Dodaj do ulubionych

Mm to bomba z opóźnionym zapłonem?

02.02.14, 12:16
Polecam do poczytania:
zielonyzagonek.pl/mleko-modyfikowane/
Nie boi się głośno mówić tego, co myśli. Świetnie napisane, bardzo odważne smile
Obserwuj wątek
    • ekopiryna Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 12:35
      "Wpis powstał dzięki inspiracji Ani, wspaniałej i oddanej swojej profesji położnej. Ania, na co dzień walczy z wszechobecną ignorancją o godny poród jak i start w życiu wielu matek i ich nowo poczętych dzieci. Z jej opowiadań wiem, że nie jest to łatwe, bo historie, które często przytacza mrożą krew w żyłach. Matki domagające się odpoczynku od dziecka, dokarmiania dziecka mlekiem modyfikowanym, aby dłużej spało są na porządku dziennym. Lekarze i spora część osób pracujących na oddziałach noworodkowych nie jest lepsza i sama bardzo często wychodzi z inicjatywą dokarmiania.

      TAKIE DZIAŁANIE PERSONELU POWINNO BYĆ ZABRONIONE i KARANE!

      Nie obawiam się tego głośno mówić, ponieważ badania pokazują, że mleko modyfikowane to bomba z opóźnionym zapłonem, szkodliwy wymysł człowieka, który chciał być ‘Bogiem’. Jestem świadoma, że moje słowa oburzą sporą część czytelników i wiem, że podniesie się wrzawa.



      Karmienie piersią jest tematem tabu, tematem mniejszości. Wbrew powszechnej opinii mam, które karmią mlekiem modyfikowanym, to kobiety karmiące piersią częściej ‘podkulają ogon’ i nie wyrażają swoich przekonań. Bardzo często kobiety karmiące mlekiem modyfikowanym mówią o nagonce kobiet, które karmią piersią, o tym, że nazywają je gorszymi matkami, osobiście jednak nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. W czasach powszechnego i nieograniczonego dostępu do informacji, ignorancja to kwestia wyboru. W ‘poprawnym’ politycznie kraju, za jaki uchodzi Polska, mniejszość nie powinna się wypowiadać na temat tego, co robi większość społeczeństwa, ponieważ to zwyczajnie nie wypada. Należę do mniejszości, jestem mamą już niedługo trójki dzieciaczków. Pierwsze było karmione wyłącznie piersią, bez dopajania glukozą, czy formułą. Będąc w drugiej ciąży nie zrezygnowałam i karmiłam dalej. Drugie dziecko, o wadze 4100, przyszło na świat całkowicie zdrowe i do tej pory jest karmione piersią, pomimo, że noszę już pod sercem trzecie maleństwo.

      Mleko modyfikowane powstało na potrzeby sierocińców, gdzie małe dzieci po prostu umierały z braku pokarmu matki. Idąc tym tokiem myślenia, obecnie większość dzieci zachodu to „sieroty”, zaś ich matki nie są w stanie wykarmić własnego potomstwa. W krajach ubogich, na przykład trzeciego świata wszystkie kobiety karmią swoje dzieci piersią (chyba, że jest epidemia głodu lub matka jest fizycznie niezdolna do karmienia piersią, a jest tak jedynie w przypadku 4% całej populacji kobiet na ziemi). Chcę przypomnieć głośną historię BABCI w podeszłym wieku, która musiała opiekować się swoim wnukiem/wnuczką, ponieważ jego mama umarła. Kobieta ta była w stanie wyprodukować pokarm dla dzieciątka, jednak z racji na jej podeszły wiek było go niewiele, i prosiła o pomoc w postaci mleka modyfikowanego, gdyż nie było ej na nie stać. Właśnie w takich sytuacjach mleko powinno być używane, kiedy nie ma wyjścia i tylko wtedy.

      Żyjemy w czasach wygody i luksusu. Dziecko, które chce być przy mamie, na jej rękach, chce również być karmione piersią non stop w pierwszych miesiącach życia. Niestety takie noszenie na rękach, ciągłe karmienie piersią czy budzenie się w nocy do karmienia jest według społeczeństwa niewygodne, rozpieszczone i złe. O naturo złośliwa.

      Teraz w kwestii wyjaśnienia, obarczam winą za ten stan rzeczy lekarzy mówiących, że ma Pani duże dziecko i trzeba je dokarmić, czy personel medyczny, który daje mleko modyfikowane, tylko po to, aby dzieci były cicho. Babcie, które na siłę chcą napoić dziecko herbatką podczas upału, tatusiów, którzy nie są w stanie zająć się domem, kiedy kobieta uczy się karmić swoje dziecko czy znajome, które w „pomocnych” dłoniach czy ustach niosą ‘jedyne’ rozwiązanie – mleko modyfikowane. Czy kiedy uczyłaś się chodzić, czytać czy jeździć na rowerze zrobiłaś to od razu? Ja nie żałuję żadnej blizny na kolanie i tygodni z siniakami, bo było warto. Tutaj mówimy o czymś poważniejszym, ceną jest zdrowie Twojego dziecka.

      Przyszła mama powinna wiedzieć, że nie jest łatwo i że potrzebna jest ogromna determinacja i chęć, aby naturalnie wykarmić potomstwo. Poddanie się przy pierwszym czy drugim problemie nie jest tutaj wyjściem. Początkowo mała ilość mleka (dziecko ma żołądek wielkości paznokcia Twojego kciuka i potrzeba mu wyłącznie kilka kropli, za to bardzo często, ponieważ je szybko trawi), bolące brodawki, potem nawał mleka, ewentualne zapalenia piersi, które sama przechodziłam już kilkakrotnie, nie powinny zniechęcać młodej mamy, bo naprawdę warto. Pamiętajcie, że to tylko okresowe i przejściowe niedogodności a wpłyną na całe życie twojego dziecka.



      Kiedyś karmienie piersią było naturalną wiedzą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, obecnie spora część kobiet będąca teraz babciami nie posiada już takiej wiedzy, dlatego trzeba poszukać gdzieś indziej. W każdym szpitalu są DORADCY LAKTACYJNI, nie wstydźmy się do nich chodzić.


      Ukrywane fakty o mleku modyfikowanym, czyli bomba z opóźnionym zapłonem

      Wiele osób twierdzi, że karmienie piersią podnosi iloraz inteligencji, że sprawia, iż dzieci są zdrowsze lub bardziej odporne na choroby, jednakże mało które badanie wspomina, że grupą kontrolną (normalną) takich badań są dzieci karmione mlekiem modyfikowanym. Przez takie badania fałszowana jest rzeczywistość. Powinno być na odwrót, to dzieci karmione piersią muszą być traktowane jak naturalna norma w takich badaniach. Wtedy w końcu ujawniono by, że dzieci na piersi wcale nie są inteligentniejsze czy zdrowsze. Takie badania by w końcu ukazały, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym są bardziej chorowite, zaś choroby „dziecięce”, na przykład biegunka, zapalenie płuc, zapalenie ucha wewnętrznego, kolki, zaparcia, infekcje górnych dróg oddechowych czy zapalenie jelit lub żołądka, traktowane, jako „normalne w tym wieku” wcale normalne nie są. W obecnych czasach, matki stają przed wyborem karmienie piersią lub butelką. To kobieta decyduje o tym, którą metodę wybierze i nikt nie powinien zmuszać jej do karmienia piersią. Jednakże, fakty o ryzykach związanych z niekarmieniem dziecka mlekiem matki nie powinny być zatajane. Każda mama powinna mieć prawo do świadomego wyboru.



      W kwietniu 2007 roku grupa naukowców na zlecenie Amerykańskiej Agencji Badań i Jakości Opieki Zdrowotnej przeanalizowała 9000 różnych badań naukowych przeprowadzonych w latach od 1966 do 2006, traktujących temat karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym jak i piersią. Badacze doszli do wniosków, że dzieci karmione formułą mają:

      - 72% więcej szans na poważne infekcje dolnych dróg oddechowych, takich jak zapalenie oskrzeli czy zapalenie płuc,

      - 64% więcej dzieci ma poważne problemy z układem pokarmowym,

      - od 23-50% więcej dzieci na mleku modyfikowanym zachoruje na zapalenie ucha wewnętrznego,

      - o 36% jest zwiększone ryzyko umieralności z powodu syndromu Nagłej Śmierci Łóżeczkowej,

      - 40% większe ryzyko zachorowania na cukrzyce pierwszego stopnia (regulowaną zastrzykami insuliny),

      - o 19% większe zagrożenie zachorowania na białaczkę



      Dodatkowo inne badania wykazały, że:

      - o 61% wzrasta śmiertelność dzieci karmionych wyłącznie mlekiem modyfikowanym w pierwszych trzech miesiącach życia (Chen i Rogan,, 2004),

      - o 60% wrasta prawdopodobieństwo zachorowania na cukrzycę 2 typu (Steube, 2009),

      - dzieci karmione mlekiem modyfikowanym mają o 50% więcej szansy, że zachorują na astmę (AsthmaUK, 2012),

      - 30% więcej dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym będzie otyłych (Steube, 2009),

      - o 30% zwiększa się śmiertelność dzieci po wykluczeniu wypadków, chorób i SIDS (Steube, 2009),

      - dzieci karmione mlekiem modyfikowanym częściej chorują i są bardzo często hospitalizowane (Cunnigham i inni 1991).



      Co więcej Jones wraz z innymi naukowcami (2003) stwierdził, że jeśli matki karmiłyby swoje dzieci piersią, co roku ocalono by 13% dzieci na całym świecie, to jest 1.3 miliona dzieci rocznie! Ponadto u ma
      • kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 13:43
        Faktycznie w środowisku medycznym wiedza na temat karmienia piersią jest praktycznie zerowa. Na studiach jak również w trakcie specjalizacji jest to zagadnienie traktowane po macoszemu, ledwo się wspomina przy okazji położnictwa i pediatrii. Sama karmiłam córkę 2,5 roku i w tym czasie nasłuchałam się wielu bzdur od kolegów z pracy wink Wiele moich koleżanek szybko wprowadzało mm bo lekarz nagadał im o chudym pokarmie. Obserwuję,że dzieci karmione piersią mniej chorują, ale samo karmienie nie gwarantuje sukcesu jeśli dziecko nie jest od początku hartowane. Niedługo czeka mnie niestety CC, znalazłam taki oddział, w którym karmienie piersią jest priorytetem i personel pomaga mamom, nie dokarmia na siłę, a dziecko jest przy mamie najszybciej jak sie da. No ale każdej się nie dogodzi, mnóstwo mam jest niezadowolonych, bo wolałyby odpocząć po porodzie, a te wredne położne przynosza dziecko do karmienia big_grin
        • gabrysias Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 09.02.14, 16:52
          Być mmoże... u nas wygląda to jednakowoż tak: pierwszy syn, od ur wyłącznie na piersi, pierwsze zapalenie ucha w 3 tyg. życia, słabe przyrosty, anemia , następnie regularne zapalenia ucha i migdalow do 5 r.z., kolki, candida , problemy zywieniowe , zapalenia oskrzeli i płuc. Drugi syn od ur karmienie mieszane, od 3 miesiąca na mm, zdrowy jak rydz, szczupły, katar miał raz i żadnej innej infekcji mimo zasmmarkanego przedszkolaka w domu,morfo super, rozwój też, ma prawie 2 lata. Nie wiem czy mleko ma na to jakikolwiek wpływ, ale jeśli by się okazało,że tak, to mając za sobą wczesne dzieciństwo pierwszego i drugiego synka, wszystkie moje następne dzieci, jeśli takie będą, będę karmić mm.
      • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 15:36
        Ja się odniosę tylko do kilku kwestii z początku tego wywodu, bo nie są prawdziwe.
        1. karmienie sztuczne to nie jest wymysł tylko "naszych czasów". Już w czasach prehistorycznych, zanim wymyślono najprostsze naczynia gliniane, karmiono dzieci rogami zwierząt obciętymi na końcu, a czym - to różnie bywało. W każdym razie dzieci dokarmiane były od zawsze. Polecam lekturę "Dziecko w dawnej Polsce" Doroty Żołądź Strzelczyk
        2. Nie tylko dla sierot, bo też dla podtuczenia dziecka zbyt chudego. Korczak prawie 100 lat temu pisał o dokarmianiu niemowląt "mączkami" czyli tym, co dziś nazywa się "formuła/mleko modyfikowane":
        "Należy odróżnić naukę o zdrowiu od handlu zdrowiem. (...) Fabrykant zapewni mączkę i normalne stolce; i efektowną wagę, da to, co cieszy matkę a dziecku smakuje. Ale nie da tkankom sprawności w przyswajaniu, może je rozleniwi, nie da żywotności, może otłuszczając, obniży nawet, nie da odporności przeciw zarazie. A zawsze dyskredytuje pierś, wprawdzie oględnie, budząc wątpliwości, podkopując z wolna, kusząc i dogadzając słabostkom tłumu.
        Powie ktoś: nazwiska o wszechświatowej sławie wyrażają uznanie. Ale uczeni też są ludźmi: są między nimi mniej i więcej przenikliwi, ostrożni i lekkomyślni, uczciwi i fałszerze. (...). Nie" kto pochwalił mączkę, a kto jej nie chciał pochwalić, mimo zabiegi agentów. A oni umieją silnie nalegać. Milionowe przedsiębiorstwa mają wpływy; to siła, której nie każdy sie oprze."
        3. to nieprawda, że "wszystkie matki z "trzeciego świata" karmią swoje dzieci piersią. Nie wiem, jaki procent, ale duży, karmi mlekiem modyfikowanym, przez co narażają swoje dzieci na biegunki, infekcje, niedożywienie, bo ani nie mają najczęściej czystej wody, ani nie stosują się do zaleceń i np. z biedy rozrzedzają mleko - wystarczy poczytać o tym w kampanii anty-Nestle. Ja swoje dzieci karmiłam piersią, i to długo, ale jak czytam artykuł z podobnymi nieprawdziwymi informacjami, to jest on (i jego autor) dla mnie zupełnie niewiarygodny, a informacje wyssane z palca.
      • kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 09:49
        Widzisz a ja mam zupełnie inne doświadczenia szpitalne. Ze mną leżała dziewczyna której dzieciak pogryzł sutki do krwi. Każde karmienie to była męka. Pielęgniarki kazały jej karmić piersią na siłę i cierpieć- w końcu jest przecież matką! Sytuacja się poprawiła gdy mąż zamówił prywatnie położną laktacyjną. Ta kazała dziecko odstawić od piersi, odciągać pokarm,jak trzeba to na zmianę z mm karmić, wygoić sutki i dopiero znów przystawić dziecko. I wszystko się jakoś ułożyło. Ale do dziś pamiętam łzy tej dziewczyny i ten zarzut że jest zła matką bo dziecka wykarmić nie chce.
        Natomiast mój syn miał strasznie silny odruch ssania. Wisiałby na cycu bez przerwy. Dostał smoczek. Myślałam, że położne na zawał zejdą. Olałam ich zdanie- w końcu to moje dziecko. Bez problemu ssał zarówno z piersi jak i z butelki, smoczka się pozbył ok. 6 miesiąca życia. Żyje? Żyje! Ślepy fanatyzm to nic dobrego...
        • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 14:26
          kannama napisał:


          > Natomiast mój syn miał strasznie silny odruch ssania. Wisiałby na cycu bez prze
          > rwy. Dostał smoczek. Myślałam, że położne na zawał zejdą. Olałam ich zdanie- w
          > końcu to moje dziecko. Bez problemu ssał zarówno z piersi jak i z butelki, smoc
          > zka się pozbył ok. 6 miesiąca życia. Żyje? Żyje! Ślepy fanatyzm to nic dobrego.
          > ..

          to nie slepy fanatyzm zakazuje smoczka przy karmieniu piersia. Bo wielu dzieciom przygoda ze smoczkiem konczy sie porzyceniem piersi. Poniewaz nigdy za wczasu nie wiadomo, czy tO dziecko da rade po smoczku ssac piers, to zabrania sie podawanaia kazdemu. Zrozumialas powod czy dalej bedziesz obrazala tych, ktorzy pomgaja karmi piersia?
          • kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 18:14
            Ale ja nie obrażam tych które pomagają. Ale nie uważam za pomoc słów: "dobra matka karmi dziecko piersią" do dziewczyny której krew z piersi płynie. Jakoś położna laktacyjna potrafiła tak na chwilkę odstawić dziecko co by piesi się wygoiły i pomóc matce karmić naturalnie a nie ograniczać się tylko do "DOBRA MATKA"...I to uważam za fanatyzm. Każemy karmić piersią ale pomóc jak to robić to już nie pomożemy.
            • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 09:54
              kannama napisał:

              > Ale ja nie obrażam tych które pomagają. Ale nie uważam za pomoc słów: "dobra ma
              > tka karmi dziecko piersią" do dziewczyny której krew z piersi płynie. Jakoś poł
              > ożna laktacyjna potrafiła tak na chwilkę odstawić dziecko co by piesi się wygoi
              > ły i pomóc matce karmić naturalnie a nie ograniczać się tylko do "DOBRA MATKA".
              > ..I to uważam za fanatyzm. Każemy karmić piersią ale pomóc jak to robić to już
              > nie pomożemy.

              Ja pisalam o smoczku. I tymi opowiesciami jak to twoje dziecko i piers i smoczka na pewno nie pomagasz a mozesz wrecz zaszkodzic. Zrozumialas.

              To co sie dzieje w szpitalach, jaka pomoc tam moze otrzymac matka chcaca karmic dziecko to juz inna historia a nie fanatyzm.
              • kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:24
                Raczej nie podejrzewam co by mnie ktoś cytował w podręcznikach o wychowywaniu noworodków, więc nie musisz się tak ekscytować moja wypowiedzią. Wiem, że czasem smoczek może wpłynąć na KP, natomiast człowiek w życiu powinien być plastyczny i dostosowywać środki do potrzeb i sytuacji. Podanie mojemu dziecku smoczka od ręki uleczyło kolki, więc sens był jak najbardziej.
                • levoonia Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 14:43
                  Kannama popieram. Przesadna panika z podawaniem smoczka tez matkom nie służy. Trzeba mieć świadomość, ze może zaburzyć ssanie ale tez nie demonizować skoro czasem może pomoc. U mnie z pierwszym dzieckiem było jak u ciebie - smoczek sie przydał od pierwszych dni, mały karmiony ko bez problemu do roku. Smoka porzucił sam w 6 miesiącu.
        • annubis74 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:06
          urodziłam córkę przez cc, kiedy przyniesionio mi ją do karmienia leżałam jak kłoda, nie mogłam sie za bardzo ruszyć i nie potrafiłam jej dobrze przystawić. położna najpierw mnie opieprzyła, później zostawiła mi ją na łóżku (bałam się ze z niego zleci) i poszła. Dzięki temu przez Młoda przez kilka godzin ciućkała z tego cycka do którego mogła sie dorwać. w niecałą dobę zmasakrowała mi pierś (jedną) niby ściągałam pokarm zanim pierś się wygoiła ale laktacja w jednej piersi zanikła. Przez następne kilak miesiecy karmiałm jedną piersią i dokarmiałam butlą - bo na potrzeby mojej córki ta ilość pokarmu była niewystarczająca. zabawa trwała przez kilak miesiecy aż w koncu młoda sie sama odstawiła. Dodam że szpital miał rózne tytuły i ceryfikaty - akcji "rodzic po ludzku" i opnię bardzo pro-karmienie piersią. W PRAKTYCE WYGLĄDAŁO TO JAK WYZEJ
      • ruda_henryka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 07:57
        Treść w ogólności i słuszna , ale....
        Boże broń mnie o spotkania takiej położnej, która walczy... mogę ci gwarantować, że skuteczniej zniechęci do karmienia naturalnego. Ja miała taką w szpitalu, która nie uznawała odstępstwa od normy ani na milimetr i dopiero lekarzowi udało się spacyfikować. Dziewczyny na sali tylko dzięki niej płakały bo potrafiła tak szpilę wbijać. Mnie dopiero do karmienia piersią zachęciła położna domowa, która wobec normalnych trudności początkowych doradziła karmienie mieszane i dzięki temu dociągnęliśmy płynnie do 7 miesiąca. Do dziś z przyjemnością ją wspominam, że nie oceniała tylko pomagała i nie postrzegała MM jako samo zło, ale środek do osiągnięcia właściwego celu.

        Gdyby mm było tak szkodliwe jak piszesz to całe moje pokolenie lat 70 byłoby schorowanym i ociężałym umysłowo wysokim odsetkiem społeczeństwa. właściwie, to dzięki śmierci łóżeczkowej to nas w większości by już nie było - wtedy właściwie wszystkie dzieci były karmione mm. i to nie takimi mieszankami jakie są dostępne dzisiaj, bardzo dobrze zbilansowanymi tylko zwykłym mlekiem rozpuszczalnym w proszku albo o zgrozo - mlekiem krowim. Nie jestem miarodajna, ale widząc przykłady z najbliższego mi otoczenia raczej dobrze się mamy, ja jestem zdrowa i nawet udało mi się skończyć studia i jeszcze więcej.

        I na koniec - jak świat światem istnieje oszołomskie i spiskowe teksty trafiają tylko i wyłącznie do tych już przekonanych, a w tych nie przekonanych, czy nie mających zdania wywołują reakcje raczej odwrotne. Następnym razem proponuję przemyśleć formę inwokacji, bo co do tego że karmienie piersią jest zdrowe dla dziecka to przecież wszyscy się zgadzamy.
      • tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 13:20
        > Badacze doszli do wniosków, że dzieci karmione formułą mają:
        > - od 23-50% więcej dzieci na mleku modyfikowanym zachoruje na zapalenie ucha we
        > wnętrznego,
        > - o 36% jest zwiększone ryzyko umieralności z powodu syndromu Nagłej Śmierci Łó
        > żeczkowej,
        > - 40% większe ryzyko zachorowania na cukrzyce pierwszego stopnia (regulowaną za
        > strzykami insuliny),
        > - o 19% większe zagrożenie zachorowania na białaczkę
        > - o 61% wzrasta śmiertelność dzieci karmionych wyłącznie mlekiem modyfikowanym
        > w pierwszych trzech miesiącach życia (Chen i Rogan,, 2004),


        Taaaak, ja jeszcze słyszałem o:
      • ifsien Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 09.02.14, 18:52
        Przeczytałam tutaj sporo część wypowiedzi, które bronią mm podajac za przykład zdrowe i bystre dzieci na mm. Zapominamy, ze mleko to nie sok z gumi jagód, ktory cokolwiek gwarantuje. ale mimo to jest znacznie LEPSZYM sposobem odzywiania niz mm i warto o tym mowic. Po to sa badania statystyczne by na odpowiedniej grupie ludzi stwierdzic działanie jakiegos srodka, leku substancji czy tak jak tutaj porownac mm i kp. Kp zawsze wygrywa z mm jesli porownamy dzieci z podobnych domow biorac pod uwage status rodzicow czy ich zdrowie. Okazuje sie, ze dzieci kp lepiej sie rozwijaja i mniej choruja. Natomiast jesli porownujemy biedna sasiadke kp i bogata z mm to pozornie moze sie wydawac ze mm jest lepsze ale to jest nienaukowe porownanie. Tak samo ja mialam sasiadke, ktora palila cale zycie najtansze papierosy. Palila 3 paczki dziennie i umarla majac 98 lat. I co? Ktos odwazy sie powiedziec, ze to zdrowe? Nie.
        Nie krytykuje mam karmiacych mm czy to z koniecznosci czy z wyboru. Jestem za tym by kazdy wybral to co mu pasuje ale pod warunkiem, ze w temcie udzieli mu sie rzetelnej porady. A na to niestety dzis nie mozna liczyc i wiele mam decyduje sie na mm myslac, ze to nic takiego. Dobrze, ze coraz wiecej mowi sie o tym, ze jednak wcale sposob karmienia nie jest bez znaczenia. Nich kobiety wiedza na co sie decyduja.
      • annnnia Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 23.02.14, 03:47
        A ja karmilam butelka z mm, z wyboru bo karmienia piersia nie lubie I mnie drazni. Dwie cesarki Na zycxzenia tez mialam, zeby dopelnic czary wyrodnosci. I mam dwoch zdrowych, bardzo inteIigentnych synow, oboje juz dorosli. Jeden z doktoratem z ivy league, drugi swoetnie sobie radzi w swojej wybranej dyscyplinie. Tyle w temacie jak to mm niszczy dzieci wink
    • camel_3d jak gdzies jest "amerykanskie"... 02.02.14, 15:54
      to zaraz wlacza mi sie "autokontrolka"...

      mam wrazenie, ze kiedy ktos chce uwiarygodnic swoje wpisy to zaraz popiera sie "amerykanskimi" zrodlami... Tak samo jak reklamy atestymi instytutu zrowia i czegos tam...

      w internecie jest masa tekstow mowiacych dokladnie cos innego, ze dzieci karmione mm wcale nie sa slabsze, mniej inteligentne czy bog wia co tam jeszcze....

      • calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 19:52
        Ja byłam karmiona mm, podobnie moja siostra, jej dzieci i moje też - niczego nam nie brakuje i w ogóle nie czujemy się przez to gorszymi.
        Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu mleka, a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć?
        Teraz jestem w drugiej ciąży i też chciałabym karmić piersią, ale czy się uda? Nie wiem. I nie zarzekam się, że nie przejdę na MM. Siostra karmiła swoje MM z własnej wygody i nie dlatego, że butlę może podać dziecku każdy, bo i tak każde karmienie należało do niej. Ale po prostu łatwiej jakoś zorganizować sobie czas, bo i te posiłki są bardziej regularne. I co ma się przez to czuć gorsza? Opowiadała jak to w szpitalu na siłę zmuszały ją położne do KP i dopiero wzbudziły w niej awersję do tego. Także, każda matka ma wybór. Każda wybierze to co będzie jej najlepiej odpowiadało i tyle. I nie ma co wywoływać burzy, bo to prawie jak rozmowa o wyznaniach religijnych smile
        • kluska77 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 02.02.14, 22:36
          A ja byłam karmiona piersią i wcale nie jestem super inteligentna, a związana z mamą jestem raczej słabo, właściwie cieszę się, że jej za często nie muszę oglądać. Odległość 40km to akurat tyle, ile mi potrzeba. Za to jestem emocjonalnie związana z teściową, która znam zaledwie 4 lata, a czuję się tak, jakbym znała całe życie. Teściowa oczywiście karmić piersią mnie nie miała szans big_grin
        • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 14:32
          calineczkafu napisał(a):

          .
          > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu mleka,

          Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce.

          > a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć?

          ja nie mialam ani nawalu pokarmu, o czym tez czytalam w internecie, nie mialam nawet tzw. Pelnych piersi. A karmilam i wykarmilam mala tylko na piersi przez 6 miesiecy. No tak, wg takich jak ty, ktore nie wiedza jak powstaje mleko tylko czytaja internet, moja mala zyla powietrzem, bo nie mialam pokarmu....
          • calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 22:05
            ponponka1 napisała:

            > calineczkafu napisał(a):
            >
            > .
            > > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu
            > mleka,
            >
            > Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce.
            >

            No tak się składa, że w mojej butelce po 6h przerwy w karmieniu po odciągnięciu mleka było z dwóch piersi (!!!) raptem 120ml. I co to miało wystarczyć? I to nie był mój wymysł tylko doradcy laktacyjnego, żeby zrobić tak jak zrobiłam. Nawet doradca laktacyjny zasugerował, że jeśli się to nie zmieni to nie ma sensu katować dziciaka, który darł się w niebogłosy leżąc przy cycku z którego nic nie leciało a on chciał jeszcze!!! Na produkcję mleka wpływa znacząco stres, którego mnie nie brakowało po porodzie, niestety dlatego też obstawiam, że to był jedyny "winowajca" mojego niepowodzenia. Nie wiem czy doczytałaś, ale ja chcę karmić piersią drugie dziecko i nie potępiam matek ani tych karmiących butelką ani tych karmiących piersią. Więc nie wiem po co zaraz te ataki na mnie.
            • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:00
              a z moich 10 ml (slownie - dziesiec) i wystarczylo. Ale co ja tam wiem, Wg was moja corka przezyla te 6 miesiecy powietrzem.

              A tak na serio - wez ty sobie poczytaj jak powstaje mleko..... fizjologie powstawania mleka....poczytaj to nie bedziesz mi butelka i 120 ml wywijala przed nosem i stresem jako dowodem na brak mleka.

              I poczytaj sobie o piersiach odpornych na laktator.
              • calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:42
                A gdzie napisalam ze twoja corka zywila sie powietrzem?

                A gdzie ci niby ta butelka macham? Bo z tego co widze to jedyne co mam w rece to mysz od komputera.

                Atakujesz mnie bezzasadnie. Gdybys doczytala uwaznie co pisze to wyczytalabys ze CHCE KARMIC PIERSIA niezaleznie od tego czy za pierwszym razem sie udalo czy nie. Ale ty oczywiscie musisz swoje madrosci szerzyc. Ja cie nie zaatakowalam ani razu. Nie skomentowalam tez negatywnie twojego karmienia. Natomiast ty znawco wszystkich tematow i dziedzin zycia probujesz zarzucic mi niedouczenie w temacie KP. Moze i nie woem wszystkiego tak jak ty bo jakze moglabym w ogole probowac ci dorownac ale tez nie obrazam cie w taki czy inny sposob.

                I jak juz tutaj nie raz sie pojawiło stwierdzenie ze w zasadzie to ani dzieciom karmionych piersia ani tych mm niczego nie brakuje. Wiec daruj sobie swoje dalsze wywody.

                A na marginesie gdybys ty byla na tyle oczytana to wiedzialabys ze nawet mozna zyc z energii slonecznej wink wiec moze warto sie zainteresowac wowczas podejrzenie ze twoje dziecko zywilo sie powietrzem byloby calkiem zasadne.
                • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:47
                  calineczkafu napisał(a):


                  >
                  > A na marginesie gdybys ty byla na tyle oczytana to wiedzialabys ze nawet mozna
                  > zyc z energii slonecznej wink

                  ale to chyba kwiatkiwink bo my póki co zdolności do fotosyntezy nie mamy (?)smile

                  to o zyciu powietrzem odnosi się po prostu do argumentu o 'braku pokarmu, bo laktator nie wyciąga ile trzeba', a okazuje się, że nie wszystkie kobiety 'mają' pokarm, jeśli odciąga się go laktatorem, natomiast dziecko super sobie radzi z ssaniem i wyssysa ile mu trzeba.
            • kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:18
              To nie ataki, tylko Ty nie rozumiesz nadal,ze nie masz żadnej wiedzy o laktacji. Ściąganie mleka laktatorem NIGDY nie jest miarą laktacji, ponieważ działa tu inny mechanizm. Mleko w piersiach jest produkowane na bieżąco, podczas ssania dziecka. Swoja drogą 120 ml to niezły wynik, ja ściągałam jednorazowo góra 30-40 ml gdy wracałam do pracy i cud normalnie bo karmiłam córkę niemal do trzech lat big_grin Swoją drogą doradca laktacyjny powinien natychmiast wylecieć z pracy jeśli prezentuje taką wiedzę. Nie dziwi mnie to zresztą, moja koleżanka dowiedziała się w poradni laktacyjnej,że ma przystawiać noworodka co 3 godziny i zmieniać piersi podczas karmienia. Pamietaj,że takie pojęcia jak za mało pokarmu czy chudy pokarm nie istnieją!
              • calineczkafu Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:49
                Nie bylam w temacie, poradzil mi doradca. W jego kompetencje nie wchodzilam. Robilamco mi kazal. Ale tutaj nikt nie czyta uwaznie. Napisalam tez ze mleka nie bylo nie dlatego ze go po prostu nie bylo, pokarm zanikal z dnia na dzien i nikt nie powie mi ze na zanikanie pokarmu nie wplywa stres na ktory niestety bylam narazona zaraz po porodzie. Nie probuje nikomu udowadniac ze wiem duzo o KP bo wtedy bym klamala. Wiem tyle co powoedzial mi doradca laktacyjny. Stalo sie jak sie stalo karmilam mm i synowi nic nie brakuje co wcale nie oznacza ze traktuje matki karmiace piersia gorzej czy inaczej. Ale tu ewidentnie widac ze te KP zaraz przyjmuja atak. A ja osobiscie w zadnym ze swoich postow nie napisalam zeby kp bylo zle, gorsze czy nie wiem jeszcze jakie. Nie rozumiem tylko dlaczego matki kp tak szykanuja te karmiace mm. Kazdy ma wybor, wolny kraj, po co zaraz komus pokazywac wyzszosc jednego nad drugim.
                • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:24
                  calineczkafu napisał(a):

                  > Kazdy ma wybor, wolny kraj, po co zaraz
                  > komus pokazywac wyzszosc jednego nad drugim.

                  jeśli kobieta nie chce karmić i jej nie zależy, to jakby jej sprawa, ale jeśli chce i jej zależy, to temu właśnie służą takie posty - pokazaniu, że nie ma czegoś takiego jak 'brak pokarmu' albo jego 'samoistne zanikanie' ( chyba, że wynika z tzw. kryzysu laktacyjnego albo z odstawienia karmienia, albo ze zwiększenia czasu między karmieniami) - uświadomieniu o faktach i 'wyśmiania' mitów. Temu to służy, moim zdaniem.
                  • ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:53
                    A co powiesz o sytuacji, kiedy pokarm teoretycznie jest, ale dziecko ssie bezskutecznie i z niechecia, wrzeszczy z glodu i chudnie? Kiedy po ponad 3 tyg. od porodu nawet nie zbliza sie do wagi urodzeniowej? Kiedy nie pomaga przystawianie caly dzien, karmienie w roznych pozycjach, a polozne i doswiadczone konsultantki laktacyjne rozkladaja rece? Do tego ciagle bole i zastoje (a dziecko odmawia picia z tej piersi), druga piers prawie pusta i sporo mniejsza. Wtedy rzeczywiscie bardzo pomocne sa teksty, ze "karmienie jest w glowie" albo ze nie ma sie wiedzy o laktacji. Czemu nie mowi sie o tym, ze i tak moze byc i ze wtedy nie ma innego wyjscia niz mm? Dodam, ze po wprowadzeniu mm syn przekonal sie do piersi na tyle, zeby ssac ja max. 5 min. na jedno karmienie, potem calkiem ja odrzucil i pozostalo odciaganie. Po pewnym czasie nawet polozna laktacyjna popukala sie w glowe, ze tak sie morduje zamiast cieszyc sie dzieckiem. Odpouscilam i przeszlam w 100% na mm, dziecko jest zdrowe, duze, silne i swietnie sie rozwija, a ja nie czuje zadnych wyrzutow sumienia, wrecz zaluje, ze wczesniej nie odpuscilam, bo zaoszczedzilabym nam obojgu sporo stresu.
                    • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:20
                      hmm..miałam podobne doświadczenia przy pierwszym dziecku.
                      chyba w takiej sytuacji trzeba oszacować, co ma większy sens - nam ostatecznie pomógł SNS ( z mm, bo ja nie odciągałam zbyt wiele pokarmu). I po 2 tygodniach udało się wrócić tylko do piersi.
                      • ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:28
                        Mnie nie pomoglo nic i dziecko przeszlo wylacznie na mm, a probowalam chyba wszystkiego, co mozna zrobic. Bezskutecznie. Dlatego wkurza mnie niezmiernie pisanie, ze to problemy wynikajace z niewiedzy lub z wiary w mity i za kazda matka moze karmic piersia, jesli sie odpowiednio postara.
                        • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:36
                          ashraf napisała:

                          > Mnie nie pomoglo nic i dziecko przeszlo wylacznie na mm, a probowalam chyba wsz
                          > ystkiego, co mozna zrobic. Bezskutecznie. Dlatego wkurza mnie niezmiernie pisan
                          > ie, ze to problemy wynikajace z niewiedzy lub z wiary w mity i za kazda matka m
                          > oze karmic piersia, jesli sie odpowiednio postara.

                          Nie, nikt tu nie pisal o tym ze kazda matka moze jak sie odpowiednio postara. My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka. Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie. Jesli miedzy ssaniami daje sie dziecku MM (a na penwo dawalas bo by trzech tygodni nie przezyl powierzem, juz po dobie by padl z odwodnienia) to dzieko ssie mniej i coraz mniej efektywnie....i konczy sie mleko w piersi. To droga bez odwrotu. I tak bylo u ciebie. Choc trzeba to wyczytywac miedzy wierszami. Dlaczego miedzy wierszami, bo choc ci tlumaczymy jak powstaje mleko ty nadal wierzysz ze go nei mialas. Nie piszemy tu NIC o twoch cheicach czy mozliwosciach. Zrozumialas?
                          • ashraf Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:52
                            Widze, ze swietnie wiesz czemu nie moglam karmic i nawet czy i w jakich ilosciach podawalam mm! Wyobraz sobie, ze nie jestem kolkiem i nie podawalam dziecku w domu mm (a w szpitalu dostal raz i to nie z butelki), bo wiem, jak to wplywa na lakatacje. Dziecko bylo na piersi, a mimo to chudlo. Nie ma potrzeby czytania miedzy wierszami, wystarczy czytac to, co zostalo napisane. I tak, sa kobiety, ktore fizycznie nie sa w stanie karmic piersia, nie wiem czemu trzeba to powtarzac po raz tysieczny... Ciekawe, ze jakos tego samego zdania sa lekarze na co dzien zajmujacy sie diagnostyka gruczolu piersiowego ze szpitala uniwersyteckiego, a nie potrafi do dotrzec do forumowych ekspertek, ktore sa pierwsze w stawianiu diagnoz na odleglosc. Proponuje poczytac np. o wplywie uszkodzenia przewodow mlecznych na kp, a potem madrzyc sie i diagnozowac czemu to niby nie moglam karmic piersia. Zenada...
                          • tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:34
                            > My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka.
                            > Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie.

                            I widzisz: nawet w tak podstawowej sprawie się mylisz. Nie u każdej kobiety tak jest, jak napisałaś.

                            No, ale ja rozumiem, że wiele poradni laktacyjnych i ekspertek żyje z poczucia winy tych pozostałych paru-parunastu procent kobiet...
                            • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 10:56
                              tata.po.30 napisał:

                              > > My piszemy TYLKO i wylacznie, ze nie ma czegos takiego jak MALO mleka.
                              > > Mleko jest, zawsze jesli dziecko ssie.
                              >
                              > I widzisz: nawet w tak podstawowej sprawie się mylisz. Nie u każdej kobiety tak
                              > jest, jak napisałaś.
                              >

                              Ok, ale w takim razie wychodziłoby, że w tych 4% kobiet 'bez mleka, z róznymi przypadłościami, uniemożliwiającymi kp' jest 100% dziewczyn z forum - no, powiedzmy 90%. Więc co? same 'wyjątki' na forum?
                              • tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:16
                                > Ok, ale w takim razie wychodziłoby, że w tych 4% kobiet 'bez mleka, z róznymi p
                                > rzypadłościami, uniemożliwiającymi kp' jest 100% dziewczyn z forum - no, powied
                                > zmy 90%.


                                1) 90% na forum to nie 90% w realu. Przecież wiadomo, że na ten temat wypowiadają się głównie te mamy, które temat porusza.

                                2) Nie przeinaczaj: 90% z przypadłościami "uniemożliwiającymi" jedynie ortodoksyjne kp. Normalne kp jedynie utrudniającymi.

                                > Więc co? same 'wyjątki' na forum?

                                Tak, w większości.
                                  • tata.po.30 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:27
                                    > > 2) Nie przeinaczaj: 90% z przypadłościami "uniemożliwiającymi" jedynie
                                    > > ortodoksyjne kp.
                                    >
                                    > co to jest ortodoksyjne kp.?


                                    Ojej, przecież dobrze wiesz: zero mm, tylko pierś.

                                    > > Tak, w większości.
                                    >
                                    > jak same wyjątki, to już nie wyjątki.


                                    Ok, przekomarzać się możemy długo. Odpowiedz jednak wcześniej, czy zrozumiałaś, że na forum dyskutujesz nie ze "statystyczną mamą" a z mamą, która z różnych powodów miała problemy z karmieniem piersią i zazwyczaj już pielgrzymowała po tabunach specjalistek i ekspertek?
                                    • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 11:37
                                      tata.po.30 napisał:


                                      >
                                      > Ojej, przecież dobrze wiesz: zero mm, tylko pierś.

                                      Jak dla mnie to nie jest ortodokcyjne kp, a po prostu kp.
                                      Jeśli moje dziecko, mając 16mcy jest karmione wyłącznie piersią i zero mm przez całe jego zycie, to znaczy, że karmię ortodoksyjnie? nie sądzę. po prostu nie widzę powodu podawania mu mm (co nie znaczy, że nie je nabiału).


                                      > a z mamą, która z różnych p
                                      > owodów miała problemy z karmieniem piersią i zazwyczaj już pielgrzymowała po ta
                                      > bunach specjalistek i ekspertek?

                                      albo podała butlę jako rozwiązanie problemu karmienia albo dostała się do słabej doradczyni laktacyjnej (takie też są, nieprawdaż?)...opcji jest sporo.
                • kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 12:53
                  Pokaż mi, w którym miejscu zmuszam Cię do karmienia piersią,czy tez obrażam w związku z karmieniem mm? Mam to gdzieś w jaki sposób inne matki karmią swoje dzieci. Natomiast mam prawo do tego,żeby wyrazić swoją opinię gdy czytam kompletne bzdury. Dlaczego uważasz,że przytoczenie prawdziwych faktów o laktacji to szykanowanie?
            • boo-boo Hahahahaha........ 04.02.14, 19:29
              "No tak się składa, że w mojej butelce po 6h przerwy w karmieniu po odciągnięciu mleka było z dwóch piersi (!!!) raptem 120ml. I co to miało wystarczyć? "

              No tak się składa, że w moich po podłączeniu do laktatora nic nie było- pewnie i dojarka do krów nie dałaby rady. Dwoje dzieci wykarmiłam, a starszy na samej piersi tylko prze pierwsze 6 miesięcy to miał takie przyrosty wagi, że w Polsce pewnie polecono by mi go wodą poić żeby tak dużo nie przybierał. To ile odciągnie laktator ma się nijak do tego ile może dziecko zjeść aktywnie ssąc.
              Zmień doradcę laktacyjnego.
              To, że dzieciak się "darł" może oznaczać, że nie potrafi aktywnie ssać i najeść się- zatem potrzebowałaś kogoś kto ci pokaże jak dziecko przystawić albo po prostu taki marudny typ ci się trafił i mimo tego marudzenia z powodzeniem byś go wykarmiła. Sprawdza się tygodniowe przyrosty masy ciała jak są takie kłopoty z karmieniem. I ten stres- nie wiem jaki by musiał być żebyś mleka nie miała- dziecko się często do piersi przystawia-umiejętnie- to i mleko jest.
              • calineczkafu Re: Hahahahaha........ 04.02.14, 20:49
                boo-boo napisała:
                > I ten stres- nie wiem jaki by musiał być żebyś mleka nie miała- dz
                > iecko się często do piersi przystawia-umiejętnie- to i mleko jest.
                >

                Urodzenie niepełnosprawnego dziecka jest dla ciebie wystarczającym dowodem na ogromny stres jakiemu byłam poddana? Trzecia ciąża, pierwsze dziecko, wyczekane, wyproszone, wymodlone i co? I dopiero po porodzie okazuje się, że na 90% będzie niepełnosprawne. Nie wiedziałam co nas czeka, jak będzie dalej wyglądać nasze życie. Ale to chyba też dla ciebie nie jest wystarczający dowód...
                A to że miałam ogromną anemię (Hgb - 6) i nie byłam w stanie nawet na siedząco zjeść bo zaraz mdlałam, co też dodatkowo mnie stresowało, to tez nie ma znaczenia. Pisałam że chciałam, nie udało się nie robię sobie z tego powodu wyrzutów. I po raz kolejny dodam, że drugie chciałabym karmić piersią, ale nie zapieram się czy się da. Liczę tylko na to, że tym razem będzie lepiej po porodzie i może psychika nie będzie płatać mi figla.
            • magdalenca78 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:05
              Możliwość odciągnięcia mleka a karmienie bezpośrednie dziecka to dwie różne sprawy.
              Ja karmiłam 15 m-cy. Dziecko, gdy było tylko na piersi, przybierało na wadze jak szalone i momentami wyglądało jak mały budda smile Co jakiś czas odciągałam pokarm, żeby mieć zamrożoną rezerwę na wypadek wyjścia itd. I za każdym razem to była katorga. Miałam dobry laktator (Medela), ale zdarzało się, że ściągałam ledwie po 20-50 ml i to nie w ciągu dnia, tylko np. po nocy, gdy piersi były pelne.
          • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 03.02.14, 23:23
            ponponka1 napisała:

            > calineczkafu napisał(a):
            >
            > .
            > > Ja bardzo chciałam karmić piersią ale niestety, jak się nie ma po prostu
            > mleka,
            >
            > Ma sie tylko ze tego nie widac jak w butelce.
            >
            > > a o nawale pokarmu co najwyżej czyta się w Internecie to co począć?
            >
            > ja nie mialam ani nawalu pokarmu, o czym tez czytalam w internecie, nie mialam
            > nawet tzw. Pelnych piersi. A karmilam i wykarmilam mala tylko na piersi przez 6
            > miesiecy. No tak, wg takich jak ty, ktore nie wiedza jak powstaje mleko tylko
            > czytaja internet, moja mala zyla powietrzem, bo nie mialam pokarmu....
            >

            sory ponponka, ale nie masz zielonego pojecia, co to znaczy nie moc wykarmic wlasnego dziecka, wiec sie nie wypowiadaj. tobie sie udalo, ale to nie znaczy, ze wystarczy chciec. otoz nie wystarczy. nawet nie masz pojecia, ile razy ryczalam przez takie wszystkowiedzace jak ty, ktore nie maja pojecia, jak to jest stawac na rzesach, zeby pobudzic laktacje, a tu ni chu...a. dziecko przez 2 tygodnie od porodu nie bylo w stanie nawet osiagnac wagi porodowej i darlo sie non stop. kiedy zasugerowalam, ze moze jest glodny, to uslyszalam, ze musi "przerobic" porod. taaa, jasne. dobrze, ze w wieku 2 tygodni mial kontrole w szpitalu, bo pewnie zakarmilabym go ta piersia na smierc dzieki mojej "doradczyni laktacyjnej". skutki tego doradzania odczuwam do dzis, choc moj syn ma juz ponad 4 lata. te 2 tygodnie glodowki i nieustannego placzu tak mu sie wdrukowaly w mozg, ze do tej pory pierwsza jego reakcja wlasciwie na wszystko jest ryk.

            masz racje, mleka w piersi nie widac, ale jesli przez cala dobe z obu piersi uda sie sciagnac 40 ml, podczas gdy dziecko na jeden raz wypija 80 ml, to jednak cos tu chyba nie tak, prawda? myslisz, ze starczyloby mojemu synowi 40 ml mleka na dobe? na jak dlugo? nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wiec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym mowisz.
            • mia_siochi Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 08:52
              eliszka25 napisała:


              >
              > masz racje, mleka w piersi nie widac, ale jesli przez cala dobe z obu piersi ud
              > a sie sciagnac 40 ml, podczas gdy dziecko na jeden raz wypija 80 ml, to jednak
              > cos tu chyba nie tak, prawda? myslisz, ze starczyloby mojemu synowi 40 ml mleka
              > na dobe? na jak dlugo? nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi
              > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym
              > mowisz.

              Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok.
              Ale pewnie nie wiem, o czym mówię...
              • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 09:40
                mia_siochi napisała:


                > Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok.
                > Ale pewnie nie wiem, o czym mówię...

                ja karmię już 16miesięcy młodszego syna (przez pierwsze 7miesięcy tylko na piersi), a odciągałam średnio 10-20ml przez kilka 'ściągnięć' w ciągu dnia. Starszego karmiłam podobnie - pierwsze 2miesiące mieszanie (mm i naturalnie), później tylko piersią - do 6mca był wyłącznie na piersi. Laktatorem nie byłam w stanie ściągnąć nawet 10ml. Też powietrzem żyły te moje maluchy.
                    • eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 13:42
                      kosa.bar napisała:

                      > A moja jak rosła big_grin Teraz też jedna z najwyższych w przedszkolu,a 3 lata piła m
                      > oje chude, nic nie warte mleko wink

                      nastepna madra inaczej i czytajaca wybiorczo. gdybys przeczytala cala moja wypowiedz, a nie tylko hejtowala przyklaskujac innym madrym inaczej, to wyczytalabys, ze moje dziecko NIE ROSLO. ty tez uwazasz, ze to normalne, zeby zdrowy, najadajacy sie noworodek nie przybral ani grama na wadze przez 2 tygodnie? to gratuluje.
                      • ponponka1 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 06.02.14, 09:43
                        eliszka25 napisała:

                        > kosa.bar napisała:
                        >
                        > > A moja jak rosła big_grin Teraz też jedna z najwyższych w przedszkolu,a 3 lata
                        > piła m
                        > > oje chude, nic nie warte mleko wink
                        >
                        > nastepna madra inaczej i czytajaca wybiorczo. gdybys przeczytala cala moja wypo
                        > wiedz, a nie tylko hejtowala przyklaskujac innym madrym inaczej, to wyczytalaby
                        > s, ze moje dziecko NIE ROSLO. ty tez uwazasz, ze to normalne, zeby zdrow
                        > y, najadajacy sie noworodek nie przybral ani grama na wadze przez 2 tygodnie? t
                        > o gratuluje.

                        Gratuluje noworodka, ktory przezyl trzy tygodnie bez jedzneia i picia. To rekord swiata.

                        A tak na serio to napisz, ze balas, sie ze jak nie przybiera to nie masz mleka i go dokarmialas mm. A jak nie dokarmialas mm to jednak na czyms zyl przez trzy tygodnie. Czy ty sama nie widzisz, ze potwierdzasz to co piszemy, ze mleko jest Tylko znajmosci jak powstaje nie ma.
                  • eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 13:40
                    ponponka1 napisała:

                    > U mnie tez rekord po 30 minutach pompowania elektrycznym laktatorem - 15 ml!!!!
                    > Nic tylko isc sie zapic tymi mililitrami. A mala zyla i rosla jak na zlosc mil
                    > ilitrom

                    tak, to chyba ty sie zapowietrzylas i kolezanki wpisujace sie powyzej. czepilyscie sie tych 40 ml, bo to najlatwiej obsmiac. a jak wysmiejesz argument, ze noworodek przez 2 tygodnie nie przybieral w ogole na wadze? myslisz, ze zdrowe dziecko, ktore sie najada nie rosnie? przeczytaj cala wypowiedz, a potem poprosze o rzeczowe wyjasnienie zjawiska paranormalnego pod tytulem dieta odchudzajaca noworodka, ktora sam sobie wprowadzil, choc matka miala pokarmu na peczki. czekam

                    masz racje, nie trzeba miec nawalu pokarmu, zapalen czy wielkich piersi. male piersi tez moga wykarmic dziecko, a nawet blizniaki, bo mam taki przyklad w najblizszym otoczeniu. natomiast duze piersi, jak moje, moga nie dac sobie rady z jednym dzieckiem. ciesz sie, ze nigdy nie musialas przechodzic przez to, co ja, zeby nakarmic wlasne dziecko, ze nigdy nie czulas sie wybrakowana, bo przeciez "karmienie piersia, to najnaturalniejsza rzecz na swiecie", tylko u mnie jakos nie chcialo przyjsc naturalnie oraz, ze na dokladke nie wysmiala cie zadna pomponka, dla ktorej to bylo bezproblemowe. gratuluje, ciesz sie. tylko czasem sie troszke zastanow, zanim cos klepniesz, bo mozesz komus wyrzadzic krzywde.
                    • budzik11 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 15:33
                      eliszka25 napisała:

                      czepilys
                      > cie sie tych 40 ml, bo to najlatwiej obsmiac.

                      bo sprawdzanie, ile się ma pokarmu na podstawie tego, ile się odciąga laktatorem, to jakby mechanik kazał ci ocenić, ile wyciąga twój samochód na podstawie tego, jak szybko go pchasz.

                      a jak wysmiejesz argument, ze now
                      > orodek przez 2 tygodnie nie przybieral w ogole na wadze? po prosze o rzeczowe wyjasnienie zjawiska paranormalnego pod tytulem dieta
                      > odchudzajaca noworodka, ktora sam sobie wprowadzil, choc matka miala pokarmu na
                      > peczki. czekam
                      >
                      Był pewnie źle przystawiany, nie umiał dobrze ssać, może podawano mu smoczek i to zaburzyło mechanizm ssania. To tak, jakby przed głodnym człowiekiem postawić michę pożywnej zupy i dać mu widelec do jedzenia - ma jedzenie, ale nie może się najeść, bo mu przelatuje. Proste. I niestety smutne, że kobietom się "nie udaje", a być może gdyby poszukały informacji, poczytały lub trafiły na profesjonalną pomoc, spokojnie mogłyby karmić. Że jeszcze raz zacytuję mojego ulubionego Korczaka (pediatra, psycholog, pedagog, pracował z rodzinami, dziećmi, matkami, więc raczej wiedział, co mówi) "Każda matka może karmić, każda ma dostateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej przyrodzonej zdolności".
                      • eliszka25 Re: witaj w klubie zapowietrzonych :) 04.02.14, 16:16
                        budzik11 napisała:


                        > bo sprawdzanie, ile się ma pokarmu na podstawie tego, ile się odciąga laktatore
                        > m, to jakby mechanik kazał ci ocenić, ile wyciąga twój samochód na podstawie te
                        > go, jak szybko go pchasz.

                        mozesz mi zacytowac, gdzie ja napisalam, ze odciagalam pokarm, zeby spradzic ile go mam? probowalam pobudzic laktacje rowniez za pomoca odciagania laktatorem. tylko i wylacznie po to uzywalam laktatora, a ilosc mleka odciagnietego wyszla przy okazji.
                        >

                        > Był pewnie źle przystawiany, nie umiał dobrze ssać, może podawano mu smoczek i
                        > to zaburzyło mechanizm ssania.

                        zadna z tych rzeczy. przystawiany byl dobrze, co stwierdzilam nie ja, ale kilka roznych doradczyn laktacyjnych m.in. w szpitalu, jeszcze przed wyjsciem do domu, polozna w domu i lekarz. ssal dobrze, bo ciagnal jak szalony, a smoczek dostal, ale juz po podaniu butelki. poza tym nie bylam zielona w temacie, bo to bylo moje drugie dziecko.

                        To tak, jakby przed głodnym człowiekiem postawić
                        > michę pożywnej zupy i dać mu widelec do jedzenia - ma jedzenie, ale nie może s
                        > ię najeść, bo mu przelatuje. Proste. I niestety smutne, że kobietom się "nie ud
                        > aje", a być może gdyby poszukały informacji, poczytały lub trafiły na profes
                        > jonalną
                        pomoc, spokojnie mogłyby karmić.
                        i tu sie zgodze w czesci. jestem prawie pewna, ze gdyby polozna, ktora przychodzila do mnie do domu i miala byc tez niby doradczynia laktacyjna naprawde umiala mi pomoc, to byc moze udaloby mi sie przynajmniej powalczyc troche dluzej. najwiecej zalu mam wlasnie do niej.

                        Że jeszcze raz zacytuję mojego ulu
                        > bionego Korczaka (pediatra, psycholog, pedagog, pracował z rodzinami, dziećmi,
                        > matkami, więc raczej wiedział, co mówi) "Każda matka może karmić, każda ma dost
                        > ateczną ilość pokarmu; tylko nieznajomość techniki karmienia pozbawia ją tej pr
                        > zyrodzonej zdolności".

                        ja chcialabym tylko zapytac, ile dzieci korczak wykarmil wlasna piersia, zeby w ogole uwazac go za eksperta w temacie. teoretycznie oczywiscie, ze wszystko mozna. niestety, praktyka czasem bardzo odbiega od teorii.
                • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:31
                  tabakierka2 napisała:


                  > ja karmię już 16miesięcy młodszego syna (przez pierwsze 7miesięcy tylko na pier
                  > si), a odciągałam średnio 10-20ml przez kilka 'ściągnięć' w ciągu dnia. Starsze
                  > go karmiłam podobnie - pierwsze 2miesiące mieszanie (mm i naturalnie), później
                  > tylko piersią - do 6mca był wyłącznie na piersi. Laktatorem nie byłam w stanie
                  > ściągnąć nawet 10ml. Też powietrzem żyły te moje maluchy.

                  moze najpierw przeczytaj wypowiedz, z ktorej sie smiejesz. twoje dziecko przez te 16 miesiecy caly czas ma wage taka, jaka mialo na wypisie ze szpitala po porodzie? bo moje przez caly czas, poki bylo wylacznie na piersi mialo wlasnie taka wage. uwazasz, ze to normalne, ze noworodek, ktory sie najada nie przybiera na wadze?
                • kannama Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:33
                  Ja własnie nie wiem od czego to zależy...ja miałam cc, przyniesli mi syna do przytulenia, bo położne nie wierzyły, że po cc będzie mleko, syn sie od razu sam przyssał i ssał. Ze względu na konflikt serologiczny początkowo kazano mi mleko odciągać i podgotowywać- 3 dnia miałam w butelce już 100ml. W porach karmienia mogłabym chyba kubek podstawiać- i tak by leciało. A piersi mam jak z kawałów: masz piersi?mam. to czego nie nosisz?
                  • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:15
                    kannama napisał:

                    > Ja własnie nie wiem od czego to zależy...ja miałam cc, przyniesli mi syna do pr
                    > zytulenia, bo położne nie wierzyły, że po cc będzie mleko,

                    bosszzz... co za położne... "Mleko w piersiach już jest! Droga mamo, jeśli urodziłaś, to mleko już masz! Dla przypomnienia: laktacja zaczyna się około 16/17 tygodnia ciąży, ważnym momentem dla hormonów laktacyjnych jest oddzielenie łożyska od macicy"*. O ile wiem, to po cc kobieta nie chodzi do końca życia z łożyskiem w macicy wink Współczuję położnych...

                    *stąd: www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/74/index.php?lang=pl - swoja drogą warto przeczytać ten i inne felietony na stronie, bo mądrze i przystępnie babka pisze smile
              • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:27
                mia_siochi napisała:


                > Mi się nie udało ściągnąć nawet 10 ml, a karmiłam ponad rok.
                > Ale pewnie nie wiem, o czym mówię...

                ale twoje dziecko przez ten rok uroslo czy wazylo ciagle tyle samo? bo moje przez 2 tygodnie nie przybralo ani grama, za to bardzo pieknie stracilo na wadze. syn nie byl w stanie osiagnac nawet wagi urodzeniowej. pewnie diete trzymal, choc mialam wystarczajaco duzo mleka. myslisz, ze chudniecie, to jest wlasciwy rozwoj noworodka? bo mnie sie wydaje, ze niekoniecznie.

                i nie, jesli nie przezylas walki o laktacje na najprzerozniejsze sposoby, to nie wiesz o czym mowisz. wyznacznikiem dla mnie nie bylo to 40 ml, ktore sciagnelam, tylko to, ze dziecko nie przybieralo na wadze i non stop darlo sie w nieboglosy, bo placzem tego juz nazwac nie mozna.
                • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 06.02.14, 09:59
                  Jeszcze raz, spokojnie przeczytaj to co napisalas. I potem sie zastanow czym zylo twoje dziecko albo lepiej napisz, kiedy dostal butelke...


                  A moja przybierala malo, bo 400 - 450 gr na miesiac, choc waga urodzeniowa byla 3900. Pierwszy tydzien spadla do 3500 by potem powoli nadrabiac stracone gramy. Powoli! Ty pewno myslisz, ze glodzilam moje dzecko i bys podala butelke....

                  Ale wiesz co oprocz ml i gr sie liczy? Jak dziecko sie zachowuje, czy jest aktywne, czy widac, ze sie rozwija. Bo to tez oznaki czy pokarm jest czy go nie ma. Potem z takich co to mierza i waza beda matki krzyczace ze dziecko nic nie je, tzw. forumowe niejadki. Ech......i tak napiszesz mi ze nie znam twojej sytuacji. nie znam, ale z tego co piszesz i nie pieszesz widac, ze trafilas na zlych doradcow a i teraz probujesz bronic mitow bo tobie sie nie udalo. Szkoda, bo moglabys ze swojego dosmiadczenia wyciaganac inne wnioski i pomagac a nie szkodzic
            • ponponka1 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:08
              eliszka25 napisała:

              nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi
              > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz, o czym
              > mowisz.

              Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero mleka przy pompowaniu.....na szczescie nie trafilam na towje wnioski ale na forum chusty.info i tam dowiedzialam sie jak powstaje mleko w piersi. Tobie tez to polecam:
              www.czarodziej.pl/serwis/d/serwis_karmienie_jak_powstaje_pokarm.html
              • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:16
                ponponka1 napisała:

                > eliszka25 napisała:
                >
                > nigdy nie doswiadczylas walki o pobudzenie laktacji, wi
                > > ec zachowaj swoje glupiomadre uwagi dla siebie, bo zwyczajnie nie wiesz,
                > o czym
                > > mowisz.
                >
                > Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero
                > mleka przy pompowaniu.....

                I ja się dopisuję - walka trwała 2,5 miesiąca, próbowałam wszystkiego, ostatecznie uratował moją laktację SNS. I po tym czasie ostatecznie wywaliłam butlę.
                • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:46
                  Niestety, jak się zwykle okazuje, "niemożność" karmienia piersią wynika z niewiedzy matki czy nawet (o zgrozo!) doraczyni laktacyjnej. Co to za doradczyni, która każe matce odciągnąć mleko laktatorem, żeby zobaczyć, ile go jest? Toż to średniowiecze, wiadomo, że to, co się odciągnie sztucznie nijak ma się do tego, co może wyciągnąć prawidłowo dostawione dziecko. No ale po co psuć samopoczucie tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą, że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały.
                  • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 10:57
                    budzik11 napisała:

                    > No ale po co psuć samopoczucie
                    > tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą
                    > , że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały.

                    z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'.
                    Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które NA PRAWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć.
                    • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:07
                      tabakierka2 napisała:


                      > z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'.
                      > Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które NA PR
                      > AWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć.

                      jasne, zaczarowalam wage poloznej, zeby zatuszowac, ze tak naprawde to wcale nie chce mi sie karmic. nawet wage w szpitalu zaczarowalam, a co.
                      • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:04
                        eliszka25 napisała:

                        > tabakierka2 napisała:
                        >
                        >
                        > > z drugiej strony po co je dołować, skoro 'było minęło'.
                        > > Warto tylko zadbać o odpowiednią edukację laktacyjną, żeby kobiety, które
                        > NA PR
                        > > AWDĘ chcą karmić, uchronić od "doradców", którzy mogą tylko napsuć.
                        >
                        > jasne, zaczarowalam wage poloznej, zeby zatuszowac, ze tak naprawde to wcale ni
                        > e chce mi sie karmic. nawet wage w szpitalu zaczarowalam, a co.

                        ???
                        Nie pisałam o Tobie, tylko o tzw. doradcach laktacyjnych, którzy dają rady 'od czapy'.
                  • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:05
                    budzik11 napisała:

                    > Niestety, jak się zwykle okazuje, "niemożność" karmienia piersią wynika z niewi
                    > edzy matki czy nawet (o zgrozo!) doraczyni laktacyjnej. Co to za doradczyni, kt
                    > óra każe matce odciągnąć mleko laktatorem, żeby zobaczyć, ile go jest?

                    mozesz dokladnie zacytowac, w ktorym miejscu napisalam, ze sciagalam pokarm, zeby zobaczyc ile go jest? i na dodatek, ze doradczyni laktacyjna kazala mi to zrobic w tym celu? konkretne zdanie poprosze. dla twojej wiadomosci - laktator poszed w ruch, zeby sprobowac pobudzic laktacje. jako jeden z wielu sposobow, ktore wyprobowalam

                    Toż to ś
                    > redniowiecze, wiadomo, że to, co się odciągnie sztucznie nijak ma się do tego,
                    > co może wyciągnąć prawidłowo dostawione dziecko. No ale po co psuć samopoczucie
                    > tym, którym się "nie udało" - jakby to była jakaś loteria - niech sobie wierzą
                    > , że to jakieś czynniki zewnętrzne, niezależne od nich to spowodowały.

                    samopoczucie psulo mi tylko i wylacznie to, ze moje dziecko nie przybieralo na wadze, choc ty wiesz lepiej i dobrze wiesz, ze jestem totalna idiotka i pokarmu mialam tyle, ze moglabym obdzielic pol dzielnicy. na dodatek moj dzieciak tez jakis glupi kompletnie, bo nie wiedzial, ze powinien sie najadac i chudl zamias przybierac na wadze.

                    walnij sie w leb swoim cycem, a potem przeczytaj cala moja wypowiedz. wtedy mozesz sobie pisac na temat sredniowiecza. acha, dla twojej wiadomosci, w sredniowieczu wprawdzie mleka w proszku nie bylo, ale za to byly mamki, bo tez zdarzalo sie, ze kobieta miala niewystarczajaca ilosc pokarmu, za to sasiadka mogla obdzielic pol kompanii wojska, wiec sobie pomagaly.
                    • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 15:40
                      eliszka25 napisała:

                      > mozesz dokladnie zacytowac, w ktorym miejscu napisalam, ze sciagalam pokarm, ze
                      > by zobaczyc ile go jest? i na dodatek, ze doradczyni laktacyjna kazala mi to zr
                      > obic w tym celu? konkretne zdanie poprosze.

                      Ale ja nie pisałam w ogóle do ciebie. Skąd taki wniosek? Zacytowałam cię gdzieś i się do tego odniosłam? Widać "uderz w stół, a nożyce się odezwą".

                      > walnij sie w leb swoim cycem,

                      To już wiadomo, czemu twoje dziecko było głodne - zamiast mleka miałaś jad.
                      • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:19
                        budzik11 napisała:


                        >
                        > Ale ja nie pisałam w ogóle do ciebie. Skąd taki wniosek? Zacytowałam cię gdzieś
                        > i się do tego odniosłam? Widać "uderz w stół, a nożyce się odezwą".
                        >
                        podpielas sie bezposrednio pod moja wypowiedz, wyzwalas od sredniowiecza na podstawie tego, ze sciagnelam 40 ml laktatorem, wiec sory, ale raczej mialam podstawy sadzic, ze pijesz do mnie. teraz natomiast wykrecasz kota ogonem.


                        > To już wiadomo, czemu twoje dziecko było głodne - zamiast mleka miałaś jad.

                        taaaaak? a podobno kazda matka zawsze moze karmic bez wzgledu na wszystko, to jak to jest? faktycznie argument wart eksperta big_grin
                • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:58
                  tabakierka2 napisała:


                  > I ja się dopisuję - walka trwała 2,5 miesiąca, próbowałam wszystkiego, ostatecz
                  > nie uratował moją laktację SNS. I po tym czasie ostatecznie wywaliłam butlę.

                  ja walczylam 2 miesiace, a moje dziecko nie przybieralo na wadze. do tego mialam jeszcze 3 latka w domu, wiec naprawde nie bylo latwo. skoro walczylas, to chyba wiesz, ze moze sie zdarzyc tak, ze mleko nie tryska z piersi na sama mysl o slodkim niemowlaczku? tobie sie udalo, a mnie nie, ale poddalam sie glownie dlatego, ze moj synek nie przybieral na wadze. wyrzuty sumienia mam do tej pory, myslisz, ze co osiagniesz swoja wypowiedzia? ciesze sie, ze tobie sie udalo. ja nie mialam tyle szczescia, to co mam sie teraz isc powiesic?
                  • tabakierka2 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:02
                    eliszka25 napisała:

                    wyrzuty sumienia mam do tej
                    > pory,

                    myślisz, że powinnaś?
                    zrobiłaś wszystko, co mogłaś (jak sama twierdzisz). nie wyszłaś z założenia :nie, nie będę przystawiać, bo i tak nie mam pokarmu.

                    myslisz, ze co osiagniesz swoja wypowiedzia?

                    myślę, żę może niektóre osoby uwierzą, że nie tylko one przechodziły przez zmorę karmienia bezskutecznego (myślisz, że u mnie pokarm tryskał na myśl o dziecku? nie, nie tryskał, do tego nasłuchałam się 'mądrych' porad od mamy <pielęgniarka, więc można zakładać, że wie, o czym mówi> - że dziecko jest niedożywione i wychudzone, mimo, że przybierał na wadze, nie jakoś mega dużo, ale zawsze, od pediatry "a po co pani będzie kp - zęby pani się zepsują i wlosy wypadną", od mojego taty "im rzadziej będziesz karmić, tym lepiej, bo więcej pokarmu 'napłynie'". Do tego wyjące dziecko (on nie płakał, on WYŁ!), ciągłe siedzenie 'pod laktatorem'. SNS to była moja ostatnia deska ratunku. Założyłam, że jeśli to się nie uda, to olewam to. Baby blues i każdy niemal dzień przepłakany, każda podana butelka z mm - przepłakana... wiem, o czym piszę, bo sama to przeszłam.

                    ciesze sie, ze tobie sie uda
                    > lo. ja nie mialam tyle szczescia, to co mam sie teraz isc powiesic?


                    Nie, teraz możesz sobie powiedzieć, że chciałaś, że próbowałaś i że udało się Tobie karmić dziecko piersią przez x czasu. A to zawsze lepsze niż nic.
                    • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:19
                      tabakierka, mnie nikt karmienia nie odradzal, wiec przynajmniej tyle dobrego. zrobilam co bylo w mojej mocy, a przynajmniej taka mam nadzieje. nie jest latwo walczyc o laktacje, kiedy w domu oprocz noworodka ma sie jeszcze 3-latka, ktory z kazdym dniem poswieconym na walke o kp staje sie coraz bardziej zazdrosny, bo im bardziej walczylam, tym mniej czasu mialam dla starszaka. to bylo bledne kolo i moze za wczesnie sie poddalam. bardzo chcialam karmic mojego synka piersia, bo mial wade ukladu moczowego, a mowi sie, ze mleko proszkowe obciaza nerki. dlatego do tej pory po prostu boli mnie, kiedy czytam pod swoim adresem jaka to jestem niedouczona i glupia, a tak naprawde, to dalam butelke, bo wcale mi sie karmic nie chcialo.

                      wiem, w niektorych wypowiedziach przesadzilam troche z emocjami (albo czasem bardziej niz troche), ale to jest dla mnie bardzo emocjonalna sprawa. mialam nadzieje, ze moze coponiektore forumki wypowiadajace sie w tym watku zastanowia sie troche, zanim zaczna wyzywac innych od sredniowiecza i inne takie, ale chyba prozny trod i szkoda moich nerwow.
              • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 13:52
                ponponka1 napisała:


                >
                > Nawet nie wiesz jak sie mylisz. Pogryzione sutki, bol przy przystawianiu, zero
                > mleka przy pompowaniu.....na szczescie nie trafilam na towje wnioski ale na for
                > um chusty.info i tam dowiedzialam sie jak powstaje mleko w piersi. Tobie tez to
                > polecam:
                > www.czarodziej.pl/serwis/d/serwis_karmienie_jak_powstaje_pokarm.html

                ja nie mialam pogryzionych sutkow ani bolu przy przystawianiu, bo z przystawianiem nie mialam najmniejszego problemu. takie problemy, to jest skutek niewlasciwego/nieumiejetnego przystawiania do piersi oraz nieprzyzwyczajenia piersi. przechodzi po kilku dniach, kiedy mama nauczy sie przystawiac dziecko prawidlowo i dziecko zacznie porzadnie ciagnac. natomiast zadne forum ani inne madre porady nie sa w stanie sprawic, zeby dziecko prawidlowo przystawiane i ciagnace piers niemal non stop przybieralo na wadze. moje nie przybieralo, mimo najprzerozniejszych porad, doradczyni laktacyjnej w szpitalu oraz doradczyni laktacyjnej przychodzacej do domu. to nie bylo tak, ze zaczely mnie bolec piersi, wiec doszlam do wniosku, ze nie mam pokarmu. walczylam o pokarm z pomoca roznych osob przez 2 miesiace. w koncu sie poddalam, bo mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory tez potrzebowal uwagi i w koncu nie dalam rady. do tej pory mam wyrzuty sumienia, ze moze poddalam sie za szybko, moze moglam jeszcze sprobowac, ale wtedy po prostu nie mialam juz sily i po prostu noz mi sie w kieszeni otwiera, kiedy czytam takie "madrosci", jak twoje.

                acha, to nie bylo moje pierwsze dziecko, wiec mysle, ze jakas tam wiedze na temat karmienia noworodkow jednak juz mialam tongue_out.
              • libretinka Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 20:42
                A ja mleka miałam w brud. Dosłownie, jak mały miał 2-3 mce to non stop miałam nadprodukcję, tylko co z tego , jak mały reagował histeria na każda próbę przystawienia. Późny wczesniak z silna żółtaczka, niska masa urodzeniowa, przez 3 tyd nie przybrał nic, i jeszcze chudl, mimo, ze mleka było pod dostatkiem. Dopiero po wprowadzeniu butli ( z moim mlekiem) zaczal przybierać po 400 gram tygodniowo. W 5 mcu miałam dość spędzania 6 h dziennie z laktatorem przy cycu, przeszliśmy na mm. Mały rozwija sie książkowo, a ma 19 mcy już,
                    • aniaurszula Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 07.02.14, 22:13
                      wlasnie mama zna lepiej swoje dziecko i sytuacje w jakij sie znalezli niz przemadrzale fanatyczki kp. npmlodsza byla wywieziona do innego szpitala jako wczesniak, moja piers poznala ddopiero w 3 dobie, pokarmu bylo malo wiec nadal byla dokarmiana mm, nie uzywalam laktatora i mamy z sali byly zszokowane dlaczego, moje wyjasnienie bylo proste, w czasie przerwy w karmieniu leze i odpoczywam a gdy jest pora ide do dziecka i przystawiam je do piersi, po 2 dniach zadzialalo tak ze na sama mysl o malej bylam mokra od mleka o one dalej mialy problem bo dziecko nie chcialo chwycic piersi wypompowanej przez laktator, tak zgadzam sie mleko produkuje sie na biezaco ale gdy piers ma chwile odpocznki dziala jak maluch przy niej
            • kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 11:23
              Kolejna, która nie ma pojęcia o laktacji. Po pierwsze ściaganie laktatorem nie jest miarą laktacji, mleko powstaje na bieżąco podczas ssania dziecka. Po drugie ja ściągałam 40 ml robiąc zapasy, córkę karmiłam prawie 3 lata. Po trzecie moja córka również darła się jak opętana, miała zwyczajnie kolki, nic się jej nie wdrukowało w mózgu, jest uśmiechniętą, spokojną pięciolatką.
              • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 14:12
                kosa.bar napisała:

                > Kolejna, która nie ma pojęcia o laktacji. Po pierwsze ściaganie laktatorem nie
                > jest miarą laktacji, mleko powstaje na bieżąco podczas ssania dziecka. Po drugi
                > e ja ściągałam 40 ml robiąc zapasy, córkę karmiłam prawie 3 lata. Po trzecie mo
                > ja córka również darła się jak opętana, miała zwyczajnie kolki, nic się jej nie
                > wdrukowało w mózgu, jest uśmiechniętą, spokojną pięciolatką.

                a twoja corka przybierala na wadze, czy nie? bo myslisz, ze co innego moglo spowodowac to, ze noworodek, ktory sie najada nie przybiera na wadze? mozesz to jakos logicznie wytlumaczyc? bardzo poprosze o konkretne przyklady. a co do kolek, to rozumiem, ze twoja corka miala kolki od dnia narodzin do 4 lat? to bylo moje drugie dziecko i naprawde potrafilam rozpoznac, kiedy dziecko ma kolki. noworodki dzien po porodzie raczej kolek nie miewaja. jestem ciekawa, jak by sie twoja corka zachowywala, gdyby przez 2 tygodnie praktycznie nie dostawala jedzenia, czy nadal bylaby pogodna, usmiechnieta i spokojna 5-latka. chcesz sprobowac?
                • kosa.bar Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:31
                  A Ty nadal nic nie rozumiesz i bredzisz. Istnieją pewne stany chorobowe ze strony noworodka, które powodują spadek lub brak przyrostu masy ciała,np przedłużająca się żółtaczka,nasilony refluks,ZUM. To nie ma nic wspólnego z fizjologią laktacji a już tym bardziej pojęciem braku pokarmu lub chudego mleka,bo takie nie istnieją.Nie dziwię się też,że twoje dziecko darło się i nadal ryczy,w swoich wypowiedziach prezentujesz wysoki poziom stresu,a to z pewnością wpływa na dziecko.
                  • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 16:47
                    o widze, ze oprocz eksperta laktacyjnego jestes tez psychologiem, albo i nawet psychiatra. tylko czytac nadal sie nie nauczylas. napisalam wyraznie ZDROWE DZIECKO. dla mnie to oznacza, ze nie ma zadnej jednostki chorobowej noworodka. nic z tych rzeczy, ktore wymienilas u mojego dziecka nie stwierdzono. poza tym byloby to bardzo ciekawe, gdyby lekarstwem na ktorakolwiek z tych chorob bylo podanie mleka. jesli moj syn byl chory, to wyleczyl sie w momencie, gdy najadl sie do syta. hm, ciekawa sprawa, moze nawet cud.

                    na dodatek nawet dziecko mi zdiagnozowalas przez internet. po prostu geniusz. a poziom stresu podnosi mi sie, kiedy czytam o tym, co to ja nie zrobilam zle i jaka to jestem glupia i jak bredze od ludzi, ktorzy nie maja zielonego pojecia o tym, jak wygladala sytuacja, ba nawet mnie w zyciu na oczy nie widzieli ani mojego dziecka.
                    • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 18:32
                      eliszka25 napisała:

                      > napisalam wyraznie ZDROWE
                      > DZIECKO
                      . dla mnie to oznacza, ze nie ma zadnej jednostki chorobowej noworod
                      > ka. nic z tych rzeczy, ktore wymienilas u mojego dziecka nie stwierdzono. (...) jesli moj syn byl chory, to wyleczyl sie w momencie, gdy naja
                      > dl sie do syta. hm, ciekawa sprawa, moze nawet cud.

                      a niżej...

                      eliszka25 napisała:

                      > dodam jeszcze, ze moj syn urodzil sie z wada ukladu moczowego,

                      to się zdecyduj, czy miałaś w 100% zdrowe dziecko, czy też miało "wadę układu moczowego" - co mogło być przyczyną jego "darcia się" i nieprzybierania na wadze.
                      • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 19:13
                        wada ukladu moczowego mojego dziecka polega na tym, ze ma dodatkowa nerke. nie przeszkadzalo mu to w jedzeniu. zostal zbadany na wszystkie strony, ze tak powiem i placz nie byl skutkiem tego, ze mial nerki w nadmiarze. nic go nie bolalo. przybierac zaczal po tym, jak zaczal sie najadac. raczej nie sadze, ze po podaniu mleka z butelki trzecia nerka mu zniknela. nie sadze tez, ze przeszkadzalaby mu ona w najadaniu sie z piersi, jeslibym miala wystarczajaca ilosc pokarmu.

                        nadal czekam na odpowiedz, jak to jest mozliwe, ze zbyt mala ilosc pokarmu nie byla przyczyna tego, ze nie przybieral na wadze, skoro zaczal przybierac niemal w oczach zaraz po tym, kiedy dostal oprocz piersi butelke i zaczal sie wreszcie najadac.
                        • budzik11 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 20:48
                          eliszka25 napisała:


                          > nadal czekam na odpowiedz, jak to jest mozliwe, ze zbyt mala ilosc pokarmu nie
                          > byla przyczyna tego, ze nie przybieral na wadze, skoro zaczal przybierac niemal
                          > w oczach zaraz po tym, kiedy dostal oprocz piersi butelke i zaczal sie wreszci
                          > e najadac.

                          Zgłoś się do jakiegoś instytutu naukowo-badawczego, bo jesteś chyba fenomenem. I jak już będziesz wiedziała, to napisz na forum.
                          • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 04.02.14, 20:58
                            budzik11 napisała:


                            > Zgłoś się do jakiegoś instytutu naukowo-badawczego, bo jesteś chyba fenomenem.
                            > I jak już będziesz wiedziała, to napisz na forum.

                            to ty twierdzisz, ze nie jest mozliwe, zeby przyczyna byla zbyt mala ilosc pokarmu matki, wiec poprosze o konkretne argumenty na poparcie twojej tezy.
                                • 1mzeta Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 07:43
                                  Przecież ty wyraźnie napisałaś, że się najadał ale na wadze nie przybierał. Nie brnij dziewczyno bo już sama nie wiesz co piszesz.

                                  "ze zdrowe dziecko, ktore sie najada (bo matce tylko sie wydaje, ze nie ma pokarmu) nie przybiera na wadze ani grama "
                                  • eliszka25 Re: Mm to bomba z opóźnionym zapłonem? 05.02.14, 11:26
                                    jezuuuuuuu!!! tlumacze jak abel na rowie....

                                    napisalam to pod wplywem calej dyskusji w tym watku. zostalam zakrzyczana, ze nie jest mozliwe, zebym miala za malo mleka i wysmiana przez czesc forumek, jak to ich dzieci pewnie powietrzem zyly, skoro sciagaly niewielkie ilosci, a ich dzieci przezyly na samym kp pol roku czy dluzej. zadalam wiec pytanie, jaka jest przyczyna tego, ze moje dziecko nie roslo, skoro ich zdaniem nie jest mozliwe, zeby mialo za malo mleka, a co za tym idzie powinno sie najadac prawda? problem minal po podaniu mleka z butelki.

                                    jesli cytujesz, to moze laskawie cale zdanie, to moze wtedy zalapiesz jego sens.
                                    • ponponka1 Napisze, kiedy podalas butelke 06.02.14, 10:33
                                      Bo ten szczgol ciagle pomijasz. Raz piszesz, ze dziecko glodzilas piersia dwa tyodnie innym, ze dwa czy trzy miesiace (nie che mi sie juz szukac jak dkoladnie).

                                      Wazny jest moment kiedy podalas butelke - napisz kiedy to bylo.
                                      • eliszka25 Re: Napisze, kiedy podalas butelke 06.02.14, 15:02
                                        ponponka1 napisała:

                                        > Bo ten szczgol ciagle pomijasz. Raz piszesz, ze dziecko glodzilas piersia dwa t
                                        > yodnie innym, ze dwa czy trzy miesiace (nie che mi sie juz szukac jak dkoladnie
                                        > ).
                                        >
                                        > Wazny jest moment kiedy podalas butelke - napisz kiedy to bylo.

                                        odpowiem zbiorczo, bo nie chce mi sie skakac po watku. choc moze ty powinnas najpierw przeczytac uwaznie i ze zrozumieniem, to nie zadawalabys tylu zbednych pytan.

                                        od poczatku pisalam, ze przez pierwsze 2 tygodnie od porodu karmilam tylko piersia i dziecko nie przybieralo na wadze. nigdzie tez nie napisalam, ze moje dziecko przez 2 tygodnie nic nie jadlo. jesli znajdziesz choc jedno takie zdanie w moich wypowiedziac, to bardzo prosze, mozesz mnie wysmiac. od poczatku pisze, ze dziecko sie nie najadalo, czyli nie jadlo do syta. rozumiesz, ze to nie to samo, co nie jesc nic? dzieci niedozywione zyja latami, a nawet dozywaja doroslosci, wiec jest to naprawde bardzo powolna smierc, jesli juz.

                                        smieszne jest twoje nonszalanckie, "niedbale" krecenie datami w taki sposob, zeby mnie wysmiac. od poczatku pisalam wyraznie, ze przez 2 tygodnie moje dziecko bylo tylko na piersi i w tym czasie tracilo na wadze, a walczylam w sumie 2 miesiace.

                                        robisz z siebie taka ekspertke i wszystkowiedzaca, ale chyba nie masz pojecia, jak wyglada dokarmianie dziecka butelka, wiec ci wytlumacze. glodne dziecko najpierw przystawia sie do piersi i dziecko ssie tak dlugo, jak dlugo chce. dopiero potem proponuje sie butelke i dziecko moze z niej wypic cos lub nie, jesli sie najadlo, to nie ma potrzeby pic z butelki. moj syn mial taka potrzebe. poczatkowo probowalam odciagac swoje mleko i dokarmiac go z butelki przynajmniej czesciowo swoim, bo mialam nadzieje, ze moze nabierze sily i bedzie lepiej. to nie wypalilo, poniewaz przez cala dobe nie udawalo mi sie nigdy sciagnac wiecej niz 40 ml, a moj synek po jakims czasie potrzebowal na jeden raz 80 ml z butelki. i nie mam tu na mysli, ze przez cala dobe zebralo mi sie w piersiach 40 ml, jak to najprawdopodobniej zrozumialas za pierwszym razem (choc podejrzewam, ze tylko odgrywalas glupia, zeby mnie osmieszyc, ale niech ci bedzie). otoz przez cala dobe sciagalam mleko 5-6 razy i z obu piersi lacznie wychodzilo tego 40 ml.

                                        dla ciebie to moze smieszne, ale zapewniam cie, ze mi nie bylo do smiechu, kiedy dzien po porodzie dowiedzialam sie, ze moje dziecko ma wade wrodzona, bedzie jeszcze szczegolowo diagnozowane i byc moze trzeba bedzie w trybie pilnym zrobic operacje, ktora moze skonczyc sie uszkodzeniem nerki. zaleceniem lekarza bylo tez, zebym kontrolowala, czy synek wystarczajaco duzo pije. w tym celu dostalam specjalne pieluchy z paskiem, ktory zmienial kolor, kiedy tylko do pieluchy wpadlo kilka kropel moczu. fakt, w oczy zaczela mi zagladac panika, kiedy pielucha zostawala sucha przez pol dnia, a kilka razy i przez caly dzien. zwlaszcza, ze mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory w pierwszych dniach po porodzie potrzebowal zmiany pieluchy najrzadziej przy kazdym karmieniu, wiec wiedzialam ile sika takie dziecko.

                                        teraz kilka danych z ksiazeczki zdrowia mojego syna, zeby nie byc goloslowna. moj syn urodzil sie z waga 3520 g, dostal 9, 10 i 10 pkt apgar. dokladnie w 14 dobie zycia mial kontrole w szpitalu, podczas ktorej pobrano mu mocz, krew, zrobiono rtg z kontrastem oraz dokladnie obmierzono i zwazono. mocz pobrano bezposrednio z pecherza za pomoca cewnika, ktorym wprowadzano kontrast. wtedy wazyl 3340 g, czyli de facto nie przybral nic, bo do wagi urodzeniowej wciaz brakowalo mu prawie 200 g, a 14 dni, to jest ostatni dzwonek dla dziecka, zeby osiagnac wage urodzeniowa. jesli dziecko sie najada, to nie stanowi to dla niego problemu. najwyrazniej wiec moje sie nie najadalo.

                                        2 dni po tej wizycie zostalismy wezwani do szpitala, poniewaz lekarze z naszego szpitala klinicznego skonsultowali sie z jednym z wiodacych w kraju urologow dzieciecych w sprawie niepokojacych wynikow moczu naszego syna. ponownie pobrano mu krew i mocz oraz przeprowadzono bardzo szczegolowy wywiad z nami. okazalo sie, ze mocz mojego syna jest zbyt mocno skoncentrowany. na podstawie wywiadu lekarz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal wagi urodzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, zeby zaczac dokarmiac dziecko. po drodze do domu kupilismy butelki aventu i mleko, ale syn nie chcial ssac z butelki. od bratowej dostalam rade, zeby sprobowac butelek tomee tippe (nie wiem, czy dobrze napisalam), bo maja bardzo szeroki smoczek. nastepnego dnia maz kupil taka butelke i synek zalapal. wtedy wlasnie, czyli dokladnie w 17 dobie zycia mojego dziecka po raz pierwszy przestalo ono plakac na dluzej niz 5 minut oraz ucielo sobie drzemke miedzy karmieniami w ciagu dnia. na dodatek podczas drzemki wypelnil pieluche, a mnie spadl ogromny kamien z serca.

                                        w 25 dobie zycia moj syn wazyl 3900 g i od tej pory przybieral juz normalnie na wadze. w wieku roku wazyl dokladnie 10320 g. faktycznie tluszcz sie z niego wylewal.

                                        zadne z moich dzieci nigdy nie bylo pani pulpetem ani niejadkiem. odkad jestem na forum, czyli ponad 8 lat mniej wiecej, nigdy nie napisalam ani razu, ze moje dzieci sa niejadkami. mozesz przejrzec wszystkie moje wpisy i poszukac, jesli masz ochote. obecnie moj syn ma prawie 4,5 roku i jest ociekajacym tluszczem pulpetem, ukarmionym mm o wadze niespelna 16 kg przy wzroscie 110 cm.
                                        • mad_die Re: Napisze, kiedy podalas butelke 07.02.14, 23:20
                                          eliszka25 napisała:


                                          > dla ciebie to moze smieszne, ale zapewniam cie, ze mi nie bylo do smiechu, kied
                                          > y dzien po porodzie dowiedzialam sie, ze moje dziecko ma wade wrodzona, bedzie
                                          > jeszcze szczegolowo diagnozowane i byc moze trzeba bedzie w trybie pilnym zrobi
                                          > c operacje, ktora moze skonczyc sie uszkodzeniem nerki. zaleceniem lekarza bylo
                                          > tez, zebym kontrolowala, czy synek wystarczajaco duzo pije. w tym celu dostala
                                          > m specjalne pieluchy z paskiem, ktory zmienial kolor, kiedy tylko do pieluchy w
                                          > padlo kilka kropel moczu. fakt, w oczy zaczela mi zagladac panika, kiedy pieluc
                                          > ha zostawala sucha przez pol dnia, a kilka razy i przez caly dzien
                                          . zwlaszcza,
                                          > ze mialam w domu jeszcze 3-latka, ktory w pierwszych dniach po porodzie potrzeb
                                          > owal zmiany pieluchy najrzadziej przy kazdym karmieniu, wiec wiedzialam ile sik
                                          > a takie dziecko.
                                          >
                                          I to wtedy już powinnaś była reagować! czyli dokarmić, swoim mlekiem lub sztucznym, bez użycia smoczka. Maluch po porodzie powinien moczyć minimum 6 pieluch na dobę i robić jedną kupę. To jest wyznacznikiem "najadania się". Nikt CI wtedy tego nie powiedział?
                                          Zresztą, skoro mały urodził się z jakąś wadą, to powinnaś była go częściej kontrolować - nie robiłaś tego? Być może mały nie miał siły ssać, stąd Twój "brak mleka" - bo to ssanie piersi pobudza laktację.
                                          Umiał pierś złapać?

                                          > teraz kilka danych z ksiazeczki zdrowia mojego syna, zeby nie byc goloslowna. m
                                          > oj syn urodzil sie z waga 3520 g, dostal 9, 10 i 10 pkt apgar. dokladnie w 14 d
                                          > obie zycia mial kontrole w szpitalu, podczas ktorej pobrano mu mocz, krew, zrob
                                          > iono rtg z kontrastem oraz dokladnie obmierzono i zwazono. mocz pobrano bezposr
                                          > ednio z pecherza za pomoca cewnika, ktorym wprowadzano kontrast. wtedy wazyl 33
                                          > 40 g, czyli de facto nie przybral nic,
                                          A tu się mylisz.
                                          Przybrał, przybrał, bo po porodzie spadł z wagi na pewno. Nie piszesz, jaka była najniższa waga spadkowa, bo to od tej wagi liczy się przyrosty, nie od urodzeniowej.
                                          A dzieci na dobicie do wagi urodzeniowej mają nawet 21 dni. Każde robi to w swoim tempie.
                                          Warunkiem są jednak pełne pieluchy, Twój nie sikał, więc to już powinno Cię zaniepokoić.



                                          > karz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal wagi ur
                                          > odzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, zeby zac
                                          > zac dokarmiac dziecko.
                                          ok, mogłaś to robić za pomocą strzykawki, drenu, kubeczka, pipety - jest WIELE możliwości dokarmienia, nawet sztucznym mlekiem, bez użycia smoczka i butelki. i można wtedy karmić piersią dalej.


                                          Miałaś gorszy start, bo syn urodził się z wadą.
                                          I szkoda, że nie dostałaś pomocy wcześniej i że w szpitalu nikt nie wsparł Cię w kp. Ono na tym etapie było z pewnością do odratowania.
                                          • eliszka25 Re: Napisze, kiedy podalas butelke 08.02.14, 02:27
                                            mad_die napisała:


                                            > I to wtedy już powinnaś była reagować! czyli dokarmić, swoim mlekiem lub sztucz
                                            > nym, bez użycia smoczka. Maluch po porodzie powinien moczyć minimum 6 pieluch n
                                            > a dobę i robić jedną kupę. To jest wyznacznikiem "najadania się". Nikt CI wtedy
                                            > tego nie powiedział?

                                            po pierwsze kup nie musi byc jedna na dobe. w normie jest nawet jedna na tydzien. po drugie, wez sie zastanow, co ty probujesz tu insynuowac. myslisz, ze po co dostalam te pieluchy w szpitalu, zeby sobie popatrzec jaki maja ladny paseczek? to cie rozczaruje, nie nie po to, tylko wlasnie w celu kontrolowania, ile moje dziecko sika.

                                            > Zresztą, skoro mały urodził się z jakąś wadą, to powinnaś była go częściej kont
                                            > rolować - nie robiłaś tego? Być może mały nie miał siły ssać, stąd Twój "brak m
                                            > leka" - bo to ssanie piersi pobudza laktację.
                                            > Umiał pierś złapać?

                                            opisalam tu tylko okolicznosci, ktore sprawily, ze moje dziecko dostalo jednak butelke. oczywiscie, ze reagowalam. w szpitalu po porodzie spedzilam 5 dni. skad ci sie wzielo, ze go nie kontrolowalam? m.in. wlasnie po to mialam przeciez te pieluchy. juz w szpitalu przychodzily do mnie 3 rozne doradczynie laktacyjne (to nie bylo moje zyczenie, po prostu kazda z nich miala inna zmiane). wszystkie zgodnie twierdziy, ze dziecko przystawiam do piersi dobrze, ssie ladnie. z reszta wygladalo to wlasnie tak, jak na tym filmiku, ktory chyba ty mi zalinkowalas. sluchac bylo nawet odglos przelykania. co ciekawe wygladalo to tak, ze na poczatku synek przelykal za kazdym pociagnieciem, po jakims czasie co 2-3 pociagniecia, az w koncu musial ciagnac kilka razy, zeby cos przelknac. normalnie mozna bylo wychwycic moment, kiedy zaczynal jakby mniej wyciagac z piersi, choc ssal tak samo caly czas. nie wiem, czy faktycznie tak bylo, ale tak to wlasnie wygladalo. w szpitalu byl tez dokarmiany, choc z tego, co pamitam, nie po kazdym karmieniu. jednak jesli noworodek zaraz po karmieniu wyciagal z butli 30 ml, to jednak za wiele z piersi nie wyciagnal. dokarmiany byl mm, bo jak juz pisalam, z moich piersi prawie nic nie moglam odciagnac.

                                            wiem, ze ssanie pobudza laktacje, ale moj syn ssal czesto, dlugo i bardzo chetnie, wiec naprawde nie wiem, co nie zadzialalo. zwlaszcza, ze zarowno polozne i doradczynie w szpitalu, jak rowniez potem polozna przychodzaca do mnie do domu ani zaden lekarz nie mieli zastrzezen co do mojej techniki przystawiania i jego techniki ssania.


                                            > A tu się mylisz.
                                            > Przybrał, przybrał, bo po porodzie spadł z wagi na pewno. Nie piszesz, jaka był
                                            > a najniższa waga spadkowa, bo to od tej wagi liczy się przyrosty, nie od urodze
                                            > niowej.
                                            > A dzieci na dobicie do wagi urodzeniowej mają nawet 21 dni. Każde robi to w swo
                                            > im tempie.
                                            > Warunkiem są jednak pełne pieluchy, Twój nie sikał, więc to już powinno Cię zan
                                            > iepokoić.
                                            >

                                            rozumiem, ze jestes swiatowej slawy ekspertem pediatra, ze podwazasz slowa naszych lekarzy? to od lekarza wlasnie uslyszalam, ze po 14 dniach od porodu zaczyna byc to niepokojace. oczywiscie wszystko zalezy od stanu dziecka, ale moje najwyrazniej nie bylo w dobrym stanie. pisalam juz, ze mam w domu tez starsze dziecko, wiec wiem, ze niemowle sika i mniej wiecej ile sika. masz racje, nie martwilo mnie to wcale i wlasnie z tego powodu mojego syna w ciagu 14 dni jego zycia widzialo dwoch roznych pediatrow ze szpitala, lekarz urolog, cala masa poloznych oraz pediatra w naszym osrodku i polozna, ktora przychodzila do mnie do domu przez 10 dni po wyjsciu ze szpitala. teoria z moim lenistwem nie wyszla, to teraz probujesz mi udowodnic co, ze zaniedbalam dziecko i stad te problemy?
                                            >
                                            >
                                            > > karz doszedl do wniosku, ze to oraz fakt, ze moj syn wciaz nie osiagnal w
                                            > agi ur
                                            > > odzeniowej swiadczy o tym, ze sie nie najada. dostalam wiec zalecenie, ze
                                            > by zac
                                            > > zac dokarmiac dziecko.
                                            > ok, mogłaś to robić za pomocą strzykawki, drenu, kubeczka, pipety - jest WIELE
                                            > możliwości dokarmienia, nawet sztucznym mlekiem, bez użycia smoczka i butelki.
                                            > i można wtedy karmić piersią dalej.
                                            >
                                            a wyobraz sobie, ze dokarmialam syna na wiele roznych sposobow. nie wiem, czy wszystkie jeszcze pamietam bo to bylo 4 lata temu, ale podawalam mu mleko m.in. specjalnym kubeczkiem, ktory przyniosla doradczyni laktacyjna, strzykawka z silikonowa koncowka, "po palcu", zeby sie upewnic, czy dziecko faktycznie ssie i jeszcze pare innych metod. probowalas kiedys karmic dziecko strzykawka? zapewniam cie, ze tylko latwo sie o tym pisze, a w rzeczywistosci to meczarnia dla obu stron. zeby nakarmic kilkudniowe dziecko kubeczkiem, tez trzeba sie niezle nagimnastykowac, bo dziecko chce automatycznie ssac, a kubeczka possac sie za bardzo nie da. zaluje tylko, ze nie probowalam sns, o ktorym pisala jedna z forumek, ale wtedy o tym nie wiedzialam, a nikt mi tego nie zaproponowal.
                                            >
                                            > Miałaś gorszy start, bo syn urodził się z wadą.
                                            > I szkoda, że nie dostałaś pomocy wcześniej i że w szpitalu nikt nie wsparł Cię
                                            > w kp. Ono na tym etapie było z pewnością do odratowania.
                                            >
                                            >
                                            w szpitalu wlasnie otrzymalam dobre wsparcie i w szpitalu moj syn przybral na wadze chyba z 200 g przez te 5 dni. nie mam w domu tych wszystkich szczegolowych danych, bo to zostalo w karcie szpitalnej mojego syna. w ksiazeczce mam to, co napisalam. to w domu nic nie przybieral. najwiecej zalu mam wlasnie do poloznej, bedacej jednoczesnie doradczynia laktacyjna, ktora przychodzila do mnie do domu. byla chyba ortodoksyjna maniaczka kp, bo wmawiala mi, ze wszystko jest w porzadku, ja mam przystawiac na zadanie, sprobowalam metod, ktore mi pokazala, ale nie chciala, zebym dokarmila butelka i mm, a ja glupia sie sluchalam i o to tez mam zal do siebie. jednak bylam wystraszona stanem zdrowia dziecka, tym, ze nie sika i nie przybiera na wadze i chyba rozpaczliwie chcialam komus zaufac.

                                            sytuacja zaczela wygladac lepiej, kiedy za rada lekarza podalam wreszcie te butelke, ale wtedy chyba juz bylo troche pozno na odwrocenie tego wszystkiego. moze gdybym walczyla troche dluzej, to by sie udalo, ale te 2 miesiace mnie po prostu tak wymeczyly, ze nie mialam juz sily na wiecej. moj syn mial w tym czasie cala serie roznych badan, jego karmienie, odciaganie mleka i wszystko wokol tego zajmowalo mi strasznie duzo czasu, maluszek prawie non stop plakal, a ja mialam pod opieka jeszcze 3-latka. nauczylam sie robic wszystko jedna reka, bo w drugiej trzymalam najczesciej dziecko przy piersi lub laktator, ewentualnie mialam dziecko w nosidle na brzuchu, bo tylko wtedy nie plakalo, jesli nie bylo przy piersi. jedna reka obslugiwalam trzylatka, robilam obiad, a nawet potrafilam isc do ubikacji trzymajac dziecko przy piersi. fizycznie i psychicznie bylam tym wszystkim tak wymeczona, ze po prostu dluzej nie dalam rady.

                                            naprawde tak trudno uwierzyc w to, ze nie wyszlo mimo moich staran i checi? naprawde zawsze i jedynym wytlumaczeniem jest leniostwo matki, ktora wolala dac butle niz meczyc sie z kp?