lidqa
16.10.04, 10:59
nie znalazlam takiego watku tu wiec zakladam. Ogladalam dzis zaklinaczke i
ona generalnie we wszystkich odcinkach jakie widzialam "bierze na
przeczekanie", czyli dziecko krzyczy a ona jest przy nim ale nei reaguje. JA
rozumeim zasade bardzo dobre. chodzi o to zeby "wzmacniac " brak krzyku a nie
nosic kiedy krzyczy bo wtedy krzyk sie dizecku oplaca.
MOj kuba ma rok i 3 miesiace i ostatnio lubi stawiac na swoim. NO ale ja go
nie umiem przeczekac. Kiedy siadam kolo niego dostaje hiserii drze sie coraz
bardziej, zanosi sie i nie zdazylo sie zeby sam z siebie przestal plakac (jak
np ta dziewczynka w poprzednim odcinku). NIe wiem czy ja za krotko czekam ale
uwierzcie ze potem jest bardoz bardoz trudno takie rozhisteryzowane dziecko
uspokoic, duzo trudniej niz od razu zareagowac. jestem ciekawa waszych
doswiadczen. czy ktos probowal wogole przeczekiwac