on-na
18.06.13, 07:33
Synka odebrałam ze żłobka ze spuchniętą powieką. był ślad ugryzienia na łuku brwiowym - panie stwierdziły, że na placu zabaw musiało go coś ukąsić. Szkoda, że od razu nie zdezynfekowały, przecież apteczka pierwszej pomocy w żłobku jest!
w domu przemyłam, posmarowałam fenistilem i dałam wapno. Dziś rano synek ma pół twarzy spuchnięte, nie może w ogóle otworzyć oka, nie widać nawet rzęs! Podejrzewam, że skończy się maścią z jakimś antybiotykiem...
Czy u Was dzieci też tak silnie reagowały na ukąszenia meszek? I co lekarze przepisywali? Ile czasu taka opuchlizna schodziła?
Żal patrzeć na tego mojego dwulatka, pół buzi spuchnięte jak balon...