mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę

30.08.04, 13:55
Sytuacja z dziś. Plac zabaw. Karuzelka na 4 koniki na platformie, na niej 5-6
przedszkolaków w tym mój syn. Kręcą szybko, wsiadają, zsiadają, zeskakują,
jeden wielki wir rozbawionych dzieciaków. Podchodzi mamusia z 4latkiem na
oko, zarządza: Chłopcy, proszę ładnie usiąść, Patryczku, wsiadaj, ja was
pokręcę. Zaczyna kręcić w żółwim tempie. Chłopcy - szybciej! Mamuśka -
szybciej nie wolno bo spadniecie. Jeden z chłopców próbuje z nią kręcić. -
Nie wolno tak szybko! Zostaw! Teraz w drugą stronę (do tyłu!!!) bo wam się w
głowach zakręci.
Rozpędziła towarzystwo, które zniechęcone rozlazło się po placu sad
Za chwilę stoi przy zjeżdżalni i... Nie tak szybko chłopcy! Po kolei!
Patryczku, po schodach tylko z mamusią za rękę, sam nie wchodź bo spadniesz!
Chłopczyku, nie zjeżdżaj tak szybko.
Jak poprzednio - skutecznie rozpędziła grupę świetnie się bawiących
chłopaków. A jej Patryczek na pewno nie był w tej grupce najmłodszy, za to na
pewno miał najbardziej nadopiekuńczą matkę sad
Szkoda mi było tych dzieci a najbardziej jej syna...
    • mama_buby Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 14:57
      Mój synek też ma na imię Patryk smile) Ale ja nie przypominam tej mamy smile

      To mi coś przypomina:
      1. moją babcię. Wypisz wymaluj jak ta mama z piaskownicy. Nie znosiłam tego, na szczęście moi rodzice mieli o wiele wicej zdrowego rozsądku i nie zostawiali mnie pod opieką babci dłużej, niz to było konieczne. Babcia takie odruchy ma do dziś w stosunku do mnie i do mojego 1,5 rocznego synka.
      2. moją teściową. Ciągle słyszę, jak mówi do mojego dziecka: "dzidziu nie biegaj, bo się zabijesz", "nie jedz tego, bo się udławisz", "odłóż to, bo sobie oczko wyjmiesz" itp. i skutecznie psuje każdą zabawę mojego dziecka.

      Obawiam się, że ten typ tak ma. Zarówno moja babcia jak i teściowa są niereformowalne. Nie dociera do nich, że dziecko - nawet małe - ma prawo wybrać sobie zabawę, towarzystwo do niej, a naszym zadaniem jest czuwanie i interwencja wtedy, gdy to jest konieczne. Jeśli dzieci się dobrze bawią, są bezpieczne, nie ma między nimi jakiegoś poważnego konfliktu - to po co im psuć zabawę?
      Możnaby zwrócić uwagę tej pani, ale nie sądzę, by to cokolwiek dało. Może się skończyć nawet ostrą wymianą zdań. Ja bym jednak spróbowała smile
      Myślę, że pani jest przekonana, że na Patryczka trzeba nieustannie chuchać i dmuchać, organizowac mu czas i broń Boże nie dać mu choć minuty czasu, który mógły sobie zorganizowac według własnego uznania.
      Masz rację - biedne dziecko. Prawdopodobnie kiedyś zerwie się łańcucha, na którym uczepiła go mamusia i będzie wtedy nadrabiał z nawiązką wszystkie przyjemności, jakie mamusia mu zabrała. Albo zostanie życiową ciamajdą, która nie będzie miała własnego zdania. Tak czy owak szkoda Patryczka...

      Pozdrawiam,
      Monika
    • dslonce Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 20:37
      Hej,
      mój synek też Patryczekwink Teraz ma roczek i właśnie zaczyna sobie sam chodzić,
      w sumie to prawie biegać, bo mu się ciągle śpieszysmile) No i ja tez często
      niestety obserwuję nadopiekuńczych rodziców/babcie/opiekunki, którym na dodatek
      ich własne dzieci nie starczają i próbują się np. zaopiekować moim Papryczkiem,
      który akurat próbuje wyleźć z piaskownicy: ja mu nie pomagam, tylko asekuruję,
      żeby za mocno nie zarył nosem w piach po drugiej stroniewink, albo wczoraj
      pewien dziadek zwrócił mi uwagę, że Patryk trzęsie konikiem i na pewno zaraz
      się uderzy w główkę, a to przecież najfajniejsza zabawa jest trzęsienie
      konikiemwink, no i oczywiście się nie uderzył, bo już dużym chłopcem jestsmile)
      A nawiązując do tematu, żal mi bardzo tego dziecka...
      dag
      • erintall Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 21:35
        Powiem Wam że ja na poczatku robiłam ten bład ze swoim synkiem też ma na imię Patryk i było Patryk uważaj bo......
        Ale całe szczeście nie trwało to długo zobaczyłam że nie tędy droga i nie chcem mieć synka niedorajdy chowanego pod kloszem. Teraz już jest ok i wiem że tak nie można. Pozdrawiam.

        -
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15312873
        • ankanka Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 21:39
          Nie wiecie jaki jest prawdziwy powód zachowania matki.
          Może jej dziecko nie może mieć urazów.Może jest pod specjalną opieką.
          Lepiej nie oceniać i współczuć zbyt pochopnie.
          • antonina_74 Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 22:01
            Wiesz, ja to wzięłam pod uwagę... nawet pomyślałam czy ten chłopczyk jest chory
            czy coś...ale dlaczego matka ustawia też nie swoje dzieci?

            Moje może mieć dowolną liczbę urazów zabawowych typu siniaki - jestem tak dziko
            szczęśliwa że wreszcie z nieśmiałka przemienił się w prawdziwe rozhukane
            chłopaczysko, że jestem dumna z każdego siniaka i przeginam w drugą stronę smile
            Jeśli natomiast jej mały nie może mieć urazów to bezpieczniej go nie wpuścić na
            zatłoczoną karuzelę i poczekać aż gromada się uspokoi niż wpuszczać i strofować
            cudze dzieci które nie biły się, krzywdy nikomu nie robiły, po prostu jak to
            dzieci szalały.

            Jeśli ta mama z jakichś powodów woli spokojne zabawy to ma setki możliwości,
            piaskownica, huśtawki, stawik z kaczkami, spacer w alejce, dlaczego jednak
            narzuca jakiś model aktywności innym dzieciom które akurat wolą bawić się
            żywiołowo?
    • blanqua Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 30.08.04, 22:02
      jasne, że w pewnych sytuacjach można oceniać.I nie przesadzajmy z tymi dziećmi
      bez urazów czy pod specjalną opieką.
      teraz nawet dzieci ciężko chore, upośledzone integruje się ze zdrowymi.
      I jakież to miałyby być choroby, które uniemożliwiają korzystanie ze zjeżdżalni
      i karuzeli dziecięcej?
      To po prostu histeria i nadopiekuńczość mamusi Patryczka.
      Ale nawet jeśli chce trzymać swoje dziecko pod kloszem to jakim prawem rozgania
      inne, poucza je i psuje im zabawę?
      Oj, tutaj to już bym powiedziała co myślę, nic jej do innych dzieci, powinna z
      daleka się trzymać.I nie niszczyć zbawy głupim straszeniem
      Blanka
    • mamaszyma Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 31.08.04, 09:20
      Mój synek ma prawie rok i mam nadzieję, że ja nie będę taka mamą, chociaz
      momentami wydaje mi się, że mam zadatkiwink Jak będę latać po palcu zabaw i
      wołac Szymonku uważaj! to jak mnie któras z Was usłyszy, to bardzo proszę o
      potężny cios w głowę, dla otrzeźwienia...
    • fasolka99 Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 31.08.04, 09:54
      Taak, to sie niestety czesto widzi i mi tez zal tych dzieci... Co to za
      dziecinstwo? Pewnie ubrudzic tez sie nie moga... Pamietam komentarze na placu
      zabaw pewnego cieplego letniego wieczoru, oczywiscie bylo po deszczu, jak to
      tego lata mialo we zwyczaju, gdy pozwolilam moim dzieciom taplac sie w blotku.
      Moj dwulatek w kaloszkach brodzil w kaluzy i raczka odcedzal blotko. Ladnie
      potem wygladal, hi hi. Troszke sie zamoczyl, ale to bylo tuz przed 19, zaraz i
      tak szlismy na bajke, wiec stwierdzilam, ze jak przez chwile bedzie mokry, to
      sie nic nie stanie. Ale babcie i jeden tatus (!) z placu zabaw mieli inne
      zdanie... Ciekawe, co by powiedzieli, jak by zobaczyli, ze podczas wakacji tak
      sie dzielnie taplal w kaluzy z innymi dziecmi, ze wode z kaloszy wylewalam smile))
      • liliana22 Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 31.08.04, 11:05
        Moja przyjaciółka mawia, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Myślę, że
        dużo w tym racji. Moje dzieci mam nadzieję zaliczają się do tej drugiej
        kategorii.
        Też żal mi Patryczka...
      • dslonce Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 03.09.04, 15:57
        Nawiązując do taplania się w błotku: moja mama twierdzi, że mi zawsze
        pozwalała, wkładałam kalosze i szłam brodzić po kałużach, ja niestety nie
        pamiętam tych błogich chwil, ale zamerzam je nadrobić z moim synkiemwink Efekt
        chodzeia po kałużach był taki, że jak szliśmy z wizytą w deszcz i nie można
        było się pobrudzić, to ja się nie brudziłam i nie pędziłam jak zerwana z
        łańcucha do najbliższej kałuży. Więc nawet pewien efekt wychowawczy udało się
        uzyskaćwink
        dag
    • marianka15 Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 03.09.04, 18:45
      Macie rację, drogie mamy, że nie wolno chować dziecka pod kloszem. Ale
      spójrzcie na to z nieco innej strony.
      Czytając post antoniny od razu zwróciłam uwagę na fragment: szybko kręcąca sie
      karuzela, zeskakujące i wskakujące dzieciaczki, można powiedzieć - dziki pęd.
      Przecież zawsze może sie wydarzyć jakiś nieprzewidziany wypadek. I wtedy
      oberwie sie pierwszej lepszej matce stojącej najbliżej karuzeli, że nie
      dopilnowała. Matki poszkodowanych dzieciaczków w gniewie mogą być
      nieobliczalne. I to nie jest ich wina.
      Są więc wg mnie dwie strony medalu. Obca kobieta nie powinna dyrygować cudzymi
      dziećmi, ale też weźmy pod uwagę, co mogłoby się stać gdyby.... No właśnie -
      gdyby... Wypadki mogą sie zdarzać nawet na prostej drodze, więc taka karuzela
      też stanowi jakieś potencjalne niebezpieczeństwo. Pewnie mnie zakrzyczycie: nie
      można przez całe życie roztaczać nad dzieckiem parasola ochronnego. Racja, nie
      wolno - i też się nie da. Ale kiedy na naszych oczach zdarza się nieszczęście,
      to skąd w nas matkach bierze sie poczucie winy, że mogłyśmy zapobiec tragedii?
      Może ta kobieta już coś podobnego przeżyła? Przecież nie znamy jej życia... A
      może rzeczywiście jest rozhisteryzowaną mamuśką... A może tylko ja wyobraziłam
      sobie tę karuzelę zbyt szybką i zbyt niebezpieczną... Może to kwestia
      interperetacji.
      • antonina_74 Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 03.09.04, 23:04
        zasadniczo masz rację, bo oczywiście chłopcy mogli pospadać z tej karuzeli i
        nabić sobie po guzie. Jak na mój ogląd /stałam obok/ to guz byłby
        najgroźniejszym możliwym urazem. Jasne że w każdej energicznej zabawie dzieci
        mogą sobie coś zrobić, jasne że bywają nieszczęśliwe zbiegi okoliczności i
        pewnie była szansa jedna na tysiąc że któryś spadnie i, nie wiem, złamie nogę.
        Mój Kuba sam w wieku 2,5 roku spadł z 30 cm kanapy na dywan i złamał rękę. Co
        nie znaczy że od tej pory ma zakaz wstępu na kanapę smile

        Jeszcze jedno co ma wpływ na moje spojrzenie na sytuację - ta kobieta miała
        taki specyficznie nieprzyjemny sposób bycia, jak ktoś kto się bardzo usilnie
        stara być miły dla dzieci. Miałam wrażenie że "pod spodem" wcale tych /obcych/
        dzieci nie lubi a "na zewnątrz" próbuje być słodka: "a teraz chłopcy usiądźcie
        ładnie..."
    • luxonna Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 03.09.04, 22:13
      ja nie latam za swoim dzieckiem i powiem Wam z przykroscia,że ciagle spotykam
      sie z oskarzeniami o niedbalstwo i lenistwo, bo jestem "mloda" i "nie chce mi
      sie" porzadnie zajac dzieckiem... sad(((((( a ja po prostu uwazam ze nie ma
      sensu chowac malej pod kloszem...
      • katse Re: mama rządzi na placu zabaw...i psuje zabawę 04.09.04, 21:16

        oj dzisiaj byla u mnie kolezanka. tez mama, ale juz osmiolatka.

        i super bylo...

        och rany zawalu dostane

        uwazaj

        oj moje serce

        wzduchala tam na ewolucje i akrobacje Mlodej

        a ja. nic jej nie bedzie

        najwyzej guza nabije

        K
Pełna wersja