de_buena_fe
17.06.13, 18:53
moja ukochana coreczka ostatnio stala sie domowym terrorysta. umie swietnie chodzic sama ale jedyne co chce robic to chodzic ze mna za reke. po 15 minutach takiego spaceru ja juz jestem padnieta od zginania sie i chodzenia wolnym krokiem, ale ona by najchetniej to robila przez caly czas. i jak mama nie chce (bo tata nie wchodzi w gre, z tata chodzic za raczke nie chce mimo, ze maz probuje mnie zastapic) to zaczyna sie wrzask, marudzenie, piszczenie.......aaaaaa....... to piszczenie o sile decybelow dla mnie niespotykanej, jeszcze nic nigdy tak nie dzialalo na moje nerwy. zen staje sie powoli nieosiagalny mimo ze bardzo probuje zachowac spokoj i zrozumienie ;P hehe

zabawki jej az tak nie interesuja, sama bawi sie w ciagu dnia w sumie moze z godzinke. maz sugeruje, ze to moze moja wina bo podczas takich "domowych spacerow" podnosilam ja za rece do gory wiec mogla sobie wskakiwac na fotele i stoly i w ogole robic za Bonda. spodobalo sie i mam. czy wasze dzieci w tym wieku potrafia bawic sie same? pozdrawiam