przedszkole, wybuch złości i pani

27.03.14, 07:40
spójrzcie proszę na sytuację i jeśli możecie odnieście się.
Odbieram syna z przedszkola i otrzymuję informację, że był dziś niedobry.
Wersja pani nr 1 - podczas obiadu podawał sobie ręce z kolegami. Pani powiedziała, że cała 3 ma wstać. Mój syn jako jedyny nie wstał. Pani nr 2 powiedziała, że ma więcej siły niż on, i lepiej, żeby sam wstał. Syn wstał i pobiegł do kąta, gdzie stał i uderzał ze złości w szafę. Później wrócił do grupy ( chyba sam sobie karę wymierzył), jakiś chłopiec do niego podszedł i coś do niego powiedział, a syn go kopnął (chłopiec nie płakał z relacji pani).
Pani nr 1 przedstawiła mi sytuację w słowach 'nigdy nie widziałam żeby ktoś się tak złościł' i w ogóle miałam poczucie, że syn to najgorszy z najgorszych, pomimo, że on sam przedszkole lubi, dzieci go lubią i pani nr 2 również ( na pożegnanie syn rzuca się jej na szyję, daje buziaka, mówi, że ją kocha - i ona podobnie na syna reaguje). Jak już byłam w sali to pani nr 1 kazała synowi przeprosić chłopca, którego kopnął. Syn zawstydził się i uciekł z sali (schował się za drzwiami). Wtedy pani nr 2 wzięła tamtego chłopca za rękę, wyprowadziła z sali, chłopcy podali sobie ręce w ramach zgody i tyle... Pani nr 2 powiedziała, że było jej przykro jak patrzyła, jak syn się zdenerwował.
No i teraz co?
Mąż uważa, że pani nr 1 rozdmuchała temat i, że chyba aż tak źle nie było.
Czy powinnam coś z tym fantem zrobić czy uważać, że temat zamknięty?
Wcześniej żadnych skarg nie było, ale też syn siedział przy stoliku koło swojego przyjaciela. Na pytanie dlaczego już razem nie siedzą "bo jesteśmy gaduły".
    • tijgertje Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 07:58
      Maz ma racje.Co to w ogole za okreslenia "byl dzis niedobry".To ciasto z zakalcem, czy dziecko? Jeszcze przy nim pewnie tak gada? Nic dziwnego, ze maly jest "niedobry", tez bym byla przy takiej babie. Dzieci maja prawo do wyrazania emocji, a zadaniem m.in. nauczyciela jest uczenie go, jak robic to w akceptowalny sposob. Czy ta pani nr 1 w ogole lubi dzieci???
      • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:10
        tijgertje napisała:

        > Czy ta pani nr 1 w ogole lubi dzieci???

        moim zdaniem? nie.
        Zdaniem mojego syna - pani często krzyczy na dzieci i je straszy (sama byłam świadkiem takiej sytuacji).
        • bbuziaczekk Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:21
          tabakierka2 napisała:

          > tijgertje napisała:
          >
          > > Czy ta pani nr 1 w ogole lubi dzieci???
          >
          > moim zdaniem? nie.
          > Zdaniem mojego syna - pani często krzyczy na dzieci i je straszy (sama byłam św
          > iadkiem takiej sytuacji).


          No to masz odpowiedz kto jest winny.
          Widac ze nie nadaje się na przedszkolanke i chodzi do pracy za kare.
          Ja bym się zastanowila nad interwencja u dyrektorki. Bym poszla i opisala to co opisalas tutaj.
      • bbuziaczekk Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:15
        No wlasnie Pani nr 1 w tym przedszkolu chyba jest za kare lub jakas swieza ?
        Przeciez to sa normalne zachowania przedszkolakow smile a Panie tam sa po to aby ich pilnować.
        Nic nie zrobisz. Możesz jedynie tlumaczyc, tlumaczyc, tlumaczyc jak się ma zachowywać a jak nie ma się zachowywać.
        Pania nr 1 olac !

        Ja od jakichś 2-3 m-cy co jakis czas lsucham skarg na mojego 5 latka (tegorocznego 5 latka wiec grupa 4 latkow)
        Caly poprzedni rok był grzeczny, niesmialy, spokojny, niepewny.
        W tym roku tak od niedawna poczul się PEWNIE w grupie i czasami mu odbija. Pierwsza skarga była bo się we 4 chlocow pobili. Potem skarga była ze se nie sluchal, popisywal, przeszkadzal itd.
        Pani się nie skarzy jako tako tylko mowi jak danego dnia się zachowywal. Pani wie ze on ma takie "napady" co jakis czas ze mu odbija i robi popisowe. I tyle. Pani wie ze to normalne i ze to minie i wsio.
        Ale co najlepsze to jego wychowawczyni nigdy się nie skarzyla. Ta co skarzy to jest Pani z maluchow ale ona lata pomiędzy grupami jak trzeba.
        Rok temu jak syn był w maluchach to ona była jego wychowawczyna. Wiec widocznie przyzwyczaila się do nieśmiałego, grzecznego, spokojnego chłopca który bawil się z dziewczynkami.
        Teraz ma kumpli, jest lubiany, należy do bandy wiec mu czasem odbija smile
        Nam dorosłym tez czasem odbija big_grin

        Tak wiec na kazda skarge przytaknij i obiecaj ze porozmawiasz z dzieckiem i tyle.
        I nie przejmują się.
        • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:20
          bbuziaczekk napisała:

          > No wlasnie Pani nr 1 w tym przedszkolu chyba jest za kare lub jakas swieza ?

          drugi rok pracuje, ale młoda jest, nie ma własnych dzieci.
          Pani nr 2 dla porównania - ma 3 dzieci i dzieciaki z grupy ją uwielbiają.

          > Przeciez to sa normalne zachowania przedszkolakow smile a Panie tam sa po to aby i
          > ch pilnować.
          >

          też mi się tak wydaje, a metody opisane przez panią wydają mi się jakieś takie - jakby tresura. Ona każe, że ma wstać, a on ma wstać. I to za taką bzdurę. No i ciekawy motyw przesadzenia dzieci ( mojego syna i jego najlepszego kolegi). Rozmawiać o tym z paniami czy darować sobie?
          • bbuziaczekk Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:22
            Może porozmawiaj o tym z Pania nr 2 co cie martwi i co ci się nie podoba.
    • wro-tka Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 08:48
      bez względu co pani 1 i pani 2 mówią warto też pogadać z synem. o złości... jak ją rozładować gdy już sięgnęła zenitu, jak się zachować, co rozrobić, jak przeprosić kolegę.

    • el_elefante Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 10:05
      Jeden taki incydent to jeszcze nie jest powód do interwencji i robienia szumu w przedszkolu. Zgoda, że reakcja pani może nie była najlepsza, ale nie kwalifikuje się do określeń typu karygodne, niedopuszczalne etc.
      Paniom podziękować za informację, poprosić o dalsze informowanie i zapytać o możliwości współpracy gdyby temat rozwijał się nadal w niedobrym kierunku. Bo niby co ty masz zrobić z tą informacją? Zjechać panią? I co ci to da oprócz wyładowania irytacji? Dziecku reprymendy udzielić? Równie bez sensu, a nawet bardziej.
      Dla mnie, to coś się zdarzyło, w sumie nic takiego wielkiego, z czym panie nie mogłyby sobie same poradzić, co tez uczyniły (powiedzmy, że wspólnymi siłami dobrego i złego policjanta). Informacja o tym do ciebie i temat zamknięty. Jeśli miałoby się to powtarzać, to dopiero będzie się nad czym zastanowić: dlaczego i co z tym zrobić.
    • jw.ow Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 10:30
      Moim zdaniem nauczycielki prawidłowo zareagowały, że nie zostawiły tej sytuacji bez echa. Zostałaś poinformowana, ze syn zachował się źle. Moim zdaniem jego reakcja była nieadekwatna do tego, co kazała mu zrobić nauczycielka ( wstać) więc problem lezy tutaj w tym, że syn w zły sposób odreagowuje emocje ( rzucił się na szafę, kopnął dziecko). Może to była jednorazowa sytuacja ale ja bym się jej bliżej przyjrzała. Nauczycielka bardzo dobrze postapiła, że poszła za synem gdy ten uciekł niby zawstydzony. Ty widząc to powinnaś wrócić z synem do sali i oczekiwać, by przeprosił to dziecko. Moim zdaniem nie ma co rozdmuchiwać tematu tylko poprosić gdy sytuacja pojawi się ponownie, żebyś została poinformowana no i o te emocje zapytaj czy syn ma problemy z ich wyrażaniem.
      • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 07:36
        jw.ow napisał(a):

        . Moim zdaniem jego r
        > eakcja była nieadekwatna do tego, co kazała mu zrobić nauczycielka ( wstać)

        ma 3,5 roku, nie lubi ekspozycji społecznych, więc sam fakt, że została mu zwróciona uwaga był, moim zdaniem, karą dla niego. A dalej to już przymus wstania ( groźba siły) - więc jego opór jeszcze większy, wszystkie dzieci pewnie na niego patrzyły, więc stres...uciekł za szafę no i w nią uderzał. Pewnie tamten chłopiec do niego zagadał, a on w furii go kopnął (wczoraj okazało się, że właściwie nie kopnął, ale próbował, tzn. wykonał w jego stronę ruch kopania).

        Może to była jednorazowa sytuacja ale ja bym się j
        > ej bliżej przyjrzała.

        syn generalnie jest furiat i w złości rzuca przedmiotami, trzaska drzwiami - tak sobie ze złością radzi /nie radzi. Nie wyobrażam sobie, żeby podszedł do mnie i powiedział "Dorga mamo, zezłościłem się. Pooddycham głęboko, policzę do 10 i przepracuję tę złość w sobie". Tak reagują przedszkolaki - jedne są mniej wybuchowe, inne bardziej. Mój syn jest bardziej. Z drugiej strony uważasz, że to, że chłopcy podawali sobie ręce podczas obiadu było aż takim przewinieniem?

        Ty widząc to powinnaś wrócić z synem do sali i
        > oczekiwać, by przeprosił to dziecko.

        na oczach dwóch pań i grupy dzieci?
        widzę, że masz podobną wrażliwość, co pani nr 1.
        • tijgertje Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 08:19

          Piszesz, ze wg relacji dziecka pani nr jeden krzyczy i straszy dzieci. Nastepnym razem zapytaj co ona robi, zeby nauczyc dzieci akceptowalnego wyrazania emocji. I w jaki sposob sama je wyraza, bo PODOBNO dzieci mowia, ze krzyczy i straszy. Chyba nie oczekuje, ze 3-latki beda sie zachowywac dojrzalej od niej? Sprobuj zbadac teren u drugiej pani, jesli pierwsza faktycznie podnosi glos, to wg mnie nie ma w ogole prawa miec pretensji o wybuchowe zachowanie 3-latka. Przyklad idzie z gory.
          • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 08:25
            tijgertje napisała:

            >
            > Piszesz, ze wg relacji dziecka pani nr jeden krzyczy i straszy dzieci.

            sama też byłam świadkiem tego straszenia. Mój mąż również.

            Nastepny
            > m razem zapytaj co ona robi, zeby nauczyc dzieci akceptowalnego wyrazania emocj
            > i. I w jaki sposob sama je wyraza, bo PODOBNO dzieci mowia, ze krzyczy i strasz
            > y. Chyba nie oczekuje, ze 3-latki beda sie zachowywac dojrzalej od niej?


            nie wiem, czy to dobre podejście. Nie chcę zaogniać sytuacji ani stawiać pani pod murem.
            Na temat jej kompetencji mam już swoje zdanie.

            Sprobu
            > j zbadac teren u drugiej pani,

            jest lojalna w stosunku do nauczycielki ( pani nr 2 to pomoc nauczyciela), a ja nie chcę robić kwasów.


            jesli pierwsza faktycznie podnosi glos, to wg m
            > nie nie ma w ogole prawa miec pretensji o wybuchowe zachowanie 3-latka. Przykla
            > d idzie z gory.

            no właśnie.
            Jeszcze miała pretensje, że syn zrobił naburmuszoną minę ( i zaprezentowała ją smile) - jakbym widziała jej minę big_grin
            • tijgertje Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 10:40
              Pogadalabym z dyrekcja. Teraz poszlo o drobiazg, ale jesli ona nawet przed rodzicami swoich wyskokow nie ukrywa, to dzieci beda sie zachowywac coraz gorzej (te, ktorych skutecznie nie zdazy zastraszyc), jej beda grac coraz bardziej na nerwach i jak ona sama nad soba nie panuje, to z dziecmi nie powinna miec do czynienia. Ja bym nie czekala, az wojna bedzie na noze, bo dzieci na tym traca kazdego dnia.
            • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 20:40
              Proponuję udać się do dyrekcji, tylko żebyś się nie zdziwiła że dziecko za chwilkę trafi pod opiekę psychologa, nie wiem jak wasze przedszkole ale przedszkole córki nie było zbyt liberalne co do agresywnych zachowań dzieci.
      • mamatin Re: przedszkole, wybuch złości i pani 30.03.14, 01:53
        Moim zdaniem jego r
        > eakcja była nieadekwatna do tego, co kazała mu zrobić nauczycielka ( wstać) wi
        > ęc problem lezy tutaj w tym, że syn w zły sposób odreagowuje emocje ( rzucił si
        > ę na szafę, kopnął dziecko).

        No tak, ale nie wiadomo, czy baba od rana sie go nie czepiala.
        • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 30.03.14, 18:12
          Dla mnie nieporozumieniem jest podejście
          agresywne dziecko= miły słodki chłopczyk
          osoba zwracająca uwagę agresywnemu dziecku= wredny babsztyl.

          Niektórzy sami gdy natrafiają na tak wychowane dziecko zmieniają zdanie inni będąc posiadaczem takiego dziecka nawet gdy w przyszłości stanie się chuliganem, gwałcicielem czy złodziejem nadal pozostaną przy opinii reprezentowanej przez autorkę AGRESJI SYNA WINNA JEST OFIARA.
    • drzewachmuryziemia Re: przedszkole, wybuch złości i pani 27.03.14, 21:28
      zastanawia mnie, po co chłopcy mieli wstac i co to znaczy, ze ma wiecej siły niz on, chciała go siła podnieść czy co?
      • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 07:39
        drzewachmuryziemia napisała:

        > zastanawia mnie, po co chłopcy mieli wstac

        dobre pytanie - mnie też to zastanawia - celuję: to miała być kara (?)


        i co to znaczy, ze ma wiecej siły ni
        > z on, chciała go siła podnieść czy co?

        tak sądzę.
        Niemniej syn wstał (bo to pani nr 2 wypowiedziała tę kwestię), po czym uciekł za szafę.
        • drzewachmuryziemia Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 11:29
          no to nie dziwię się, że Twój syn się wściekł
        • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:39
          > drzewachmuryziemia napisała:
          >
          > > zastanawia mnie, po co chłopcy mieli wstac
          >
          > dobre pytanie - mnie też to zastanawia - celuję: to miała być kara (?)

          To, że ty ignorujesz złe zachowania syna to twój problem, ale nie żyjesz w buszu i wszędzie obowiązują normy. Jeżeli twoje dziecko zachowało się niewłaściwie to powinno ponieść konsekwencje i to zapewne planowała nauczycielka i po to winowajca miał wstać.
          Skutkiem wychowania bez przestrzegania zasad moze być właśnie wykazana przez twojego syna agresja i brak umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami.
    • camel_3d dziwne to wasze przedszkole.. 28.03.14, 10:03
      u nas o takie pierdoly niekt nie robil scen. czasem opiekunka powiedziala co mlody zmalowal, ale niektdy niekomu nie dala do zrozumienia, ze jego dziecko jest niegrzeczne czy sprawiajace klopoty. Mowila, ze dziecko mialo zly dzien. Nawet kiedy zostalo ukarane (np moj rzucil w zlosci w pania, ktora pomagala przy obiedzie kubkiem, bo dostal zielony,a chcial niebieski..mimo, ze 2-3 razy prosil nie dostal wiec rzucil w nia kubkiem). Musial wziac talerz i isc sam do innej grupy zjesc. I po prostu takia informacje dostalem, bez komentarzy.
      No male dzieci maja swoje zle dni..i ja bym sie nei przejmowal o ile nie jest to non stop.

      Zeby opiekunka "zjechala" dziekco, tak abym mial wrazenie, ze mam diabla wcioelonego to musilaby chyba przedszkole w pyl rozneisc smile Zawsze starala sie mowic, co dobrego bylo, czaem, ze mial zly dzein...itd.

      Ja bym sie nei przejmowal za bardzo.. Za kopniecie innego dziecka tez musialby przeprosic. Od razu, a nie przy mnie.. no zrozumialem, ze czakala z tymi przeprosinami az do twojego przjscia??

      • tabakierka2 Re: dziwne to wasze przedszkole.. 28.03.14, 10:10
        camel_3d napisał:

        > no zrozumialem, ze czakala z tymi przepr
        > osinami az do twojego przjscia??
        >

        nie wiem. na to wygląda.

        Przedszkole normalne, nauczycielka bez podejścia, moim zdaniem.
        • makurokurosek Re: dziwne to wasze przedszkole.. 28.03.14, 12:42
          Trudno ocenić czy bez podejścia. Po twoich wypowiedziach można to samo powiedzieć o tobie. Bo póki co wychodzi, że nie wnikasz w wychowanie syna i nie bawisz się w stawianie granic. Ot zwyczajnie jest dzieciak to jest, a wychowa się sam najwyżej ulica nauczy go zasad.
          Ciekawe czy na twoje polecenia syn też reaguje agresją ?
    • nezu-chan Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 10:42
      Moje dziecko ma 2,5 roku i jeszcze chodzi do żłobka, ale takie sytuacje mają tam miejsce dość często. Wiadomo dzieci w takim wieku.
      Panie nawet nie informują mnie o każdym incydencie i do głowy im nie przychodzi, że miałaby karać któreś dziecko za wybuch złości.
      Ostatnio sama zapytałam, czy wszystko było ok, bo po powrocie ze żłobka synek był strasznie niespokojny. Okazało się, że pobił się z innym chłopcem, panie musiały ich rozdzielić, mój synek jest bardzo silny. Bardzo długo płakał i był zdenerwowany a panie próbowały go uspokoić. Mówiły mu, że już dobrze, że nic takiego się nie stało. Nie było żadnych kar ani wnikania kto zaczął (choć wiem, że mój synek, ale pewnie miał jakiś powód). I nawet nie skarżyłby mi się na to, gdybym sama nie zapytała.
      Wiem, że żłobek i przedszkole to trochę inny świat i rok różnicy to jednak wiele w rozwoju dzieci, ale bez przesady. Zdecydowanie wolę podejście pań w żłobku, które stwierdziły, że mój synek jest po prostu wrażliwy, niż jakieś na siłę przepraszanie, upokarzanie przy innych dzieciach. Pytałam, czy uważają, że powinnam się martwić, ale zapewniały mnie, że absolutnie nie, że to tylko incydent i bardzo lubią i są zadowolone z mojego synka.
      Prawdziwy problem w naszym żłobku był wtedy, kiedy jedno z dzieci gryzło bez ostrzeżenia i powodu inne. Tamten chłopczyk chodził do pyschologa. A takie zachowanie, gdy dziecko samo idzie na chwilę gdzieś w spokojniejsze miejsce i złość rozładowuje nie robiąc nikomu krzywdy (bo szafie nic się przecież nie stało) moim zdaniem jest w ogóle super. To jest już któryśtam etap nauki kontroli złości smile
      Kiedyś na początku jedna z pań też powiedziała coś w stylu, że nasz synek był niedobry (bo dużo płakał, czy coś takiego). Mój z natury choleryczny mąż powiedział od razu "Jak to niedobry? On jest zawsze dobry!" - pani się chyba nie pogniewała, ale już nikt więcej takiego sformułowania nie użył.
    • jw.ow Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 10:42
      Nie rozumiem dlaczego wedlug ciebie dziecko nie powinno przeprosić pokrzywdzonego przy wszytskich ? Przecież PRZY WSZYTSKICH skopał to dziecko i jakoś wtedy sie nie wstydził i nie miał skrupułów. Piszesz, ze sam fakt że nauczyciela zwróciła uwagę dziecku była dla niego karą. Nie sądze, ze tak jest. Gdyby tak bylo to siedziałby cicho a nie robil cyrki pt. uciekanie za szafe i walenie w nią... Jak widac samo zwrocenie uwagi nie pomogło. Sama piszesz, ze syn nie potrafi złości opanować, trzaska drzwiami itd. Nie umie wyrażać emocji w sposób odpowieni i mam nadzieje, że to widzisz. Czas z tym zacząć coś robić.
      • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 10:48
        jw.ow napisał(a):

        > Nie rozumiem dlaczego wedlug ciebie dziecko nie powinno przeprosić pokrzywdzone
        > go przy wszytskich ?

        dlatego, że skonfliktował się z jednym chłopcem - to była sprawa między nimi i między nimi powinna się rozwiązać.

        Przecież PRZY WSZYTSKICH skopał to dziecko i jakoś wtedy
        > sie nie wstydził i nie miał skrupułów.

        big_grin
        ooo..widzę, że byłaś w sali, kiedy doszło do incydentu?
        wg relacji nauczycielki - wykonał ruch mający na celu kopnięcie, ale chłopca nie dosięgnął ( a chłopiec podobno sam do syna podszedł)
        Nie masz dziecka, prawda?

        Piszesz, ze sam fakt że nauczyciela zwró
        > ciła uwagę dziecku była dla niego karą. Nie sądze, ze tak jest. Gdyby tak bylo
        > to siedziałby cicho a nie robil cyrki pt. uciekanie za szafe i walenie w nią...

        znasz mojego syna?
        wiesz jak reaguje, kiedy jest w centrum uwagi? reaguje wycofaniem i ucieczką.

        > Jak widac samo zwrocenie uwagi nie pomogło.

        a na co miało pomóc?

        Sama piszesz, ze syn nie potrafi
        > złości opanować, trzaska drzwiami itd. Nie umie wyrażać emocji w sposób odpowie
        > ni
        i mam nadzieje, że to widzisz.

        ma 3,5 roku, zauważyłaś? dla nas trzaskanie drzwiami nie jest problemem (dla mnie i dla męża), dopóki nikogo nie krzywdzi. Bronić mu siebie - pozwalamy również.

        Czas z tym zacząć coś robić.

        kneblować, wiązać, chłostę wprowadzić na przykład?
        nie bądź śmieszna...
        • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:49
          > dlatego, że skonfliktował się z jednym chłopcem - to była sprawa między nimi i
          > między nimi powinna się rozwiązać.

          Teraz już rozumiem zachowanie twojego syna.
          Ciekawe czy tak samo liberalnie podeszłabyś gdybym moje dziecko walnęło twojego syna w twarz albo napluło mu w twarz. Wybacz ale chamstwo i agresję należy piętnować. Nie można przyzwolić na wybuch agresji, nie mieszkasz w buszu, tak wiec twoim obowiązkiem jest wychowanie syna w poszanowaniu innych.


          " wg relacji nauczycielki - wykonał ruch mający na celu kopnięcie, ale chłopca ni
          > e dosięgnął ( a chłopiec podobno sam do syna podszedł)
          > Nie masz dziecka, prawda?
          >

          No super, czyli jak w przyszłości będzie chciał zgwałcić dziecko ale dziecko zwieje to znaczy że nie jest pedofilem.

          "> znasz mojego syna?
          > wiesz jak reaguje, kiedy jest w centrum uwagi? reaguje wycofaniem i ucieczką.

          Z twojego opisu wynika, ze na uwagę reaguje agresją i brakiem umiejętności radzenia sobie z emocjami. Ale fakt nie ma sie co dziwić skoro na wszystko mu pozwalasz.

          "> ma 3,5 roku, zauważyłaś? dla nas trzaskanie drzwiami nie jest problemem (dla mn
          > ie i dla męża), dopóki nikogo nie krzywdzi. Bronić mu siebie - pozwalamy równie
          > ż

          Dla was nie, ale nie mieszasz w buszu. W opisanej przez ciebie sytuacji nie był ofiarą tylko agresorem.

          "> Czas z tym zacząć coś robić.
          >
          > kneblować, wiązać, chłostę wprowadzić na przykład?
          > nie bądź śmieszna...
          >

          Może zwyczajnie zacząć reagować na jego agresywne i społeczne zachowanie.
          • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:59
            makurokurosek napisała:


            > Teraz już rozumiem zachowanie twojego syna.
            > Ciekawe czy tak samo liberalnie podeszłabyś gdybym moje dziecko walnęło twojego
            > syna w twarz albo napluło mu w twarz. Wybacz ale chamstwo i agresję należy pię
            > tnować. Nie można przyzwolić na wybuch agresji, nie mieszkasz w buszu, tak wiec
            > twoim obowiązkiem jest wychowanie syna w poszanowaniu innych.

            zauważyłaś, że sprawa rozegrała się w p-kolu?
            nie było mnie tam, trudno żebym jakkolwiek zareagowała. A syn jeszcze żadnego dziecka (poza swoim młodszym bratem) nie uderzył i panie na niego na narzekają.


            >
            > No super, czyli jak w przyszłości będzie chciał zgwałcić dziecko ale dziecko zw
            > ieje to znaczy że nie jest pedofilem.

            świetny przykład, nie ma co...
            Nie było mnie przy tym...nie twierdzę, że zrobił dobrze, sama namawiałam go, żeby chłopca przeprosił, co też się stało (jak pisałam dalej).

            >
            > Z twojego opisu wynika, ze na uwagę reaguje agresją i brakiem umiejętności radz
            > enia sobie z emocjami. Ale fakt nie ma sie co dziwić skoro na wszystko mu pozwa
            > lasz.

            widzę, że nie dość, że znasz mojego syna, to jeszcze wiesz, że na wszystko (?) mu pozwalam.


            > Dla was nie, ale nie mieszasz w buszu. W opisanej przez ciebie sytuacji nie był
            > ofiarą tylko agresorem.

            nie wiemy jak to wyglądało, po co tamten chłopiec do niego poszedł i co mu powiedział (nie wiem ja, ani nauczycielki, syn też nie chciał powiedzieć).


            > Może zwyczajnie zacząć reagować na jego agresywne i społeczne zachowanie.

            jak się pojawia, to reagujemy...
            • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 13:20
              > zauważyłaś, że sprawa rozegrała się w p-kolu?
              > nie było mnie tam, trudno żebym jakkolwiek zareagowała

              Ale wkurza cię, że zareagowała nauczycielka, która według ciebie reagować nie powinna.

              " A syn jeszcze żadnego d
              > ziecka (poza swoim młodszym bratem) nie uderzył i panie na niego na narzekają.

              Twój syn kopną kolegę, wybacz jeżeli sama kopiesz dziecko to może nie traktujesz tego jako coś złego ale ja zdecydowanie nie chciałabym aby moje dziecko było kopane przez kolegę

              "> świetny przykład, nie ma co...
              > Nie było mnie przy tym...nie twierdzę, że zrobił dobrze, sama namawiałam go, że
              > by chłopca przeprosił, co też się stało (jak pisałam dalej).

              Próbujesz wybielać syna, raz twierdząc że w ogóle nikogo nie uderzył, raz że to nic strasznego.

              "> widzę, że nie dość, że znasz mojego syna, to jeszcze wiesz, że na wszystko (?)
              > mu pozwalam.

              To ty usilnie próbujesz wybielić syna. Ja napisałam jak wygląda sytuacja z boku.

              ">
              > nie wiemy jak to wyglądało, po co tamten chłopiec do niego poszedł i co mu powi
              > edział (nie wiem ja, ani nauczycielki, syn też nie chciał powiedzieć).


              Chcesz powiedzieć, ze winna jest ofiara bo w ogóle sie zbliżyła i odezwała. Co ty za farmazony opowiadasz. Może przeczytaj jakie brednie wypisujesz tylko po to by usprawiedliwić syna.


              "> > Może zwyczajnie zacząć reagować na jego agresywne i społeczne zachowanie.
              >
              >
              > jak się pojawia, to reagujemy...

              Wątpię bo póki co krytykujesz nauczycielkę za to że zareagowała, ofiarę za to że sie ośmieliła się zbliżyć do twojego syna. Wszyscy są winni tylko nie twój Januszek.
              • mamatin Re: przedszkole, wybuch złości i pani 30.03.14, 03:00
                Twój syn kopną kolegę,

                Kop w przedszkolu nie jest tragedią, w grupie mojej corki robią gorsze rzeczy. Wkładają sobie nawzajem palce do oczu, pod powieki, bo to tak "smiesznie laskocze" po oku, ale to tak w ramach zabawy, wspolpracy i wzajemnej zyczliwoścismile
            • attiya Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 15:10
              Tabakierka, prosisz o radę, gdy Ci ją dają, to wszelakimi sposobami bronisz się, kręcisz, wycofujesz, twierdzisz, ze to było inaczej, niż ktoś pisze itd itd
              uważasz, że 3,5 letnie dzieci powinny same rozwiązywać konflikt? gdy ktoś się zamachnie żeby uderzyć twoje dziecko albo i uderzy je, to nadal będziesz siedzieć i będziesz uważać, ze dzieci między sobą powinny rozwiązywać te konflikty?
              wiem, że krytyka boli ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo, zamiast na kazdy krytyczny post tak się unosić, pomysl, że może coś na rzeczy jednak jest
              • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 08.04.14, 07:27
                attiya napisała:


                > uważasz, że 3,5 letnie dzieci powinny same rozwiązywać konflikt?

                szczerze? nie widzę przeciwwskazań.

                gdy ktoś się z
                > amachnie żeby uderzyć twoje dziecko albo i uderzy je, to nadal będziesz siedzie
                > ć i będziesz uważać, ze dzieci między sobą powinny rozwiązywać te konflikty?

                syn wielokrotnie został walnięty w przedszkolu, raz przyszedł z guzem na czole, bo jakiś inny maluch kopnął go przez przypadek...i wiesz co? i nic. Tak po prostu dzieje się między dziećmi. Nigdy nie robiłam awantury, starałam się nie ingerować, dopóki nie było płaczu i dziecko samo nie przychodziło, żeby je pocieszyć.

                > wiem, że krytyka boli ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo, zamiast na kazd
                > y krytyczny post tak się unosić, pomysl, że może coś na rzeczy jednak jest

                oczywiście, że jest - syn jest wybuchowy, łatwo się denerwuje, jak 3/4 chłopców z jego grupy (słowa pani pomocy).
        • attiya Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 15:04
          a ja mogę się wypowiedzieć, mam dziecko? suspicious
          tak, powinien był przeprosić przy wszystkich, tyle, koniec kropka
          p.s. zastanów się trochę nad zachowaniem syna, popatrz na to z boku, nie jako matka, której jakaś pani przedszkolanka zwróciła uwagę, że jej skarb coś zrobił, wyciągnij z tego konsekwencje, bo potem jak naprawdę komuś coś zrobi, to ty nadal będziesz szukać wymówek i winy w poszkodowanym, bo prowokował, bo to, bo tamto, zamiast wziąć na klatę winę dziecka i pomyśleć co zrobić, coby zminimalizować takie ataki złości
    • mood_indigo Zgłosiłabym. 28.03.14, 10:44
      Poszłabym do dyrekcji, opisała sytuację tak jak tutaj, zapytała jakie jest zdanie dyrekcji, jakie postępowanie w takich przypadkach, jak to widzi, czy i jakie kroki zamierza podjąć. Nie po to żeby "robić dym", tylko po to, żeby zasygnalizować problem - być może będziesz pierwszym rodzicem, być może nie.
      Piszesz, że byliście świadkami straszenia dzieci przez panią - tym bardziej jw. Póki rodzice będą bali się zrobić cokolwiek, póty panie jak opisana będą pracować w przedszkolach.
      • tabakierka2 Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 10:50
        no właśnie sama nie wiem, czy gra warta świeczki.
        Syn mówi, że lubi tę ciocię (mino, że na nich krzyczy i ich straszy). nie chcę, żeby wyszedł duży deszcz z małej chmury...
        • tijgertje Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 11:08

          Ja naprawde nie czekalabym na gradobicie.
          • mood_indigo Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 11:13
            Ja chyba też nie. Górnolotnie to brzmi, ale kosztem swojego dziecka i innych dzieci - nie. Pani musi zmienić swoje zachowanie, musi wiedzieć, że nie jest bezkarna. Że rodzice widzą i reagują, w przeciwnym wypadku nie będzie lepiej.
            • tabakierka2 Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 11:23
              może najpierw z nią pogadać o tym?
              • drzewachmuryziemia Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 11:32
                tak bym zrobiła
                • mood_indigo Re: Zgłosiłabym. 28.03.14, 11:36
                  Pogadać możesz, ale tak jak tu: że widzieliście inne takie zachowania i Was to niepokoi. W zależności od przebiegu rozmowy zostawiłabym sygnał "mam cię w obserwowanych" albo, jeśli będzie się stawiać - bez skrupułów zapowiedziałabym interwencję u pani dyrektor.
                  Sam przebieg rozmowy i postawa pani wiele Ci powie.
    • bluemka78 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 11:55
      Coś chyba ta Pani nr 1 nie do konca sobie radzi i ja na Waszym miejscu bym ja o tym poinformowala. Zreszta mialam kiedys sytuacje, ze corka miala gorszy dzien, w nocy miala zly sen, pozniej nei mogla zasnac i poszla niewyspana do przedszkola. Pani przy odbiorze cos tam zaczela nadawac, zwrocilam jej uwage, by sie liczyla ze slowami, jesli rozmawiamy przy dzieciach to po pierwsze, bo sama sobie na zlosc robi, dziecko slyszac to od razu jest negatywnie do tej Pani nastwaione.
      Po drugie takie sytuacje moim zdaniem swiadcza o nieumiejetnym podejsciu Pani do dziecka i sprawy. Dziecko, ktore reaguje nerwowo musi miec cierpliwych opiekunow, bo tak narpawde ono potrzebuje bardzo lagodnego podejscia, jesli ktos bedzie w tej sytuacji tylko krzyczec i wymagac to nic nei osiagnie, ew. doprowadzi dziecko do jeszcze gorszej frustracji. Najpierw Pani sie obrazila jak jej to powiedzialam, ale po chwili zastanowienia i ciszy stweirdzila, ze nastepnym razem sprobuje po mojemu i kilka dni pozniej przyznala mi racje smile
      U nas Pani sie skarzyla, ze corka nie chciala zdjac plasterka z palca do umycia rak, a z plasterkiem tez nie chciala reki umyc. Dodam, ze plasterek nie byl jej potrzebny, byl forma zabawki, w piatki dzieci moga przyniesc jedna zabawke. Moja c. akurat sobie plasterek wziela smile Moim zdaniem to Pani problem, skoro nie potrafi dziecku spokojnie wytlumaczyc, ze zalozymy plasterek jak umyjemy rece, albo po prostu umyjmy je tak zeby nei zmoczyc plasterka, w koncu da sie. Mogli wcale nie wprowadzac dnia z zabawkami, nie kazde dziecko chce zabierac lalki czy auta.
      • jw.ow Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:32
        Widzę tutaj na forum pewne niesłuszne przekonanie, że wasze dzieci sa JEDYNYMI w grupie i mają opiekę indywidualną. Tak nie jest... jest jednym z wielu i musi się podporzadkować. Ciekawa jestem jakby wyglądała praca nauczyciela, gdyby kazdemu dziecku pozwalała na trzaskanie drzwiami, walenie po szafach i po ścianach. Rzoumiem, że dziecko może być niewyspane i to jest WASZA ROLA, by nauczycielkę o tym powiadomić. Nauczycielka nie jest wróżką. Tak samo o każdym innym incydencie, czy przezyciu dziecka to wy informujecie a nie dopiero po fakcie w stylu: co się pani dziwi, ze się tak zachowuje skoro całą noc nie spał ? Widać, ze w niektorych przypadkach komunikacja szwankuje. No i postawa roszczeniowa niestety...
        • jw.ow Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:35
          Propozycja żeby iść do DYREKTORKI z powodu jednego incydentu jest śmieszna uncertain Z tym krzykiem to ja bym nie przesadzała, bo sama autorka wątku stwierdziła że jej syn na pewne rzeczy reaguje wycofaniem i dla jednego podniesienie głosu będzie darciem się, a dla drugiego normalnym tonem. Z resztą nie oszukujmy się, przy 25 dzieci nieraz trzeba powiedzieć coś glośniej... i nie wiem dlaczego utożsamiane jest to od razu z krzykiem i darciem się na dzieci. Nie bronię nauczycielki ale ja bym się po prostu przyjrzała jej zachowaniu bliżej zamiast leciała od razu do dyrektorki.
          • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:42
            jw.ow napisał(a):

            > dla jednego podniesienie głosu będ
            > zie darciem się, a dla drugiego normalnym tonem. Z resztą nie oszukujmy się, p
            > rzy 25 dzieci nieraz trzeba powiedzieć coś glośniej...


            Ok, może dla mnie krzykiem jest wrzask, który słyszę na korytarzu ( a dzieci są w sali za zamkniętymi drzwiami)...dla Ciebie pewnie to byłaby pieszczota dla uszu. Sorry, dla mnie krzyczenie na dzieciaki ( wchodzę po syna, pani siedzi pod oknem, jakieś 3-4m od drzwi, a ona na cały głos "znów się zsikał" - dla mnie to jest niedopuszczalne zachowanie; od innej mamy wiem, że Pani w zeszłym roku miała nieprzyjemności, bo popchnęła jakieś dziecko, a ono wpadło na drzwi - pani tłumaczyła, że podobno bez przypadek)

            i nie wiem dlaczego utoż
            > samiane jest to od razu z krzykiem i darciem się na dzieci.

            Nie wiem, to wersja mojego syna, że 'pani krzyczy na dzieci'. Czym innym jest powiedzenie " idzieeeemy myyyyyć ręceeeee!' a czym innym ' jak zaraz nie pójdziesz ze mną, to mama sobie pójdzie do domu, jak pójdę do sali, a ty tu sama będziesz siedziała'.

            Nie bronię nauczyci
            > elki ale ja bym się po prostu przyjrzała jej zachowaniu bliżej zamiast leciała
            > od razu do dyrektorki.

            cały czas się przyglądam - zauważ.
          • mood_indigo jw.ow 28.03.14, 12:42
            Ale ona się przyjrzała i widziała inne zachowania mające na celu zastraszanie dzieci. Nauczycielowi nie wolno sugerować użycia siły ("jestem od ciebie silniejsza") ani stosować żadnej innej formy przemocy. W relacji nauczyciel - dziecko to ten pierwszy jest odpowiedzialny za takiej relacji przebieg. Koniec kropka.
            I o ile przemoc wobec dzieci w domach rodzinnych jest trudna do wykrycia i jeszcze trudniejsza do niwelowania, o tyle w przedszkolu po prostu miejsca mieć nie może. To dość jasna i wydawać by się mogło oczywista zasada.
            • tabakierka2 Re: jw.ow 28.03.14, 12:51
              mood_indigo napisała:

              > Nauczycielowi nie wolno sugerować użycia siły ("jestem od ciebie silniej
              > sza") ani stosować żadnej innej formy przemocy. W relacji nauczyciel - dziecko
              > to ten pierwszy jest odpowiedzialny za takiej relacji przebieg. Koniec kropka.
              >

              myślę, że to nie była groźba jako taka...sama nie wiem. Ta druga pani raczej nie jest skłonna aby przemocy używać.
              A jw.ow myślę, że nie ma własnych dzieci - wtedy perspektywa jest inna.
        • bluemka78 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 14:13
          Pani byla poinformowana, ze dziecko jest niewyspane, ale to nei ma nic do rzeczy, niektore przedszkolanki po prostu miajaj sie z powolaniem, do pracy z dziecmi trzeba miec cierpliwosc i chec, tak jak autorka watku uwazam za niedopuszczalne podnoszenie glosu na dzieci, bez wzgledu na to co zrobily. Sa w przedszkolu, a nie w szkole, moje corki to trzylatki, wymagaja innego podejscia niz 7latek w szkole. Tak samo jak dzieci "niegrzeczne" tez wymagaja innego podejscia, motywacji do bycia grzecznymi itp. Jak ktos tego nie rozumie to powinien wybierac inny zawod.
    • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:27
      Według mnie robisz z igły widły. Takich sytuacji, że ktoś nie będzie zachwycony zachowaniem twojego syna będzie jeszcze wiele i oburzanie sie tym jest śmieszne. Warto za to przyjrzeć się zachowaniu syna, bo po pierwsze zignorował polecenie opiekuna, po drugie jego reakcja była nieadekwatna do sytuacji.
      Oczywiście zachowanie nauczycielki nie było super, ale bardziej niż nią przejmowałabym sie zachowaniem syna, bo o ile z nauczycielką będziesz miała kontakt jeszcze przez rok to z synem buntownikiem przyjdzie ci się zmagać przez ładne paręnaście lat.
      • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:45
        makurokurosek napisała:

        > bo po pierwsze zignorował polecen
        > ie opiekuna,

        rzecz rzadka i niespotykana w przypadku 3 latka, zajętego zabawą z kolegami.

        po drugie jego reakcja była nieadekwatna do sytuacji.

        3,5 latek powinien bezwględnie reagować adekwatnie w każdej sytuacji stresowej.

        > Oczywiście zachowanie nauczycielki nie było super, ale bardziej niż nią przejmo
        > wałabym sie zachowaniem syna, bo o ile z nauczycielką będziesz miała kontakt je
        > szcze przez rok

        jak przez rok?
        syn ma 3,5 roku, do szkoły pójdzie pewnie jako 6latek - to 2,5 roku.

        to z synem buntownikiem przyjdzie ci się zmagać przez ładne par
        > ęnaście lat.

        spoko, jakoś sobie radzę - lepiej, gorzej, ale nie narzekam.
        • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 12:55
          "rzecz rzadka i niespotykana w przypadku 3 latka, zajętego zabawą z kolegami.

          po drugie jego reakcja była nieadekwatna do sytuacji. "

          Dziwne bo pozostali jego koledzy mimo zabawy i tego samego wieku polecenia nie zignorowali.



          "> po drugie jego reakcja była nieadekwatna do sytuacji.
          >
          > 3,5 latek powinien bezwględnie reagować adekwatnie w każdej sytuacji stresowej.


          Dziecko w tym wieku nie powinno wykazywać sie opisaną przez ciebie agresją , nie powinno w taki sposób reagować na zwrócenie uwagi, nie powinno w pierwszym odruchu wyładowywać się fizycznie nie mówiąc już o agresji wobec kolegów.
          • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 13:01
            makurokurosek napisała:


            > Dziwne bo pozostali jego koledzy mimo zabawy i tego samego wieku polecenia nie
            > zignorowali.

            w grupie mojego syna są dzieci w różnym wieku, więc skąd ten wniosek?
            poza tym każde dziecko jest inne...


            > Dziecko w tym wieku nie powinno wykazywać sie opisaną przez ciebie agresją , ni
            > e powinno w taki sposób reagować na zwrócenie uwagi, nie powinno w pierwszym od
            > ruchu wyładowywać się fizycznie
            nie mówiąc już o agresji wobec kolegów.

            big_grin
            masz dziecko? widziałaś kiedyś przedszkolaki w działaniu?
            • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 13:22
              big_grin
              > masz dziecko? widziałaś kiedyś przedszkolaki w działaniu?

              Mam dwójkę dzieci w tym jedno niespełna dwuletnie i na wybuch agresji nie pozwalam. Skoro dwulatek potrafi to zrozumieć, to czterolatek również no chyba że jest dzieckiem upośledzonym, ale nic nie wspomniałaś o tym fakcie.
              • truscaveczka Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 15:10
                A jak nie pozwalasz? Siadasz na nim? Wiążesz? Przykładasz chusteczkę z eterem? Muszę to wiedzieć!
                • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 15:19
                  Ot zwyczajnie łapię za rękę, odsuwam od siebie i mówię nie wolno. Prawdopodobnie gdyby autorka wcześniej zabrała się za wychowanie syna , zamiast zrzucać winę za jego agresję na ofiary , dzieciak wiedział by że zachowania agresywne nie są akceptowalne i na zwracanie uwagi nie reagował by wybuchami furia czy wybuchami agresji.
                  • truscaveczka Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 19:27
                    Khi. Khi.
                    Pszprszm, zakrztusiłam się.

                    Nie dalej jak wczoraj widziałam dwulatka, niesionego na rękach przez babcię, który tak bardzo nie chciał oddalić się z placu zabaw, że zgrabnym rzutem ciała ową babcię przewrócił.
                    Mój własny trzyipółlatek również uzewnętrznia emocje w sposób nieakceptowalny, ale ja nie oczekuję, że się opanuje tylko dlatego, że go wezmę za rękę i odsunę. I powiem (khi khi) że nie wolno. No przecież on wie, że nie wolno. Ale jego emocje są silniejsze o wiele od samokontroli. Gdyby się tak kontrolował, żeby nie reagować na swój sposób, byłabym zaniepokojona, albo miałabym wyrzuty sumienia, że złamałam dziecko.
                    Ja mogę dziecku pokazać, gdzie biegnie moja granica, poinformować je, jakie są konsekwencje jego czynów i tak dalej. Mogę odseparować je od ofiary. Ale nadal (po dobrych 3 latach szkolenia) dziecko nadal reaguje spektakularnie (jego mamusi ponoć przeszło koło 4 urodzin), nie ze złośliwości przecież.

                    Tylko że ja rozumiem wychowanie jako wsparcie w rozwoju a nie uformowanie do pożądanego kształtu.
                    • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 20:29
                      Zapewne masz racje, na pewno lepiej poczekać aż dziecko samo nauczy sie radzenia z emocjami, samo nauczy sie że zachowania agresywne są nieakceptowalne, a do tego czasu jego zachowanie tłumaczyć tak jak robi to autorka czyli WINNA JEST OFIARA.
                      Nic dziwnego, że później tak trudno jest wyciągną dzieci i kobiety z uścisku toksycznego maltretującego je oprawcy skoro wszędzie słyszą AGRESJI WINNA JEST OFIARA.
                      Dla mnie w tym całym wątku porażająca jest właśnie pogląd autorki o tym, ze to nie agresor ale ofiara jest winna przemocy jak również cicha akceptacja na takie poglądy między innymi twoja.
                    • makurokurosek Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 20:36
                      Jeszcze jedno według autorki publiczne przeprosiny to poniżenie dziecka natomiast publiczne skopanie jednego dziecka przez drugie to nic takiego, ot dziecko musi odreagować.
                      Bardzo ciekawa i wygodna metoda, ja mogę wszystko ale nich tylko mi ktoś zwróci uwagę to gnoja zniszczę.
                      Nauczycielka śmiała zwrócić uwagę agresywnemu dziecku, jak śmiała tak poniżyć dziecko , co za pozbawiona empatii, niewychowana i niekompetentna baba.

                      Do autorki a gdzie jest twoja empatia, ze masz głęboko gdzieś to skopane dziecko i jego uczucia.
                  • mamatin Re: przedszkole, wybuch złości i pani 30.03.14, 03:02
                    > Ot zwyczajnie łapię za rękę, odsuwam od siebie i mówię nie wolno. Prawdopodobni
                    > e gdyby autorka wcześniej zabrała się za wychowanie syna ,

                    hahahahahahh
            • attiya Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 15:11
              ale po co do każdego wyskakujesz z tym tekstem "masz dziecko?"
              masz dwoje i uważasz, że zjadłaś wszystkie rozumy?
              ja mam jedno więc może nie powinnam odpowiadać matce dwójki dzieci bo ona jako matka dwójki pewnie uważa, że jest bardziej doświadczona od matki jednego?suspicious
              • tabakierka2 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 08.04.14, 07:30
                attiya napisała:

                > ale po co do każdego wyskakujesz z tym tekstem "masz dziecko?"
                > masz dwoje i uważasz, że zjadłaś wszystkie rozumy?

                i uważam, że mam inną perspektywę niż osoba nie posiadająca dziecka, tudzież matka jednego dziecka. Każde z moich dzieci jest inne - starszy syn wybuchowy i łatwo się denerwuje, młody oaza spokoju...

                > ja mam jedno więc może nie powinnam odpowiadać matce dwójki dzieci bo ona jako
                > matka dwójki pewnie uważa, że jest bardziej doświadczona od matki jednego?suspicious
                > ;

                być może dla matki dwójki (jeśli zapyta np. jak ograniczyć rywalizację między rodzeństwem) Twoja rada będzie nieprzydatna, tak samo, jak dla Ciebie rada osoby bezdzietnej. Bo wiesz, kto jest najlepszym rodzicem? ktoś, kto nie ma dzieciwink
          • mood_indigo makurokurosek 28.03.14, 13:03
            Nieprawda, dziecko w takim wieku ma prawo do różnych zachowań, opisanych również. Zadaniem nauczyciela opiekującego się dzieckiem jest zapobieganie i niwelowanie takich zachowań bez używania siły, gróźb, zastraszania czy jakiejkolwiek innej formy przemocy. Po to uczył się 5 lat.
            • tabakierka2 mood 28.03.14, 13:08
              makurokurosek jak zwykle wpada, żeby zrobić kwas i żadnych sensownych wpisów po sobie nie zostawić.
              Wiedza o rozwoju dziecka zerowa a i podejrzewam, że praktyka też żadna.
              • makurokurosek Re: mood 28.03.14, 13:23
                cieszę się, że ty masz wybitną wiedzę pod tytułem " winną agresji jest ofiara "
                • mood_indigo Re: mood 28.03.14, 13:28
                  Niczego takiego nie napisałam. Napisałam tylko, że czegokolwiek dziecko by nie zrobiło, i czegokolwiek jego zachowanie byłoby wynikiem - nauczyciel nie może zachowywać się w sposób, w jaki opisała tabakierka!

                  • makurokurosek Re: mood 28.03.14, 13:35
                    Moja odpowiedz była skierowana do tabakiery i tyczyła sie podsumowania kopnięcia

                    "> Dla was nie, ale nie mieszasz w buszu. W opisanej przez ciebie sytuacji nie był
                    > ofiarą tylko agresorem.

                    nie wiemy jak to wyglądało, po co tamten chłopiec do niego poszedł i co mu powiedział (nie wiem ja, ani nauczycielki, syn też nie chciał powiedzieć).

                    Ja nie twierdzę, że nauczycielka zachowała sie idealnie, ale jak napisałam nauczycielka syna będzie przez rok a autorka matką do końca życia i to na niej spoczywa nauczenie syna zasad współżycia w grupie, a nie ignorowanie zachowań agresywnych tudzież zrzucanie winy za takie zachowanie na ofiarę.
                • tabakierka2 Re: mood 08.04.14, 07:32
                  makurokurosek napisała:

                  > cieszę się, że ty masz wybitną wiedzę pod tytułem " winną agresji jest ofiara "

                  nudzisz, wiesz?
                  nigdzie tak nie napisałam i nie twierdzę tak... Ale swoje wiesz...
                  • makurokurosek Re: mood 08.04.14, 15:46
                    Przepraszam cię bardzo jak nie napisałaś. Napisałaś jasno twoje dziecko kopnęło kolegę ale to wina kolegi bo po co w ogóle do syna zagadywał. Faktycznie twój tok rozumowania nie wskazuje na to iż to nie agresor lecz ofiara ponosi winę za agresję agresora. Brawa

                    Poniżej twoja wypowiedz bo najwidoczniej zapominasz o czym piszesz

                    ". Pewnie tamten chłopiec do niego zagadał, a on w furii go kopnął (wczoraj okazało się, że właściwie nie kopnął, ale próbował, tzn. wykonał w jego stronę ruch kopania).

                    "wg relacji nauczycielki - wykonał ruch mający na celu kopnięcie, ale chłopca nie dosięgnął ( a chłopiec podobno sam do syna podszedł) "

                    Chcesz powiedzieć, że twój syn to socjopata do którego nie należy podchodzić, zagadać, to zamiast zapisywać go do przedszkola zamknij go w zakładzie psychiatrycznym
                    • tabakierka2 Re: mood 09.04.14, 06:58
                      makurokurosek napisała:


                      > Chcesz powiedzieć, że twój syn to socjopata do którego nie należy podchodzić, z
                      > agadać, to zamiast zapisywać go do przedszkola zamknij go w zakładzie psychiatr
                      > ycznym

                      histeryzujesz.
                      Weź na wstrzymanie. I poczekaj aż Twoje maluchy pójdą do przedszkola. Obyś się nie zdziwiła, że masz w domu socjopatę tudzież agresora albo d*pę wołową, którą dzieci pomiatają...czego nie życzę, oczywiście. Już widzę Twój szok, jak zobaczysz, jak dzieci ciagną się za włosy, szarpią, plują i fascynują się słowem 'kupa'. Chyba, że zdecydujesz, żeby swojego nieskalanego skarba trzymać w domu i chronić przed tymi 3letnimi socjopatami.
                      • makurokurosek Re: mood 09.04.14, 10:33
                        Wybacz ale to nie ja lecz ty napisałaś, że do twojego syna nie należy podchodzić ani zagadywać.
                        • tabakierka2 Re: mood 09.04.14, 11:31
                          makurokurosek napisała:

                          > Wybacz ale to nie ja lecz ty napisałaś, że do twojego syna nie należy podchodzi
                          > ć ani zagadywać.

                          odwracasz kota ogon i dodajesz własne interpretacje sytuacji.
                          ja piszę próbował kopnąć - ty 'skopał'
                          ja piszę zdenerwowował się - ty 'jest agresorem'...
                          dolewasz oliwy do ognia i wyolbrzymiasz. Tylko ty w całym, ponad 70wpisowym wątku.
                          nie dziwi Cię to? nie zastanawia?
                          • makurokurosek Re: mood 09.04.14, 13:57
                            > ja piszę próbował kopnąć - ty 'skopał'

                            Czy to zmienia sytuacje. Czy to, że ktoś próbował zgwałcić, ale nie zgwałcił bo ofiara uciekła zmienia to kim jest i co sobą reprezentuje?
                            Twój syn próbował kopnąć, nie udało mu się co jednak nie zmienia faktu,że w ten sposób reaguje. Gdyby ofiara się nie wykazała się większym refleksem niż twój syn zostałaby skopana.

                            "> ja piszę zdenerwowował się - ty 'jest agresorem'

                            Twoje dziecko waliło w szafę, próbowało kopnąć kolegę tak więc jego zachowanie było agresywne, a on był agresorem.

                            "> dolewasz oliwy do ognia i wyolbrzymiasz. Tylko ty w całym, ponad 70wpisowym wąt
                            > ku.
                            > nie dziwi Cię to? nie zastanawia?

                            Nie jestem jedyną osobą która w tym wątku wypowiedziała się negatywnie o zachowaniu twojego syna. W tym wątku więcej osób wypowiadało sie za winą twojego syna i koniecznością przyjrzenia się jego zachowaniu , aniżeli tych obwiniających za całą sytuację nauczycielkę
                            • tabakierka2 Re: mood 10.04.14, 07:20
                              makurokurosek napisała:


                              > Nie jestem jedyną osobą która w tym wątku wypowiedziała się negatywnie o zachow
                              > aniu twojego syna.

                              uważasz, że ja oceniam jego zachowanie jako pozytywne?
                              Nie, nie oceniam tego na plus. Wręcz przeciwnie. Nie zachował się ładnie i on sam też o tym wiedział. Nie oczekiwałam też, żeby ktokolwiek uznał czyjąkolwiek winę (jak sugerujesz) - ja nie potrafię spojrzeć obiektywnie, bo mnie nie było wtedy w p-kolu, a ponadto jako mama, tym trudniej mi spojrzeć z boku.

                              W tym wątku więcej osób wypowiadało sie za winą twojego syna
                              > i koniecznością przyjrzenia się jego zachowaniu , aniżeli tych obwiniających z
                              > a całą sytuację nauczycielkę

                              no widzisz...a ja nie szukam winnego, tylko zastanawiam się, czy nauczycielki nie powinny całej sytuacji rozwiązać w przedszkolu - nie szukam winy ani w synu, ani w nauczycielkach. Bo i jaki sens?

                              Z resztą sprawa dawno nieaktualnawink
                              Nad złością nadal pracujemy - pewnie zaraz z fizycznej przekształci się w słowną (widzę po starszych kolegach syna).
                              • makurokurosek Re: mood 10.04.14, 09:20
                                > uważasz, że ja oceniam jego zachowanie jako pozytywne?
                                > Nie, nie oceniam tego na plus. Wręcz przeciwnie.


                                Ale jesteś oburzona tym, że nauczycielka kazała dziecku przeprosić, jesteś oburzona tym że twój syn miał ponieść konsekwencje swojego czynu.
                                W całym tym wątku widać jedno usilnie próbujesz zrzucić winę za zachowanie syna na kogoś innego.

                                " Nie oczekiwałam też, żeby ktokolwiek uznał czyjąkolwiek
                                > winę (jak sugerujesz) - ja nie potrafię spojrzeć obiektywnie, bo mnie nie było
                                > wtedy w p-kolu, a ponadto jako mama, tym trudniej mi spojrzeć z boku.

                                Bycie matką nie tłumaczy twojej postawy, twojego braku akceptacji co do przeprosin wymuszonych na synu.

                                "> no widzisz...a ja nie szukam winnego, tylko zastanawiam się, czy nauczycielki n
                                > ie powinny całej sytuacji rozwiązać w przedszkolu - nie szukam winy ani w synu,
                                > ani w nauczycielkach. Bo i jaki sens?

                                Ależ rozwiązała w przedszkolu, na skutek złego zachowania przy jedzeniu syn wraz z kolegami miał wstać ( czego nie zrobił i na co zareagował agresją ) , nauczycielka nie wywlokła ich po zajęciach przed przedszkole i nie biczowała, zareagowała natychmiast po zajściu.
                                Syn "usiłował" skopać kolegę i tu również nauczycielka nie przywlokła ci syna pod drzwi domu tylko zareagowała.
                                Czego oczekujesz, ze nauczyciel nie będzie ci mówił o karygodnych zachowaniach syna. Jesteś matką, twoim zasranym obowiązkiem jest współpracować z nauczycielem czy psychologiem w chwili gdy któryś z nich zgłosi problem.

                                "nie szukam winy ani w synu,
                                > ani w nauczycielkach. Bo i jaki sens?

                                Może czas poszukać winy, bo nie da sie zmienić zachowania syna bez znalezienia przyczyny. Przy czym przyczyny zachowania dziecka należy szukać w rodzicach, bo jak widać po tym wątku brak ci konsekwencji, nie stawiasz synowi granic, nie korygujesz jego zachowań . W sumie wychodzisz z założenia, że dziecko wychowa się samo.



                                • tabakierka2 Re: mood 10.04.14, 09:45
                                  makurokurosek napisała:


                                  > Ale jesteś oburzona tym, że nauczycielka kazała dziecku przeprosić, jesteś obur
                                  > zona tym że twój syn miał ponieść konsekwencje swojego czynu.

                                  nie jestem oburzona.
                                  I co z tego, że kazała mu przeprosić, skoro powiedział, że nie przeprosi i koniec? siłą byłabyś w stanie wymusić od kogoś przeprosiny? czego to uczy dziecko? jaką wartość mają wymuszone przeprosiny? nie przepraszam, bo czuję się winna, bo komuś wyrządziłam krzywdę, tylko dlatego, że ktoś mi każe? super motywacja do przepraszania w przyszłości.
                                  Jakie konsekwencje miał ponieść? tego, że podawał sobie ręce w kolegami przy stole? to takie przewinienie?

                                  > W całym tym wątku widać jedno usilnie próbujesz zrzucić winę za zachowanie syna
                                  > na kogoś innego.

                                  to Twoje wrażenie i tyle.
                                  Z resztą niewiele osób ma podobne wrażenie do Twojego.


                                  > Bycie matką nie tłumaczy twojej postawy, twojego braku akceptacji co do przepro
                                  > sin wymuszonych na synu.


                                  bo nikogo nie powinno się zmuszać do przeprosin - wymuszone przeprosiny to dla Ciebie w ogóle przeprosiny? jaki ich sens?


                                  > Syn "usiłował" skopać kolegę i tu również nauczycielka nie przywlokła ci syna p
                                  > od drzwi domu tylko zareagowała.

                                  jak zareagowała?
                                  poczekała aż przyjdę i załatwię sprawę.


                                  > Jesteś matką, twoim zasranym obowiązkiem jest współpracować z nauczyciele
                                  > m czy psychologiem w chwili gdy któryś z nich zgłosi problem.

                                  wybacz, inaczej widzę moje obowiązki - moim podstawowym obowiązkiem jest wspierać moje dziecko, a nie ślepo wierzyć w to, co twierdzi nauczycielka dziecka ( z resztą nauczycielki, jak pewnie doczytałaś, inaczej zinterpretowały zachowanie dziecka - tzn. każda z nich inaczej, co tylko sugeruje, że sprawa nie wygląda tak tragicznie jak to przedstawiła nauczycielka nr 1) czy psycholog (? nie wiem, skąd ci się wziął).


                                  > Może czas poszukać winy, bo nie da sie zmienić zachowania syna bez znalezienia
                                  > przyczyny.

                                  Frustracja -> agresja i masz przyczynę.
                                  Siedział koło swego przyjeciela -> gadali -> pani ich rozsadziła -> posadziła na przeciwko innych kolegów (bardziej 'żywych') -> podawali sobie ręce przy stole ( za to powinna być chłosta, bo to skandaliczne zachowanie jest) -> mieli wstać -> syn nie wstał -> pani naciskała -> syn się zdenerwował -> pani mu zagroziła (wiesz, że to niedopuszczalne i prawnie zabronione? ale tego nie zauważasz, jak widzę) -> wstał (frustracja, bo wstać nie chciał, ale co robić) -> uciekł (uderzał szafę - wyładowanie emocji złości nikogo nie krzywdził) -> próbował kopnąć (skopać big_grin w Twojej wersji) kolegę, który do niego podszedł (zauważ, że młody wyładowywał emocje w swoim 'kąciku złości'). Koniec.

                                  Przy czym przyczyny zachowania dziecka należy szukać w rodzicach

                                  bo?
                                  bo sytuacja/ środowisko nie wpływają na zachowanie?
                                  bo wszyscy nauczyciele są mądrzy i nie zdarzają się nieodpowiedni (patrz przypadki molestwowania dzieci przez nauczycieli)


                                  , bo
                                  > jak widać po tym wątku brak ci konsekwencji,

                                  po czym to wnosisz?
                                  i co oznacza dla ciebie ta osławiona (złą sławą) konsekwencja?

                                  nie stawiasz synowi granic

                                  odważne hipotezy stawiasz.

                                  , nie k
                                  > orygujesz jego zachowań

                                  zatem pytam po raz kolejny JAK ty byś zareagowała w analogicznej sytuacji?
                                  proszę o konkretne propozycje zachowania.

                                  W sumie wychodzisz z założenia, że dziecko wychowa si
                                  > ę samo.

                                  widzę, że dobrze mnie znaszwink
                                  • makurokurosek Re: mood 10.04.14, 14:51
                                    > nie jestem oburzona.

                                    Owszem, napisałaś jasno że według ciebie publiczne przeprosiny uderzają w godność twojego dziecka.
                                    Przy reprezentowanych przez ciebie poglądach nic dziwnego, że twój syn nie widzi niczego złego w zachowaniach agresywnych i nie rozumie, że są one nieakceptowalne.

                                    "> Z resztą niewiele osób ma podobne wrażenie do Twojego.

                                    Czyżby? zacytować ci wypowiedzi innych, bo jak widać przyjmujesz tylko to co tobie pasuje.

                                    "> bo nikogo nie powinno się zmuszać do przeprosin - wymuszone przeprosiny to dla
                                    > Ciebie w ogóle przeprosiny? jaki ich sens?
                                    >

                                    Choćby taki, że dziecko widzi że jego postępowanie jest nieakceptowalne, że każdy czyn ma swoje konsekwencje.

                                    "> jak zareagowała?
                                    > poczekała aż przyjdę i załatwię sprawę.

                                    No raczej załatwiła to za ciebie, bo raczej to nauczycielka a nie ty nakłoniła dziecko do przeprosin.
                                    • tabakierka2 Re: mood 11.04.14, 07:14
                                      makurokurosek napisała:

                                      > Przy reprezentowanych przez ciebie poglądach nic dziwnego, że twój syn nie widz
                                      > i niczego złego w zachowaniach agresywnych i nie rozumie, że są one nieakceptow
                                      > alne.

                                      doskonale wie i rozumie.
                                      Ale ma 3lata, a nie 13. Widać niewiele wiesz o naturze 3latków. Są mocno emocjonalne i generalnie słabo kontrolują emocje. Spoko, przyjdzie pora, to się sama przekonasz.

                                      > Czyżby? zacytować ci wypowiedzi innych, bo jak widać przyjmujesz tylko to co to
                                      > bie pasuje.

                                      poproszę.


                                      > Choćby taki, że dziecko widzi że jego postępowanie jest nieakceptowalne, że każ
                                      > dy czyn ma swoje konsekwencje.


                                      Taki jest sens przeprosin? to wybacz, ale wolę jednak, żeby widział inny. tzn. zrobiłem komuś krzywdę - czuję się winny, więc idę i staram się naprawić swój błąd.
                                      W jaki sposób można wymusić na kimś przeprosiny? z gardła siłą wyrwać czy inną manipulacją - konkretną odpowiedź poproszę, bo widzę, że krytyka przychodzi Ci łatwo, nawet bardzo...ale żadnych konkretnych metod i sposobów nie podałaś. widać chodzi Ci wyłącznie o to, żeby wylać swój jad, a nie, żeby mi pomóc, podsunąć pomysły. Dlatego Twoje wypowiedzi są z d*py i w ogóle bezcelowe.


                                      > No raczej załatwiła to za ciebie, bo raczej to nauczycielka a nie ty nakłoniła
                                      > dziecko do przeprosin.

                                      dobrze, że napisałaś "raczej".
                                      skoro sama nakłoniła dziecko do przeprosin, to chyba nie powinna mi tematem zawracać głowy, prawda? a jednak przeprosiny odbyły się dopiero po moim przyjściu, kilka godzin po zajściu.

                                      Te metody bym prosiła, bo migasz się od odpowiedzi - jak nakłonić dziecko (3letnie!) do przeprosin (ale takich szczerych) i co KONKRETNIE robić jak dziecko się złości.
                                      Pewnie się nie doczekam...
                                      • makurokurosek Re: mood 11.04.14, 15:57
                                        > doskonale wie i rozumie.
                                        > Ale ma 3lata, a nie 13. Widać niewiele wiesz o naturze 3latków. Są mocno emocjo
                                        > nalne i generalnie słabo kontrolują emocje. Spoko, przyjdzie pora, to się sama
                                        > przekonasz.

                                        Porażające nie jest zachowanie twojego dziecka, ale twoja postawa, brak reakcji na nieakceptowalne zachowania syna czego wymagasz również od nauczycielek. O ile trzylatek może nie panować nad emocjami o tyle dorosła osoba powinna być świadoma które zachowania należy korygować, a wygłaszanie poglądów typu " agresji winna jest ofiara" tudzież " przeprosiny to poniżanie dziecka" świadczą o twoim patologicznym podejściu do życia i akceptacji agresji.


                                        "> Taki jest sens przeprosin? to wybacz, ale wolę jednak, żeby widział inny. tzn.
                                        > zrobiłem komuś krzywdę - czuję się winny, więc idę i staram się naprawić swój b
                                        > łąd.

                                        Idący tym tokiem rozumowania twój syn zgwałci dziewczynkę, ale nie czuje się winny ba było zabawnie i fajnie więc nie ma problemu i jest ok. Nie rozumiem więc dlaczego sądzi się morderców, gwałcicieli czy innych zwyrodnialców skoro według ciebie nie ma żadnego problemu i nic złego się nie stało. Masz naprawdę wyjątkowo patologiczne podejście do życia. Można tylko współczuć bo to znaczy, że sama w takiej patologi się wychowałaś i teraz w takim środowisku wychowujesz syna


                                        " W jaki sposób można wymusić na kimś przeprosiny? z gardła siłą wyrwać czy inną
                                        > manipulacją - konkretną odpowiedź poproszę, bo widzę, że krytyka przychodzi Ci
                                        > łatwo, nawet bardzo...ale żadnych konkretnych metod i sposobów nie podałaś. wid
                                        > ać chodzi Ci wyłącznie o to, żeby wylać swój jad, a nie, żeby mi pomóc, podsuną
                                        > ć pomysły

                                        Najpierw należy zacząć od samego siebie, bo przy twojej akceptacji agresji trudno aby dziecko zrozumiało i nauczyło się w inny sposób rozładowywać emocje i rozwiązywać konflikty. Jeżeli ty nie zmienisz swojego spojrzenia na sprawę agresji to, żadna nauczycielka czy psycholog nie będzie w stanie nauczyć twojego syna innego sposobu rozwiązywania konfliktów, bo po przedszkolu wróci do domu gdzie agresja jest traktowana jako coś normalnego.

                                        " dobrze, że napisałaś "raczej".
                                        > skoro sama nakłoniła dziecko do przeprosin, to chyba nie powinna mi tematem zaw
                                        > racać głowy, prawda? a jednak przeprosiny odbyły się dopiero po moim przyjściu,
                                        > kilka godzin po zajściu.

                                        Przepraszam cie a ty to jesteś matką czy tylko inkubatorem. To twoje dziecko i twój zasrany obowiązek interesować się problemami dziecka tak samo jak zasranym obowiązkiem nauczycielki jest informowanie ciebie o problemach czy to intelektualnych czy emocjonalno -społecznych twojego syna. Nikt za ciebie problemów nie rozwiąże

                                        "> Te metody bym prosiła, bo migasz się od odpowiedzi - jak nakłonić dziecko (3let
                                        > nie!) do przeprosin (ale takich szczerych) i co KONKRETNIE robić jak dziecko si
                                        > ę złości.
                                        > Pewnie się nie doczekam..

                                        Tłumaczenie, że dziecko zachowało sie źle, że zrobiło przykrość drugiemu dziecko, że teraz to drugie nie będzie chciało się z nim bawić, odsunięcie się od dziecka w celu pokazania dezaprobaty. U mojego niespełna dwulatka się sprawdza, wcześniej przetestowane na obecnej dziewięciolatce, ale ja nigdy na agresję nie przyzwalałam.
                                        • butterfly.effect makurokurosek 12.04.14, 00:41
                                          Widzę, że z dużą biegłością potrafisz określić, kto winny a kto niewinny.
                                          Być może więc mogłabyś mi pomóc ocenić poniższe sytuacje, bo się troszkę gubię.

                                          Jeśli Antoś kopnął Bartusia, to kto jest winny? Który z nich to agresor i psychopata, a który niewinną jest ofiarą?
                                          To chyba proste. Tu jeszcze dałam radę. Antoś to wstrętny agresor, a fuj, niegrzeczny chłopiec, a jego mamusia to musi jakaś patologia być...

                                          ale... co jeśli Antoś kopnął Bartusia, ale zaraz po tym jak Bartuś kopnął Antosia?
                                          Trochę się teraz gubię... mogłabyś pomóc? Który z nich to ten złoczyńca? Obaj kopnęli. Czy teraz to zło jakoś się rozkłada po połowie?

                                          A jeśli najpierw Bartuś powiedział "jesteś głupi i twoja mama cie nie kocha", a potem kopnął Antosia i dopiero potem Antos kopnął Bartusia - i dopiero to ostatnie zobaczyła nauczycielka.
                                          hmm.. jak myślisz?

                                          aha, jeszcze dodatkowa informacja - 15 minut wcześniej Antos rozmawiał z Kasią, która kazała mu zrobić coś, czego bardzo nie chciał. Jednak Kasia powiedziała: "masz zrobić jak ci każę, bo ja tak chcę, a jestem większa więc rozumiesz chyba, kto tu rządzi". Rzeczywiście, Kasia jest największa i najsilniejsza w całej grupie. No i Antoś zrobił, co powiedziała, ale nie chciał i było mu z tym źle, tak bardzo źle, że chciało mu się płakać z bezsilności, ale Kasia powiedziała wtedy "a co? beksa będzie płakać?". Więc stłumił ten płacz w sobie, ale nerwy miał już napięte do ostatecznych granic, gdy Bartuś do niego podchodził.

                                          I teraz mi powiedz makurokurosek, kto jest z tej trójki ofiarą, a kto katem, kto jest winny, a kto niewinny? kto kogo powinien przeprosić, w jakiej kolejności i za co?
                                          Mam nadzieję, że mi pomożesz to wszystko ocenić i poukładać sobie w głowie, bo wzięłam sobie bardzo do serca, co pisałaś do tabakierki i teraz się właśnie zastanawiam czy jestem matką czy może tylko inkubatorem i próbuję wywęszyć co mam zasrane.

                                          Z niecierpliwością czekam na twoje wsparcie.
                                          • makurokurosek Re: makurokurosek 12.04.14, 14:44
                                            Problem który wyszedł w tym wątku to nie problem dzieci które uczą sie panowania nad emocjami, rozwiązywania konfliktów ale problem matki która uznała, że opiekun nie ma prawa zwracać uwagi jej dziecku, nie ma prawa go karać i nie ma prawa nakłaniać go do przeprosin. To problem matki która uznaje, że dziecko winno uczyć się współżycia w grupie samo i samo powinno rozwiązywać wszystkie konflikty.
                                            • butterfly.effect Re: makurokurosek 13.04.14, 01:21
                                              makurokurosek napisała:

                                              > Problem który wyszedł w tym wątku to nie problem dzieci które uczą sie panowani
                                              > a nad emocjami, rozwiązywania konfliktów ale problem matki która uznała, że opi
                                              > ekun nie ma prawa zwracać uwagi jej dziecku, nie ma prawa go karać i nie ma pra
                                              > wa nakłaniać go do przeprosin. To problem matki która uznaje, że dziecko winno
                                              > uczyć się współżycia w grupie samo i samo powinno rozwiązywać wszystkie konflik
                                              > ty.

                                              Wiesz, ja odbieram ten 'problem' zupełnie inaczej, ale bardzo ciekawi mnie Twój sposób myślenia.
                                              hmm... nie wiem, czy dobrze zrozumiałam...
                                              Dzieci należy karać, nakłaniać do przeprosin i można używać gróźb w celu skłonienia dziecka do wykonywania swoich poleceń?
                                              Te zasady są dla Ciebie ważne w relacji z dzieckiem, a tabakierka zdaje się zupełnie lekceważyć wagę karania, nakłaniania do przeprosin i używania gróźb i to Cię bardzo martwi?



                                              • tabakierka2 Re: makurokurosek 14.04.14, 07:22
                                                butterfly.effect napisała:

                                                >
                                                > Wiesz, ja odbieram ten 'problem' zupełnie inaczej, ale bardzo ciekawi mnie Twój
                                                > sposób myślenia.


                                                prawda?
                                                mnie również to myślenie mocno intrygujewink


                                                > Dzieci należy karać, nakłaniać do przeprosin i można używać gróźb w celu skłoni
                                                > enia dziecka do wykonywania swoich poleceń?
                                                > Te zasady są dla Ciebie ważne w relacji z dzieckiem, a tabakierka zdaje się zup
                                                > ełnie lekceważyć wagę karania, nakłaniania do przeprosin i używania gróźb i to
                                                > Cię bardzo martwi?

                                                wiesz, nie liczyłabym na sensowną odpowiedź.
                                                Odpowiedź na moje pytanie - JAK KONKRETNIE SIĘ ZACHOWAĆ? JAK (POZA UPOMNIENIEM) REAGOWAĆ NA WYBUCHY ZŁOŚCI U DZIECKA tudzież "jak można siłą nakłonić dziecko do przepraszania" ale makurokurosek ma własną koncepcję zdarzeń i chyba nie warto z nią wchodzić w dyskusje, bo stara się za wszelką cenę udowodnić, że wina zawsze leży po jednej stronie, a mój syn jest agresorem (słowa: skopał, gwałt pojawiły się tak często, że mam wrażenie, że to nie mój syn ma problem z wyrażeniem złości, ale autorka - makurokurosek właśnie - o agresji słownej pewnie nie słyszała), a ja matką - leserką, patologiczną do tegowink
                                                Szkoda czasu na czytanie jest przepełnionych frustracją i agresją postów.
                                        • tabakierka2 Re: mood 14.04.14, 07:33
                                          makurokurosek napisała:


                                          >
                                          > Najpierw należy zacząć od samego siebie, bo przy twojej akceptacji agresji trud
                                          > no aby dziecko zrozumiało i nauczyło się w inny sposób rozładowywać emocje i ro
                                          > związywać konflikty. Jeżeli ty nie zmienisz swojego spojrzenia na sprawę agresj
                                          > i to, żadna nauczycielka czy psycholog nie będzie w stanie nauczyć twojego syna
                                          > innego sposobu rozwiązywania konfliktów, bo po przedszkolu wróci do domu gdzie
                                          > agresja jest traktowana jako coś normalnego.

                                          taaaaaa... suspicious
                                          a KONKRETNE SPOSOBY gdzie?

                                          > Tłumaczenie, że dziecko zachowało sie źle, że zrobiło przykrość drugiemu dzieck
                                          > o,

                                          tak robię, ale Ty wiesz, że nie robię, prawda?

                                          że teraz to drugie nie będzie chciało się z nim bawić,

                                          a widzisz! nakłaniasz mnie do kłamstwa? do okłamywania własnego dziecka?
                                          to nieprawda, że to drugie nie będzie chciało się bawić - syn nieraz pokłócił się z jakimś kolegą, raz kolega go popchnął w kłótni (nic groźnego, chociaż może...pewnie Ty jakoś inaczej byś to zinterpretowała), a z bratem co chwilę się poszarpią, albo ugryzą itp. I co? i nico - po 5 minutach nikt nie pamięta urazy i bawią się w najlepsze.

                                          odsunięcie się od dzi
                                          > ecka w celu pokazania dezaprobaty.

                                          rozwiniesz?
                                          to dobra metoda, ale dla 1-2latka; 3latek funkcjonuje zdecydowanie inaczej.


                                          U mojego niespełna dwulatka się sprawdza,

                                          spoko, u mojego, młodszego 1,5 roczniaka też się sprawdzawink schody zaczynają się później.

                                          wc
                                          > ześniej przetestowane na obecnej dziewięciolatce, ale ja nigdy na agresję nie p
                                          > rzyzwalałam.

                                          Żadna z córek moich szwagierek ( 5 dziewczyn - w wieku od 14 do roku) nie przejawiała agresji fizycznej; wszystkie strzelają fochy, obrażają się siebie, obgadują siebie (te starsze), kłócą...natomiast 3 synów moich szwagierek - pistolety, miecze, strzelanki, poszarpywania, wyścigi, gryzienie - tak wyrażają agresję. Ale taka to już z nas patologia.

                                          Wybacz, ale doświadczenie z dzieckiem niespełna 2letnim i obecnie 9letniej dziewczynce to trochę mało, żeby wygłaszać prawdy ogólne.
                                          • tijgertje Re: mood 14.04.14, 07:43
                                            Tabakierka, nie wiem, po co w ogole prowadzisz ta dyskusje. Robisz swoje i juz. Bardziej jestem ciekawa, co zrobilas z sytuacja w przedszkolu.
                                            • tabakierka2 Re: mood 14.04.14, 08:06
                                              tijgertje napisała:


                                              > Bardziej jestem ciekawa, co zrobilas z sytuacja w przedszkolu.

                                              wtedy? ustaliłam z synem, że trzeba przeprosić tamtego chłopca. Chłopiec wyszedł z sali, syn podał mu rękę i po sprawie. W ogóle mam wrażenie, że tamten chłopiec nie bardzo wiedział, za co syn go przeprasza (myślę, że w p-kolu 'gorsze' przewinienia się dzieją niż zamachnięcie).
                                              A ponadto ostatnio cała trójca (znów ci sami - mój syn i pozostali dwaj) siedzieli przy stoliku za karę ( nie wiem, co tym razem zrobili) - tym razem syn odsiedział swoje i wrócił do zabawy.
                                              W domu cały czas mu tłumaczymy, że bić nie wolno (z bratem się ciągle szarpią), ale co z tego, skoro i brat go nieraz uderzy, pociągnie za włosy, ugryzie...a po 2minutach bawią się, jakby nigdy nic. O ile 3,5 latkowi można wiele wytłumaczyć i on rozumie, o tyle 1,5 roczniakowi już trudniej.
                      • alexa0000 Re: mood 09.04.14, 23:32
                        Sytuacja, z którą doświadczona nauczycielka radzi sobie nawet nie informując rodzica.
    • mia_siochi Re: przedszkole, wybuch złości i pani 28.03.14, 20:57
      Dziś usłyszałam opowieść, jak mój syn rzuca pluszakiem o ścianę, odbija jak piłkę. Swoim własnym pluszakiem- dodam.
      Spędziłam z nim niedawno jakis czas w szpitalu, był poważnie chory. Trochę to przestawiło moje spojrzenie na pewne rzeczy.
      Więc odpowiedziałam pani (którą bardzo z synem lubimy zresztą) że ma mi o takich duperelach nawet nie mówić wink Proszę tylko o informacje o sprawach WAŻNYCH, odbijanie przez 3 latka pluszaka o ścianę do takich nie należy. Zgodziła się ze mną.
      Tak nawiązuje do tego co piszesz: ja bym to olała, nie zawracała sobie głowy.
    • nena20 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 29.03.14, 00:14
      pomijając zachowanie Twojego dziecka (w sumie tylko Twoje nie posłuchało?) to niewiele możesz zrobić, przedszkolanki z pracy nie wyrzucisz, a latanie z tak błahą sprawą do dyrekcji jest pozbawione sensu. Nigdy nie wnikałam w kary stosowane przez przedszkolanki, wiem że czasem takowe bywają, to chyba normalne? Jak każde dziecko i mój syn rozrabia, więc czasem wędruje do sąsiedniej grupy albo na krzesełku sobie posiedzi.
      Bardziej wkurzyłam się jak Panie narzekały, że sam się nie ubiera? albo nie chce jeść posiłków (on niejadek straszny) tu zdecydowanie odpowiadałam, że na wszystko ma czas a Pani obowiązkiem jest pomóc dziecku ubrać się i nakarmić - tu rozmowy były konkretne.
      • jw.ow Re: przedszkole, wybuch złości i pani 30.03.14, 07:55
        Obowiązkiem nauczycielki ( nie przedszkolanki) nie jest karmienie dziecka !!! Jej obowiązkiem jest wspomaganie rodzice w nauce samodzielnego jedzenia. To samo z ubieraniem ! Przedszkole to nie żłobek, że dziecko się ubiera aczkolwiek nawet w żłobku dzieci są uczone ubierania, a nie wręczane w tej czynności. Na wszytsko jest czas ? Skoro dziecko samodzielnie nie je ( nie podejmuje nawet próby) i nie ubiera się ( z pomocą) to jest zaniedbanie z twojej strony- powiedzmy sobie to wprost.
        • nena20 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 12:05
          jakaś ty mądra, dziecko nie jada bo nigdy samo nie zawołało, że chce jeść
          i zapewniam, iż daleka jestem od latania z łyżeczką, ten etap mamy za sobą juz dawno
          tak właśnie uważam, że w przedszkolu powinni dziecku pomóc się ubrać i nakarmić!
          ciekawe dlaczego przedszkole zatrudnia pomoc do "obsługi" dzieci, te osoby nie pracują na kartę nauczyciela ale normalnie po 8 godzin, one sa właśnie po to aby pomóc dziecku w toalecie, ubrać się itd. Są specjalnie zatrudnione i pobierają za to wynagrodzenie więc nie pisz głupot.

          Masz tu pierwszy lepszy cytat ze strony przedszkola:

          1. Do obowiązków pomocy nauczycielki należy:
          Spełnianie czynności opiekuńczych i obsługowych w stosunku do wychowanków zlecane przez nauczycielkę oddziału oraz inne czynności wynikające z rozkładu zajęć dzieci w ciągu dnia:

          pomoc nauczycielce w organizowaniu i prowadzeniu pracy wychowawczo – dydaktyczno - opiekuńczej
          spełnianie w stosunku do dzieci czynności obsługowych
          uczestniczenie w wycieczkach i spacerach dzieci
          organizowanie wypoczynku dzieci
          utrzymywanie w ładzie i porządku przydzielonego oddziału
          dbałość o bezpieczeństwo i higienę pracy oraz zabezpieczenie mienia przedszkola

          Czuwanie nad bezpieczeństwem i estetycznym wyglądem dzieci:

          pomoc nauczycielce w ubieraniu i rozbieraniu dzieci w sali i szatni
          pomoc w opiece nad dziećmi podczas spacerów i wycieczek
          czuwanie nad należytym spożywaniem posiłków przez dzieci
          przygotowanie do posiłków, pomoc w czasie spożywania posiłków przez dzieci
          pomoc nauczycielce podczas zajęć,
          udział w przygotowaniu pomocy do zajęć
          • attiya Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 15:15
            nie raz słyszałam jak rodzice rzucali się do przedszkolanek, że to czy tamto jest ich zasr.nym obowiązkiem, oni płacą - 1 zł za godzinę - oni wymagają a przedszkolanki buzia w kubeł i zasuwać
            tu tez niektórzy - bez wskazywania palcem tak myślą
            • nena20 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 01.04.14, 14:25
              ale jest to ich obowiązek wpisany w kartę pracy! za to im płacą! to nie wiem po co te pomoce w przedszkolu? jeśli dowiaduje się, że Pani krzyczy na moje dziecko bo nie potrafi się ubrać to reaguję ostro, w przedszkolu są zatrudnione osoby do tego celu i to ich z... obowiązek. Opłata 1 zł czy 2 jest argumentem bez sensu, gro dzieci chodzi do prywatnych przedszkoli za które rodzice płacą więcej. Jak płacę 1 zł to co Panie nie muszą nic robić!
        • nena20 Re: przedszkole, wybuch złości i pani 31.03.14, 12:07
          a i czytaj ze zrozumieniem, napisałam o pomocy dziecku a nie całkowitym wyręczaniu
Pełna wersja