Los młodej mamy?

17.04.13, 10:40
www.edziecko.pl/wideo_edziecko/10,79343,13609726,Mloda_mama__Odcieto_mnie_od_sluzbowych_informacji_.html
Tak się zastanawiam, czy to co mówi ta dziewczyna w video powyżej to już norma, czy raczej wyjątek?
Ja pracowałam do 39tc, mimo, że było mi bardzo ciężko, to jeżdziłam, bo miałam dużo pracy, a nie miał mnie kto zastąpić. Obawiałam się też, że nie będę miała do czego wracać, ale też lubiłam swoją pracę. Jak urodziłam córkę to zrobiło mi się strasznie przykro, bo nawet pytania z pracy od szefa nie było czy coś pomóc, załatwić, jak dziecko-tylko od razu to kiedy wrócisz? Jak wróciłam po 5 miesiącach, to zostałam przywalona obowiązkami i nie było mowy o urlopie, wolnym, bo przecież już się pół roku nasiedziałam, teraz kolej aby ktoś inny odpoczął.
Czy wy miałyście podobne sytuacje w czasie ciąży i po powrocie do pracy? Czy raczej Wasz pracodawca był "łaskawy".
    • gacek-junior Re: Los młodej mamy? 17.04.13, 11:36
      chyba zależy od konretnej firmy. Ja mam ten luksus, że pracuję w firmie rodzinnej, więc wiedziałam, że mam do czego wracać.
      Koleżanka pracuje w dużej firmie i do pracy wróciła po macierzyńskim (z racji tego, że kredyt do spłacenia). Bez problemu dopasowali jej godziny pracy, zgodzili się na wychodzenie wcześniej z racji kp. Co więcej, 2 miesiące po powrocie wykorzysta 2 tyg urlopu wypoczynkowego. A w ciąży zmienili jej zakres obowiązków, a koledzy co chwilę chcieli ją wyręczaćsmile ma samych facetów dookoła.
      Za to szwagierkę zwolniono na następny dzień po powrocie z macierzyńskiego..."redukcja etatu"
      • agata.redakcja Re: Los młodej mamy? 17.04.13, 17:33
        Jasne, nie ma co generalizować i są miejsca gdzie podchodzi się normalnie z wyrozumiałością do kobiety po macieżyńskim, ale niestety są też takie firmy gdzie np. szef nie ma rodziny, dzieci i zależy mu tylko na wykonaniu pracy, a nie pracowniku.
        • bluemka78 Re: Los młodej mamy? 17.04.13, 19:09
          agata.redakcja napisała:

          > Jasne, nie ma co generalizować i są miejsca gdzie podchodzi się normalnie z wyr
          > ozumiałością do kobiety po macieżyńskim,

          Tutaj nie ma wyrozumiałości

          > np. szef nie ma rodziny, dzieci i zależy mu tylko na wykonaniu pracy, a nie pra
          > cowniku.

          A co ma piernik do wiatraka. Liczyłaś, że szef pogłaszcze Cię po główce i zapyta czy się dzisiaj wyspałaś? No chyba z choinki się urwałaś. Te Twoje wątki to kolejny dowód na to jak cennym pracownikiem byłaś. Poza tym szef od tego jest, by dopilnować wykonania pracy, a nie pogawędzić o dzieciach. Jak byś trochę pomyślała to może wpadłoby Ci do głowy, że dzięki tej wykonanej pracy w ogóle ją miałaś.
          • doti_2 Re: Los młodej mamy? 17.04.13, 22:16
            no.. to przywaliłaś z grubej rury.. łatwiej Ci?

            a co do szefów to czy mają lub nie maja dzieci to nieraz ma jednak istotne znaczenie...
            ja przekonałam się o tym na moim własnym szefie. Dopóki mu się nie urodziło dziecko był pracoholikiem i tego samego wymagał od pracowników.
            Po narodzinach syna jakoś potrafił zrozumieć, że potrzebuję czasem wcześniej wyjść albo wziąc wolny dzień bo np. lekarz albo, że miałam tak przerąbana noc, że proszę go o urlop, że nie dzwonię do firmy żeby zapytać co słychać bo przy bliźniakach nie mam czasu sobie kanapki zrobić a co dopiero wpadać z wizytą.
            Stał się bardzo wyrozumiałym szefem i wiele rzeczy mogłam dopasować. Bez tego nie wróciłabym do pracy, bo sami z dala od rodziny poświęcając 2,5 godziny na dojazd do pracy nie ogarnęlibyśmy tematu.

            Wcześniejsze stosunki z szefem były chłodne, afera była o wszystko, a ludzie nie raz woleli się mu na oczy nie pokazywać jak przyszedł w złym humorze. Bardzo się zmienił od kiedy ma dziecko, może dlatego że niemowlakowi się rozkazywać nie da i trochę pokory trzeba mieć.
            • bluemka78 Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 10:21
              Nie doti, nie jest mi łatwiej, bo przykre to ze wokół tylu ignorantow, którzy myślą ze pracodawca to tylko siedzi i rozmysla jak by tu komuś z pracownikow dokuczyc. W realu jest tak, ze pracodawca pracuje najwiecej i najwiecej wymaga od siebie, a od pracownika zeby te 8h spędził na pracy, a nie kawie, plotkach i urywaniu sie z pracy. Jak pracownik jest uczciwy to pracodawca rownież i nie spotkałam sie z problemem, ze ktos chce szybciej raz na jakiś czas wyjść z pracy i nie może.
              Ja tez jestem mama bliźniaków, pozdrawiam, bo wiem co to znaczy. Ja nie narzekam po nieprzespanej nocy, a nierzadko wsiadam w samochód i jadę 1000km w sprawach służbowych, cieszy mnie praca i nie chciałabym jej traktować po macoszemu. Dziwi mnie podejście innych, ze praca to zło konieczne.
              • doti_2 Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 12:31
                Jeśli ktoś pracę traktuje jak zło konieczne to czy jest młoda mamą czy nie będzie mu w niej źle.
                Jeśli ktoś jest nieuczciwy też powinien liczyć na to samo.

                Uważam że wkład jaki daje w pracę czy przed czy po urodzeniu dzieci jest taki sam. Niestety teraz mam zdecydowanie więcej nieobecności w pracy (nie mamy babci która będzie do lekarza z dziećmi biegać, a trochę tego jest. Mąż nie może brać wolnego, bo to nieakceptowalne) i już samo to dla większości pracodawców byłoby podstawą do tego aby się mnie pozbyć.
                Jakby na to nie patrzeć jestem mniej efektywna od moich kolegów a zajmuję taki sam etat. Mogę powiedzieć że mam wyrozumiałego szefa, który wie że dzieci trzeba odchować, wie że pracuję w tej firmie od 10 lat i że okres w jakim jestem w tej chwili jest przejściowy.

                Ale uważam że tego typu szef jak mój to margines. Większość firm to kombajny do zarabiania pieniędzy i jak trybik nie pasuje to się go usuwa lub są to małe firmy w których pracownica w ciąży musi być kimś innym zastąpiona bo inaczej to nie będzie działało. Naturalnym ruchem jest jej zwolnienie.

                Nie miałabym pretensji o to że założycielka wątku chciałaby aby szef okazał jej trochę empatii. Wszak jesteśmy nie tylko pracownikami ale i ludźmi z ludzkimi uczuciami. Nie pisała że chce bóg wie jakich udogodnień, tylko trochę zainteresowania. to nie świadczy jeszcze o czyimś nieróbstwie.

                Jak pracuje się w ludzkich warunkach to człowiek potrafi zrozumieć człowieka w każdą stronę, jak w nie ludzkich to nic tu nie pomoże i zawsze będzie ważne tylko to jak sprawnie trybik pracuje. Nie wiem tylko czy jak się jest tylko i wyłącznie trybikiem to czy takim kobietom będzie chciało się mieć dzieci. No bo co ... jak trybik przestaje pasować to się go wymieni...
                • bluemka78 Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 13:03
                  Jak sie ktoś nie wyrabia to wystarczy wziąć pól etatu, a kogoś innego zatrudnić na pozostałe pól i tyle w temacie. Autorka pisze, ze szef nie zapytał nawet czy nie trzeba jej pomoc, no ale sorry w czym? Empatia swoją droga, ale oczekiwanie pomocy bo sie urodziło dziecko to przesada. Każdy pracownik powinien być tak samo traktowany, to nasz prywatny wybór ze mamy dzieci, rodziny itp.
                  • agata.redakcja Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 14:39
                    bluemka78 napisała:

                    > Jak sie ktoś nie wyrabia to wystarczy wziąć pól etatu, a kogoś innego zatrudnić
                    > na pozostałe pól i tyle w temacie. Autorka pisze, ze szef nie zapytał nawet cz
                    > y nie trzeba jej pomoc, no ale sorry w czym? Empatia swoją droga, ale oczekiwan
                    > ie pomocy bo sie urodziło dziecko to przesada. Każdy pracownik powinien być tak
                    > samo traktowany, to nasz prywatny wybór ze mamy dzieci, rodziny itp.
                    Nie chcialam tego pisać, bo jest to dla mnie ciężkie, ale napiszę, bo widzę, że tutaj muszę naprawdę tłumaczyć się z każdego słowa.
                    Moje dziecko było wstanie krytycznym, umierało. Mój szef był/jest lekarzem, pracującym WUM, mógł mi pomóc poprzez znalezienie dobrego szpitala, nawet nie zapytał czy ma coś zrobić, kogoś zapytać o taką pomoc mi chodziło, a nie o taką, żeby mi do sklepu wyskoczył po mleko.
                    • bluemka78 Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 14:52
                      No patrz znasz temat i wiesz jakie to ciężkie przeżycie, a jednak szukałaś tanich sensacji na wcześniakach, gdzie ludzie rozmawiają o dzieciach, które z każdym dniem walczą o swoje maleńkie życia....
                      • agata.redakcja Re: Los młodej mamy? 18.04.13, 15:12
                        Nigdy nie staram się szukać taniej sensacji, artykuł był stworzony na podstawie historii rodzin takich maluszków. Myślałam teraz wiem, że błędnie, że artykuł zainteresuje takie rodziny, . Przeprosilam za moja pomyłkę. Mnie osobiście w momencie choroby mojego dziecka motywowały, dawały nadzieje. Sądzę jednak, że tu nie chodzi o artykuły, tylko negatywne nastawienie do mnie.
                        Pozdrawiam
    • gazeta_mi_placi Re: Los młodej mamy? 20.04.13, 16:32
      Kiepsko Ci idzie Agato, a redakcjo - moja oferta dalej aktualna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja