie zajmowanie się dzieckiem ni
                  > e wykracza poza "pilnowanie" go, wtedy oczywiście masz rację, ale jeśli rodzic
                  > naprawdę zajmuje się dzieckiem, chodzi na ciekawe spacery, uczy je nowych rzecz
                  > y, to jest to znacznie więcej niż opieka nad niemowlęciem.

                  Masz jakieś kompleksy, ze chcesz się jakoś dowartościować moim kosztem?
                  Powtarzam - dla mnie opieka nad noworodkiem i niemowlakiem to "masakra" w porównaniu do opieki nad dzieckiem 4-letnim.
                  Jeśli chodzi o spędzanie czasu - to podobnie.
                  Wcześniej byle wyjście na basen czy plac zabaw to była mega wyprawa.
                  O czasu jak syn skończył 3 lata jest to dużo łatwiejsze i przyjemniejsze.
                  Czy moge pozostać przy swoich obserwacjach czy tez będziesz mnie przekonywać, że u ciebie jest inaczej i to jest norma?

                  > I co z tą babcią - dlaczego ona może się zajmować(!) dzieckiem, a ojciec już ni
                  > e?

                  Bo ja tak powiedziałam - może być?

                  • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 19:23
                    ewcia1980 napisała:
                    > ja pisałam o swoich doświadczeniach - więc pozwolisz, że tak pozostanie?

                    Nie, pisałaś uogólniając.

                    > jestem zbyt długo na forum żeby po raz kolejny "kopać się z koniem"
                    > - więc odpuszczę sobie.

                    Ha, czyli nie jesteś w stanie tego wyjaśnić. Dlaczego mnie to nie dziwi...

                    > bo moje pytanie brzmiało
                    > "nie widzisz różnicy w "obsłudze" noworodka, niemowlaka a 4-letniego dz
                    > iecka?? "

                    Pisałaś o zajmowaniu się i opiece. Obsługę dodałaś potem, zupełnie nie na temat, podczas gdy, jak wynika z pierwszego postu, ojciec nie tylko obsługuje dziecko, ale także się nim opiekuje, jak każdy dobry rodzic. Nadal nie wiem, co wyobrażasz sobie na temat spędzania dnia z czterolatkiem...

                    > Powtarzam - dla mnie opieka nad noworodkiem i niemowlakiem to "masakra"

                    Widoczni byłaś wyjątkowo nieporadną matką lub miałaś niezwykle wymagające dzieci, nie przerzucaj jednak swoich doświadczeń na resztę świata, wypowiadając się po chamsku o innych ludziach.

                    > Bo ja tak powiedziałam - może być?

                    No i tu pokazałaś klasę, moje gratulacje.
                    • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 20:03
                      jul-kaa napisała:
                      > Nie, pisałaś uogólniając.

                      no owszem - i zgodziłaś się ze mnie z tym co ja uogólniłam - że więcej jest pracy przy opiece nad noworodkiem/niemowlakiem niż 4-latkiem.


                      > Pisałaś o zajmowaniu się i opiece. Obsługę dodałaś potem, zupełni
                      > e nie na temat,

                      Tak twierdzisz??
                      Bo ja jestem pewna, że moje pierwsze zdanie w tym wątku brzmiało:
                      "hmmm..... fajnie, że pan tak zapragnął zajmować się dzieckiem gdy ono już jest samoobsługowe. *"

                      * celowo pogrubione



                      podczas gdy, jak wynika z pierwszego postu, ojciec nie tylko ob
                      > sługuje dziecko, ale także się nim opiekuje, jak każdy dobry rodzic. Nadal nie
                      > wiem, co wyobrażasz sobie na temat spędzania dnia z czterolatkiem...

                      ja nie muszę sobie nic wyobrażać - bo 4 latka posiadam na stanie.

                      > > Powtarzam - dla mnie opieka nad noworodkiem i niemowlakiem to "masakra"

                      > Widoczni byłaś wyjątkowo nieporadną matką lub miałaś niezwykle wymagające dzieci

                      wiesz - dyskredytujesz się jako rozmówca jeśli po raz kolejny wyrywasz fragment z kontekstu.
                      bo moja wypowiedz brzmiała
                      "dla mnie opieka nad noworodkiem i niemowlakiem to "masakra" w porównaniu do opieki nad dzieckiem 4-letnim"


                      > nie przerzucaj jednak swoich doświadczeń na resztę świata, wypowiadając się
                      > po chamsku o innych ludziach.

                      więc tu cię boli smile
                      pewnie jesteś mamą nie pracująca zawodowo - dlatego tak zabolało "leń" i 'nierób"







                      • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 20:49
                        ewcia1980 napisała:
                        > ja nie muszę sobie nic wyobrażać - bo 4 latka posiadam na stanie.

                        I co, siedzi cały dzień przed telewizorem/komputerem, czy jednak zapewniasz mu jakieś zajęcie?

                        > pewnie jesteś mamą nie pracująca zawodowo - dlatego tak zabolało "leń" i
                        > 'nierób"

                        Poczytaj sobie moje posty w tym wątku, to dowiesz się o mojej sytuacji nieco więcej...
                        • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 21:09
                          jul-kaa napisała:

                          > > ja nie muszę sobie nic wyobrażać - bo 4 latka posiadam na stanie.

                          > I co, siedzi cały dzień przed telewizorem/komputerem, czy jednak zapewniasz mu
                          > jakieś zajęcie?

                          a jak się to ma to tematu tego wątku?
                          jeśli jesteś zainteresowana jak inne mamy spędzają czas ze swoimi 4-latkami - załóż taki watek!
                          będę miała chęć i czuła potrzebę - odpowiem!

                          > > pewnie jesteś mamą nie pracująca zawodowo - dlatego tak zabolało "leń" i
                          > > 'nierób"
                          >
                          > Poczytaj sobie moje posty w tym wątku, to dowiesz się o mojej sytuacji nieco wi
                          > ęcej...

                          szczerze?
                          to średnio mnie interesuje twoja sytuacja.
                          • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 21:11
                            ewcia1980 napisała:
                            > a jak się to ma to tematu tego wątku?

                            W tym momencie jest to kluczowe, ponieważ z twoich postów ewidentnie wynika, że nic z dzieckiem byś nie robiła, o co posądzasz głównego bohatera wątku.

                            > szczerze?
                            > to średnio mnie interesuje twoja sytuacja.

                            To po co zmyślasz na jej temat?
                            • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 21:20
                              > W tym momencie jest to kluczowe, ponieważ z twoich postów ewidentnie wynika, że
                              > nic z dzieckiem byś nie robiła, o co posądzasz głównego bohatera wątku.

                              Wyrywasz zdania z kontekstu.
                              Nadinterpretowujesz.
                              A i wniosków nie umiesz wyciagać.


                              > To po co zmyślasz na jej temat?

                              smile
                              jednak niewiele sie pomyliłam.
                              Tatuś nie pracuje zawodowo - więc jednak "ubodło"
                              • jul-kaa Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 21:36
                                ewcia1980 napisała:
                                > Tatuś nie pracuje zawodowo - więc jednak "ubodło"

                                Tak, ubodła mnie twoja postawa, nie mogę zaakceptować takiej nietolerancji i zaściankowości, braku równości, jaką prezentujesz. Nie w kontekście mojego małżeństwa jednak, tylko w kontekście ogólnej dyskryminacji ludzi żyjących inaczej niż większość. Nie ma we mnie zgody na chamskie oceny innych ludzi, na nazywanie ich leniami i nierobami tylko dlatego, że żyją inaczej niż się w twojej główce uroiło. Jak nie interesuje cię równość między ludźmi, to wracaj do czasów dawnych, które gdyby przetrwały, to nie byłoby ci zwyczajnie wolno ani pracować, ani siedzieć na forum i wypisywać bredni.
                                • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 21:47
                                  > Tak, ubodła mnie twoja postawa, nie mogę zaakceptować takiej nietolerancji i za
                                  > ściankowości, braku równości, jaką prezentujesz. Nie w kontekście mojego małżeń
                                  > stwa jednak, tylko w kontekście ogólnej dyskryminacji ludzi żyjących inaczej ni
                                  > ż większość. Nie ma we mnie zgody na chamskie oceny innych ludzi, na nazywanie
                                  > ich leniami i nierobami tylko dlatego, że żyją inaczej niż się w twojej główce
                                  > uroiło

                                  No to ty masz problem z którym to Ty musisz się uporać.


                                  > Jak nie interesuje cię równość między ludźmi, to wracaj do czasów dawny
                                  > ch,

                                  smile
                                  napij się meliski


                                  > które gdyby przetrwały, to nie byłoby ci zwyczajnie wolno ani pracować, ani
                                  > siedzieć na forum i wypisywać bredni.

