mruwa9 Re: od redakcji - prośba o pomoc 15.11.04, 13:28 Po pierwsze ciagle zycie w kompromisach. Chce byc dobra mama i nie zaprzedawac wlasnej kariery zawodowej. Poniewaz doba ma tylko 24 godziny, a ja tylko 1 glowe i 2 rece, mam wrazenie, ze wszystko robie byle jak, "po lebkach" i nie jestem ani dobra matka, ani dobrym pracownikiem. Stresuje zmeczenie, niemoznosc wyspania sie, prawdziwego odpoczynku. Stresuje ciagly strach o stan zdrowia dzieci, zwlaszcza o przyszlosc coreczki, ktora jest dzieckiem specjalnej troski. Stresuje bezsilnosc w postepowaniu z dziecmi, gdy nie wiem, jak postepowac z agresywnym synem, zarowno z agresja werbalna jak i czynna. Gdy syn nie rozumie slowa- za chwilke, bo wszystko musi miec TU i TERAZ. Stresuje niemoznosc sklonowania sie, zeby moc poswiecic wystarczajaco duzo uwagi kazdemu dziecku a jednoczesnie zapanowac nad mieszkaniem, ze o wlasnej nauce i rozwoju zawodowym nie wspomne. Stresuje, ze doba nie ma 60 godzin... Odpowiedz Link Zgłoś
aog Re: od redakcji - prośba o pomoc 15.11.04, 16:10 Rany, pewnie stworzę najdłuższą listę obaw i lęków. I tak: boje się czy sama jestem na tyle wartościowym człowiekiem, że dzieci biorąc przykład ze mnie wyrosną na fajnych ludzi; boje się czy nie popełnię "gdzieś po drodze" błędu bo przecież świat jest pełen narkomanów, nieletnich przestępców z domów gdzie starano się ich wychować na porządnych ludzi ale coś nie wyszło; boję się, że jakiś idiota po piwie potrąci moje dzieci na chodniku, pasach itd.; że stracę pracę (od kilku dni obawa bardzo realna) i nie będzie mnie stać na dobrą szkołę, język, aikido, aparat na zęby itp.; boje się czy dzieci będą akceptowane i lubiane przez rówieśników; czy będą zdrowe; czy za kilka lat w "trudnym okresie dorastania" nie stracą dla mnie szacunku; boje się rozpoczęcia szkoły i odrabiania z nimi lekcji (tu muszę wyjaśnić, nie chodzi o to, że jakaś otępiała jestem i nieuk tylko będzie to dodatkowy obowiązek a doba już jest ciut za krótka); boje się, że nie mogę się sklonować i nie dzielę równo czułości, uwagi, czasu między dziećmi i mężem; i wiele innych a te które podałam są w przypadkowej kolejności pozdrawiam aog Odpowiedz Link Zgłoś
galia29 Re: od redakcji - prośba o pomoc 15.11.04, 22:07 Jestem mamą dwulatka i chyba najbardziej stresująca jest dla mnie świadomość, którą zyskałam całkiem niedawno: nasze dzieciństwo zabieramy ze sobą na całą resztę życia.Niedawno uświadomiłam sobie jak wiele ze mnie ukształtowało się w dzieciństwie, jak dobre i złe decyzje moich rodziców zdeterminowały mój charakter, mój system wartości i moje spojrzenie na świat.Zdałam sobie sprawę jaką niesamowitą odpowiedzialnością jest wychowanie dziecka i nie chodzi tu tylko o to by było zdrowe , najedzone i bezpieczne.Tworzymy nowego człowieka i choć go kochamy i chcemy jak najlepiej to jesteśmy skazani na błędy za które on kiedyś może zapłacić.W dzisiejszym świecie tak trudno rozróżnić co jest dobre a co złe , co ważne a co błache.Jak mam wychować swoje dziecko by było w przyszłości dobre ale nie naiwne, ile mu wpoić wiary we własne siły by było ufne w siebie ale nie egoistyczne i narcystyczne,jak nauczyć samodzielności a nie zachwiać wiary w to,że zawsze może na mnie liczyć.Któraś z dziewczyn ma piękny cytat w sygnaturce: dziecku należy dać najpierw korzenie a potem skrzydła.Czasem myślę ,że potrzeba mędrca by temu sprostać i to są moje największe lęki jeśli chodzi o macierzyństwo.Bo lęk przed chorobą i złymi ludźmi to lęk pierwotny, wpisany w bycie rodzicem od pierwszego dnia aż do końca.To taki nasz lęk powszedni.Pozdrawiam ewa Odpowiedz Link Zgłoś
