basha
14.09.04, 23:08
no właśnie, czy to nie ironia losu??????? Pierwsza noc była krytyczna.
Posmarowałam brodawkę sokiem z cytryny, jak Majka to poczuła to strasznie
zaczęła rozpaczać, wrzask (bo trudno to inaczej nazwać trwał) chyba z pół
godziny, już umyłam cycka i chciałam jej dać a ona za żadne skarby nie
chciała, przez dwie następne noce też nie no po drugiej nocy dostała
gorączki, a następnego dnia juz nie chciała nic jeść, poszliśmy do lekarza i
okazało się że ma zaczerwienione gardło i bierze teraz antybiotyk. Cały trud
na nic, Maja prze dwa dni miała wysoką gorączkę, nic nie jadła, więc z
powrotem do cyca, nie było wyjścia. Teraz doi na okrągło, mało tego chce być
tylko ze mną, cały czas marudzi, jestem u kresu sił. Lekarka twierdzi że
odsatwienie nie miało tu znaczenia, to znaczy że nie jest powodem infekcji,
bo ja się bałam że nagle straciła odporność. Mówi że być może to przez zęby,
a mi się płakać chce, bo Maja już odstawiona będzie musiała przechodzic przez
to jeszcze raz. Pocieszcie mnie, już nie mam siły. Wczoraj usnęła dopiero o
1, dzisiaj przed chwilą, drze się a za sekundę się śmieje, jak tylko powie
się jej że czegoś nie wolno to w płacz, mam nadzieję że to kwestia choroby i
szybko minie. Czy któraś z was przechodziła coś podobnego?
basia