Pobranie krwi z żyły u dwulatka!

10.09.04, 08:35
Przed nami ta niewątpliwie nieprzyjemna sytuacja.
Kochane mamy. Jakie macie doświadczenia? Czy któs pobierał krew maluchowi w
przychodni na pl. Hallera w Wwie?
Badania zalecił alergolog i wiem że powinnam je zrobić. Chciałabym od razu
zrobić morfologię i oznaczyć grupę krwi ale nie wiem jak przezyjemy to
pobranie;-(
    • bojana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 08:56
      My przeżyliśmy to jak synek miał 1,5 roku.
      Wiele zależy od postawy mamy. Starałam się być rozluźniona, pogodna i epatować
      optymizmem, poszło naprawdę fajnie. My pobieraliśmy w Spółdzielni Rentgenologów
      na Waryńskiego. Pozdrawiam
    • tabelka32 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 08:56
      Mamokochana, mój 2-letni Olo też miał pobieraną krew z żyły i też przez
      alergię. Bałam się bardzo. Zniósł to bardzo dzielnie. Patrzył, co pielęgniarka
      robi i zapłakał dopiero w momencie, gdy poczuł ukłucie i zobaczył krew. I
      szybko przestał. Ale myślę, że to zasługa miłej pielęgniarki i jej fachowości.
    • milenium5 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 08:59
      Mój mały miał 1,5 roku. Najpierw próbowaliśmy w prywatnej przychodni i
      skończyło się wielkim płaczem dziecka i przerażeniem pielęgniarki. Lekarz
      kierował nas do szpitala i okazało się, że wszystko zależy od profesjonalizu
      pobierającej - wszytsko trwało kilka sekund, a mały anwet nie zauważył. Znajdź
      dobrą pielęgniarkę i będzie O.K. smile
    • p_swiat Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 09:13
      a czy nie możesz pobrać krwi z paluszka mi poleciła lekarka mikrometodą
      szybcije, ale drożej morfologia kosztuje 13 zł w Krakowie nie wiem czy w ten
      sposób robi sie badania alergiczne, ale warto spytać bo przynajmniej nie z
      żyłysmile
      Powodzenia
      • mamakochana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 09:16
        No to mnie troche pocieszyłyście wink

        Co do paluszka to chyba nie bo pani doktor podkreślała że musi być z żyły.
        Chyba chodzi o to że tej krwi więcej potrzeba. Nie wiem.

        A jak zachowywały się dzieci po? Mi czasem po pobraniu jest słabo. Nie wiem jak
        jest z dziećmiwink
        • liliana22 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 09:32
          Mi też jest słabo, u moich maluchów nie zauważyłam takich dolegliwości. Starszy
          miał po raz pierwszy pobieraną krew z żyły jak miał cztery miesiące, drugi
          chyba był troszkę starszy. Tak jak dziewczyny już pisały - wszystko zależy od
          umiejętności pielegniarki.
          Z młodszym jest ten problem (ma to po mamusi), że jemu nie sposób wziąć
          większej ilości krwi i jak trzeba kilka probóweczek na różne badania to robią
          się schody. Zaprzyjaźniona pielęgniarka z przychodni poradziła mi żeby przed
          pobraniem wypijał przynajmniej szklankę wody, sama też go poiła w trakcie
          pobierania. I jakoś szło.
          Trzymaj się, wszystko pójdzie gładko.
    • anek.anek Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 10:20
      My wszytskie szczepienia robimy i krew do różnych badań pobieramy w fundacji
      szpitala na ul. Niekłańskiej. Wszystko zależy od pielęgniarki i postawy
      rodzica. Ale pielęgniarka jest najważniejsza. Tam jest cudowna pani, która
      kończy zanim mój syn zdąży się powaznie rozhisteryzować.
      Czasem warto wyjść z zabiegowego. My tak robiliśmy kiedy mały byłw szpitalu i
      miał pobierane różne rzeczy (poza krwią również płyn rdzeniowy z kręgosłupa)
      Przy nas strasznie histeryzował i musiało go trzymać kilka osób, a jak
      zostawałam na korytarzu to trwało to ułamek sekundy i mały nawet nie pisnął.
    • mamusiamaciusia Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 10:23
      u nas było strasznie.
      mały dostał histerii jak tylko weszliśmy do zabiegowego, chociaż wcześniej nie
      bał się lekarzy. wyrywał sie strasznie. aż popękały mu naczynka na buźce.
      pielęgniarka (w prywatnej przychodni) pobierała mu tak długo.
      Nie wiem, czy to dobry pomysł, zeby pobierac od razu krew na morfologię i grupę
      krwi. Tej krwi na panel pokarmowy potrzeba strasznie dużo. zorientuj się, jak
      maluch to znosi i zadecydujecie w trakcie.
      • mamakochana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 10:31
        Robiłaś może to badanie? Jak wyglądaja wyniki. Masz listę uczulających pokarmów?
        • mamusiamaciusia Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 11:28
          Wyniki to lista kilku najbardziej uczulających pokarmów. u nas wyszło troszkę
          na soję i troszke bardziej na orzeszki ziemne.
          i muszę sie tu przyznać, że skoro nie wyszło nic spektakularnego, to schowałam
          tą listę do szuflady i o niej zapomniałam.
          za parę tygodni okazało się, że to uczulenie na orzeszki ziemne jest baaardzo
          silne i z puchnącym dzieckiem jechaliśmy na zastrzyk. a dziecko tylko kilka
          chrupków orzechowych zjadło.
    • delta.x Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 10:32
      Witaj. Ja mam znowu negatywne doświadczenia z pobierania z palca. Moja córka
      miała wtedy 2 i pół roku, pobierałyśmy z paluszka, ale wynik wyszedł zakłamany
      (nierealny w rzeczywistości)i trzeba było powtórzyć, potem okazało się, że
      brakło krwi i trzeba było znowu powtórzyć. Krew nie chciała sie wycisnąć z
      palca, pani kilka razy kłuła, zmieniała igły na grubsze, i to wszystko musiało
      biedne dziecko przeżyć. W końcu podjęto decyzję, że trzeba wziąć z żyły bo
      inaczej nic z tego nie będzie. I obyło się bez płaczu. Następnym razem od razu
      pobierzemy z żyły. Trwa to szybciej i w mniejszym stopniu naraża się dziecko na
      kilkakrotne kłucie.
      Pozdrawiam, Ala.
    • dor_koby Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 11:13
      Mamokochana, pobieranie nie musi boleć. Istnieje maść znieczulająca, EMLA.
      Można ją kupić na receptę (czasami litościwy farmaceuta sprzeda bez, jeszcze
      trzy lata temu można ją było kupić bez recepty). Dołączone są do niej
      plasterki. 1/3tubki maści przykleja się w miejscu pobrania, min. 1 godzinę
      przed pobraniem (ja staram się zakłądać nawet dwie godziny przed, wtedy jest
      porządniej znieczulone)i przykleja się specjalny plasterek (czasami maść ucieka
      spod plastra, dlatego zabezpieczam go jeszcze dodatkowo innym samoprzylepnym
      plastrem bez opatrunku). Uwierz mi, wkłucie nie boli wtedy wcale, dziecko czuje
      tylko dotyk. Sprawdziłam osobiście. Dwa lata temu zmieniliśmy lekarza i teraz
      każde szczepienie moich dzieci, pobranie krwi odbywa się za namową tegoż pana
      doktora tylko z EMLĄ. Trzy miesiące temu mój syn był w szpitalu, miał założony
      wenflon i codziennie pobieraną krew. Ani razu nie zapłakał. Nie zawsze wiem z
      którego miejsca krew będzie pobrana, choć z doświadczenia wiem, że u tak małych
      dzieci najlepiej "leci" z zewnętrznej części dłoni, wtedy przyklejam w kilku
      miejscach, np. w zgięciu łokcia i na rączce. Najlepiej przypatrz się, gdzie u
      dziecka najlepiej widać żyłki i tam przyklej, możesz też zadzwonić do
      laboratorium i spytać, skąd u takich dzieci panie pracujące w tym laboratorium
      najczęściej pobierają krew. Ja w momencie pobierania krwi zagaduję małego,
      odwracam jego wzrok i uwagę w drugą stronę, mam nową zabawkę, książeczkę itp.
      NIGDY NIE PŁACZE.

      Pozdrawiam, Dorota
      • mamakochana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 11:30
        Świetny pomysł z ta maścią! Poprosze pediatrę o receptę wink
      • desire.et Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 13.09.04, 12:26
        mam podobne doswiadczenia. Moj Maly tez mial posmarowana raczke mascia i obylo
        sie bez histerii.
    • lapandora Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 21:50
      ja kupuje masc bez problemu, bez recepty
    • mika_p Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 10.09.04, 22:26
      Grunt to umiejętności pielęgniarki.
      Jak Michał był mały, tak w wieku niecałych 3 lat, miał pobieraną krew dwa razy -
      raz w normalnej państwej przychodni, drugi raz w prywatnym laboratorium. Za
      każdym razem był wrzask i wyrywanie się, ale:
      za pierwszym razem pielęgniarka tak trzymała Młodego (do spółki ze mną, ale ja
      wg jej wskazówek), że ręka nawet nie drgnęła;
      za drugim razem Młody w pewnym momencie wyrwał łapkę, igła wyskoczyła z
      probówki, krew się trochę porozlewała - pani była po prostu dość młodai chyba
      miała niewielkie doświadczenie z dziećmi. A i ja, po pierwszym doświadczeniu,
      nie byłam dość czujna, bo po prostu nie przyszło mi do głowy, że będzie jakiś
      problem.

      Aha, i jeszcze słowo o wynikach - robilismy testy na białko i żółtko jaja
      kurzego oraz na mleko. Wyszło niewielkie uczulenie na białko, mleko wg testu w
      ogóle nie alergizowało Młodego; natomiast z obserwacji wynikło, że owszem,
      nieprzetworzone mleko powoduje zmiany skórne, w związku z czym tak czy siak
      musieliśmy wyeliminować je z diety.
      • ibirka Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 12.09.04, 09:55
        U nas jest okropnie, bo bliźniaczki nawzajem się napędzają w histerię, w
        dodatku mają co kilka miesięcy pobieraną krew, to CZD to u alergologoa i to
        wygląda okropnie, kilka osób musi je trzymać, ta się wyrywają. JA się tego
        bardzo boję... Koniecznie muszę mieć tą maść smile
        • verdana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 12.09.04, 11:46
          Myślę, ze najwięcej zalezy od mamy. Jesli ona się boi, to dziecko to wyczuje -
          a przecież to nie jest straszne - kazde szczepienie boli o wiele bardziej. Ja z
          moim dzieckiem parokrotnie chodziłam na pobieranie krwi - i z zyły i z palca.
          Znacznie bardziej nieprzyjemne jest z palca - prawdę mówiąc boli bardziej. Przy
          pobieraniu krwi z zyły najpierw szczegółowo wytłumaczyłam, co się bedzie
          działo - ze pani wyciągnie strzykawką trochę krwi, że będzie mógł zobaczyć,
          jakiego koloru jest krew i jak mozna wyciągnąć ją z zyły, a potem przelać do
          zbadania do specjalnych naczyń.
          Poszliśmy. Doswiadczenie okazało się FASCYNUJĄCE. O płaczu nie było mowy.
    • kajami1 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 12.09.04, 18:32
      U nas samo dobrowolne wejście do przychodni czy też szpitala graniczy z cudem a
      co dopiero pobieranie krwismile
      Młody nawet na widok osobistej mamuśki w fartuchu dostaje spazmów, nawet mi
      gadzina nie pozwala pielić w lateksowych rękawiczkachsmile
      Ostatnie pobieranie krwii wyglądało na tragikomedię. Sześć dorosłych osób
      (rodzice i 4 pielęgniarki) usiłujących utrzymać wyrośniętego dwulatka, który ze
      względu na wiotkość wielostawową wywija się jak piskosz nawet z
      najwprawniejszego uchwytu. Żył widocznych zero, jak się jakąś trafi to u
      rozwrzeszczanego dzidziucha pęka po pobraniu jednej probówki (było ich 10).
      Efekt końcowy po pół godzinie:
      * 10 plasterków na rękach Misiora;
      * 6 zlanych potem osób ;
      * jedna ugryziona pierś (na szczęście nie mojasmile);
      * potop krwi w zabiegowym;
      * zużytych ok 10 "motylków" do pobierania krwii;
      * uśmiechnięty dzidziuch zaraz po wyjściu z zabiegowego.

      Wniosek:
      Histeryk, no ale po tym co przeszedł w przeszłości ma prawo.

      Pozdrawiam
      Kasia
      • liliana22 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 13.09.04, 12:06
        Cudowny opis, obśmiałam się ale pewnie Tobie nie było do śmiechu.
        Przypomniało mi to odległe młode lata, kiedy babcia - nieco histeryczka
        skutecznie "sprzedała" mi własne negatywne podejście do igły (zastrzyki,
        pobieranie krwi, itp.). Efekt był taki, że 11-letnia wówczas panna (czyli ja)
        do zrobienia zastrzyku cieniuteńką igiełką była ganiana przez dwie godziny po
        przychodni, następnie trzymało mnie wówczas cztery dorosłe osoby (w tym moja
        mama), a ja napięłam mięśnie (pośladków) do tego stopnia, że pielgniarce nie
        udało tej igły wbić. Darłam się przy tym w niebogłosy...
        W sumie nie wiem dlaczego. Najbardziej żal mi mojej mamy, która przez ten cyrk
        przeszła...
        • mamakochana Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 13.09.04, 12:41
          No własnie i tutaj rodzi się moje kolejne pytanie. Czy nalezy powiedziec
          dziecku że to będzie bolało? Może nie? Może nie ma potrzeby nakręcania go w tym
          temacie?
          • liliana22 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 13.09.04, 14:47
            Ja raczej mówię, że może boleć, bo każdego boli co innego. Dla jednego może to
            być zwykłe ukłucie, dla kogoś innego duży ból, bo każdy ma inny próg bólu.
            Przy szczepieniach tłumaczymy z mężem dzieciakom, że zaboli, ale za to nie będą
            chorować na chorobę, która jest groźna, ciężka itp.
            Krew trzeba pobrać, bo ... i tu też padają konkretne wyjaśnienia.
            Nie wiem ile Twój maluch sobie liczy, ale zawsze coś tam można próbować
            tłumaczyć. Mnie jest o tyle łatwiej, że moi mali mężczyźni są bardzo konkretni
            i przyjmują wyjaśnienia (jak np. o szczepieniach).
            • magdapol75 Re: Pobranie krwi z żyły u dwulatka! 13.09.04, 16:50
              Czesc,moja 14 miesiaczna coreczka miala pobierana krew z zyly tydzien temu.
              Posmarowalam jej przegub obu raczek (bo nie wiadomo z ktorej bedzie lepiej
              pobrac) kremem emla,to jest znieczulajacy krem na recepte,ale mi sprzedali bez
              wiec sprobuj.
              Moja Nel nawet nie wiedziala ze jej wkluli igle, druga raczka bawila sie
              kubeczkiem,wedlug mnie to jest najlepsze rozwiazanie,nikt sie nie musi
              stresowac.
              Pozdrawiam

              ~~~ magda mama nel ~~~
              Nowe fotki Nel
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11134529&a=14451282
Inne wątki na temat:
Pełna wersja