co w tej sytuacji?... długie

09.11.04, 14:55
... moja córcia miesiąc temu skończyła roczek! bardzo sie z tego cieszyliśmy,
przygotowaliśmy nawet "imprezkę" rodzinną - mimo iż stosunki między nami i
rodzicami męża są - a w zasadzie ich nie ma, ale nie będę opisywać dlaczego
bo to nie miałoby sensu! problem polega na tym, że chrzestna naszej córci
(siostra męża) poprostu nie przyszła na jej urodzinki, olała nas totalnie a w
zasadzie nasze dziecko i tylko dlatego tak mnie to bulwersuje! zawsze
myślałam że pierwsze urodziny to wielkie wydarzenie w rodzinie (ja to bardzo
przeżyłam) a może sie mylę?! no nie wiem, minął miesiąc a ja nadal nie mogę
tego przetrawić! wkurza mnie ta sytuacja, ze złości nie pozwalam jej na
wizyty u nas (bo niby dlaczego to my mamy dostosować się do jej
harmonogramu?!) kurcze, sama nie wiem co mam myśleć w tej sytuacji, a na
domiar złego ta niby chrzestna od siedmiu boleści przekazała przez
męża "prezent" dla małej - haftowaną miarkę na ścianę! hahaha!!! może to i
fajne (tongue_out) ale czy jest to prezent na ukończenie roczku?! może się czepiam
ale nie wiem co mam robić w takiej sytuacji, opisałam to tylko po to aby
uczulić wszystkich na tzw. presję otoczenia - wybór chrzestnej matki dla
mojego dziecka to najgorsza decyzja w moim życiu!!!
dziękuję i pozdrawiam surprised)
    • aholzman Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:27
      A czy matka chrzestna jest od dawania prezentów???
      Ania
      • ageman Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:40
        No właśnie, czy matka chrzestna jest od prezentów ? Matka chrzestna mojej
        młodszej córki też nie była na roczku i nie mam pretensji - mieszka daleko,
        miała inne sprawy na głowie. Poza tym ja zapraszam ale każdy ma prawo
        zdecydować, cy przyjdzie czy nie. To co jest tak ważne dla Ciebie nie zawsze
        jest tak samo ważne dla innych. Poza tym nie uzależniam swojej radości z
        ukończenia przez dziecko roczku od wizyt innych ani też od prezentów - dla mnie
        to po prostu radość z dziecka, z tego, że ten rok mamy za sobą, że się udało
        wszystko jakoś pogodzić i nie zwariować.

        I nie bardzo widzę sens uniemożliwiania jej spotkania się z Wami, z dzieckiem.
        Bo chyba może Was odwiedzać nie tylko z okazji urodzin dziecka ?
        pozdrawiam
        Aga
    • przeciwcialo Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:36
      Mogliści pomyslec kogo wybieracie na chrzestna. Nie warto brac kogos z rodziny
      jeśli z ta rodzina nie zyjecie najlepiej. Po cześci zrobiliście krzywde małej.
      Bedzie miec chrzestną która o niej nie pamieta.
    • terminek Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:37
      Nie jest od dawania prezentów, ale wypadałoby żeby usprawiedliwiła się dlaczego
      nie była na pierwszych urodzinach chrzestnej córki. Ja też mogłabym mieć taki
      problem gdybym ugięła się pod presja otoczenia i wybrała za chrzestną siostrę
      męża. Uważam że taki wybór powinien byc przemyslany i na pewno nie powinno się
      go podejmować wbrew sobie i swoim przekonaniom.
      • aholzman Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:51
        Oczywiście fakt, że nie przyszła na pierwsze urodziny jest naganny, ale należy
        też zapytać dlaczego nie przyszła. A może naprawdę coś ważnego się wydarzyło?
        Nie należy nakręcać spirali nienawiści - jak chce przyjść i jesteście w domu,
        to niech przychodzi. Można odmówić jak coś wypadnie, ale nie dlatego, że ona
        cię denerwuje ogólnie, tylko dlatego, że coś naprawdę wypadło.
        A z tymi prezentami...? Chrzestny mojego dziecka podarował mu na pierwsze
        urodziny Biblię ilustrowaną dla dzieci. Można by spytać, czy to się nadaje dla
        roczniaka? Chyba nie, ale liczy się gest.
        Naprawdę, ludzie opanujcie się i nie oczekujcie od innych, że będą tacy, jak
        sobie wyobrażacie. No i po co się złościć? Ani tej twojej chrzestnej to nie
        poruszy, ani też tobie dobrze to nie zrobi.
        Ania
    • ageman Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 16:45
      A ja miałam wielka ochotę wziąć na matke chrzestną dla mojej pierworodnej swoją
      przyjaciółkę, z którą byłam baardzo zżyta, ale ugięłam sie pod presją rodziny i
      wcale nie żałuję. Bo dziś - po 5 latach nie mam z przyjacółką żadnego kontaktu -
      okazało się wskrótce potem, że jako matka małego dziecka, nie jestem jej do
      niczego potrzebna ani przydatnasad Poszła swoją drogą, było mi przykro, baardzo
      przykro. A kuzynka czy szwagierka zawsze się jakoś wplecie w rodzinę.

      Oczywiście nie oznacza to, że i ona nie może zniknąć z naszego życia - zawsze
      może wyjechać za granice albo - nie daj Boże -zejśc z tego świata zbyt
      wcześnie.
    • czarnauk Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 17:09
      kurcze, wiedziałam że mi się dostanie! jako niezrównowazona matka w ogóle nie
      powinnam zabierać głosu! (to oczywiście żart)
      tak na marginesie o tym prezencie wspomniałam ot tak, dla podkreslenia
      beznadziejności tej osoby, nie zalezy mi na prezentach dla dziecka bo jeszcze
      mnie stać na to aby podarowac cos małej co naprawde jej się podoba, zgrzytów w
      rodzinie tez nie bede opisywac bo jest to tak powszedni temat ze nie warto,
      chociaż spedza mi to sen z powiek;
      a w ogóle o co mi chodzi?! surprised) - chciałam sprawdzić czy faktycznie mam podstawę
      do stawiania zarzutów :o) czy tez jest to pięlęgniowanie starych ran, czy mam
      powody aby poczuć się tak jak się poczuliśmy, i czy w końcu pozwalać na taką
      ignorancję, bo chamstwa nie zniese surprised)
      dodam tylko że toksyczne znajomości należy zakończyć dla własnego dobra ale czy
      wyjdzie to na dobre mojej córce?
      gorąco pozdrawiam
      • kassik Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 10:49
        Nie wiem czy podarowanie dziecku na roczek haftowanej miarki na ścianę to
        oznaka beznadziejności. Ja uwielbiam haftować i wiem ile pracy trzeba włożyć w
        wykonanie obrazka. Jeśli chrzestna sama zrobiła obrazek to świadczy tylko na
        plus dla niej. Nie każdy umie docenić prezenty robione ręcznie. Nie sądzę, żeby
        zabawka za np 100 zł była lepsza niż haftowany obrazek bo w obrazek włożono
        serce.
        Kasia
    • nitka111 Re: co w tej sytuacji?... długie 09.11.04, 18:28
      W pewnym sensie też to przeżyłam. CHrzestny mojego synka pojawił się dopiero na
      trzecich urodzinach. Na roczku nie był ( "usprawiedliwiony" - pracował), była
      jego żona. Na drugich urodzinach , nie był - bo mu się nie chciało ( żona tym
      razem nie przyjechała, ale było brzydko - mieszkają daleko i mieli małe
      dziecko), no ale przynajmniej jedno z nich mogło, zwłaszcza , że synek pytał o
      wujka, bo już rozumiał, że to jego święto.
      Zresztą, on nie pamięta ani o chrześnicy (6 lat), ani o chrześniaku(3 lata),
      ale przepomina chrzestnemu swojego synka o każdej okazji z okazji której ten
      mógłby wręczyć prezent.
      Kiedyś mnie to denerwowało, ale teraz machnęłam ręką, i nie chodzi o prezenty
      tylko o pamięć.
    • wiewioreczka3 Re: co w tej sytuacji?... długie 10.11.04, 10:56
      wiem cos na temat takich stosunkow rodzinnych. i to wiele! u mnie sa podobne
      sytuacje, ale rownie nie bede pisac, bo az szkoda gadac. na twoim miejscu chyba
      szlag by mnie trafil. w pelni cie popieram, postapilabym podobnie. a co do
      prezentu od "chrzestnej" nie uwarzasz, ze byl to prezent po prostu, aby byl? ja
      nie rozumiem takich ludzi jak twoja "chrzestna". jedynie mozesz sie cieszyc
      (jeli tak jest), ze twoj maz jest w tej kwesti zgodny z toba, bo moj to ma
      klapki na oczach! i w podobnej sytuacji powiedzialby, ze ja sie czepiam i
      zapewne by usprawiedliwial kogokolwiek kto bylby z jego rodziny. jestem z toba
      pozdrawiam razem z zuza
      • barbaram1 Re: co w tej sytuacji?... długie 10.11.04, 11:31
        Mój mąż jest chrzesnym u czwórki dzieci. I osobiście nie widzę powodu, aby
        pędzić na każde urodzinki, imieninki, Dni Dziecka itp. Każdy mieszka w innym
        mieście, każdy żyje swoim życiem. Przy umówionej okazji, spotkaniu zawsze coś
        dziecku (chrześniakom) kupujemy, ale nie jest to cel sam w sobie. Chrześni są
        po to, że gdy zabraknie własnych rodziców powinni temu dziecku pomóc, aby miało
        takie warunki jak każde inne dziecko. I o tym staramy się pamiętać. Prezenty to
        naprawdę sprawa drugorzędna.
    • aneta76 Re: co w tej sytuacji?... długie 11.11.04, 13:11
      Sorki, ale jakiego prezentu oczekiwalas? Moze wlasnie dlatego chrzestna sie nie pokazala na imprezie... Mi by sie taki prezent BARDZO podobal....
    • czarnauk nie chodziło o prezent... 12.11.04, 08:17
      ... bo tak jak pisałam stać mnie jeszcze na prezenty dla córci, chodziło o sam
      fakt zignorowania mnie, mojego męża i naszego dziecka, o brak szacunku itp.
      ciekawe ze większość z was widzi tu problem prezentów (wiewióreczka dzięki za
      wsparcie); w tej rodzinie CELEBRUJE się byle okazje, mieszkamy w tym samym
      miescie - jak to się mówi rzut beretemsmile - wydawalo mi się więc że pierwsze
      urodziny dziecka to ważna uroczystość; nieważne,
      jeszcze raz dzięki za odzew - pozdrawiam surprised)
      • mama_wiktorka Re: nie chodziło o prezent... 12.11.04, 09:18
        Wiesz, ja mam wrażenie, że większość osób, które odpowiedziało na Twój wątek nie
        umie czytać albo lubi czepiać się wszystkiego oprócz sedna sprawy. Dla mnie to
        jasne jak słońce, że nie chodziło Ci o żadne prezenty tylko o pamięć.
        A sytuację masz rzeczywiście niezbyt fajną biorąc pod uwagę to co przed chwilą
        napisałaś, mnie się wydaje, że na Twoim miejscu postąpiłabym podobnie, chrzestna
        Waszego Dziubka nieładnie się zachowała i nawet jeśli nie mogła przyjść z
        jakiegoś ważnego powodu, to powinna zadzwonić. Z drugiej strony przydałoby się
        mieć chociaż przyzwoite stosunki ze szwagierką, dlatego może teraz odpuść, ale
        gdyby sytuacje, w których ona olewałaby Ciebie, dzieciaczka byłyby dość częste,
        to ja wtedy postępowałabym jak ona, czyli olewałabym ją.

        Pozdrowionka
        Iwona
        • czarnauk Re: nie chodziło o prezent... 12.11.04, 09:26
          kurcze, naprawdę ci dziękuję, już chciałam przestać odwiedzać to forum,
          naprawde ci dziękuję, hej
      • aneta76 Re: nie chodziło o prezent... 12.11.04, 09:37
        Jezeli tylko o to, to sorki.
        W sumie mi tez by bylo przykro, gdyby, chrzestna mojej malej (mieszkajaca o rzut beretem od nas) olala malenstwo na pierwsze urodzinki... ale coz tak czasami bywa i trzeba to po prostu olac... (nie to nie... trudno nikogo nie zmusze do kochania mojego dziecka...)
        A za moja reakcje to w sumie przepraszam, wziela sie ona z tad, ze znam taka rodzinke (na szczescie nie osobiscie), ktora zwoluje chrzestnych przed kazda uroczystoscia i obgaduje kwestie prezentow. Przy okazji kreci nosem, gdy prezent zaproponowany jest "zbyt skromny"... Materialisci do potegi. Moja siostra jest tam chrzestna i wiem, ze tez nie chodzi na zadne uroczystosci, bo nie cierpi rodzicow. a prezent jak kupi to tylko taki, zeby dziecko sie cieszylo a nie rodzice....
    • bajanka1 Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 08:58

      > "prezent" dla małej - haftowaną miarkę na ścianę! hahaha!!! może to i
      > fajne (tongue_out) ale czy jest to prezent na ukończenie roczku?!

      Taką miarkę haftuje się co najmniej 2 miesiące. I to jak się ma czas bo jak go nie ma to dłużej.
      Szkoda, że nie zauważyłaś jak wiele pracy włożyła w ten prezent matka chrzestna Twojego dziecka.
      Kasia
      • czarnauk Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 09:22
        ...wiem ile to pracy, córcia dostała od "chrzestnej" obrazek na chrzciny -
        waga, wzrost przy porodzie...itp (pewnie wiesz jaki uncertain)- bardzo nam się
        podobał; jezeli chodzi o miarkę TO spytała nas czy chcemy ( podkreślam CZY
        CHCEMY)- POWIEDZIELIŚMY ZE JEST BADZIEWNA i że by nie tracił czasu na
        wyszywanie - czy nie jest to złośliwość?!
        • bajanka1 Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 10:00

          > jezeli chodzi o miarkę TO spytała nas czy chcemy ( podkreślam CZY
          > CHCEMY)- POWIEDZIELIŚMY ZE JEST BADZIEWNA i że by nie tracił czasu na
          > wyszywanie - czy nie jest to złośliwość?!

          W takiej sytuacji też nie byłabym zadowolona z prezentu. Szkoda, że w ogóle zapytała skoro i tak nie wzięła Waszego zdania pod uwagę.
          Pozdrawiam
          Kasia

        • agata_to_ja Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 12:16
          Wiesz, ja myslę, chrzestna twojego dziecka może nie miec przyjemności w
          obcowaniu z wami. No, co prawda zawsze mogła odmówic bycia chrzestną, ale wtedy
          zapewne tez by się wam naraziła.
          Sądzę, że przebywanie w towarzystwie osoby, która się w taki sposób wypowiada,
          jak Ty, może nie być przyjemne. Mówienie o kims, że jest beznadziejny, a o
          prezencie, że jest badziewny (z twojej wypowiedzi wynika, że ty jej to
          dokładnie prosto w oczy powiedziałaś), świadczy naprawdę kiepsko o Tobie.
          Oczywiście wiem, co powiesz - że ty tak się do niej nie zwracasz, że to tylko
          tutaj wylałaś swój żal. Ok, ok, ale mysle, że to co w Tobie siedzi i
          twoja "sympatia" do tej osoby (widac gołym okiem) jest tak czy owak widoczna
          dla niej. Dlaczego więc ma się narzucać waszej rodzinie?
          Jest to wszytsko bardzo trudne, sama sobie jestes winna - wzięłaś na chrzestną
          swojego dziecka osobę, której nie lubisz (nie rozumiem po co???). Ona jest
          teraz w wyjątkowo trudnej sytuacji. Podstawowe prawa psychologii mówią, że
          lubimy te osoby, które nas lubią i odwrotnie. Ona więc nie ma powodu, aby
          przepadać za tobą. Bardzo kiepsko widzę więc spotkania przy radosnych okazjach,
          na których obie siedzicie i pałacie do siebie wzajemna "życzliwością".
          Co zaś do prezentu, to nie bagatelizuj teraz swojej wczesniejszej wypowiedzi,
          gdyz napisałaś o tej miarce z odpowiednim naciskiem, aby mozna było wnioskowac,
          że jednak było to dla ciebie bardzo ważne.
          I wrescie - dlaczego tak przeżywasz jej nieopbecność na urodzinach, skoro jej
          nie lubisz. Było Ci milej bez jej towarzystwa przecież?
          Na urodziny moich dzieci chrzestni też nie przybywają czasem, ale nie widzę w
          tym powodu, aby ich potem izolować od maluchów. Spotykamy sie przy innych
          okazjach i jest ok. Mogę sobie czasem westchnąć, że wolałabym częstsze
          kontakty, ale to wszystko. Nie widzę w tym problemu.

          • czarnauk Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 16:14
            ...faktycznie, bardzo mi pomogłaś, jestem złą kobietą i należy mi się kara...
            dzięki
            • mama_wiktorka Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 19:50
              chyba się nie przejęłaś tym co napisała agata_to_ja, bo ona chyba nie zrozumiała
              o co Ci chodzi. A tak a propos, wydajesz mi się osobą bardzo sympatyczną smile

              Pozdrawiam
              Iwona
              • czarnauk Re: co w tej sytuacji?... długie 12.11.04, 19:59
                dzięki, i obiecuję że już nie będę ciągnąć w nieskończoność tego tematu, a tak
                na marginesie to ciężko znoszę krytykę tongue_out
                całuski i pozdrawiam
    • jowomaba Re: co w tej sytuacji?... długie 13.11.04, 21:43
      Przyjmij tą nielubianą chrzestną kiedy zechce was odwiedzić!
      Pokaż że jesteś WIELKA!
      poczęstuj, uśmiechnij się i nie angażuj
      Specjalnie nie zapraszaj ale jak przyjdzie bądż miła jakby nie było to jest
      siostra twojego męża
      Mów sobie nic od Niej nie chcę, nie potrzebuję czyli wszyskto co daje to
      jest ponad twoje oczekiwania. A prezent
      Nie podoba Ci się, nie wieszaj na ścianie ale schowaj dla dziecka
      W życiu tyle się zmienia a taka haftowana rzecz to jednak pamiątka
      Lepiej sie przyzwyczaić, że nie zawsze to co dla nas najważniejsze (na przykład
      roczek dziecka) jest równie ważne dla otoczenia
      Pozdrawiam
      • czarnauk Re: co w tej sytuacji?... długie 14.11.04, 14:01
        masz rację, dzięki :o)
    • dororka Re: co w tej sytuacji?... długie 17.11.04, 10:22
      My tez mielismy kłopot. Ale jako kryterium przyjelismy stosunek do sakramentu
      chrztu, nir swieckie tradycje. Jestesmy praktykujacy. Dlatego dla obojga dzieci
      wybralismy i chrzesna i chrzesnego z mojej rodziny. Co do rodziny to jej sie nie
      wybiera.Moja tesciowa jeszcze nie widziala naszego syna, choc mały ma prawie
      cztery miesiace, chrzciny olali- nikt nie przyjrchałmimo zaproszenia. To dopiero
      jest przykroscsad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja