eksperyment na niejadku

27.09.04, 10:29
Drogie emamy,

ciekawa jestem Waszych opinii w kwestii niżej opisanego "sposobu na niejadka"
Otóż mam już naprawdę dość biegania z widelcem za moją trzyletnią córeczką,
podawania posiłków "w hipnozie" tzn. przy książeczce lub bajce w TV i dlatego
mam zamiar spróbować żelaznej konsekwencji. Dodam, że mała jest dośc szczupła
ale wzrost i wagę ma powyżej 70 centyla.
Mam zamiar zacząć w sobotę (przygotowuję się jak do bitwy wink od postawienia
śniadania na stole i zaproszenia malucha do wspólnego posiłku. Nie będzie
miała ochoty, to niech nie je. Potem chcę tak zrobić z drugim śniadaniem,
obiadem i kolacją. Mam poważne podstawy sądzić, że tego dnia moja córka nic
nie zje i będzie w fatalnym nastroju, ale ja wytrwam.
Jak myślicie czy dziecko w tym wieku może się zagłodzić? Ile dni mogę tak
postępować? Czy robiłyście tak może ze swoimi pociechami? Jest szansa, że
podobnie jak z zasypianiem "załapie"?

Pozdrawiam,
A
    • zosia888 Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 11:47
      Mysle, ze w koncu zglodnieje i zje. Ale czy "zalapie" to trudno powiedziec. Czy to ja czegos nauczy. Tez mam w domu niejadka, i stosowalam ta metode, ale problem pozostal. Czasami bylo tak, ze nie jadla kolacji, wiec wieczorem sie budzila, albo przed spaniem, ze jest glodna i wowczas jej tlumaczylam, ze nic nie dostanie do rana. Co wcale nie powodowalo, ze dzien pozniej chetnie i szybko zjadala kolacje. To samo na przyklad ze sniadaniem. Nie zjadla, po czym przykladowo dwie godziny pozniej chciala jesc. Wiec jej tlumaczylam, ze do objadu juz nic nie bedzie, ale jakos nie specjalnie sie tym przejmowala. Teraz raczej stosuje taktyke, ze daje jej co ma zjesc i nie pozwalam odchodzic od stolu dopoki nie zje. Wiec posilki czasami trwaja godzinami. Tzn. trwaly, bo ten drugi sposob chyba sie bardziej sprawdzil i teraz je jakby troche lepiej, choc bez zadnych rewelacji. Widac ten model tak juz ma. Pozdrawiam i zycze cierpliwosci.
      • aleksandrynka Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 11:55
        mój mąż opowiadał mi nie raz jak wspomina siedzenie przy stole, aż nie zje.
        Koszmar. Nie rób tego. Mała na pewno się nie zagłodzi, nie ma co fundować jej
        traumy. Jeśli nie podjada słodyczy między posiłkami, to nie ma problemu. Pozwól
        jej wsłuchać się w siebie czy jest głodna, czy nie i decydować czy chce zjeść.
        Inaczej straci instynkt jedzenia (sygnały z żołądka, a raczej mózgu) i nauczy
        się wpychać. Albo będą afery przy stole i wrzody w całej rodzinie murowane smile
    • kruszynka301 Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 11:59
      mam hiperniejadka, ale mając w pamięci obraz mojej mamy biegającej za bratem-niejadkiem, od początku dałam spokój. Nie karmię, nie gonię, nie krzyczę. Efekt? Agusia w ciągu 2 lat sama zaczęła jeść: najpierw jadła suchy chlebek, później chlebek z masełkiem, a teraz zaczyna wcinać kulki czekoladowe z mleczkiem (sama się domaga, nawet sama sobie dolewa!). Poza tym uwielbia jabłka, banany, kiwi, czasami zje kawałek kurczaczka.

      ta metoda jest dobra, jednak musisz wykazać się dużą cierpliwością - Agusi zdarzało się nie jeść cały dizeń (piła wtedy duże ilości Kubusia), i przeżyła. Jeszcze dodam, że jest okazem zdrowiawink.
    • bognarek4 Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 12:49
      Metoda jest dobra, choć nie zawsze daje szybkie efekty. Mój niejadek jest
      specyficzny. Potrafił całkiem sporo zjeść, pod warunkiem, że mu sie to włożyło
      do buzi. Przy jedzeniu samodzielnym był najedzony po 3. łyżce.
      Nic nie dało posłanie dziecka do przedszkola - jak nie był nakarmiony to nic
      nie zjadł. Wytrzymałam tak ponad 4 lata. W czasie ostatnich wakacji odmówiłam
      karmienia, skarałam sie natomiast przyggotowywać to co lubi. Zaczął jeść
      sam !!!!! Dużo oczywiscie zależy od tego co jest na obiad. I niestety
      zjedzenie pełnego posiłku zajmuje duuuużo czasu. Ale sie nie poddaję.
      Bądź cierpliwa, niech je tyle ile chce. Nic jej się nie stanie nawet jak nic
      nie zje, o ile tylko bedzie sporo piła.
      Pzdr bognarek
    • actim Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 13:17
      Dzięki dziewczyny smile))),
      właśnie tego się obawiałam ,że "ten model tak ma" i po takim eksperymencie po
      prostu ograniczy jedzenie w ogóle do absolutnego minimum, a posiłki zawsze będą
      zmorą.
      Zakaz odchodzenia od stołu u nas się raczej nie sprawdzi, bo oprócz braku
      apetytu mamy chyba "bunt trzylatka" i zakazy są mało skuteczne sad( Młoda po
      prostu ucieka i wierzga jak tylko coś jest nie po jej myśli, i z ukrycia
      negocjuje wymiar kary wink Chyba musimy przeczekać.

      Pozdrawiam,
      A
    • judytak propozycje uzupełniające 27.09.04, 13:21
      -
      • jola_ep Re: propozycje uzupełniające 27.09.04, 14:47
        Bardzo mądre rady smile)
        Też tak starałam się robić. Tylko prawie od samego początku (od 10 miesiąca
        życia synka). Jadł całkiem mało, kiedy chciał i ile chciał. Najczęściej 2-3
        łyżki. Czasem uciekałam się do różnych podstępów, aby się nie denerwować - np.
        kanapki kroiłam na malutki porcyjki, podawałam na jednym talerzu i nie
        patrzyłam, kto więcej zjadł - synek czy córka. Nie cudowałam specjalnych
        posiłków, bo jak nie zjadł, to bardziej się denerwowałam wink Starałam się jednak
        uzwzględniać jego preferencje. Z obiadu wyjadał to, na co miał ochotę.
        Samodzielnie jadł od drugiego roku życia. Nie trzymałam się sztywno pór
        posiłków. Obiad synek jadał ze 3 godziny. Talerz był w jego zasięgu, jak nabrał
        ochoty, to przychodził i podjadał. Z czasem zrezygnował z tego zwyczaju. Jest
        nadal bardzo chudy, ale myślę, że to niedługo się zmieni. Podobnie jak jego
        starsza siostra w wieku 5 lat nagle nabrał większego apetytu. Teraz chodzi do
        przedszkola i posiłki to jego ulubiony punkt dnia smile))
        A ktoś pisał, że niejadek nigdy nie polubi jedzenia wink

        Pozdrawiam
        Jola

        • lizbetka Re: propozycje uzupełniające 27.09.04, 19:03
          Wypowiem się w tym wątku jako mama totalnego niejadka smile
          Gdy Asia miała prawie 2 lata zrobiliśmy wszystki badania by stwierdzić czy aby
          na pewno jest zdrowa a jej niejadztwo nie wypływa z choroby . Okazało się że
          mała fizycznie zdrowa jest ale jeść po prostu nie lubi .
          Mała nie ma ulubionej potrawy , , próby zmuszania do jedzenia , zbyt
          natarczywego zabawiania powodują wymioty .
          Nigdy jej zbyt intensywnie przy jedzeniu nie zabawiałam , po wykonaniu badań
          przestałam zupełnie .
          Ale jest kilka ale :
          * są dni gdy mała je po trochu , zdarza się że sama prosi o coś do jedzenia
          ale bardzo często są dni gdy nie je nic kompletnie
          *generalnie Asia je bardzo mało , np. nie jest w stanie zjeść na raz
          morlinki , serka Bakuś , ma problem ze zjedzeniem Monte , bułkę gryzie dwa razy
          i ma dość itp.
          * je rzadko , zazwyczaj 3 razy dziennie
          * zapija się totalnie , wypija 3 litry dziennie
          Wszystko to owocuje bardzo małym przyrostem wagi , mała mimo że ma 28 miesięcy
          nie może osiągnąć wagi 10 kilo .
          Dlatego jeśli Twoja córka waży dość dobrze - możesz ja przegłodzić , bo tak
          pewnie będą wyglądały Wasze pierwsze dni .
          Pozdrawiam .Lizbetka
    • t.nina Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 19:39
      Ja byłam niejadkiem, mama do dziś wspomina, że "eksperyment" zalecony przez
      lekarza zakończył się tym ,że 3 dni nie jadłam, tylko piłam. Odstąpiono od
      eksperymentu, gdyż wszystko wskazywało, iż żyłabym na niedpuszczalnym minimum,
      co długoterminowo mogłoby pociągać za sobą negatywne konsekwencje. Z wiekiem mi
      przeszło.
      • verdana Re: eksperyment na niejadku 27.09.04, 20:01
        Dla mnie nie był to eksperyment, tylko normalny tryb postepowania. Nie chciał,
        to nie jadł. Tez zdarzały mu sie trzydniówki, gdzie tylko pił mleko (mleka
        teraz nienawidzi). Ale w domu nie było atmosfery "zjedz chociaż troszkę". Nie
        chciał to nie jadł.
        A trudno było się powstrzymać, by nie karmić na siłę, ani nie namawiać. Był
        najniższy w przedszkolu. W szkole aż do końca podstawówki o głowę niższy od
        najniższego dziecka w klasie. Był szczupły, drobny, choć nie bardzo chudy.
        Niejadkowatość mijała bardzo powoli, przez wiele lat nie jadł mnóstwa rzeczy.
        Teraz ma 21 lat. 181 cm. Przerósł wielu rówieśników, od których był znacznie
        niższy. Nadal jest szczupły (ok. 73 kg), choć bardzo lubi jeść (ale je niedużo).
        Z awersji do jedzenia pozostała mu tylko niechęć do mleka, masła, smietany i
        białego sera.
        Mój eksperyment udał się w 99%.
        • katse Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 09:37
          ja zabawiam Nisie.
          wtedy je.
          nie zabawiana zjada 1/6 porcji i koniec.
          zabawianie to moze byc ogladanie ksiazeczki, gazetki, opowiadanie bajki,
          nasladowanie odglosow, albo bajka na komputerze.
          wiem ze to nie do konca dobre. ale Nisia zjada cala porcyjke w kilka chwil.

          ostatnio zaczela jesc sama - zawsze drugie danie, ziemniaczek, miesko jakies
          warzywko dostaje na swoj talerzyk. i lapkami, lyzeczka widelczykiem je...od
          czasu do czasu ja jej podsune widelec.

          to samodzielne jedzenie wystarcza za zabawianie...

          ale jak wyglad akuchnia i ona sama...ale to nic. niech sobie je, posprzatam na
          emeryturze, no chyba ze pojawia sie wnuczeta....
    • actim Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 09:44
      Jeszcze raz bardzo dziękuje za Wasze rady i spostrzeżenia. Czuję się
      przygotowana teoretycznie i zamierzam spróbować w najbliższy weekend. Jeżeli
      eksperyment poskutkuje przynajmniej częściowo na pewno sie tym pochwalę.
      A nawet jeżeli maluch nie zacznie jeść więcej, a tylko my z mężem trochę
      wyluzujemy w kwestii żywienia, to już będzie niezły sukces wink

      Pozdrawiam cieplutko,
      A
      • malizna74 Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 10:21
        Popieram w pełni.

        Moja Magdzia ma teraz 2,5 roku i nie należy do bezproblemowych jeśli chodzi o
        jedzenie. Raz zje więcej, trzy razy - mniej. Wiem jedno. Od kiedy postanowiłam,
        że problemy "jedzeniowe" nie mogą stanowić centrum naszej rodziny, życie stało
        się prostsze. Mała je ile chce, zawsze na koniec posiłku pytam ją dwa
        razy: "Będziesz jeszcze jadła?" Jak powie, że nie, to sprzątam i koniec. Nie ma
        namawiania typu "Jeszcze jedną łyżeczkę..." Często przed przygotowaniem
        jedzenia pytam ją co by chciała tzn oczywiście stawiam kilka propozycji
        zaczynając od tej najlepszej wg mnie w tym momencie. (Chcesz Danonka? - Nie -
        No to może kanapkę? - Nie - A kiełbaskę? itd) Czasem trafię, czasem nie.
        Odczekam i znów. Uczciwie muszę przyznać, że zdarza mi się ją karmić "przez
        zagadanie", ale nieczęsto i raczej z własnego przyzwyczajenia niż z
        konieczności.

        Najważniejsze, to wyluzować. Nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Wiem, że to
        trudne, ale naprawdę warto. Jeśli nie ma medycznych wskazań do "upychania" na
        siłę, to nie rób tego. Pediatrzy często mówią, że w ogromnej większości
        przypadków niejadek jest wymysłem rodziców i dziecko dobrze wie ile pokarmu
        potrzebuje. Trzeba tylko -i to też nie za ostro - kontrolować jakość.

        Pozdrawiam i życzę powodzenia,
        Dorota
    • zebra12 Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 12:58
      Powiem co uważam: też miałam niejadkę. Na rok ważyła 8 kg! A urodziła się
      3,5kg. Zawsze jest poniżej 10 centyla. Jeśli Twoja jest na 70!!!!, to ja bym
      się wogóle nie przejmowała. Widocznie to co je jej wystarcza. I lekarze pewnie
      mówią to samo. Gorzej gdyby była zbyt szczupła.... a w takiej sytuacji z głodu
      nie umrze. A wogóle, co to znaczy, że mało je? Mało, to znaczy ile?
      • barbaram1 Re: eksperyment na niejadku 28.09.04, 15:06
        Moje dziecko (3lata) tez nie potrafi usiąsc i zjesc. Biega sie z łyżką po całym
        mieszkaniu. Najgorzej jest na wczasach, gdzie restauracje mają znacznie więcej
        metrów niż nasze mieszkanie. Chcę nadmienić, że dziecko zjada, tylko nie
        potrafi usiąść. I to jest najgorsze - ciągłe bieganie. A w przedszkolu siedzi i
        samo je i to jest najbardziej zadziwiajace.Dużo się nasłuchałam uwag typu: "bo
        przyzwyczaiłaś!". Ale perspektywa była taka, że albo za nią chodzę, albo nie je
        nic - dosłownie nic.
        Ostatnio byliśmy na wczasach i był tam Pan, który nie za ciekawie wyglądał.
        Powiedzieliśmy córci, że ten Pan pilnuje, czy dzieci jedzą, a jak nie jedzą to
        wkłada w walizkę i wysyła do domu. Wiem, dość brutalne! Ale uwierzcie, już mi
        było wstyd biegać z łyżką pomiędzy stolikami i to trochę pomogło. Na 5 min.
        usiadła i jadła. Teraz w domu czasami ją straszę, że zadzwonię do tego Pana,
        trochę pomaga, ale niestety na krótko.
        • actim do zebry 28.09.04, 15:27
          Wiem, wiem, że 70 centyl to rzeczywiscie nieźle, ale jak sie patrzy na moje
          dziecko to wygląda chudo. Ma 3 lata, 100cm i 15kg, nie ma nawet typowo
          dziecięcego wystającego brzuszka, tak że do wszystkich spodni muszę wszywać
          dodatkowe gumki wink
          A jedzenie bez specjalnego namawiania wygląda tak:
          śniadanie - actimel
          drugie śniadanie - jebłko lub kromka chleba z czymś
          obiad - 5 łyżek zupy
          kolacja - jedna bułka z czymś
          Oczywiście jeszcze czasem coś pije, ale też na moje prośby no i jak się dobrze
          sprężę to zje coś konkretnego na śniadanie i nieco większy obiad.
          Problemem jest też straszny konserwatyzm smakowy. Prawie żadnych owoców i
          warzyw za to nabiał i pieczywo w każdej ilości.

          Aha i jeszcze muszę się pochwalić jednym eksperymentem, który się powódł. Otóż
          do niedawna mój maluch żebrał o słodycze co 5 minut i pewnego dnia poszłyśmy do
          sklepu gdzie Sonia wybrała sobie wszystko, na co miała ochotę i tego dnia nie
          namawiałam jej na żaden konkretny posiłek. Zjadła tonę słodyczy, drugiego dnia
          przekąsiła parówkę i znowu gigantyczne ilości słodkości. Ale już trzeciego dnia
          przestała się interesować swoimi zakupami.
          I wiecie co? Moje dziecko nadal lubi słodycze ale już nie tak smile)) Nie żebrze i
          nie prosi i co najważniejsze nie ma na nie ciągłej ochoty.
          Bardzo jestem z nas dumna.

          Pozdrawiam,
          A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja