wkurzona-agniesza
15.03.13, 11:40
Witam Was.
Mam nastepujacy problem z niepracujacym mezem. Nasza corka ma 4,5 roku. Nie chodzi do przedszkola. Do 3 roku zacia zajmowalam sie nia w domu, a maz pracowal. Rok temu poszlam do pracy, a dzieckiem zaczela zajmowac sie babcia, ktora mieszka dwa domy od nas. 7 miesiecy temu m popsztykal sie z szefem i odszedl z pracy. Zaczal zajmowac sie dzieckiem. Chodza na spacery, zalatwiaja rozne sprawy, robia zakupy. Nawet sprzata w domu i nie ma ochoty szukac pracy. Juz kilka razy mowilam mu, ze nie podoba mi sie to, ale on twierdzi, ze teraz jego kolej. Skoro on pracowal na nas 3 lata i nas utrzymywal, to teraz ma prawo tez sie dzieckiem nacieszyc, zanim pojdzie do szkoly. Czyli jeszcze rok??? No i mam w domu utrzymanka. Dziwnie sie czuje... Myslalam, ze jak pojde do pracy to polepszy nam sie troche sytuacja materialna, pojedziemy sobie na jakies wakacje, a tu nic...
Z jednej strny, no coz, nasi mezowie tyraja zeby nas utrzymac do 4-5 roku dziecka, a z drugiej jak my mamy ich utrzymywac to juz ta sytuacja tak rozowo nie wyglada. Szczegolnie ze wszyscy znajomi mowia, ze mam utrzymanka i leniucha i powinnam go wykopac do roboty. No i co tu poczac?