koleandra
09.10.04, 17:11
Mam problem z moją 22 miesiączną córką. Ona jeszcze nigdy nie zjadła nawet
kęsa żadnego owocu! Kupuje co jakiś czas to jabłko, to banana, kiwi czy
morele i zachęcam ją do zjedzenia, pokazuję jakie to pyszne itp. A ona tylko
spróbuje i od razu wypluwa krzywiąc się przy tym strasznie. Owoców nie lubi
ale już dawno bardzo polubiła soki. Wypija litr soczku dziennie, żeby nie
wyszło za dużo i mogła ona się tym napić rozćieńczam je z wodą. Nigdy też nie
tknęła żadnej herbaty czy innego napoju, tylko sok i woda - razem lub
zamiennie.
Zastanawiam się czy taka dieta bez owoców nie jest szkodliwa dla jej zdrowia.
Kupiłam jej witaminy na apetyt i odpornośc. Jest drobna, mało je ale nie
choruje. Wesoła, energiczna, badania krwi w normie.
Obydwoje z mężem także nie przepadamy za owocami, przyznam się, że ich po
prostu nie znoszę i nie jem. Zmusiłam się tylko w ciąży - wiadomo - dla dobra
dziecka. Tak sobie myslę, że może ona tą niechęć do owoców odziedziczyła po
nas?
Zmusic jej przecież nie zmuszę... nawet w kaszce nic nie udaje się przemycić.
Napiszcie mi proszę, czy ona ma szansę normalnie się rozwijać nie jedząc
owoców. Czy może zwiększyc jej dawkę witamin?
Drugi problem to taki, że ona jest uzależniona od soku. Kiedy o niego prosi a
nie dostanie to wpada w histerię i wyje tak godzinę - dwie aż prawie
wymiotuje. W końcu ulegam i daję sok. Co robić? Odzwyczajac czy nie? Może
gdyby nie piła soku zechciałaby jeść owoce?
Anka.