Dodaj do ulubionych

powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej?

24.03.17, 14:36
Podobno mądry człowiek uczy się na błędach innych ludzi. Przede mną ten milowy krok -za miesiąc wracam do pracy. Mam jeszcze chwile na ewt korekty. Ciekawi mnie wasze doświadczenie. Czy teraz, oceniajac z perspektywy czasu, zrobilybyscie cos inaczej?
Obserwuj wątek
    • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 15:58
      Po pierwsze nie próbowałabym wrócić, mimo siebie, jak mały miał 3 miesiące. Po drugie, nie powtórzyłabym tego błędu, kiedy miał 7 miesięcy big_grin Co zrobiłabym tak samo? Tak samo powoli wracałabym do pracy od kiedy synek skończył roczek, nie na pełen etat.
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:41
        Co cie popchnelo do tych falstartów? Jesli moge spytac. To faktycznie nie pasuje do twojej empatycznej postawy.
        • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 21:16
          Myślę, że pierwszy raz ambicja, miałam pracować z domu kilka godzin, mąż miał zajmować się dzieckiem, niby miało być domowo i naturalnie. Ale w moim umyśle absolutnie nie było miejsca dla pracy, nie mogłam pracować jak słyszałam plączące dziecko w tym czasie. Drugi raz - to samo plus ogromna presja społeczeństwa - nie mieszkam w Polsce, tutaj urlopy macierzyńskie trwają raptem dwa miesiące i żadna z koleżanek czy znajomych nie zajmowała się tak "długo" dzieckiem. Wszyscy, dosłownie wszyscy mi mówili, że 7 miesięczne dziecko potrzebuje żłobka i że mój synek jest super otwarty i towarzyski i że to nam dobrze zrobi. Czułam się jak dziwoląg i w końcu stwierdziłam, że to oni mają rację, a ja po prostu nie lubię zmian i jak się przyzwyczaję wszystko będzie faktycznie super. Nie byłowink Teraz myślę, że z mojej strony problemem była duża izolacja, mój mąż wrócił do pracy na dosłownie całe dnie, ja jeszcze wtedy nie miałam "wioski" innych fajnych mam, które nie miały takich konfliktów wewnętrznych i takich jednostronnych wzorców kobiet oddanych karierze, jak to było u mnie. Nie umiałam też za bardzo zadbać o siebie, o jakiś "me-time", a synek był bardzo wymagający i czułam się trochę wypalona. Akurat dopiero po tych 6 m-cach zaczynałam poznawać miejsca, gdzie można spędzić ze swoim dzieckiem nawet i pół dnia, w towarzystwie fajnych ludzi, a nie być zamkniętym z nim. W końcu zrozumiałam, że powrót do pracy i oddanie mojego dziecka pod stałą opiekę innych to totalnie nie dla mnie. I to było prawdziwe wyzwolenie. Do tej pory sobie nie wyobrażam pracy na pełen etat codziennie (choć miewam takie miesiące, że tak to wygląda, od rana do wieczora), zawsze tęsknię za moim dzieckiem i wiem, ile on z tego wspólnego czasu korzysta.
          Szczerze mówiąc bijout, nie wiem czy w tej kwestii da się nauczyć na błędach. Powrót do pracy to jest kwestia bardzo indywidualna i też w dużej mierze kulturowa. Myślę, że dużo zależy też od otoczenia, jakie masz wsparcie w rodzinie czy sieci przyjaciół. Na ile umiesz słuchać swojej intuicji. U mnie zabrakło tych czynników, żeby podjąć od razu dobrą decyzję, musiałam naprawdę po omacku na próbach i błędach dojść do tego co dla nas obojga najlepsze. Oby Tobie udało się szybciejwink A jakby co, to korekty zawsze można dokonać w trakcie i nie ma w tym nic złego.
          • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 22:39
            Korekty w trakcie bylyby u mnie dość trudne. Jesli juz wrócę do pracy i po dwóch tygodniach sie wycofam to szefostwo uzna mnie (nie bez racji) za niepoważna. Jest osoba na moje zastępstwo. Zadeklarowalam powrót na pól etatu i w związku z tym ona dostanie tez pól. No i z niania musialabym sie chyba tez pożegnać. A tak długo wprowadzalam ja w nasze życie. Maly jest juz solidnie przywiązany. W zasadzie miałam wrócić w styczniu ale przesunelam na maj. Nastepnego przesunięcia niania na stówę nie zdzierży.
            Co do nauki na czyichś bledach to ja jak zwykle probuje znalezc w tym chaosie jakies zasady. Bo przecież jakies muszą być do cholery. 😉 Moj scisly umysl domaga sie ustalenia choćby cienia reguł.
            • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 16:19
              bijout, pół etatu brzmi rozsądnie. Dzieciom też na ogół łatwiej przekonać się do niani niż do żłobka (oczywiście, jeśli rodzice mogą sobie pozwolić na wybór). U Was, jak piszesz, adaptację niani i pierwsze pożegnania z mamą macie już za sobą, więc teraz będzie z górki. Zaufaj sobie i jeśli Ty zaakceptujesz zmianę, to dziecko też smile
              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 22:11
                Dzieki za te słowa wsparcia. Wiadomo ze rozstanie dotyczy obu stron. Strasznie złożony temat i duzo aspektów do rozpatrzenia. Czytam jakies książki z rodzicielstwa bliskości i czuje sie winna ze nie zostaje z młodym choćby do skonczenia 2 roku zycia. Potem czytam wasze historie i wydaje mi sie ze sie z nim cackam. On będzie miał 1,5 roku, no i wracam na pól etatu. Pracuje w bardzo dynamicznej branży. Jak pozwlekam zbyt długo, zupełnie wypadne z rynku. Apff. Będzie dobrze.
                • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 09:12
                  Bijout, poczucie winy kiedy mama wraca do pracy jest uniwersalne. Czytałam, ze te mamy, które deklarują, że w ogóle takiego nie odczuwały, mają po prostu mały kontakt ze swoimi emocjami.
                  Z drugiej strony - czy się z nim cackasz? Wiadomo, że dla dzieci najlepiej jest z mamą i tyle. Reszta teorii dorobiona jest po to, żebyśmy się lepiej czuły wracając do świata pracywink Ale z drugiej strony skoro czytasz rb to wiesz, że najważniejsza jest równowaga potrzeb. Są może mamy, które też nie żyją w małej nuklearnej rodzinie i z radością zajmują się wieloma dziećmi i domem. Większość, które ja znam, na tym etapie - potrzebuje jakiejś odskoczni po roku zajmowania się niemowlakiem i pół roku hiperczujności przy małym i ciekawskim tuptusiu. Życia z dorosłymi. Albo mamy potrzebują właśnie zachować to miejsce pracy, nie tracić z nią kontaktu. A dzieci na tym etapie też już nie są takie kruche, zaczynają poznawać swoje odbicie w lustrze (zaczyna się poczucie bycia odrębną osobą od mamywink.
                  Moim zdaniem pół etatu to dobry wybór. Niania też (jeśli masz kogoś naprawdę zaufanego, bo te sceny które ja tutaj widuję, nie wiem jak jest w Polsce, ale przyznam, że nigdy nie zostawiłabym dziecka tym paniom, które są tu nianiami, a mnie też nianiowały tylko najbliższe koleżanki).
                  Pewnie, że będzie dobrze! smile Oczywiście, synek może, kiedy zda sobie na sprawę, że to na stałe już, to może być smutny, to normalne. Możesz przygotować się na mały regres - noszenie, turbossanie, płaczliwość. Ja to przerabiałam wiele razy, z racji nieregularności pracy. Jak sobie powiesz, że to wszystko normalnie i pozwolisz mu na ten regres, to tym szybciej oboje się zaadaptujecie do nowego rytmu. Powodzenia
                  PS A co do korekty to cóż. Dla mnie takie okno, że w razie czego to wszystko zmienię, zawsze było pomocne. Nawet jeśli wiedziałam, że pozostanie zamknięte, z podobnych powodów jak Ty, to już mnie to macierzyństwo i moje falstarty nauczyły, że czasem najlepszy i właściwie jedyny wybór, wcale nie jest ani taki dobry, ani taki niezmienialnywink
                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 09:34
                    Naprawde mialabys poczucie winy zostawiajac dziecko z jego wlasnym ojcem??? Bo rozumiem, ze mozna miec dylematy z niania, zlobkiem, ale "najlepiej jest byc z mama" automatycznie wyklucza ojca. Az trudno mi w to uwierzyc.
                    • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 09:42
                      >Naprawde mialabys poczucie winy zostawiajac dziecko z jego wlasnym ojcem?
                      Ale o czym Ty piszesz? Bo my o powrocie do pracy. Jak zostawić z ojcem? Na zawsze, na całe życie? Oj miałabym, miałabym, gdybym tak do nich już nie wróciławink Na godzinę? Na cały dzień? Na tydzień? Na wakacje?
                      Dlaczego "Najlepiej jest z być z mamą" miałoby wykluczać ojca?
                      • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 09:46
                        Wlasnie o powrocie do pracy. Czy mialabys wyrzuty sumienia, gdybys wrocila do pracy, a dziecko zostalo z ojcem? Nie jest to sytuacja abstrakcyjna, tylko wsrod bliskim przyjaciol mam dwie pary, gdzie to mamy robia kariere, a ojcowie sa w domu.
                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 13:53
                          Moim zdaniem tata jest drugi najlepszy zaraz po mamie. Przez pierwsze miesiące miedzy mama a dzieckiem buduje sie ta silna wiez chociażby z powodu dużej ilości spędzanego razem czasu w tygodniach poporodowych (o kp nie chce w tym miejscu dyskutować) no i tata wchodzi automatycznie na drugie miejsce. Mądry facet potrafi to zaakceptować. Wie ze jego czas jeszcze nadejdzie.
                          Wyobrażam sobie sytuacje o której wspominasz i mysle ze jej to troche na sile kiedy kobieta w pologu rusza na podbój świata ale są oczywiście różne uwarunkowania takiej decyzji jak choćby najbardziej prozaiczne - kasa.
                          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:10
                            A moje doswiadczenie mowi cos innego i widze jak to dzisiaj procentuje. Rodzice moga byc rownowaznymi opiekunami dla dziecka, ojciec tak samo moze odpowiadac na potrzeby niemowlecia. Piersia nie nakarmi, ale poza tym moze robic wszystko to, co matka i to wcale nie gorzej. Nie lubie w ogole tego sformulowania "najlepszy, najlepsza". W jednej rodzinie najlepiej jest z mama, w innej z tata, w jeszcze innej z obojgiem lub troche z niania/babcia/dziadkiem i troche z rodzicami. Nie ma jednej recepty dla kazdej rodziny i denerwuje mnie wpedzanie matek w poczucie winy, bo chca wrocic do pracy. Wiekszosc ojcow takich dylematow nie ma, a dzieci sa tak samo ich, jak i matek. Nie postuluje przy tym bynajmniej ruszania na podboj swiata w pologu, kobiety potrzebuja roznego czasu zeby dojsc do siebie po fizycznym i psychicznym wyzwaniu, jakim jest ciaza i porod. Musza sie odnalezc w nowej sytuacji. Nie oznacza to jednak, ze sa jedyne, niezastapione i absolutnie najlepsze, a inni opiekunowie to gwarantowana trauma dla dziecka. Istnieja naprawde rozne opcje smile
                            • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:22
                              No ba. Wiadomo ze istnieja i po to mamy wolna wole zeby decydować co dla naszej rodziny wybieramy. Zobacz, większość mam zmuszonych do powrotu półrocznym macierzyńskim jaki do niedawna panował w pl napisala, ze jednak wrocilaby później i na krócej gdyby mogly wybierac. Po roku juz raczej byly zadowolone ze swojej decyzji o powrocie.
                              • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:32
                                No bo opcja zostawiania niemowlecia w zlobku jest slaba uncertain Takie dziecko jeszcze nie chodzi, nie komunikuje sie, potrzebuje opieki 1:1, duzo przytulania, noszenia. A w Polsce, jesli ktos nie ma dostepnych dziadkow (ci czesto pracuja), najczesciej nie ma innego wyjscia niz zlobek. Nianie sa drogie i nie na kazda kieszen, nie ma praktycznie opcji "opiekunki dziennej", rozmiary mieszkania nie pozwalaja na au-pair. Zreszta i ja najbardziej preferowalabym opcje, w ktorej do podzialu z mezem sami moglibysmy zajac sie dzieckiem w okresie niemowlectwa. W Polsce zreszta teraz mozna tak zrobic i np. moja przyjaciolka z mezem podzielili ten rok 50/50, ku zadowoleniu wszystkich. Czesc etatu to osobna sprawa, sama pracuje na 80% (a przerabialam juz 50 i 100, maz od 60 do 120) i uwazam to za optymalna opcje dla nas, warto jednak miec na uwadze od kiedy praca zaczyna sie "oplacac" w kontekscie emerytury. Moja kolezanka pokazywala mi kiedys takie wyliczenia dla Szwajcarii i tam byla mowa wlasnie o 80%, nie wiem jak to wyglada w Polsce. No i na ile jest to mozliwe, zanim wyjechalam (6 lat temu) takich miejsc pracy bylo jednak niewiele (a szkoda).
                                • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:55
                                  Ashraf powiem Ci tak - miałam najmniejsze wyrzuty sumienia zostawiając dziecko z tatą. Ale i tak miałam czasem dni czy tygodnie pracy, że wychodziłam jak dziecko spało i tak samo wracałam i oczywiście że miałam poczucie sumienia, ratowała mnie tylko myśl, że potem przez 2 tyg czy tydz nie wezmę żadnego zlecenia i nie zostawię synka z nikim. Dla mnie ojciec był najlepszy łącznikiem między mną, dzieckiem a światem i to było super. Miałam szczęście, że długo mogłam zostawiać dziecko albo z nim, albo z przyjaciółką, ale nie pracowałam w regularnym wymiarze godzin. Mój mąż też by etatu swojego zostawić nie mógł - nie w praktyce.
                                  A z tym "najlepiej jest z mamą", to akurat zdanie mojego dziecka, trzylatka big_grin Przychodzi wieczorem i mówi, że chce usypiać ze mną, a gdy pytam czemu nie z tatą, to właśnie tak mówi: bo z mamą najlepiej big_grin A ja mu odpowiadam: ok, rozumiem, ale wiem, że z tatą też jest bardzo fajnie. I usypiają razem.
                                  Fakt, to matka nosi 9 miesięcy, potem - przynajmniej w teorii - karmi piersią, najczęściej to ona się najdłużej zajmuje dzieckiem, jest po prostu pierwszoplanowym opiekunem. Tata, jeśli jest zaangażowany i dba o więź z dzieckiem, staje się coraz bardziej atrakcyjny, czasem z wiekiem. Nie widzę w tym nic wykluczającego dla taty. A jeszcze jesli chodzi o to co jest najlepsze dla dzieci - druga czy trzecia bardzo dobra opcja też jest właśnie... wystarczająco dobra. I potrzebna dla dziecka. Więc nie ma co się jeżyć wink
                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:01
                    Wiesz co, falstart w okolicach 7 mca tez wydaje mi sie dość uniwersalny. 😉 Tez mam taki na koncie i tez bym wynikiem jakichś ambicji. Bo troche tak jest ze będąc tylko z dzieckiem nie dostałem żadnego potwierdzenia własnej wartości, żadnych namacalnych efektów naszej pracy. Nie wiem nawet czy to co robimy jest dobre. Moze popelniamy blad za bledem? A w dodatku mówi sie przeciez ze mozna być matka wystarczająco dobra 😉 No i potrzebujemy jeszcze wytężyć szare komórki, pokazac ze umiemy cos innego niz dawać cyca i wycierać zasrana dupe. Mój maly wyl w pokoju obok a ja dawalam korepetycje. A nawet nie jestem nauczycielką 😊 Wyl nota bene siedząc z tata - dobrym, kochanym, sfrustrowanym swoja niemocą.
                    • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:44
                      Bijout, no właśnie ja widziałam namacalne efekty swojej pracy z dzieckiem big_grin Moje szczęśliwe i super szybko rozwijające się dziecko było dla mnie namacalnym efektem. Miałam cały czas wrażenie, że wytężam szare komórki, mój synek zmieniał się z tygodnia na tydzień, miał ciągle nowe potrzeby i zachowania, które musiałam rozgryźć, byłam (jestem) jedyną osobą, która mogła go uczyć mojego języka, no i miałam całą literaturę na temat psychologii dziecięcej do przeczytania big_grin Moja praca, którą do czasu ciąży bardzo lubiłam, nagle stała się jakaś nieżyciowa, to co czytałam dla siebie mogłam od razu w życie wprowadzać. Szybko zdałam sobie z tego sprawę, gorzej było z przekonaniem o tym otoczenia. We Francji wszystkie mamy pracują, czy prawie wszystkie, nikt nie widzi w "siedzeniu z dzieckiem" żadnej wartości, zwłaszcza jak się ma kilka dyplomów i zna ileś języków. Dzieci się daje pod opiekę nie dziadków, bo żadni dziadkowie nie są na tyle szaleni, żeby się zatrudnić jako nianie - nianiami są najczęściej imigrantki po krótkim przeszkoleniu, czy po prostu ludzie, którzy nic innego w życiu nie mogą robić.
                      Dla mnie najważniejszą lekcją z tego było, ze trzeba podążać za intuicją, trzeba czekać kiedy jest dobry moment dla Ciebie i Twojego dziecka, nie dla męża czy szefa. I że można mieć wszystko, można mieć i pracę i docenienie w zawodzie i
                      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 14:45
                        i czas dla dzieckawink
                        • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 15:16
                          A to jak najbardziej, ale nie czarujmy sie - tylko przy pelnej wspolpracy wszystkich stron smile Zeby nie wyszlo na to, ze kobieta zasuwa na 2 etaty. Jesli jednak podzial obowiazkow jest realizowany w praktyce, to naprawde mozna prowadzic satysfakcjonujace zycie rodzinne, zawodowe i towarzyskie bez szkody dla dzieci - oczywiscie w rozsadnych granicach.
                          A swoja droga to ciekawie czyta mi sie Twoje obserwacje na temat francuskiego stylu wychowania, z racji lokalizacji pracuje u nas sporo Francuzow (i Francuzek), ktorzy mieszkaja w pobliskich francuskich miejscowosciach. Wiekszosc ma 3-4 dzieci, dziewczyny swietnie sobie radza w sytuacjach, w ktorych ja bym juz 100 razy polegla, typu niekonczace sie choroby. To, co mi sie podoba to duza samodzielnosc juz u malych dzieci, samoobsluga, to jest w duzym stopniu tez moj styl, ale przy kilkorgu dzieciach i pracy chyba i tak inaczej sie nie da. Wiekszosc znanych mi dzieci byla karmiona piersia, ok 6 mies, wtedy spala z rodzicami, potem wyprowadzka do pokoju rodzenstwa (te dzieci rzadko spia same, choc rozmiar mieszkania pozwala na osobne pokoje). Na minus - podejscie do higieny i dbania o stroj dzieci. Ale ty na pewno masz duzo szersze zrodlo pogladowe wink
                          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 17:23
                            A o co chodzi z tą higieną i dbaniem o strój? smile Napiszesz coś więcej? U nas raczej dzieci nie śpią z rodzicami, czasem pierwszy miesiąc w tym samym pokoju, ale raczej jak się dziecko pojawia, to wszyscy zmieniają mieszkanie na takie z dwiema sypialniami jeszcze przed urodzeniemwink
                            • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 18:00
                              Niedomycie, branie prysznica tylko rano lub co 2 dzień, chodzenie w tych samych, przepoconych ubraniach. Dzieci w brudnych ubrankach, niepasujących do siebie, takich "od czapy" - i nie mam na myśli raczkujących "brudasków", tylko dzieci 4-10 letnie.
                              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 18:52
                                A to zabawne, bo ja raczej widzę dzieci odpicowane tutaj i ubierane jak z żurnala. Jest dostęp do wielu ładnych i dobrej jakości ubranek, nie tak drogich. Ale Paryż pewnie nie jest pod tym względem reprezentacyjny.
                                • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 19:00
                                  No wiesz, ja akurat nie jestem fanką odpicowywania dzieci, uważam, że można je spokojnie ubierać w sieciówkach czy ciuchach po rodzeństwie/dzieciach znajomych, ale równocześnie ładnie, w sposób dobrany do okazji, no i przede wszystkim dbając o regularne pranie. A najbardziej dziwią mnie rodzice, którzy ubierają dziecko w podłe szmaty, a w tym samym miesiącu nabywają sprzęt grający za 7k euro uncertain
                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 21:51
                                    Ja uważam podobnie, ubiór dziecka jest trochę jak mój, ma być estetycznie i wygodnie (u synka jeszcze bardziej niż u mniewink, no i odpowiednio do okazji. Lubię dobre wzornictwo, nie lubię kiczu i tandety w dziecięcej garderobie. Pod tym względem francuskie dzieci zawsze są dobrze ubrane. Jedyne co mnie razi to właśnie te "przebrane" dzieci, odpicowane jak lordy angielskie, o dziwo lub raczej nie o dziwo, to te właśnie te co całe dni z tymi dziwnymi nianiami spędzają. Zawsze mam takie wrażenie, że nie swój czas, a raczej pieniądze pakują w te dzieciaki.
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:45
                                      Bardzo lubię francuskie sklepy z ubraniami dla dzieci, ostatnio w Bretanii zrobiłam porządne w zakupy w tanim (w moim mniemaniu), ale oferującym gustowne ubranka sklepie. Po powrocie do Szwajcarii okazało się, że ta sama marka to "luksusowy butik" w centrum miasta, ceny o ponad połowę wyższe niż we Francji. Nie ma to jak marketing big_grin big_grin Ale fakt, sporo rodziców tutaj potrafi wydać 200 CHF na bluzeczkę dla dziecka, która za pół roku będzie za mała.
                      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 16:41
                        A jakie scenki rodzajowe z udziałem nian widziałaś?
                        Do mnie hitem jest ze facet w warszawie wyszedł wczesniej z pracy i na ulicy spotkal nianie z własnym dzieckiem ubranych w szmaty i żebrzących na ulicy. Rozumiem ze tego nie przebijesz ale chetnie przeczytam co zaobserwowalas.
                        • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 17:20
                          Haha! Znaczy to nie jest śmieszne. Ale i tak. hahawink No nie przebiję. Dla mnie największym hardcorem było jedynie wyciąganie delikatnie cudzym dzieciom niedopałków z buzi, które gdzieś w trawie znalazły. A tak w ogóle to mogłabym książkę napisać o przypadkach typu
                          - niania cały dzień albo gada przez telefon, albo sobie słucha muzyki czyli słuchawki w uszach non stop
                          - nianie (tutaj każda ma po kilkoro dzieci) na placu zabaw nie wyjmują młodszych dzieci z wózków, które siedzą jak warzywa i patrzą
                          - jak się zaczynają wyprzedaże zimowe, nianie z dziećmi w wózkach spokojnie sobie surfują między ciuszkami. Dodam tylko, że dzieci mimo że w sklepie ciepło nie mają nawet rozpinanych kurtek czy zdejmowanych czapek
                          - nianie z minami jak faszystowski kapo odzywają się do dzieci tylko po to, żeby powiedzieć: "przestań! nie!"
                          - nianie stosujące kary cielesne (podobno rodzice się zgadzają)
                          - nianie które sobie spokojnie rozmawiają, a dziecko bez nadzoru wspina się po drabinkach dla starszych dzieci, nagle się potyka, ja je ratuje - a nianka bez mrugnięcia i słowa zdejmuje dwulatkę z drabinek i zapina w wózku, by niania mogła dokończyć konwersacje z innymi nianiami.
                          - niania krzycząca do dziecka które przechodzi sobie po takich sznurkach dla maluchów tuż nad podłogą, z nieodłącznym smoczkiem na "łancuszku" - co robisz?!! chcesz umrzeć?!
                          O innych tekstach, od których mi stają włosy na głowie nie wspomnę, ale te też słyszę często i gęsto wśród rodziców ("typu: spadniesz, uderzysz się, nie płacz, jesteś niedobry, itp).
                          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 17:55
                            Koszmar, aż trudno uwierzyć! Ja z kolei obserwowałam raczej odwrotne sytuacje tutaj, nianie traktowane jak niewolnice, obrabiające gospodarkę, dom, 4-5 dzieci za groszową stawkę, inne w miastach mające jednodniowe "wychodne", pracujące w nocy za darmo itd. Czemu nie można traktować się normalnie i z szacunkiem - w obie strony. Byłam nianią i zatrudniałam nianię, wiem, że się da, ale nieraz ręce opadają, jak się obserwuje ludzi sad
                            • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 18:50
                              Może co kraj to obyczaj, a może z każdej strony wygląda to inaczej... Niestety to co ja opisałam, to jest norma, to nie jakieś wyizolowane przypadki (no może oprócz tej pani co krzyczała "chcesz umrzeć?", to jednak było skrajne).
                              • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 18:57
                                Wierzę ci, ale i tak mnie to przeraża sad
                                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 20:56
                                  Wiecie co mam jeszcze taka refleksje ze nasze poglądy wynikają często z buntu przeciwko temu ci apoleczenstwo probuje nam narzucić. Jesli ashraf czuje presje na styl 3 k to probuje udowodnić sobie i światu ze można z mężem pelnic równoznaczne role w zyciu niemowlęcia. My z amiralka poczulysmy raczej presje ze skoro mamy jakies wyksztalcenie to powinnysmy pracować. Dodatkowo ja od dawna słyszę ze powinnam pielęgnować nasz związek z mężem jak sprzed dziecka. Oraz ostatnio coraz częściej pytania czemu nie wychodzę wieczorami bo powinnam koniecznie chodzić na fitness. I to mnie wkurza. Bo z mężem nie jesteśmy juz tylko para wiec po co mam udawać ze tak jest. A fitnessu nigdy nie lubiłam wiec czemu mam fundować synkowi zasypianie beze mnie skoro to dla niego bardzo ważne.
                                  Itd. Wiecie o co mi chodzi.
                                  Rozbawily mnie tez twoje rozmyślania ashraf dotyczące zmniejszenia wymiaru pracy w kontekście przyszłej emerytury. No cóż takie dylematy w pl to tylko dla naiwnych którzy wierzą ze cos tam od zusu za 30 lat dostaną.
                                  Kesli zaś chodzi o nianie to moja uważa sie raczej za guwernantkę. Lekko gardzi czynnosciami w stylu zmiana pieluchy za to ma spore ambocje edukacyjne 😉 Ale przy tym wszystko jest ciepla osoba ktora fajnie umie pocieszyć w trudnych chwilach. I za to ja cenie.
                                  Amiralka ja tez sie uśmiałam z tej historii z niania żebraczka. Operatywna kobitka.
                                  Te opisane przez ciebie faktycznie smutne raczej.
                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:04
                                    Bijout, chyba żyjesz w tym samym społeczeństwie co ja, w takim raziewink
                                    A moje historie nianiowe tym bardziej smutne, że naprawdę codzienne. Przypomniała mi się jeszcze taka scena, w dziecięcej kawiarni nagle słyszę przeraźliwy płacz mojego synka, w sali obok. Łamię sobie nogi biegnąc do niego, bo czegoś tak rozdzierającego jeszcze nie znałam, chociaż poznałam, że to jego głos. Pytam co mu się stało, czy ktoś przewrócił itp, nic, nie mogę się dowiedzieć, ciągnie mnie (miał jakieś 15 m-cy) w inną stronę niż grupka dzieci czy zabawki. A tam w kącie w leżaczku leży takie maleństwo, totalnie samo i płacze. Próbuję coś zagadać, ale dziecko się nie uspokaja, a moje tylko ściska moją nogę i po prostu wyje. Rozglądam się za jakimś opiekunem i jedynie z badawczego spojrzenia jednej kobieciny w grupie niań poznaję, że to musi być "jej", dedukcja na miarę Sherlockawink Wyciągam w końcu to dziecko, które wyglądało na raptem 3 miesiące lub mniej, uspokaja się oczywiście od razu. Mój synek też, jak ręką odjął, łzy obsychają, misja wykonana, wraca do zabawy. Ja zostaję z oseskiem, mam ochotę go nakarmić big_grin Chociaż trzymam na rękach nie swoje dziecko, jego opiekunka dalej nie reaguje. W końcu podchodzę i pytam czy ono jest z nią - tak, mówi głosem w stylu "tak i co mi zrobisz?". Proszę, żeby się nim zajęła, bo ono tak płacze, że starsze dzieci przeraziło (choć mój akurat przerażony nie był, po prostu ewidentnie chciał pomóc młodszemu). Dopiero wtedy niechętnie ruszyła się i je wzięła.
                                    We Francji wiele osób, które znam, marzy o żłobku, pewnie właśnie z powodu jakości (czy jej braku raczej) tej opieki indywidualnej. Złobki tutaj to zupełnie inny poziom i inna kontrola, widzę też jak jedne panie ciągną w górę to trochę mniej, nie wiem, wykształcone czy mniej empatyczne.
                                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:36
                                      No ale jednak wola taka nianie niz samu zajac sie własnym dzieckiem. Slabo. A czemu zlobki to marzenie a nie realia? Za Malo ich jest? Ciężko dostać miejsce? U nas jest tez spora oferta klubikow malucha czyli prywatnych żłobków w bardzo konkurencyjnych cenach.
                                      A a propos ciuchów maluchów to mnie zdziwil i rozbawil mój synek ze ostatnio zaczął na serio przywiązywać wagę do stroju. Nie spodziewałam sie tego u takiego malucha (17 mcy) i do tego chłopca. Ale potrafi zagorzale walczyć o założenie śpiochów z fajnym misiem, wyrywając mi je z reki i gnajac z nimi przez cale mieszkanie. A jak zaloze mu jakies nowe ciuchy i pochwale ze ślicznie wygląda to kręci sie przed dużym lustrem i stroi do siebie minki. Wasi tez tak maja czy mój ma syndrom strojnisia?
                                      • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:41
                                        Od dawna wink Co gorsza obejmuje to także mnie, jak zdarzy mu się wstać przede mną, to wybiera mi sukienki do pracy i poucza, że zawsze mam mieć sukienkę i obcasiki, bo inaczej nie będę piękna big_grin w sklepie przynosi mi i wmusza torebki, buty i inne akcesoria wink sam rano się ubiera i trochę mu schodzi, no ale jak się dobiera majtki do koszulki i debatuje nad skarpetkami, to nic dziwnego wink
                                        • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:55
                                          >i poucza, że zawsze mam mieć sukienkę i obcasiki, bo inaczej nie będę piękna
                                          Omg! "Sukienka i obcasiki" big_grin Taki malutki, a już go gender nadgryzł wink
                                          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 16:47
                                            big_grin big_grin z dziecmi nie ma lekko wink ale fakt faktem, 99% czasu w pracy spedzam w sukienkach, rzadziej w spodnicach, po prostu uwazam sukienke za wygodne ubranie i nie trzeba dobierac gory wink
                                      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:52
                                        >A czemu zlobki to marzenie a nie realia? Za Malo ich jest? Ciężko dostać miejsce?
                                        Ciężko, zwłaszcza dla dobrze sytuowanych osób, piszę o Paryżu. Przez ostatnie parę lat powstało wiele miejsc więc może już jest trochę łatwiej. Są też żlobki rodzicielskie, gdzie rodzice jako stowarzyszenie prowadzą żłobek i pełnią tam dyżury (oczywiście oprócz tego jest pełny profesjonalny personel), ale to rozwiązanie, gdzie przynajmniej jeden rodzic pracuje na pół etatu lub dla ludzi o wolnych zawodach. Są też "halte-garderie", takie żłobki na godziny, gdzie zostawia się dziecko tylko na część czasu, max 3 pełne dni i dwie połówki, min dwie połówki lub 1 dzień.
                                        >Wasi tez tak maja czy mój ma syndrom strojnisia?
                                        Nie. Mojemu synkowi jest kompletnie obojętne co ma na sobie, chociaż czasem próbowałam go zainteresować typu: o popatrz, masz tu liska, czy chcesz dziś koszulkę ze statkiem kosmicznym? Ani go to ziębi, ani grzeje. Choć kilka dni temu założył na głowę poszewkę od poduszki, przechadzał się w niej po domu i komentował: ale jestem elegancki big_grin
                                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 09:02
                                          To jest takie śmieszne i szokujące dla mnie ze juz w takich malych ludziach rozpoznać mozna konkretne wrodzone cechy charakteru jak empatia albo zamiłowanie estetyczne. Świetne te wasze historie.
                                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:37
                                    Ja akurat ta tematyką zajmowałam się naukowo, ale nie pracuję i nie dzielę obowiązków po to, żeby udowodnić coś społeczeństwu czy światu, to byłoby żałosne, bo już nawet nie śmieszne. Robię to, bo uważam to za ważne, potrzebne, dobre dla związku i dzieci i zapewniające wszystkim zainteresowanym minimum bezpieczeństwa w razie W. Nie żyję na różowej chmurce, nie jestem rentierką, za to mam męża, który - jak każdy z nas - może chociażby przedwcześnie odejść, o czym pewne wydarzenia gwałtownie nas pouczyły.
                                    Natomiast na pewno presja jest, tylko że dużo też zależy od ludzi, którymi się otaczamy - w mojej branży, siłą rzeczy, kobiet hołdujących 3k praktycznie nie ma, przyjaciół dobieramy z mężem sami. Nie mam też (na szczęście) lokalnej teściowej, która suszyłaby mi kołki na głowie, więc w sumie mam spokój smile Ale różnie to bywa i niektóre dziewczyny, które wyszły za Szwajcarów narzekają.
                                    Co do emerytury, to nie wiem co cię bawi, przecież na starość można odkładać nie tylko w ZUSie i nikt rozsądny na tym nie poprzestaje, bo że ten system padnie, jest pewne. Ale żeby odkładać, trzeba mieć z czego, a wieloletnia praca na 20% to raczej na waciki jest wink W Szwajcarii też pod tym względem nie jest tak różowo, I (publiczny) filar to wielka niewiadoma, więc wielu ludzi odkłada na II i III (ten ostatni jest całkowicie prywatny i dodatkowo odlicza się go od podatku).
                                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 22:57
                                      Temat emerytury a raczej jej braku bawi mnie w ten sposób ze w pl serio jej brać nie mozna. Z twojego poprzedniego wpisu na ten temat zrozumiałam ze szwajcarzy owszem konkretnie mogą sobie cos tam wyliczyć. Wydalo mi sie to calkiem prawdopodobne. Ja kilka lat mieszkałam w Niemczech i tam tez znalam młodych ludzi którzy wybierając jakiś zawód decydowali na podstawie prognozy emerytur dla tej profesji. No i śmieszy mnie to jakos ze ja moge liczyć tylko na siebie. Pewnie nie powinno.
                                      • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 23:02
                                        Każdy z nas może w pewnym sensie liczyć tylko na siebie w tym sensie, że jednak komuś zdarzają się wypadki losowe, rozwody, śmierć/kalectwo/poważna choroba współmałżonka i w takiej sytuacji własny dochód i umiejętność jego generowania to podstawa - absolutnie nie wszystko, ale wiele daje.
                                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 07:40
                                          No i m.in dlatego wracam teraz do pracy zeby tej umiejętności nie stracić. Bardzo dziwią mnie kobiety które polegają w 100% na mężach bo tak jak piszesz wszystko sie może zdarzyć.
                                          Wracając jeszcze do tego buntu przeciw narzucanym nam formom przez społeczeństwo. Ja nie twierdzę ze buntujemy sie zeby cos komuś udowodnić raczej wydawało mi sie ze to jest taki odruchowo bunt, ale celem jest dobro naszej rodziny a nie bunt sam w sobie.
                                          Napisz cos wiecej o swojej pracy naukowej. Wiem ze pewnie ciężko streścić w kilku zdaniach ale chętnie bym się czegos nowego nauczyla. A skoro obgryzlas jakiś temat spoleczny do białej kostki to szkoda byloby nie skorzystac 😉
                                          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 09:12
                                            Trudno, trudno, bo to bardzo zlozony temat smile Pokrotce to wiecej Szwajcarek pracuje - w sensie odsetku kobiet, ale pracuja mniej, bo wlasnie na takie dziwne ulamki etatu. Powodem jest z jednej strony kultura, z drugiej bardzo drogie zlobki (od 2 tys frankow miesiecznie), problem z miejscami, koniecznosc zaopiekowania sie dziecmi przedszkolnymi i szkolnymi w czasie ponad dwugodzinnej przerwy obiadowej, niekorzystna sytuacja podatkowa rodzin z podwojnym dochodem i wiele innych. Polki z kolei maja problem z opieka (szczegolnie na wsi), ze znalezieniem pracy w ogole, nie mowiac juz o takich jej formach, ktore mozna godzic z opieka nad dziecmi (job sharing, home office, czesc etatu itd.). Z punktu widzenia pracodawcy i gospodarki, takie rozwiazania prawne jakie sa obecnie w Polsce nie sprzyjaja zatrudnianiu kobiet, zwlaszcza na etat - bo jak zajda w ciaze, to nie da sie ich zwolnic, nawet jak przesiedza cala na lewym L4, a po powrocie zaniedbuja prace. Po urlopie macierzynskim/rodzicielskim mozna wybrac urlop, potem wziac L4, nastepnie zredukowac etat (kolejny rok ochrony), a w miedzyczasie kolejna ciaza i od nowa. Nie chce sie tutaj wdawac w dyskusje o nieuczciwych pracodawcach, bo wiadomo - sa dwie strony medalu, ale faktem jest, ze taka sytuacja ma wplyw na liczbe "smieciowek". W Szwajcarii kobieta ma ochrone zatrudnienia w ciazy, po krotkim macierzynskim mozna ja zwolnic. Pracodawca nie ponosi ryzyka. Z drugiej strony ekonomia to jedno, a dobro malych dzieci to drugie i z tego punktu widzenia oczywiscie duzo lepszy jest dlugi i mozliwy do podzialu przez rodzicow urlop po porodzie niz smieszne 14 tyg w Szwajcarii. Gorzej jest juz tylko w Stanach (mam na mysli tzw. cywilizowany swiat). Sorry, ze tak chaotycznie smile
                                        • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:43
                                          >Każdy z nas może w pewnym sensie liczyć tylko na siebie w tym sensi
                                          To teraz Was zdziwię ale we Francji samotne matki dostają taką pomoc, że znam kilka takich, które do pracy wróciły dopiero po 3 latach, po odchowaniu dzieci. Oczywiście, że "trzeba liczyć na siebie" ale w końcu nikt nie żyje w próżni, wszyscy żyjemy w jakiejś wspólnocie, w rodzinie, w państwie.
                                          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:58
                                            Socjal to jedno, rozwiazania prawne drugie (w Szwajcarii niepracujace matki po rozwodzie dostaja z automatu dom i pelne utrzymanie przez kilkanascie lat), a liczenie na siebie to trzecie. Sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow, a przeciez sa i choroby, na ktore zapasc moga najlepsi z mezow.
                                    • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:39
                                      >Ale żeby odkładać, trzeba mieć z czego, a wieloletnia praca na 20% to raczej na waciki jest wink
                                      Tak, ale akurat w perspektywie całości lat pracy, to wczesne dzieciństwo naszych dzieci trwa bardzo krótko, no chyba że ktoś ma całe stadko na przestrzeni 10 czy 20 lat. Oczywiście można powiedzieć, że nawet te kilka lat, pracujesz na max - potem masz więcej na starość. Ale nie dla wszystkich największą ambicją i radością jest mieć jak najwięcej kasy na emeryturzewink
                                      • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 08:55
                                        Nie no jasne, nie mialam na mysli czasu krotko po urodzeniu dziecka, tylko wiele lat - a tutaj takich kobiet jest sporo. Najstarsze dziecko jest juz w szkole, ale mama i tak pracuje jedno popoludnie w tygodniu, a tatus dostaje zawalu na mysl, ze zona nie czekalaby w domu z cieplym obiadkiem (autentyk).
    • julita165 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 16:07
      Wróciłam jak synek miał 7 m-cy ( wtedy jeszcze były półroczne urlopy macierzyńskie ) to była połowa maja, żałuję że nie pokombinowałam jeszcze żeby to odwlec do jesieni bo szkoda było mi potem tego lata ( zostawiłam sobie tylko dwa tygodnie urlopu )
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:43
        No właśnie. I mnie nie jest obcy ten dylemat. Aczkolwiek tlumacze sobie ze na wiosnę dziecku latwiej będzie znieść rozłąkę bo swiat będzie taki piękny, kolorowy i pociągający. Jesienią deprecha gwarantowana - matka mnie porzucila i jeszcze na chacie musze suedziec caly dzien 😉
    • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 16:19
      Powrót na 3/4 etatu przez pierwszy rok a potem cały. Mogłam powiedzieć że na stałe 3/4.
    • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 16:35
      Ja należę do uprzywilejowanych szczęśliwców z elastycznym czasem i miejscem pracy. Dlatego napiszę inaczej niż poprzedniczki - gdybym mogła drugi raz wybrać, nie pracowalabym z domu i poszła od razu w 5-6h (jak teraz), a nie 3-4h (jak przez pierwsze 3 lata życia mojej córki). 3-4h dawało mizerne efekty i byłam sfrustrowana, że ani nic nie osiągam, ani się dzieckiem nie zajmuję.
    • juuuu7 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 16:36
      Wrocilam gdy synek mial 14mcy. Dla mnie byl to optymalny czas-synek zostawal pod wspaniala opieka dziadkow ( dla mnie plus, bo nie jestem zwolenniczka zlobkow no i odpadaja choroby ). Niczego bym nie zmienila, przez kilka miesiecy korzystalam z przerwy na kp, wiec pracowalam po 7 godz.
      • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:26
        Ja zrobiłam identycznie z tą różnicą, że dziecko było w żłobku. Nic bym nie zmieniła.

        Też niedługo wracam i zastanawiam się jak tym razem będzie. Poprzednio starszy najpierw poszedł do żłobka, potem ja do pracy. Teraz ja wracam, a młodszy jeszcze dłuższy czas będzie w domu. Nie wiem tylko cały czas kiedy zabrać się za odstawienie nocnych karmień.
        • juuuu7 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:30
          A kto z mlodszym zostanie? Ja nie odstawialam karmien noncych dokad karmilam. Ale w sumie nie bylo to uciazliwe...synek budzil sie, cos tam ciumknal i spalismy dalej juz razem. A moze z perspektywy czaau wydaje sie to nieuciazliwe😂
          • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:38
            Ja odstawiłam kp w 8m, żłobek 13m, powrót do pracy 14m. Wg mnie idealnie smile
            No i przed powrotem obowiązkowo dłuższy urlop zagraniczny z roczniakiem. Było bosko. Z drugim zrobię to samo.
          • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:52
            2 miesiące tata i babcie się zadeklarowały na jakiś czas. Max we wrześniu pójdzie do żłobka, zależy czy dostanie się do publicznego czy nie.

            Nie odstawiałam nocnych karmień ze starszym, bo budził się raz, ale on strasznie przeżył naszą rozłąkę i nasze noce to była naprawdę masakra przez 3 miesiące. Nie chciałabym tego drugi raz przechodzić, nie wiem jak ja funkcjonowałam ... Druga sprawa, że niedługo po powrocie szykuje mi się tygodniowy wyjazd i nie wiem jak to ugryźć. Ze starszym wyjeżdżałam w jego późniejszym wieku i na krócej - wtedy już miał odstawione nocne karmienia i nie było problemu. Młodszy będzie miał niecałe 15 miesięcy, je więcej w nocy i tutaj będzie ciężej.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 20:53
          Ela, a ile czasu minęło od odstawienia nocy do całkowitego zakończenia kp u starszaka? Często ssal w dzien? Częściej po odstawieniu nocek?
          • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 21:04
            Tak naprawdę to były 2 odstawienia nocne smile Pierwsze na 17 miesięcy i wtedy poszło gładko, pojechałam na wyjazdy służbowe - w to mi graj. Cały czas syn chorował i na 19 miesięcy skończyło się szpitalem, a wtedy był powrót do nocnych karmień i znowu masakra ze spaniem. Następne odstawienie było na 21 miesięcy i tutaj było parę nocy w plecy. Syn się odstawił na 23 miesiące i gdyby to nie była połowa ciąży, to pewnie jeszcze by ssał. Miałam z nim umowę, że karmimy się, gdy jest jasno i w związku z tym karmiliśmy się nad ranem, jeśli się obudził i sporo popołudniami/weekendami. Bardzo mi odpowiadał ten układ, generalnie więcej ssał po odstawieniu nocnych karmień.
    • camel_3d nic. ciesz sie wolnoscia. 24.03.17, 16:42
      chyba ze masz prace, ktorej nie lubisz.

      dziecko bedzie szczesliwe.

      Moje poszlo do zlobka w wieku 10 miesiecy i uwazam, ze to bylo super rozwiazanie. Byl caly w skowronkach, kiedy rano si ebudzil i wiedzial ze do zlobka idzie.
      • bijout Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 24.03.17, 20:49
        Prace lubię aczkolwiek dzieciora lubię jeszczcze bardziej 😉 Choć nie ukrywam ze monotonia i izolacja spoleczna tez juz daly mi sie we znaki. Czyli twierdzisz ze wolność to powrót do pracy? (Arbeit macht frei? wink Bo moj maz mówi dokladnie odwrotnie : " Naciesz sie miesiącem wolności który ci pozostał"
        • ela.dzi Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 24.03.17, 20:53
          Czy mąż siedział dłużej z dzieckiem wink ?
          • bijout Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 24.03.17, 22:24
            Mąż ma obecnie kupę roboty w robocie. Uzera sie z tym i tęskni za synkiem z ktorym bardzo chciałby spędzać wiecej czasu. Najgorsze sa poniedzialki po wspólnych weekendach. W sumie rozumiem jego perspektywę.
            • ela.dzi Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 25.03.17, 07:17
              Każdej pracy można mieć czasem dośćsmile Ja też słyszałam takie komentarze i mimo strasznego niedospania powrót do pracy dobrze nam wszystkim zrobił. Wszystko zależy jakim typem się jest, ja się nie nadaję na siedzenie z dzieckiem w domu na dłuższą metę. Ale przyznaję, że po tym macierzyńskim aż tak nie jest mi tęskno do roboty. Mimo dwójki nie jestem aż tak zmęczona psychicznie jak po pierwszym.
              • camel_3d bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 10:12
                normale to jest zycie w "stadzie". Ta naszanowoczens kultura odumowila wiele matek tak, ze prawie kilka lat spedzaja sam na sam z dzieckiem w domu. Co najwzyej wiyda na placyk zabaw lub spacerek. Ludzie sa zwierzetami stadynimi i najfajniej, najlepiej jest kiedy dzeickiem zajmuje sie wiecej osob tak, zeby matka miala czas na wlasne rzeczy...Niestety wiele sob jest skazanych na 1:1.. bo dziadkwoie mieszkaja daleko,. sasiedzi bezdzietni..i wogole..
                • bijout Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 12:58
                  Wiecie co ja zawsze z lekka pogardzalam takimi przygodnymi znajomościami. Nie przepadałam za pogawedkami z sąsiadami. Teraz sama jak psychol zagaduje na placach zabaw, w parkach czy gdzie popadnie. To ze się spotykamy w cyberprzestrzeni to chyba tez nie przypadek 😉
                  • camel_3d Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 13:02
                    dokladnie... nie chodzi o przypadkowo pogawedki, ale o to, ze ludzie potrzebuja po prostu kontaktu, zeby byc "normalnym"... Fajnie jest, jak sie ma duza rodzine pod bokiem, babcie, dziadkow, ktorzy moga si edzieckiem zajac, zabawic itd..ale jak si ema non stop siedziec samemu..to raczej dobrze to nie wplywa ani na dziecko, ani na matke. Chocoaz podobna sa osoby, ktore swietnie moga 24/ sam na sam z dzeickiem siedziec...
                    • bijout Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 13:39
                      Idąc tym tropem, moze dlatego tez urlop macierzyński przy drugim dziecku mniej daje w kość bo ma się juz towarzystwo starszaka?
                      • camel_3d Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 16:59
                        > Idąc tym tropem, moze dlatego tez urlop macierzyński przy drugim dziecku mniej
                        > daje w kość bo ma się juz towarzystwo starszaka?

                        idac tym tropem to niby starsze moze sie z mlodszym bawic..zalezy jaka roznica jest.

                        ale i tak nie wierze w to, ze mamy takie zachwycone sa siedzeniem z 2 dzieciakami... szczegolnie zima w domu.. Mowie o sytuacji, kiedy nie ma nikogo kompletnie do pomocy.
                  • amiralka Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 15:17
                    Haa, no jako matka wreszcie poznalam swoich sąsiadów, inne rodziny w dzielnicy, wyszlam z takiej banki - ja i moj mąż i nasi tak samo wyglądajacy i tyle samo zarabiający przyjacielewink A potem wciagnelam się w wolontariat i pracę stowarzyszeniową. Ale mieszkam w wielkim mieście o ogromnym zagęszczeniu więc pewnie mialam wybór na tych placach zabawwink we Francji jest też popularny ruch stworzony przez Françoise Dolto - "zielonych domów" , które powstaly wlasnie pomto zeby wyrwac rodzicow z izolacji. To są sale zabaw dla dzieci od 0-4, codziennie otwarte, darmowe i anonimowe, animowane przez 3 psychologow, kazdego dnia innych. Pol dnia spedzalismy w takiej przestrzeni, bo tam moj synek byl szczesliwszy niz we dwojke w domu, a ja mialam ludzi do rozmowy, kącik do czytania dla mamy, brak balaganu we wlasnym domu i brak potrzeby nadzorowania malego raczka a potem tuptusia. Albo jakis inny rodzic czy animator pomogl, a w razie kryzysu moglam pędzić, przytulać itd. Szkoda ze u nas nie ma takich miejsc', znalazlam tylko komercyjne kulkownie, gdzie trudno tworzyć jakąś wspólnotę.
                    • mikipolo Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 16:40
                      Amiralko że tak wtrące offtop. W Krakowie też jest Zielony Domek, chodziłam z dzieckiem przez kilka miesięcy i bardzo bardzo polecam to miejsce, mam nadzieję że się rozwina w innych miastach w Pl.
                      • amiralka Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 17:43
                        Wow, ale super! Ale fajnie, że ktoś to zorganizował też w Polsce! Trzeba rozpropagować smile Podaję link: www.zielonydomek-krakow.pl/
                    • camel_3d Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 17:01
                      niezla rzecz taki zielony domek. A kto to finansuje?
                      • amiralka Re: bo siedzenie z dzieckiem nie jest normalne.. 27.03.17, 17:12
                        U nas część to merostwo czyli miasto, część państwo z kasy na wsparcie rodzin, część stowarzyszenia z różnych swoich środków.
        • camel_3d a maz ile z dzieckiem siedzial? 27.03.17, 10:10
          >Bo moj maz mówi dokladni
          > e odwrotnie : " Naciesz sie miesiącem wolności który ci pozostał"

          smile)))
      • mja-15 Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 28.03.17, 11:39
        Też miałam to szczęście, że dziecko bardzo chętnie poszło do żłobka w wieku 10 m-cy. To taki mały cygan, wiecznie uśmiechnięty, gdy wstaje rano i gdy idzie do placówki, teraz już od września chodzi do przedszkola. A ja mogłam szczęśliwie wrócić do pracy i nie siedzieć w domu. Choć nie mogę nazwać tego siedzeniem, bo robiłam z wózkiem spacery po kilkanaście kilometrów. Dlatego nie znam żadnych sąsiadek czy innych rodziców z placu zabaw i okalających je ławeczek, bo tam nigdy nie bywałam. smile
        • bijout Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 28.03.17, 12:47
          Bywanie na placach zabaw zaczyna się dopiero od pewnego wieku dziecka. Wydaje mi sie ze większość z nas z gondola zapychala te km. Laweczka i piaskownica zaczely sie u nas właśnie tak kolo 10 mca. No ale wtedy twój byl juz w żłobku.
          • mja-15 Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 28.03.17, 14:22
            A plac zabaw, hulajnogę czy rowerek po pracy uskutecznia tatuś. tongue_out
            • bijout Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 28.03.17, 19:50
              A kiedy jest twój czas z dzieckiem?
              • mja-15 Re: nic. ciesz sie wolnoscia. 29.03.17, 11:07
                Ja w tym czasie w spokoju gotuję obiad. smile
    • zabka141 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 21:52
      Wrocilam na pol etatu po 3 miesiacach. Mialam do dokonczenia projekt badawczy. Pracowalam 2 miesiace i maz przyprowadzal dziecko do karmienia i bylo ok. Choc i tak caly czas w pracy myslalam.o dziecku. Ale mialam super szefow (jak to tylko 2 tygodnie urlopu? Wez 3 zeby naprawde odpoczac). Moglam pracowac z domu. Ale 20 godz to bylo za duzo. 10 byloby ok.

      Potem.mialam przerwe i poszlam do pracy jak corka miala 15 mies. Dla mnie najwazniejsze bylo ze znalezlismy super przedszkole i panie wiedzialy ze potrzebuje troche wsparcia. Mielismy miesieczna adaptacje, to bylo super.

      A co bylo wazne - krotkie urlopy po pracy,przygotowanie sie fajnie ubraniowo itp.
    • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 21:58
      Nie przejmowałabym się tak bardzo wcześniej i nie zamartwiała jak to będzie.
      Wróciłam po 14 miesiącach. Najpierw na kilka miesięcy na pół etatu, później na cały. Córka została z nianią, którą poznała miesiąc wcześniej. Zmieniłam godziny pracy na wcześniejsze i jeszcze korzystam z przerwy na karmienie. Karmienia wcześniej nie odstawiałam. Byłam też gotowa zmienić decyzję i pójść na wychowawczy gdyby mała źle znosiła rozłąkę - nie było takiej potrzeby.
    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 24.03.17, 22:50
      Dzieki za wasze feedbacki.😘 Korzystając z okazji zadam jeszcze jedno pytanie i zapodam podtemat. 😊
      Pytanie: Czy po powrocie do pracy czułyście sie dojebane? (przepraszam ale lepsze slowo nie przychodzi mi do glowy) W sensie ze wszystkie stare obowiazki związane z domem i dzieckiem/dziećmi zostaly a doszly jeszcze te pracowe.
      I podtemat techniczny: Znana mi literatura mówi jednoznacznie ze wymykanie z domu za plecami dziecka jest ZŁE. Ze trzeba sie z nim ladnie pożegnać i wytłumaczyć dokąd mamusia idzie i kiedy wróci. Moja niania i przyjaciółka twierdza jednak ze ich doświadczenie wskazuje na cos odwrotnego. Coreczka zegnana przez mamę w ogóle nie słyszała jej słów bo tak byla zajęta wyciem w niebogłosy i czepianiem sie jej nogi, reki i czego tam dopadla.
      A moze jest to kwestia wieku dziecka?
      Bo raczej nie ma to związku z osobą opiekuna. Owa coreczka przyjaciolki zostawala pod opieka ukochanych dziadków których znala od urodzenia bo z nimi mieszkala.
      • melancho_lia Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 07:29
        Moi nigdy nie wyli jak wychodziłam. Zegnalam się zawsze, tylko szybko. Przytulas, buziak i papa. Czasem najmłodszy podkówkę zrobił ale tata czy rodzeństwo go zagadali i było ok.
        Z pierwszym siedziałam dwa lata i pod koniec juz kota dostawałam (pierwszy byl wymagający jako maluch, caly czas trzeba bylo go animować), z drugą wróciłam do pracy na 3/5 etatu jak miała 5,5 mca (tyle macierzyńskiego wtedy było), zostawała z tata i babciami. Jak miała rok to poszła do żłobka i od tego momentu bylo juz super. Gdybym wtedy mogła to wrocilabym dopiero okolo roczku.
        Z najmłodszym wróciłam na 3/4 etatu jak miał 13 mcy, od 9 mca chodził juz na troche do żłobka. Myślę ze tez optymalnie, na chwile obecna nie wyobrażam sobie całego etatu.
        Chociaż strasznie zagoniona się czuję, na nic nie mam czasu.
      • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 07:32
        Wg mnie to prawda, roboty jest więcej, ale mi odpowiadało to, że nie muszę myśleć o tym co przygotować do jedzenia sobie dziecku (nie lubię gotować, młodszy nie chciał jeść i to było męczące).

        Odnośnie drugiego - też wolałam wychodzić po angielsku. I tak przeważnie syn wtedy spał. Gdzieś koło 1,5 r można było pożegnać się z nim i mimo płaczu szybko się uspokajał, a opiekun przypominał, że mama wyszła i wróci np. po obiedzie.
      • juuuu7 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 08:22
        Ja bylam zadowolona z powrotu do pracy-po prostu siedzenie w domu nie jest dla mnie. Bywalo ciezko ale nigdy nie zalowalam powrotu...zawsze zegnalam sie z synkiem, plakal sporadycznie na poczatku.
      • zabka141 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 09:15
        W przedszkolu tez sie zegnamy. Mamy taki fajny rytual - buzi w szatni, doprowadzenie do sali i papa robione przez corke z okna. To papa na samym poczatku pomagalo jej zapominac o smutku zwiazanym z rozstaniem z mama.

        Jednak sa powody dla ktorych sie zegna (np. By dziecko nie czulo ze po prostu tak zniknelas). Namawiam was byscie sobie fajne szybkie pozegnanie wypracowali. I nie boj sie placzu. To chyba normalne ze na poczatku przez 2 minuty dziecko bedzie plakac przy pozegnaniu. Bo potem - jesli dobrze zaadaptowane - dziecko powinno sie uspokoic w ramionach opiekuna.
      • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 09:44
        Bijout, nie nie czułam się dojebana. Pracuje 6h, dużo czasu zostaje, odbieram o 15 zadowolone, wyspane, najedzone dziecko i do 19 mam dla niej czasu, nie robię nic innego, się bawimy. Moim zdaniem klucz to wczesny sen dziecka i zaangażowanie całej rodziny, wtedy mam czas dla siebie wieczorem, chodzę na sport i mam swoje zajęcia. Im mniej mam czasu tym lepiej go wykorzystam.
        Ustaliłam też z dziadkami że w razie choroby i w soboty przejmują dziecko. Także jak chore to przyjeżdża baba i w soboty bawią się z nią pół dnia od rana do drzemki.
        Z mężem też wszystko robimy po połowie, on gotuje, sprząta, sam jedzie do marketu i ogarnia wszystko.
        Takze mam swoją pracę i sztab ludzi do pomocy, żłobek, dziadków, męża, jest naprawdę dobrze. smile
        • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 09:46
          Aha, żegnam się krótko, mówię gdzie idę i kiedy wrócę np po drzemce, kilka razy płakała chwilę ale szybko jej przechodziło, teraz już nie płacze, dużo mówi i mówi np babci mama pracy (w pracy) mam wluci (wroci).
      • zabka141 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 10:58
        Ja na poczatku czulam stres bo wszystko wzielam na siebie. Co pomoglo to uzgodnienie z mezem za co kazdy odpowiada. I wziecie pani do sprzatania ci mocno polecam.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 11:56
          No u nas właśnie temat pani do sprzątania na tapecie. Mieszkanie mamy spore i jak bylam w zagrożonej ciąży zaczela przychodzić taka pani. Zostala z nami tak do 10 mca zycia młodego kiedy poczułam sie organizacyjnie na silach ogarniać przestrzeń. Przez ten czas sprzatanie zajmowalo jej coraz mniej czasu. 😉 Na koniec nawet podłogę zmywalam po jej wyjściu bo ona zostawiala obleśne maziaje. Takze mysle ze tacy pomocnicy sprawdzają sie tylko na poczatku jak im zalezy na dobrym wrażeniu. Ale rozważam oczywiście.
          A no i wracam na pól etatu wiec kokosów nie zarobię a zarobiona polowa pensji podzielę sie z niania takze na waciki raczej zostanie 😊
          Ja mam ogólnie dość pszczedne podejscie do zycia i no teraz jak jestem na wychowawczym to uważam ze skoro nic nie zarabiam to zanada byloby jeszcze płacić komuś za sprzątanie.
          • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 12:28
            Panie do sprzatania maja to do siebie, ze co jakis czas potrzebuja przypomnienia na czym polega ich praca wink samodzielne sprzatanie przy malym dziecku jest nuzace, taki 3-4 latek bez problemu pobawi sie sam przez 1-2 h, roczniakowi nie wytlumaczysz, ze akurat masz ochote przez 3 h pucowac mieszkanie wink trzeba pracowac etapami, no i przede wszystkim razem - nie wyobrazam sobie, zeby po powrocie do pracy wszystko spadalo na mnie. Jezeli nie wiecie jak zaczac, proponuje zrobic liste, dosyc szczegolowa (lacznie z zakupami, wynoszeniem smieci itd.) i uczciwie podzielc obowiazki. Jezeli jestescie duzo poza domem, to wystarczy generalne sprzatanie raz w tygodniu. Warto tez uczyc dziecko porzadku od samego poczatku, na tym etapie nie pozwalalam na zabawe wiecej niz jedna "duza" zabawka jednoczesnie - albo tory, albo klocki itd.
            Nastepna zabawka wyjezdzala na dywan dopiero kiedy poprzednia zostala posprzatana/odlozona na miejsce. Gotowanie to kwestia weekendow, w tygodniu jemy glownie poza domem, nie praktykujemy podwojnych obiadow. Owszem, czasem jest kolacja na cieplo lub ktores z nas konczy prace na tyle wczesnie/zaczyna na tyle pozno, ze robi cos w domu, ale unikamy podwojnej roboty.
            Poza tym pomaga dobra organizacja i wyrobienie w sobie samodyscypliny, takze po to, zeby nie sprowadzic zycia do pracy i obrobki domu. Trzeba zaplanowac czas dla siebie i zwiazku smile my np. cwiczymy razem 4-5 dni w tygodniu, mamy wtedy czas razem + sport + rozrywke wink ale wiadomo, czasem trzeba sie zmusic.
      • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 11:44
        Nie jest źle, część obowiązków po powrocie do pracy odpadła (np. ogarnianie wszędzie rozrzuconych zabawek, karmienie, "organizacja rozrywki"). Mnie bardziej dobijało siedzenie w domu, zwłaszcza, że starsza córka była wymagająca. Fakt, pranie i gotowanie trzeba robić wieczorami, ale da się to ogarnąć. Co najwyżej być może trzeba będzie obniżyć standardy wink
        Co do pożegnania: *zdecydowanie* jestem zwolenniczką uczciwego pożegnania. Może być trochę (na początku nawet dużo) płaczu, ale cóż w tym złego, że dziecko chciałoby zostać z mamą? Lepszy uczciwy płacz niż oszustwa. Natomiast pożegnanie powinno być dość krótkie, żeby nie przedłużać tej niepewności "wyjdzie, czy nie wyjdzie". Wcześniejszy trening (mama wychodzi do sklepu, wraca za kwadrans) też pomoże.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 12:04
          No właśnie w kwestii tego treningu. My wreszcie jestesmy na etapie ze jak wychodze a maly zostaje z niania to jest papa i bez bólu ale to jest raz lub dwa w tygodniu. Gorzej jak wyczai ze to prawi codziennie ma teraz być. On jest bardzo mamowy. Nie ma dziadków, babciow czy innych cioć. Dlugo zajmowalam sie nim 100% sama. Nawet z tata bylwalo trudno bo on duzo pracuje. Męża strasznie to dobijalo ze wy nie czuje sie wystarczając bezpiecznie. Tak juz sie przyzwyczaił ze mama stala sie warunkiem koniecznym i wystarczającym do poczucia bezpieczeństwa. Miejsce, ludzie i otoczenie nie miały najmniejszego znaczenia bo od poczatku sie z nim włóczyłam zeby nie zwariować w domu. Dlatego tez tak przezywam jak zniesie to rozstanie.
          • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 12:22
            Każdy przez pierwszy rok jest mamowy, moja do 13m wyłącznie ze mną, teraz roczne urlopy to 90% dzieci tylko z mamą. Da radę..
          • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 08:56
            Będzie dobrze! U nas była podobna sytuacja jeśli chodzi o przywiązanie do mamy i pracą taty, mało zostawała z kimś innym niż ja. Co więcej niania się rozchorowała na czas adaptacji, potem pochorowaliśmy się całą rodziną i z 3 tygodni zapoznawania zrobił się niecały tydzień uncertain niania wolała, żebym wychodziła gdy śpi, ale budziła się bez mamy i był płacz.
            Rano zostaje z tatą, potem przychodzi niania. I ku naszemu zaskoczeniu od samego początku bez scen - buziaki i papa dla mamy, która jedzie autem do pracy (młoda nie znosi jeździć,więc nie chce iść ze mną), mama wróci i już. trzymała się taty, gdy przychodziła niania przez jakiś tydzień. teraz są najlepszymi kompankami smile wracałam gdy miała skończone 15 mcy, korzystam z godziny na karmienie, myślałam o skróceniu wymiaru ale okazało się nie być potrzebne.
            W weekendy cieszy się że jestem ale w poniedziałki nie ma problemu z zostaniem. Głowa do góry i powodzenia!
            • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 09:54
              O no no to u nas plan jest bardzo podobny. Ja idę na 7:30 do pracy, mlode zostaje z tata do 8 kiedy przychodzi niania. Tata na 9 jedzie do pracy ale wystarczy ze wyjdzie z domu tak za 15 bo nie ma daleko. Ja kończ o 11:30. Lecę pędzę i tak 11:45 jestem w domu bo w południe nie ma przeciez korków. Czyli w planie idealnym dziecko jest z niania samo ok 3 godz. Jak wrócę to moze nawet zdaze uśpić na poludniowa drzemkę i w tym czasie cos na chacie ogarnac. Żebyśmy po drzemce mogli być tylko dla siebie razem z synkiem. Ewt zrobimy Male zakupy razem zeby tata nie teacil czasu po pracy. O taki plan idealny.😉 zobaczymy jak wypali.
              Jak sie wprowadza nianie do domu to trzeba troche bardziej dbać o porządek zeby wstydu nie bylo z brudnymi garami albo nie wyszorowanym kibelkiem.
              Moze u mnie też wypali tak rewelacyjnie ze po lecie wrócę na 7/8 z ta godz ma karmienie. Ale to chyba Malo realne. Niania chce tylko pól etatu wiec znów musialabym cos wykombinować.
              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 10:23
                No co Ty? Będziesz w domu już o 12? To idź, idź do tej pracy, dziewczyno big_grin Idealnie masz. Większość moich koleżanek wraca z pracy o 18.30. Mnie się zdarzają takie dni, że nie wyrabiam na 21. Inne realia trochę.
                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 16:02
                  No takie późne powroty to hard core level. Wlasnie jak wrócę na caly etat to dojdą wyjazdy i kolacyjki sluzbowe. Fuj. Wiec chyba jednak zostanę przy tej polowce. Dziecko zyska póki Male a mam to szczęście ze ciśnienia finansowego brak. Oprócz tego które sobie sama stwarzam przez wyrzuty sumienia. Bo właśnie jak sie zima chce dziecku ciekawie czas zorganizować to to u mnie w miescie niestety sporo kosztuje.
                  A wracając do planu dnia to w tym momencie jest tak ze jak opuszczam wspolne mozno by podstępnie udać sie do toalety to juz jest krzyk: Mama, mamaa! Chociaż w łóżku zostal przeciez tata. Który nota bene niby rozumie ze to taka faza i ze za kilka lat to on będzie z małym w noge kopal to jednak czasem potrafi sie obrazić. 😋
                  Trochę mnie pocieszylo ze jedna z dziewczyn napisala wyżej ze dzieciory w pl teraz wszystkie mamowe przy rocznym macierzyńskim. A o ironio przed dzieckiem planowaliśmy sie urlopem oczywiście solidarnie podzielić. No ale okazało sie ze jednak mama jest mlodemu bardziej potrzebna. Ale o tym dyskutowalysmy juz wyżej.
                  Ech jo. Dzis na spacerze dopadl mnie moj inny koszmar. Przechodzący facet zagail do synka:" Z babcia na spacerek wyszedłeś?" Ja w kapturze i sporych okularach przeciwslonecznych ale i tak zabolalo.
                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 16:55
                    Wyjazdy i kolacyjki mozna lekko ukrocic, ja ograniczylam je do niezbednego minimum. Jestem dyspozycyjna w ciagu dnia, praktycznie nie biore zwolnien, jesli sams jestem chora to pracuje z domu, ale pozniejsze popoludnia i wieczory to czas dla rodziny. Na szczescie moja pierwsza szefowa pozno urodzila 2 dzieci i miala temat na swiezo, a moj obecny szef ma coreczke w wieku mojego synka i zone stewardesse (czesto jej nie ma) i wie jak to jest, jak zamykaja zlobek i musisz wyjsc, chocby sie walilo i palilo. Na szczescie w dobie home office w wielu zawodach sytuacje awaryjne mozna opanowac z domu.
                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 18:15
                      Tak właśnie, mam tez opcje ho i zastanawiam sie czy mody pozwoli mi pracować. Tak jak napisalas w innym miejscu nawet posprzątać jest ciężko bo dziecior sobą sie nie zajmie na tak długo tylko chce pomagać 😉 Takze ho to tez chyba juz przynajmniej z 2-3 latkiem.
                      • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:26
                        Na stale absolutnie bym nie brala, nawet raz w tygodniu. To dla mnie opcja awaryjna (choroby, ktos przychodzi cos naprawic w domu itp.) Raz, ze duzo ciezej sie pracuje, a dwa, ze dla mnie dom to dom, a praca to praca i staram sie nie mieszac tych dwoch sfer. Z tego samego powodu jak poznalam mojego obecnego meza, to kazalam mu wszystkie instrumenty z domu i wynajac studio. Jak musi cwiczyc czy przygotowuje sie do koncertu, to idzie "do pracy" i jest poza domem.
                  • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 20:40
                    Oj, skąd ja te plany znam nt dzielenia się rodzicielskim wink a tu córka okazała się być wymagającym niemowlakiem, najchętniej wczepionym w mamę a lekarstwem na wszelkie smutki była pierś, więc tata odwagi nie miał wink
                    Różne teraz ma fazy rano, od budzenia się gdy tylko drgnę po sen z tatą aż do przyjścia niani. Po południu jednak widzę, że nadrabia braki, najczęściej chce na ręce, przy nodze się kręci, chustę przynosi. Ale ja też jestem za nią stęskniona wink
                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 20:59
                      kora.bez.loginu napisał(a):

                      > Oj, skąd ja te plany znam nt dzielenia się rodzicielskim wink a tu córka okazała
                      > się być wymagającym niemowlakiem, najchętniej wczepionym w mamę a lekarstwem n
                      > a wszelkie smutki była pierś, więc tata odwagi nie miał wink

                      Wiesz co kora jak mam być szczera to ja po tym pierwszym półroczu tez nie bylam gotowa zeby się zamienić rolami, zajac miejsce karmiciela rodziny w zamian za bliskość z małym. Tak to juz jest z ta więzią ze trzyma z dwóch stron. 😉

                      > Różne teraz ma fazy rano, od budzenia się gdy tylko drgnę po sen z tatą aż do p
                      > rzyjścia niani. Po południu jednak widzę, że nadrabia braki, najczęściej chce n
                      > a ręce, przy nodze się kręci, chustę przynosi. Ale ja też jestem za nią stęskni
                      > ona wink

                      No właśnie!
                      • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:10
                        Ha! kiedy sobie uświadamiałam, że kiedyś urlopy macierzyńskie były krótsze i patrzyłam na tą swoją półroczną kruszynę i myślałam że miałabym już wracać na etat to nie umiałam sobie tego nawet wyobrazić wink
                        Najgorsze i tak teraz są dla mnie "dobre" rady typu - musisz odstawić, tak nauczyłaś że nic ci nie pozwoli zrobić, w zasadzie o nie nie proszę, ale to jakoś tych najmądrzejszych nie powstrzymuje tongue_out na szczęście mam dużo luzu tu i ówdzie i umiem puszczać mimo uszu wink
                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:34
                          kora.bez.loginu napisał(a):

                          > Ha! kiedy sobie uświadamiałam, że kiedyś urlopy macierzyńskie były krótsze i pa
                          > trzyłam na tą swoją półroczną kruszynę i myślałam że miałabym już wracać na eta
                          > t to nie umiałam sobie tego nawet wyobrazić wink

                          No dokladnie! No i odpada cala radość z kontaktu z coraz bardziej kumatym dzieckiem w drugim półroczu. Chociaz jak sie nie brało w tym udziału to nie ma tez smutku. Na zasadzie czego oczy nie widza tego sercu nie żal.


                          > Najgorsze i tak teraz są dla mnie "dobre" rady typu - musisz odstawić, tak nau
                          > czyłaś że nic ci nie pozwoli zrobić, w zasadzie o nie nie proszę, ale to jakoś
                          > tych najmądrzejszych nie powstrzymuje tongue_out na szczęście mam dużo luzu tu i ówdzie
                          > i umiem puszczać mimo uszu wink

                          Wiadomo ze ZAWSZE wina jest matki 😊 Przecież to ja sie uparlam zeby przez rok sama sie nim zajmować kiedy dzikie tlumy rwaly sie do pomocy.
                          A najbardziej najbardziej wk.. mnie tekst:"A taki byl grzeczny dopóki nie wróciłaś."
                          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 10:22
                            >A najbardziej najbardziej wk.. mnie tekst:"A taki byl grzeczny dopóki nie wróciłaś."
                            A to akurat komplement dla Ciebiewink. Dziecko najtrudniejsze emocje rezerwuje dla osoby, z którą się czuje najbezpieczniej.

                            >No dokladnie! No i odpada cala radość z kontaktu z coraz bardziej kumatym dzieckiem w drugim półroczu.
                            Ja najpierw myślałam przeczekać do roku - a potem jak chodzi, jest większe, to już mi nie będzie żal tego wspólnego czasu. A potem okazało się, że ten drugi rok, kiedy rozwija się mowa i całe to rozumowanie przyczynowo-skutkowe, to jest jeszcze lepszy czas, którego też bardzo żal, jak się go spędza (mówię o sobie!) z dala od dzieckawink
                            • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 14:54
                              Tak, zgadzam sie z toba w 100% (chyba w ogóle za często sie z Toba zgadzam i w związku z tym nie możemy stworzyć ciekawej dyskusji 😉) Im większe dziecko tym fajniej spedza sie z nim czas, tym ciekawsze jest doświadczanie jego rozwoju, bo jeszcze tydzień temu czegos nie umiał a teraz owszem. No i komunikacja jest lepsza a przeciez to jest kluczowy element przebywania z druga osoba.
                              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 14:58
                                To przepraszam bijout, że się musimy nudzić ze sobą wink Szkoda, że nie mieszkasz w mojej dzielnicy, hehe.
                                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:02
                                  Ja nie zaluje! Dobrze mi tu gdzie jestem - Polska centralna rules!
                                  Ja sie nie nudze z toba. Cieszę się ze ktos kto dobrze operuje słowami potrafi wyrazić moje myśli. Ja jestem raczej człowiekiem od liczb.
                            • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:05
                              E tam, najgorzej jest spedzac czas z dala od czterolatka, to dopiero fajny i kumaty czlowiek, moj ma w dodatku poczucie humoru, ktore rozklada mnie na lopatki wink Tylko na tym etapie po 3 h jest juz marudzenie "mamoooo, chodzmy do dzieci..." Matce nigdy nie dogodzisz.
                              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:12
                                To przed nami! Super fajnie, cieszę sie na to w dłuższej perspektywie. Chociaż póki co, krotkoterminowo chciałabym wlasnie tez odrobine odnaleźć siebie bo właśnie dochodzi do tego ze jak mam godzinę wolna od młodego jak wczoraj to sie zastanawiam co ja bym mogla teraz robic oprócz sprzątania. 😋
                                • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:14
                                  Moim zdaniem niemowlak i toddler to zdecydowanie przereklamowane istoty, prawdziwa frajda zaczyna sie wtedy, kiedy ksztaltuje sie i wyraza w zachowaniu/slowach odrebny, niezalezny charakter dziecka.
                                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:24
                                    A 4- latek juz pyskuje?
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:27
                                      Nie wiem jak inne, mam latwy i grzeczny egzemplarz, wiec nie, ale na pewno sporo dyskutuje, negocjuje. To tez cenne i potrzebne, wiec nie staram sie z tym walczyc.
                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 19:20
                                    >Moim zdaniem niemowlak i toddler to zdecydowanie przereklamowane istoty
                                    Nie wiem jak inne ale mój absolutnie nie był przereklamowany, był mistrzem świata, nieziemskim kosmitą, który wiele mnie nauczył, o sobie i o innych też. Warto być tylko otrzaskanym w ludzkim rozwoju, wtedy nawet zwykłe wyrzucanie zabawek z wózka wydaje się być pasjonującewink I trzeba być dobrym obserwatorem i bardzo mocnym w komunikacji niewerbalnej. Jak się tego nie czuje, to faktycznie małe dzieci wydają się nudne.
                                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 19:40
                                      Ktora ksiazke z dziecięcej psychologii uznajesz za must have?
                                      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 21:05
                                        O rety. Trudne! Nazbierała mi się tego ogromna (wirtualna) biblioteka. To może z takich mniej popularnych u nas (przynajmniej rzadziej polecanych na forumwink wszystko co napisał Daniel Siegel, Świadome rodzicielstwo, Grzeczne dziecko, Zintegrowany mózg - zintegrowane dziecko. A może inaczej: pierwszy must have : Co mówią dzieci, kiedy jeszcze nie umieją mówić. To mi jakoś ustawiło moje macierzyństwo, znacznie bardziej niż książki Searsów czy Pantley nawet.
                                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 21:25
                                          Ja liczę ze moj lada chwila zacznie mowic wiec na ta pierwszą pozycję chyba juz za późno. A czy książki wymienionych przez ciebie autorów to sa pozycje dla przeciętnego zjadacza chleba czy adresowane raczej do studenta psychologii? W sensie: Latwo sie je czyta?
                                          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 08:53
                                            >A czy książki wymienionych przez ciebie autorów to sa pozycje dla przeciętnego zjadacza chleba czy adresowane raczej do studenta psychologii?
                                            Widzę, że mój komentarz się nie dodał. Pisałam, że te książki są jak najbardziej dla rodziców, to raczej poradniki, a nie książki naukowe. Dużo studiów przypadków z życia, praktyczne rady, historie własne autorów. Z takich bardziej popularno naukowych to ciekawa jest Alice Gopnik, ale to już jest właśnie takie dla psychologów bardziej, opisuje bardzo dużo eksperymentów, które odkrywają jaki my ludzie, w pierwszej fazie rozwoju, mamy niesamowity potencjał. Swoją drogą, to powinna być lektura dla wszystkich. Od razu rośnie nam szacunek do tych istot i zamiast próbować je uczyć, sami mamy ochotę zacząć się uczyć od nich, z pokorą.
                                        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 21:26
                                          Amiralka sorry ze tak sępię, ale napisalas ze twoja biblioteka jest wirtualna to moze mogłabyś podesłać mi cos na maila? Mlodado@hotmail.com
                                          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 21:39
                                            Chętnie! Ale jak się dzielić imionami na ipadzie?
                                            • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 23:08
                                              Nie imionami tylko ibookami rzecz jasna. Serio jak ktoś zna patent to ja biorę!
                                              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 12:00
                                                Amiralka ja nie mam ipada ale na szczęście Apple korzysta ze standardowego formatu pdf wiec będę mogla otworzyc u siebie jesli mi przyślesz. Znalazłam taka instrukcje : m.wikihow.com/Share-Books-on-iPad
                                                Ciężko mi ocenić czy jest dobra bo nie mogę wypróbować ale wygląda sensownie. Spróbuj i daj znać. Z góry dzieki 😘
                                                • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 16:48
                                                  Ok bijout! Spróbuję, jak nie dziś to w weekend. Prawie wszystko mam po ang, coś po fr i jednego Juula po włoskuwink Ale Grzeczne dziecko chyba po pl. Co chcesz?
                                                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 17:11
                                                    Spokojnie! Jak będziesz miec czas. Ja najlepiej po niemiecku, daje rade po angielsku, po francusku znam jedno zdanie (jak wszyscy znam:"czy chces iść ze mną do lozka?" Takze sama widzisz ze daleko bym nie zaszła mieszkając w twojej dzielnicy. wink), a po włosku nazwy fiatów 😊 Oczywiście chętnie to grzeczne dziecko po polsku przytulę.
                                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 17:42
                                                    To super będzie, nie umiałam nigdy się tym dzielić, jestem niezbyt technicznawink Ja za to po niemiecku znam tyle słów co wszyscy, z woje'nych filmów. Uzupełniamy się😉
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:32
                                      Nie wiem, moze mnie po prostu ten etap rozwoju az tak nie fascynuje. Zdecydowanie wole dzieci komunikatywne, z ktorymi mozna robic ciekawe rzeczy, chocby jazde na nartach czy chodzenie na wystawy (i dyskusja o tym co sie widzi). I mam na mysli aktywne wspoluczestnictwo, a nie tylko bycie zabieranym przez rodzicow. No i wieksze dzieci nie stanowia dla siebie takiego zagrozenia, nie trzeba ich non-stop pilnowac, same jedza, myja sie, ubieraja, rano moga same wstac i sie obsluzyc, jesli rodzic chce dluzej pospac. Nie nosza pieluch. Same zalety smile
                                      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:52
                                        I ja mam taki odczucie ze coraz mniej w tym obcowaniu z dzieckiem jego obsługi a wiecej faktycznego wspolbycia. Chyba tez wole komunikacje werbalna od zgadywanek. Juz jako mama malego bezsmoczkowca szkolilam sie w rozpoznawaniu rodzajów płaczu tudzież krzyku. Bardzo ucieszylo mnie jak maly zaczął np wskazywać palcem na to co go interesuje. I czekam z niecierpliwością na rozwój mowy.
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:33
                                      Nie wiem, moze mnie po prostu ten etap rozwoju az tak nie fascynuje. Zdecydowanie wole dzieci komunikatywne, z ktorymi mozna robic ciekawe rzeczy, chocby jazde na nartach czy chodzenie na wystawy (i dyskusja o tym co sie widzi). I mam na mysli aktywne wspoluczestnictwo, a nie tylko bycie zabieranym przez rodzicow. No i wieksze dzieci nie stanowia dla siebie takiego zagrozenia, nie trzeba ich non-stop pilnowac, same jedza, myja sie, ubieraja, rano moga same wstac i sie obsluzyc, jesli rodzic chce dluzej pospac. Nie nosza pieluch. Same zalety smile
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:33
                                      Nie wiem, moze mnie po prostu ten etap rozwoju az tak nie fascynuje. Zdecydowanie wole dzieci komunikatywne, z ktorymi mozna robic ciekawe rzeczy, chocby jazde na nartach czy chodzenie na wystawy (i dyskusja o tym co sie widzi). I mam na mysli aktywne wspoluczestnictwo, a nie tylko bycie zabieranym przez rodzicow. No i wieksze dzieci nie stanowia dla siebie takiego zagrozenia, nie trzeba ich non-stop pilnowac, same jedza, myja sie, ubieraja, rano moga same wstac i sie obsluzyc, jesli rodzic chce dluzej pospac. Nie nosza pieluch. Same zalety smile
                                    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:34
                                      Nie wiem, moze mnie po prostu ten etap rozwoju az tak nie fascynuje. Zdecydowanie wole dzieci komunikatywne, z ktorymi mozna robic ciekawe rzeczy, chocby jazde na nartach czy chodzenie na wystawy (i dyskusja o tym co sie widzi). I mam na mysli aktywne wspoluczestnictwo, a nie tylko bycie zabieranym przez rodzicow. No i wieksze dzieci nie stanowia dla siebie takiego zagrozenia, nie trzeba ich non-stop pilnowac, same jedza, myja sie, ubieraja, rano moga same wstac i sie obsluzyc, jesli rodzic chce dluzej pospac. Nie nosza pieluch. Same zalety smile
                                      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 20:50
                                        A to na pewno - jest znacznie łatwiej z każdym rokiem, jeśli chodzi o obsługę. Maleńkie dzieci to fizyczna harówa i hiperczujność i to dla mnie jest najgorsze. Ale co do wystaw - moje dziecko współuczestniczyło w naszych eskapadach do muzeów już od drugiego roku życia, z takim zapałem jak przy czytaniu książeczek z obrazkami wink
                                        • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 21:53
                                          Mnie w sumie nawet te pieluchy czy robienie mleka nie przeszkadzało, nie czekałam z utęsknieniem aż "wyjdę z pieluch", po prostu spędzanie dnia z roczniakiem a z trzy- czy czterolatkiem to dla mnie zupełnie inna jakość. Nie przepadam za zabawami na tym etapie, guganiem, robieniem mat sensorycznych, przesypywaniem fasoli itd. Książki też zdecydowanie wolę w formie przewagi tekstu nad obrazkami, synek jest książkowym pożeraczem i to nasza ulubiona wspólna aktywność domowa, no ale teraz te książki są też ciekawe dla mnie - choćby teraz czytamy o kosmosie, budowie ziemi, nabyliśmy pięknie wydany atlas liści. Do muzeów, na koncerty, wystawy, chodziliśmy już z niemowlakiem, ale to nie to samo co aktywne uczestnictwo i rozmowa o tym co się widzi/czego się słucha. Na wakacjach to nieraz synek nas wyciąga do muzeów, choć my już nie mamy siły smile A planowanie urlopów? Niemowlaka po prostu pakowało się do wózka, walizka w rękę i w drogę, z czterolatkiem układa się już cały plan, przegląda przewodniki, ogląda programy o krajach, które zamierzamy odwiedzić. Nie neguję doznań z młodszym dzieckiem, ale dla mnie to inna jakość smile
                                          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 08:37
                                            Myślę, że każdy etap to inna jakość smile To może mam szczęście, że akurat dla mnie każdy etap jest fascynujący.
                                          • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 09:08
                                            Ja mam podobnie jak ashraf. Im starsze są moje dzieci (choć nadal przecież malutkie), tym większą przyjemność mam z przebywania z nimi. Fajniejsze książki, ciekawsze zabawki, inspirujące rozmowy.
                                            A inna sprawa, że pierwsze dwa lata życia córki to był dla mnie bardzo trudny okres. Nie miałam wsparcia ani rodziny ani koleżanek z dziećmi (nawet forum nie znałam wink ), a przydałoby się bardzo, bo problemów (drobnych, ale dla młodych rodziców stresujących) było mnóstwo. Nie tęsknię za tym, o nie.
                                            Ale zobaczymy, co powiem za kilka lat, jak już odpocznę od tego okołomaluchowego chaosu. Może się okazać, że jak będę miała dwoje niezależnych i wygadanych szkolniaków, to zatęsknię za tymi słodkimi, nieporadnymi latami.
                                            • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 09:14
                                              >Ja mam podobnie jak ashraf. Im starsze są moje dzieci (choć nadal przecież malutkie), tym większą przyjemność mam z przebywania z nim
                                              Co? To jestem jedyna?? Ja, która przed porodem, nawet w ciąży, brzydziłam się niemowlakami? big_grin big_grin

                                              > nawet forum nie znałam
                                              Babcie czy koleżanki, co tam, ale forum nie znałaś? Jak żyłaś? wink A poważnie - we Francji zrobili takie badania, wśród matek które pracują i tych, które zostały w domu (nie wiem gdzie je znaleźliwink. Okazało się, że obie grupy są tak samo zmęczone! I tak samo czują się samotne i wyizolowane.Czyli ta izolacja i brak wsparcia pada jak cień, obojętnie jako wyboru dokonamy.
                                              • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 10:43
                                                Gdyby mnie ktoś zapytał przed powrotem do pracy, czy jestem zmęczona obowiązkami i opieką nad mobilnym i dosyć wymagającym roczniakiem, na pewno odpowiedziałabym twierdząco. Teraz sobie myślę, że nie wiedziałam wtedy, jak zmęczonym można być wink
                                                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 11:25
                                                  No wez mnie nie dobijaj 😉
                                                  • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 11:34
                                                    Śpioch jestem poranny, samo wstawanie do pracy mnie dobija! a wieczorem szkoda mi czasu na sen wink
                                                    Z jednym dzieckiem udawało mi się czasem w dzień odespać, to se ne vrati, buuuu wink
                                                  • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 12:33
                                                    amiralka - ta izolacja to też efekt pierwszego dziecka. Pierwszego u nas, ale i w szerszym towarzystwie (pierwsza wnuczka, pierwsze dziecko wśród znajomych, w pracy). Nagle znalazłam się w sytuacji, gdy byłam sama z wymagającym dzieckiem i nikt mi nawet nie potrafił powiedzieć, czy te wszystkie pobudki, płacze, potrzeby są normalne. Teraz nawet gdyby trzecie dziecko (hipotetyczne, bo na razie nie planuję) było "trudne", to bym miała więcej luzu. I szybciej bym namierzyła inne mamy na podwórku wink
                                                    bijout, kora.bez.loginu - ja od kiedy wróciłam do pracy to jestem dużo bardziej wypoczęta. Sam sen się nie zmienił - i tak moje dzieci budzą się wcześniej niż kiedykolwiek w życiu wstawałam do pracy wink Za to możliwość zaangażowania umysłu w jakieś inne zadania niż wycieranie zupki z podłogi i gaszenie nagłych wybuchów dziecięcej rozpaczy była podbudowująca. No i niania w czasie drzemki syna ogarnia mi z grubsza mieszkanie - nie, że myje podłogi, czy coś, ale pozbiera zabawki i wrzuci miskę po zupce do zmywarki. Małe rzeczy, ale od progu poprawiają mi humor (żłobek czy przedszkole są pod tym względem jeszcze lepsze, bo bałagan w ogóle nie przekracza progu domu wink ). Sprzątania nigdy nie lubiłam, ale bałagan też jest frustrujący.
                                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 21:42
                                                    To chyba zależy od pracy. Jak mam nerwowe i zapieprz, to ciężko mi w ogóle się skupić na synku przez te 2,3h dziennie, które mi.zostają
                                                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 22:28
                                                    Moze ta umiejetnosc przychodzi z czasem? Ja w drodze z biura do zlobka "zrzucam" z siebie stres firmowy i przechodze ma tryb "mama", z autentyczna przyjemnoscia. Jestem zmeczona, ale zajecie glowy czyms (kims wink innym pomaga. Za to jutro prawdopodobnie wejde w tryb kombo, bo po poludniu maz pracuje, nie mam zlobka, a musze byc w biurze, zeby dopiac koniec kwartalu. Na razie planuje zamkniecie sie w sali konferencyjnej z komputerem, synkiem i worem lego wink
                                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 30.03.17, 23:12
                                                    Mnie raczej mija z czasemwink kiedyś przychodziłam do dziecka i świat nie istniał. Ostatnio jakoś wpadłam w rutynę. Ale może to kwestia przeciążenia bodźcami? Jak pracowałam mniej regularnie i w mniejszym wymiarze znosił to lepiej.
                                                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 09:46
                                                    Moze byc i tak. Jest szansa na inny wymiar pracy, ew. lepsze godziny?
                                                  • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 09:28
                                                    Ja mam takie same odczucia. Zdecydowanie wolę zmęczenie fizyczne niż psychiczne. Nie cierpię gotować, po powrocie do pracy wszyscy jedli poza domem. Tak samo ze sprzątaniem, przez parę godzin po południu nie było aż takiego syfu. Możliwość rozwoju zawodowego, a przede wszystkim obcowania z dorosłymi, wypicia w spokoju kawy czy skorzystania z toalety - dla mnie bezcenne. Nie zamieniłabym nic mimo, że dziecko odreagowało rozłąkę masakrycznymi pobudkami. Po południu z bananem na buzi leciałam do żłobka i do wieczora byłam tylko dla synka.
                                                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 11:46
                                                    A mnie sie wydaje ze to jest tez po części kwestia odlegosci z pracy do domu mierzonej w czaso-przestrzeni. Jak wracam do domu autem to za szybko docieram do celu i mam w glowie jeszcze prace a nie dom. A jak wlasnie wracam biegiem albo na rowerze to zdążę trochę zapomnieć, troche sie zmęczyć, i w ogóle oderwać skupiając na prostym "noga za nogą". No i potem latwiej chyba wejść w nowa role - mamy.
                                                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 12:09
                                                    U mnie sie nie sprawdza, ale ja mam wszedzie nieprzyzwoicie blisko, jak wyjde z domu o 7:45 to o 8 siedze przy biurku (jade tramwajem), zlobek w podobnej odleglosci.
                                                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 13:28
                                                    A jak wracasz komunikacją miejską godzinę 10 w każdą stronę? wink Myślę że to kwestia też typu pracy i osobowości. Na etacie od dotąd jest na pewno łatwiej zamknąć drzwi za pracą i przestać o tym myśleć. Jak się jest przedsiębiorcą czy pracuje na własny rachunek to ta praca jest trudno odzielalna od siebie, bo to takie kolejne dzieckowink
                                                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 31.03.17, 16:07
                                                    Tak to prawda, przedsiebiorca zawsze jest po części w pracy.
                              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 19:16
                                >E tam, najgorzej jest spedzac czas z dala od czterolatka
                                Hehe. Nie wiem jak Wy ale ja od urodzenie mam takie wrażenie, że najlepszy moment jest właśnie "teraz". Nie dałabym teraz zamienić na nic mojego trzylatka, ciekawe co powiem za rok big_grin
                                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 19:37
                                  Ja tez mam takie wrażenie ze woow no teraz to jest dopiero fajny chłopak. Dlatego wierze ashraf ze będzie jeszcze fajniejszy i pewnie jak ona powiem wtedy ze poltoraroczniak byl lamerem.
                                • zabka141 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 21:08
                                  Amiralka, ja moglabym napisac to samo - najlepszy moment wydaje mi sie jest teraz. Ale mowilam tak tez tuz po urodzeniu, w pierwsze urodziny i potem i teraz w wieku lat 3 to jest ten super moment.

                                  Wiec nie wiem czy dla mnie wsyzstkie te moementy takie byly super czy faktycznie jest jeszcze lepiej smile
                                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 21:15
                                    Ta droga jest magiczna. Dlatego często decydujemy sie żeby przejść nia od poczatku jeszcze raz. A czasem kolejny i kolejny.
              • zabka141 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 20:33
                Wiesz co bijou - zaplanuj ty sobie godzine dla siebie. Niech niania uspi a ty wroc juz jak dziecko bedzie spalo. Na krotka mete mozna tak jak piszesz. Ale na dluzej - mnie takie wszystko na styk bardzo meczylo. Dodalam godzine dla siebie - chocby zakupy zrobic samej czy wypic kawe czy po prostu jak jest spotkanie w pracy - moc chwile zostac dluzej.
                • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:06
                  Oj zabka jak ja bym chciała dorzucić sobie jedna godzinkę. Poświęciłabym ja np na powrot biegiem z roboty, albo na rowerze. Zawsze lubiłam trochę wysiłku fizycznego po pracy zeby stres ze mnie splynal. Ale kurde belek niania staje okoniem ze ona 4 godziny i ani minuty dluzej 😞 Moze jeszcze z nia ponegocjuję. Moze jak sie zacznie akcja to chociaz 2 dni w tygodniu mi odpuści.
                  Nie chciałbym tez zeby skonczylo sie na tym ze ze zmęczenia chodzę z dzieckiem spać. Te wieczorne godziny wolnosci nie mogę sobie tak jak teraz poczytac albo poklikać sa dla mnie bardzo cenne.
                  • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:13
                    Tak sobie właśnie pomyślałam ze moze niania zasmakuje w dłuższej pracy jak sie zorientuje ze spiace dziecko za ta sama kasę to dobry biznes.
                  • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:20
                    To może uda się żeby przychodziła na 8.30 a nie na 8.00 i zyskasz chociaż pół godzinki?
                    Są takie dni, że nie wiem kto kogo usypia wink
                  • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:29
                    Probuj negocjowac, ja tez bylam najbardziej zmeczona w trybie, w ktorym codziennie prosto po pracy szlam po dziecko. Teraz mam raz w tygodniu 1,5 h przerwy tylko dla mnie (koncze o 12, zlobek mam do 14) i robi to wieeelka roznice, moge chocby isc sama do sklepu, na kawe, czy poczytac i nie man dylematow typu: w przerwie obiadowej zjesc, czy kupic tusz do rzes i rajstopy wink
                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:42
                      Ol rajt. Dzieki za podpowiedzi!
                  • gvalchca Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 21:47
                    Na początku miałam podobny wymiar - niania na 4h. Tyle, że ja dziecko i niani oddawałam, i odbierałam, więc już nie było sensu nigdzie jechać i pracowałam w domu. Co było bardzo kiepskim pomysłem uncertain Jak do tego dodamy fakt, że córka była wymagająca (m.in. bardzo kiepsko spała), a my byliśmy koszmarnie zmęczeni i koszmarnie niezorganizowani, to wychodziło, że te 4h zużywałam na wstawianie prania, ugotowanie zupy i wyhodowanie wyrzutów sumienia, że praca nie poszła do przodu. Praca naukowa, więc z jednej strony duża elastyczność, z drugiej - konieczność "samozarządzania" sobą i spore ambicje.
                    Przy drugim dziecku byłam mądrzejsza: przekonałam męża do szybszych powrotów do domu, rozpisałam plan gotowania i prania i... odpuściłam ambicje wink Nianię mam na 5-6h i wychodzę do pracy 10 minut pieszo od domu. Jak jest konieczność zostać w domu, to pracuję w sypialni, ale to zazwyczaj kiepsko wychodzi. Ze starszakami, które potrafią się same sobą zająć, myślę, że praca zdalna jest super opcją, ale z maluchem nie ma szans na skupienie się na robocie dłużej niż kwadrans.
                    Twój plan wygląda fajnie, myślę, że się sprawdzi. Niania jest, pół etatu z ludźmi jest, myślę, że oboje z maluchem szybko polubicie nową sytuację smile
                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 14:59
                      Przy drugim dziecku większość dziewczę madrzejsza co potwierdza moja teorie ze da sie nauczyć na bledach choc przeciez wiadomo ze każde dziecko inne i drugie moze byc bardziej wymagające.
      • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 26.03.17, 23:22
        Zawsze się żegnamy. Były różne etapy, z przejściową niechęcią do niani włącznie, ale wycia nie było nigdy. Zawsze małej mówimy gdzie się wybierają rodzice. Obecnie córka ochoczo robi mi pa pa i idzie bawić się z nianią.
        Ja czuję się udręczona gotowaniem. Niania nie gotuje dla małej, tylko daje to co ja przygotuję.
        Wkurza mnie też to, że muszę obowiązków pilnować, bo mąż zrobi albo nie.
        Za to maż bez problemu zajmuje się małą jeśli moja nieobecność się przedłuża i ogólnie mają świetny kontakt.
        A ja w pracy cenię sobie kontakt z dorosłymi osobami, przewidywalność i możliwość wypicia herbaty.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 19:58
          U Ciebie widze tez bardzo duzo podobieństw do mojej sytuacji. A powiedz jak poszlo z karmieniem po powrocie. Zwiekszyla sie ilość nocnych ataków i karmien ogólnie?
          • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 22:54
            Moja totalnie uzależniona od piersi córka bardzo szybko ogarnęła, że 'nie ma mamy, nie ma am'. Ssała bardzo dużo, szczególnie rano zanim wyszłam i jak tylko wróciłam z pracy no i często 'wisiała' na mnie do wieczora i w weekendy. Już w pierwszych tygodniach zdarzył mi się powrót koło 17, córka była z dziadkami i przy tak atrakcyjnym towarzystwie spokojnie wytrwała. W nocy nie było zmian, wtedy jeszcze się budziła kilka razy, ale na pierś tylko raz czy dwa, na resztę pobudek wystarczała woda w bidonie. Jak skończyła 18 miesięcy to zwiększyłam wymiar pracy, a mała zredukowała sobie powoli ssanie do 2 - 3 razy dziennie (rano i po południu, rzadziej wieczorem). Pod koniec 19 miesiąca przeszła na 1 -2 karmienia dziennie. A obecnie (21 miesiąc) chyba się odstawia całkiem.
            Z nocnych karmień zrezygnowała najwcześniej, później zrezygnowała ze ssania przed snem.
            W ogóle jakby mi ktoś powiedział, że moja córa sama się odstawi w 21 miesiącu to bym nie uwierzyła. W 18 miesiącu była totalnie uzależniona od piersi.
            • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:06
              Teraz dopiero załapałam ze czytałam twoj watek na dkp! Ja sie troche martwię o noce bo mój synek dość często w nocy się budzi na pierś a ja nie potrafię tego przespać 😉 No i jak on ze stresu zintensyfikuje te pobudki to moze być gorąco.
      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 27.03.17, 08:58
        > Coreczka zegnana przez mamę w ogóle nie słyszała jej słów bo tak byla zajęta wyciem w niebogłosy i czepianiem sie jej nogi, reki i czego tam dopadla.
        No i? Toż przecie dziecko też ma prawo wyrazić swoje emocje, prawda? Owszem, mamie wtedy trudniej wyjść, ale kto powiedział, że dzieci, które nie urządzają scen przy rozstaniu nie odczuwają dotkliwie braku matki?
        Swoją drogą pisałam Ci, że próbowałam zacząć żłobek w 7 miesiącu życia. Moje dziecko było wtedy tak ciekawe świata, że uszy mu się trzęsły aż, kiedy go przyprowadzałam tam. Też nigdy nie płakał przy rozstaniu, bo ta ciekawość zwyciężała i wyglądało tak jakby nie zauważał, że ja idę. A i tak mu tam wcale nie było dobrze. Płacz przy rozstaniu czy jego brak nie musi niczego zapowiadać.
        Oczywiście, że się żegnamy. Serdecznie i stanowczo. We Francji rodzice którzy się wymykają w żłobkach, powołując na tę samą teorię, co Twoja koleżanka, dostają straszną burę od pańwink Wszyscy radzą, że krótko, ale ja, kiedy zaprowadzam synka "do dzieci", wychodzę dopiero wtedy kiedy jest gotowy. Do tej pory zdarza mu się popłakać w moich ramionach (zazwyczaj odprowadza tata więc mały jest raczej przyzwyczajony, że to on wychodzi a ja zostaję). Zostawiam go dopiero wtedy, kiedy odpowiednia pani, znajdzie jakieś odpowiednie słowa i on, choć jeszcze zapłakany, sam wyciągnie do niej ręce, albo przynajmniej przestaje się wczepiać w mamę. Choć czasem wydaje mi się to za długo, jeszcze nikt nigdy nie wyrwał mi dziecka z rąk, a opiekunki są bardzo profesjonalne i też są za krótkimi rozstaniami.
        Tak że jak wszystko - z wyczuciem smile Ale nigdy nie oszukujemy dziecka i nie uciekamy mu.
    • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 12:36
      W idealnym swiecie bylabym w domu 4-5 mies i maz kolejne 4-5. W realnym mialam 14 tyg + maz 6 (ferie, tutaj nie ma urlopu dla ojcow), potem przyjechala niania i zostala z nami az maly skonczyl roczek, potem zlobek. Jezeli bedzie drugie dziecko, to na pewno zostawie nianie na dluzej, do 1,5-2 lat i rownoczesnie posle dziecko do zlobka na kilka h tygodniowo, zeby sie wychorowalo, poki bedziemy miec opieke. Synek chorowal w pierwszym roku zlobka i wymagalo to od nas wielkiej gimnastyki (na dziecko mozna tu wziac 3 dni zwolnienia w roku). Poza tym nie martwilabym sie, wydaje mi sie, ze rodzice przezywaja rozstanie bardziej niz dzieci. Jezeli maluszek trafi w przyjazne srodowisko, pod opieke osoby, ktora nie bedzie szczedzic mu czulosci, przytulania, kontaktu fizycznego, to powinno sie udac smile no i fajnie jest wrocic do pracy, miedzy ludzi, jakosc czadu spedzonego z dzieckiem tylko na tym zyskuje.
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 14:11
        OMG! Co to za kraj?
        • juuuu7 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 15:02
          Szwajcaria.
          • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 15:48
            To nie jest kraj dla młodych ludzi. Mam coraz gorsze zdanie o zachodniej cywilizacji. Czy w tak zamożnym kraju naprawde nie można matkom i dzieciom troche poluzować?
            • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 15:55
              W Polsce jest jednak komfort. Roczny macierzyński, praca do 15 itp. Te wszystkie opcje typu wolna środa we Francji czy praca z godzinna przerwa na lunch i do 18 (Luksemburg często tak ma) czy właśnie brak opcji opieki na chore dziecko czy słaby system żłobków... No kiepskie dla rodziny. W Polsce pod tym względem jest komfort. No i często dziadkowie na miejscu. Nie wyobrażam sobie pracować do 17-18 i nie mieć dziadków czy mojej siostry do pomocy...
              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 25.03.17, 21:54
                O z dziadkami otwieramy następny temat. Ja uważam ze polscy rodzice czesto nadużywają dobroci dziadków a jednocześnie bezczelnie ich obrabiaja. Na spotkaniach towarzyskich z moimi koleżankami jeszcze będąc bezdzietna wysluchiwalam jakie to beznadziejne sa wszystkie teściowe co nie przeszkadzało podrzucać im na kazdy weekend dzieci. Zero szacunku dla ich pracy, wysilku i podeszlego wieku, punktowanie błędów wychowawczych popelnianych na mężu i wnuczkach. No i malo wdzięczności bo przecież to nie jest ich obowiązek.
            • ashraf Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 26.03.17, 12:15
              Akurat do Szwajcarii cywilizacja zachodnia jeszcze nie dotarla, przynajmniej nie dla pracujacych matek uncertain wiele kobiet dalej holduje modelowi 3k, ew. pracuja hobbystycznie jeden dzien w tyg, wiec nie sa zainteresowane zmianami systemu.
              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 26.03.17, 16:21
                Model 3k? Co to?
                • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 26.03.17, 16:51
                  Kinder, Kuche, Kirche. Dzieci, kuchnia, kościół. smile
    • julita165 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 28.03.17, 23:17
      Poczytałam trochę postopostow i widzę że podstawowym problemem jest jednak karmienie. Ja nie miałam tego problemu bo od urodzenia wyłącznie butelka. No i dwa - synek zostawał z babciami w swoim domu. Do babć był przyzwyczajony, widywal je od urodzenia właściwie codziennie, zajmowały się nim, karmiły, bawily ( ja nie nadaje się na matkę przykuta do dziecka nawet na krótką metę), więc on chyba nie zauważył żadnych zmian po moim powrocie do pracy. Byl przyzwyczajony od urodzenia ze mama wychodzi ale wraca. Jeśli można to warto dziecko przyzwyczajać ze matka nie jest jego jedynym i wyłącznym opiekunem.
      • kora.bez.loginu Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 09:32
        Rzeczywiście dużo wnoszący do tematu post... a jaki pomocny dla autorki wątku! big_grin
      • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 09:49
        Jak pisałam wyżej karmienie u mnie nie było problemem, pomimo tego, że karmiłam piersią i karmiłam bardzo dużo. Mała bez problemu ogarnęła, że jak mamy nie ma to się je coś innego, a jak mama jest - to pierś. Z moich doświadczeń wynika, że nie trzeba do niczego dziecka przyzwyczajać. Mojemu wystarczyło tłumaczyć i działać spokojnie - czyli nie zostawiać dziecka z nianią niespodzianie, tylko najpierw wspólny spacer, potem samodzielny spacer, najpierw wspólna zabawa, potem samodzielna zabawa dziecka i niani Nie każdy na babcie na podorędziu do codziennej opieki, a nawet jak są niedaleko to mogą pracować i chętnie się wnuczęciem zaopiekują ale w weekend.
        Weź tez pod uwagę, że niektórzy się nadają na matkę, która spędza czas z dzieckiem i np. wracają do pracy po kilkunastu miesiącach (tak jak planuje autorka wątku) na część etatu. I chcą to zrobić możliwie łagodnie dla dziecka.
        Ja potwierdzam, że jest to możliwe.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:21
          nunia01 napisała:
          > Weź tez pod uwagę, że niektórzy się nadają na matkę, która spędza czas z dzieck
          > iem i np. wracają do pracy po kilkunastu miesiącach (tak jak planuje autorka wą
          > tku) na część etatu. I chcą to zrobić możliwie łagodnie dla dziecka.
          > Ja potwierdzam, że jest to możliwe.

          Ja nie wiem czy się nadaje na matkę która spędza czas z dzieckiem 😊 ale tak wyszlo i w sumie bylo calkiem fajnie. Woow juz zaczynam mówić o tym w czasie przeszłym i z sentymentem.
      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 10:31
        Julita - super dla Ciebie, że nie żyjesz, jak chyba większość z nas, w małej tzw nuklearnej rodzinie, gdzie żadnej wspólnoty babć i ciotek do pomocy nie ma, możesz liczyć ewentualnie na zew. płatną pomoc (choć ja gdybym miała widywać babcie mojego dziecka codziennie, to chyba jednak wolałabym się ewakuować na bezludną wyspę, hehe)
        Są jednak mamy, które mają z dzieckiem więź a nie uwiązanie, a karmienie piersią akurat czy przy rozstaniach bardzo pomaga - dzieci po powrocie mamy z pracy mogą ssać i szybko nadrobić bliskość, tym bardziej jeśli z dzieckiem śpi się w nocy. A smutek dziecka przy rozstaniu świadczy tylko o jego mocnej i stabilnej więzi z matką (czy innym opiekunem) i to jest akurat bardzo dobry objawi i znak na przyszłość.
      • ela.dzi Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 10:31
        Guzik prawda z karmieniem, ale nie ma to jak wypowiedź na podstawie własnego doświadczenia. Mój syn mało jadł stałych posiłków, ale szybko zrozumiał, że gdy mamy nie ma, to trzeba coś innego zjeść. A jak mama jest, to może pić mleko do woli. Wiele mam kp ma takie same spostrzeżenia, dzieci nie są głupie.
        • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 16:39
          Moj synek je duzo stalych pokarmów (Moj mąż mowi ze żarty jest po matce 😊) ale wiemy przeciez ze karmienie piersią to nie tylko karmienie. I tez absolutnie nie nazwałabym tego problemem.
      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 10:32
        Julita - super dla Ciebie, że nie żyjesz, jak chyba większość z nas, w małej tzw nuklearnej rodzinie, gdzie żadnej wspólnoty babć i ciotek do pomocy nie ma, możesz liczyć ewentualnie na zew. płatną pomoc (choć ja gdybym miała widywać babcie mojego dziecka codziennie, to chyba jednak wolałabym się ewakuować na bezludną wyspę, hehe)
        Są jednak mamy, które mają z dzieckiem więź a nie uwiązanie, a karmienie piersią akurat czy przy rozstaniach bardzo pomaga - dzieci po powrocie mamy z pracy mogą ssać i szybko nadrobić bliskość, tym bardziej jeśli z dzieckiem śpi się w nocy. A smutek dziecka przy rozstaniu świadczy tylko o jego mocnej i stabilnej więzi z matką (czy innym opiekunem) i to jest akurat bardzo dobry objawi i znak na przyszłość.
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 29.03.17, 15:16
        Tak faktycznie mualysmy zupełnie różne doświadczenia wczesnego macierzyństwa i chyba żadna nie zamienilaby sie z ta druga 😊
        Niech żyje wolność wyboru. Chociaż moim wyborem nie bylo bynajmnie nieangazowanie dziadków. Jak juz wspomniałam po prostu takowych nie ma. Tzn. sa na cmentarzu. Pewnie dlatego idealizuje nieco instytucje teściowej 😉
    • v-mummy Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 01.04.17, 11:21
      Z perspektywy czasu jedyne co, to szybciej poszukalabym kontaktów z innymi mamami w klubikach malucha smile wróciłam do pracy na 60% jak mały miał 10 miesięcy i na 80% jak miał 14 miesięcy z opcja 1-go dnia pracy z domu. Podobnie jak amiralka mieszkam w rejonie paryskim i korzystam z opcji 80% do 3 lat dziecka, codziennie najpóźniej o 16.30 jestem w domu.Teraz szykuje sie na kolejny macierzyński od lipca smile i jedyne co mogę podpowiedzieć,ze swojego doświadczenia, to zeby korzystać ile sie da z wiosny i lata z dzieckiem. Najlepszym moich ruchem było dodanie sobie lipca i sierpnia do urlopu i spędzenie cała rodzina 5 tygodni nad morzem. Jeśli masz szanse pchnąć powrót do pracy na jesień, to jak bym doradzała, zeby jeszcze wspólnie poszaleć latem smile

      Aha. Mały we wrześniu zaczyna przedszkole ( maternelle) do południa i do tej pory udało nam sie podzielić opieka nad nim tylko z tata, nie korzystaliśmy ani z niani ani ze żłobka, tylko od kilku miesięcy z 2 poranków w tygodniu w szkółce angielskiego.

      • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 01.04.17, 15:01
        Wow v-mummy. Jestem pod wrażeniem ! Jak to się stało, że mogliście się dzielić z tatą opieką? Też ma taką elastyczną pracę jak Ty? Maternelle będzie tylko do południa, czyli ktoś będzie musiał dać dziecku jeść o 11.30 i się zająć nim do powrotu dziecka, jak to zrobicie? Zazdroszczę smile
        Ja miałam wielkie opory przed posłaniem dziecka do halte-garderie, po raczej złym doświadczeniu w żłobku. Ale skończyła się już opcja moich zaufanych niań i zdecydowałam się wziąć trzy połówki dnia w miejscu które znałam, bo prowadzi go nasze stowarzyszenie,i które mi się podobało. Ale było to tak trochę wbrew mnie. Z punktu widzenia czasu jednak jestem bardzo zadowolona. Moje dziecko nauczyło się tam bardzo wiele rzeczy, których ja bym mu nie dała, bo mówię tylko po polsku, a limit francuskich piosenek też mam ograniczonywink U mojego synka ten francuski rozwijał się wolniej niż polski, myślę że dzięki halte czuje się swobodniej.
        • v-mummy Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 01.04.17, 15:25
          Cześć smile
          Przez pierwszy rok 'siedziałam' w domu z małym ( uwielbiam to określenie wink, w drugim roku tata pracował przez dwa dni w tygodniu + cała sobota ( czyli moja środa+1 dzień home office), a tak poza tym to pracował z domu wieczorami jak młody już spał.

          Ogólnie był to sport wyczynowy, bo albo on był w domu, albo ja i mijaliśmy sie prawie codziennie, ale to,co nas uratowało to fakt, ze młody przesypial całe noce od 4/5 miesiąca zycia, od ok 19h, wiec przynajmniej wieczorem mogliśmy odpocząć smile niestety żadnych babć, cioć, koleżanek w zasięgu, a zdanie co do nianiek mam dokładnie takie samo jak ty... na żłobek bez szans, halte-garderie sobie odpuściłam, bo bałam sie choróbsk panicznie.

          W sumie mój błąd to zamknięcie sie w domu przez pierwszy rok, bo wszyscy znajomi pracują, wiec nie było nawet z kim wyjść, a obcych mam niepotrzebnie sie bałam uncertain wiec przemierzałam samotnie kilometry z gondola wzdłuż Sekwany smile
          Poza tym, było nam cieżko, bo urodził nam sie skrajny wcześniak, wiec tez dużo stresu przez pierwsze miesiące.

          Teraz jestem w drugiej ciąży, dpa w sierpniu, ale moze być i sporo wcześniej, także starszak pójdzie od września do maternelle,ale u nas jest do 13.00 a potem ja go zabiorę do domu na drzemkę.

          Jestem właśnie na etapie rozważania jak to rozwiązać z mlodszakiem i praca, ale tak jak radziłam watkodajce, koniecznie chce spędzić lato 2018 jeszcze na urlopie smile a potem będziemy znowu kombinować ...

          Jakie miałaś doświadczenia w żłobku ?

          • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 01.04.17, 19:37
            Zle. Ogólnie żłobek był super, rodzicielskiej, projekt pedagogiczny był idealny, duch Montessori i ogólnie pédagogie de bienveillance panie miały na ustach non stop. Przyznam się, że na początku dużo się nauczyłam do dyrektorki zwracała się do dzieci z dużym szacunkiem. A jak już nas "miała", to pokazała prawdziwą twarz. Dużo czasu spędziłam w "terenie" bo adaptacja trwała długo i od razu zaczęłam dyżury. Nie przeszkadzał mi zapieprz ale manipulacja psychiczną na rodzicach i pracownikach. Panie były totalnie pod jej władzą i zimne ryby. Kucharka która była bardzo ciepła i dzieci ja uwielbialy, była przez nią tępionap wyjątkowo, awantury przy dzieciach nie były rzadkie. Dziecko moje było zawsze usypiamy na siłe (to oporny model, zaczął w ogóle rezygnować z drzemki już na 18 m-cy) i jak mi kucharka powiedziała że wyje godzinę bujne na leżaczku na schodach ewakuacyjnych (mimo że panie mówiły mi o noszeniu w nosidełka), to odwrócilam się na pięcie i już tam nie wróciłam. Panie przyznała mi że moje dziecko potrzebuje opieki indywidualnej, choć gdy prowadziliśmy pierwszy rozmowy zapewniały mnie, że dzięki jej życzliwości każde dziecko się dobrze u nich czuje i śpi i je. Kolejne 2 m-cy płaciłem jeszcze im po 600 EUR wg kontraktu big_grin No koszmarna i kosztowna impreza big_grin Po mnie zaczęli odchodzić inni rodzice, powoli omerta na zachowanie dyrektorki się skończyło i została wywalona z hukiem, a personel wymieniony. Rodzice zapraszali nas jeszcze 'a różne imprezy bo to fajna wspólnota była, ale mnie robiło się już słabo gdy czułam ten zapach żłobka w przedsionkuwink
            W halte garderie mam za to skrajnie różne doswiadczenie- moje dziecko uważa te panie chyba za swoją rodzinę a ja mam ochotę zawsze tam zostać, bawić się i gawedzic. Co ciekawe ciągle nie mają projektu pedagogicznego ale za to standard trzymają taki,że rodzice ciągle chcą się ich radzić. A dzieci nawet z maternelle przychodzą tam na popołudnia, mają prawo do końca 4 Rz.
            Ale gluta mamy cały sezon to faktwink ale to synkowi nie przeszkadza i rzadko zostaje w domu w sumie, ale on jest na piersi ciągle i odporność ma jak dzwoń.
            Tak że ten tegowink Fajnie macie. Ja też samotnie przemierzając godziny z dzieckiem w nosidełka, nie spiknelysmy sięwink
            • v-mummy Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 01.04.17, 20:16
              To,co mowisz o zlobku do doswiadczenie wielu placowek prywatnych w okolicach Paryza przynajmniej. Kadra typowy management, nastawiona na zyski, śmieciowe kontrakty dla,opiekunek / nauczycieli / personelu, no i ogólnie gorzej wykwalifikowani, bo bez konkursów państwowych. Obok mnie sa 2 szkoły maternelle Montessori, jedna Freinet, jedna z profilami językowymi i z tego co słyszę to prywatne żłobki = prywatne szkoły ogolnie. Mój młody chodzi do micro-szkółki angielskiego.ale to taka szkółka z polecenia i szefowa jest amerykański spirit smile

              Tez mi sie podobała halte garderie pod względem personelu, ale nie mogłam zdzierżyć dzieci z gorączka naładowanych dolipranem kilka minut przed przyjściem, bo rodzice musza do pracy. W okolicach 12 już wyglądały jak,obraz nędzy i rozpaczy biedaki... Nie wiem na ile dobrze zrobiłam, w każdym razie do dziś ( 29 miesięcy) zaliczyliśmy tylko 3 małe przeziębienia, żadnych antybiotyków ani nic... mam nadzieje ze na jesień nie będzie masakry w maternelle.

              No nie spiknelysmy sie no ja bardziej na południu chyba niz Ty smile jak Cię kręci bienveillance to 20 kwietnia będzie Catherine Gueguen w Gilbert-Joseph koło Sorbony, wybieram sie,ale chyba rosnący brzuch mnie dobije wcześniej smile Montessori stosowaliśmy przez rok,ale nam sie znudziło - i mam tez zastrzeżenia co do tematu wyobraźni i rzeczywistości, choć nie przeczę ze pod względem motoryki Montessori jest genialne, z numerem 2 tez powtórzymy rok domowego Montessori wink teraz robię gruntowna powtórkę z Juula i Magdy Gerber ...
              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 02.04.17, 12:15
                Żeby nie było, nasz żłobek był państwowy choć zarządzany przez stowarzyszenie rodziców, bo rodzicielski. Finansowany przez miasto i CAF, i jeszcze 10procent tańszy, z uwagi na pracę rodziców. Wydawało mi się to fajnym pomysłem, żeby móc pomagać żłobkowi w pracy ale tak naprawdę polegało to na tym, że rodzice robili non stop pranie, suszenie, sprzątanie, a dziecku rodzica trudno było zrozumieć że rodzic niby jest ale niedostępny. No i nieustanne zebrania do północy, częste "wielkie sprzątanie" w soboty, naprawdę katorgawink
                A w halte super, ja akurat mogę sobie pozwolić żeby dziecko zostawalo w domu, jak tylko wygląda na chore, inne dzieci raczej też z gorączką nie przychodziły. Nawet takie dolipranowe dziecko jest problemem i dla personelu i innych dzieci więc panie raczej dzwonią i proszą o odebranie dziecka.
                Jedyny minus to rotacja personelu, nasze miejsce jest akurat nowe, też zarządzane przez stowarzyszenie a nie merostwo (więc mniej opłacalne dla personelu), ja przeżywałam każdą odchodzącą panią, synek raczej niewink
                • mikipolo Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 02.04.17, 12:25
                  O kurde pranie, sprzątanie rodziców w państwowym żłobku?
                  Przypomina mi to sprzątanie kościoła na wsi przez wyznaczonych mieszkańców wsi. Dziwne zwyczaje u Was smile
                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 02.04.17, 12:34
                    wink To jest żłobek organizowany przez rodziców więc w sumie nie państwowy ale tak samo dofinansowywany jeśli chodzi o opłaty rodziców. Modny koncept bo wiele rodziców chce być zaangażowanych w życie placówki gdzie dzieci spędzaja cały dzień, a o miejsca w klasycznych żłobka trudno. Ale w praktyce już bym się nie zdecydowała na to.
              • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 02.04.17, 12:30
                Co do Montessori to mam podejście tak jak Ty. Fajna idea ale nie chciałabym żeby moje dziecko było w zamknięte w takiej formule. A czytałaś les lois naturelles de l'enfant Céline Avares? Daje do myślenia.
                • v-mummy Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 03.04.17, 13:03
                  Czytałam, jeszcze zanim uległa masowej mediatyzacji i tez mam sporo zastrzeżeń - cieżko mnie zadowolić smile podejrzewam, ze drażni mnie jej króciuteńki staż pracy w EN i daleko idące wnioski. Poza tym, nie ukrywam, ze ma spora preferencje - na gruncie francuskim - dla neurosciences i Isabelle Filliozat. ' j'ai tout essaie' et 'au coeur d'emotions d'enfant', sa moimi fundamentami wychowawczymi. - chociaż i tu nie ze wszystkim sie zgadzam, z ultracentralna rola matki np, o ile nie jest to rodzina dysfunkcyjna, to widzę raczej korzyści w modelu bardziej równościowym smile
                  • amiralka Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 03.04.17, 17:10
                    Można się czepiać zawsze. Ja też spędziłam od dłuższego czasu jej bloga i będę jej bronić bo jej idee są uniwersalne i powinny być wprowadzane wszędzie, niezależnie czy dzieci się bawią w piratów czy układają odważnikiwink I jeśli odzew ma duży to tym lepiej tylko dla każdego dziecka we Fr. Poza tym jej zacięcie égalitarystyczne jest godne nasladowania
    • vicky1 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 05.04.17, 17:59
      Wróciłam do pracy gdy córka miała pół roku. Z perspektywy czasu zrobiłabym jedno inaczej - od razu wróciłabym na cały etat. Na początku pracowałam na 7/8 etatu, potem miałam trochę trudności w pracy. Do pracy po półrocznym macierzyńskim wróciłam z dużą chęcią. Teraz córka ma ponad pięć lat. Mamy wspaniałą, bliską relację, jest mądrym, śmiałym i bystrym człowiekiem.
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 06.04.17, 19:23
        Możesz napisać z czego wynikały trudności w pracy? Naprawde ta godzina zrobilaby roznice?
    • vicky1 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 08.04.17, 22:17
      U mnie w pracy nie jest przyjęte skracanie etatu. Ja przeszłam na skrócony etat, nie mogli mi tego odmówić oczywiście. No, ale potem przez kolejny rok - półtorej na różne subtelne i mniej subtelne sposoby okazywano mi niezadowolenie. Dlatego drugi raz bym tego nie robiła. Tym bardziej, że zalezy mi na pracy w tym konkretnym miejscu i jestem z tego miejsca zadowolona.
    • rb_111222333 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 12.04.17, 03:51
      Ja wróciłam 2 tygodnie temu i słabo to znoszę. W pracy super, właściwie to się relaksuję i odpoczywam, można porozmawiać z dorosłymi ludźmi, pożartować, fizycznie też jest łatwiej, nie ma ciągłego przebierania, noszenia itd. Niemniej jednak bardzo, ale to bardzo tęsknię za córką. Jest mi niezmiernie przykro jak bardzo skrócił się mój czas spędzony z nią. Właściwie jest to godzina rano, wieczorem wracam i ją usyspiam i wsio. Mała, mimo, że zostaje z babcią to jednak płacze przy wyjściu, właściwie to rano nie chce mnie puścić, czuję pismo nosem. Ja się nie żegnam, sadzam małą na parapecie, całuję i córcię przejmuje moja mama. Córeczka obserwuje ruch uliczny, gdyby nie ten patent, to chyba musiałabym odrywać od siebie płaczące dziecko, a tego nie zrobię ani sobie, ani jej. Mi pozostaje pomagać jej z ulicy jak już wyjdę.
      Logistycznie jest ciężej, jak byłam w domu, to zawsze coś w ciągu dnia podgoniłam, teraz szkoda mi nawet czasu na zakupy, bo mam go dla córki tak mało. Gotujemy wieczorem, mąż jest bardziej angażowany w obowiązki domowe.
      Moim zdaniem optymalny byłby powrót na część etatu, mogłabym się oderwać od pieluch i domowego kieratu a jednocześnie spędzać czas z dzieckiem.
      • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 12.04.17, 14:32
        Wiem co czujesz. Praca w standardowym wymiarze godzin jest nieludzka. Pozostawia tak malo czasu na rzeczy ważne. Fajnie maja np nauczyciele choc oni pewnie widza z kolei inne wady swojego zawodu. Ja póki co wracam na pól etatu właśnie czyli wyrok w zawieszeniu. Po roku trzeba będzie przejść na caly czyli zimą praca od ciemnego poranka do ciemnego wieczora.
        • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 12.04.17, 14:57
          Czemu po roku trzeba przejść na cały etat? Przez rok po powrocie przy zmniejszonym etacie jest się chronionym przed zwolnieniem. Możliwość zmniejszenia etatu, o ile dobrze wiem, przysługuje tak długo jak możliwość pójścia na urlop wychowawczy - czyli 36 miesięcy w normalnych warunkach wykorzystanie do bodaj 6 roku życia dziecka. I można zmieniać to obniżenie. ja najpierw miałam 1/2 etatu, teraz mam 7/8. Niedługo pewnie wrócę na cały, ale wynegocjowałam wcześniejsze zaczynanie pracy.
          • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 13.04.17, 17:26
            No właśnie ja złożyłam wniosek o prace na pól etatu na dluzej ale HRy odpowiedziały mi ze gora rok (pracuję w korpo i na pewno przestrzega się tu litery prawa)
            • nunia01 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 13.04.17, 22:25
              Się HR doszkolić musząsmile
              Nie wiem czy Ci zależy i raczej polecam grzeczne załatwienie, ale gdyby dłużej niż rok obniżonego wymiaru pracy był Wam potrzebny to wklejam za mamopracuj.pl/obnizony-wymiar-czasu-pracy-przerwa-na-karmienie-dyzury-w-pracy/
              "...zgodnie z art. 1867 § 1 Kodeksu pracy wniosek o obniżenie wymiaru czasu pracy może złożyć pracownik „uprawniony do urlopu wychowawczego”. Uprawniony do urlopu wychowawczego jest natomiast pracownik, który był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy. Uprawnienie to trwa przez okres maksymalnie 3 lat, lecz nie dłużej niż do czasu ukończenia przez dziecko czwartego roku życia (por. art. 186 § 1 Kodeksu pracy). Wynika z powyższego, że wniosek o obniżenie czasu pracy można złożyć w dowolnym momencie powyżej wskazanego okresu, niekoniecznie bezpośrednio po zakończeniu urlopu macierzyńskiego. Należy jednak pamiętać, że wniosek składa się na dwa tygodnie przez rozpoczęciem wykonywania pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy. Jeżeli termin ten nie został zachowany, pracodawca obniża wymiar czasu pracownika nie później niż z upływem dwóch tygodni od dnia złożenia wniosku (art. 1867 § 2 Kodeksu pracy).
              Przywołany art. 1867 § 1 Kodeksu pracy stanowi także, że obniżenie wymiaru czasu pracy może dotyczyć okresu, w którym pracownik mógłby korzystać z urlopu wychowawczego, a więc nie dłużej niż przez okres 3 lat i nie później niż do ukończenia przez dziecko czwartego roku życia. Jednakże ochrona przez wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę przysługująca pracownikowi korzystającemu z obniżonego czasu pracy – stosownie do treści art. 1868 § 1 Kodeksu pracy – trwa jedynie przez łączny okres 12 miesięcy liczony od dnia złożenia wniosku o obniżenie wymiaru czasu pracy. Innymi słowy, jeśli pracownik chciałby wykonywać pracę w obniżonym wymiarze czasu pracy przez cały dopuszczalny okres, to szczególnej ochronie stosunku pracy podlegać będzie jedynie przez okres 12 miesięcy."

              Sprawdź sobie jeszcze bezpośrednio w Kodeksie Pracy, ale gdzie indziej czytam to samo. Uważam, że nawet jak się nie korzysta to warto znać swoje prawa.

              A HR-y pewnie nie wiedzą, bo babki korzystają z tych 12 miesięcy kiedy są chronione przed zwolnieniem, a później z jednej strony z dzieckiem się wszystko układa, a z drugiej strony zawsze lepsza cała pensja niż część.

              Co do wiedzy kadr, to do tej pory spotkałam się z:
              - nierozumieniem co to znaczy urlop wykorzystany proporcjonalnie w jednym z ministerstw - akurat tak się złożyło, że proporcjonalnie to było 26 dni, więc panie uznały, że urlop jest wykorzystany i więcej nie przysługuje i trzeba im było przynosić ustawy (nauczyciele akademiccy mają 36 dni urlopu i proporcjonalnie było wykorzystanych 26 dni, a z reszty roku trzeba było policzyć proporcjonalnie od 26 dni);
              - wmawianiem pracownikom, że nasza korpo jest taka dobra bo pozwala na dwa tygodnie urlopu pod rząd, uświadomiony co do zapisów KP pracownik bardzo się zdziwił;
              - nieprawidłowym wyliczeniem urlopu macierzyńskiego w innym ministerstwie i próbą przerzucenia odpowiedzialności na pracownicę;
              - nieprawidłowym wyliczeniem urlopu przy obniżonym wymiarze pracy - to akurat w małej firmie.
              Za każdym razem udawało się problem rozwiązać na korzyść pracownika (dwa razy to byłam ja) i bez szkód w relacjach z kadrami.
              • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 14.04.17, 08:00
                Niunia no dzieki wielkie 😘 Tak właśnie miałam w pamięci ze góra trzy lata do 4roku zycia ale skoro hr twierdzi inaczej... Ach ta moja uleglosc wobec autorytetow.
                Nie wiem czy skorzystam ale oczywiście masz racje i swoje prawa trzeba znać. Mam ta szczegolna sytuacje z niania ze ona pól etatu i ani minuty dluzej wiec mój caly etat (tudzież 7/8) wchodzi w grę tylko jesli wlacze w opiekę jakas placówkę. No i mam nadzieje ze zlobek juz uda mi się ominąć i będzie to dopiero przedszkole. Rok po powrocie do pracy młody będzie miał 2,5 wiec tym bardziej bez sensu byloby pakować go na chwile do zloba. Lepiej juz dobujac się od maja te kilka miesięcy do wrzesnia. Wtedy w wieku 2 lata 10 mcy przyjmą go juz pewnie do przedszkola a ostatnie lato przed przedszkolem tez jeszcze pelniej spędzimy razem jesli będę na połowie etatu. Takie rozważania teoretyczne. Wiadomo ze kasy tez szkoda, ktora ucieka, ale to wczesne dzieciństwo ma tylko raz. No i jak wspominałam na pełnym etacie to nie jest życie.
                • leni6 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 14.04.17, 08:52
                  Teraz już są 3 lata wychowawczego do końca roku kalendarzowego w którym dziecko kończy 6 lat i moim zdaniem w takim samym okresie pracodawca nie może odmówić redukcji etatu.
                  • kariatyda79 Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 14.04.17, 21:52
                    Potwierdzam, nawet na dziecko które kończy np. w 2017 roku 5 lat, a nie ma się wykorzystanego tego roku "redukcji" ani wychowawczego można go jeszcze wykorzystać. Co do redukcji etatu na np. 2 lata, to pracodawca musi się zgodzić, ale po upływie roku może zwolnić pracownicę, bo ochrona przed zwolnieniem już nie obowiązuje.
                    • bijout Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 15.04.17, 20:45
                      Dzieki za info. Chyba jednak niewiele kobiet korzysta z tego prawa. Ja w każdym razie nie znam żadnej. Raczej 0-1: wracaja na pelny etat ewt 7/8 lub zostają w domu.
      • jjowa Re: powrót do pracy - co zrobiłybyście inaczej? 12.04.17, 17:34
        Wrocilam w polowie marca, na koniec syn marca syn mail drugie urodziny. Zostaje z opiekunka, chodza razem do klubu malucha, na podworko, lubia sie. Do pracy wychodze najczesciej 7.05, wracam ok 16.30, czasem 17. Jak dziecko nie spi spac to ciezko, praktycznie kapiel, ksiazki I koniec wspolnego czasu. Jak uda mu sie zasnac tak jak dzisiaj, to jest czas I na zabawe, spacer, itp. Na szczescie sa weekendy, chociaz teraz mam wiekszosc zajetych przez studia. Nie wyobrazam sobie wczesniejszego powrotu ze wzgledu na zarywane nocki przez zeby. Mam mozliwosc pracy z domu i bede z niej korzystac min 1 w tygodniu bo 10 godzin poza domem to jest do przezycia jak sie nie ma skrzata w domu. Najgorsze beda poczatki szkoly nie wiem czy swietlica raczej szkola plus dodatkowy opiekun.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka