i co Wy na to?

04.10.04, 12:39
Czytając kilka ostatnich postów dotyczących np. kąpania, czy częstowania
dzieci w piaskownicy doszłam do wniosku, że strasznie grzeszę i tak:
-małego kąpiemy codziennie, ale są wyjątki - wtedy gdy wracamy do domu, a
mały zasypia w samochodzie to już go nie budzimy na kąpiel, tylko kładziemy
go łóżeczka, i kąpiemy go następnego dnia ale wieczorem, a czasami sobie
odpuszczamy też gdy jest w domu jakaś impreza - też dajemy na luz i już nie
kąpiemy małego.
-Wracając do kąpieli - to czasami kąpię się z małym
-Np. wczoraj byliśmy w gościach z małym i mały - 13 miesięcy ma - zajadał się
chrupkami, ale o smaku paprykowym - oczywiście nie robi ego codziennie, ale
co zrobić jak gospodarze wystawili te chrupki, a Radek je zauważył i tylko to
chciał jeść
-Je czekoladę, biszkopty, herbatniki itp. rzeczy
-Nie sterylizowałam nigdy butelek - jedynie oblewałam wrzątkiem - nie robię
już tego od paru ładnych miesięcy - strata czasu
-Je czasami na dworzu brudnymi rączkami - jest na etapie poznawania świata,
gdy sam sobie chodzi to rączkami dotyka wszystkiego - dosłownie wszystkiego -
a potem mama daj jeść - a ni zawsze mam coś aby wytrzeć mu ręce - co nie
oznacza, że zawsze je brudnymi rączkami, staram się często myć
-Daje mu buzi, czasami wychodzi z tego usta usta - i nie robię z tego problemu
Nie wspomnę, że mały wkłada mi nieraz do buzi swego smoczka, a potem bierze
do swojej, i co mam nie pozwolić, przecież widać, że mały lubi się dzielić
swoimi rzeczami, a gdybym zabroniła to.... i tak samo robi z ciasteczkami,
czy z czymkolwiek dzieli się ze mną raz on je a za chwilę ja - ten sam
kawałek.
-Chodzimy razem na imprezy - uważam, że to taki sam członek rodziny jak każdy
inny i traktuję go tak samo.
-Chodzimy razem na zakupy do hipermarketów - od samego początku - tego samego
dnia, gdy wyszłam ze szpitala z maluszkiem - pojechaliśmy do supermarketu -
po mleko - bo już wtedy wiedziałam, że będę miała problemy aby go wykarmić
mlekiem,
-Sztuczne mleko, a nie od mamy
-Nigdy nie było i nie ma idealnego porządku w domu
-Mały śpi z nami
-Mały śpi w związku z tym na poduszce z pierza
-Nie izolowaliśmy się gdy któreś z nas było chore
Ale tak- nigdy nie miał żadnego uczulenia, alergii, nigdy nie chorował, nigdy
nie miał pleśniawek. Co do tego czy jest gruby - to po prostu potroił swoją
masę urodzeniową, mając roczek - czyli prawidłowo. Jest silnym, zdrowym i
radosnym, szczęśliwym i fajnym małym chłopakiem. - To chyba nazywa się zimny
wychów... i co czy jestem gorszą matką.... wg mnie nie
    • wana Re: i co Wy na to? 04.10.04, 12:57
      Witaj w klubie!!!
      Nie byłam nigdy doskonałą matką, ale teraz mam mniejsze wyrzuty sumienia wink
      - moje dzieci (nie tylko Julek, ale Ula też) spały (Julek jeszcze śpi) z nami
      - jedzą chrupki, nie tylko0 kukurydziane
      - nigdy nie miały butelek, a niekapki przemywane, nie wyparzane
      - kąpiel, jak mi się chce, czasem z mamą
      - pampersy w nocy niezmieniane
      - Julek (9 miesięcy)uwielbia flaki i ogórki kwaszone
      - w gości i do sklepów chodzimy z dziećmi
      - zasypiają o zbójeckich porach, raczej nieregularnie
      - Julek co w ręku to w buzi
      - jedzenie najsmaczniejsze jest po wytytłaniu o popdłogę
      • mama_radka Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:09
        no oczywiscie wszystkich "grzeszków" nie wypisalam, bo jest tego więcej
        tez je z podłogi, pampersów w nocy nie zmieniam, no chyba, ze ma nie mam
        wyjścia - gdy się już przelewa, (nigdy nie miał odparzeń),
        co do niedosonałej mamy - to wg. mnie to nie jest tak ze nie jesteśmy
        doskonałe - po prostu przynajmniej ja, no i oczywiscie mąż stwierdziliśmy, ze
        nie ma co się obchodzic z dzieckiem jak za przeproszeniem ze śmierdzącym
        jakjkiem, bo potem będzie taki delikatny i w ogóle - a tak rośnie z niego
        prawdziwy mały facet.
        • wana Re: i co Wy na to? 04.10.04, 16:06
          Ja też nie wypisałam wszystkiego do końca, bo szef wszedł nietaktownie wink
          Pozdrawiam
          wana i Julenio
      • wana Re: i co Wy na to? 04.10.04, 16:10
        Dodaję:
        - okno mamy otwarte non - stop, nawet w zimie (Julenio jest grudniowym
        dzieciaczkiem)
        - codziennie na spacerze jesteśmy prawie trzy godziny, albo dłużej
        - jeździmy z dzieciakami samochodem daaaleko
        - jabłek, gruszek nie obieram ze skórki
        - smoczki opłukuję, nie wyparzam obsesyjnie
        - dzieci nie noszą czapek powyżej 15 st C
        - dzieci nie mają dziesięciu koszulek i pięciu sweterków
        - Młody zasówa na bosaka
        - itp...
        więcej grzechów nie pamiętam, ale jak sobie przypomnę, dopiszę
        pozdrawiam
        wana
        • karolina_244 Re: i co Wy na to? 05.10.04, 10:22
          Nie przesadzaj !!!!!1
    • hratli Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:11
      no i ja w takim razie wyznaje grzechy smile))
      = jak jasko byl maluski w zimie - jezdzilismy z nim nawet po kilkaset
      kilometrow. wszyscy nam wrozyli zapalenie pluc i posadzali o bycie wyrodnymi.
      = jasko spi w lozeczku sporadycznie - my spimy na materacach na podlodze -
      jasko obok nas.
      = zadnego sterylizowania, poza tym nie uzywamy butelek. pije z naszych kubkow -
      ot tak mu najlepiej
      = zadnych oliwek, czapki tylko w okresie noworodka,
      = czeste caluski, branie wszystkiego do buzi - jak najbardziej - nie bede nad
      nim non stop stala.
      = sam sie bawi ja siedze przy kompie - "przychodzi" mi co jakis czas dac buzi i
      przytulic
      = wszedzie z nami chodzi - ma takie same prawa jak kazdy z nas, poza tym zakupy
      jak najbardziej razem
      = jak jestem przeziebiona rowniez nie wyjezdzam! nie wyobrazam sobie maseczki
      = karmie piersia i nie stosuje zadnych diet - tylko na poczatku - teraz jem to
      na co mam ochoty. nie wiem co to kolka i inne zoladkowe sensacje

      ha pewnie jeszcze troche smile)) jasko jest kochany, robi sie coraz bardziej
      samodzielny - nie choruje. super chlopak
      nie potepiam innych mam - kazda wie, co jest dziecku najlepsze.
      • hratli Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:17
        dodam jeszcze, ze sa pewne sfery w ktorych zachowuje sie tak jak mi radzono i
        co tam wyczytalam w roznych madrych czytadlach. chodzi mi o kapiele codzienne i
        wprowadzaniu nowych pokarmow. tutaj juz nie jestem taka liberalna. rzadko sie
        wylamuje
        • wioolinka Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:26
          No to ja też się przyznam! Ja jeszcze oprócz tych rzeczy które już zostały wypisane przez poprzedniczki dopiszę że :
          karmiłam Dominikę tylko 6,5 miesiąca piersią ale prócz tego gdy miała 3 miesiące jadła zupki jarzynowe jabłka,gruszki,banany i inne smakołyki(np.czekoladę,chrupki itp.)i nigdy nie miała zadnego uczulenia,wysypki,zaparcia,czy kolek!
          Moja szwagierka stwierdziła że powinni mi zabrać prawo do opieki nad dzieckiem za takie karmienie!
          Dodam jeszcze że ona"wychowuje"swoje dziecko książkowo i ma prawie na wszystko alergie i ciągle choruje!

          Pozdrawiam
          mamaDominiki
          • joacabrel Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:33
            to znowu ja,

            zanim napisałam, to moje długie liścidło, to kilka się pojawiło notek.
            Słuchajcie, może założymy klub racjonalnych mam?? Nazwa do wymyślenia. Od razu
            się zapisuję.

            Joanka
          • hratli Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:41
            no ja byl nie dala 3 m. maluchowi takiego jedzenia. balabym sie ze moze miec to
            wplyw na pozniejsze zycie. moja mama mnie tak podkarmiala - dopiero kilka lat
            temu wyszla mi alergia na nabial - teraz kiedy cos zjem z nabialu musze
            cierpiec niezle katusze. lekarka powiedziala mi, ze to pozostalosc z
            niemowlectwa. typowy objaw - coraz wiecej ludzito dopada. poza tym skad te
            celiaklie ujawniane dopiero w doroslym wieku.
          • twinmama76 Re: i co Wy na to? 04.10.04, 16:20
            wioolinka napisała:

            > Dodam jeszcze że ona"wychowuje"swoje dziecko książkowo i ma prawie na
            wszystko
            > alergie i ciągle choruje!
            wrrrr Tak, dziecko twojej szwageirki NAPEWNO dlatego ma alergię, bo nie je
            czekolady.... A nie myslałaś, że nie je czekolady, bo ma skłonności
            alergiczne?!
            Troche się wkurzyłam, bo nie raz słyszałam takie teksty u mnie w rodzinie "a
            Juleczka je ogórki, kiszone, nalesniczki, czekoladkę itp.itd., a Szymonek i
            Zuzia nieeeee?" NIE, NIE JEDZĄ. Oboje sa alergikami i nowe pokarmy wprowadzam
            im z wieeeelkim opóźnieniem (mają rok, a nie wiedzą, co to brzoswinka,
            truskaweczka czy chlebek z masełkiem). I tak co chwile maja problemy skórne, a
            ostatnio u Szymka wystapiły objawy astmy. Dlatego proszę nie licytujcie się co
            jedza wasze dzieci, bo to zależy od zdrowia dziecka, a nie tylko od widzimisię
            mamy.
    • joacabrel Re: i co Wy na to? 04.10.04, 13:28
      witam, witam, tu mama rocznego Pawełka

      ja też nie jestem idealną mamą, chociaż kąpię małego codziennie, bo mu to
      pozwala się wyciszyć przed snem. Ale jak nie ma warunków, to nie robię tragedii.
      Generalnie nie przesadzam ze sterylizacją wszystkiego odkąd przeczytalismy z
      mężem artukuł o alergikach, z którego wynikało, że statystyczny alergik, to
      jedynak z miasta, niechodzący do żłobka i przedszkola i otaczany czystością, to
      w zasadzie pozwalamy małemu na swobodne odkrywanie świata (co nie znaczy, że
      bawi się nożami i pije cilit. Ponieważ mały jest cały czas na etapie, to co w
      rączce to w buzi, nie byłabym w stanie wszystkiego umyć, odkazić, a przecież
      świat poznać musi.
      Poza tym każdy z nas jest inny i inaczej wychowuje dziecko, ale to nie powód,
      żeby kogoś za coś piętnować. Czasem jak czytam wątki, to wydaje mi się, że
      istnieje jeden ustalony porządek i każde odstepstwo to przestępstwo.
      Dla mnie problemem jest to czy dobrze spędzam z dzieckiem czas, czy mu daję
      tyle miłości i zainteresowania ile potrzebuje, niż to czy wyparzyłam butelkę,
      albo czy go wykapałam.
      Akurat ze słodyczami nie przesadzam, bo boję się, żeby się nie uzależnił od
      cukru, ale conieco z domowych wypieków dostaje i zajada ze smakiem. Co do
      przekazywania smoczka, to od małego czyściłam smoczek w kładając go sobie do
      buzi, no trudno, może mnie nikt nie zlinczuje smile). Karmię nadel piersią,
      głównie w nocy i rano (jakoś w nocy mój Frufelek lubi się przytulać).
      Próbowałam go zostawić samego w łóżeczku, ale po 10 minutach spazmowania, był
      cały gorący, zachrypnięty, zapłakany i nie było widoków na to, żeby się położył
      sam w łóżeczku i zasnął. A czekać aż się zmęczy, przyznaję nie miałam siły, bo
      serce mi się krajało. To co mu moge dać, to go przytulić i nie będę próbować go
      na siłę wychować metodami książkowymi. Może akurat dla mojego synka one są
      niedobre. Chętnie przespałabym całą noc, ale cóż...jak mówi moja
      mama :"chciałaś mieć spokojne i bezproblemowe dziecko, to trzeba było sobie
      lalkę kupić". coś w tym jest.

      Pozdrowienia serdeczne dla mamy Radka

      Joanka
    • kajan13 Re: i co Wy na to? 04.10.04, 14:22
      hihihi, to ja też chcę do klubu 'grzeszących Mam'
      mój Człowieczek 'pływa' w piasku, czasem się go nieco nałyka,
      'odpoczywa' na chodniku czyli siada albo się kładzie i tuli do trotuaru,
      wkłada do pyszczka wszystko,
      od 8 mca życia wcina śledzie,
      często je to co mi wyrwie z buzi,
      całusy usteczkowe są u nas normalne,
      kąpiele różnie: czasem codziennie, czasem nie,
      itd
      PRECZ ZE STERYLOŚCIĄ wink
      pozdraffki
    • flurcia Re: i co Wy na to? 04.10.04, 14:23
      To i ja się dopiszę, Moja Ola niedawno skończyła rok i jeszcze odpukac nie chorowała.
      -Smoczki sporadycznie parzone, najczęście płukane, a teraz prawie wcale. Nie nadąrzyłabym mtego robić.
      -Niekapek płukany ciepłą woda pod kranem, sporadycznie parzony.
      -Zaopminam o umyciu raczek po spacerku.
      -Na spacerku mała chodzi zbiera różne patyki, a później tymi rączkami je.
      -Od ok. 4 miesięcy dostaje banana, najpierw do polizania, a teraz za nim szaleje i wcina aż się kurzy.
      -Owoce dostaje ze skórką.
      -Dostaje do spróbowania/jedzenia to co my akurat jemy, bo inaczej jest straszny krzyk. Ostanio próbowała moją kawę z mlekiem i o dziwo jej zasmakowała, a( ja nie słodzę),ale oczywiście jej zabrałam.
      -Na spacery chodzi w każdą pogodę.
      Na razie nic więcej mi się nie przypomina.
    • paci76 Re: i co Wy na to? 04.10.04, 16:34
      podpisuje sie pod wszystkimi grzechami i jeszcze tylko dodam, że oprócz 2-
      letniego Frania mam jeszcze duzego psa (labradorkę), z którym Franio regularnie
      poleguje na posłaniu, całuje centralnie w pyszczek, wkłada rączkę do gardła
      itp. próbowałam z tym walczyć ale bezskutecznie. pies jest z nami od początku a
      u dziecka ani śladu alergii...
    • jola_ep Re: i co Wy na to? 04.10.04, 18:22
      No cóż. Ja też jestem "wyluzowaną matką". Jeszcze przy starszej byłam
      ostrożniejsza. Ale przy drugim dziecku? Synek raczkował po podłodze i uwielbiał
      wyjadać śmiecinki. Zaliczył żuczka, muchę i robaka z orzecha. Pamiętam wyścig,
      kto pierwszy złapie mrówkę wink(weszły mi do mieszkania). Nie myślcie, że nie
      pilnowałam... Puszczałam go raczkującego po podwórku. Wyjadał niemyte wiśnie
      prosto z drzewka, jak tylko zaczął dosiegać (nie miał jeszcze 2 lat). itd. itp.
      Pamiętam jak na bilansie dwulatka synek wystartował do jakieś szafki (były tam
      min. strzykawki i inne takie). Jedyny ratunek to były moje klucze. Mamlał je w
      buzi radośnie, gdy zobaczyła to pediatra. Oczywiście dostałam ochrzan, że
      brudne daję i na pewno za parę dni zjawię się z chorym synkiem. Ale nic takiego
      się nie stało. Synek chorował mało i przez 5 lat miał tylko raz antybiotyk
      (angina ropna, ale miałam wątpliwości, bo jakoś był w dobrym stanie...) itd.
      itp.
      Z jedzeniem też wyluzowałam przy drugim dziecku. W rezultacie mam synka z
      dziurami "zdobytymi" w wieku 2 lat (oblepiające ząbki chrupki i ciasteczka,
      choć bez cuku, ale skrobia rozkłada się pod wpływem śliny). Co by było, gdyby
      dostawał słodycze? No i najważniesze. Alergia. Dostał soczek pomarańczowy -
      obsypało. Dostał za wcześnie mleko - wysypka. Że o kiwi nie wspomnę sad( Uczulał
      się na każdy alergizujący produkt, który dostał za wcześnie, za dużo lub za
      często. Musiałam więc wprowadzić restrykcje w diecie i stać się dużo
      ostrożniejsza.
      Tak więc nieprawdą jest, że nie-sterylne wychowanie chroni przed alergią.
      Alergia to dużo poważniejszy problem. Tak naprawdę nie do końca rozwiązany
      przez medycynę. Cieszcie się dziećmi bez alergi. Trzymam kciuki, aby tak było
      już zawsze.

      Pozdrawiam
      Jola
    • kartoflanka Re: i co Wy na to? 04.10.04, 22:07
      hm... w pierwszej chwili ucieszylam sie z tego postu, bo ja tez jestem taka
      mama z grzeszkami...popelniam wszystkie wymienione a do nich dorzuce jeszcze
      frytki...moja corka (2 lata) czesto je je (prawdopodobnie o 100% za czesto) ale
      je uwielbia, wiec czesto ustepuje...
      ale... kazdy kij ma dwa konce
      tzn wydaje mi sie ze to nie do konca nasza zasluga, ze mamy zdrowe dzieci.Byc
      moze wychowujemy je w niezbyt sterylnych warunkach, bo sa zdrowe i odporne i
      mozemy sobie na to pozwolic. Trudno zgadnac gdzie skutek a gdzie przyczyna...


      • annanatali Re: i co Wy na to? 04.10.04, 22:47
        Włąśnie, właśnie.Ja też nie jestem restrykcyjną matką, z wyjątkiem tego co
        dotyczy alergii pokarmowej i AZS. Po za tym moje dziecko jest wychowywane jak
        się należy prawowitemu członkowi rodziny, bez względu ile ma lat. Był taki
        artykuł w Dziecku o tym ,że teraz wychowujemy samych egoistów, bo wszystko
        robimy dla dziecka, bo jest naszym oczkiem w głowie, że przesadzamy, zamiast
        mieć 6 dzieci, które zajmują się same soba. Nasi dziadkowie, nawet rodzice
        chowali nas normalnie. Moja babcia mówi,że szła na pole kopać ziemniaki, a
        ojciec jeszcze leżący bobas w koszu na ziemniaki leżał na polu, a ona do niego
        podchodziła gdy płakał, od czsu do czasu. Nie raz ten koszyk się przewrócił i
        jadł sobie ziemie i roślinki.
        Moja córka np. gdy zaczęła raczkować uwielbiała psi pokarm, te bubki. Nawet jak
        była starsza to ukradkiem podjadała.Oczywiście potem wyciągałam jej to z buzi
        bo nie zdążyła tego schrupać. Raz znalazła tą torebkę z psim pokarmem i
        karmiła naszą Lunę po jednej bubce.Miała kompletnie obślinone ręce i wcale nie
        jestem pewna czy jakiś okruszek nie wylądował jej w buzi, choć jej pilnowałam.
        I wtedy pomyślałam "jakie to obrzydliwe, ale ona ma taką frajdę, zresztą pies
        też."
        • ewaand I do tego chcecie wracać? 05.10.04, 09:33
          annanatali napisała:

          Moja babcia mówi,że szła na pole kopać ziemniaki, a
          > ojciec jeszcze leżący bobas w koszu na ziemniaki leżał na polu, a ona do
          niego
          > podchodziła gdy płakał, od czsu do czasu. Nie raz ten koszyk się przewrócił i
          > jadł sobie ziemie i roślinki.

          A czy wy czasem czytacie jaka była śmiertelność wśród niemowląt i małych dzieci
          kiedyś, a jaka jest teraz?
          Gdyby wszystkie dzieci wychowywać metodami niektórych z tu wypowiadających się
          mam, to poprostu mielibyśmy selekcję naturalną jak przed stu laty, słabsze
          osobniki umrą, przeżyją najsilniejsze. Może jeszcze ktoś się pochwali, że nie
          szczepi swojego dziecka, przecież jak nasi rodzice byli mali to większości
          obecnie stosowanych szczepień jeszcze nie było i jakoś przeżyli. To nic, że na
          przykład z rodzeństwa mojej teściowej na bodajże 5 lub 7 urodzonych dzieci
          okres dziecięcy przeżyło jedynie dwoje.
          Nie rozumiem do czego zmierzają tego typu licytację, do udowodnienia, że matki,
          które dbają i chronią swoje dzieci są głupie?
          życzę zdrowia waszym dzieciom
          • joacabrel Re: I do tego chcecie wracać? 05.10.04, 10:57
            hej

            te licytacje na pewno nie służą do oceniania kogokolwiek. To tylko informacja,
            że dziecko traktuje się normalnie. Daje mu się wszystko, czego oczekuje i nie
            przesadza. Nikt nie chce cofać się do czasów naszych babć. Chodzi bardziej o
            to, że bardzo się trzęsiemy nad naszymi maluszkami, może nawet za bardzo. Rację
            mają autorki postów mówiące, że fajnie się wychowuje dzieci zdrowe, bez
            alergii. 3 godziny spacerów na pewno pomaga uodpornić dziecko, ale są rzeczy na
            które nie mamy wpływu, więc cieszmy, że mamy zdrowe dzieci. Ja się bardzo
            cieszę. Ten katarek 2 razy od urodzenia, to pryszcz. A wracając do przechwałek
            na temat kiedy dziecko zaczęło jeść gluten....Celiakia parę lat temu była
            faktem, wtedy nie wiedziano, co ją powoduje. Dziś wiemy. Więc dlaczego tego nie
            wykorzystać. Żadna z nas nie chce by jej dzieciak był chory. A za wczesne
            podawanie glutenu jest niebezpieczne. Przechwałki pt: jak długo na spacerze są
            OK, ale mleko krowie i gluten i temu podobne wynalazki, to troche dziwne
            przechwałki. Igranie ze zdrowiem dziecka. Wiem, co mi odpiszą, że od 6 miesiąca
            daję chlebek i jest zdrowe i super się rozwija. Ale to mnie nie przekonuje, bo
            jest sporo chorych dzieci.

            Oby wszystkie nasze były zdrowe

            pozdrawiam

            Joanka
            • ewaand Re: I do tego chcecie wracać? 05.10.04, 11:10
              I właśnie o to mi chodzi, ja również ze swoim synkiem chodziłam na długie
              spacery bez względu na pogodę i nie ubieram go w 5 sweterków, ale to są rzeczy
              tak oczywiste, że nie rozumiem czym tu się chwalić. Z kolei przedwczesne
              wprowadzanie jedzenia powszechnie przez lekarzy uważanego za szczególnie
              odpowiedzialne za wywoływanie alergii, a nawet astmy(mleko, gluten, miód,
              czekolada, cytrusy)uważam za przejaw lekkomyślności. I również nie wiem czym tu
              się chwalić. No chyba, że doskonałym zdrowiem i odpornością maluchów, i oby tak
              im pozostało.
            • wana Re: I do tego chcecie wracać? 05.10.04, 12:24
              Zaraz zaraz, nikt nie chce włąsnemu dziecku zaszkodzić i nikt chyba świadomie
              tego nie zrobi, prawda? Licytacja nie ma na celu wyłonienia Najbardziej
              Wyrodnej Matki, tylko żartobliwe wyszczególnienie rzeczy nietypowych, odstępstw
              od książkowego modelu wychowania dziecka - przynajmniej ja to tak rozumiem. Nie
              bądźmy takie poważne, dobrze?
              Pozdrawiam
              wana
            • monikas4 Re: I do tego chcecie wracać? 05.10.04, 14:47
              W zupelnosci sie z Toba zgadzam. Nie mozemy ograniczac dzieciom poznawania
              swiata nawet jesli mialoby to oznaczac polkniecie odrobiny piasku z piaskownicy
              czy Zgryzienie pierwszymi zabkami rozdeptanej chrupki(bezglutenowej)z podłogi w
              kuchni. Dzieci wlasnie w taki sposob poznaja i eksperymentuja. Nie uchronimy
              ich przed wszystkimi chorobami tego swiata ograniczajac sie do wychowania ich
              w sterylnych warunkach.
              Jednak faktycznie zawsze zwracalam uwage na to co jedza w poszczegolnych
              miesiacach swojego zycia. Mialam olbrzymi problem z mlodsza coreczka ktora do
              konca 14 miesiaca nie wiedziala czym jest normalne jedzenie. Z powodu alergii
              pokarmowej mogla przyjmowac tylko nutramigen - okropne gorzkie i smierdzace
              mleko. Coreczka strasznie cierpiala na ciele tworzyly sie jej otwarte krwiste
              rany i nic nie chcialo tego zagoic plakalam razem z nia. Dzieki zachowaniu
              diety moja coreczka (2,10) dzis je wszystko. W odroznieniu od mlodszej coreczki
              starsza jadla to na co miala ochote zachowujac oczywiscie rozsadek. Tak wiec
              widac nie mozna podchodzic do tej sprawy z lekka reka. Namawiam wszyskie mamy
              do tego aby jednak uwazaly co daja swoim pociechom gdyz nigdy nie wiadomo co
              moze dziecku zaszkodzic. Lepiej zeby nasze dzieci nie musialy cierpiec z
              powodu naszej
              lokkomyslnosci.
              pozdrawiam monika
      • sylwik7 Re: i co Wy na to? 04.10.04, 23:11
        No właśnie!
      • iwles Re: i co Wy na to? 05.10.04, 10:55
        kartoflanka napisała:

        > hm... w pierwszej chwili ucieszylam sie z tego postu, bo ja tez jestem taka
        > mama z grzeszkami...
        > ale... kazdy kij ma dwa konce
        > tzn wydaje mi sie ze to nie do konca nasza zasluga, ze mamy zdrowe dzieci.Byc
        > moze wychowujemy je w niezbyt sterylnych warunkach, bo sa zdrowe i odporne i
        > mozemy sobie na to pozwolic. Trudno zgadnac gdzie skutek a gdzie przyczyna...


        Zgadzam się, możemy tak wychowywac dzieci bo SĄ zdrowe, a nie są zdrowe
        dlatego, że tak sie nimi zajmujemy....
    • mamaszyma Re: i co Wy na to? 05.10.04, 09:49
      No to ja też sie przyłączę. "Grzeszę" na okragło. Nie będe wypisywac w jaki
      sposób, bo w wiekszości pokrywa sie to z wypowiedziami innych mam. Ale sa takie
      obszary gdzie jestem konserwatywna aż do bólu. Owoce tylko bez skótki, cytrusów
      niet, frytek smażonych na oleju niet (jedynie z piekarnika), w ogóle smażonego
      mu nie podaje, ale ja tez nie jem. Bardzo ostroznie podaje nowości zywieniowe i
      nie podaje mu takiego typowo dorosłego jedzenia typu fasolka po bretońsku,
      bigos, flaki. No i w samochodzie obowiazkowo w foteliku. A poza tym, to panuje
      całkowita dowolność...
    • i.r zazdroszczę... 05.10.04, 10:03
      Nie jestem max sterylna, butelki i smoczki gotuje 5min po kupieniu, potem tylko
      myję. Tymek - 6,5 mca - tarza się po podlodze, szykuje się do raczkowania i
      wiem, że nie będę latać za nim i gderać "nie wolno" dopóki nie będzie to dla
      niego jakimś zagrożeniem. Kąpię codziennie, bo widzę, że taki wieczorny rytual
      go wycisza.Ale na wakacjach w Grecji kąpalam go róźnie, bo zasypial jak chcial,
      a nie bylo stalego rytmu dnia. Jak mial niespelna 4mce pojechaliśmy na Hel (z W-
      wia)i tam podobnie. Tymek caluje wszystkich, zwlaszcza atrakcyjne
      blondynki smile). Z ubieraniem też nie przesadzam, aczkolwiek uwazam na uszka,
      kiedy jest wiatr. ZAZDROSZCZE Wam tego, że Wasze dzieci wszystko jedzą, mój
      jest jeszcze na piersi i niestety, ma alergie i nie wiem, na co sad(, ale
      szukam. Gdyby jej nie mial, na pewno ciumkal by już skórkę od chleba. Takze
      cieszcie się, że Wasze dzieci nie mają alergii, że możecie wszystko jeść. Bo
      chyba nie bylybyscie tak wyluzowane, gdyby dziecko obsypane bylo krostkami,
      gdyby drapalo się po calym cialku i budzilo w nocy z placzem, bo swędzi,
      PRAWDA?
      papa
    • elasz4 Witaj w klubie Mamo_Radka 05.10.04, 10:33
      Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś. No może my nie chodzimy z
      małym na imprezy, bo po prostu rzadko jest okazja na wspólne wyjście.
      Ale mogłabym do tego spisu dodać jeszcze to:
      1) Nasze dziecko jedzie z nami wszędzie, na urlop także i nie zabieramy żadnej
      babci, cioci czy kogoś innego do pomocy.
      2) Paweł urzęduje cały czas z naszym psem i nie martwię się tym jak zje chrupkę
      psa czy zanurkuje w misce z wodą dla psa.
      3) Ubieram go normalnie, nie przegrzewam, bo nie chcę mu robić krzywdy.
      4) Od 5 miesiąca życia pije mleko krowie, je kaszę mannę, wcina chlebek i
      biszkopty z glutenem.

      Ela z Pawełkiem (17.04.2003)
    • iza_luiza Re: i co Wy na to? 05.10.04, 13:33
      A ja tak czytam te wasze posty i czytam, i nie bardzo rozumiem o co tu chodzi.
      Że ma być zabawnie ? Że matki, które na dzieci chuchają i dmuchają mają czuć
      się winne ??
      Ja owszem, nie kąpię małego codziennie, nie wyparzam w panice wszystkiego co
      nie ucieka, ale też:
      - nie eksperymentuję z jedzeniem bo jednak wprowadzanie odpowiednich produktów
      dla danego wieku dziecka ma jakieś podstawy i nie jest tylko widzimisię
      producentów słoiczków dla dzieci
      - mimo, że nie mam w domu idealnego porządku nie karmię dziecka 'kotami' spod
      łózka, psimi chrupkami ani nie pozwalam pić wody z miski psa. To już chyba
      drobna przesada. A to że dziecku smakuje ? Założę się, że kupka kotka też
      będzie smakowała, bo to coś nowego
      - Ci, którzy piszą o nie izolowaniu dziecka od chorego członka rodziny chyba
      nie wiedzą co to jest taki np. rotawirus. Ja to przeszłam z córką parę razy,
      leżała w szpitalu i teraz synka będę izolować jeśli córka to znowu przytarga bo
      chcę dziecku oszczędzić takich przeżyć.
      - Nie chciałabym też żeby moje dziecko zjadało piasek z piaskownicy, sama
      widziałam jak sikają tam psy a nawet różne pijaczki, to już chyba naprawdę
      zakrawa na naturalną selekcję.
      - Nie zabieram mojego malucha na imprezki, gdzie wszyscy chodzą ululani i palą
      papierochy, pochylają się nad dzieckiem zionąc mu w twarz mieszanką wódy i
      petów bo mam szacunek dla mojego dziecka i uważam, że na imprezki to jeszcze
      sobie zdąży pochodzić. Teraz ma okres dzieciństwa i należy mu się spokój,
      miłość i troska. Wszystko w granicach rozsądku.
      - Nie całuje dziecka w usta bo wiem, że np. taki niepozorny wirus z rodziny
      herpes, który powoduje opryszczkę jest bardzo groźny, może powodować wady
      wrodzone u płodu. Nie chciałabym też żeby moje dziecko miało próchnicę. I na
      szczęście żadne jej nie ma.

      Podsumowując, pewnie zostanę zlinczowana przez "wyluzowane mamy", ale
      przeskoczyłyście moim zdaniem ze skrajności w skrajność. Złoty środek to coś,
      co wymyślił już Arystoteles i to nie od parady. Warto się nad tym zastanowić.

      Dodam jeszcze, że kiedy urodziła się moja córka (aktualnie 6 lat), która była
      zdrowa, nie miała alergii, rozwijała się modelowo - wydawało mi się też że to
      wszystko jest takie proste. Lekarze mają paranoję, matka powinna się kierować
      intuicją bo wie najlepiej co jej dziecku jest potrzebne i inne takie bzdety.
      Teraz mam synka, który ma poważny problem neurologiczny. Dowiedziałam się jak
      niebezpieczna potrafi być byle infekcja wirusowa, bo własnie taka infekcja w
      ciąży jest prawdopodobnie przyczyną jego problemu, jak łatwo zarazić się
      cytomegalią lub toksoplazmozą zjadając chociażby nie myte owoce i warzywa, nie
      mówiąc o zwierzętach, które są nosicielami tych wirusów, jak niewiele trzeba
      żeby urodzić chore dziecko, o które trzeba dbać, chuchać na nie i dmuchać żeby
      nie dołożyć mu problemów.
      Czego Wam drogie "wyluzowane" mamy nie życzę.
      • joacabrel Re: i co Wy na to? 05.10.04, 13:44
        no chyba jest różnica pomiędzy imprezą a imprezą. Zwykle chodzisz na takie
        jakie opisujesz?? Bo to o czym pisały dziewczyny wcześniej wyglądało bardziej
        normalnie. Piszesz o złotym środku, ale odczytujesz inne posty bardzo skrajnie.
        Przyznaję, że picie i jedzenie z psem z jednej miski, to może nie najlepszy
        pomysł, ale przecież to nie norma. A naprawdę nie da się dziecka odizolować i
        ochronić przed wszystkim. Rozumiem Twoją chęć chronienia małego przed szpitalem
        i mam nadzieję, że nic mu się nie przydarzy. Choć tak naprawdę mam wrażenie, że
        nie da się wszystkiego przewidzieć i przed wszystkim zabezpieczyć. Rzecz polega
        tylko na minimalizowaniu ryzyka.

        Nie wiem czemu tak negatywnie odbierasz posty. Każdy ma prawo do swoich
        przekonań i nikt tu nikogo nie piętnuje. Więcej wyrozumiałości.

        Pozdrawiam serdecznie i nie złość się :o)

        Joanka
    • kajan13 do iza_luiza 05.10.04, 13:47
      przykro mi, że masz chore dziecko, ale chyba troszkę przesadziłaś z tą
      naturalną selekcją
      no i bywają imprezy bez palaczy i pijaków dmuchających dzieciom w buziaki
    • martaglowacka Re: i co Wy na to? 06.10.04, 11:00
      Podpisuje się obiema łapkami - u nas to samo. Dziecko żyje dokładnie jak my.
      Śpi jak my, je jak my i chodzi z nami na imprezy. Tam zjada chipsy i paluszki.
      Zdarzał się nawet łyk piwa - Mateusz ma 3 lata smile Do piaskownicy chodzi nawet z
      katarem i jest częstowany pysznościami - zjada je czasem średnio czystymi
      łapkami.
      Jest zdrowiutki, nie choruje, nie łapie infekcji i nie jest uczulony.
      Teraz jestem w drugiej ciąży i moje Maleństwo będzie wychowane dokładnie tak
      samo.
      Pozdrawiam gorąco
      Marta

      PS. Ja też czasem kąpię się z synkiem, a co smile
      • bialamamba Re: i co Wy na to? 06.10.04, 12:07
        A ja wlasnie odkrylam to forum i.. jestem zbulwersowana.
        Czym tu sie chwalić ? Ze niedbacie o dzieci ?
        A ja sobie nie zycze zeby moje dziecko siedzialo w piaskownicy z twoim chorym i
        zakatarzonym, ja swoje dziecko chronie przed chorobami a potem przyjdzie taka
        matka co wszystkie rozumy pozjadala i inne dzieci zaraz choruja, ale to
        przeciez dobrze, dzieci sie uodparniaja, naturalne metody, a jak jakies sie nie
        udoporni tylko wy;laduje w szpitalu to co tam, widocznie za slabe bylo.
        A to ze dziecko jest zdrowiutkie i nie uczulone to nie wasza zasluga tylko
        dziekujcie Bogu, ze takie sie urodzilo.
        A to czy drugie bedziesz wychowywac tak samo to nie od ciebie zalezy, zreszta
        ktos tu juz pisal ze czesto zycie weryfikuje takie poglady.
        A kiedy Mateuszek wodeczki sie napije i paieroska zapali ?
        • flurcia Re: i co Wy na to? 06.10.04, 13:46
          Chyba za bardzo Cię poniosło. Ja jak i na pewno każda mama chroni swoje dziecko tak jak najlepiej umie. Ja tez staram się chronić dziecko przed chorami. A najsmiejszniejsze jest to , że swoim pierwszym karakiem zaraziła się w przychodni dla dzieci zdrowych, bo jakaś niefrasobliwa mama przyprowadziła swoje dziecko zasmarkane. Naszczęście katarek trwał 2 dni, o ile można top nazwać katarkiem.
          Według mnie we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar. I nie chodzi tu na tym forum o przechwałki mam na temat swoich dzieci. W żadną stronę nie należy przesadzać. Podobnie jak wydawanymi opniami. Jak możesz nawet napisać, że zaniedbujermy swoje dzieci! Takie stwierdzenie nie mieści mi się po poprostu w głowie!
        • martaglowacka Re: i co Wy na to? 06.10.04, 14:05
          Po pierwsze chyba trochę Cię poniosło, a po drugie jesteś najzwyczajniej
          niegrzeczna. Ja nie prosiłam Cię o ocenę mojego postępowania i sama nikogo nie
          oceniałam.
          Napisałaś: "A to czy drugie bedziesz wychowywac tak samo to nie od ciebie
          zalezy, zreszta ktos tu juz pisal ze czesto zycie weryfikuje takie poglady." -
          ależ oczywiście ode mnie zależy czy tak samo wychowam drugie Dziecko, bo od
          kogo ma to zależeć jak nie ode mnie??
          A Mateuszek wódeczki i papieroska spróbuje wierz mi razem ze mną, aby potem nie
          był zdziwiony jak niektóre Dzieci wiecznie trzymane pod kloszem, jak to smakuje
          i czym grozi.
          • bialamamba Re: i co Wy na to? 06.10.04, 16:15
            Nie prosilas o ocene swojego postepowania, ale chyba piszac na forum dostepnym
            dla kazdego sama sie na taka ocene wystawiasz ? I chyba jako osoba czytajaca
            twoja wypowiedz mam prawo do takiej wlasnie oceny ? Popraw mnie jesli sie myle..

            Nie chcialam byc niegrzeczna, ale wlos mi sie jezy na glowie jak czytam takie
            beztroskie wypowiedzi. Ja sama prawie poronilam ciaze przez swoja rownie
            beztroska kolezanke, ktora przyszla do nas w odwiedziny z chorym dzieckiem. Ono
            mialo "tylko katar i tylko goraczke", kolezance zal bylo go zostawic samego w
            domu chociaz to duzy chlopak i sam czesto zostaje. W efekcie trafilam w pare
            dni pozniej do szpitala z infekcja wirusowa na podtrzymanie ciazy. Lekarz mnie
            opieprzyl, ze powinnam unikac wszelkich infekcji szczegolnie w pierwszym
            trymestrze, bo to bardzo grozne dla plodu, moze sie skonczyc poronieniem
            wlasnie albo wadami plodu.
            A pewnie moja kolezanka byla wyznawczynia rowniez takiego pogladu, ze co nas
            nie zabije to nas wzmocni. Mnie nie wzmocnilo niestety...

            A jesli chodzi o wodeczke i te sprawy, to mam znajomych, ktorzy regularnie pala
            trawe i juz zapowiedzieli, ze swojej kilkuletniej aktualnie corce wkrotce dadza
            rowniez zapalic, zeby nie palila poza domem. Czyli zakladaja ze palic bedzie,
            tak jak ty zakladasz ze twoj syn bedzie pil wodeczke i palil papierosy. No i
            mozna by pojsc jeszcze krok dalej, jeszcze sa narkotyki twarde, burdele..
            Szczerze wspolczuje twojej przyszlej synowej.
            A ja swojego dziecka pod kloszem nie trzymam. Zachowuje tylko umiar i rozsadek
            i mysle nie tylko o sobie ale tez o innych. Moze to kwestia doswiadczenia ? Na
            wlasnej skorze przekonalam sie jak niebezpieczne sa takie postawy jakie wy
            prezentujecie.
            • hanka_79 Re: i co Wy na to? 06.10.04, 20:29
              No i gdzie Wy się do tej pory ukrywałyście? heh. Fajnie poczytać o normalnym
              wychowywaniu i poczuć się normalnie- a nie jak wyrodna, zaniedbująca dziecko
              matka.
              Szkoda tylko, że znów w powietrzu wisi burza...
            • martaglowacka Re: i co Wy na to? 07.10.04, 08:41
              Bialamambo, sytuacja, o ktorej piszesz (z Twoją ciążą) to sytuacja zgoła
              odmienna. Tu oczywiście masz wszelką rację, ale niestety to nie wina
              Twojej "beztroskiej" Koleżanki, a Twoja, gdyż zdając sobie sprawę, że jesteś w
              ciąży powinnaś grzecznie chore dziecko wyprosić oczywiście razem z Rodzicami. Z
              drugiej strony powiedz co zrobić ma Mama będąca w ciąży i mająca już jedno
              Dziecko, które właśnie zachoruje...uciekać???
              Co do wódeczki i papierosów - ani ja ani mój Mąż nie pijemy ani nie palimy.
              Napoje alkoholowe traktujemy jako sporadyczną używkę z różnych okazji i tak też
              powinno podchodzić do tego w przyszłości nasze Dziecko. Nie pisz zatem, że
              zakładam, że syn mój pić i palić będzie bo nic takiego nie napisałam.
              Napisałam, że jeśli się napije to ze mną i dalej to zdanie podtrzymuję.
              Nie chciałabym ciągnąć tej dyskusji bo szkoda naszych nerwów - mamy po prostu
              inne podejście do wychowania naszych Dzieci. Być może różnimy się sporo
              wiekiem?? Nie wiem tylko czemu Wy Mamy "konserwatywne" z góry zakładacie, że
              Mamy "inne" nie dbają o swoje Dzieci. Otóż dbamy. Nasze Dzieci są zdrowe,
              czyste, nakarmione i szalenie kochane. Uczestniczą w codziennym życiu Rodziny
              włączając w to imprezy terenowe np. rajdy samochodowe (zaraz pewno znowu będzie
              że spalinami Dziecię truję), łowienie ryb pod lodem i inne ekstremalne zajęcia,
              za którymi przepadamy. I to jest super smile
              Pozdrawiam Wszystkie Mamy
              Marta

    • sylwia_alek Re: i co Wy na to? 07.10.04, 09:21
      Miło, że ktoś założył taki wątek. Do tej pory czytałam tylko o mamach, które
      wszystko wyparzają i broń Boże nie całują dzieci w usteczka. Czułam się wtedy
      wyrodną i złą matką ale tak naprawdę jestem dobrą mamą, chociaż nie raz było,
      że Alek otwierał buziaczka do całuska i w momencie cmoka wystawiał języczek.
      Nie mam próchnicy ani problemów z opryszczką i mam nadzieję, że moje dziecię
      też takich problemów mieć nie będzie. Ale gdybym miała to czy całowałabym swoje
      dziecko w policzek??? Pozdrawiam WSZYSTKIE mamy zwłaszcza te niewyparzające i
      cmokające w usteczka.
    • jowomaba Re: i co Wy na to? 07.10.04, 09:47
      Wychowujesz swoje dziecko tak jak chcesz i fajnie.
      Jesteście szczęśliwi i to jest najważniejsze.
      My też jesteśmy szczęsliwi i mamy szcześliwe pogodne dzieci ( jedno już
      całkiem duże) chociaż :
      -Karmiłam dzieci piersią i to dawało mi ogromą radość i spełnienie
      -Kąpiemy się codziennie (każdy idywidualnie)
      -Staram sie aby małe dziecko nie jadło brudnymi rękami co nie zawsze mi sie
      udaje bo podobnie jak tobie nie zawsze uda mi sie umyć czy wtrzeć ręce zanim
      coś złapie albo ktoś ją "uprzejmie" poczęstuje
      -Preferuję jedzenie w domu i przy stole
      -Moje dzieci nie miały smoczka
      -Małgosia ( moje małe dziecko) nie umiała pić z butelki (nawet wtedy gdy
      musiałam nagle przerwac karmienie, nie chciała pić z butelki i karmiliśmy ją
      łyzeczką i piła z kubka)
      -Ograniczam słodycze co nie znaczy że nie daję ich w ogóle
      Nasza starsza córka jest super nastolatka i jestesmy z niej bardzo dumni.
      Urodziła sie w czasach kiedy, żeby kupić soki BOBO FRUT mój mąz stał w kolejce
      prze kilka godzin ( sprzedawali tylko na książeczke zdrowia dziecka)i nie
      było pampersów w sklepach
      A maleństwo rozpieszczamy wszyscy
      Te nasze wątpliwości i róznice w wychowaniu to sa tak naprawdę luksusowe
      problemy
      Najważniejsza jest miłość i troska
    • mama_radka Re: i co Wy na to? 07.10.04, 11:05
      To się cieszę, że nie jestem sama racjonalnie myślącą mamą. Oczywiście rozumiem
      tam gdzie jest alergia i trzeba uważać na dziecko, czy jest chore, ja pisałam
      ten post myśląc o sobie i o innych mamach, które mają zdrowe dzieci. Bo
      wiadomo, że z chorymi dziećmi trzeba inaczej postępować, trzeba bardziej uważać
      na wszystko, bo może się różnie skończyć, ale gdy dziecko jest zdrowe, to dla
      mnie jest dziwne, jeśli mamy, tatusiowie trzęsą się nad dzieckiem, jak nie
      powiem co. Bo przecież kiedy dziecko chowamy sterylnie, to nie nabierają
      odporności na późniejsze życie, przecież nie mają kontaktów z tymi dobrymi
      drobnoustrojami, bo te wszystkie środki czystości, które zabijają te słabsze
      drobnoustroje to tych mocniejszych – groźniejszych nie. I jeśli dziecko będzie
      miało styczność z tymi słabszymi to się choć w jakiejś mierze uodporni. To
      tylko przykład - koleżanka ma w podobnym wieku dziecko, i co i od początku
      chowała pod kloszem, nie pozwalała na żadne wizyty, nigdzie nie wychodziła z
      dzieckiem i teraz to dziecko ma problemy zdrowotne – a ja od początku – hasłem –
      dziecko do ludzi, a nie w zamkniętym – sterylnie czystym pokoju.
      Natomiast wyczytałam, że nie dbamy o dzieci, tu się nie zgodzę, dbam o dziecko
      jak najbardziej mogę, i kocham dziecko najbardziej na świecie, co nie znaczy,
      że mam je chować pod kloszem.
      DO jednej mamy – do tej która była chora podczas pierwszego trymestru ciąży – i
      że była na podtrzymaniu ciąży – to nie koniecznie tylko choroba była tym
      powodem – bo i ja byłam chora w pierwszym trymestrze – w 9 tygodniu – i to nie
      taka lekka choroba – bo miałam wysoką gorączkę, prawie 40 stopni, przez trzy
      dni, później też, ale już mniejszą, jadłam antybiotyki, i naprawdę nie było
      lekko, a i nie byłam na patologii ciąży tylko sobie leżałam w domu mojej mamy,
      bo mnie wzięło jak byłam w odwiedzinach u mamy. Później w dwudziestym tygodniu
      ciąży też szwankowało mi zdrowie – wylądowałam w szpitalu – groziła mi
      operacja – przez kilka dni byłam tylko pod kroplówką – i jakoś ciąża nie była
      zagrożona – więc to nie tylko choroba powoduje że można poronić są też inne
      czynniki. Oczywiście może „pomóc”. No i oczywiście wiadomo, że lepiej jak
      kobieta w ciąży nie styka się z chorą osoba, ale to chyba też tylko może się
      udać, jakby siedziała cały czas w domu sama i z nikim by się nie spotykała.
      Ale wiecie co cieszę się, że jest nas trochę, bo naprawdę czytając niektóre
      posty myślałam że to ja jestem jakaś dziwna – a tak pocieszyłyście mnie.
      Pozdrawiam wszystkie mamy
    • mama_radka Re: i co Wy na to? 07.10.04, 12:18
      aha zapomniałam dodać, że i tak dużo osób uważa że jestem nadopiekuńcza....
      • iwona-mama-majki Re: i co Wy na to? 07.10.04, 12:45
        Ależ mi humor poprawiłyście swoimi postamismilesmilesmile Ja też od czasu do czasu
        jestem krytykowana za to co daję albo jak wychowuje moją 13 miesięczna Majkę.
        Kąpie ją prawie codziennie choć zdarzają się chwile lenistwa. Ponieważ jedank
        Majka ma z kąpieli straszna radoche staram sie jak mogę. Natomiast jeśli chodzi
        o jedzenie to u nas najlepsze jest to , co najpierw poliże nasza sunia. Na
        początku pod wpływem teściowej zwracałam uwagę na to aby pies nie znajdował się
        w pobliżu małej jak jadła ale teraz i tak nie uniknę tego, że mała dzieli się
        z nią wszystkim.
        Uważam, że i tak każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka (no , prawie
        każda). Mnie też rażą czasem jakieś dziwne sytuacje np. w piaskownicy, ale
        myślę że nie mamy prawa wtrącać się w cudze sposoby na wychowanie dziecka. W
        sumie ja też nie cierpię jak mi ktoś uwagę zwraca na to co np daje małej do
        jedzenia. Wychodzę z założenia, że jak się nie podoba to niech nie patrzy.
        Pozdrawiam wszystkie mniej i bardziej opiekuńcze mamy
        Iwona
        • mamusienka2 Re: czym tu się chwalić????????? 07.10.04, 13:40
          Nie wiem czywy się chwalicie czy żalicie?!
          Czym tu się chwalć że jesteście leniwe? czy że chowacie małych brudasków?
          Następne wasze posty będą o tym jak zachęcić do mycia zębów itp.!!!
          Ciekawa jestem czy wy także się myjecie co dwa dni?!!!
          • mama_radka Re: czym tu się chwalić????????? 07.10.04, 13:58
            mamusienka2 napisała:

            > Nie wiem czywy się chwalicie czy żalicie?!
            > Czym tu się chwalć że jesteście leniwe? czy że chowacie małych brudasków?
            > Następne wasze posty będą o tym jak zachęcić do mycia zębów itp.!!!
            > Ciekawa jestem czy wy także się myjecie co dwa dni?!!!

            o matko, to nie znaczy że jesteśmy leniwe jak raz kiedyś nie umyjemy dziecka,
            czy cokolwiek innego nie zrobimy, po prostu żyjemy normalnie, i czasami brak
            sił, czy czasu, czy jak zasnął w samochodzie to mam budzić małego, żeby potem
            go wykapać, a po kąpieli męczyć się z nim przez 2 godziny aby zasnął. A Tobie
            nigdy się nie zdarzyło wykąpać? Nie wierzę. Dziwne i jakoś synek nie jest
            brudny, nie smierdzi od niego nie nic. Bo przecież dbam o jego higienę, ale
            czasami mozna odpuścić, przecież to nie wojsko. Co do mycia ząbków, to u mnie
            nie ma tego problemu, bo radek ma 13 miesięcy, ma swoją szczoteczkę do ząbków,
            i już się upomina, ze chce myć ząbki....
    • kajan13 Re: i co Wy na to? 08.10.04, 00:19
      mówią, że brud do centymetra nie jest groźny, a grubszy sam odpada wink
      • anatemka Re: i co Wy na to? 08.10.04, 00:21
        wy sie tym wszystkim chwalicie? przeciez to normalne jest... czym tu sie
        chwalic?!
        • kajan13 Re: i co Wy na to? 08.10.04, 00:30
          my się nie chwalimy - tylko cieszymy 'naszą normalnością' wink
    • katarzyna11 Re: i co Wy na to? 08.10.04, 22:00
      Ja też raczej z tych liberalnych, ale pewne rzeczy (np. codzienna kąpiel) są
      święte. Nie uważam, żeby odporność naszych dzieci była zasługą całowania w
      usta, jedzenia brudnymi rękami czy spania w jednym łóżku, chociaż na pewno coś
      w tym jest. Nigdy nie utrzymywałam sterylności wokół mojego dziecka ani nie
      chowałam go pod kloszem, ale pewne granice tej dowolności istnieją, sama je
      ustalam i staram się ich przestrzegać. A że w domu czasem nie jest posprzątane?
      Cóż, wolę iść z dzieckiem do parku albo na huśtawki. Poza tym mój Marcin zawsze
      sprząta po swojemu, kto ma małego urwisa, ten wie o czym mówię smile)).
    • agaduch Re: i co Wy na to? 18.10.04, 19:06
      Mamo radka uważam, że masz bardzo rozsądne podejście do sprawy. W świecie w
      którym żyjemy pełno jest bakterii i brudu do których dziecko musi się
      przyzwyczajać. Znam dziecko, które miało problemy bo do trzeciego roku życia
      miało wszystko wygotowywane(łyżeczki, zabawki). Ja również staram się z czasem
      coraz bardziej rozluźniać rygory czystości a pewnych reguł nie stosowałam bo
      wydawały się przesadą np. przebieranie pościeli w łóżeczku co drugi dzień gdy
      dziecko część nocy spędzało z nami (na puchowej poduszce!!!!) i nie jest mi
      obcych wiele grzeszków, które opisujesz a i tak znajomi uważają, że przesadzam.
      Miałam natomiast inny problem. Ze wszystkich stron słyszałam, że źle ubieram
      dziecko (Konrad urodził się w kwietniu). Ubierałam Go zgodnie z zaadą, że jedną
      warstwę więcej niż ja i sprawdzałam czy jest ciepły na brzuszku albo na karku,
      a ze wszystkich stron słyszałam uwagi na ten temat.
      Uważam, że każdy aspekt opieki nad dzieckiem ma zwolenników tych surowych i
      bardziej liberalnych zasad. Obyśmy znalazły złoty środek.

      Pozdrawiam

      Aga
Inne wątki na temat:
Pełna wersja