mamakubusia11 Re: od redakcji - prośba o pomoc 15.11.04, 22:59 moj syn jest niecierpliwy.Jak cos chce,to juz.Jesli nie ustapie robi sie upierdliwy,tzn.w kolko powtarza ,ze chce ,a kiedy dostanie? ,a ile jeszcze ma czekac?.Np. maja do niego za godzine przyjsc dzieci,wiec co minute pyta kiedy to bedzie.Po pewnym czasie ja nie wytrzymuje,wiec dostaje ostrzezenie,ze jak nie przestanie pytac,to bedzia mial kare.Wiec nie pyta,tylko mamrocze pod nosem-wiem ,ze dzieci nie przyjda,bo juz minelo duzo czasu. A mnie po prostu oblewa zimny pot i wychodze z siebie. Nasladuje swojego mlodszego o 5 lat braciszka.Tlumaczymy mu,ze my cieszymy sie z innych rzeczy,ktore on potrafi,a braciszek nie.Nie pomaga.Udaje niemowlaka. Odpowiedz Link Zgłoś
pitulka Re: od redakcji - prośba o pomoc 16.11.04, 00:04 Wysłałam na e-mail, ale tu też chcę się podzielić moim stersem. Ja najbardziej stresuję się o to, że nieświadomie możemy krzywdzić naszą dwuletnią Nataszkę. Boję się, że w dobrej wierze możemy powielić błędy z naszych domów rodzinnych. Boję się też, że jeżeli Jej dzieciństwo zostanie źle uformowane, to potem w dorosłym życiu może sobie nie radzić. Nie chcemy Jej dać za mało miłości, ale i nie chcemy "zagłaskać na śmierć", chcemy zapewnić Nataszy wsparcie i poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie nie ubezwłasnowolnić Jej psychiki. Że już nie wspomnę o wartościach moralno-etycznych. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeżeli dajemy Małej odpowiedni przykład, to możemy liczyć na to, że przejmie część naszych poglądów. Ale zaznaczę tu jeszcze raz o nieświadomym krzywdzeniu. No i we wszystkim musimy znaleźć umiar i złoty środek. I to też jest stresujące. - Pozdrawiam wszystkie Mamy Małych Ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
agutek_b Re: od redakcji - prośba o pomoc 16.11.04, 19:17 dla mnie najbardziej stresujące są noce... i wcale nie dlatego, że Kacperek nie daje mi spać... W tej chwili ma ponad pół roku, ale gdy miał 18 dni znalazłam Go sinego w sypialni... okazało się, że ma refluks żołądkowo-przełykowy i cofnięta treść żółądka spowodowała Jego zachłyśnięcie. Kiedyś, byłam instruktorem w szkółce żeglarskiej, więc zasady udzielania pierwszej pomocy nie są mi obce ale NIGDY nie sądziłam, że będę walczyła o życie swojego dziecka. W tej chwili Kacperek jest już zdrowy, to złe już za nami. Niemniej jednak nadal wstaję w nocy, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Wtedy stresujący był każdy dzień, każda noc, każdy atak zachłyśnięcia... A teraz? Teraz będę musiała posłać Misia do żłobka i to mnie stresuje. Mój powrót do pracy nie jest tak straszny Poza tym zastanawiam się, jak poradzimy sobie z mężem w wychowaniu naszego dziecka na dobrego człowieka. Jak wytłumaczymy Mu, że zło, które nas otacza jest dziełem czlowieka, takiego samego jak ja, On i Tata. Tych stresotwórczych powodów jest ogrom, ale staram się o nich nie myśleć, chwytam dzień i na bierząco stawiamy czoło pojawiającym się PROBLEMOM. A jak strasznie cieszy mnie Jego uśmiech na twrzy: w niedzielę byliśmy w ZOO. Najbardziej podobała mu się... Mama. bo dała deserek co tam małpki, misie i lwy! Nawet zaglądający do wózeczka paw nie zrobił na nim takiego wrażenia. pozdrawiam aga www.kacperfiuk.republika.pl Odpowiedz Link Zgłoś
steffa Re: od redakcji - prośba o pomoc 18.11.04, 23:39 mojemu synowi w zoo najbardziej podobała się mucha Odpowiedz Link Zgłoś
barbara516 Re: od redakcji - prośba o pomoc 16.11.04, 23:50 na początku nie zrozumiałam o co Panstwo pytacie.. Tak stres , on zawsze jest obecny. Ma wiele twarzy od tych codziennych takich jak - czy moge dac Małej jeszcze jedna miseczke płatkow owisianych na sniadanko skoro je tak lubi.. ale przeciez wszyscy mówią ze jest za pulchna. STrasza lekarzem i stosem badań, otyłościa. Te stresy, ustami głupich lekarzy w przychodni nazywaja dziecko utuczonym mongołem. Jest ich sporo ale wiem ,ze sobie z nimi poradze. Jestem matka z wyboru i musze dac temu rade. Ale najtrudniejszy taki niepokój, na który nie ma szybkiej odpowiedzi, latwego środka, syropu czy tez zwyczajnie kontaktu z dobrym lekarzem.. To sters zwiazany z tym czy zdam egzamin i naucze nasza Niunie jak zyć, jak być dobry człowiekiem, jak byc szcześliwym, pozowlic innym zyc obok na równi. Jak pozkazac jej co znaczy kochac.. To sa stresy nie-stersy. Nie wywołuja sciskania w zołądku czy tez biegunki , ktora pamietam przed spotkaniami z szefem w poprzedniej pracy. To sa stresy , ktore czasami sa sprawca dziwnych snów, chwil odretwienia gdy zmeczona jakby wpatruje sie w przyszłosc tego ledwo 3-letniego czlowieka, widzac to czego nie chce tak bardzo TAM zobaczyc. Rozwiewam je jak moge najmocniej tuląc te swoje dziecko tak czesto jak moge. I licze na to ze to wystarczy.. Brzmi troche górnolotnie ale to własnie dla mnie jest najtrudniejsze. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
thistle1 Re: od redakcji - prośba o pomoc 17.11.04, 12:58 co was najbardziej stresuje w wychowaniu dzieci? he he...same dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
ejanka Re: od redakcji - prośba o pomoc 17.11.04, 13:17 Mama chłopców 9,5 i 7 lat. Staramy się mądrze wychowywać dzieci, stawiamy na rozmowę, obustronne zaufanie, a przede wszystkim miłość, którą wszyscy okazujemy sobie na każdym kroku. Staram się poprzez rozmowę zasygnalizować dzieciom problemy, z którymi mogą się zetknąć, a dla nas być źródłem stresu. Przed pójściem do szkoły były to delikatne rozmówki o wyłudzaniu pieniędzy przez inne dzieci, narkotykach - wiem, że śmiesznie brzmi to w zestawieniu z wiekiem dzieci, ale oni wiedzą. Wiedzą o 'złym dotyku', pedofilii. Zawsze w takich rozmowach pada zdanie 'chciałabym, żeby to się nigdy wam nie przydarzyło, ale gdyby...'. Dzieci nie boją się takich rozmów, chcą wiedzieć, a ja, my .. staramy się nie stresować. Dla nich. Niestety, nawet najbardziej zapobiegliwy rodzic nie przewidzi wszystkiego i wtedy jest stres i następna rozmowa ' pamiętaj, Ty jesteś najważniejszy, dla mnie i dla siebie - troszcz się o siebie i swoje zdrowie, nie ryzykuj'. Niestety, często rozum dziecka zasypia. Kto normalny może przewidzieć, że na kolonii letniej w górach 9-cio letnie dzieci będą bez kapoków i opieki starszych pływać łódkami po jeziorze. Wychowawcy - nauczyciele ze szkoły, do której chodzą dzieci, w tym czasie opalają się na brzegu. Albo podczas wycieczki do Pragi 9-cio latki będą miały czas wolny i dzieci sie po prostu pogubią! Boję się, żeby ktoś bezmyślny i po prostu głupi nie skrzywdził moich dzieci. I wówczas, gdy zupełnym przypadkiem dowiaduję się o takich 'perełkach' pojawia się stres. Oraz bezsilność. Na szczęście są również sytuacje, które fundamentują zasadność rozmów z dziećmi na 'dziwne' tematy. Starszy syn w I klasie, nagabywany przez IV klasistów o pieniądze postąpił dokładnie tak jak powiedziałam mu - chylę czoło, bo miałam odczucie że strasznie się nudził słuchając mnie - po incydencie powiadomił najbliższą nauczycielkę na korytażu szkolnym, prosił o powiadomienie policji. Uruchomiła się lawina, okazało się, że nie był jedynym zaczepianym. Pozdrawiam. e Odpowiedz Link Zgłoś
mama_wiktora Re: od redakcji - prośba o pomoc 18.11.04, 20:03 Z rzeczy technicznych: - przy pierwszym dziecku zupełnie nie radziłam sobie z całą "obsługą" typu kiedy ma jeść, kiedy pielucha, dlaczego płacze, kompletna bezradność - brak snu, po kilku tygodniach ze zmęczenia popadam w bezsenność i koło się zamyka, na szczęście to już za mną... Z rzeczy czysto wychowawczych: - brak czasu, a raczej wyrzuty sumienia, że mam go za mało, to nawet nie chodzi o pracę, tylko o cały ogrom "syzyfowych prac domowych" z cyklu pranie, prasowanie, sprzątanie; - próby znalezienia "złotego środka" aby dziecka nie rozpuścić ale też dać mu dużo miłości i poczucia bezpieczeństwa, ciągłe podejmowanie decyzji, wyrzuty sumienia, że jednak coś spaprałam, że źle zareagowałam; - ciągły strach o dzieci; - to, że ja sama muszę nauczyć się panować nad moimi emocjami, złością, gniewem; to, że czasem nie lubię mojego dziecka, to, że ono chyba wtedy wie, że nie za bardzo je lubię - boję się, że moje dzieci nie wiedzą jak bardzo je kocham (to chyba moja schiza z dzieciństwa) - czasem wolałabym, żeby "uspołecznianie" dzieci nie było konieczne, cudeńka w zachowaniu jakie mój szkrab przynosi z przedszkola powodują, że ta resztka włosów na głowie niedługo też wypadnie Ech, wyszło na to, że cała jestem zestresowana Odpowiedz Link Zgłoś
aniia1 Re: od redakcji - prośba o pomoc 18.11.04, 21:09 Tyle w tym wątku stresów i stresików opisanych przez mamy,że.........pewnie i tak nie wyczerpują tematu. Ja też przeżywam lęki o syneczka, zmęczenie objawiające się w przeróżny sposób i problemy ze sobą, ale chcę o czymś troszkę innym. Temat nie jest wprost związany z wychowywaniem dzieci, ale problem jest stresujący przynajmnniej dla mnie. Gdy urodziłam synka stwierdziłam, że nie wrócę do pracy - nieciekawej, stresującej i w firmie bez perspektyw. Początkowo wszyscy traktowali to normalnie. W tej chwili - mój synek skończył już 14 mies., zaczynam się czuć dziwnie. Od znajomych pytania kiedy wracam do pracy, a po mojej odpowiedzi dziwne spojrzenia, komentarze typu po co ci były studia i to jeszcze podyplomowe, znajomość języków. Dowiedziałam się już, że zdziczeję, zdziwaczeję, zgnuśnieję... i będę tak sfrustrowana, że tylko się leczyć, a w ogóle to jak można żyć w takiej monotoni. Nie wiem czy to ta presja, ale jestem już tym bardzo zestresowana, być może dlatego, że mało kto docenia najpiękniejszą, ale i chyba najtrudniejszą pracę nie na pełen etat, ale na pełną dobę przy dziecku. Początkowo myślałam, że może jak mój Szkrab będzie starszy spróbuję wrócić do aktywności zawodowej, ale od wszystkich "życzliwych" wiem, że to absolutnie nie możliwe. Jestem zestresowana. Odpowiedz Link Zgłoś
marcysia5 Re: od redakcji - prośba o pomoc 19.11.04, 11:16 nie jestem pewna,czy ja sama jestem już tak doskonale ukształtowanym człowiekiem,by pretendować do roli mentora,a jestem nim dla mego 4 letniego Frania,usiłując Mu przekazać sens i wszystkie prawdy nigdy nie mam pewności,że robię to dobrze,nie mam takiej wiary,mimo wykształcenia i mnóstwa przeczytanych lektur.A poza tym ostatnio nie chce myć zębów i to mnie doprowadza do szału. Odpowiedz Link Zgłoś
ewabraun Re: od redakcji - prośba o pomoc 19.11.04, 11:31 Najbardziej stresująca jest niepewność...Posługuję się w wychowaniu dzieci głównie swoją intuicją. Staram się być łagodna, nie bić nie krzyczeć a jak patrzę na mojego czterolatka, który jest agresywny, złośliwy itp to NIE WIEM czy metody które stosuję i do których jestem przekonana są słuszne? A może lepszy jest "zimny wychów cieląt", a może lepiej czasem przylać, a może....? Stresuje mnie ta niepewność i mimo iż mam już troje dzieci to niepewność wcale nie maleje. Odpowiedz Link Zgłoś
gombek Re: od redakcji - prośba o pomoc 20.11.04, 15:55 po ponad czterech latach od chwili gdy stalam sie mama, nauczeniu sie zycia z potezna alergia, zalamania sie mojego zycia prywatnego, stracenia pracy, przejscia przez gleboka depresje, opieke nad dzieckiem przez 24 godziny na dobe oraz zdiagnozowaniu astmy oskrzelowej u dziecka w zasadzie nic nie jest stresujace w jego wychwywaniu. stresujacy sa natomiast ludzie dookola. i ci ktorzy ze smutna mina mowia jaki to moj syn jest biedny, ze tak nic nie moze jesc, jaki jest biedny, ze sie tak dusi, jaki wspanialy, ze prawie umie czytac i liczy do stu, jak sie wspaniale wyslawia, jaka ja jestem dziwna, ze mu kreskowek nie pozwalam ogladac a gdy spoznimy sie na dobranocke po treningach karate oglada discovery science i dlaczego poslalam czterolatka na karate????. tak... ludzie sa najbardziej stresujacy. jakby nie mogli zajmowac sie swoim zyciem zamiast oceniac cudze... Odpowiedz Link Zgłoś
editha72 Re: od redakcji - prośba o pomoc 21.11.04, 23:01 dla mnie trudne jest to ze nie nauczylam mojej 15 miesiecznej corki usypiac inaczej jak tylko przy piersi. jest juz duza i wiele osob z otoczenia dziwi sie ze w ogole jeszcze karmie. to mocno organizuje zycie, w nocy pobudka co ok 2 godziny. drzemki w ciagu dnia tez nie obeda sie beze mnie. kiedy budzi sie w nocy a mnie nie ma w lozku (tak, tak - spi z nami) to uderza w placz. ostatnio ogladalam odcinek o zaklinaczce dzieci. mowila cos ze dziecko pamieta sytuacje sprzed zasniecia - moze to nic dziwnego ze usypiana ze mna jest mocno zaniepokojona kiedy budzi sie sama .......... patzre z zazdroscia na kolezanki ktore klada swoje dzieci (czasem duzo mlodsze niz moja Ania) do lozeczka, a one same zasypiaja a budza sie rano, wyspane i pogodne; niestety nauczylam corke zasypiac tylko przy mnie, ewentualnie przy tacie - ale i to nie zawsze. to blad i zle mi z tym, mysl ze powinnam to zmienic tez mnie stresuje. Ania ma czesto wysypki na tle alergicznym i drapie sie mocno, kiedy sie do mnie przytu;la to ja uspokaja; to chyba jedyne moje wytlumaczenie. z tego qynika niedospanie, nie wiem co to przespana bezprzewy noc, jak to na mame przystalo Odpowiedz Link Zgłoś
agamonia Re: od redakcji - prośba o pomoc 27.11.04, 00:12 w wychowaniu mojego dziecka najbardziej streruje mnie.....dziecko, to że jestem za nie tak nieodwracalnie odpowiedzialna, że tak wiele w jego zyciu zalęzy ode mnie, ten głeboki zawsze obecny lęk o jego dobro i zdrowie itd. macierzyństwo - prócz innych przymiotników - jest nieprawdopodnie stresujące Odpowiedz Link Zgłoś
hugo6528 Re: od redakcji - prośba o pomoc 27.11.04, 20:06 Mnie najbardziej stresują sytuacje nieprzewidziane czyli wszelkie choroby dzieci. Ostatnio mój syn wylądował w "szpitalu bez serca". Dziecko cierpi, płacze do domu a ja nic nie mogę zrobić. Nie wiem jak mu pomóc to przetrwać. Czuję się bezradna i zdana na obcych nieprzyjaznych ludzi, którzy dla dobra dziecka robią wszystko żeby jeszcze trudniej to znosiło. Odpowiedz Link Zgłoś
trombita Re: od redakcji - prośba o pomoc 27.11.04, 21:31 Jestem matką 2-latki 1/ Do pierwszego roku życia najgorszy był jakiś taki egzytencjalny strach, strach o nią, jej los, życie-śmierć, straszny przerażający lęk. A przecież tak naprawdę nic się złego nie działo. Czyli to była tzw. depresja poporodowa 2/ Potem jakoś to minęło i było cudnie. 3/ A potem się rozchorowała, i odtąd wiem, że najgorsze to bać się, czy nasze dziecko jest zdrowe, a w tym najgorszym najgorsze: to widzieć w nim tylko chorego, zapomnieć, że to dziecko, przede wszystkim dziecko, i jeśli jest nawet chore, to nie mogę tak ciągle patrzeć na nie z lękiem, obserwować każdy gest i każdy ruch i podejrzewać chorobę. Chcę widzieć najpierw dziecko i nie dzielić się z nią swoim strachem, ale radością,że jest przy mnie. Nauczyły mnie tego matki innych chorych dzieci, a także przychodzący do szpitala wujkowie, ciotki, babki. I okazało się, ze najgorsze to powtarzać wszystkim dookoła, że moje dziecko jest chore i nic mu nie wolno. Stygmatyzować dziecko swoim lękiem - że tak powiem A co do reszty trudnych rzeczy to się zgadzam że: powstrzymywanie napadów histerii, jakiegoś nerwowego chaosu, płaczliwości, bo każdy ma złe dni, dziecko też, no i co robić, żeby nie dało się pogryźć innym dzieciom i samo nie gryzło . Odpowiedz Link Zgłoś
ganeta27 Re: od redakcji - prośba o pomoc 28.11.04, 00:14 Każdy dzień w życiu każdej mamy przynosi pewnie większe i mniejsze stresy i stresiki związane z wychowaniem dzieci. Dla mnie te codzienne małe stresiki nie pozostają w pamięci a napewno mobilizują do działania - bo jeśli stresem jest to np: ze mój już 5 letni synek nudzi się w kościele i przeszkadza innym w udziale we mszy to mobilizuje mnie to do poszukiwania nowych sposobów do wytłumaczenia dlaczego chodzimy do kościoła, że bóg istnieje i innych zawiłości religijnych. Innym stresem i trudnym do zniwelowania jest obecność w naszym życiu zupełnie obcych ludzi, których nie wiadomo dlaczego interesuje życie innych. Dla mnie stresem o tej porze roku zaczynają się spacery z drugim synkiem (9 mies) - ponieważ już teraz przy temp. -2'C spotykam ludzi patrzących dziwnie, pytających czy "dzidzia" nie zmarznie i komentujących wychodzenie z dzieckiem o tej porze roku na dwór. Odpowiedz Link Zgłoś
jolaoto Re: od redakcji - prośba o pomoc 28.11.04, 11:55 Na poczatku bardzo stresowałam sie, tym czy dziecku wystarcza mój pokarm. Czy je odpowiednio pielęgnuje i np. każde małe odparzenie powodowało, ze łąpałam za telefon by kontaktować się lekarzem lub położną. Denerwowałam się także tym , że dziecko nie spało np. 3, 4 godzin w "jednym kawałku" jak to miało miejsce w przypadku innych dzieci. W ogóle płacz dziecka zawsze wzbudzał we mnie strach, czy wszystko w porządku. Teraz , kiedy moje dziecko ma 7 miesięcy, najbardziej denerwuje się jak mu coś dolega (kaszle, kicha, ma wysypkę, wymiotuje etc.) oraz tym , że jeszcze nie umie samodzielnie zasypiać w łóżeczku. Odpowiedz Link Zgłoś
maxim31 Re: od redakcji - prośba o pomoc 28.11.04, 16:01 Witam wszystkie mamy.Jestem mamą 10-letniego Michała i rocznej Nataszki.Jeżeli chdzi o syna to obecnie nie mam żadnych stresów z nim ziązanych i z jego wychowaniem (no chyba, że choruje). Do tego czasami dochodzi szkoła - czy sobie poradzi? Natomiast jeżeli chodzi o Nataszę to jestem całkowicie nieodporna na jej płacz i różnego rodzaju upadki - (szczególnie jeżeli się przewróci na główkę). Oczywiście biorę pod uwagę stresy życia codziennego, pomijam całkowicie lęki egzystencjalne np. jak każda matka zastanawiam się czy one poradzą sobie w życiu? Teraz sobie jeszcze przypomniałam czym denerwowałam się kiedy Michał był malutki. Urodziwszy go uświadomiłam sobie, że teraz do końca życia będę za kogoś odpowiedzialna i będę się o tę osobę bała.Była to dosyć przytłaczająca świadomość... No ale teraz już trochę dojrzałam do roli matki więc nie wydaje mi się to takie straszne. Pozdrawiam, Małgosia. Odpowiedz Link Zgłoś
ryza_malpa1 Re: od redakcji - prośba o pomoc 28.11.04, 20:48 Jak dod tej pory ( 4 miesiące) największe stresy dla mnie to: - karmienie piersią ( na szczęście mam juz to niemal za sobą) - nie wiem dlaczego ale to ohydne a jeszcze ta wszechobecna nagonka...i rozdarcie, z jeden stony zbiera mi się na wymioty a z drugiej te wszytskie teksty o zbawinnej roli pokarmu matki - totalne ubezwłasnowolnienie - jeżli chce wyjśc musze sie organizowac trzy dni wcześniej Odpowiedz Link Zgłoś
xena_music Re: od redakcji - prośba o pomoc 29.11.04, 19:52 Co mnie stresuje? kiedyś nieprzespane noce i płacz..płacze ale co jej jest, nie jest głodna, ma sucho....boli??ale co??? stresował mnie też lekarz który kazał jechac z dzieckiem do szpitala na badania, bo za mało przybiera na wadze, a okazało sie ze ona sie nie najadała.... Potem jak miała 3i pół mies jechałam na dziadka pogrzeb i musiałam ją na kilka godzin zostawic pod opieką babci, wiem ze nic by jej sie nie działo, ale to pierwsza rozłaka.... No a potem pierwsze moje grania na weslach po przerwie i mysl jak tatuś sobie radzi będąc sam na sam z mała całą noc... no a teraz..czasem jej zasypianie jest stresujące, a w zasadzie jej niechec do zasypiania, aż sie na mnie obrazi bo krzykne, czasem sie popłacze, ale kładzie sie z obrażoną miną i zamyka slipka i jeszcze myśl, ze niunia rośnie...a świat jest coraz bardziej niebezpieczny .... xena Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: od redakcji - prośba o pomoc 01.12.04, 15:00 Witam mam trzyletnią córeczkę. Najbardziej stresuje mnie własna złość. Kiedy weronika dostaje szału, bo coś jest głupie, a ma ostatnio taką fazę, ja po pewnym czasie sama sie naładowuję. tym bardziej, że jestem w drugiej ciąży i te koszmarne hormony buzują.Ale wcześniej też tak było. ja sie denerwuję, ona jeszcze bardziej. a potem malutka przychodzi i mówi - mamo, jak jak nie lubie jak ty na mnie krzyczysz.Wpedza mnie w poczucie winy.jak mam dziecku wytłumaczyć, że jestem bezsilna wobec jej i swojej złości? Nie tłumaczę, staram sie nad soba pracować i panować. I jeszcze stresuje mnie, że coś przeoczę w wychowaniu, nie trafie w odpowiedni moment , "wrażliwą fazę" i potem bedzie jej trudniej cos przyswoić. Może jeszcze odpowiedzialność za małego człowieka. Czasem mnie to przytłacza. Ale ogólnie jestem szczęśliwa, bo Weronika jest wspaniała. Pozdrawiam. Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
rubi21 Re: od redakcji - prośba o pomoc 05.12.04, 08:26 Najbardziej stresują mnie porady mądrzejszych rodziców, babć itd. Poza tym ja sama stresuje się tym, czy dobrze wychowam moje dziecko, czy będzie dobre, wrażliwe. Jest jeszcze jeden stres - poniewaz moje dziecko chodzi już do przedszkola stale się martwię, że zachoruje. Nie chcę by chorował, bo choroba męczy i dziecko i rodziców. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
rene99 Re: od redakcji - prośba o pomoc 05.12.04, 10:49 Nie przeczytałm wszystkich postów więc nie wiem, czy się nie powtórze, ale z tego co przeczytałam można wyciągnąć jeden wniosek. Dla rodzica najbardziej stresujące jest to, jaki ma problem z dzieckiem na danym etapie rozwoju, wieku dziecka. Z okresu niemowlęctwa rodzice najczęściej piszą o nieprzespanych nocach. Jestem mamą 4-miesięcznego dziecka i uważam, że jest coś gorszego (przynajmniej dla mnie), a mianowicie płacz małego dziecka, które nie mówi, a ty nie wiesz jak mu pomóc i o co mu chodzi. Może być to dla innych rodziców błachostka, ale ja przeżyłam i przeżywam to strasznie. Stało się to u mnie nie tylkom przyczną stresu, ale i OKROPNEJ depresji ciazowej. jestem nadal pod kontrolą psychiatry i to jest HORROR! Ale to inna para kaloszy. Odpowiedz Link Zgłoś