                                  ale po co ty znowu "gdybasz"?
                                  • aniasa1 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 22:15
                                    moj noworodek/ niemowlak byl dzieckiem malo wymagajacym. Bez kolek, bolesnego zabkowania, chorob, wad itd, itp, pewnie dlatego byl dla mnie mega latwy w obsludze i zorganizowanie dnia bylo pesteczka. Teraz jako 4-latek jest bardzo wymagajacy. Ten wiek to stos pytan, mowienie i zadawanie odpowiedzi non-stop, psocenie, potrzeba ba, nawet mega potrezba ruchu z wymogiem uczestniczenia we wszystkim (zjezdzanie na sankach, granie w pilke itd), poznawanie swiata, nauka, inetresowanie sie wszystkim, chocby robieniem kawy w ekspresie..... dls mnei ten okres jest o wiele trudniejszy i meczacy niz niemowlecy.

                                    Ewciu, interpretujesz wszystko poprzez swoj pryzmat. Ja widze wiele roznic. Ty masz starsze dziecko ktore mimo wszystko odciaga troche uwage mlodszego i wspolna zabawa, przebywaniem powoduje ze masz wiecej czasu dla Ciebie. Zalozycielka watku nie pisala tez jakie ich dziecko bylo tuz po urodzeniu wiec nie badz jasnowidzem i nie osadzaj ze wtedy bylo trudniej a maz sie nie wysilal. Poza tym nie wiesz jak wyglada teraz ich dzien. Moze ich dziecko jest bardzo, bardzo absorbujace.

                                    Len to chyba ktos kto nic nie robi, a ten czlowiek wychowuje dziecko, buduje relacje, pokazuje swiat, gotuje, sprzata........

                                    Chyba potrzebujesz jednak meliski
                                    • ewcia1980 Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 22:49
                                      aniasa1 napisała:
                                      > moj noworodek/ niemowlak byl dzieckiem malo wymagajacym. Bez kolek, bolesnego z
                                      > abkowania, chorob, wad itd, itp, pewnie dlatego byl dla mnie mega latwy w obslu
                                      > dze i zorganizowanie dnia bylo pesteczka.

                                      ale to w żaden sposób nie przeczy temu, że więcej jest pracy opiekując się takim noworodkiem/niemowlakiem niż 4-latkiem.
                                      taki 4 latek:
                                      - sam się wysika
                                      - sam się załatwi i wytrze tyłek
                                      - zęby, buzie, ręce umyje
                                      - sam się ubierze
                                      - sam się naje
                                      - sam po sobie sprzątnie
                                      - a i trochę sam się pobawi
                                      (owszem część rzeczy trzeba nadzorować)


                                      > Teraz jako 4-latek jest bardzo wymaga
                                      > jacy. Ten wiek to stos pytan, mowienie i zadawanie odpowiedzi non-stop, psoceni
                                      > e, potrzeba ba, nawet mega potrezba ruchu z wymogiem uczestniczenia we wszystki
                                      > m (zjezdzanie na sankach, granie w pilke itd), poznawanie swiata, nauka, inetre
                                      > sowanie sie wszystkim, chocby robieniem kawy w ekspresie..... dls mnei ten okre
                                      > s jest o wiele trudniejszy i meczacy niz niemowlecy.

                                      no to współczuję bo dla mnie odkąd młodsze skończyło 3 lata to naprawdę fajny czas.
                                      zadaje pytania - często bardzo sensowne na które nie zawsze znam odpowiedz wiec szukamy odpowiedzi po książkach i necie
                                      czytanie - wreszcie można poczytać coś fajnego
                                      zabawy - teraz zaczynają mieś sens bo dziecko wie, że bawiąc sie np. w chowanego trzeba sie ukryć a nie stanąć w kącie pokoju i zamknąc oczy (serio - moja 2 latka tak sie bawila w chowanego wink
                                      wyjście na basen - wreszcie można pobawić sie z dzieciakiem a nie tylko pilnowac żeby sie nie utopił
                                      wyjście na sanki - toż to dopiero można poszaleć
                                      wyjście na plac zabaw - dzieciak sam szaleje i nie trzeba pilnować żeby starsze dzieci nie zrobiły mu krzywdy

                                      ja przez ten pryzmat oceniam zabawę i opiekę.
                                      i w tym sensie jest dla mnie fajniejszy i przyjemniejszy.
                                      nigdzie nie pisałam , że 4-latek od rana do nocy sam sie soba zajmuje i absolutnie nic przy nim nie trzeba robić.


                                      > Ewciu, interpretujesz wszystko poprzez swoj pryzmat.

                                      No owszem - a ty przez swój.


                                      > Zalozycielka
                                      > watku nie pisala tez jakie ich dziecko bylo tuz po urodzeniu wiec nie badz jasn
                                      > owidzem i nie osadzaj ze wtedy bylo trudniej a maz sie nie wysilal.

                                      jakie by nie było to , chcesz czy nie, na początku pracy przy obsłudze niemowlaka było więcej - i tyle.

                                      > Poza tym ni
                                      > e wiesz jak wyglada teraz ich dzien. Moze ich dziecko jest bardzo, bardzo absor
                                      > bujace.

                                      może tak a może nie.
                                      więc zastosuj sie do własnej rady i nie bądz jasnowidzem - bo tego tez autorka watku nie pisała.


                                      > Len to chyba ktos kto nic nie robi, a ten czlowiek wychowuje dziecko, buduje re
                                      > lacje, pokazuje swiat, gotuje, sprzata........

                                      czy ja koniecznie muszę zmienić poglądy czy jednak mogę pozostać przy moim zdaniu, z którym ktoś może się nie zgadzać??




                                      • ktosmadrzejszy jestes menda! 13.04.13, 11:11
                                        i nie chce mi sie tracic czasu na dyskusje z toba - uzasadnienie znajdziesz w swoich postach powyzej...
      • aguar Ewcia1980 17.03.13, 10:34
        Zgadzam się z Tobą w stu procentach!
        • aniag.odek Re: Ewcia1980 20.03.13, 11:27
          Mój mąż mimo tego że pracuje pomaga mi również posprzątać dom. Cały dom nie może stać jedynie na głowie kobiety... tak więc uważam że z dwojga złego (pracy/pracy w domu) wybrał to wygodniejsze dla siebie...
          • ktosmadrzejszy Re: Ewcia1980 13.04.13, 11:13
            to idz do pracy i zarob na was obydwoje a i jeszcze koniecznie najmij sprzataczke tak jak ma to wiele niepracujacych zon.
    • wilhelminaslimak Re: problem z niepracujacym mezem 17.03.13, 22:08
      Zajmowanie się 4,5-letnim dzieckiem to nie jest żadna praca. Nie porównujemy opieki nad niemowlakiem, a nawet 3-latkiem nad opieką nad 4,5 (a w przyszłości pewnie i 6-cio) - latkiem.
      Jak dla mnie Twój mąż jest albo 1). leniem albo 2). typem totalnego domatora, który faktycznie najchętniej spędzałby całe życie w domu z rodziną (czyli klasyczna matka-polka) albo 3). popadł w jakąś "depresję" z powodu niezbyt fajnej ostatniej pracy
      Jeśli jest leniem to masz problem i proponuję poważnie z tym powalczyć.
      Jeśli jest domatorem i opieka nad dzieckiem to coś o czym marzył całe życie - to dlaczego nie on poszedł na wychowawczy tylko Ty? Zaproponuj mu drugie dziecko i niech on siedzi na macierzyńskim od 14-tego tygodnia. Ciekawe co powie.
      Jeśli ma problemy z powodu poprzedniej pracy, to powinien stawić temu czoła.
      Dla mnie sytuacja byłaby nie do zaakceptowania. Zresztą dla mnie podobnie dziwną sytuacją jest kobieta niepracująca z wyboru, siedząca (tak SIEDZĄCA) w domu z dzieckiem, które mogłoby już chodzić do przedszkola. Nie mówię o matkach 3-4 dzieci, mówię o matkach 1-2 dzieci - i one biedne NIE MOGĄ iść do pracy, no nie mogę (bo kto ugotuje, kto dzieci do przedszkola zaprowadzi, albo na zajęcia dodatkowe??). Ale koniecznie trzeba jakoś ich sytuację finansową/emerytalną/rentową poprawić! Najlepiej niech na nie składają się te naiwniaczki, które mimo posiadania dzieci pracują.
      Sorry jak dla mnie leń śmierdzący to jest. Leń.
    • monia76 Re: problem z niepracujacym mezem 20.03.13, 11:38
      jeżeli finansowo jest u Was ok, a chęć pobycia z dzieckiem to nie wymówka dla męża to oczywiście, że daj mu ten czas! to jest niesamowita okazja na zawiązanie relacji z dzieckiem, która będzie procentować przez całe życie. co znaczą wakacje w Egipcie (+ zemsta faraona w pakiecie) w obliczu takiej perspektywy?
      dla mnie to kwestia podejścia, ani opiekującej się dziećmi mamy ani tym bardziej taty, którzy na jakiś czas rezygnują z pracy zawodowej dla dziecka, nie postrzegam jako leni, a świadomych swojej roli rodziców. a tak na marginesie, Twój post wydaje mi się trochę prowokacją wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja