Dodaj do ulubionych

Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola

03.11.14, 00:21
W Wielkiej Brytanii można w Polsce nie.
Dzieci w angielskim przedszkolu kaszlą, mają katar i nikt się tym nie przejmuje.
W Polsce dziecko z temperaturą powyżej 37 jest uznawane za chore i nauczycielki dzwonią po rodzica by je odebrało.
Co o tym sądzicie? Dlaczego w Anglii przyprowadzają do przedszkola chore dzieci a w Polsce jest to wysoce naganne?Dlaczego w Anglii nauczycielki nie dzwonią po rodzica gdy dziecko lekko gorączkuje a w Polsce od razu go wzywają?
Pisząc "chore" mam na myśli kaszel, katar i lekką gorączkę.
Bo nie sądzę żeby nawet w Wielkiej Brytani pozwalano by do przedszkola przyprowadzano dziecko z anginą czy na antybiotykoterapii.
______________________
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Przyprowadzacie czasami dzieci zakatarzone do przedszkola/żłobka?
Ja przyznam, że z gorączką - nigdy ale kaszlące tak...Po wyleczonej infekcji moje dziecko potrafiło kaszleć i 3 tygodnie. Gdybym miała z nim siedzieć w domu nie starczyłoby mi opieki i urlopu. Razi mnie jednak gdy rodzice przyprowadzają kaszlące, zakatarzone dziecko a moje jest dopiero co wyleczone...
Obserwuj wątek
      • 3-mamuska Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 02:05
        tankky napisała:

        > W Polsce-żeby dziecko nie zaraziło innych. W Anglii-są fajniejsi i nie obchodzi
        > ich, że pół grupy się zarazi.

        Bo w Polsce jak dziecko ma katar to trzyma sie je w domu 2 tygodnie i wykupuje pol apteki leków.
        W UK wiedza ze dziecko musi nabrac odporności ,a nabiera ja maja doczynienia z bakteriami i wirusami. Dzis temu chorują rok w przeszły i to nie za często bo sie dzieci nie trzyma pod kloszem i nie przegrzewa.
        • tijgertje Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 07:56
          W Anglii jak W Holandii. Dzieci majace kontakt z innymi (niekoniecznie smarkajacymi) zawsze beda cos lapac. Katar, pokaszliwanie i stan podgoraczkowy (bo 37 z haczykiem to jeszcze dlugo nie goraczka) jest uwazane za normalny etap rozwoju ukladu odpornosciowego dziecka i nikt sie tym specjalnie nie przejmuje. Maluchy smarkaja na okraglo, ale za to co maja odchorowac, odchorowuja w ciagu 2-3 lat, potem od 5-6-latkow wzwyz w zasadzie poza lokalnymi epidemiami jelitowki czy grypy w klasach dzieci sa zdrowe. To nie to, co sama pamietam z wlasnego dziecinstwa, gdy w zasadzie przez caly etap edukacji ciagle cos lapalam i siedzialam tygodniami w domu na stercie lekow. Z synem (10 lat) u lekarza domowego nie bylam juz dobrych kilka lat (niestety musimy odwiedzac roznych specjalistow). W ubieglym tygodniu oboje z mezem chorowalismy, syn byl jedynym, ktory nawet kataru nie zlapal.
        • mama-008 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 04.11.14, 12:16
          jakbyś miała dziecko z obnizoną odpornością i pare tyg w szpitalu spędzonych z chorym dzieckiem tez bys miała takie zdanie???

          nie znam matki na etacie która z byle katarkiem siedzi z dzieckiem w domu na zwolnieniu wiec nie koloryzuj już z tym że zaraz pol apteki kupione i przegrzane dziecko w domu bo fantazjujesz już
    • boo-boo Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 08:16
      Bo w PL odchorowanie byle jakiego kataru trwa dłużej niż w UK z tego względu, że odporność dzieci w PL jest bardzo niska i organizm sobie tak łatwo z bzdurnymi infekcjami nie radzi- to dzięki ładowaniu w dziecko tony leków- w tym antybiotyków bez potrzeby. Jak w PL dzieci maja nabierać odporności gdy byle infekcja i od razu antybiotyk- takie coś widzę u dzieci moich wszystkich znajomych z PL, do tego lekki wiatr, temperatura powyżej 10 stopni,a dzieci w kurtkach i czapkach zimowych poubierane. Nie dalej jak miesiąc temu w PL- owszem chłodniej niż normalnie, a tu dzieci w południe w kurtkach zimowych i czapkach- moje swetry i gołe głowy. Mój niespełna pięciolatek chory nigdy nie był, gorączka jednodniowa mu się zdarzyła kilka razy, katar trwa maksymalnie 3 dni- 2 razy do roku mu się zdarzy, antybiotyku nigdy w życiu na oczy nie widział, dwulatka katar ze dwa razy miała i to na tyle.
    • mikams75 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 08:25
      dlatego, ze dzieci w pl maja tak slaba odpornosc, ze jedno dziecko z katarem na cala grupe wykonczy co najmniej pol grupy a czesc skonczy w szpitalu z zapaleniem pluc (o tym sie dowiedzialam na forum - jedno z katarem i pozamiatane dla reszty grupy). Dodatkowo dzieci sa kiszone w przegrzanych salach i bakterie i wirusy maja swietne warunki do rozwoju.
    • rulsanka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 08:48
      Zawsze przyprowadzam z katarem i kaszlem o ile dziecko ma dobre samopoczucie. Nigdy po nocy przebiegającej z gorączką czy wymiotami, nawet jeśli rano dziecko wygląda na zdrowe. Nigdy z wysypką. 2x zostałam odesłana po zaświadczenie od lekarza, że dziecko zdrowe (raz miało katar, innym razem kaszel) i w obu przypadkach lekarz nie miał wątpliwości, że dziecko może chodzić do przedszkola. Zaświadczenie dostawałam bez żadnych negocjacji.
      Z kolei raz miałam problem z przedszkolem, które nie zgodziło się podać dziecku syropu na refluks (zalecenie lekarza), argumentując, że "dziecko się może zakrztusić". Zmieniliśmy przedszkole i tam już problemu nie było.
    • kumikumi Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 09:13
      Witam, moje dziecko chodzi do warszawskeigo prywatnego przedszkola, gdzie rodzice nie panikuja jak dziecko ma katar, kaszel, chodza smarkają i dzieki temu uodparniają moje dziecko...każda inefkcja to najlepsza szczepionka i tyle...owszem, jak dziecko się xle czuje i ma grączkę zostaje w domu...w innym przypadku nigdy...jakoś wsyztskie dzieci i rodzice sobie z tym swietnie radzą. Nikt ich nie faszeruje lekami, nie trzesie sie nad nimi...niestety ale te matki, które się trzesą musza dłużej walczyc ze słaba odpornością swojego dziecka...czasem się słyszy-przyprowadzasz dzieco z katarem- u twojego się kończy na katarze a moej od tego ma zapalenie płuc-to wsyztsko wina twojego dziecka, bla bla bla...a prawda jest okrutna, niestety to dziecko, które od zwykłego kataru dostaje czestych powikłań powinno zostać odsunięte na peiwen czas od równieśników...moze jest zywczajnie słabsze i potrzebuje czasu- w domu , z mamą, a nie z zagilonymi ZDROWYMI dziećmi, których organizm uczy się walczyć...dopóki rodzice nie zrozumiej, ze infekcji ich dzieci to tylko zwykła gra układu odpornościowego będziemy mieli porażkę. Pewnie zostanę zliczowana za takie słowa, ale trudno...najwazniejsze, ze moje metody przynosza korzyśi- dziecko 4 lata, 2 rok w przedszkolu, 1 antybiotyk i to w wakacje na zapelenie ucha.... smile
      • rulsanka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 11:26
        Akurat mokry kaszel jest zazwyczaj po katarze. A suchy występuje na początku infekcji, wtedy gdy się najbardziej zaraża. Poza tym suchy kaszel towarzyszy np. grypie, pokasływanie może pojawić się przy anginie. Jeśli miałaby nie prowadzić z kaszlem, to właśnie z suchym. Ostatnio mój starszy syn kasłał właśnie suchym kaszlem i miał coś w stylu grypy (gorączka, suchy kaszel, ból mięśni). Na szczęście po 2 dniach nieobecności objawy minęły i poszedł do szkoły a nawet na basen.
    • mamma_2012 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 10:11
      A ja dzis zaprowadzilam dziecko, które w czwartek odesłano, bo ma gorączkę. Pojechałam do lekarza, po drodze gorączka znikła mimo, ze leków nie dawalam (taka to była gorączka)
      Lekarz stwierdził lekkie przeziębienie syropek, nurofenik, bo przeciwzapalny i tyle. W piątek dziecko z glutem, troche kaszlu, ale absolutnie nie chore, przetrzymalam, bo nie chciałam krzywych spojrzen. Poganial po dworzu w piątek i przez weekend, wyszalal sie, wywietrzyl, na podawaniu syropkow polegałam, bo wszystko ladowalo poza buzia, więc odpuscilam. Dzis poszedł do przedszkola (lekki glutek, lekki kaszelek) wywołując mocne zdziwienie, ze już po chorobie. Tyle, ze w zeszłym roku chodził do żłobka, gdzie na nikim katar nie robił wrażenia, dzieciaki miały bardzo wysoka frekwencję, a poważne choroby były rzadkością. Tyle, ze w żłobki dużo było cudzoziemców.
      Szczepionki z wirusów i innych dzieci potrafią zdziałać cudawink
      • manala Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 10:49
        No nie wiem...Również puszczam dziecko do żłobka gdy ma jedynie lekki katar lub kaszel bez pogorszenia samopoczucia czy gorączki ale np. w październiku syn był w żłobie całe 5 dni bo ciągle wysoko gorączkował i skończyło się antybiotykiem. Dziś poszedł po raz pierwszy po 2 tyg nieobecności i ciekawa jestem ile pociągnie...
        • rulsanka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 11:34
          Niestety tak bywa, że po niektórych infekcjach wirusowych jest osłabiona odporność i szybko łapie się następną. Mój niespełna dwulatek tak miał w czerwcu-lipcu. Cały rok szkolny chodził do żłobka i miał 1 raz gorączkę. A w czerwcu zaczął się ciąg infekcji. Najpierw kilka dni gorączki 40st (prawdopodobnie trzydniówka), po 2 tygodniach znowu coś z gorączką i po kolejnych 2 angina wirusowa z wysoką gorączką. Na szczęście bez antybiotyków. Odporność wróciła do normy. Pierwsza gorączka od lipca zdarzyła się w piątek, nie zbijałam, przeszło. Dziś normalnie w żłobku.
          • kondolyza Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 17:14
            Dla mnie katar to absolutnie nie choroba. Moje dzieci maja katar w zasadzie non stop z przerwa od kwietnia do wrzesnia. Smarknie jak wyjdzie na dwor,jak wchodzi do cieplego, po nocy czasem.
            Kaszel zalezy. Mija corke kaszle,co tydzien jest oslychiwana,czystp,ale kaszle. Bez gorsczki. Ani sie nasila ani slabnie. Przez weelend slabnie. Nie wiem,jakis draznuacy elemwnt w przedszkolu? Ukryty grzyb czy co?
            .osobiscie uwazam ze jesli dziecko czuje sie dobrze,nie jest rozbite,marudzace,nie goraczkuje,nie wymaga lekow czy zabiegow w ciagu dnia to idzie bo w przedszkolu ma lepiej niz nuda w domu.
            Zostawiam.w domu gdy ma gorsczje,biegunke,wymioty,gdy jego stan niepokoi mnie na tyle ze umawiam wizyte do lekarza,choroby wysypkowe-rumien,ospa,bostonka.

            Osobiscie nie mam zadnych emocji wobec innych dzieci i nie ruszs mnie glut kaszel czy nawet ospa w rozkwicie. Bo wiem doskonale ze mieszkajac w miescie zarazamy sie non stop i to niekoniecznue od tych jawnie chorych. Mniej grozny bedzie chory z pelnym wykwitem krost bostonskich niz inne bezobjawowe ktore wlasnie rozsiewa bedac tydzien przed zachorowaniem.
            Wiadomo ze najbardziej intensywne zarazanie jest do 2 tyg PRZED infekcja.
            • aga.1975 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 07.12.14, 10:07
              A skąd ty wzięłaś te najintensywniejsze zakażanie na 2 tygodnie przed rozwojem objawów infekcji ?
              Moze troche poczytaj , to nie boli. Kazda choroba ma swoj specyficzny okres inkubacji , zalezy on także od stanu ukladu immunologicznego organizmu zaatakowanego. Np ospa zaraza na 48 h przed pojawieniem sie wykwitow a czas inkubacji od zarazenia do wysypki to srednio 2 tyg ,, rotawirus w nieznacznym stopniu potencjalnie moze zarazac na 24h przed wystapieniem objawow, mega ogromne ilosci wirusa znajduzja sie w kale, wymiocinach, nieco mniejsze w slinie u osob z objawami , a kal jest zarazliwy zazwyczaj do 7-10 dni od wyzdrowienia . I tenze rotawirus jest oporny na temperature (zyje do +60-70 stopni i do -20 stopni celcjusza na wszelkich przedmiotach i zabawkach. Nie dziala na rota nic prócz chloru np podchloryn sodu, zadne mydla spirytusy czy inne odkazajace srodki . Grypa wylega sie od 4 h do 48 h od zarazenia ,wiec dziecko zadne 2 tygodnie wczesniej nie zaraza itd
    • doti_2 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 18:15
      może dlatego że w Polsce opiekun może wziąć 60 dni opieki na dziecko, a w przedszkolu nikt się nie certoli żeby dzieciom przypomnieć o wytarciu gluta. A w Anglii możesz sobie wykorzystać urlop płatny lub nie więc ekonomia prostuje zarówno rodziców jak i przedszkola. proste...
    • klubgogo Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 19:42
      Moje dziecko chodziło z katarem i kaszlem, ale sorry, każda podwyższona nawet temperatura to czasami ogólne rozbicie, osłabienie, więc pozostawienie dziecka w domu jest wtedy jak najbardziej zasadne. Prowadzenie dziecka z temperaturą w siedlisko wirusów i bakterii to już brak odpowiedzialności.
    • annubis74 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 23:13
      > W Wielkiej Brytanii można w Polsce nie.
      > Dzieci w angielskim przedszkolu kaszlą, mają katar i nikt się tym nie przejmuje
      > .
      > W Polsce dziecko z temperaturą powyżej 37 jest uznawane za chore i nauczycielki
      > dzwonią po rodzica by je odebrało.

      serio? dzwonią??? jakim cudem - tu przynajmniej pół forum sie szczyci ze swoje chore, kiochające, kaszlace prowadza a ich liberalne przedszkole wita takie małe glutki z otwartymi ramionami
      > Co o tym sądzicie? Dlaczego w Anglii przyprowadzają do przedszkola chore dzieci
      > a w Polsce jest to wysoce naganne?

      moje dziecko zakończyło ten etap edukacji - ale nie zauważyłam zeby mamusie od tych chorych były specjalnie pietnowane. w naszym przedszkolu panie wzruszały ramionami mówiąc ze to zabawa w policjantów i złodziei. dziecko przychodzi po lekach temperatura zaczyna rosnać po kilku godzinach, panie dzwonią, rodzice nie odbierają telefonu. dopiero po pracy odbieraja dzieciaka

      > o rodzica gdy dziecko lekko gorączkuje a w Polsce od razu go wzywają?

      lekko? czyli jak lekko. u dzieci za gorączkę uważa sie temp ok 38 st. u dzieci temperatura ma zwyczaj szybko narastać a w polskich przedszkoalch nauczycieli nie podaja leków przeciwgorączkowych. co powinny robić? przy jakiej temp. panie maja prawo niepokoić zapracowanego rodzica stanem zdrowia jego dziecka. widocznie dzwonia - bo - o naiwne - sadzą ze rodzice moga byc zaintersowani stanem zdrowia swoich pociech
      • mikams75 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 03.11.14, 23:39
        uwierz, za granica tez dzwonia jak dziecko ma goraczke a jak rodzic nie odbiera to ma ochrzan, przy powtorce moga rozwiazac umowe z dana rodzina a bywa, ze o miejsca ciezko. obowiazkiem rodzica jest telefony odbierac. Podaje sie nie tylko jeden umer telefonu.
        Ale moze trzeba miec poczucie obowiazku... ja jak np. prowadzilam szkolenia, to wolalam, zeby M byl dostepny tego dnia i pod telefonem w razie czego, bo naprawde trudno odbierac telefony prowadzac szkolenie i rownie trudno powiedziec ludziom, ktorzy zjechali sie z daleka, wlacznie z podroza samolotem, ze przykro mi, ale szkolenie musze przerwac, bo dziecko ma goraczke. W takiej stuacji to niestety ale spotkalabym sie z zerowym zrozumieniem problemu, chociaz stan zdrowia mojego dziecka by mnie bardzo interesowal. Nie kazda prace mozna rzucic i leciec natychmiast. Nie zawsze jest mozliwosc odbierania telefonow.
        • annubis74 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 04.11.14, 09:01
          > uwierz, za granica tez dzwonia jak dziecko ma goraczke a jak rodzic nie odbiera
          > to ma ochrzan, przy powtorce moga rozwiazac umowe z dana rodzina a bywa, ze o
          > miejsca ciezko.

          i chyba tu tkwi rozwiazanie zagadki... gdyby te same "zagraniczne" metody były stosowane w Polsce być może rodzice poczuwaliby się do odpowiedzialności. w Polsce maja swiadomość ze nic im nie grozi

          >W takiej stuacji to nie
          > stety ale spotkalabym sie z zerowym zrozumieniem problemu, chociaz stan zdrowia
          > mojego dziecka by mnie bardzo interesowal. Nie kazda prace mozna rzucic i leci
          > ec natychmiast. Nie zawsze jest mozliwosc odbierania telefonow.

          rozumiem takie sytuacje. rozumiem że praca wymaga czasem wyjazdów służbowych, wymaga czasem wyłaczenia telefonu - choćby na jakis czas. ale w takiej sytuacji jak sama zauważyłaś należy zostawić kogoś innego "na straży" - męża, partnera, dziadków albo nianię
          jak doskonale widać po wypowiedziach na tym forum niektórzy wyznaja zasadę - nie mam co z dzieckiem zrobić (bo muszę iść do pracy) więc podrzucam je chore do przedszkola i tam już niech sie przedszkole martwi co z tym fantem zrobić
          • mikams75 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 04.11.14, 14:20
            przez te kilka lat przy dziecku praktycznie nie chorujacym raz sie nam przytrafilo (na dwa wezwania), ze przez 3 godz. telefon byl nieodebrany (ja szkolilam, M w samolocie) a dziecko wymiotowalo po raz kolejny. Oberwalo sie nam za te niefrasobliwosc, wpisano w akta placowkowe. Musialam przepraszac i w sumie to ich swietnie rozumialam.A im nawet nie chodzilo o to, ze dziecko moze zarazac - bo to akurat nie jest problemem w niepolskich placowkach, dzeici nie padaja hurtowo od jednego zaraziciela. Po prostu opiekunka zaczela sie martwic, ze nam sie cos stalo i czy ktos w ogole odbierze dziecko... moze oboje mielismy wypadek? One wtedy nie wiedza co sie dzieje.
            O dziecko zadbaly jak mogly, ale tez nie kisily w sali - w planach bylo wyjscie do ogrodka, a ze moje dziecko sily nie mialy to ulozyly kocyki pod drzewkiem, daly poduche i sobie spalo na swiezym powietrzu. A ja po tym fakcie dalam nr telefonow do dwoch sasiadek, zeby w razie czego zajely sie dzieckiem, bo wypadki napraede chodza po ludziach i to nie musi byc sprawa zlej woli.

            Dodatkowo zasady sa proste i jasne dla wszystkich - katar czy kaszel nie przeszkadza, goraczkujace dziecko nie moze byc w placowce, a jesli chodzi o wymioty czy rozwolnienie to przy drugiej "akcji" rodzice sa proszeni o odebranie dziecka. Wg mnie jasnosc zasad dla wszystkich i konsekwentne przestrzeganie sa w tej historii najwazniejsze.
    • kumikumi Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 04.11.14, 09:27
      Ja mam z kim zostawić chore dziecko i takie zostawiam, ale dla nie tak jak podkreślałam wczesniej katar to nie choroba...baa...jak dziekco ma katar, kaszle jeszcze ale czuje sie dobrze my dostajemy zaswiadczenie, że dziecko może chodzić...wg pediatry ono jest JUŻ ZDROWE...mimo kaszlu, kataru...ludzie, przetsańce się trząść nad dziećmi bo tylklo im krzywdę robicie...oszem chore, gorączkujące, takie, które sie źle czuje zostaje bezwzglednie w domu ale w innych przypadkach to katowanie siebie i dziecka. przeraża mnie również odwrotny temat, beztroskich rodziców- czsami się zdarza, że dziecko ma 4-5 zapaleni oskrzeli, w ciągu roku, jakieś zapalenie płuc, a rodzice na siłę próbuje by chodziło w zdrowych okresach do przedszkola, obwiniają inne dzieci, że katarki rozsiewają itd itp...a wystarczy posłuchać zdrowego rozsądku i dziecko wypisać z przedszkola...ze skrajności w skrajność popadamy...ja jako dziecko łaziłam do szkoły z glutami, kaszelm i jakoś zyje, nigdy nie miałam zapalenia oskrzeli, płuc...
          • kumikumi Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 04.11.14, 14:26
            Ja również nie puszczam dziecko z gorączką...halo?...sama jak mam stan podgorączkowy to do pracy chodzę, oznacza to że moj organizm walczy...zaden internista nie da mi zowlnienia na taki stan...moje dziecko jak sie źle czuje rowniez zostaje w domu, ale bardzo zadko infekcje wirusowe ja kładą na tyle by jej nie puszczać- w zeszłym roku opuściła raptem 10 dni...
            • annubis74 Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 05.11.14, 09:07
              >zaden internista nie da mi zowlnienia na taki stan

              serio? mam wrażenie że każdy da. Ja w swoim zawodowym życiu (prawie 15 lat) byłam na zwolnieniu może 4 razy - raz w sytuacji kiedy jedyną dolegliwością był kaszel. wyobrażasz to sobie. taka jestem przerważliwiona że poleciałam z kaszlem do lekarza. Później okazało się że to krztusiec - a mogłam przecież zacisnąć zęby chodzic do pracy i zarażać spokojnie dalej.
              problem tylko w tym ze ty nie chciałabyś brać zwolnienia. w swoim przypadku. mozesz sobie robić co chcesz jesteś dorosła. ale twoje dziecko - jest - niestety - skazane na swojego rodzica. a rodzice są różni.... nie oszukujmy sie. nie każda matka wie najlepiej. nie każda chce najlepiej dla swojego dziecka. niektóre maja swoje dzieci gdzieś (i to nie tylko w kwestiach zdrowotnych). wasze dzieci wasza sprawa - szkoda tylko ze inne też muszą żyć ze skutkami waszej niefrasobliwości
              • wro-tka Re: Przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola 05.11.14, 11:39
                nie oszukujmy sie. nie każ
                > da matka wie najlepiej. nie każda chce najlepiej dla swojego dziecka. niektóre
                > maja swoje dzieci gdzieś (i to nie tylko w kwestiach zdrowotnych). wasze dzieci
                > wasza sprawa - szkoda tylko ze inne też muszą żyć ze skutkami waszej niefrasob
                > liwości

                wyjdź z tym apelem do osób z poza forum. bo tu ja raczej intencje widzę dobre. niekoniecznie spójne rozwiązania.
    • mama-008 ....dziwne pytanie... 04.11.14, 12:13

      odpowiem Ci: bo Twoje dziecko może chodzić do przedszkola non stop z katarem i kaszlem i czasami podwyższoną temperaturą a moje zarażone siedzi w domu miesiąc bo dla niego taka infekcja kończy się zapaleniem oskrzeli/płuc i antybiotykiem a potem izolacją po antybiotyku i siedze z nim miesiac na L4 a Ty jesteś spokojna bo odkurowałas 3 dni nurofenem na zwolnenieu/urlopie -dziecko i z kaszlem pusciłas do p-kola a moje na tym cierpi i kibluje w domu miesiąc!

      bardzo dobrze ze w PL jest takie podejscie. nie interesuje mnie co sie dziecie w GB

      w moim p-kolu poszła ost info do kazdgeo rodzica z prosba o opamietanie sie i nie przyrpowadzanie chorych dzieci bo własnie dla jednego dziecka to zwykły katar a dla drugiego powazna długa infekcja zaraz

      Tobie szkoda siedziec na zwolenieniu 3 -4 dni a ja potem musze miesiac siedziec przez bezmysla i durną matkę!

      PS nie pisałam osobiscie o Tobie ale ogólnie

      Ludzie - wiecej empaii - bo póki co każdy zauważa tylko swój czubek nosa i na innych gdzies.,..
      • 3-mamuska Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 12:21
        mama-008 napisała:

        >
        > odpowiem Ci: bo Twoje dziecko może chodzić do przedszkola non stop z katarem i
        > kaszlem i czasami podwyższoną temperaturą a moje zarażone siedzi w domu miesią
        > c bo dla niego taka infekcja kończy się zapaleniem oskrzeli/płuc i antybiotykie
        > m a potem izolacją po antybiotyku i siedze z nim miesiac na L4 a Ty jesteś spok
        > ojna bo odkurowałas 3 dni nurofenem na zwolnenieu/urlopie -dziecko i z kaszlem
        > pusciłas do p-kola a moje na tym cierpi i kibluje w domu miesiąc!
        >
        > bardzo dobrze ze w PL jest takie podejscie. nie interesuje mnie co sie dziecie
        > w GB
        >
        > w moim p-kolu poszła ost info do kazdgeo rodzica z prosba o opamietanie sie i n
        > ie przyrpowadzanie chorych dzieci bo własnie dla jednego dziecka to zwykły kata
        > r a dla drugiego powazna długa infekcja zaraz
        >
        > Tobie szkoda siedziec na zwolenieniu 3 -4 dni a ja potem musze miesiac siedziec
        > przez bezmysla i durną matkę!
        >
        > PS nie pisałam osobiscie o Tobie ale ogólnie
        >
        > Ludzie - wiecej empaii - bo póki co każdy zauważa tylko swój czubek nosa i na i
        > nnych gdzies.,..
        >


        Masakra zeby kisić dziecko 6-latka w domu miesiac.

        Moze gdybys sie tak nad nim nie trzasła ,to od 3 roku zycia wzmocniłby odpornośc .
        I wieku 6 lat nie byłoby problemu siedzenia w domu.
        • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 14:24
          Masakra zeby kisić dziecko 6-latka w domu miesiac.
          >
          > Moze gdybys sie tak nad nim nie trzasła ,to od 3 roku zycia wzmocniłby odpornoś
          > c .
          > I wieku 6 lat nie byłoby problemu siedzenia w domu.

          mój synek ma zespół Downa i niestety obniżoną odporność (to jest wpisane w zespoł wad genetycznych)
          chodzi do prywatnego przedszkola integracyjnego od 3 lat
          sa tam dzieci zdrowe ale i wczesniaki z problemami (czyli jak mój z obniżona odpornością), dzieci z rurką tracheo. itp przeróżne problemy zdrowtone
          jeśli jakas mama zdecyduje sie puścić dziecko do przedszkola z kaszlem i stanem podgorączkowym to wiem że mój zaraz będzie chory - i nie dlatego ze go jak piszesz kiszę w domu z katarkiem...(btw beznadziejnata Twoja riposta...) ja nie mam przyjemności z siedzenia w domu na L4 bo mam swietną pracę w której się realizuję

          ale owszem trzęsę się o niego jak piszesz...nie wiem ile razy ty żegnałas się z dzieckiem i wzywałas księdza na patologię nowoodkar...????

          wiedz ze na tym świecie sa dzieci z porblemami które również mają prawo do przebywania ze (?) zdrowymi (?) dziecmi ale nie zawsze te zdrowe dzieci mają "zdrowe" i normalne matki i to mnie przeraża...matka matki dziecka z porblemami nie zrozumie , a to taka sama matka tyle chce dla swojego dziecka jak najlepiej w tej całej jego nieszczęsnej egzystencjiwink

          miłego dnia
          • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 08:30
            > wiedz ze na tym świecie sa dzieci z porblemami które również mają prawo do prz
            > ebywania ze (?) zdrowymi

            jak najbardziej. nikt tego nie neguje. ale świat dzieci zdrowych jest taki, że nikt się z nimi nie certoli na rzecz dzieci chorych. każdy zagląda w swoją dziurkę. i robi po swojemu. tak jak jemu wygodnie. tobie byłoby wygodniej chodzić do pracy, w której się realizujesz. a mamie dziecka zdrowego też jest wygodnie chodzić do pracy. ona nie ma problemu z dzieckiem. ty masz. czy ona ma brać zwolnienia na wypadek twojego dziecka?

            > ale owszem trzęsę się o niego jak piszesz...nie wiem ile razy ty żegnałas się
            > z dzieckiem i wzywałas księdza na patologię nowoodkar...????

            ale nigdy nie będzie tak, że twoje doświadczenia dadzą do myślenia komuś kto tych doświadczeń nie ma.
            przykro mi, że wasze życie to nieustanna walka o życie i zdrowie. ale nie możesz też oczekiwać, że cały świat zwolni... bo świat leci dalej. tak bardzo, że nawet mamy zdrowych dzieci nie nadążają.
          • 3-mamuska Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 18:41
            Wiesz co , ty masz swoje powody żebyście trząść nad dzieckiem.

            Wiem ze dla dzieci z ZD moze sie tragicznie skończyć grypa.

            Wiec ty jest inna sytuacja.
            Zdrowia życzę twojemu synkowi.
          • murwa.kac Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 18:56
            mama-008 napisała:

            Cytatmój synek ma zespół Downa i niestety obniżoną odporność

            i dlatego cala grupa ma sie ugiac do Twojego dziecka?
            wybacz, ale nie kupuje tego.
            tym bardziej, ze osobiscie znam i to bardzo dobrze dziecko z zespolem. chodzi do przedszkola normalnie, choruje jak kazdy inny przedszkolak i rodzicom do glowy nie przyszlo wysnuwac specjalnych zadan odnosnie katarow u innych dzieci.

            plus, ze skoro ma obnizona odpornosc - tym bardziej nie powinnas kisic miesiac w domu tylko jak najwiecej na dworze i jak najwiecej z innymi dziecmi.



            Cytat wiedz ze na tym świecie sa dzieci z porblemami które również mają prawo do przebywania ze (?) zdrowymi (?) dziecmi

            przykro mi ale oczekujesz niemozliwego.
            WSZEDZIE bedzie jakies chore dziecko. WSZEDZIE. w przedszkolu, przychodni, w sklepie, na placu zabaw, w autobusie, w kinie, w cukierni etc.
            pod kloszem chcesz trzymac?
      • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 13:05
        bo Twoje dziecko może chodzić do przedszkola non stop z katarem i
        > kaszlem i czasami podwyższoną temperaturą a moje zarażone siedzi w domu miesią
        > c bo dla niego taka infekcja kończy się zapaleniem oskrzeli/płuc i antybiotykie
        > m a potem izolacją po antybiotyku i siedze z nim miesiac na L4 a Ty jesteś spok
        > ojna bo odkurowałas 3 dni nurofenem na zwolnenieu/urlopie -dziecko i z kaszlem
        > pusciłas do p-kola a moje na tym cierpi i kibluje w domu miesiąc!
        >

        ale to Twoje ma problem z odpornością.
        bo przeciętna infekcja powinna być zwalczona przez sam organizm.

        więc nie miej pretensji do zdrowego dziecka/matki ino pogłęb temat podniesienia odporności swojego dziecka.
        • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 14:30
          > ale to Twoje ma problem z odpornością.
          > bo przeciętna infekcja powinna być zwalczona przez sam organizm.

          jak pisałam wyżej mam dziecko z problemami
          ale czy uważasz że takie dzieci mają nie chodzić do przedszkola tylko siedzieć w domu i uwsteczniać się? dlaczego mam nie wymagac od władz przedszkola aby przestrzegali prostych zasad najprostszych jakie się da czyli nie wysyłanie chorych dzieci do p-kola i trzymania reki na pulsie (nie mam na mysli kaszelku z końca chorowania ale ewidentnego pojenia nurefonem dziecka w szatni przedszkolnej czy podawania w szatni syropów przeciwkaszlowych albo wycierania przez dziecko zielonych glutów w rękaw cały dzień w p-kolu )
          • paulinus2001 Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 15:52
            Jakoś trudno mi uwierzyć w to co piszesz. Przecież taki nurofen działa dopiero po jakimś czasie, coś ok poł godz. Skoro rodzic podaje go w szatni, to znaczy, że dziecko w momencie oddawania go paniom ma gorączkę i panie maja prawo odmówić przyjęcia takiego dziecka. A zielony katar to przecież żadna ebola, moje 1 dziecko jak ma katar to przeważnie jest on żółto-zielony, drugiemu z kolei zawsze leje się woda. Nie możesz oczekiwać, że ktoś będzie przekładał troskę o zdrowie Twoje dziecka nad np. swoją pracę. Nie każdy może sobie pozwolić żeby siedzieć miesiąc na zwolnieniu, powiedziałabym raczej, że mało kto, więc może spróbujesz spojrzeć na ten problem z perspektywy większości, a nie będziesz oczekiwać, że większość zrozumie jednostkę.
            • ta_karola Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 09:56
              No właśnie nie każdy może sobie pozwolić na częste zwolnienia. Ja byłam dwa razy na zwolnieniu i mi podziękowali w pracy za współpracę na do widzenia. I też w pracy mi się podobało, miałam z niej satysfakcję, fajny klimat, przełożeni odnosili się z szacunkiem tylko nie tolerowali zwolnień. Wiele kobiet jest w takiej sytuacji, zwolnienia w każdej firmie były źle widziane (pracowałam dotąd w czterech), wielu przychodziło z przeziębieniem do pracy, ja również. I co powodu nie choroby tylko zwykłego katarku mojego dziecka powinnam znów pożegnać się z kolejną pracą? A łatwo mi jej nie było znaleźć. A za co mam żyć? Czy mama z dzieckiem o obniżonej odporności zasponsoruje mi pobyt na bezrobociu? Oczywiście, że nie ale niech nie żąda, żeby moje dziecko z powodu zwykłego kataru nie przychodziło do przedszkola.
              W takiej sytuacji nie ma kompromisów.Rozwiązaniem byłoby to, że dzieci z obniżoną odpornością nie powinny być w jednej grupie z dziećmi bez tego problemu.
              • paulinus2001 Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 10:58
                Podpisuje się pod wpisem ta_karola. Bardzo dobrze to ujęłaś. Może matki dzieci z zaburzoną odpornością w końcu zrozumieją coś poza swoim punktem widzenia, bo choć same nam ciągle zarzucają, że widzimy tylko czubek własnego nosa, to w ogóle nie starają się zrozumieć innych matek. Tylko od razu, że matka która dziecko z katarem posyła jest zła, wyrodna, liczy się dla niej tylko kariera i kasa, najlepiej naślijcie na nas od razu MOPS i policję. Widać wy nie macie kredytu mieszkaniowego, pracy którą lubicie i do której lubicie chodzić ani problemów za co kupić dziecku buty na zimę, bo każecie nam głodować po to żeby wasze dziecko było zdrowe i gdzie tu sens i logika...
                • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 13:01
                  a może matki dzieci z natury zdrowych też postarają się zroumiec matki dzieci z problemami?
                  bo ja też mam kredyt hipoteczny i muszę szanowac prace swoja i jak i mój mąż
                  poza hipoteką i normalnym życiem i rachunkami mamy też rehabilitację logopede pedagoga i SI bo tego wymaga moje dziecko a placówki bezpłatne sa czynne 8-16 więc musze za ww płacić
                  nie moge chodzić na zwolnienie tak często bo trace kasę a moje dziecko zajęcia jak choruje

                  czy wg Ciebie powinnam może pozbyć sie problemu i oddac dziecko do placówki? a może zapytasz czemu nie usunełam ciąży skoro wiedziałam z czym to sie liczy mieć TAKIE dziecko?

                  wróć do mojego 1 zdania i nie tylko Ty masz prace na etacie i kredyty

                  PS bardzo dojrzały post koleżanki wyżej! nie ma co....
                  a może od razu odizolować dzieci z wadami i chore od tych zdorwych bo to przecież takiiiii kłopot dla Was drogie mamy...
                • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 16:20
                  >Tylko od razu, że matka która dziecko z katarem posyła jest zła, wyrodna, liczy się dla niej tylko ?>kariera i kasa,


                  ktora posyła dziecko chore do przedszkola - nie sprowadzaj wszystkiego do katarków

                  >najlepiej naślijcie na nas od razu MOPS i policję. Widać wy nie macie kredytu mieszkaniowego, >pracy którą lubicie i do której lubicie chodzić ani problemów za co kupić dziecku buty na zimę, >bo każecie nam głodować po to żeby wasze dziecko było zdrowe i gdzie tu sens i logika..

                  oczywiście jesteś jedyną osobą z kredytem hipotecznym, jedyną która pracuje bo musi zarobic na utrzymanie swoje/dziecka/rodziny
                  jednym słowem - matki które mają fanaberie typu nie posyłanie chorych dzieci do przedszkola to te które pracują dla zabicia czasu, z nudów. Mam bardzo wyrozumiałą dyrekcję - a jednak gdybym w kółko brała zwolnienia na córkę to też bym z pracy wyleciała. toteż przez okres przedszkolny zatrudniałam dorywczo nianię. Okazuje się że jestem frajerką która inwestuje w zapewnienie swojemu dziecku komfortu i dba o jego zdrowie (płacąc za to niemałe pieniądzę) tylkodlatego ze ktoś tak egoistyczny jak ty weychodzi z załozenia ze moze przyprowadzać swoje CHORE dzieco do przedszkola bo ma sytuację życiową która go w pełni usprawiedliwia
                  • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 09.11.14, 13:44
                    tak tak , uwielbiam te tłumaczenia - "ja mam kredyt hipoteczny musze dziecko chore czasami zaprowadzic do przedszkola bo mnie z pracy wyrzucą za ciągłe nieobecności.." żal...

                    to działa w obie strony - jaj dziecko zaraża więc jakaś inna matka idzie na L4 i siedzi ze swoim chorym. ale ta inna matka tez ma kredyt hipoteczny na głowie, pamietajcie o tym "bidulki".
          • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 08:23
            > ale czy uważasz że takie dzieci mają nie chodzić do przedszkola tylko siedzieć
            > w domu i uwsteczniać się?

            ale czy uważasz, że dzieci bezproblemowe mają siedzieć w domu, bo Twoje jedno jest problemowe?

            >dlaczego mam nie wymagac od władz przedszkola aby prz
            > estrzegali prostych zasad najprostszych jakie się da czyli nie wysyłanie choryc
            > h dzieci do p-kola i trzymania reki na pulsie

            ale jak Ty sobie to wyobrażasz. aby zadanie zostało wykonane poprawnie placówka codziennie przyjęcie dziecka powinna zaczynać od pomiaru temp, następnie badanie pediatry, no i najważniejsze crp.

            bo inaczej nie masz możliwości wykazać, że to dziecko ma świeżą infekcję a to starą niedoleczoną. bo granica przebiega płynnie bardzo pomiędzy jednym stanem a drugim.

            poza tym takie same kontrole powinny być w centrum handlowym, komunikacji miejskiej, kinie, pubie.
      • kumikumi Re: ....dziwne pytanie... 04.11.14, 14:39
        Bardzo ci współczuję, że masz chore dziecko, napewno i podziwiam, ale niekt z nas nie pisał o przedszkolach dla dzieci słabszych, nie wiem, jak działają przedszkola integracyjne, ale zapewne tam bardziej się sprawdza uwagę na odpornośc...nie zmienia to faktu, czy dziecko ma wadę czy jej nie ma...jego odpornośc jest chyba na tyle niska, ze chodzenie do przedszkola bym rozważyła czy wogóle warto...dziwie się, bo piszesz , ze dziecko choruje miesiącami do tego ma wrodzona obnizona odpornośc, że wasz prowadzący lekarz wogóle zgadza sie na przedszkole- znam dzieci, które po kilku antybiotykach w ciągu roku mają zakas uczęszcania do przedszkola...ja bym dziecko zabrała i nie narażała na choroby a jednocześnie pozowliła innym dzieciom nabierać odporności zgodnie z harmonogramem.
        • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 11:01
          >Bardzo ci współczuję, że masz chore dziecko, napewno i podziwiam, ale niekt z nas nie pisał o ?>przedszkolach dla dzieci słabszych, nie wiem, jak działają przedszkola integracyjne, ale zapewne tam >bardziej się sprawdza uwagę na odpornośc...nie zmienia to faktu, czy dziecko ma wadę czy jej nie ma...
          >ego odpornośc jest chyba na tyle niska, ze chodzenie do przedszkola bym rozważyła czy wogóle


          najwidoczniej nie jesteś w stanie w swoim małym móżdżku zrozumieć że niska odporność dziecka z Downem jest wpisana w zbiór innych dolegliwości z jakimi takie dzieci zmagają sie przez całe życie. czy jesteś w stanie zrozumieć to że w przypadku takich dzieci stymulacja, rehabilitacja kontakt z innymi jest jesszcze ważniejszy niż w przypadku dzieci zdrowych, których mamusie nie chcą opuszczać nawet jednego dnia cennej edukacji przedszkolnej bo a nuż przez to ich dziecko nie wyrośnie na geniusza. Takie przekonanie jakie prezentujesz przez dziesieciolecia powodowały izolację dzieci chorych i slabych. czasy się zmieniły ale nie w twojej małej egoistycznej głowce - przekonanej że najlepszym miejscem do upchniecia chorego potomka jest przedszkole - a jak ktoś ma z tym problem - to trudno
          • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 11:37
            > najwidoczniej nie jesteś w stanie w swoim małym móżdżku zrozumieć że niska odpo
            > rność dziecka z Downem jest wpisana w zbiór innych dolegliwości z jakimi takie
            > dzieci zmagają sie przez całe życie.

            a musi? skoro nigdy do tej pory nie miała styczności z zespołem downa?

            a czy Twój mały móżdżek oraz Twoja mała egoistyczna główka nie jest w stanie zrozumieć, że dyskusja powinna się odbywać na grzecznym poziomie?
            dyskusja to wymiana argumentów, każdy ma prawo do swoich, nawet jeśli nie zgadzają się z Twoimi. a Ty znów nie masz prawa wyskakiwać z małymi móżdżkami i egoistycznymi głowami, tylko dlatego, że ktoś ma inne poglądy.

            • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 13:34
              >a musi? skoro nigdy do tej pory nie miała styczności z zespołem downa?

              to znaczy ze sama żyje w jakieś izolacji... napewno umysłowej... spychając na margines świadomości fakt istnienia ludzi innych niż ona sama - co przyznasz jest rodzajem ograniczenia w postrzeganiu świata. Ja akurat też nie mam w swoim bliskim otoczeniu dzieci z zespołem downa - co nie oznacza wypierania takich lub innych osób ze swiadomości...
              zazwyczaj staram się zachować formy - przy tym wpisie tez sie starałam bo gdybym napisała to co naprawdę miałam na końcu języka usunięto by mój wpis - więc wierz mi stonowałam swoja wypowiedź
              • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 13:45
                wiesz co... dzieci z zespołem downa znam z widzenia. ot... spotykam ich na ulicy... i sama nie mam pojęcia, że mają osłabioną reakcję odpornościową.

                za to mam teraz dużą wiedzę o nowotworach, bo w rodzinie mieliśmy/mamy taki przypadek. i mogłabym Cię zagiąć swoją wiedzą. i też wyzwać od półgłówków, że nie wiesz... że nie masz pojęcia... że żyjesz w izolacji.

                w żadnej szkole nie uczą o zespole downa. tylko wspominają o niepoprawnym podzieleniu się chromosomów. spoty reklamowe mówią, że człowiek jak każdy inny - potrzebuje miłości, tolerancji. żaden artykuł kierowany do zdrowych odbiorców nie prosi aby nie kichać na osoby z zespołem downa.

                zatem daruj sobie takie wycieczki.
                • kasssannndra Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 14:10
                  Znam matkę dziecka z zespołem downa która za bardzo nie trzęsie się nad nim. Posyła malucha do przedszkola nawet zakatarzonego. W okresie jesienno - zimowym nie widziałam tego chłopca bez zakatarzonego noska. Matka nie pracuje, opiekuje się maluchem i mogłaby nie posyłać go do przedszkola ale chłopiec lepiej się tam rozwija. Nie narzeka że inne dzieci chodzą "obsmarkane" bo jej syn też tak chodzi. Niestety osoby słabsze muszą się dostosowywać. Jeżeli jednostce coś nie odpowiada to albo niech poszuka innego przedszkola (gdzie każde dziecko codziennie przynosi zaświadczenie lekarskie o tym że jest zdrowe), albo niech nie posyła go w ogóle.
                  • kalipso30 Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 20:38
                    Mam taką koleżankę, której dziecko od roku choruje dość ciężko. 5 zapaleń oskrzeli,, 1 zapalenie płuc, 2 pobyty w szpitalu..z uporem maniaka nadal puszcza dziecko do przedszkola...sama siedzi z drugim na wychowawczym, ale rozwój dziecka w prezdszkolu jest najważniejszy...ja wiem, rozumiem, że to jest naprawdę ważne, ale czy zdrowie nie jest ważniejsze,,,ja do przedszkola nie chodziłam jako dziekco i jakoś nie narzekam na gorszy rozwój, kłopoty jakiekolwiek smile Niestetyjest jeszcze inna kwestia- wiele kobiet woli rozwijać się zawodowo przedkładając to nad wychowaniem zdrowego dziecka...ja na szczęście nie narzekam na dzieci wypluwające płuca bo moje jest odporne ale gdyby nie było nie upierałabym się...
                    • fizmedka Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 09:25
                      I tu sie mocno zdziwie postawa tej kolezanki. Okazalo sie, ze moje dziecie ma zaburzenia odpornosci. Chodzilam z nia raz w tyg na zajecia do klubu malucha, gdzie nie bylo dzieci z oznakami infekcji. Przez ten czas czesto chorowala. Po wakacjach, gdzie podczas wyjazdu miala kontakt z dziecmi i znow ciezko zachorowala, a po powrocie wyladowala w szpitalu, Zrezygnowalam z chodzenia na te zajecia. Robimy sobie dlugie spacery po lesie, lub wzdluz Wisly. Spedzamy tak pol dnia. Zrezygnowalam z dzialalnosci , zeby moz opiekiwac sie cora, bo jej zdrowie jest najwazniejsze. Owszem corcia prosi zeby ja poslac do klubu, ale tlumacze jej ze na razie musimy poprawic jej zdrowie. Czekamy na wyniki badan i wizyte u immunologa i liczymy, ze kiedys bedzie troche lepiej. Dodam tylko, ze cora nie ma jeszcze dwoch lat.
                • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 05.11.14, 19:57
                  nie mam zamiaru licytować się z nikim na wiedzę o zespole downa, nowotworach (wiem więej niz bym chciała) lub innych przypadłościach bo to nie jest teleturniej tylko ludzkie życie. czyjeś życie. chciałam Tobie i poprzedniczce wskazać jak bardzo brakuje wam zwykłej ludzkiej empatii, choćby próby zrozumienia sytuacji innych. nie udało się - mogę powiedzieć jak zwykle - perspektywa na długość własnego nosa i nigdzie dalej.
                  • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 09:31
                    zrozumienie a zmuszanie kogoś do zmiany swojego stylu życia to zupełnie dwie inne sprawy.

                    nie udało się - mogę powiedzieć jak zwykle - perspektywa na długość wł
                    > asnego nosa i nigdzie dalej.

                    dokładnie... dokładnie to myślę o Tobie.
                    • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 10:31
                      >zrozumienie a zmuszanie kogoś do zmiany swojego stylu życia to zupełnie dwie inne sprawy.

                      tu tkwi problem - ze Ty i sporo innych nie dostrzegacie tego że funkcjonując w społeczeństwie nalezy dostosować się do jego reguł. Sugerujesz że jeśli czyjeś dziecko choruje po kontakcie z chorymi dziećmi w przedszkolu to powinno być izolowane w domu???
                      nie zauważasz że problem tkwi w nienormalnym podejściu do problemu wśró rodziców którzy chore dzieci przyprowadzają do przedszkola. moja córka w przedszkolu nie chorowała częściej niż jej rówieśnicy - jedyna różnica tkwiła w tym że jak była chora to zostawała w domu - a jej rówieśnicy szli do przedszkola. Muszę też zmartwić tych wszystkich którzy argumentują ze ich dzieci chodzą chore bo inaczej cenne chwile przedszkolenej edukacji by im umknęły. Wg opini nauczycielek córka była jednym z najlepiej radzących sobie dziecil, przygotowanych do szkoły - mimo że akurat jest z II półrocza 2008 - mimo nieobecności sposodowanych infekcjami
                                • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 13:10
                                  jednak jedna z mam tu piszących miała rację o tym małym móżdżku!
                                  obie z koleżanka wyżej na "q" macie je dość małych rozmiarów skoro prostnapisane i po polsku argumenty annubis do was nie trafiają - ona pisze naprawdę cos konstruktywnego nad czym warto chociaż chwile pomyśleć a wy jak zdarta płyta odbijacie piłeczkę i to z argumentami z doopy...żal, naprawdę żal.
                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 15:14
                                    Dokładnie rozumiem o czym annubis pisze, a mianowicie o tym, że w przedszkolnej szatni aż roi się od słaniających się dzieci. Annubis wie dokładnie, że dziecko pokaszlujące w rogu szatni na pewno ma świeżą infekcję; że dziecko które dostało gorączki o 11-tej na pewno rano dostało Nurofen i wredna matka w trosce o swoją karierę specjalnie pogoniła dziecię do przedszkola.
                                    Oraz to, że jej dziecko łapało typowe infekcje w przedszkolu nie było spowodowane nierozwiniętym układem immunologicznym, tylko brakiem empatii większości matek, które specjalnie przyprowadzały swoje chore dzieci, aby te specjalnie zarażały biedne i bezbronne dziecię annubis. Bo typowe infekcje wieku dziecięcego nie mogą mieć racji bytu, trzeba za wszelką cenę dzieci przed nimi chronić, aby układ immunologiczny nie wytworzył zupełnie zbędnych przeciwciał.
                                    Dziękuję za uwagę. tongue_out
                                    • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 15:27
                                      Bo typowe infekcje wieku dziecięcego nie mogą mieć racji bytu, trzeba za wszelką cenę dzieci przed nimi chronić, aby układ immunologiczny nie wytworzył zupełnie zbędnych przeciwciał.

                                      mogą, pod warunkiem że są przechodzone w domu a nie w przedszkolu do którego w tym czasie chodzą aktualnie ZDROWE dzieci tylko które na 99% zaraz będą chorymi dziećmi.

                                      a jak chcesz tak bardzo swoje dziecko uodparniać i wystawiac na choroby to przejedz się na oddział dziecięcy najbliższego szpitala wstaw dzieciaka na oddział niech tam się zaprzyjaźnia ze wszystkimi możliwymi chorobami - w podstawówce już będzie odporne na wszystkowink
                                      • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 06.11.14, 15:38
                                        Większość infekcji wieku dziecięcego to infekcje wirusowe, gdzie zarażanie następuje zanim wystąpią objawy.

                                        > a jak chcesz tak bardzo swoje dziecko uodparniać i wystawiac na choroby to prze
                                        > jedz się na oddział dziecięcy najbliższego szpitala wstaw dzieciaka na oddział
                                        > niech tam się zaprzyjaźnia ze wszystkimi możliwymi chorobami - w podstawówce ju
                                        > ż będzie odporne na wszystkowink

                                        Tak robiłam. Od najmłodszych lat chodziliśmy do supermarketów, odwiedzaliśmy rodzinę i znajomych w szpitalach, bez problemu gościliśmy u siebie zainfekowane dzieci, nie myłam dziecku rąk po każdorazowym zetknięciu się z piaskiem w piaskownicy.
                                        Obecnie jest w trzeciej klasie podstawówki, chora była tylko raz - na anginę.
                                        • aniasa1 Re: ....dziwne pytanie... 09.11.14, 00:41
                                          Tak robiłam. Od najmłodszych lat chodziliśmy do supermarketów, odwiedzaliśmy rodzinę i znajomych w szpitalach, bez problemu gościliśmy u siebie zainfekowane dzieci, nie myłam dziecku rąk po każdorazowym zetknięciu się z piaskiem w piaskownicy.
                                          Obecnie jest w trzeciej klasie podstawówki, chora była tylko raz - na anginę

                                          Q-fla znowu fantazjujesz. Czy ty mieszkasz poza cywilizacja? Ja w Warszafffce dawno nie widzialam dzieciaka w szpitalu jako odwiedzajacego, choc moze tu tylko ludzie bardziej rozgarnieci mieszkaja......

                                          nie myłam dziecku rąk po każdorazowym zetknięciu się z piaskiem w piaskownicy.
                                          Bo jesets brudasem i fleja.
                                          Obecnie jest w trzeciej klasie podstawówki, chora była tylko raz - na anginę.
                                          cyganskie dzieci tez nie choruja.....
                                          • mama-008 aniasa_1 09.11.14, 13:48
                                            Czy ty mieszkasz poza cywilizacja? Ja w Warszafffce d
                                            > awno nie widzialam dzieciaka w szpitalu jako odwiedzajacego, choc moze tu tylko
                                            > ludzie bardziej rozgarnieci mieszkaja......



                                            skąd jesteś?????

                                            Rodowity Warszawiak/Warszawianka nigdy nie napisze "Warszafffka"
                                            więcej szacunku dla rodowitych mieszkańców Warszawy i ich przodków walczących w powstaniu!!!!
                                            • aniasa1 Re: aniasa_1 10.11.14, 01:27
                                              ale q_fla by nie zrozumiala o ktorym miescie pisze. Jest zlowrogo nastawiona do "warszafki", dlatego specjalnie tak napisalam. Zreszta nie ona jedna. NIe denerwuj sie tak, to nie miejsce aby dyskutowac o Powstaniu Warszawskim - i nie zapominaj ze nie wszyscy uwazaja je za cos co powinno bylo sie wydarzyc....
                                            • annubis74 Re: aniasa_1 10.11.14, 12:23
                                              mama-008 jakkolwiek w temacie chorób przedszkolaków się z Tobą zgadzam to chyba przesadziłaś. pomijając znaczenie słowa "warszawka" to teksty o powstaniu w kontekście przedszkolnych gili są mocno nie na miejscu.
                                              • mama-008 annubis 12.11.14, 13:45
                                                sorry masz rację - nie miejsce aby pisac o PW
                                                ale nienawidze jak ktoś o moim miescie tak się wyraża
                                                jestem rodowitą warszawianką od kilku pokoleń - nie toleruję wyrażania się o Warszawie w taki sposób i nie ważne czy co ulica forum wirtualne czy dyskoteka
                                            • murwa.kac Re: aniasa_1 12.11.14, 19:06
                                              mama-008 napisała:

                                              Cytat Rodowity Warszawiak/Warszawianka nigdy nie napisze "Warszafffka" więcej szacunku dla rodowitych mieszkańców Warszawy i ich przodków walczących w powstaniu!!!!

                                              http://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gif

                                              tej pani juz poooodziękujemy! big_grin
                                              zmien dilera albo bierz pół big_grin
                                                • murwa.kac Re: aniasa_1 13.11.14, 11:55
                                                  mama-008 napisała:

                                                  Cytat człowiek ze słomy wyjdzie ale słoma z człowieka niewink

                                                  jak juz chcesz koniecznie błyszczeć na forum powiedzonkami, to zapamietaj ich prawidłowe brzmienie smile
                                                  • mama-008 Re: aniasa_1 13.11.14, 13:57
                                                    dobrze : masz prościej skoro o słomie przekaz nie dotarł:

                                                    człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka niesmile

                                                    rozumiesz już czy rozłożyc na czynniki pierwsze albo może DRUKOWANYMI napisac?
                                                  • ashraf Re: aniasa_1 13.11.14, 14:04
                                                    mama-008, kompromitujesz sie coraz bardziej... moze i jestes od 15 pokolen z Warszawy, ale widac nie byly to pokolenia najwyzszego gatunku, bo inaczej wynioslabys z domu tak podstawowe zasady jak ta, ze naprawde dobrze urodzony czlowiek nie chwali sie pochodzeniem, bo zadna w tym jego zasluga. I raczej twoi przodkowie nie walczyli o jazgoczace o gilach baby, ktore przywoluja temat PW w kontekscie zlobkowych perypetii dziecka. Pohamuj sie troche. A najlepiej po prostu zacznij poswiecac mniej czasu na oglupiajace seriale, a wiecej na zdobywanie wiedzy na temat ukladu odpornosciowego dziecka i zaleznosci jego funkcjonowania od liczby patogenow, z ktorymi styka sie dziecko.
                                                  • murwa.kac Re: aniasa_1 13.11.14, 16:23
                                                    bogu dzieci za wujka google i mozliwosc sprawdzenia, prawda wink

                                                    pograzasz sie co raz bardziej.
                                                    te pokolenia od wieki wiekow warszawskie to nie najwyzszych lotow jak sadzę...
                                          • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 09.11.14, 21:39
                                            Warszafffka? To gdzieś na prowincji? Bo nigdy nie słyszałam o polskim mieście z tak pokraczną bez inteligentną pisownią.

                                            Rozumiem że twoje dziecko wychodzi na plac zabaw w hermetycznym kombinezonie.
                                            Rozumiem również, że twoja chamska postawa nie uznaje Cyganów jako ludzi.
                                            W moim bloku mieszkają Cyganie: czyści i normalni ludzie.
                                            Ty masz inne, rodem z rynsztoka doświadczenia?
                                            Współczuję.
                                            • aniasa1 Re: ....dziwne pytanie... 10.11.14, 01:37
                                              Gdyby rzeczywiscie mieszkali w Twoim bloku to znalabys ich kulture, obyczaje, sposob postrzegania swiata.

                                              >>Rozumiem że twoje dziecko wychodzi na plac zabaw w hermetycznym kombinezonie<<
                                              Ty znowu nic nie zrozumialas. Zawsze Twoja dyskusja sprowadza sie do jednego: pyskowy. Moje dziecko chodzi na placyki ale przed wyjsciem z takiego zawsze, ale to zawsze idziemy umyc rece i siknac. Po powrtocie do domu pierwsze kroki do lazienki, wszyscy umyc rece, wiesz w cywilizowanym swiecie tak sie robi. To poprostu jest przyjemne.
                                              I nie widze powodu aby zapraszac dzieci chore chocby dlatego ze je szanuje, i szanuje ich rodzicow, o szacunku dla wlasnego dziecka nawet nawet nie wspomne bo to dla Ciebie obce doznanie.
                                              • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 10.11.14, 19:51
                                                > Gdyby rzeczywiscie mieszkali w Twoim bloku to znalabys ich kulture, obyczaje, s
                                                > posob postrzegania swiata.

                                                Ty za to zachowujesz się tak jakbyś mieszkała w buszu na bezludnej wyspie: brak kultury i jakichkolwiek zasad poszanowania drugiego człowieka, jego prawa do odmiennej mentalności.

                                                Moje dziecko chodzi na placyki ale przed wyjsciem z takiego zawsze, ale
                                                > to zawsze idziemy umyc rece i siknac. Po powrtocie do domu pierwsze kroki do l
                                                > azienki, wszyscy umyc rece, wiesz w cywilizowanym swiecie tak sie robi. To popr
                                                > ostu jest przyjemne.

                                                Nie rozumiesz prostego przekazu skrótów myślowych. Nigdzie nie napisałam, że nie myję dziecku rąk po przyjściu z placu zabaw, ale cyt "po każdorazowym zetknięciu się z piaskiem".
                                                Więc bądź tak miła (jeżeli to w ogóle jest możliwe, bo raczej sądzę, że nie jest) i nie konfabuluj jak annubis, bo robisz z siebie pośmiewisko.

                                                > I nie widze powodu aby zapraszac dzieci chore chocby dlatego ze je szanuje, i s
                                                > zanuje ich rodzicow, o szacunku dla wlasnego dziecka nawet nawet nie wspomne bo
                                                > to dla Ciebie obce doznanie.

                                                Nikt ci nie każe, ani do tego nie namawia. Każdy robi jak uważa. Moje dziecko nie żyje ogarnięte niezdrową paniką przed mikrobami - ma się bardzo dobrze.
                                                Ale zeby to zrozumieć potrzeba jasnego inteligentnego umysłu.
                                                tongue_out
                                    • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 08:42
                                      Do q_fla - przez 3 lata obserwowałam to forum i aż trudno uwierzyć ze przez 3lata jak zdarta płyta powtarzasz to samo, nawet jednej sekundy nie poświęcając na refleksje. Nie wiem czemu po raz kolejny zabieram głos w takim wątku- bo niestety szanse na przemyślenia ze strony twojej, wrotki i kilku innych są żadne! Mentalnie to ty ciągle siedzisz w przedszkolnej szatni z katarem zalegajacym ci w szarych komórkach i uniemożliwiajacym myślenie i chyba już tam zostaniesz nawet jak Twoje dziecko pójdzie na studia.
                                      Do wrotka - potraktuję Twoje słowa jako komplement. to prawda - dzielą nas lata świetlne w każdej dziedzinie
                                      • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 09:12
                                        > Nie wiem czemu po raz kolejny zabieram głos w takim wątku-

                                        Też nie mam pojęcia, przykro mi. tongue_out

                                        Me
                                        > ntalnie to ty ciągle siedzisz w przedszkolnej szatni

                                        Prawda! Czekam w tej szatni i czekam na ciebie mając nadzieję zarazić cię moim glutem pozbawionym paniki o charakterze manii prześladowczej. Może się zarazisz, twój organizm wytworzy tak bardzo potrzebne ci przeciwciała. Twój mózg aż piszczy za tym glutem... tongue_out
                                        • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 09:28
                                          > Prawda! Czekam w tej szatni i czekam na ciebie mając nadzieję zarazić cię moim
                                          > glutem pozbawionym paniki o charakterze manii prześladowczej. Może się zarazisz
                                          > , twój organizm wytworzy tak bardzo potrzebne ci przeciwciała. Twój mózg aż pis
                                          > zczy za tym glutem... tongue_out

                                          miłego czekania. rozumiem że Twoją życiową ambicją jest bycie żywą bronią biologicznąsmile
                                          nie doczekasz się... moje dziecko chodzi już do szkołu big_grin
                                            • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 10:47
                                              Q_fla: jak nie wiesz co napisać (a najwyraźniej nie masz juz pomysłu) to w oógle nie pisz bo faktycznie teksty teraz masz prosto z gimnazjum...a to komplement w sumie bo awansowałas z szatni przedszkolnej i podstawówki do gimbazywink)))))))
                                              • kumikumi Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 11:17
                                                Czy ty koleżanko troszkę nie przesadzasz z wypowiedziami? mama dziecka z zespołem downa raczej powinna być wyrozumiała i nie siać obraźliwych tekstów. Strasznie dziwi mnie taka postawa...ale jak mogę to jeszcze dorzucę od siebie poraz kolejny- twoje dziecko obraca się w w swiecie, gdzie zawzse wygrywa silniejsyz, zdrowszy- pogódź się z tym, ze to ty musisz sie dostosowac do wiekszości a więc do 90% dzieci, których zwykły katar nie rusza...a jesli już rozmawiasz obraźlwiie to nie będę dłuzna...a może zostaw tą swoją pasjonującą pracę i w ślad za niektórymi tutaj mamami weź dziecko do lasu, na łakę, daj mu nabrac odporności a nie puszczasz w świat a potem robisz wielkie oczy...
                                                • mama-008 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 11:31
                                                  Czy ty koleżanko troszkę nie przesadzasz z wypowiedziami? mama dziecka z zespoł
                                                  > em downa raczej powinna być wyrozumiała i nie siać obraźliwych tekstów

                                                  a co jest obraźliwego w tym co pisze o gimbaziewink))? one wyżej dowalały sobie o przedszkolnej sztaki itpwinka ja juz o gimnazjum nie mogę bo za obraźliwe??? wink)))
                                                  wyluzuj...
                                                  to że mam dziecko z zD nie znaczy że nie mam poczucia humoru a mam je i to ogromnewink)))

                                                  a może zostaw tą swoją pasjonującą pracę i w ślad za n
                                                  > iektórymi tutaj mamami weź dziecko do lasu, na łakę, daj mu nabrac odporności a
                                                  > nie puszczasz w świat a potem robisz wielkie oczy...


                                                  nie rzuce pracy bo napewno sobie nie zdajesz sprawy z tego więc wytłumaczę:
                                                  utrzymanie dziecka z wadą genetyczna kosztuje a państwo polskie daje mi 153 zł raz na miesiąc tylko
                                                  a jak rzucę pracę toPan Donald Tusk da mi 1100 złwink))))starcza na miesiąc rehabilitacji i logopedy prywatnie.

                                                  ale chyba po to sa przedszkola aby dziecko w jego wieku i z jego dysfunkcjami mogło egzystować na swoim poziomie i pobierać wzorce od zdrowych dzieci ...
                                                  no chyba że jestes z tych co to wolą takie dzieci widzieć w klatce,zamknięciu w 4 ścianach lub beczce - był taki w koło 1940 roku i pochodził z Niemiec i tez chiał idealnego świata...

                                                  ale nie muszę rezygnowac z pracy aby latać po lesie z synem, po kałużach, po górach i w zimny bałtyku też wariujemy latem - nie wiem czy cie to mocno zdziwi ale syn mój wie co do kałuża i świeże powietrze!

                                                  zaskodzić mogą mu jedynie inne dzieci które wloką niekiedy ze sobą do p-kola choróbska na czele z zielonym katarem który jest zaraźliwy i niestety oznacza chorobę co wiele z was chyba myli często - pamiętajcie: wodnisty i żółty gil jest OK - zielony JUŻ NIE bo taki zaraża!!!
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 14:19
                                                    mama_008, wiem, choć nie z autopsji, jak trudnym (a w polskich warunkach wręcz heroicznym) zadaniem jest wychowanie niepełnosprawnego dziecka. Niestety na tym forum słowa takie jak zrozumienie i empatia są blizej nieznane forumkom, które tylko na swoim punkcie są wrażliwe. Zaraz się dowiesz że heroizm jest Twoim obowiązkiem, że trudno aby Twoje niepełnosprawne dziecko stawało na drodze ich zasmarkanym dzieciomw zdobywaniu wiedzy.
                                                    mnie nieustannie dziwi - choć już chyba nie powinno - nie to, ze e-matki nie mają wspólczucia li zrozumienia dla innych, ze nie zawracają sobie głowy tym kogo ich chory dzieciak zarazi - ale to że ignorują kompletnie własne dziecko i jego potrzeby. Normalnie dzieci chore czują sie źle, sa rozbite, amrudne, wolą poleniuchować podczas choroby w domu -ale nie dzieci e-forumek. Potomstwo q-fli i wrotki nawet w gorączce jest w stanie sforsować każdą przeszkodę aby tylko dotrzeć do przedszkola - a kochajace matki nie bęą ich przecież powstrzymywać.
                                                    Z ciekawostek z tego forum - to że jest katar zwykły i niezwykły. oprócz tego dzieci e-forumek nie mają kaszlu i kataru tylko kaszelek i katarek. I malutką gorączunię na dodatek
                                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 16:10
                                                    Od dzisiaj przestaję traktować cie poważnie.
                                                    Konfabulujesz jak małe dziecko.
                                                    Dostrzegasz tylko to, co chcesz dostrzec, i to co pasuje do twojej wyobraźni.
                                                    Moje wyrazy współczucia dla ciebie, twoich bliskich i studentów.
                                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 10.11.14, 19:57
                                                    Mało tego, twierdziłam że jesteś inteligentna.
                                                    Porównując Cię do aniasy - jednak podtrzymuję - jesteś inteligentna.
                                                    Szkoda tylko, że dopowiadasz sobie to, co Ci pasuje.
                                                    Bardzo tym psujesz sobie wizerunek.
                                                    smile
                                        • aga.1975 Re: ....dziwne pytanie... 07.12.14, 11:01
                                          Panika a co to takiego potoczna nie trafiona nazwa strachu czy chodzi o napady paniki , ktore są zaburzeniem lękowym, mania to stan podwyższonego/drażliwego nastroju w uproszczeniu, a prześladowcze to mogą być np urojenia (czyli zaburzenia treści myslenia), których tu akurat nie zauważyłam. Jak sie chcesz posługiwać nazewnictwem psychiatrycznym, to sobie wygooglaj cokolwiek , atak to sie tylko kompromitujesz całkowitą nieznajomością tematu.
                                          Strach przed zakazeniem , zarazeniem nieuzasadniony i nadmierny to fobia, ale ja tego we wpisach nie zauwazylam. Jedynie lęk obawy o zdrowie dzieci , adekwatne do rzeczywistosci. I niczym sie z punktu widzenia psychopatologii nie rozniace od lęku przed utratą pracy u matek posyłających chore dzieci do placówek-bo ten lęk i obawy takze sa niestety uzasadnione w obecnym kryzysie gospodarczym i wyzysku jaki funduja swoim pracownikom korporacje.
                                      • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 20:08
                                        >Nie wiem czemu po raz kolejny zabieram głos w takim wątku

                                        no właśnie... po co?

                                        - bo niest
                                        > ety szanse na przemyślenia ze strony twojej, wrotki i kilku innych są żadne!

                                        80% innych. warto to przemyśleć.
                                        • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 07.11.14, 21:49
                                          >80% innych. warto to przemyśleć.

                                          masz jakieś potwierdzenie dla tych wyssanych z palca danych. głęboko chcę wierzyć że w tym kraju odsetek ludzi zdolnych do refleksji wynosi wiecej niż 20%. wiem że każdy Polak jak coś wymyśli to wypowaida się od razu w imieniu całego narodu ale mimo wszyswtko może nie jest aż tak źle jak mówisz
                                          • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 11.11.14, 15:05
                                            > masz jakieś potwierdzenie dla tych wyssanych z palca danych.

                                            policz nicki za i przeciw w tym poście i będziesz miała.

                                            wi
                                            > em że każdy Polak jak coś wymyśli to wypowaida się od razu w imieniu całego nar
                                            > odu ale mimo wszyswtko może nie jest aż tak źle jak mówisz

                                            gadamy na forum i wypowiadam się wg forum.
                                            niepotrzebnie nad interpretujesz wszystko.
                                            • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 12:24
                                              jeśli już zwracasz innym uwagę na pisownię - jak kilka postów wyżej to powinnaś wiedzieć że pisze sie NADINTERPRETUJESZ
                                              liczenie nicków na forum to żadna metoda badań statystycznych wiesz?
                                              • kondolyza Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 13:09
                                                Dzis rano.mialam taka sytuacje ze po prostu musislam dzieci wydlac do zlobka i przedszkola. Pobudka o 6:30. Inhalacje. Katarek do odkurzacza i porzsdne wyviagniecie gili.
                                                Potem clemastin zeby im.sie nie lało z nosow

                                                Chlopczyk dostal dodatkowo.nurofen bo.mial rano 38,4
                                                Nie mam z kim.ich zostawic. Maz z tesciami wyjechal na targi, moja mama 400 km stad, ja mam.psa tesviow do wyprowadzenia i audyt w firmie meza fo dopilnowania. Modle sie o kazda godzibe zeby jeszcze z przedszkola nie dzwonili,zeby goraczka nie wzrosla

                                                Mamy.nianie dorywcza ale wyjevhala na dlugi weekend i jeszcze nie wrocila. Naprawde nie mialam.dzis wyjscia
                                                • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 13:39
                                                  czego oczekujesz? oklasków? czy słów, ze to zupełnie zrozumiałe, ze w tej sytuacji robisz coś takiego. uważasz że przejmowanie się zdrowiem wlasnych dzieci to komfort na który niektórzy moga sobie pozwolić a inni absolutnie nie.
                                                  Napisałam juz wcześniej - rozumiem że cudze dzieci cię nie interesują ale żeby własne też nie.
                                                  zamiast się modlić zacznij myśleć
                                                  • kondolyza Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 14:17
                                                    Chcialam tym.wpisem.pokazac ze nawet tak przejeta mama jak.ja ma czasem.sytuacje bez wyjscia.
                                                    W zlobku i tak.lepiej bo.stale posilki,opieka,objawow zlych nie mial,smial sie,bawil,do tej.pory nikt nie dzwonil.wiec chyba nie dostal ponownie goraczki.do pracy na audyt po.prostu nie moglam go zabrac,firma zewnwtrzna,procedury,zabraliby nam certyfikacje,mamy w firmie pomieszczenia czystosvi itp.po.prostu nie moglam zabrac tam dzievka
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 13.11.14, 10:19
                                                    napisałam już powyżej - może masz problem z czytaniem. ja zatrudniałam opiekunkę - właśnie przez tak nieodpowiedzialne mamuśki - by kiedy moje dziecko jest chore miał się nim kto zaopiekować. Kiedy moja córka była poważniej chore - ja lub mąż braliśmy zwolnienie, pracowaliśmy w domu itp. Nie mam zamiaru tłumaczyć się z tego że dla mnie moje dziecko jest najważniejsze - podczas gdy wy licytujecie się która bardziej luzacko swoje dzieci zaniedbuje
                                                  • illegal.alien Re: ....dziwne pytanie... 13.11.14, 10:27
                                                    Nie, jezeli ktos nie czyta, to ty. Wszystkie z wymienionych przez ciebie opcji były niedostępne.
                                                    Gratuluje ci umiejętności przewidywania przyszłości i bycia przygotowanym na każda możliwa okoliczność. Naprawde, życzę ci, żebyś nigdy w zyciu nie była w sytuacji podbramkowej.
                                                  • kondolyza Re: ....dziwne pytanie... 13.11.14, 10:51
                                                    ja nie zaniedbuję dziecka. ja je tylko wysłałam z kaszlem, katarem po podaniu ibumu czyli jak spadła gorączka epizod.

                                                    ty chyba naprawdę jesteś kurą domową i nawet nie wiesz na czym polega certyfikacja audytora zewnętrznego. niby jak miałabym to zrobić "z domu" skoro audytor sparwdza działania w w realnych warunkach, sprawdzając zgodność tych warunków z normami m.in.czystości itp.

                                                    opiekunkę mamy dorywczą ale akurat wczoraj jak już chyba pisałam okazało się że nie wróciła do warszwwy po długim weekendzie.
                                                    opiekunka też może się rozchorować.
                                                    a na stałe nie wyobrażam sobie płacić nikomu 2500 zł za czekanie bo to wbrem moim zasadom żeby płacić za nic nierobienie. a każdy imnny dorywczo zatrudniony człowiek może mieć swoje plany a nie czekać aż mi dziecko zachoruje. nawet byłoby mnie na to stać ale to wbrew moim zasadom.
                                                    a już na pewno nie stać na to 80 % społećzeństwa żeby zatrudniać opiekunkę na wszelki wypadek i posyłać dziecko do przedszkola.
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 08:04
                                                    >ty chyba naprawdę jesteś kurą domową i nawet nie wiesz na

                                                    dowartościowałaś się już? poczułaś lepiej kosztem innych? usparwiedliwiłaś? To jak jest z tą opiekunką - jest czy jej nie ma? stać cię czy nie stać? bo na koniec wywodu to się już pogubiłaś
                                                    Tak jestem kurą domową, która ma fanaberie zatrudniać opiekunkębig_grin big_grin big_grin (a tak przy okazji strasznie to pogardliwe oskreślanie w ustach kobiety w stosunku do innych kobiet - które zajmują się domem i dziećmi)
                                                    nie wiem jaką firmę prowadzisz - ale chyba umiejętności logicznego myślenia w tobie nie wykształciła.
                                                • aniasa1 Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 23:40
                                                  Pozostaje tylko miec nadzieje ze inna rownie zapracowana i NIEZORGANIZOWANA mama posle swoje z rotavirusem - fajerwerki masz gotowe! Czy zastanowilas sie np co by sie stalo gdybys w drodze na audyt miala wypadek i trafila nieprzytomna do szpitala????? NIe, BRON BOZE nie zycze Ci tego, ale organizowanie sobie czasu tak aby nie miec 1 cm zapasu majac dzieci to powiem wprost : glupota, brak odpowiedzialnosci, idiotyzm. Nie wiem po co to pisze bo i tak nei pojmiejsz.....
                                                  • kondolyza Re: ....dziwne pytanie... 12.11.14, 23:58
                                                    Tu nie chodzi o marginesy czasu tylko o to ze sa w zyciu takie sytuacje ze wyjscia nie ma. Nikt nie organizuje chorob i wypafkow. Ty tego pewnie nigdy nie zrozumiesz bo jestes czyims wyrobnikiem.i cie to wali, a ja we wlasnej firmie musze po prostu musze o pewne rzeczy zadbac i nie ma takiej opcji zeby mnie nie bylo na tym.audycie bo to.moje dzialania podlegają certyfikacji a zalezy od tego przyszlosc setki rodzin bo wszystkich ktirzy u nas pracuja.
                                                    Nie mial rotawirusa tylko goraczke,jak widac nic straszmego bo nie wrocila,ot epizod.
                                                    Kiedys mialam tez tak ze znalazlam sie z dzueckiem.szpitalu,drugie podrzucilam sasiadce,mialo byc na 4-5 godzin az tata wroci ale problemy na lotnisku opoznily go o 24 godziny i co? To tez moja wina? Bo tak.zaplanowalam urosepse syna ze nie mialam wtedy opieki dla corki i.maz mogl mgłe czy wihure tak.zaplanowac ze byl idiotą nie mając zapasu...jak tak.mozna planowac czas zeby nie miec marginesu?
                                                    Jak ktos prowadzi nudne zycie codzienne to pewnie nie ma sytuavji podbramkowych,a jak ktos ma bardziej wymagajaca prace, intensywne zadania,podroze sluzbowe-wtedy wszystko jest mozliwe.
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 13.11.14, 10:13
                                                    Jak słusznie zauważyłaś nikt nie organizuje chorób ani wypadków - one się zdarzają... i rozumiem że takie tłumaczenie cię usprawiedliwia i rozgrzesza. I oczywiście tylko twoje życie jest na tyle skomplikowane, twoja praca na tyle wymagająca, a te co nie podrzucają chorych dzieci do przedszkola to nudne kury domowe, które przejmują sie swqoimi dziećmi z braku lepszych zajęć. Mistrzostwo świata w samousprawiedliwianiu
                                                  • kondolyza Re: ....dziwne pytanie... 13.11.14, 10:47
                                                    annubis74 napisała:

                                                    > te co nie podrzucają chorych dzieci do przedszkola to nudne kury domowe,
                                                    > które przejmują sie swqoimi dziećmi z braku lepszych zajęć.

                                                    właśnie tak uważam.
                                                    jesli Ty myslisz ze nigdy w zyciu zadna wyjątkowa sytuacja się nie zdarzy Tobie bo taka jesteś zapobiegliwa to naprawdę gratuluję wyobraźni, a raczej jej braku.
                                                    dziecko zagorączkowało, posłałam, bo mam na tyle doświadczenia i dystansu że wiem, że przy braku innych objawów klinicznych można dziecko posłać, i nie pomyliłam się, bo gorączka nie wróciła, dziś normalnie poszedł i nawet katar mu się zmniejszył po wieczornych inhalacjach.

                                                    a jakby Ci dziecko sepsy dostało to też być realizowała plan dnia bez zmian, żeby nie wyjśc na niezorganizowaną?
                                                    poważne życie dojrzałych ludzi polega na tym, że każdego dnia podejmuje się różne decyzje. a na 365 dni w roku zdarzy się taki, jeden, dwa czy u pechowców 5 dni gdy po prostu jest awaria, wypadek, pożar w pracy, jakaś panika mniejsza lub większa, zepsuty samochód, zatrzaśnięta na klatce schodowej babcia starowinka, zepsuty samochód męża 30 km od miasta docelowego, i rózne inne historie. zdarzy się zaplanowany pobyt w szpitalu, zdarzy się choroba współpracownika i posłanie dziecka wówczas z katarem, kaszlem do znanej placówki do której chodzi codziennie nie jest żadną zbrodnią tylko najprostszym możliwym wyjściem.
                                                    ja tego nie zamierzam nadużywać, ale wczoraj nie miałam wyjścia.
                                                    jasne jest że gdyby mi dziecko dostało wybroczyn i 40 st gorączki to nawet bym do pracy nie zadzwoniła tylko pędem na sor pojechała bo to sepsa, a skoro mieliśmy ostatnią szansę na przekładaną już wcześniej certyfikację i zależny od tego kontrakt na pół miliona i życie ludzi którzy czekają na te urządzenia medyczne w szpitalach na onkologii i położnictwie bo to kontrakt i na jego realizację wszyscy czekają.
                                                    ale ty tego nigdy nie zrozumiesz.
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 08:15
                                                    >jesli Ty myslisz ze nigdy w zyciu zadna wyjątkowa sytuacja się nie >zdarzy Tobie

                                                    myślę że lepiej od ciebie wiem jak nieprzewidywalne jest życie - raczej twoje słowa świadczą o braku doświadczenia i wyobraźni. ale takie rzeczy które da sie zaplanować - starm sie planować. Dzieci chodzące do przedszkola ZAWSZE mogą nagle zachorować - a lubią chporować w czasie najmniej odpowiednim. Mając ważny wyjazd służbowy, albo ważne zadania w firmie - po prostu wcześniej upewniłabym się ze opiekunka jest dostępna
                                                    >bo taka jesteś zapobiegliwa

                                                    staram się - mnie tego nauczyło życie - myślenia z wyprzedzeniem, dobrego planowania, robienia sobie planu B
                                                    masz - jak twierdzisz - tak istotne wydarzenie zawodowe i zdajesz się na przypadek - kiepski z ciebie pracodawca i organizator
                                                  • murwa.kac Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 08:54
                                                    annubis74 napisała:

                                                    Cytat masz - jak twierdzisz - tak istotne wydarzenie zawodowe i zdajesz się na przypadek - kiepski z ciebie pracodawca i organizator

                                                    dziewczyna nie zdala sie na przypadek.
                                                    to po pierwsze.
                                                    byla w sytuacji bez wyjscia.
                                                    ale Ty tego nie ogarniasz, bo po prostu nigdy takiej sytuacji nie mialas.
                                                    jak siedzialam w domu, podobnie jak Ty, tez lekkim twistem ogarnialam wszystkie zaskakujace sytuacje.
                                                    bo siedzac w domu jest po prostu ŁATWIEJ takie awarie ogarnac niz jak sie pracuje poza domem i jeszcze ma wlasna firme.

                                                    a po drugie - nie zaprowadzila z jelitowka, zapaleniem pluc czy ospa.
                                                    tylko lekka goraczka, ktora zaraz przeszla.
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 08:08
                                                    >Nie mial rotawirusa tylko goraczke,jak widac nic straszmego bo ?>nie wrocila,ot epizod.

                                                    o tym że nie wróci wiedziałaś już podając dziecku rano lek przeciwgorączkowy big_grin ;D ;D? ? ?
                                                    oszukujesz siebie czy innych? następnym razem wyślesz i z rotawirusem - bo tego będzie wymagać sytuacja (moja córka przy rota wymiotowała dokładnie co 12 godzin - pewnie wg twojego rozumowania w miedzyczasie mogłabym ją wysłać do przedszkola)
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 13:01
                                                    q-fla zawsze twierdziałaś ze nie prowadzasz do przedszkola chorego dziecka - tylko co najwyżej z "katarkiem". Tu wyraźnie dziewczyna pisze że dzieci były chore z gorączką, prawdopodobnie na początku infekcji - skoro wcześniej nie zorganizowała opieki nad nimi. Więc wszelkie wymysły o przewidywaniu tego jak infekcja się rozwinie można między bajki włożyć.
                                                    To mniej więcej tak zawsze usprawiedliwiały sie mamusie prowadzające CHORE dzieci do przedszkola - ze one mają wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju powody, ich sytuacja jest absolutnie wyjątkowa. I niezależnie od tego czy były bizneswomen czy takie z najniższą krajową - wszystkie tłumaczyły się tak samo.
                                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 13:41
                                                    Tak, wiem, ty masz patent na wszystko. Nikt i nic nie jest w stanie zburzyć twojej starannie ułożonej życiowej budowli z kart. Wiatr, jego podmuchy losu przecież nie istnieją. Jest czarne, albo białe.
                                                    Żal mi ciebie bardzo...
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 15.11.14, 07:05
                                                    >Żal mi ciebie bardzo...

                                                    niepotrzebnie, choć nie ukrywam ze chciałabym aby moje życie choć trochę wyglądało tak jak to opisałaś. Tylko ja się nie usprawiedliwiam przed ludźmi tym jakie to moje życie jest trudne, nieprzewidywalne i wyjątkowe
                                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 15.11.14, 08:40
                                                    choć nie ukrywam ze chciałabym aby moje życie choć trochę wygląd
                                                    > ało tak jak to opisałaś.

                                                    A wystarczyło by dostrzec, że wiele matek chciałoby aby ich życie choć trochę wyglądało tak jak twoje...

                                                    Tylko ja się nie usprawiedliwiam przed ludźmi tym jaki
                                                    > e to moje życie jest trudne, nieprzewidywalne i wyjątkowe

                                                    Skoro twoje życie jest tak trudne, nieprzewidywalne i wyjątkowe, to może potrzebujesz pomocy?

                                                    Mam też koleżankę samotną matkę wdowę z dwójką dzieci, która nie ma nikogo z rodziny do pomocy. Ona chętnie się z tobą zamieni, może wtedy docenisz i zrozumiesz.
                                                  • annubis74 Re: ....dziwne pytanie... 15.11.14, 19:36
                                                    nie wiesz nic o moim zyciu więc przestań się bawić w domorosłego psychologa
                                                    mimo, ze jesteś niegłupia to uważam ze swoją inteligencję wykorzystujesz w najbardziej głupi a w wielu przypadkach wyjatkowo obrzydliwy sposób.

                                                    nie życz źle nikomu (tak jak mnie przed chwilą) - bo podobno złe słowo wraca

                                                    a wszystkie twoje insynuacje, obraźliwostki, przytyki służą jednemu - udowadnianiu ze czarne jest białe...
                                                    ty i tobie podobne uważacie ze wszystko można usprawiedliwić bo wy macie jedyne w swoim przypadku szczególne powodu by postępować nie w porządku.
                                                    czytając ten wątek przyszła mi do głowy sytuacja opisywana niedawno przez gazety. zostawienie dziecka na lotnisku - rodzice mieli napewno ważne powody, w ich pełnym wrażeń życiu nie było też miejsca na zmianę planów. sytuacja bez wyjścia, co?
                                                    dyskusja z tobą wrotką i tym podobnym jest jak rzucanie grochem o ścianę. Poddaję się. na głupotę i zaprzeczanie faktom nie znam sposobu dla mnie EOT
                                                  • q_fla Re: ....dziwne pytanie... 15.11.14, 19:55
                                                    > nie wiesz nic o moim zyciu więc przestań się bawić w domorosłego psychologa

                                                    No fakt, zapomniałam że ta funkcja przysługuje tylko i wyłącznie tobie w przedszkolnej szatni.

                                                    Poza tym nigdzie nie napisałam, że życzę ci źle. Prosiłam tylko żebyś chociaż spróbowała zrozumieć, że nie każdy może mieć możliwości takie jak ty.
                                                    Wyszło jak zwykle: zrozumiałaś to co chciałaś zrozumieć, to co tobie pasuje w twoim świecie.
                                                    Dlatego powtórzę: bardzo mi cię żal. Masz rację: masz bardzo trudne, wytyczone swoimi jedynie słusznymi schematami życie.
                                                  • wro-tka Re: ....dziwne pytanie... 14.11.14, 13:52
                                                    >Tu wyraźnie dziewczyna pisze że dzieci były chor
                                                    > e z gorączką, prawdopodobnie na początku infekcji

                                                    prawdopodobnie to nie bez cienia wątpliwości tongue_out

                                                    Niezakaźne przyczyny gorączki:

                                                    ciąża
                                                    wysiłek fizyczny
                                                    trawienie
                                                    owulacja
                                                    nadcieplność wegetatywna

                                                    oraz
                                                    gorączka to obronna odpowiedź organizmu na atak wirusów, bakterii, grzybów, obecność ciał obcych, alergenów, martwych fragmentów tkanek i chemicznych pirogenów.

                                                    i już daj se spokój, bo to nudne jak flaki z olejem. nie pasuje ci to zawiadom prokuraturę o popełnionym przestępstwie/zamorduj dziewczynę/zgłoś to do opieki społecznej/napisz skargę do ministra zdrowia.
                                                  • aniasa1 Re: ....dziwne pytanie... 15.11.14, 20:49
                                                    "Nikt nie organizuje chorob i wypafkow. "
                                                    Wlasnie dlatego dorosli i odpowiedzialni ludzie organizuja zycie tak aby miec mozliwosci. Tzreba tylko chciec moja droga, nie patrzec na czubek wlasnego nosa, wlasnej firmy wlasnej kariery.

                                                    "Ty tego pewnie nigdy nie zrozumiesz bo jestes czyims wyrobnikiem."
                                                    Jak moje dziecko mialo rok a ja wrocilam do pracy to moje 10 minut spoznienia w oddaniu projektu kosztowalo moja firme okolo 100 tys. Wiec Twoj audyt to przy tym pikus. nauczylam sie organizowac i zapobiegac nieprzewidzianym wypadkom, nie pitol mi tu o odpowiedzialnosci.

                                                    dzueckiem.szpitalu,drugie podrzucilam sasiadce,mialo byc na 4-5 godzin az tata wroci ale problemy na lotnisku opoznily go o 24 godziny i co?
                                                    W takiej sytacjo moja matka bylaby juz w moim mieszkaniu z moim drugim dziecku. W ciagu 24 godzin mozna dojechac naprawde daleko.

                                                    "ak ktos prowadzi nudne zycie codzienne to pewnie nie ma sytuavji podbramkowych,a jak ktos ma bardziej wymagajaca prace, intensywne zadania,podroze sluzbowe-wtedy wszystko jest mozliwe. "
                                                    Super ze masz tak rozrywkowe zycie. Szkoda tylko ze tego nie ogarniasz. NIe oceniaj innych nawet ich nie znajac. Wlasnie dlatego tak mnei wsciekaja chore dzieci w palcowkach, bo wyobraz sobie czasem zeby wszystko pogodzic musze sie niezle nagimnastykowac i choroba dziecka krzyzuje moje plany. A taie panny jak Ty z haslem na ustacch: mam wymagajaca prace walą wysiłki innych.....
                                                  • murwa.kac Re: ....dziwne pytanie... 16.11.14, 09:49
                                                    aniasa1 napisała:

                                                    Cytat Wlasnie dlatego dorosli i odpowiedzialni ludzie organizuja zycie tak aby miec mozliwosci.

                                                    tak mowia Ci, ktorym NIGDY grunt pod nogami sie nie zatrząsł.
                                                    zazdroszcze szczerze!

                                                    Cytat Wiec Twoj audyt to przy tym pikus.

                                                    pikuś?
                                                    widac nigdy nie bralas udzialu w takim pikusiu i nie masz pojecia co to jest i czym sie to je.
                                                    ten pikus decyduje o istnieniu/nieistnieniu firmy de facto.
                                                    i nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka to orka na ugorze.
                                                    Twoje 100tys to male miki przy tym, naprawde.

                                                    Cytatnauczylam sie organizowac i zapobiegac nieprzewidzianym wypadkom,

                                                    no klekajcie narody i order z ziemniaka dla supermamy!
                                                    zaspokoj moja ciekawosc - szklana kule masz czy wrozbita Maciej uprzedza o tych nieprzewidzianych wypadkach?
                                                    kurcze, egoistka swoja droga z Ciebie - odkrylas jak mozna zapobiec nieprzewidzianym wypadkom i nie podzielilas sie ze spoleczenstwem? chociazby dziecmi? tyle ich ginie w tych NIEPRZEWIDZIANYCH wypadkach! suspicious

                                                    CytatW takiej sytacjo moja matka bylaby juz w moim mieszkaniu z moim drugim dziecku.

                                                    fajnie, ze masz matke, ktora z doskoku na telefon do domu przybiegnie w kazdej chwili.
                                                    nie kazda tak ma.
                                                    ja na przyklad nie mam.
                                                    no ale nieopowiedzialna i nieprzewidujaca jestem, ze tej matki w zasiegu nie mam, prawda?


                                                    CytatNIe oceniaj innych nawet ich nie znajac.

                                                    o, ale Tobie wolno, tak?
                                                    caly Twoj post jest niczym innym jak ocena, ale spoko, wszak Tobie wolno suspicious
                                                  • aniasa1 Re: ....dziwne pytanie... 18.11.14, 23:48
                                                    "i nawet nie zdajesz sobie sprawy jaka to orka na ugorze.
                                                    Twoje 100tys to male miki przy tym, naprawde. "
                                                    no to po co to robisz? Kurcze, nie rozumiem. Decydujesz sie na dziecko i na orke to jakby prosisz sie o problemy. Dla mnie to logiczne. Unikam takich sytuacji i jak widac lepiej na tym wychodze.

                                                    "fajnie, ze masz matke, ktora z doskoku na telefon do domu przybiegnie w kazdej chwili.
                                                    nie kazda tak ma."
                                                    Wiem, i doceniam to. Ale to moze byc siostra, brat, bratowa ktokolwiek, trezba tylko potrafic zyc z ludzmi i pomagac kiedy potrezba to i oni pomoga

                                                    naprawde jestes tak ograniczona, ze mierzysz wszystkich i wszystko swoja miarka? ze skoro Ty tak masz, to znaczy, ze wszyscy?
                                                    Ja bym zmienila prace. To wszyscy moga.
                                                  • ladybaloon Re: ....dziwne pytanie... 19.11.14, 01:18
                                                    > Wiem, i doceniam to. Ale to moze byc siostra, brat, bratowa ktokolwiek, trezba
                                                    > tylko potrafic zyc z ludzmi i pomagac kiedy potrezba to i oni pomoga

                                                    od kilku lat jestem wdową, mąż zmarł nagle na zawał serca, miał 40 lat.
                                                    nie mam rodzeństwa, ani nikogo z rodziny mieszkającego blisko, najbliższa rodzina mieszka 100 km ode mnie. w ciągu trzech lat pochowałam rodziców i męża. miałam wszystko: dobrego męża i darmową opiekę na każde zawołanie. Wszytko przemyślane i ułożone. I też myślałam, że nic nie jest w stanie tego zmienić. To sie nazywa brak pokory!
                                                    obecnie pracuję i mam aż 1000 zł renty rodzinnej.
                                                    mam przyjaciół, ale i oni pracują. Czasem na godzinę, dwie mogę u nich zostawić dziecko.
                                                    Zamień się ze mną na rok, a wtedy porozmawiamy sobie o możliwościach zmiany pracy, o możliwościach dorabiania, braniu L4 przy każdym katarku u dziecka, o możliwościach zatrudnienia niani (musiałabym oddać całą rentę i chyba na żebry pójść), o tym jak drżysz z obawy, gdy dziecko zaczyna źle się czuć, o braku wsparcia i zrozumienia ze strony takich jak Ty, którym wydaje się że mają zawsze patent na wszystko. I wreszcie o tym co by to oni zrobili będąc na moim miejscu.
                                                    Będę pełna podziwu jak podołasz i chętnie wtedy skorzystam z Twoich pomysłów.