ilonka02
05.10.04, 13:05
Witam, dwa dni temu jak zwykle poszłam z małą na plac zabaw, usiadłam sobie
na ławeczce a mała pognała do piaskownicy gdzie było juz kilkoro dzieci.
dzień jak co dzień, rozmowy z opiekunkami i nagle jedna z nich mówi że od
paru dni jakos dziwnie się czuje a jej mały podopieczny od dwóch dni
wymiotuje. Ale przciez nie bedzie z nim siedziała w domu bo pogoda ładna a
dziecko w domu sie nudzi. Dziecko faktycznie nie za dobrze wyglada ale bawi
sie z innymi dzieciakami, a dodatkowo mama dziecka tez choruje (biegunka i
wymioty. Za chwile do rozmowy włącza sie kolejna opiekunka mówiąc, ze jej
mała tez choruje ale ma "tylko" katar i kaszle wiec przychodza sie pobawić.
Jestem w szoku bo dzisiaj znowu się spotkałysmy na placu zabaw i te dzieci
tez były. Jestem wściekła bo dzieci bawią się razem i tylko patrzeć kiedy
wszystkie beda chore, cięzko wytłumaczyć dziecku, że nie idziemy na plac
zabaw bo tam sa chore dzieci. Nigdy nie przyszło by mi do głowy zabierać
nawet podziebione dziecko do innych dzieci, spacer tak ale plac zabaw to juz
moim zdaniem przesada. Tym bardziej, że z objawów o których mówiła opiekunka
malucha, który wymiotuje wyglada mi to na rotawirus. no ale nie wymiotuje bez
przerwy to może sie pobawic z innymi...

szok.
A co Wy o tym sądzicie, moze to ja jestem przewrażliwiona?