dziecko rządzi

09.06.13, 15:35
mam dość już tej fiksacji na punkcie dzieci!!!! wydaje mi się że obecny trend na super wychowanie, rozwój, traktowanie dziecka z należytym szacunkiem , wzorowe macierzyństwo troszkę zaburza naturalną kolej rzeczy. tzn. taką że to dziecko ma się dostosować do świata rodziców a nie odwrotnie.

moim zdaniem dziecko czuje się wtedy bezpieczniej niż wtedy gdy cały świat jest podporządkowany jemu.

natchnął mnie do tej wypowiedzi jeden tatuś którego ostatnio poznałam, jego mądrości na temat tego jak zrezygnował z kariery żeby zajmować się dzieckiem, jak pierze małej skarpetki, jak wypieka jej zdrowe ciasteczka - JEZUS MARIA- czy ta mała dziewczynka naprawdę tego potrzebuje czy jednak wolałaby żeby ojciec był mężczyzną zgodnie z naturą, a nie dopinał sobie niemalże sztucznego cycka....
    • klubgogo Re: dziecko rządzi 09.06.13, 16:05
      W pełni Cię rozumiem i popieram. To dziecko ma dostosować się do świata, nie świat do niego.
      Rozumiem też parcie na rozwój, ale nie wtedy, gdy rodzice z tym przesadzają. Znam takie dziecko - w tygodniu w przedszkolu, w weekendy dzień wypełniony po brzegi - rano rolki, później teatr lub kino, sala zabaw, konie, ścianka wspinaczkowa. W niedzielę powtórka - kreatywne zabawy z animatorem, np. kurs garncarstwa, kręgle, park linowy, balet. To wszystko na raz, w jednym dniu. Rodzice zależni od dziecka, oni zapewniają powyższe rozrywki, ale to dziecko decyduje, że już wychodzą z rodzinnego spotkania. Przerywają w połowie spektakl, bo dziecko chce iść już na zjeżdżalnię. To dziecko ma dopiero 4 lata. Gdziekolwiek się nie ruszy, od razu się nudzi, bo wszystko już widziało, bo wszystko ma, bo rodzice dogadzają, wyręczają, usługują. Dziecko roztrzepane, głośne, nigdy nie widziałam go wyciszonego, nigdy nie widziałam z kredką w ręku, oglądającego książkę. Rodzice tego dziecka nie planują nic dla siebie, jeśli cokolwiek robią, robią tylko po dziecko.
      • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 09.06.13, 16:25
        naprawdę duża krzywda dla tego dzieciaka...

        nawet teraz na dzień dziecka miałam takie przemyślenie- czy na pewno kupować jej prezent? i tak skaczemy nad nią jak nad jajkiem, koniki, wyjazdy na agroturystykę żeby miała radochę, wesołe miasteczko, wspólnie spędzany czas...i uważam, że to wystarczy bo dzieci są teraz tak rozpuszczone, że nic nie szanują. ale jednak ugięłam się presji i kupiłam puzzle Monster High czy jakoś taksmile i oczywiście corka chwile poukładała a potem stwierdzila ze odda starszym kuzynkom bo już ich nie chce.

        albo ostatnio wpadła do łazienki i zrobiła nam "awanturę" że nie ma co jesc, że ciągle musi jesc kanapki na kolacje. wiec następnego dnia pytam ja na co ma ochotę, czy zrobić jej jakąs sałatkę, może brokułę ugotować, a ona na to: nie, chcę kanapkę....

        i właśnie w takich momentach upewniam się że moja koncepcja trzymania dzieciaka krótko jest słusznasmile a rodzice, którzy skaczą wokół gnojków mają kłopot. ja nie zamierzam tego robić i będę robić wszystko żeby nie ulegać obecnym trendom
        • kikimora78 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 20:35
          To co ma robic w weekend? Siedziec w domu i odbijac sie od sciany do sciany?

          Zreszta pozanalm kiedys pewnego 20-latka, ktory wszedzie byl i wszystko widzial. Duzo podrozowal - byl na wszystkich kontynentach, znal sie na winach, whisky, jak wybrac i pokroic elegancko ananasa, znal biegle 4 jezyki i jeszcze kilka "liznal", byl intstruktorem zeglarstwa, narciarstwa i tenisa a to tylko wierzcholek gory lodowej. Jakzez ja mu (wtedy 30-latka) zazroscilam wiedzy, obycia, przygod, mozliwosci i checi porozmawiana z kazdym i na kazdy temat..

          Jasne, wiadomo, ze wazny jest tez charakter, bo do tego chlopak byl przesympatyczny i niesamowicie przystojny (teraz jak o m pisze, to sama sobie nie wierze, ze kogos takiego spotkalam) big_grin
          • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 09.06.13, 22:09
            absolutnie nie mowie żeby siedział w domu i się obijał bo to jak wiadomo i tak na nas się odbijasmilesmile

            ale niekoniecznie cały weekend musi być podporządkowany pod rozwój i edukacyjne zabawy dziecka!!!

            apropos "ideału" jaki spotkałaś to....gdzie ten facet?????smilesmilesmile
            • kikimora78 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 10:19
              > apropos "ideału" jaki spotkałaś to....gdzie ten facet?????smilesmilesmile

              teraz nie mam pojecia, a spotkalismy sie na jednym z etapow regat przez atlantyk, plywalismy sobie w okolicach Portugalii i codziennie jedlismy ananasy. Aha - ja bylam z mezem a on ze swoim tatusiem, wiecy tylko te anansy. No!
          • klubgogo Re: dziecko rządzi 10.06.13, 12:56
            > To co ma robic w weekend? Siedziec w domu i odbijac sie od sciany do sciany?

            Bawić się kreatywnie? Wziąć papier, nożyczki, dziurkacze, farby, pisaki, klej. Lepić z plasteliny? Budować domek z kartonów, klocków? Gnieść ciasto, kroić. Iść na plac zabaw, budowac tunele, budowle, z piachu, gałęzi, patyków, kamieni? Jeździć na rowerze, deskorolce, wspinać po drzewach, kopac dołki? Wymieniac jeszcze, czy dalej nie wiesz co można robić w domu?
            Dziecko wymyślając sobie zabawy z bardzo podstawowych rzeczy, kształtuje swoją kreatywność dużo bardziej, niż posiadajac na tacy podane rozrywki. Sala zabaw czy kino naprawdę wystarczą raz na miesiąc, ale nie 5 rozrywek w każdy z weekendowych dni.

            Czy my będąc dziećmi mieliśmy tyle rozrywek? Nie. Chodziliśmy po drzewach, sprzedawaliśmy ze sklepików budowanych ze znalezionych cegieł, za sałatę służyła babka lancetowata, robiliśmy fikolki na trzepaku. Dzisiaj dziecko nawet na to nie wpadnie, że czas można zagospodarowac inaczej, niż podyktują rodzice. A rodzice podyktują.
            • malamalinkaa do klubgogo 10.06.13, 15:38
              zgadzam sie, nie trzeba skakac wokol dzieci 24h, niech sobie troche same czas zorganizuja i to nie znaczy ze sa niekochanymi czy nidopilnowanymi dziecmi.

              dzieci maja byc bezpieczne, nakarmione, kochane, sprawiedliwie traktowane i znac zasady. to im wystarczy do szczescia.
    • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 09.06.13, 17:44
      Zgadzam się z Tobą. Dziecko powinno znać swoje miejsce w szeregu. Nastała dziwaczna moda pod tytułem "Dziecko zawsze i wszędzie musi być najważniejsze", efektem jest to, że dziecko rządzi dorosłymi, a dzietność spada bo jak człowiek poobserwuje współczesne rozpieszczone bachory, którym wszystko wolno to już nie chce mu się starać o własne.
    • camel_3d Re: dziecko rządzi 09.06.13, 19:17
      No zdaje sie, ze mamusie tez rezygnuja na 3 lata i wiecej z pracy.... Wiec co w tym dzwinego, ze facet zrezygnowal?
      • malamalinkaa do camel3d 09.06.13, 22:41
        camel3d - każdy ma inną sytuację życiową, a ja w swoim poście generalizuje.

        jeśli dobrze wnioskuje jesteś samotnym ojcem?
        • camel_3d Re: do camel3d 10.06.13, 06:21
          Ale nie zrezygnowalbym z pracysmile). Bo 3 lata z dzieckiem w domu to jakas masakra smile
          • malamalinkaa Re: do camel3d 10.06.13, 15:33
            a wlasniesmile i sam sobie odpowiedziałessmilesmilesmile
            • camel_3d Re: do camel3d 13.06.13, 10:59
              malamalinkaa napisała:

              > a wlasniesmile i sam sobie odpowiedziałessmilesmilesmile

              tak, al etez uwazam, ze to dla kobiet jest nienormalne zeby 3 lata siedzialy z dzieckiem w domu. i dla dziecka to nie jest dobry i dla kobiet. SZczegolnie kiedy dziecko nie ma kontaktu z innymi ludzimi bo babcie i ciocie meiszkaja daleko, a znajomi np nie maja dzieci. Tylko sporadycznei placyk zabaw.

              taka sytuacja jets rownie nienormalna

              smile

              +ja tam bralem dziecko czasme do biura i kobitki mialy raosc bo mogly sie maluchem zajmowaCsmile
              +
          • mikams75 Re: do camel3d 11.06.13, 09:14
            3 lata bez pracy to 3 lata bez dochodu, co dla samotnego rodzica jest glownym powodem powrotu do pracy i wowczas nikt sie nie zastanawia, czy by zeswirowal czy nie przez 3 lata z dzieckiem wink
            • camel_3d Re: do camel3d 13.06.13, 12:52
              mysle, ze nawet dl 2 rodzicow..utrzymanie dziecka i dodatkowo jednej niepracujacej osoby...z wymaganiami smile.. nie jest latwe.

              a dla samotnego rodzica... nei wiem, dla mnie siedzenie 3 lata w domu byloby katorga, nawet jezeli ktos by mi za te 3 lata placil. smile
    • karro80 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 20:10
      Dzieciu łatwiej dostosować się do świata niż nam do dzieckawink - czasem wiadomo kompromis musi być, bo dziecko ma swoje potrzeby odnośnie wypoczynku i jedzenia i kawy mu się nie zrobi, żeby dłużej posiedziało.

      Natomiast jak temu chłopu z tym dobrze, biedy nie klepią to co go zmieniać? niech się spełnia.

      No chyba, ze to Twój chłop i Wam się koncepcje wychowawcze nie pokrywają...
    • ellenai1 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 20:31
      malamalinkaa napisała:

      > mam dość już tej fiksacji na punkcie dzieci!!!! wydaje mi się że obecny trend n
      > a super wychowanie, rozwój, traktowanie dziecka z należytym szacunkiem , wzorow
      > e macierzyństwo troszkę zaburza naturalną kolej rzeczy. tzn. taką że to dziecko
      > ma się dostosować do świata rodziców a nie odwrotnie.
      Ciekawe, a mozesz podac literature, ze to taki trend? Bo ja wyczytalam sporo nowoczesnych ksiazek o wychowaniu i ZADNA z nich nie jest o tym co mowisz, procz traktowania z szacunkiem. Czy to bazuje na tzw. 'wydaje- mi -sie -ze -tak- jest ' koncepcji.


      > natchnął mnie do tej wypowiedzi jeden tatuś którego ostatnio poznałam, jego mąd
      > rości na temat tego jak zrezygnował z kariery żeby zajmować się dzieckiem, jak
      > pierze małej skarpetki, jak wypieka jej zdrowe ciasteczka - JEZUS MARIA- czy ta
      > mała dziewczynka naprawdę tego potrzebuje czy jednak wolałaby żeby ojciec był
      > mężczyzną zgodnie z naturą, a nie dopinał sobie niemalże sztucznego cycka....
      Co to jest mezczyzna zgodny z natura? Taki prehistoryczny co ciagnie kobiete za wlosy ? wink


      Fakt, wiele osob mysli ze wyznaje 'nowe zasady' dostosowania sie do dziecka, rzucajac wszystko, robiaxc dla niego wszystko, nie odrozniajac potrzeb od zachcianek. To błąd. Ale nie wiem skad to sie wzielo? Moje kilkanasci eksiazek o wychowaniu nic takiego nie piszą, ani nie polecają.
      • ironia-losu11 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 21:07
        Literatura często za trendami nie nadąża, i nie wszystko, co można zaobserwowac na codzień znajduje swoje odzwierciedlenie w literaturze, szczególnie "poradnikowej" i pseudopsychologicznej, a nawet w "całkiem psychologicznej" wink Faktem jest, że wystarczy 1 dzień w miejscu, gdzie jest dużo dzieci i widac jak na ręku, że często-gęsto rzeczywiście dzieci rządzą.
        • ellenai1 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 22:33
          Pewnie masz rację - moze wiele z tego wynika właśnie, że może teraz modne są hasła szacunku dla dziecka, zaspokajanie jego potrzeb . Zapewne te osoby nie przeczytały ani jednej porządnej książki o dziecku, rozwoju czy wychowaniu, np coś stąd:
          forum.gazeta.pl/forum/w,851,119889768,,Lista_lektur.html?v=2
          Albo czytały, ale wybiórczo.
          Każdy wybiera styl wychowania, ale należy pamiętać, o czym wszyscy gromią, że stawianie granic , tłumaczenie świata dziecku i jego zasad, zaspokajanie również swoich potrzeb, jest równie ważne.

          Można kochać dziecko, przytulać, szanować, rozwijać zainteresowania, zaspokajać potrzeby, poświęcać czas - nie spaczając jego charakteru.
          To co psuje, to uleganie zachciankom, poświęcanie siebie, kupowanie coraz nowszych zabawek, zasypywanie słodyczami, nie stawianie granic.

          Najdziwniejsze, że na placu zabaw często spotykam babcię, co uważa się za bardzo surową, jest zdania ze 'dziecko nia nie bedzie rzadzić', dlatego jej 3letni wnuczek musi bawic sie tylko sam- ona go nie pohusta, nie pocieszy jak placze, nie podejdzie i nie wytlumaczy nic. Siedzi na lawce i czyta, rozmawia przez telefon lub sie (teraz) opala. Mnie okrzyczala, ze swoje 1,5 roczne dziecko pilnuje i sie z nim bawie. Ze mam wrzucic do piaskownicy z jej wnukiem i 'niech sobie radza'. Spotkanie skonczylo sie tak, ze moj nie byl w ogole zainteresowant zabawa z wnukiem, wolal zbierac patyki, ktory wnuk wyrywal,moje dziecko popychal, a moj plakal. To ja podziekowalam za taka 'zabawe', bo wg babci, nic zlego sie nie działo...

          Jak widac, kazda koncepcje mozna wypaczyc , a rodzic, ktory uwaza, ze 'dziecko nie bedzie nim rzadzic' bywa dumny, ze dziecko/wnuk tak fajnie 'rzadzi' na placu zabaw. Bo rodzic nie szanuje dziecka rzadzac nim caly czas, to dlaczego dziecko ma szanowac mlodszych?

      • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 09.06.13, 22:13
        ellenai - moje obserwacje pochodzą z życia a nie żadnych książek. pisząc o tym mam na myśli konkretne osoby, sytuacje, ludzi...

        wiem, że teoria jest inna ale czasem ludzie niekoniecznie dobrze ją rozumieją...


        a facet ma być po prostu męski, a nie zniewieściałym gościem z chustą na szyi i niemowlakiem w środku,...sorry ale to są moje spostrzeżenia- każdy może mieć swoje..
        • ellenai1 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 22:35
          Masz rację, jezeli urazilam, przepraszam smile
          Myslalam, ze cos mnie ominelo we wspolczesnych trendach.
          Tak, teoria w ksiazkach a praktyka to neistety czasem rozne rzeczy, o czym napisalam wyzej sad

          Ej, jak moj maz mnie zastepowal jak chodzilam do pracy i dziecko zasypialo tylko u niego w nosidle, to zazwyczaj mlode dziewczyny wolaly, ze 'slodko wyglada' tongue_out
          Ale jak mówisz- kwestia gustu.
          • malamalinkaa do ellenai 09.06.13, 22:44
            nie uraziłaś mniesmile

            z tymi facetami pewnie jest tak, że każdy marzy o kimś innym niż akurat masmile ale w kwestii dzieci zdania nie zmieniesmile
        • camel_3d Re: dziecko rządzi 10.06.13, 06:24

          > a facet ma być po prostu męski, a nie zniewieściałym gościem z chustą na szyi i
          > niemowlakiem w środku,...sorry ale to są moje spostrzeżenia- każdy może mieć s
          > woje..

          czyli jaki? Lysy i napakowany? Mieszkam w Berlinie, tu bardzo duzo meskich ojcow nosi dzieci w chustach...
          • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 10.06.13, 14:11
            Może w Berlinie dużo bezrobotnych mężczyzn? A skoro mężczyzna na bezrobociu czy innych tamtejszych zasiłkach niech faktycznie chociaż dzieckiem się zajmie.
            • camel_3d Re: dziecko rządzi 10.06.13, 14:44
              zdaje sie , ze w PL jest duze bezrobocie, wiec teooretczynie ojcowie mieliby czas sie zajac dziecmi...
              Po prostu inne podejscie do rodziny i dzieci jest.
              Nawet Arabowie i Turcy dyrdaja z wozkami do parku... w szczerze miwac bedac w PL..rzedko taki obrazek sie widuje.
              • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 10.06.13, 15:25
                W Polsce nie ma drastycznie większego bezrobocia niż w Niemczech, różnica rzędu około 3 %, a biorąc pod uwagę, że w Polsce aż do 25 % ludzi pracuje w tzw. szarej strefie to myślę, że nawet na tym samym poziomie.
                Co do reszty się zgadzam - Arab i Turek to u nas (dziękuję Bogu) jeszcze rzadkość.
                • camel_3d Re: dziecko rządzi 13.06.13, 11:17
                  https://www.dziennik.com/images/made/uploads/news/gosp_igrafika_20120824_05_720_568_80.jpg

                  nie wiem na ile zgodna z prawda jest ta tabelka..ale jezeli jest to roznice sa duze... w DE nie ma nidzie np 19%... no i tu tez duzo ludzi pracuje w szarej strefie.

                  co nie zmienia faktu ze i tak w PL stosunkowo malo ojcow zajmuje sie dziecmi. Tu prawnei ojciec moze wziac urlop wychowawczy. I duzo osob z tego korzysta.
                  • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 13.06.13, 12:21
                    Ogólne bezrobocie w Polsce wynosi 10,7% , zaś w Niemczech wynosi ono 6,9 %, zatem różnica to około 3,5 %, nie drastyczna biorąc pod uwagę, że do 25% ludzi w Polsce zarabia w szarej strefie (w Polsce standardem jest nie zatrudnianie na umowę niań, opiekunek do osób starszych, Pań sprzątających domy, robotników do remontów).
                    • camel_3d Re: dziecko rządzi 13.06.13, 12:30
                      zartujesz? w PL w kwietniu wedlug GUS bylo 14%
                      wiec 2 razy wyzsze niez w de 6.8.



              • malamalinkaa tatus w parku z wozkiem 10.06.13, 15:40
                oj, a ja bardzo czesto w niedziele widze ojcow z wozkami w parku, nawet czesciej niz matki.
          • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 10.06.13, 15:36
            camel, chyba nigdy nie poznalam lysego i napakowanego, ktory by sie w ogole na ojca nadawalsmile

            dla meski tzn. facet z silnym charakterem, ktory nie musi czytac poradnikow o wychowaniu a i tak dziecko czuje respekt i szacunek, to mezczyzna autorytet dla dziecka, ktory naturalnie wyzanacza mu granice i dziecko czuje sie bezpiecznie, zna zasady i tyle.

            a czesto widuje tatusiow ktorym dzieci "narobia na glowe" i oni sie smieja...
            • czarna784 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 19:26
              Eeeeejjjj,mój jest Łysy i napakowany i jest wspaniałym ojcem smile
              • ichi51e2 Re: dziecko rządzi 11.06.13, 18:45
                Lysi i napakowani najlepsi o^^o
        • gemmi18 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 08:47
          > a facet ma być po prostu męski, a nie zniewieściałym gościem z chustą na szyi i
          > niemowlakiem w środku,...sorry ale to są moje spostrzeżenia- każdy może mieć s
          > woje..

          I tym zdaniem skreśliłaś jakikolwiek sens tego tematu.
          • anetchen2306 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 09:45
            Dokladnie sad
            A watek chyba fajnie sie zapowiadal ...

            Czyli co?

            Wg powyzszej definciji: Meski facet to taki, ktory dziecia zrobi i potem sie go nie tknie.
            Bo to takie "niemeskie".
            Ktory, chocby kobieta na twarz padala, nie pojdzie z dzieciem na spacer, bo z wozkiem/nosidlem mu "nie do twarzy". Bo posiadanie potomstwa i publiczne przyznanie sie do niego (w postaci spaceru) uwlacza wizerunkowi jego "meskosci".
            O nakarmieniu (zwyczajnie, butla, nie wlasnym cycem) czy przewinieciu lub wykapaniu wspominac nie bede. Bo to pewnie tez "anty-meskie".
            Dla mnie facet definiuje swoja meskosc/dojrzalosc zupelnie inaczej.
            I chwala mu za to.
            Bo macho ani mnie ani naszym dzieciom potrzebny nie jest.
            Gdybym takiego potrzebowala, nie zakladalabym RODZINY.
            Przyholowala bym jakiegos jelenia na noc a przed sniadaniem niech spada.
            Bo jeszcze nalewajac sobie sam kawy do kubka lub chcac zrobic dla mnie to sniadanie (nie daj Boziu w kuchennym fartuszku) zaburzylby mi obraz "meskosci" big_grin
            No ale kazdemu wg jego potrzeb ...
            Tylko niech potem nie bedzie zalow, ze ten nasz ideal meskosci w razie naszej slabosci (choroba np., zdarzenie losowe) jest totalnym zaprzeczeniem faceta i zmienia sie w jeczaca mamalyge.
        • illegal.alien Re: dziecko rządzi 10.06.13, 12:16
          Dla mnie nie ma bardziej pociagajacego widoku niz moj mezczyzna (grajacy w rugby, w pierwszym rzedzie, wiec o barach dosc pokaznych) z niemowlakiem w chuscie. Dla mnie to jest kwintesencja meskosci - malenkie dziecko przywiazane (doslownie i w przenosni) to swojego kochanego i kochajacego ojca.
          • camel_3d Re: dziecko rządzi 10.06.13, 14:46
            no jak widac niektorzy maja z tym problem...
            smile

            moze sie nawet pokusze o stwierdzenie, za autor watku jest mezczyzna??
    • gemmi18 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 20:59
      Zmieniło się tylko tyle, że teraz akceptowalny jest również tato opiekujący się dziećmi i domem. Pierze skarpetki i piecze ciastka... i czy jego córka na to zasługuje? A Ty nie pierzesz, nie pieczesz? Nie rozumiem, o co chodzi? Jak robi to kobieta, to jest normalne, a gdy taki jest wybór ojca, to staje się on zniewieściały? Ja doceniłabym bardziej faceta, który wyszedłby z taką propozycją - teraz Ty zajmij się swoją karierą zawodową, a ja przejmę obowiązki nad dziećmi i domowe. I w dodatku gdyby robił to z takim zaangażowaniem.
      Nie widzę tu fiksacji ani rozpieszczania dziecka i podporządkowania życia pod jego potrzeby. Dziecko ma potrzeby, jak każdy z nas i naturalnie trzeba je spełniać. Macierzyństwo wymaga wyrzeczeń, jest nim również chwilowa rezygnacja z pracy. Nie zdecydowałabym się na dziecko, gdybym miała je po urodzeniu oddać pod opiekę kogoś, a sama zająć się samorealizacją. Osobiście jestem z dziećmi już 3 lata w domu, piorę, gotuję, sprzątam, piekę, maluję, czytam, uczę... właśnie dlatego chciałam mieć dzieci - żeby z nimi być, zapewniać im rozrywkę, przyjemności, stabilizację. Nie poświęciłam się, to był mój wybór.
      • ironia-losu11 Re: dziecko rządzi 09.06.13, 21:12
        Gemmi, Ty piszesz z normalnego punktu widzenia (bez fiksacji), a chodzi o to, że faktycznie stało się na swój sposób modne uleganie dzieciom na każdym kroku i dostosowywanie swojego CAŁEGO życia do nich. I to niestety widać na co dzień. Często widzę, że rodzice kompletnie nie reagują jak dziecko wrzeszczy w miejscu publicznym (nie płacze, tylko sie wydziera, bo czegoś chce), nie tłumaczą mu nic, nie uciszają, że nie reagują jak dzieci przeszkadzają innym, że skaczą wokół nich na palcach i ulegaja w najbardziej idiotycznych zachciankach, że nie wychowują dzieci. Bo to właśnie WYCHOWANIE jest tym, czego tak naprawdę teraz brakuje. Oczywiście nie chodzi mi o "tresowanie", tylko o mądre wychowanie, czyli m.in. stawianie dziecku granic.
        • una_mujer Re: dziecko rządzi 10.06.13, 11:27
          Wiesz, mnie też wkurzali tacy rodzice, dopóki nie dotarłam do fazy buntu dwulatka sad. Moje dziecko ostatnio też próbuje wymuszać na nas pewne rzeczy krzykiem. Nigdy jeszcze krzycząc ode mnie ani od męża nie dostała tego, co chciała (od babci i owszem sad), ale próbuje nadal. Możesz próbować uciszać, uspokajać - nie działa absolutnie nic, poza spełnieniem zachcianki. W końcu zdecydowaliśmy się ignorować - pilnujemy, żeby nie zrobiła sobie krzywdy (ani nikomu innemu) i kompletnie ją olewamy. Jak się uspokaja na chwilę - przytulam, staram się zagadać. Jak znowu wrzeszczy - znowu ignoruję. I to powoli zaczyna pomagać... Ale przestałam potępiać tych rodziców. Chociaż faktycznie, z miejsc publicznych to ją w takim przypadku wynosimy, jeśli tylko się da wyjść.
        • kobietka_29 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 13:05
          A moze ci rodzice maja juz pewne doswiadczenia z WLASNYM dzieckiem i wiedza, co dziala a co nie? Moze wiedza dokladnie, ze "wychowywanie" w miejscu publicznym nie przyniesie zadnego pozadanego skutku, ze dziecko i tak bedzie sie darlo i ze dodatkowo jedynie wzbudza glupie spojrzenia i komentarze wszystko-wiedzacych gapiow, ktorzy sami oczywiscie sa super-rodzicami.
          • ironia-losu11 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 21:10
            Kobietka, a ty to żartujesz czy poważnie piszesz? Jeśli widzę, że na placu zabaw dziecko przez bitą godzinę się awanturuje, a opiekun kompletnie nie reaguje, to znaczy, że opiekun sobie nie radzi z wychowaniem dziecka, i nie radzi sobie z zachowaniami społecznymi. I nic ponadto. Nie, że - jak piszesz - "wie dokładnie, że wychowanie w miejscu publicznym nie przyniesie żadnego skutku bla bla bla", tylko nie dość że nie wychowuje dziecka, to sam daje przykład własnego chamstwa wobec wszytskich pozostałych dzieci i ich rodziców na tym placu zabaw. Bo na przykład skoro nic nie skutkuje, to powinien wyprowadzić dziecko z tego placu zabaw i NIE PRZESZKADZAĆ INNYM. Dlaczego caly plac zabaw ma się podporządkowywac kaprysom jakiegoś pojedynczego dziecka? Bo co?
            • ironia-losu11 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 21:37
              Za szybko klinkęłam, a nie dopisałam jeszcze paru mądrości wink Chodzi o to, że dziecko się wychowuje zawsze i wszędzie, a nie tylko w wybranych miejscach i sytuacjach. Reakcja rodzica na zachowanie dziecka, na jego i te złe, ale i te dobre "przejawy' to właśnie jest wychowanie, uwaga jaką poświęcasz dziecku słuchając tego, co ma do powiedzenia, odpowiadając na pytania, ale i hamując pewne zachowania, tłumacząc wszytsko itd - to własnie jest wychowanie. Dlatego, jesli piszę, że dzieci rządzą i że brakuje im wychowania, to mam na myśli to, że nie wiedzą co jest dobre, a co złe, bo NIKT im tego nie mówi, bo opiekun jest bierny i każde zachowanie dziecka przyjmuje w taki sam sposób - nie reagując. I dziecko się gubi, bo nie wie, co można, czego absolutnie, a co można w pewnych sytuacjach itd. Czy to naprawde takie trudne do zrozumienia?
              • ellenai1 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 22:19
                Dokładnie o to mi chodzi.
                Tylko właśnie czasem te osoby co uważają , że 'dziecko nie bedzie nimi rzadzić' , czasem chcą dać im 'zimny chów' i wrzucają na plac zabaw, 'niech sobie sam radzi, bo w życiu trzeba być samodzielnym'. I nie reagują, jak dziecko jest agresywne dla innych.
                Wydaje się na pierwszy rzut oka, że to 'dziecko rządzi' , ale jak podskoczy do rodzica i przekroczy JEGO granice, to rodzic od razu reaguje, bo przeciez on sobie na głowę nie da wejść.. Jak pisałam o tej kobiecie wyżej, co mnie ochrzaniła, że chodze ze swoim dzieckiem i go pilnuję (1,5 roku), a jak jej wnuk był agresywny w stosunku do mojego (o czym jej powiedziałam, bo ona się opalała), to ona mnie zbyła całkowicie... Bo to moj jest zle wychowany, nie przystosowany na 'zly swiat' i nie potrafi się bronić.
                Ta kobieta nie dała się rządzić dziecku, wręcz przeciwnie- ona była przekonana, że swojego trzyma krótko. Ale tylko jak przekroczy jej granice... Mówiła, że to moj 1,5 roczniak mną rządzi, bo się nim zajmuję, pilnuję, tłumaczę...

            • kobietka_29 Re: dziecko rządzi 11.06.13, 09:33
              Na powaznie. Ale zdaje sie, ze piszemy o dzieciach w roznych przedzialach wiekowych. Pisze na forum "Male Dziecko" a male dziecko z definicji jest dzieckiem do szostego roku zycia. Choc nie twierdze, ze z wychowaniem dziecka nalezy do tego wieku czekac. Przeciwnie. Ja pisze z wlasnej perspektywy- perspektywy matki niespelna dwuletniego dziecka. Mojemu dziecku w zadnym wypadku nie wolno wszystkiego, ale szarpanin w miejscach publicznych unikam. Bo zawsze znajdzie sie ktos, komu to czy owo sie nie spodoba. Stanowczo i w kazdej sytuacji zabroniona jest u nas agresja wobec innych osob i zachowania, ktore moga niesc za soba niepezpieczenstwo dla dziecka czy innych. Tez obserwuje przerozne sytuacje i wiele rzeczy mnie irytuje. Ostatnio np. bylam z corka na placu zabaw. Byla piekna pogoda, wiec wzielysmy jej wiadereczko z lopatkami i foremkami. Nie zdarzylysmy jeszcze wejsc na plac zabaw, gdy pewna dziwczynka podbiegla do nas i zaczela wyrywac corce lopatke z raczki. Bylo to juz dziecko w wieku szkolnym. W poblizu na tym samym placu zabaw bawil sie tez brat tej dziewczynki - starszy od niej o jakies 2 lata - i matka tych dzieci z trzecim dzieckiem wieku moze roku. Na poczatku probowalam ta dziewczynke ignorowac i delikatnie jej wytlumaczyc, ze nie wolno tak malemu dziecku wyrywac jego wlasnych zabawek z raczki. Szczegolnie, ze ta dziewczynka bawila sie juz w piaskownicy innymi foremkami i lopatkami. Ale to dziecko wogole mnie nei sluchalo. Kazda zabawke, ktora moja corka wyciagala, ona wyrywala jej z reki. Potem probowalam ja ignorowac, zostawilam jej te foremki i stwierdzilam, ze pojdziemy z corka na hustawki. Tylko powiedzialam to corce i zrobilam krok w kierunku ktorejkolwiek hustawki, ta dziewucha biegla tam przed nami i nagle zaczynala tych zabawek uzywac. Wrocilysmy wiec znow do naszych foremek, a ona za nami. Jej matka przygladala sie temu wszystkiemu ze stoickim spokojem, najwyrazniej przekonana, iz to ja powinnam uczyc jej dziecko dobrych manier. Gdy ta dziewczynka wreszcie wyrwala po raz kolejny lopatke z reki mojej corki, popychajac mala, nie wytrzymalam i ostro ja skrytykowalam. A matka siedziala dalej wniebowzieta. Jej syn w tym samym czasie biegal, skakal i wrzeszczal na cale gardlo jak dziki, nie zwazajac na to, ze w drodze stalo jakies male dziecko. W takich momentach tez we mnie gotuje sie krew i tez nie potrafie zrozumiec, jak mozna mieszac szacunek dla wlasnego dziecka z brakiem wychowania. Ale jak juz pisalam, nie mozna porownywac zachowania dziecka szescioletniego z zachowaniem dwulatka i podejscia rodzicow do dzieci w tak roznym wieku. A wy wrzucacie wszystko do jednego worka.
              • ironia-losu11 Re: dziecko rządzi 11.06.13, 13:15
                No właśnie o to chodzi, ze wychowuje się dziecko zawsze i wszedzie, od najmłodszych lat smile Czyli te dzieci z Twojej historii nie były nigdy uczone tego, co można, a co nie - ich mama najwyraźniej nie mówiła im tego jak miały 1, 2 czy 3 lata, więc nie wiedzą tego i teraz, kiedy sa już trochę starsze. Są po prostu okazami dzieci puszczonych "samopas". I chyba są wlasnie świetnym przykładem całego naszego wątku.
      • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 09.06.13, 22:16
        gemmi, moje obserwacje są takie, że układ pt. kobieta pracuje, facet piecze prędzej czy później kogoś zaczyna uwierać...
        • minerwamcg Re: dziecko rządzi 09.06.13, 23:52
          Oczywiście. Bo on, uważacie, ma w pełnym wymiarze zajmować się domem, piec, gotować, prać, prasować, ale - oprócz pracy zawodowej. Bo jeżeli ona pracuje, a on siedzi w domu i zajmuje się dziećmi, to on jest nierób, nieudacznik, pasożyt etc. Że im taki układ odpowiada, że on ma świętą cierpliwość i kocha to wszystko robić, a ona nie znosi - nieważne, ma być tak jak sobie jedna z drugą <tiiiit> wyobraża model rodziny.
          • milamala Re: dziecko rządzi 10.06.13, 01:58
            "zyczliwi"mowia zem zbyt laskawa dla mojego dzieciecia I pytaja "kto jest u was szefem"i oczekuja odpowiedzi "ja, rodzic". Ja zas odpowiadam: w mojej rodzinie nie ma szefa. Jestesmy my rodzice, ktorzy lubia, kochaja I ciesza sie z obecnosci dziecka, maja za zadania pokazac mu swiat I za bardzo nie przeszkadzac w rozwoju. Dziecko nie musi sie do nas dostosowywac, ani my do niego. Jest pelnoprawnym czlonkiem rodziny a nie podwladnym.
            • minerwamcg Re: dziecko rządzi 10.06.13, 12:28
              Kochanie, lubienie, a zwłaszcza nieprzeszkadzanie w rozwoju zakłada również uczenie umiejętności społecznych - w tym umiejętności przestrzegania reguł, podporządkowywania się zasadom i odpowiedzialności za swoje czyny. A także, niestety, dostosowywania się do bliźnich.
              No, chyba, że śmieci wynoszą się same, zabawki są tresowane i wieczorem wracają truchcikiem do pudełek, pokój sprzątają krasnoludki, a muzyka, zawstydzona że komuś przeszkadza, sama się przycisza.
    • ania_kr Re: dziecko rządzi 10.06.13, 09:59
      Też zauważyłam, że dzieci coraz częściej "rządzą". Powody pewnie są różne, może chodzi o to że rodzice z naszego pokolenia w dzieciństwie nie mieli prawie nic, a teraz dzieciom można wszystko kupić i rekompensują troszkę sobie. Może chodzi o to że dzieci mamy coraz mniej i jak rodzice wiedzą, że będą mieli tylko jedno - góra dwójkę, to trzeba wszystko w nie zainwestować i można się poświęcić.
    • kobietka_29 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 13:00
      Gdybys spotkala jakas mamusie, opowiadajaca Ci podobne historie, to pewnie tylko przekrecilabys oczami i obsmarowala ja od leniwych. a moze faceta to satysfakcjonuje? nie kazdy facet musi codziennie byc obslugiwanym przez zone-niewolnice i zlopac piwo. pozatym chyba zalezy, co sie rozumie poprzez slowo "dzieci". Dziecko chodzace juz do szkoly z pewnoscia nie potrzebuje takiej uwagi i poswiecenia co dziecko dajmy na to w wieku 1 roku. dziecko roczne zwyczajnie musi regularnie i punktualnie zaspokajac swoje potrzeby takie jak chocby sen czy jedzenie. I to, ze ktos ulatnia sie z jakiejs imprezy wczesniej, bo jego kilkunastomiesieczne dziecko jest tak zmeczone, ze ciagle sie potyka, wcale nie znaczy, ze podporzadkowal swoje zycie dziecku. I nie widze w tym niczego strasznego, ze ktos lubi piec ciasteczka, podczas gdy jego dziecko te ciasteczka lubi jesc.
    • mojemieszkanie24 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 13:22
      Poczytaj sobie forum NIEMOWLĘ. Tam to dopiero jest szał na punkcie tego, że matka broń Boże nie mogę nie karmić piersią bo zostanie za to zlinczowana. Ja się tam kiedyś wypowiedziałam, że jak urodzę to chcę by dziecko było na butelce i na piersi ( jak będę mieć mleko to oczywiście w butelce moje mleko). No to zostałam tam zlinczzowana, ze to dziecko zdecyduje czy bedzie chciało jeść z butelki czy będę z nim chodzić obwieszona...
      Podobnie jest z dziećmi w wieku przedszkolnym. Nie wiem dlaczego rodzice utożsamiają rozwój dziecka z tym że trzeba dziecku na wszystko pozwalać. Tak jakby powiedzenie NIE miało jakoś rozwój zahamować...
      • kobietka_29 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 13:31
        Mieszasz dwie skrajnie rozne rzeczy. Niemowle jest niemowleciem. Twoja sprawa, czy chcesz je karmic piersia czy nie. Ale wychowanie dziecka rozpoczyna sie dopiero w drugim roku zycia. Wczesniej jest jedynie opieka. Porownywanie szesciolatka z niemowleciem jest kompletna bzdura.
      • bluemka78 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 14:57
        Pogadamy jak urodzisz. Jest takie przysłowie "pies który dużo szczeka nie gryzie", jak najbardziej prawdziwe i jakos tak mi do Ciebie pasuje, bez urazy wink
    • kawka74 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 13:31
      Wrzuciłaś do jednego wora pierdyliard kompletnie niezwiązanych ze sobą spraw, w dodatku nie mając pojęcia, co które pojęcie oznacza.
      I jeszcze to pojęcie o męskości... Straszne.
      • budzik11 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 14:36
        Otóż to.
        Poza tym to żaden nowy trend, już prawie 100 lat temu Korczak (pedagog, psycholog, lekarz pediatra, wychowawca) pisał o szacunku dla dziecka, ba, nawet taką małą książęczkę napisał pod tym tytułem "Prawo dziecka do szacunku". Ale kto by tam jakiegos Korczaka czytał. Przecież to niemodne.
        A co ma "rządzenie dzieci" do "niemęskich facetów"??
        W ogóle cały wątek jest bez sensu. Ktos chyba pomylił pozbawienie dziecka wychowania ("wychowanie bezstresowe" w powszechnym mniemaniu, czyli bachor włazi nam na głowę) z wychowaniem bez przemocy i tzw. rodzicielstwem bliskosci. Poza tym między totalnym rozwydrzeniem i rozpuszczeniem a zamordyzmem jest też cos.
        • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 10.06.13, 15:27
          Janusz Korczak napisał kiedyś też pewną bajkę dla dzieci która świetnie pokazywała jak kończy się (czym) pajdokracja czyli rządy dzieci, a zapewniam Was że nie skończyła ta bajka się niczym pozytywnym.
          • budzik11 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 15:43
            Król Macius został królem, chociaż wcale nie chciał (został osierocony) a jego władza była nieustannie podkopywana i sabotowana przez ministrów. Więc to nie do końca w temacie wątku, czyli rządzenia (rozpieszczonych) dzieci rodzicami. A skończyło się najgorzej dla samego zainteresowanego, czyli króla Maciusia.
            • malamalinkaa podsumowanie 10.06.13, 15:54
              czytając Wasze odpowiedzi nie jestem pewna czy moja wypowiedz zostala dobrze zrozumiana.

              dlatego moze podsumuję moje stanowisko:

              1. zajmuje sie moim dzieckiem, kocham je nad zycie, czytamy, chodzimy razem do kawiarni, ukladamy puzzle, jezdzimy na rowerze, ale to nie znaczy ze mnie juz nie ma a dziecko jest NAJWAZNIEJSZE (choc sa momenty ze tak wlasnie jest w razie choroby etc.). CHODZI MI PO PROSTU O ZDROWY STOSUNEK DO WYCHOWANIA, A NIE FIKSACJE.

              2. jesli chodzi o meskosc to oznacza ona dla mnie faceta ktory jest dla dziecka autorytetem, wyznacza mu granice i stwarza poczucie bezpieczenstwa, a nie faceta ktory daje sobie narobic na glowe i jeszcze sie z tego cieszysmile

              mam nadzieje ze teraz zostanę dobrze zrozumiana.
              • illegal.alien Re: podsumowanie 10.06.13, 15:59
                Ale za przyklad podalas faceta w chuscie - czyli facet, ktory nosi dziecko w chuscie, dal sobie narobic na glowe?
              • ellenai1 Re: podsumowanie 10.06.13, 16:10
                Myślę, że nie można oceniać wychowania dziecka po obserwacji jego zachowania na placu zabaw z rodzicem. Czasem plac zabaw to miejsce, w którym dziecko po prostu chce się wyszaleć. Jak ojciec się bawi z dzieckiem i obu to sprawia przyjemność, to chyba nie jest 'narobienie na głowę?' Może podawaj przykłady, a nie ogólniki, jak 'narobienie na głowę'.

                Że dziecko bije/uderza rodzica? To fakt, ewidentne przekroczenie granic. Że się siłuje z dzieckiem czy bawi w berka to już nie ma autorytetu?

                Ojcowie to często ci, którzy się z dziećmi bawią najlepiej. Często siedzę w kuchni, a mój zabawia dziecko robiąc teatr kukiełkowy z maskotek na palce, podkładając różne głosy , a dzieciak leży ze śmiechu na ziemi. Nie uważam, że to niemęskie. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że tak super sobie radzi z dzieckiem. Autorytet to nei tylko władza.
              • kawka74 Re: podsumowanie 10.06.13, 17:48
                CHODZI MI PO PROSTU O ZDROWY STOSUNEK DO WYCHOWANIA, A NIE FIKS
                > ACJE.

                Ani szacunek dla dziecka, ani noszenie w chuście, ani pieczenie zdrowych ciastek, ani rezygnacja z pracy dla dziecka nie jest fiksacją.
                Bardziej mi na fiksację wygląda doszukiwanie się drugiego dna w czymś zupełnie zwyczajnym.

                oznacza ona dla mnie faceta ktory jest dla dziecka
                > autorytetem, wyznacza mu granice i stwarza poczucie bezpieczenstwa, a nie face
                > ta ktory daje sobie narobic na glowe i jeszcze sie z tego cieszysmile

                Chyba żaden z przykładów zachowania faceta nie da się zakwalifikować jako niemęski. Nie wiem, z jakiej epoki pochodzą Twoje poglądy na męskość, ale to musiało być dawno.
                • malamalinkaa Re: podsumowanie 10.06.13, 21:22
                  kawka, nie krytykuj moich poglądów bo ja nie krytykuje Twoich i nie mowię Tobie z jakiej epoki pochodzą Twoje poglądy.

                  tak, pomimo że jestem od zawsze niezależna, pracuje od zawsze zawodowo to jednak poglądy mam tradycyjne i co w tym złego...? uważam, że natury się nie zmienia i tyle a uwierz mi że to co mówię jest moją obserwacją wielu par, małżeństw, par itd.
                  • kawka74 Re: podsumowanie 11.06.13, 17:58
                    > kawka, nie krytykuj moich poglądów

                    Może trzeba było na wstępie zaznaczyć, że prosisz o oklaski i okrzyki akceptacji, to bym się nie wtrąciła.

                    > z jakiej epoki pochodzą Twoje poglądy.

                    Ja Ci mogę powiedzieć - z okresu przedwojennego.

                    > tak, pomimo że jestem od zawsze niezależna, pracuje od zawsze zawodowo to jedna
                    > k poglądy mam tradycyjne i co w tym złego...?

                    Przyznam, że dla mnie to, co piszesz, to nie są konkretne poglądy, tylko zlepek zasłyszanych i niezrozumianych opowieści plus pobieżne obserwacje i niewłaściwe wnioski, coś jak efekt szoku cywilizacyjnego.
                    • malamalinkaa Re: podsumowanie 11.06.13, 21:46
                      kawka, nie czekam ani na oklaski ani na krytykę.

                      nie wiem skąd u Ciebie potrzeba oceniania...ale moim zamysłem była raczej dyskusja a nie krytykowanie lub przyklaskiwanie. po prostu dyskusja...

                      • kawka74 Re: podsumowanie 13.06.13, 20:30
                        Dyskusja jest dość trudna, jeśli jedna strona nie bardzo wie, o czym mówi.
                        • malamalinkaa Re: podsumowanie 15.06.13, 15:51
                          to gdy już będziesz wiedziała o czym sensownym chcesz mówić to się odezwijsmile a tymczasem idź do innych wątków, w których sens lepiej rozumiesz...
                          • kawka74 Re: podsumowanie 15.06.13, 19:05
                            > to gdy już będziesz wiedziała o czym sensownym chcesz mówić to się odezwijsmile

                            Jeszcze raz? Myślałam, że raz wystarczy.

                            > tymczasem idź do innych wątków,

                            Oczywiście, że zostanę - i popatrzę.
            • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 10.06.13, 16:45
              I na skutek rządów dzieci w kraju nastał jeden wielki chaos.
              • mojemieszkanie24 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 18:34
                zgadzam się z tobą smile Dzieci rządzą, a przytakują tym wszystkim rodzice. No... zobaczymy czy za ładnych parę lat będzie kto miał pracować na nasze emerytury. Ja już zaczęłam odkładać, bo cienko to widzę
                • budzik11 Re: dziecko rządzi 10.06.13, 18:49
                  "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie", by Jan Zamoyski.
                  • aniaturek0409 Re: dziecko rządzi 11.06.13, 20:09
                    > "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie", by Jan Zamoyski.
                    Czyli byliśmy źle wychowani bo teraz źle się u nas dzieje. Mamy państwo kolesiostwa i złodziejstwa. Pożyjemy i zobaczymy jak będzie gdy nasze niewychowane pokolenie dorośnie.
    • silje78 Re: dziecko rządzi 12.06.13, 10:41
      bzdury wpypisujesz. udane życie rodzinne,a więc i dziecka zwiazane jest kompromisami wszystkich jej członków. każdy z nas ma inne potrzeby i sztuką jest tak to zorganizować żeby każdy w rodzinie czuł się dobrze. logicznym jest to, że im mniejsze dziecko tym trudniej jest mu się dostosowywać do rodziców.
      to co piszesz o tym ojcu to skrajność, ale skoro odpowiada to jemu, matce dziecka i dziecku to w czym problem? nikt nie zmusza ciebie i twojego męża do powielania tej sytuacji.
      nie uważasz, że dziecku należy się szacunek? dlaczego? bo jest mniejsze i słabsze?
      dla nas urodzenie się córki było równoznaczne ze zmianami, które się z tym wiązały.
      • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 12.06.13, 20:50
        po pierwsze to to że wypisuje bzdury to jest Twoja opinia i warto to dodać bo wypowiadały się też osoby, które się ze mną zgadzają.

        poza tym ani razu nie powiedziałam, że dziecku nie należy się szacunek!!!

        mówie tylko, że moim zdaniem niektórzy rodzice traktują dziecko jak partnera, a nie jak dziecko. pytają gdzie chce iść, co chce jeść, jak chce spędzić czas i okazuje się, że to co rodzice uważają za szacunek robi się śmiesznym odwróceniem ról i dziecko zarządza życiem rodzinnym.

        nie musze dodawać, że kilkuletnie dziecko nie ma takich zdolnoścismile
        • ellenai1 Re: dziecko rządzi 13.06.13, 13:39
          Hm, wydaje mi się, że znów popadamy w skrajności.

          Kiedy jest ta magiczna granica, kiedy dziecko SAMO decyduje, co chce zjeść? 18 lat? Założenie rodziny?
          Dlaczego łatwiej zaakceptujemy babcię, co obdarowuje wnuczka czekoladami , a z pogardą patrzymy na ojca, co wypieka sam ciasteczka dla córki? Dlaczego bardziej zaakceptujemy dzieciaka w domu ogladajacego TV lub grajacego w komputer ( rodzice maja swiety spokoj) niz takiego, co spedza czas beztrosko bawiac sie z dzieckiem na dworze?

          Dziecko niekoniecznie powinno mieć otwarty wybór. Zawsze można zawęzić - 'Ja bym zjadła na obiad rybę z warzywami, a ty?' lub 'Chcesz zjeść rybę z warzywami czy spaghetti?' . W ten sposób ominiemy- frytki, czekoladę, hot dogi itp... Wg. mnie rolą naszą jest pokierowanie dziecka, by potrafiło wybrać zdrowe jedzenie- ja mojemu pozwalam wszystko w domu jeść, bo wystawione jest to, co zdrowe... Jak z mężem mamy ochotę na coś innego, to chowamy przed małym póki co:p Poza tym można wprowadzić w domu zasady 'one sugar a day'. I tyle. Ale wg. mnie dziecko powinno mieć JAKIŚ wybór, by się czuło właśnie ważne, szanowane, że też ma czasem coś do powiedzenia.
          Nie rozumiem z kolei innych podejść -nagradzanie dziecka słodyczami, przynoszenie przez znajomch czekolad 'dla dziecka' , kupowanie dziecku w sklepach spontanicznie słodyczy, przekupywanie zjedzenia obiadu 'jak zjesz obiad, będą frytki'. Wg mnie to gorsze, niż danie dziecku wyboru.

          Podobnie ma się sytuacja ze spędzaniem czasu- są elementy dnia, które nie podlegają dyskusji, np. wstawanie, pojscie do przedszkola , do lekarza, na zakupy, a pozniej jak jest jakies okienko w dniu 1-2h to można zapytać 'mam trochę wolnego, chciałąbym ten czas spedzic z tobą. W co sie pobawimy?' . I tyle. Dziecko widzi, ze jego zdanie tez sie liczy, ze tez jest szanowane, a nie tylko podwladny wypelniajacy rozkazy na lewo i prawo..

          Moja mama typowo uwazala, ze powinnam jesc to co oni i nic do gadania. Jak bylam mala to babcia wsuwala na sile jajecznice, a pozniej wymiociny z podlogi zmywala... Pozniej moja mama jak zaczela robic obiady, to tluste i z miesem, a ja miesa nie lubilam.. i bylam 'wiecznym niejadkiem'. Nie lubilam miesa, a i tak kazdy obiad byl z kawalkami miesa- jajecnzica z szynka, zupa na wywarze, itp itd. A mnie denerwowalo, ze i tak musialam dlubac w posilkach, by cokolwiek zjesc. Wystarczylo tylko troche zmodyfikowac , ugiac sie pod moje upodobania- ale moi tez sadzili, ze przeciez 'to ja mam sie dostosowac'. No to walczylismy. I to długo. Maja 10lat odmowilam jezdzenia czegokolwiek w domu na miesie. Juz nie bawlam sie w dlubanie. Zostalam zacieta wegetarianka, co przed kazdym posilkiem pytalam mame z czego jest i czy na pewno nie mieso- o zgrozo, jezeli porobowala oszukac smile Rodzice sie nie poddawali i postanowili, ze 'skoro nie jem miesa, to co 6m pobieranie krwi , czy jestem zdrowa'. Masakra. Wiedzieli, ze panicznie sie tego boje, mialam traume po tym jak lezalam w szpitalu na odwodnienie sad I walka trwala dalej - rodzice zarzadzili swoje, a ja mialam im zazle, ze nadal mnie do czegos zmuszaja... Można i walczyć z dzieckiem o niepodawazalne 'rzady', ale wtedy przegra relacja z dzieckiem.

          Oczywiście mowimy o mlodszych dzieciach, i tu zgadzam sie, ze nie moze byc samowolka w postaci 'daj czekolade ' i rodzic daje, ale tez powinny byc elementy, o których dziecko ma prawo decydować.
          • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 13.06.13, 19:19
            ellenai,

            dzięki za rozsądną i rzeczową wypowiedź. myślę że nasze poglądy się w wielu miejscach pokrywają choć wiele osób odebrało skrajnie moje wypowiedzi. dało mi też do myślenia to co powiedziałaś o swojej "walce" z rodzicami. warto wziąć pod uwagę by nie być zbyt twardym dla dziecka..

            a swoją drogą też nie rozumiem kupowania dziecku słodyczy przy każdej okazji przez wszystkich (babcie, ciotki, znajomi itd..) - nie rozumiem dlaczego nie mogą kupić dziecku np. orzechów, migdałów, suszonych owoców...czy to kwestia braku zastanowienia czy pójścia na łatwiznę...
            • gazeta_mi_placi Re: dziecko rządzi 13.06.13, 20:33
              Orzechy często uczulają, zaś suszone owoce są niesmaczne, nawet ja - dorosła ich nie cierpię, a co dopiero dziecko.
              • malamalinkaa Re: dziecko rządzi 15.06.13, 15:55
                kolorowe słodycze i napoje też uczulają...

                a jeśli chodzi o smak to zależy do czego się dzieciaka przyzwyczai...
          • minerwamcg Re: dziecko rządzi 16.06.13, 10:13
            ellenai1 napisała:

            > Hm, wydaje mi się, że znów popadamy w skrajności.
            >
            > Dlaczego łatwiej zaakceptujemy babcię, co obdarowuje wnuczka czekoladami , a z
            > pogardą patrzymy na ojca, co wypieka sam ciasteczka dla córki? Dlaczego bardzi
            > ej zaakceptujemy dzieciaka w domu ogladajacego TV lub grajacego w komputer ( r
            > odzice maja swiety spokoj) niz takiego, co spedza czas beztrosko bawiac sie z
            > dzieckiem na dworze?

            Zaakceptujemy, patrzymy... A kto to jesteście wy?
    • asu1981waw Re: dziecko rządzi 12.06.13, 22:41
      Hmm, ale co jest złego w zapytaniu: co dziecko chce jeść albo co chce robić? Mam mu narzucać moje zdanie bo jestem starsza i w ten sposób mam podkreślić, że to ja rządzę?
      A to, że dziecku chce zapewnić rozrywkę w weekend to też źle? Skoro w ciągu tygodnia siedzi na placach zabaw to w sobotę/niedzielę może zobaczyłoby coś innego? Jak ma poznawać świat?
      A jak tatuś chce siedzieć w domu i zajmować się dzieckiem, to jego wybór. Kobieta z dzieckiem ok, mężczyzna już nie? Mój sąsiad ma pracę weekendową i to on siedział z córką, a żona pracowała. Jakoś nie przestał być przez to bardziej mężczyzną i nie zaburzył córce wizji podziału ról.
      • camel_3d Re: dziecko rządzi 13.06.13, 11:04
        asu1981waw napisał(a):

        > Hmm, ale co jest złego w zapytaniu: co dziecko chce jeść albo co chce robić?

        no tylko to, ze jakbys zawsz erobila to co chce dziecko to by sie skonczylo na czekoladzie smile))

        I wlasnei z racji tego, ze jestesmy dorosli okreslamy to co jest dobre dla dzeicka i to co jest zle. DZiecko nie moze we wszytskim decydowac.


        > A to, że dziecku chce zapewnić rozrywkę w weekend to też źle? Skoro w ciągu tyg
        > odnia siedzi na placach zabaw to w sobotę/niedzielę może zobaczyłoby coś innego
        > ? Jak ma poznawać świat?


        a czemu nie mozesz w ciagu tygodnia zapewnic mu innej rozrywki?



        > A jak tatuś chce siedzieć w domu i zajmować się dzieckiem, to jego wybór. Kobie
        > ta z dzieckiem ok, mężczyzna już nie? Mój sąsiad ma pracę weekendową i to on si
        > edział z córką, a żona pracowała. Jakoś nie przestał być przez to bardziej mężc
        > zyzną i nie zaburzył córce wizji podziału ról.
        • asu1981waw Re: dziecko rządzi 13.06.13, 21:54
          Zapytanie a uleganiu kaprysom nie oznacza tego samego. Mój syn nigdy nie powiedział, że chce na jakiś posiłek czekoladę. Wie, że to tylko słodka przekąska. Ale jak pytam czy zje jajko na miękko czy jajecznicę, to w tym nie widzę problemu. Bądź chcesz ułożyć puzzle ze zwierzątkami czy dinozaurami, chcesz iść na plac a czy plac b. Dziecko też musi nauczyć się podejmować decyzję, a nie być uległe.

          Co do rozrywek, to może napisałam skrótem, ale jeżeli jest ładna pogoda, to nie chcę syna zamykać w pomieszczeniu, bo wolę, aby pobawił się na powietrzu. Nie znaczy to, że jest codziennie w tym samym miejscu, bo chodzi na spacery, spotyka się z kolegami, bawi się.
          A inne rozrywki w ciągu tygodnia? Na przykład do zoo z nim nie pójdę w tygodniu, bo jest na drugim końcu miasta, zanim dojechalibyśmy po obiedzie, zoo byłoby właśnie zamykane, a podróż w godzinach szczytu na pewno zapewniłaby mu świetną rozrywkę...
          Wszystkie pikniki, wydarzenia kulturalne są w 99% w weekendy a nie w ciągu tygodnia, stąd też właśnie w weekendy raczej jeździmy, aby coś zobaczyć, a nie spędzić dzień jak co dzień.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja