Dodaj do ulubionych

Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh....

06.10.15, 22:02
Witam. Jestem 28 letnia mama dwójki dzieci,jedno ma 3 latka plus 3 mce,drugie rok plus 4 mce. Nie chce aby to zabrzmiało zle,ale pomimo iż kocham ich nad życie i życie bym za nie oddala to jednak jest ni zle,ze moje poprzednie życie definitywnie sie zakończylo. Może nie doroslam do roli matki mimo iz prawie 30 na karku..... Kiedys zanim urodzilo sie pierwsze dziecko ludzilam sie ze raz na jakiś czas jak tylko podrośnie podrzucimy ja raz na te pól roku i wyjdziemy z mężem razem jak za dawnych lat,teraz wiem ze nigdy juz nigdy to nie wróci,chyba ze za 15 lat jak dzieci same będą mogly zostac w domu. Szkoda mi tego,nie chce i nie lubię imprezować dzień w dzień,weekend w weekend ale mimo to szkoda mi tego co bylo,ze jak jeszcze jestem młoda nie mam szans wyjść z mężem bez steesuu na drinka do baru,na kolacje sam na sam do restauracji itp. Moja mama mieszka blisko,okolo 500 mdteow ode mnie,ale ona nie lubi zajmowax sie dziecmi,czasem zostanie jak bardzo musze iść gdzies bez dziecka to zostanie u mnie z dzieckiem,a jak nie trzeba to spotykamy sie przypadkiem w parku,w sklepie,ostatni raz byla u mnie ze 3 mce temu,a ja u niej na Wielkanoc,bo noe chodzę,nim mnie nie oczekuje,szkoda mi tez tych dzieci,bo wiem ze moja mama nie ma obowiązku zajmować sie moimi dziecmi ale fajnie byloby gdyby po pierwsze przychodzila częściej nawet nie sama,ze mną,żeby ona nie musiała nic eobic przy nich tylko spędzać czas, a juz marzeniem jest aby byla tak zakochana we wnukach żeby chciała sama z siebie wziac je do siebie na jakiś jeden dzień. Nie zrozumcie mnie zle,ktos napisze skoro matka nie przylazi ty tam powinnaś chodzić,ale to nie jest tak,jak nie miałam dzieci i sie wyprowadIlam przychodzilam co weekend,w tygodniu,wydawalo mi się ze powinnam,a potem jak sie urodziła pierwsza córka i przestalam tak przychodzić często,bo Male dziecko,bo rytm dnia,choroby itp to nie zauwazylam aby ktos za tym tesknil,nikt nie pytal czemu nie przychodzę,ze dawno wnuczki nie bylo itp,wiec przestalam tak przylazic na sile,wydaje mi się ze owszem nie potrzebuje specjalnego zaproszenia i nie oczekuje ale jak nie ma dziecka dłuższy czas to milo jak ktos zapyta,zaprosi,przyjdź itp,a tu nic,matka miała 3 tyg urlopu i ani razu do nas nie przyszla tylko na spacerze w parku po drodze do sklepu nas wychaczyla. Jest mi przykro,bo wiem ze tego nie zmienię,szkoda ze nie mogę liczyć na babcie ntora bylaby zakochana we własnych wnukach,szkoda ze tak rzadko odwiedza nas rodzina czyli matka i moje siostry,które tez maja wszystko gdzies,najważniejsze ich życie,nie dzieci,rodzina,chyba cos nie tak poszlo w wychowaniu skoro taka jest moja rodzina. I zazdroszczę koleżankom które maja rodziny inne,gdzie babxie zakochane sa we wnukach i siedzenie z nimi to przyjemność a nie obowiązek jak u mojej matki,gdzie rodziny sie odwiedzają bez okazji. Moja mlodsza corka reaguje histeria na nowe osoby,nieznajomych i tak samo reaguje na moja matkę wiec chyba to o czymś znaczy,nawet teraz nie mogę jej zostawić na chwile z moja mama żeby iść do lekarza,bo dla niej to obca osoba i szkoda mi tego dziecka i jej nerwów ze zostawiam ja z kimś obcym. Mąż ma rodziców hen hen daleko stąd wiec odpada. Jak jest u was,czy ktos ma tak beznadziejna sytuacje jak ja? Mnie jest szkoda,bo od 3 lat nie miałam chwili sam na sam z mężem,chyba zw jak dzieci śpią i wszystko na czuwaniu he he......zeby sie nie obudzily......ehhhhh
Obserwuj wątek
    • babybump Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 06.10.15, 22:14
      Swojej sytuacji nie nazwalabym beznadziejnej tylko dlatego, ze nie mam zadnej rodziny na kontynencie, na ktorym mieszkam. Ale ja widze ze mam zupelnie inny charakter od Ciebie. Nie zalamuje sie swoja sytuacja, nie rozmyslam, nie zale sie. Teraz my jestesmy rodzina i staram sie abysmy byli jak najbardziej szcesliwi jak sie da. Twoje dzieci widza ze jestes niezadowolona. To sie pewnie na nich odbija. Wez sie w garsc, przestan sie uzalac, zacznij myslec pozytywnie.
      Co do,zyciamprzed dziecmi, to chyba wiadomo, ze do tego sie nie wroci, bo obowiazki sa i inne priorytety. Ale wszystko tez nie moze krecic sie wokol dzieci. Nie mozesz sobie gdzies wyjsc z kolezankami jak dzieci pojda spac? Albo nianke wziaz do 'nianczenia kanapy' jak dzieci pojde spac po to, any sobie wyjsc z mezem.
      Co do urlopu, to znowu mam inne nastawienie niz Ty, ale pewnie dlatego, ze o wiele starsza jestem. My sporo sie najezdzilismy przed dziecmi i wlasnie na kolejnych urlopach zdalismy sobiemsprawe, ze wszystko fajnie, ale jednak brakuje nam dziecka. Teraz jak juz mamy dzieci, to nie wyobrazamy sobie urlopu bez nich.
    • koralik37 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 06.10.15, 23:39
      Obie Panie rację mają. Osobiście bliżej mi do podejścia Bb, bo może bliższe wiekowo jesteśmy, bo się naczekalam na dziecko i wiedziałam że będzie już inaczej, ale "żal za młodością" autorki mogę sobie jakoś wyobrazićwink
      Powiem tak - czym innym jest brak fajnej bliskiej relacji z rodziną i mama - i tego faktycznie współczuje. Babcia - choćby do kochania wnuków - niekoniecznie do zajmowania się nimi -to fajna i ważna sprawa. Także tu współczuję i rozumiem rozzalenie.
      Żal za brakiem impry, wyjazdu, chwil sam na sam - trochę mogę zrozumieć w trochę taki dziecięcy egoizm tu wychodzi. Urlopu bez dziecka bym nie chciala, jakieś chwile sam na sam macie skoro się drugie dziecko udałowink a kino czy kolacja - można wynająć nianię na godziny i na 3h wieczorem wyjść. Także trochę pocieszam, trochę zachęcam do zorganizowania się a trochę mówię ej ej bierz się w garść - już nie jesteś młoda wolną siksawink
    • amiralka Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 06.10.15, 23:42
      To boli, brak wsparcia rodziny. Bycie matką, zwłaszcza dzieci w tak zbliżonym do siebie wieku, to ogromne wyzwanie, zwłaszcza kiedy się nie ma wsparcia ze strony swojej matki. Rozumiem, że Ty wobec swojej masz oczekiwania, których ona nie spełnia, czujesz się może nawet opuszczona odkąd urodziły się dzieci. To banalne pytanie - ale rozmawiałaś z nią o tym? Myślisz, że to by coś dało? Może spróbuj tą drogą, ale jeśli uważasz, że nie ma taka rozmowa sensu (nic nie zmieni, zaostrzy tylko stosunki - nie wiem, nie znam Was), to po prostu - pogódź się z tym, że jest babcią jaką jest, a nie taką, jaka Ty chciałabyś, żeby była. I naprawdę - nie ma w tym protekcjonalnego tonu z mojej strony. Jestem w podobnej sytuacji jak Twoja i też jestem na tym etapie godzenia się. Po prostu będzie Ci łatwiej. Ale to jest etap, jakby to powiedzieć, takiej żałoby.

      Po drugie, Twoja młodsza córeczka rośnie, będzie coraz bardziej rozumniejsza. Nie musisz być tak nadopiekuńcza, dzieci czasem zostają z kimś obcym, ba, dużo młodsze dzieci często chodzą do żłobków na całe dnie - takie jest życie. Ja mój problem rozwiązałam w ten sposób, że zaprzyjaźniłam się mocno z dwiema mamami, które mają dzieci w podobnym wieku, nasze maluchy się znają i ufają im, dzięki temu mogę dziecko zostawić u jednej z nich w razie awarii. To jedna z możliwych opcji, jak się nie ma wsparcia rodziny.
    • babybump Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 01:56
      Jeszcze dodam, ze ja w trudnich chwilach (pewnie, ze takie mimsie zdarzaja) mysle sobie o ludziach, ktorzy maja ciezej ode mnie, ktorzy maja gorsze problemy, sytuacje zupelnie beznadziejne. Dzis na przyklad drzewo spadlo na 5-letniamdziewczynke bawiaca sie na podworku w przedszkolu. Dziewczynka jest w tragicznym stanie w szpitalu. Sytuacja jej rodziny jest na pewno gorsza od Twojej. Takmwiec pomysl sobie, ze masz zdrowe, usmiechniete dzieci, ciesz sie nimi i pomysl,sobie tez przez,chwilke o rodzinie tej dziewczynki. Moze przestaniesz sie uzalac tak nad soba. Bo naprawde, z tego compiszesz, to nie masz powaznych problemow.
    • murwa.kac Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 05:03
      Ogólnie dość mocno jest mi obce Twoje podejście, ale trochę Cię rozumiem.
      I rozumiem też dlaczego możesz być tak rozczarowana i zmęczona.

      Piszesz o mamie do pomocy. Cóż - mama już swoje dzieci wychowała prawda? Nie ma obowiązku chcieć siedzieć z kolejnymi. Może ma już dosyć pieluch, może już nie lubi dzieci, może po prostu już jest w tym wieku, ze ją to meczy. Ma prawo. I nie rozumiem Twojego żalu w tym temacie.

      Tak samo nie rozumiem dlaczego w tym wszystkim nie ma ojca? Jest tylko mąż i tylko w kontekście zabawy. A gdzie jest ojciec? Dlaczego się własnymi dziećmi nie zajmie, żeby Cię odciążyć? Żebyś miała chwilę dla siebie? Poszła na zakupy, spotkała się ze znajomymi, poszła na siłownie?

      Wspólne wyjścia wieczorem z mężem - zwłaszcza, że są one raz na jakiś czas - niania, przyjaciele, znajomi. Tak my się ratujemy.

      Świetnym lekarstwem są też zwykle wycieczki z dzieckiem, które realizujemy cały rok po mieście i okolicach. Wcześniej były to wypady weekendowe, obecnie bywa różnie, bo czasem oboje w weekend pracujemy i nadrabiamy w tygodniu. Np. w zeszły czwartek spakowaliśmy wałówkę, wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy powłóczyć się do Kościerzyny i po okolicach.
      Póki syn był malutki łaziliśmy po Trójmieście, zwiedzając rejony mi nie znane (mieszkam tu dopiero 10 lat).
      Zwykle to są wypady całodniowe, tylko dla nas i to jest nasz czas.
      Bardzo dużo to daje.

      Z Twojego opisu wnioskuję, że nie masz czasu dla siebie i nie macie czasu dla siebie jako rodzina. Porozmawiaj z mężem, przestawcie priorytety, przestaw męża na partnerstwo zarówno przy dzieciach, jak i w domu.
      Bo długo tak nie pociągniesz i dzieci będą oglądały wiecznie wymęczona i sfrustrowaną matkę.
      • panioliam Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 10:07
        Murwa na poczatku napisałam ze nie oczekuje pomocy ze mama miała swoje dzieci i nie wymagam wyreczania mnie. Ale chciałabym aby sama z siebie chciała przyjść i spędzić czas z wnukami,sama z chęci,nie to ze miałaby zmieniać in pieluchy,karmić,ja byłabym obok i znieniala te pieluchy,ale ona nie lubi spędzać czasu z dziecmi po prostu,a szkda mi dzieci bo nie znają babci tylko tak ja znają jak bliska sąsiadkę. I jak mam prosić o pomoc taka osobę? Skoro nie lubi sie z nimi bawić i spędzać czasu w mojej obecności to mam ja wmanewrować w opiekę nocna? Bez sensu,ona ma problem jak chce żeby zostala na chwile z mlodsza,bo ona będzie wyla.....itp... Nie ma opcji zostawienia dzieci znajomym bo nie mam aż tak bliskich znajomych żeby im dzieci wciskać,a tych co znam to maja gdzieś taki interes bo im z dziecmi siedzi babcia wiec maja gdzies brać moje dzieci bo nie potrzebują w zamian ze ja wezmę ich. Zresztą chyba naprawde trzeba miec bardzo bliskich przyjaciol żeby dzieci im zostawić na noc,ja takich nie mam,mam znajomych tez z dziecmi wiec odpada bo nikt nie będzie brak sobie przy swoich malych dzieciach jeszcze mojej dwójki na głowę gdzie dzieci się nudzą w nocy itp.
        • panizalewska Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 11:08
          Dobra dobra, wstrzymaj konie. STÓJ. Zastanów się na zimno.

          Ja akurat Cię rozumiem chyba lepiej, niż inne dziołchy na forum, bo często sama mam takie jazdy. I podobną matkę wink Mieszka jakiś tam kawałek od nas samochodem. Nawet, jak mieszkaliśmy razem w jednym domu przez 5 miesięcy, to moją starszą córą, praktycznie bezproblemową 3-latką zajęła się raz na 2 tygodnie. Bo zapracowana, bo ma swoje życie itp itd. Jak mieszkałyśmy dość blisko siebie, to wpadała do nas jak po ogień też mniej więcej raz na 2 tygodnie, może rzadziej, na pierwszy spacer zabrała małą grubo po roku. A u mojej siostry bywała często gęsto, obiadki, popołudnia i w ogóle. No bolało jak cholera. Opłakałam, przebolałam i luz. Podstawowa zasada - własnych rodziców się nie zmieni! To też są "jacyś" ludzie, po prostu. I niestety lub stety lubią przebywać z osobami podobnymi do siebie, jak my wszyscy. A że to akurat będzie jedna z córek - nie ja wink no trudno!! A że akurat nie ma czasu i chęci i siły na bardzo angażującą zabawę z dziećmi - trudno!! Nawet jak wpadała po moją starszą, żeby zabrać ją raz na tydzień na 4-5 godzin do siebie - wracała prosto z pracy wyfiołkowana i nie chciała brać młodszego na ręce, bo się ubrudzi (można oczywiście brać cywilne ubranie na zmianę, jak się jedzie do dzieci, to dosyć proste). Także niektórych rzeczy się nie przeskoczy i już. Trzeba to przeboleć i organizować sobie życie z babcią w bardzo ograniczonym zakresie. Bierzemy co dają i nie marudzimy!

          Drugą sprawą jest Twoje zmęczenie, brak rozrywki poza-dziecięcej i razem-z-mężem, a już na pewno imprez raz na jakiś czas z DOROSŁYMI ludźmi wink No cóż, ja też generalnie ubolewam i przytulam. My robiliśmy tak, że jak dzieci nie były chore (katary + wycie w niebogłosy i budzenie się obojga pierdyliard razy) to ja sobie jechałam samochodem na imprezę do znajomych, niestety bez winka wtedy, ale wieczór miło spędzony i się pogadało nie tylko o książeczkach z króliczkami i jednorożcami tongue_out Czyli bycie reprezentantem na kraj co jakiś czas - pomaga. A jak do znajomych można taxi / zbiorkomem w rozsądnym czasie i za rozsądne pieniądze dojechać - wtedy winko i inne atrakcje i mucha nie siada.

          Na co dzień Cipowiem, że po prostu staram się zapewnić sobie i dziecku / dzieciom jakąś rozrywkę wyjazdową. Po pierwsze - upinam w samochodzie i jak by nie wyły i nie machały rencami i nogami - ja się relaksuję z przodu przy radiu i nie muszę ganiać za bachorstwem w dwie różne strony jednocześnie. Dlatego uwielbiam jeździć autem. A wycieczki do ZOO, do dziadków, na dalszy wypasiony plac zabaw, ostatnio nawet na pół dnia wycieczka pociągiem na zwykły SPACER po innym mieście - i życie jakby inne. Nie siedzisz w tych samych kątach, mózg się wietrzy. Wałówka ze sobą, piknik gdzieś na dworze i git.

          Też nie mam z kim zostawić dzieci na wieczór / na noc. Mam fajnych sąsiadów, ale też się nie podejmą, mają swoją roczną córę, a mój młodszy to szatański uciekinier i często się budzi w nocy w poszukiwaniu mamy. Więc na razie odpada randka wieczorem z małżonem. Ale jak możemy - chodzimy w czwórkę na rodzinne spacery po mężowej pracy i to też jest jakaś forma odpoczynku - że nie tylko ja sama zapitalam od świtu do zmierzchu z dwójką rozwrzeszczanych dzieciaków. A zdaje mi się, że to jednak doskwiera najbardziej i z tego zmęczenia bierze się najwięcej kłopotów, niedogodności i narzekania, nieprawdaż?

          Wczoraj np obejrzałam sobie ze starszą "Samoloty" - taką bajkę, wieczorem. Małżon uśpił młodszego krzykacza, a my relaksik.

          Polecam dla młodszego żłobek chociaż raz w tygodniu na 3-4 godziny, między drzemkami. Działa cuda! smile

          Głowa do góry, z każdym dniem bliżej do ich wyprowadzki z domu wink
        • drobnostka7 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 11:26
          [i][ Ale chciałabym aby sama z siebie chciała przyjść
          > i spędzić czas z wnukami,sama z chęci,nie to ze miałaby zmieniać in pieluchy,ka
          > rmić,ja byłabym obok i znieniala te pieluchy,ale ona nie lubi spędzać czasu z d
          > ziecmi po prostu,a szkda mi dzieci bo nie znają babci tylko tak ja znają jak bl
          > iska sąsiadkę. I jak mam prosić o pomoc taka osobę? Skoro nie lubi sie z nimi b
          > awić i spędzać czasu w mojej obecności to mam ja wmanewrować w opiekę nocna?


          Przede wszystkim: mamy bardzo podobną sytuacje jeśli chodzi o instytucje BABCIA, teście nie żyją, mój tata też, a moja mama mieszka 20 km od nas i nie garnie się do pomocy, choć ją ogólnie deklaruje, jednak gdy o pomoc przy dzieciach poprosimy spiętrza milion problemów i deklaracje pomocy pozostają deklaracjami a my coraz rzadziej o nią prosimy.. Zacytowa£am Ciebie w odp. do Murwy, by Ci napisać że z identycznymi wątpliwościami i marzeniami boryka się mój mąż - bo on sobie wymarzył świetną babcie dla dzieci, kochająca, wspierającą i z chęcią przebywającą z naszymi dziećmi i choć jest od Cirbie sporo starszy to jeszcze nie pogodził się z faktem, że nikt się do jego marzeń nie będzie dostosowywał, nie jest to nikogo celem życiowym bo każdy ma swój charakter, wolną wolę i swoje życie... Uważam że Ty też musisz się pogodzić z faktem, że mama nie lubi bawić się z dziećmi, nie chce brać sobie na głowę wyjącej wnuczki i to wcale nie znaczy, że nie kocha Ciebie, Twoich dzieci, kocha, na swój sposób. Inaczej nigdy nie będzie, szkoda czasu na takie marzenia, złudzenia .. Przypuszczam, że już rozmawialyscie nieraz na ten temat, dlatego nie proponuję dialogu, tylko poszukanie fajnej niani, najpierw na 3- 4 godz. Mogę Ci podpowiedziec jak ją znależć, jak kryteria wyboru obrać... Pod Twoją obecność może się z dziećmi bawić, zajmować nimi, Ty jej zaufasz z czasem i odważysz się zostawiać jej dzieci na godzinę, dwie, potem dłużej. Naprawdę, szkoda życia na złudzenia, że mama ze zdystansowanej Obcej zmieni się w ciepłą, kochającą Babcie.
          A swoją drogą, jeśli Ty czulas przymus a nie chęć do przychodzenia do niej co tydzień zanim dzieci się porodziły to coś znaczy, prawda? To inny temat całkiem jednak uświadomienie sobie pewnych rzeczy przyspieszy pozbywanie się złudzeń. Ja np. nie akceptuję przegrzewania dzieci, do czego nakłania mnie mama, nie akceptuje biegania za dziećmi z jedzeniem, co robi moja mama i moglabym taki wątek pociągnąć jeszcze długo jednak konkluzja jest jedna - moja mama nie jest osobą, którą wybralabym na nianie moich dzieci i cały smutek, że nie jest Babcią o jakiej mój mąż marzy znika, bo nie lubię tracić czasu na smucenie się rzeczami, których nie mogą zmienić. Przemyśl sprawę czy warto się nad tym rozwodzić.
        • murwa.kac Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 07:38
          Ale naprawde Twoja mama nie musi. Nie musi chciec. Ma swoje zycie i ma do tego prawo. Inna sprawa, ze Ty o ta pomoc nie prosisz. Moi tesciowie tez sami z siebie nie proponuja zajecia sie synem czy wziecia go na noc. Jak POPROSIMY i nie koliduje to z ich zyciem, planami - nie ma problemu.

          Co do znajomych - moze czas zaciesnic znajomosci? Wpolne domowki z dziecmi, wspolne wypady na place zabaw etc. Tak wlasnie zapewnilismy sobie opieke nad synem i ich dzieci tez bierzemy do sienie w razie co.

          Twoje dzieci sa juz na tyle duze, ze mozna pomyslec o placowkach dla nich. Niania - potrzeba czasu, zeby jej zaufac, nikt nie mowi, zeby z marszu je z nia zostawiac na cale noce. Opcji jest sporo.
          No i bardziej zaangazowac ojca, zeby Cie odciazyl - to podstawa.
          • panioliam Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 21:27
            Murwa nie czytasz tego co pisze,ja się z Toba zgadzam w 100 % ,moja mama nie musi wychowywać,zajmować sie,siedziec z dziecmi moimi po nocach i ja to rozumiem i nie wymagam. Sama z reszta jak będę miała wnuki noe chciałabym abym musiała wychowywac je za moje córki,bo swoje juz wtedy będę miała odchowane. Nie wymagam tego aby mama siedziala z moimi dziecmi a ja imorezowala,leżala,pracowala nawet to gdybym wrocila do pracy a matka moja siedziala na emeryturze to nigdy w zyciu nie wymagalabym od niej opieki nad moimi dziecmi skoro i tak siedzi w domu,bo to sa moje dzieci. Tu chodzi o to,ze pomimo iż mama nie musi to Zazdroszczę koleżankom,których mamy chcą,a nie musza,rozumiesz? Szkoda mi moich dzieci bo mnie to boli ze córka 16 mcy reaguje na moja mamae mieszkajaca 500m ode mnie płaczem i histeria. I owszem mogłabym poprosić aby zostala mama z nia na te 2 h a ja bym z druga coeka na spokobnie pojechala do miasta po buty dla niej,ale nie chxe bo szkoda mi mojej mlodszej ktora nagle ma zostać z obca osoba. Inaczej prosi sie o pomoc osoby które z własnej woli,chęci chca zajmować sie dziećmi,spotykać z nimi itp a inaczej osoby które traktują to jak kare za grzechy,zostane bo musze,bo jestem babcią w końcu to skoro musze to zostanę ale szybko wróćcie.....Moja 3 latka nie zna znaczenia słowa dziadek,bo mój ojciec to juz w ogóle niczym sie niw interesuje,nawet na chrzciny nie przyszedl(500m). Znaczenia słowa baba zakumala w wieku 2 lat,bo wczesniej obca baba jak sąsiadka. Zreszta ja nie mam tu znajomych takich aby in dzieci zostawiać,każdy ma swoje i nie będzie brak moich na głowę skoro maja babcie to nie czuja potrzeby zajmowania sie moimi,bo swoich potem mi podrzucać nie musza. Może cos ze mną jest nie tak ze nie mam tak bliskich znajomych,ale co mam zrobić na placu zabaw zaproponować przyjaźń pani x ,mamie Tomka dajmy na to? Każdy ma swoje życie,eodzine,przyjaciol,a ja czuje sie jak na emigracji. Miałam znajomych jeszcze jak starsza byla sama,ale przy 2 dzieci juz ciężko,wszystkie 3 latki które znalam poszly do przedszkola,wiec juz się nie spotykam z tymi mamami,mam kilka znajomych z dziecmi w wieku mlodszzej ale to tylko znajomi z placu zabaw bo ja przy 2 dzieci nie jestem w stanie umawiax sie na regularne spotkania jak to bylo przy jednym. Bardzo chciałabym poznać mamę z dzieckiem w wieku mojej starszej żeby miała sie z kim pobawić,bo jej też sie nudzi,ale ze znajomych których miakamm 2 to dzieci chodzą do przedszkola wiec nie ma z kim sie spotkc,a szkoda mi jej bo lgnie do dzieci. Mieszkam w malej miejscowości nie ma opcji klubiku mam itp.
            • murwa.kac Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 09.10.15, 05:08
              Czytam co piszesz.
              I jedyne co widzę, to dziewczynę, która ma problem i za żadne skarby nie chce go rozwiązać.

              Pytam po raz kolejny - gdzie w tym wszystkim jest ojciec? Dlaczego to ON Ci nie pomaga?

              Jeżeli chodzi o mame - po raz kolejny pada pytanie, nie tylko ode mnie - czy PROSIŁAŚ o pomoc? Jeżeli tak - czas zachować się jak dorosły człowiek i się z tym pogodzić.

              Tak, na placu zabaw podchodzić do mamy Tomka, zagadujesz, rozmawiasz, proponujesz wspólny spacer, wspólne spotkania z dziećmi. Tak się własnie nawiązuje znajomości i przyjaźnie.
              Nie wierze, ze nie masz W OGÓLE żadnych znajomych. Oczywiście, że każdy ma swoje życie. Moi znajomi, przyjaciele, teściowie również je mają. Ale w relacjach ludzkich nie chodzi o bycie samotną wyspą, tylko wzajemną sobie pomoc. Jeżeli będziesz podchodzić do tematu a bo ja nie będę zwalać na głowę komuś zamiast poproszę przyjaciół o pomoc, bo jestem wykończona - będziesz tkwiła w układzie w którym tkwisz.

              Dostałaś dużo fajnych rad od dziewczyn. Wszystkie odrzucasz, bo wymagają od Ciebie minimalnego wysiłku podjęcia inicjatywy. Widać jednak Ci wygodnie w tym grajdołku, skoro nie chcesz tego zmieniać.
              • tola2014 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 09.10.15, 09:35
                Widzisz murwa, istotne jest to pytanie o tatę. Pewnie kiepskie to uczucie, kiedy obok frustracji pojawia się myśl, że to tylko moje życie jako matki się zmieniło. A tata, być moż, bo autorka się nie określiła, działa na dotychczasowych zasadach.
                Znam niestety masę takich rodzin z maluchami na stanie. aż mnie trzęsie, ale cóż. Każdy z nas to wolny człowiek. Ma to na co się godzi i na co pozwala.
    • ela.dzi Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 07:45
      Moi rodzice czy teściowie mieszkają daleko, ale w razie potrzeby tak jedni i drudzy przyjechaliby w podskokach jak zaszłaby taka potrzeba. Od momentu urodzenia się małego (niecałe 2 lata) byliśmy tylko we dwoje bez dziecka wieczorem 3 razy i prędko następne wyjście się nie zapowiada prędko. Chyba, że w momencie gdy będziemy u którychś dziadków. Nie ukrywam, brakuje czasu sam na sam z mężem, ale cóż tak chcieliśmy i tak mamy. Jak dzieci podrosną (drugie w drodze), to sporadycznie pomyślimy o jakiejś niani na noc, jeśli naprawdę będziemy chcieli wyjść wieczorem. Obecnie zdarza nam się gdzieś wyjść za dnia jak mały jest w żłobku. Bierzemy wtedy oboje urlop.

      A czy jesteś pewna, że mama nie chciałaby się zaopiekować wnukami jakbyś o to poprosiła ? Może myśli, że nie potrzebujesz pomocy albo czuje się niepotrzebna jak do niej nie przychodzisz już ? Może zapytaj teściów czy nie mogłaby do Was wpaść na kilka dni ? Jeśli żadna z tych opcji nie wchodzi w grę, to pomyśl o nianii.
      • stysia1987 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 10:00
        Mam 28 lat. Mamę i teściowa rzut beretem. Tesciowa nie lubie zostawiac z corka ( pozwala na wszystko, zatyka smoczkiem i karmi zabawiajac - w ogole dluuuuga historia), wiec w ostatecznosci zostawiam mala. Moja mama opiekuje sie moja sparalizowana babcia i nie mam serca czesto prosic o pomoc. Jakie wyjscie? Wspolne spacery, chodzenie do restauracji przyjaznych dla dzieci, zapraszanie znajomych do nas.

        Mam znajome, ktore co weekend podrzucaja dziecko babciom i leca na imprezy. Ale chyba nie o to chodxi... sama czasem czuje, ze nie dojrzalam w pelni do bycia matka. Staram sie byc nsjlepsza, jaka moge byc. Srednio lubie zabawy z dzieckiem (a zjedzcie mnie), robienie tego same po milion razy nuzy mnie. Dlatego mamy jasny podzial z mezrm. Oboje chodzimy na silownie plus staramy sie prowadzic w miare bogate zycie towarzyskie, zapraszsjac gosci jak malaa spi. Nie musi byc muzyka, moze byc mecz czy lampka wina. Nie czuje rozzalenia wracajac o 12 z urodzin kolezanki - zadna nie ma dziecka- czuje, ze teraz jest ten czas, kiedy corka najbardziej mnie potrzebuje i mimo niecheci fo zabaw, znuzenia, a nawet czasem frustracji - nie zamienilabym sie na zycie sprzed dziecka.

        Jezeli finansowo Was stac, moze pomysl o opiekunce? A co do mamy - zgadzam sie, ze nie ma obowiazku zajmowac sie Twoimi maluchami, jednoczesnie rozumiem Twoj smutek. Pogadalabym szczerze z mama, spytala czy mialaby ochote czasem zostac z maluchami, a jesli tak - od czasu do czasu skorzystala z pomocy. Jesl, jednaki bedxie niechetna, moze wpadaj sama czasami na kawke? Malymi krokami... moze zapomniala jak to jest siedxiec z dziecmi lub boi sie odpowiedxialnosci? (Moj tesc panicznie sie boi zostac z mala).
    • paulinus2001 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 09:53
      Rozumiem Twoje rozżalenie odnośnie mamy. Ja też kiedyś miałam żal np. do teściowej, że szwagierce pomaga bardziej niż nam. Tylko jak się później okazało, wina wcale nie była po stronie teściowej, tylko szwagierka po prostu więcej razy o pomoc prosiła, albo raczej uważała że jej się należy z racji mieszkania razem, ja natomiast też uzyskałam pomoc kiedy o nią poprosiłam bez problemu. Może warto porozmawiać z mamą? Pozwolić jej poznać wnuki, na pewno z czasem je pokocha, jeśli oczywiście już ich nie kocha. bo wydaje mi się, że trzeba być naprawdę człowiekiem bez serca żeby nie pokochać małego dziecka.
      Po drugie wydaje mi się, że jesteś po prostu zmęczona ciągłym przebywaniem z dziećmi, a ponieważ jak mniemam nie pracujesz, nie masz życia poza nimi. Nie myślałaś o powrocie do pracy? Wg mnie naprawdę nie każdy nadaje się do siedzenia z dziećmi 25h/dobę, co nie oznacza, że takie osoby nie mogą być rodzicami. Jeśli nie możesz wrócić do pracy postaraj się znaleźć jakieś hobby, wychodzić gdzieś bez dzieci, niech mąż się nimi więcej zajmuje. Starszą dobrze byłoby już posłać do przedszkola byłoby to z pewności z korzyścią dla was trzech. Jeśli babcia totalnie odmówi pomocy może warto poszukać niani, która będzie na początku przychodzić jak wy jesteście żeby mała się przyzwyczaiła nawet na pół godzinki co parę dni, a potem mogłaby zostać z dziewczynkami sama raz na jakiś czas.
    • mynia_pynia Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 11:27
      Wiesz ja mam jednego syna, który ma 4 lata. Mam mamę która zawsze jest chętna do opieki i mam siostrę oraz teścia którzy są gotowi przypilnować dziecię.
      Ale mimo całkiem dobrej sytuacji nie zdecydowałam się na 2 dziecko, bo też czuję ze moje życie jest nie takie jakbym chciała.
      Zapewne gdybym była sama to też by mi to przeszkadzało, natomiast tęsknie bardzo za życiem bez obowiązku, za wożeniem dupska gdzie mam ochotę, bo tak żyłam jak miałam 15-32 lata i mimo, że upłynęło już 5 lat to ja nadal pamiętam jak było fajnie.
      Nie jestem typem matki siedzącej w domu i czerpiącej z tego faktu radość. Uwielbiam pracować,m uwielbiam spotkania z ludźmi, uwielbiam pogaduch i wyjazdy z koleżankami, bo takie sobie zaczęłam organizować w ostatnim roku. Jeszcze rok temu byłam bardzo sfrustrowana i ukrywałam to gdzieś w sobie, teraz mówię na głos że mam dość i wychodzę czy też wyjeżdżam.

    • mag1982 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 11:39
      Moje dzieci też nie mają zakochanych w nich dziadków. Smutne to ale trudno. Ja od prawie 5 lat nie byłam nigdzie sama z mężem ale trudno. Jeszcze ze 2 lata, młodsza podrośnie i będziemy zostawiać wieczorami z opiekunką a sami pójdziemy do kina czy na kolację. Jeśli chodzi o wyjazd bez dzieci to w tej chwili chyba w ogóle nie miałabym na to ochoty. Za bardzo bym za nimi tęskniła, poza tym młodszą karmię piersią więc odpada. Może to też to, że ja zostałam mamą parę lat później niż Ty i zdążyłam się wyszaleć.
      • amiralka Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 14:06
        Dokladnie, starsze mamy chyba sa bardziej nasycone swobodnym zyciem i innymi szalenstwami. Bo gdybym ja, jak autorka postu miala dzieci tyle lat wczesniej, to w tamty. Wieku chyba bym po scianach chodzila z zalu, ze nie spedzam wiekszosc wieczorow w knajpach, weekendow w muzeach, a nocy z piersiami tylko dla meza big_grin a tak to, parafrazujac slynna "reklame", zdazylam byc w brukseli, zdazylam zrobic "kariere" i teraz mam czas i spokoj, zeby rozczulac sie nad pelna pieluchawink a drugie bedzie dopiero jak moj syn sam juz zajmie sie przynajmniej swoja toaleta i bedzie mozna go zostawiac z kims na noc, a my zmezem przypomimy sobie te czasy, ze mozna i kolacje i teatr, bez pedzenia do mlodziezy.
        Trzymaj sie autorko, dzieci szybko rosna!wink
    • tola2014 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 14:08
      hej, głowa do góry!!! Ja to mam nadzieję, że jeszcze wspólnie z dziećmi poimprezujemy - liczę, że nie będą miały nic przeciwko wink zresztą mój mąż, długo był barmanem, sporo się przy tym naogladal, nasluchal i teraz powtarza, że będzie za dziewczynkami wszędzie chodził po knajpach, hehe.
      Jeśli chodzi o dziadków, to moja mama uwielbia wnuczkę, jakby mogła to by od nas nie wychodziła. Zdarza się, że z nią zostaje w nocy, ale do określonej godziny. Bo raz - woli spać u siebie, dwa - woli aktywnie z nią spędzać czas, czyli nie jak śpi. Ciekawe jak Ciekawe jak będzie z dwójką, już za chwilę druga córeczka będzie z nami. Zastanawiam się czy dwie na raz ogarnie.
      Teściowa natomiast do tej pory średnio zaprzyjaznila się z Nadia. Jakoś od kilku miesięcy jest postęp, bo Nadulka juz nie traktuje jej jak kogoś obcego, a tak było. Ale też nie zostałaby z nią. Ma 1,5 roku i nie jest bardzo ufna. Musi kogoś dobrze znać, żeby chcieć z tą osobą samotnie przebywać.
      Ale do czego zamierzam... Otóż sama ją zapytałam czy chciałaby bardziej zaangażować się w opiekę nad drugą córeczką i pomagać nam, zostawać i takie tam. Od razu się zgodziła, i tak nawet chyba ucieszyła, że jej to zaproponowaŁam. Dotychczas sama nie prosiłam o pomoc. Raczej się po prostu odwiedziliśmy. Kontakt mamy bardzo dobry, ale tesciowa dużo pracuje, po pracy pies w domu czeka na spacer. Gdyby chciała jeszcze nas odwiedzić to raczej nie ma kiedy, bo nasza mała o 19 juz chodzi spać. Ale z drugą córką postaramy się co weekend na kilka godzin ja zostawiać.
      Podpowiem jeszcze coś takiego. Tez oboje lubimy imprezowac, nie zawsze się udawało z różnych przyczyn. Alee. Znajomi do nas przychodzili jak mała już spała. Raz w miesiącu każde z nas ma wychodne, niestety osobno. Jeśli nie mamy z kim zostawić, a chcemy coś razem sami kombinować to robimy takie rzeczy.... Może śmieszne i prozaiczne ale bardzo nam przypadły do gustu. Przykłady, piknik z Szampanem na dywanie, kiedy mała śpi. Zakończony boskim seksem hehe. Wspólna kąpiel z ogromną ilością piany, dla odmiany z browarem. Kolacja na balkonie, świece i takie tam. Teraz oczywiście musze się zadowolić trunkami bez alko, ale pewnie niebawem powrócę. Mąż już chłodzi co trzeba smile
    • ashraf Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 07.10.15, 16:00
      Chyba juz wszytsko zostalo powiedziane. Ja rowniez rozumiem, ze masz zal do mamy, mnie tez byloby przykro, gdyby dziadkowie nie przejawiali checi zajecia sie wnukiem od czasu do czasu (nie mowie o pelnieniu roli nieodplatnej nianki przez caly tydzien), uwazam to za normalna czesc zycia rodzinnego - ale zmusic nie zmusisz. Przy czym twoja sytuacja nie jest specjalnie wyjatkowa, teraz wiele rodzin mieszka na emigracji, gdzie z przyczyn oczywistych opieka i pomoc blizszej/dalszej rodziny nie wchodzi w gre. I da sie zyc... po prostu musisz sie zastanowic czego tak naprawde chcesz. Meczy cie przebywanie z dziecmi calymi dniami? Wroc do pracy, to juz nie niemowleta, po pracy bedziesz miala inna energie + kontakt z ludzmi zapewniony. Imprezy, wyjscia z mezem? Nie ma wyjscia - trzeba albo nawiazac nowe znajomosci, zaprzyjaznic sie z kims, zapoznac rodzicow i dzieci, albo placic niani. Kazda niania byla kiedys obca, ale bez przesady - zamierzasz tak siedziec wieczorami w domu az dzieci pojda do gimnazjum? Opiekunka to dzisiaj normalna sprawa. Ja tez po przeprowadzce do nowego kraju nie mialam przyjaciol na peczki, szczegolnie dzieciatych, ale zadalam sobie troche trudu i teraz mam kilka zaprzyjaznionych par, ktorym moge powierzyc dziecko nie tylko w celach poimprezowania, ale chocby w razie wypadku - jedno z nas moze byc przeciez w delegacji, a drugie miec wypadek... Mamy tez babysitterki i sa to dobrze wydane pieniadze, nie samymi dziecmi czlowiek zyje.
      • kremka2014 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 16:30
        Rozumiem i podziwiam, bo tak mala roznica wieku to wyzwanie przeogromne. Mi też brakuje wyjścia z mężem, ale wychodze za to z koleżankami, a mąż z kolegami. I jakoś leci😃. Wymieniamy się tą opieką, mimo, ze jeszcze karmie piersią nawet w nocy. Może tymczasem takie rozwiązanie, żebyś całkiem nie skapcaniala w domu? A za 3-4latka sobie odbijecie 😃
        • kremka2014 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 16:36
          A co do opinii, że babcia nic nie musi, to tak sobie myślę, ze ta babcia niejedna miala dzieci i niejeden raz cedowała opiekę na swojej matce, a teraz udaje nowoczesną i ma w nosie małżeństwo dziecka oraz wnuki. Źle o niej świadczy, ze dziecko płacze na jej widok, to oznacza, ze rzadko ją widuje. Kiedyś babcie byly ze swoimi wnukami. Teraz nic ku...wa nie musza, bo świat ma więzi fejsbukowo-tabletowe czyli lipne.
          A same na pewno ochoczo i w podskokach podrzucały latorośle babciom.
          • ashraf Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 18:41
            Hmm, chyba nie o to chodzi, że babcie i dziadkowie coś "muszą" czy "powinni", tylko o to, że nie czują potrzeby spędzania czasu z wnukami. Umówmy się, że okazjonalna opieka, 1-2-3 razy w miesiącu to już przyjemność, prawdziwa praca to przebywanie z dziećmi na co dzień. Normalnych dziadków cieszy możliwość zajęcia się wnukiem po swojemu, zabrania go w ciekawe miejsce, pokazania swoich pasji czy zbiorów, rozpieszczenia kulinarnego itd. Ja zawsze powtarzam, szczególnie teściom, że czas u dziadków jest święty - póki nie narażają zdrowia i życia dziecka, niech robią co chcą - kładą późno spać, pozwalają oglądać bajki po kąpieli, dają słodycze itd. Czas z dziadkami to czas przyjemności, od wychowywania są rodzice. A potem dochodzi do tego więź międzypokoleniowa, przekazywanie wartości, bliskość, niejednokrotnie większa niż z rodzicami, którzy sami jeszcze dojrzewają jako ludzie. Ja raczej obstawiałabym właśnie kłopoty w relacjach z własnymi dziadkami, bo osoby, które z radością spędzały z nimi czas nie powinny mieć problemów z wyjściem z taką inicjatywą do własnych dzieci.
              • ashraf Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh.l 08.10.15, 20:33
                Dziekuje smile tak sobie jeszcze mysle, ze duzo zalezy od intensywnosci opieki dziadkow. Przy codziennej opiece (kiedy rodzice pracuja) trzeba jednak wypracowac wspolny front. No i niedopuszczalne jest krytykowanie rodzicow przez dziadkow. Nasz synek na razie doskonale czuje roznice pomiedzy zwyczajami i tym co wolno w domu, a co u dziadkow czy mojej mamy. Moja tesciowa za to nieustannie pyta, czy mama pozwoli L na to i na tamto, czy moze z nim to robic, tam pojsc... Odpowiadam, ze u babci sa reguly babci, a poza tym jak nie zaufac komus, kto tak wychowal mi meza wink
          • koralik37 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 22:23
            Kremka mi przypomniała taką anegdotkewink wiele lat temu, kiedy mojej córci nawet w planie pięcioletnim nie było, moja mama nierozwaznie powiedziała, że za niemowletami nie przepada, nie rozumie ich, więc jak zostanie babcia, to przez pierwszy rok -półtora, to raczej okazjonalnie. Kiedy to usłyszała jej mama a moja babcia to ostro przyatakowala: to ja ci dziecko pomogłam wychowac od początku, a ty tak? Otóż będziesz pomagać i ja tego dopilnujewink Btw - moja mama jest przecudowna i najczulsza matką, a na punkcie wnuczki jednak oszalala od pierwszego dnia i jest taka babcia jaką była matką, więc rozumiem, że może być przykro kiedy babcia ma generalny "zlew" na wnuczki.
    • julita165 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 08.10.15, 16:42
      Moja mama jest zakochana we wnuku po uszy. Sama przyznaje że nie spodziewała się po sobie takich uczuć. Az mnie z bratem czasem dziwnie to slyszeć bo to tak jakby wnuka kochała bardziej niz nas. Na drugą babcię też mozna liczyć i też kocha wnuka chociaż kontakty maja rzadsze tzn raz w tygodniu, z moją mama codziennie bo odbiera go z p-kola. To jest wielka wartość jeśli nie jest się tak uwiązanym do dziecka. Po raz pierwszy zostawiłam synka z babciami kilka dni po porodzie i poszłam sobie poszaleć na zakupach i do fryzjera. Ale nie martw się, uwiązanie nie potrwa aż do 15 rż. Moja przyjaciółka która oprócz męża nie ma nikogo z kim mogłaby zostawić corkę też narzekała a tu młoda w wieku 7 lat wybyła na 3 tygodniowy obóz harcerski i poszaleli sobie jak za dawnych lat smile
      • najma78 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 09:36
        Autorko watku, twoja mama taka jest i tyle, pogodz sie z tym i przestan a o tym myslec a nie skupiaj na tym bo to niczego nie zmieni. Nie kazda kobieta uwielbia dzieci,zwlaszcza male,to nie jest az takie niespotykane i nienormalne. Naprawde. Twoja mama nalezy do tej grupy osob, swoje dzieci wyochowala, chce odpoczac. Jak sama napisalas, chodzilas do niej bardzo czesto, nie czulas niecheci ale gdy przestalas przychodzic nikt cie nie zaprasza. To jasny znak ze twoja mama preferuje jednak dzieci zyjace swoim zyciem i nie ma syndromu pustego gniazda.
        Wnuki pewnie kocha ale nie nie lubi spedzax z nimi czasu, szczgolnie w sytuacji gdy sa to dosc trudne dzieci. Sama napisalas ze mlodsza jest problemowa, nie mozesz nawet prowadzic z nia auta, inny przyklad, ktory podalas to wyjscie w spokoju np ze starsza po buty. Moze twoja mama nie chce zostawac z wnukami nawet na kilka godzin bo obawia sie problemow z ich zachowaniem?
        Starsza to ponad 3-latka, dziecko w tym.wieku powinno chodzic do przedszola chocazby na kilka godzin, to juz odpowiedni czas na to. Pomysl o tym
        Male dzieci wymagaja wiecej uwagi, tak to jest, to normalne ze wyjezdza sie z dziecmi, spedza czas rodzinnie itd.
        My mieszkamy daleko od rodziny, w innym kraju, do rodzicow mamy 12h autem, do siostry tez. Nie bylo wiec mozliwosci podrzucania dzieci dziadkom czy cioci. Mamy za to znajomych z ktorymi pomagamy sobie nawzajem. Dlatego mozliwe jest zostawienie dzieci u nich (takze gdy byly maluchami) i wyjscie gdzies we dwoje. Na nocach nam nie zalezalo, na wyjazdach we dwoje tez nie. Gdy dzieci sie pojawiaja zwiazek sie zmienia i trzeba to wziac na klate a nie oczekiwac, ze bedzie jak przed dziecmi a jesli nie jest to problem. Chyba czas dorosnac do akceptowania zmian.
    • mamaady Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 19:02
      Rozumiem cię doskonale. Też nie mogę liczyć na rodziców, a zwłaszcza teściów. Rodzice są chorzy, a teście... No cóż, w skrócie to widzimy się na jakieś uroczystości, a jak przypadkiem na mieście, to nawet nie ma czasu babcia zagadac... I cóż poradzić? No nic, żyć samemu. Też nigdzie nie wychodzę, bo dzieci, i trzeba się nimi zająć. I też z żadną obcą osobą nie zostawię na noc. Teraz czasami mam łatwiej, bo dzieci są w szkole/ przedszkolu a ja w pracy - i normalnie czasem sobie biorę dzień urlopu na własne sprawy - odpocząć od kieratu smile I tez kocham dzieci nad życie, ale czasem chciałabym tak dwa dni luzu...
      • gajmal Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 21:17
        Dzieci trzeba wychowywać,a nie im ulegać - jak nie umiesz to skorzystaj z pomocy żłobka i przedszkola.
        Zapraszaj znajomych do siebie to w końcu z kimś się zaprzyjaźnicie. Imprezy domowe w gronie przyjaciół są świetne bo dzieci zajmują się sobą,a rodzice sobą. Znacznie łatwiej jest to ogarnąć jak jest więcej dzieci.
        To mamy chodź w odwiedziny. To Ty uczysz dzieci jak się traktuje matkę. One to widzą, a za chwilę Ciebie będą też tak traktować - jak się nie przydajesz to Cię nie znamy.
        Wyjdź do ludzi .
    • panioliam Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 21:08
      Tata tez noe ma swojego zycia,nie lazi z kolegami,tylko praca i dom. Starsza chciałam dać do przedszkola ale nie dostala się do publicznego. Prywatnych jest u nas 3,z czego 2 nie maja najlepszej opinii,w tym 3 dowiedziałam się ze za jak dla mnie pieniadze na które mnie stać,bo nie pracuje tylko mąż pracuje to mogłabym puścić ja na 3 dni w tyg i rozważamy czy jej tam nie dać. Jeszcze chcemy sie wstrzymać bo w 3 publicznych jest szansa ze jak się jakies dziecko wypisze ona wskoczy na nefo miejsce,w jednym z tych 3 publicznych jest pierwsza w kolejności wiec chyba poczekamy jeszcze chwilę,może jakies dziecko odejdzie,a nie chce dać jej do prywatnego a po 2 tyg zmieniac placówki jaknsie dostanie do państwowego. Mimo wszystko drogie mamy nawet jesli sie dostanie do państwowego,albo gdybym dala ja na te 3 dni do prywatnego,to mam wyrzuty sumienia,bo boje się chorób. Tzn,boje się ze będę chciała zrobić lepiej dla niej(kontakt z dziecmi,uspołecznienie itp) a dziecko mi będzie chorowac,nie daj Boże zlapie jakas Sepsę,tfu,tfu.... Sama nie wiem,jesli siedzę i tak w domu z mlodsza czy to nie jest krzywdzenie dziecka ze juz od 3 r.z ja posylam do placówki i czy nie jest zbyt duże ryzyko chorób,jakby zachorowała na np Sepsę czynnie będę tego żałować,tak się boje chorób.
      • najma78 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 21:25
        Ty chyba ze wszystkim masz problem. Dziecko ma ponad 3 lata to jest wlasnie ten czas kiedy powinno isc do przedszkola, robic rzeczy ktorych nie robi z mama, socjalizowac sie, uczyc sie budowac relacje z rowiesnikami,radzic sobie bez mamy, taty. Infekcje to nawet sa wskazane, pobudza uklad odpornosciowy, ktory 'nauczy' sie radzic sobie z wirusami i bakteriami. Same pozytywy. Zamiast wyobrazac sobie zagrazajace zyciu choroby,zazdroscic kolezankom matek zakochanych we wnukach i rozkminiac czemu akurat twoja matka ma inaczej daj dziecko na te 3 dni do przedszkola. Skorzystacie i ty i dzieci.
        • panioliam Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 21:36
          Ja wiem zdaje sobie sprawę ale tak się boje tych chorób,czyli przesadzam,tak? Do mamy nie będę chodzić na sile a uwierzcie mi ze to jest na sile,skoro nigdy nie zapyta czemu nie przyjdziemy,wali teksty ze jeszcze jej tu potrzebna jest np moja siostra z synem itp,moja matka nie lubi odwiedzin,zamętu jakie robią dzieci itp. Kiedys jak miałam tylko starsza i byka mala to bala sie obcych miejsc,i pamiętam ze wymyslalam tysiac powodów ze musze przyjść do matki do mieszkania,robiłam to po to aby mala potem jak będą święta i pójdziemy do matki nie bala sie obcego miejsca,nie mogłam przyjść ot tak,musiałam wymyslac tysiąc powodów,chyba to o czymś świadczy,jak masz normalna rodzine i normalne relacje to przychodzisz bo tak chcesz i juz.....
          • najma78 Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 22:11
            Nie lubi to nie, niektorzy tak maja. Moze to sie zmieni za jakis czas. Nie mysl o tym bo tylko ci przykro a niczego to nie zmieni. Starsza dalabym do przedszkola na te 3 dni. Mlodsza wtedy latwiej ogarniesz. Zapoznaj innych rodzicow z dziecmi w podobnym wieku,moze bedziecie mogli czasem nawzajem sobie pomoc z dziecmi i wtedy wyjdziecie gdzies tylko we dwoje. Poza tym spotkac sie mozna towarzysko takze z dziecmi,one sie pobawia a wy porozmawiacie. Jasne, ze to nie to samo co imprezy poza domem i bez dzieci ale tez moze byc fajnie. Wazne jest spedzenie milo czasu w towarzystwie osob ktore sie lubi. Moze twoja mama zmieni swoje podejscie gdy dzieci podrosna. Moze ona nie chce sie nimi opiekowac z innych powodow niz ty myslisz. Piszesz tak dramatycznie o tych chorobach w przedszkolu, o dracym sie dziecku w czasie jazdy autem, o placzu i starchu,kiedy znajdzie sie q innym miejscu itp ze moze ona zwyczajnie boi sie ze nie ogarnie albo cos zrobi nie tak a ty bedziesz miec pretensje? Przeanalizuj swoje zachowanie i rozne sytuacje i sprobuj spojrzec na to z jej punktu.
          • ela.dzi Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 11.10.15, 22:36
            Z chorobami zdecydowanie przesadzasz. Jak nie teraz, to za jakiś czas będzie chorować. Do szkoły też nie poślesz ? Teraz to nawet lepiej, bo masz czas się nią spokojnie zająć, a może i młodsza by się trochę uodporniła. Wyobraź sobie jak to będzie wyglądać, gdy obie będą w placówkach i chorować naprzemiennie, a Ty w pracy. Musiałabyś mieć niesamowite szczęście jakby żadna nic nie łapała.
    • semi-dolce Re: Nie mam juz swojego zycia po dzieciach,echhh. 13.10.15, 12:05
      Po pierwsze w pewnym wieku dzieci zaczynają nocować u kolegów. Nie w wieku lat 15 a mniej więcej 5. I kiedy to twoje dziecko nocuje u kolegi ty masz cudownie wolną noc. Rzecz jasna potem jest odwrotnie, kolega nocuje u was i trzeba się nim zająć, ale coś za coś.

      Po drugie istnieje taka instytucja jak niania. Naprawdę działa genialnie.

      Po trzecie są żłobki i przedszkola. Jeśli wybierzesz dobre, to będą służyć i dzieciom i tobie.

      (nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi, ale po tonie postu wnioskuję, że reakcją na wszystko będzie "nie". Trafiłam?).

      Nie możesz liczyć na babcię, trudno, tak bywa. Zamiast się użalać znajdź inne rozwiązanie. To twoje życie, sama je musisz poukładać. Mam 2 małych dzieci i inne sprawy, które bardzo utrudniają wspólne z mężem wyjście na dłużej czy wyjazd. Babcia jest jedna i zajmuje się dziećmi bardzo rzadko i nigdy dwójką na raz. Nie wyobrażam sobie przez 3 lata (!) nie wyjść nigdzie sama z mężem, oszalałabym albo się rozwiodła smile Da się. Mówią, że jak się chce to się szuka sposobu, jak się nie chce to się szuka powodu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka