Tragdia matki w Warszawie ...

18.11.04, 23:33
O gdzinie 15 radio Zetka podało straszną wiadomość. W warszawie zginęło w
wozku 6-cio miesięczne niemowlę, przygniecione spadającym konarem. Matka
wybrała się do parku na spacer.
Trudno mi sobie wyobrazić ogrom tragedii i rozpaczy matki, której "na oczach"
ginie maleństwo.
Straszne ....
    • allija Re: Tragdia matki w Warszawie ... 18.11.04, 23:44
      Byłam dziś w sklepie - bo musiałam. Gdyby nie to pewnie nosa z domu bym nie
      wystawiła. I o dziwo po drodze widziałam kilka wózków dzielnie pchanych przez
      mamy. Nie widziałam żeby robiły zakupy. A nawet jeśli czegos brakowało to
      naprawdę musiałaby byc bardzo wyjątkowa sytuacja /całkowity brak pomocy męża,
      babci, sąsiadki/ zebym w taka pogodę dziecko z domu wygoniła. Naprawdę
      podziwiałam bezmyślność niektórych mam.
      • 8listopada Re: Tragdia matki w Warszawie ... 18.11.04, 23:57
        Gdzie tu bezmyślność?
        Nie można tak oceniać ludzi!
        W piękną pogodę też zdarzają się nieszczęśliwe wypadki.
        A dzisiejsza pogoda do przyjemnych może nie należała, ale klęski żywiołowej też nikt nie ogłaszał.
        Szwedzi mówią,że nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie i zgadzam się z tym.

        Pozdrawiam i nie oceniam

        Karolina
        • igakinga Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 00:01
          no wlasnie, popieram.
      • antonina_74 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 18.11.04, 23:57
        to samo miałam napisać, amen. Oczywiście że straszna tragedia... ale jak łatwo
        można było jej uniknąć nie wychodząc w taką wichurę z domu...
        • akkf Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 00:58
          ...tak, tak, najlepiej siedziec w domu, tylko wczesniej instalacje wszystkie
          posprawdzac i moze jeszcze okna zabic dechami...

          naprawde sadzicie, ze winna jest tu matka??????
          nie wiem o ktorej godzinie ta tragedia miala miejsce, ale jak oddawalam o 8:30
          dziecko mamie = babci to ledwo kropilo, a w 20 minut pozniej wycieraczki nie
          nadazaly zbierac deszczu; skad wiecie, ze oni nie byli rano np. u lekarza a w
          parku nie zaskoczyla ich burza???? bo moze droga przez ten park byla najkrotsza???
          to byl wypadek!!!!! i moze takich zdazyc sie wiecej, bo nasze parki sa
          "zasmiecone" topolami, ktore cholernie sa lamliwe (z tego co zauwazylam w TV to
          byla topola, pelno ich w parku praskim, sadzili tego kiedys mnostwo, bo szybko
          rosna, ale tez szybko sie starzeja, wiec nalezaloby je wycinac, ale kto u nas
          dba o parki???)
          • allija Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 01:35
            Nie no, ja nie rozumiem tego sarkazmu, dziewczyny. Przecież tu wystarczy mieć
            trochę wyobraźni. Wystarczyło wyjść na ulice. Wszędzie walały się różne
            przywiewane rzeczy, widziałam np. doniczki z balkonów. Ileż potrzeba żeby
            wylądowało to na głowie przechodnia. Czy naprawdę trzeba ogłaszać stan klęski
            żywiołowej? Przecież wystarczy pomyśleć. Zresztą nawet nie chodzi o zgrożenie
            wypadkami. Taka wichura jest także niezbyt bezpieczna dla zdrowia, łatwo
            przewiać zatoki na przykład. Czy naprawde jeden dzien w domu to taki dramat? Co
            to za przyjemność taki spacer? Matki, które widziałam, ledwo trzymały się na
            nogach. Czy uważały, że ich dzieciom w spacerówkach jest przyjemniej niż im?
            Oczywiście, akurat to zdarzenie mogło być wypadkiem Ale miało ono miejsce ok.
            15.00. A więc juz pół dnia porządnie dmuchało. Trudno więc uwierzyć w przypadek.
            Szkoda takiej niepotrzebnej śmierci.
          • antonina_74 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 11:31
            ano właśnie. Kto u nas dba o parki, o drogi, o schody z których można spaść?
            ano nikt. Prezydent dba o swoj image dzielnego szeryfa i tyle. Nie sądzę
            że 'winna" jest matka, bo trudno mówić o "winie" ale np. ja nie wyszłabym z
            dzieckiem z domu wczoraj kiedy wiało, na pewno nie do parku na spacer. A gdzieś
            dalej wzięłabym taksówkę gdybym już koniecznie musiała gdzieś wyjść.
            Jakoś np. na Florydzie ludzie świetnie wiedzą co robić a czego nie w czasie
            wichury - nie wychodzić, zabić okna, zebrać zapasy, kupić świeczki. U nas może
            należałoby uświadomić społeczeństwo - spodziewamy się silnego wiatru, proszę
            nie wychodzić bez potrzeby, nie stać pod drzewami w czasie burzy (pamiętne 2
            trupy od pioruna w 2002 roku) itp. Skoro można wydawać miliony na durne akcje
            uświadamiające typu "na schodach ruchomych stoimy po prawej stronie" to może
            warto by wydać parę złotych na ostrzeżenia przed skutkami złej pogody?
    • teresa35 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 02:28
      U mnie o mały włos nie doszło do podobnej tragedii, kiedy wracałam ze sklepu z
      dzieckiem w wózku ale było to latem w upalny i bezwietrzny dzień, moze 2-3
      metry za nami upadł konar z drzewa, który prawdopodobnie ze starości się złamał
      a moze nadwątliły go jakieś wcześniejsze burze. Nie mozna było sie tego
      spodziewac bo drzewo wyglądało solidnie i pogoda była prześliczna. Cieszę się,
      że nie zostałam w sklepie kilka sekund dłużej.
    • edytkus Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 04:40
      Nie uwazam ze trzeba z dzieckiem wychodzic codziennie i tego nie robie, tym bardizej jesli pogoda
      pod psem. Ale mieszkam w takim miejscu gdzie pol zimy i pol lata niemal dzien w dzien jest pogoda
      jaka tu opisujecie - czy t? znaczy ze mamy nie wysciubiac nosa z domu przez cwierc roku?
      Przesadzacie ze swoimi ocenami!
    • karolina_244 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 07:44
      Witam moze to w koncu nauczy władze poznania do usuniecia dzewa koło domu
      mojego meza obłed stoi tam sam konar dzewa topoli straszy tylko swym wygladem
      wczoraj go ominełam jak tak wiało przejscie pod drzewem groziło by chyba
      spadnieciem czegos na głowe dzis tez musze wyjsc ale chyba bardziej bede
      uwazacz pod czym bede spacerowac pozadrawiam [*]
      • mgurniak Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 08:00
        zamiast współczuć to ja oskarżacie ...... nieładnie.... a w domu też może sie COŚ STRASZNEGO przydarzyć!!!!! ja siedze w domu TYLKO z chorym dzieckiem .....
        • monika.pap Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 08:44
          Lzy sie cisna do oczu,bo niewiem co bym zrobila gdyby to nas spotkalo i
          szczerze wspolczuje i niewiem co moge jeszcze napisac w tej sytuacji chyba
          pozostalo sie tylko modlic aby takich sytuacji juz niebylo. Monika mama Natali
          i Jakuba
          gg 8883531
          monika.pap@interia.pl
        • nefretete11 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 08:44
          W drewnianym kościele cegła na głowę spaść może.............
    • apja Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 09:02
      Nie powinnyśmy winić matki, tylko spróbowac jej wspólczuć. Różnie może się
      zdarzyć. A tragedia jaka ją spotkala nie mieści mi się w glowie.
      • darwina Re: czasem trzeba wyjść niezależnie od pogody!. 19.11.04, 10:12
        Mnie też zdruzgotało to, co spotkało tą matkę. Chyba bym nie przeżyła takiej
        tragedii.
        Ja niezależnie od pogody ok. 15.00 codziennie idę z 5-miesięcznym synkiem w
        wózku do przedszkola aby odebrać starszego synka. Nie mam nikogo kto mógłby
        odebrać synka. A o 7.00 rano kiedy go wybieram pogoda często jest inna niż o
        15.00.Jestem pewna, że tamta matka nie wyszła sobie ot tak w taką pogodę tylko
        aprawdę musiała wyjść.
        Też jestem zw-wy i mieszkam na pradze...
      • zaneta.b Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 10:22
        Bardzo wpółczuje taj matce sama jestem matka i dlamnie jest to niewyobrażalna tragedia.
        Niewiadomo dokładnie z jakiego powodu wyszła ta pani na spacer , ale przychylam się do opinii że w bardzo wietrzna pogodę nie należy wychodzic z domu z małym dzieckiem. Jednak jestem z Gdyni i niewiem jaka pogoda była wtedy w Warszawie.
        Pierwszą rzeczą przed którą byłam przestrzegana przed porodem, przez położną na szkole rodzenia i potem juz w szpitalu, było to żeby nie wychodzić z domu z dzieckiem jak wiatr przekracza 3stopnie w skali Boforta, tylko że ja mieszkam nad morzem a tu niema dnia bez wiatru. Trzeba sie nauczyc z nim żyć.
        Jeszcze raz barzdo współczuję. Żaneta
        • gpat Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 10:42
          Jak się o tym dowiedziałam popatrzyłam na swoją niunię, poleciały mi straszne
          łzy i tuliłam małą chyba przez pół godziny. Te malutkie rączki, te nóżki i
          pachnące włoski.
          Tak mi szkoda tej kruszynki. A śmierć na oczach matki!!!!!!!!! Zawsze proszę
          Boga, aby dzieci mnie przeżyły i mnie żeby nie zabrakło za wcześnie.
          Taką pogodę zapowiadali dzień wcześniej. Zakupy porobiłam żeby nie wychodzić na
          drugi dzień. Ja na wiatr z córeczkami nie wychodzę.
          Jakakolwiek decyzja zmusiła ją do wyjścia ,jest to jej straszny dramat.
          Grażyna.
    • aleksandrynka Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 17:24
      też o tym od wczoraj myślę. Straszne, nie mam słów...
    • brn Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 23:28
      Matka nie jest niczemu winna. To był wypadek.
      Ja też byłam wczoraj na spacerze, tyle, że w innej części Warszawy. Nie poszłam
      tak jak zwykle do parku, bo mocno wiało, ale między domkami, w cichych
      uliczkach było całkiem przyjemnie - było ciepło i nie dmuchało tak mocno.
      Cieszyłam się z tej pogody, że nareszcie jest tak, jak... w miejscu, gdzie
      mieszkałam przez 25 lat, zanim wyszłam za mąż - nad morzem. Tam wieje bez
      przerwy! Taką pogodę mają tam od listopada do marca - i nikt nie robi z tego
      tragedii - w sensie: iść na spacer, czy nie.
    • mamamarka Re: Tragdia matki w Warszawie ... 19.11.04, 23:34
      Weźcie pod uwagę to, że jak ta dziewczyna wychodziła z domu jeszcze nie wiało
      najprawdopodobniej. Po prostu pogoda ją zaskoczyła. Zresztą czy to istotne??
      Dziecko zginęło. Ta kobieta do końca życia będzie z tym żyła i rozmyślała "co
      by było gdybym nie wyszła" Współczuję rodzinie dzieciątka. Ciekawe czy dałoby
      się jakoś dotrzeć do tej dziewczyny.. Może kilka listów wspierających ją by nie
      zaszkodziło.
      • dodiok Re: Tragdia matki w Warszawie ... 21.11.04, 11:24
        potrzebna jest jej napewno pomoc listy czemu nie
    • natka28 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 20.11.04, 00:07
      Jesteście Matkami a zachowujecie sie jak zwykłe straganowe przekupy!Wstyd!
      Stała się tragedia...
      Ta kobieta do końca życia będzie nosiła ciężar,większy niż są w stanie
      udżwignąć jej barki.I musi z nim żyć.Każdy dzień będzie jej przypominał strate
      dziecka.A każde położenie się spać, chęć by już się nie obudzić.Jej małżeństwo
      będzie przechodziło kryzys a ona sama nakryje sie skorupą do której nikt nie
      będzie miał dostępu.W pokoju nadal będą leżeć rzeczy maleństwa i roznosić sie
      jego zapach...a najgorszym dniem będzie 1 listopad
      WYRAZY WSPÓŁCZUCIA
      <Natalia>
      • renis66 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 20.11.04, 11:57
        Twój post jest jednym do którego mogę sie dołączyć.
        Nie mozna oceniac trzeba współczuć
        Renata
    • mama_do_kwadratu Re: Tragdia matki w Warszawie ... 20.11.04, 12:03
      Wiecie co? Łatwo jest osądzać innych- że są lekkomyślni, że nie powinni byli... Że zła pogoda, ze wicher. W tej sytuacji uważam za co najmniej niestosowne ocenianie matki, która przeżyła największą tragedię, jaką mogła przeżyć.
      Wszystkie jesteśmy idealnymi matkami, którym nigdy nic takiego nie mogłoby się przydarzyć, prawda? sad
      • marzek2 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 20.11.04, 12:21
        Ja mieszkam w Krakowie, u nas też była wczoraj wichura... I podobnie jak jedna z
        mam mam starsze dziecko w przedszkolu... Na szczęście mam meża, który może na
        chwileczkę wyskoczyć z pracy, sprawne auto, którym można przywieźć dziecko, a w
        ostateczności pieniądze na taxi... Ale nie wszyscy tak mają, jestem pewna, że
        tego dnia niejedna mama z drżeniem serca szła po swoje starsze dziecko z
        młodszym w wózku/nosidełku...
        Tak łatwo oceniać... ciekawa jestem czasami, czy równie kategorycznie
        wykrzyczałybyście swoje oskarżenia tej mamie prosto w twarz, zamiast okazać
        troszkę współczucia...
      • lusia8 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 21.11.04, 20:58
        Całkowicie się zgadzam. denerwuje mnie to,że mamy uważają,że są nieomylne. Nie
        wiemy z jakiego powodu wyszła na dwór. Może miała ważny powód? zastanówcie się
        jak wielka tragedia ją spotkała. Do końca życia będzie żyć z poczuciem winy.
    • ada1077 to się może przytrafić każdemu 30.11.04, 07:29
      Witam! wiecie co, może tym, co oskarżają tą biedaczkę da do myślenia to co
      niedawno przydazyło się mojemu tacie. Otóż był wtedy w Niemczech i wyszedł na
      chwile na dwór (to nie był park tylko kilka drzew w pobliżu), aby porozmawiać
      z moją mamą przez telefon. I nagle, dosłownie metr od niego spadł wielki konar
      drzewa. Moja mama usłyszała tylko głośny trzask w słuchawce i o mało co zawału
      nie dostała, kiedy ojciec jej zdał relacje z tego, co sie akurat wydarzyło. I
      co ciekawe, wtedy akurat wcale nie wiało. Wichura była kilka dni wcześniej. No
      i co na to powiecie? Wydaje mi się, że wszystko zalezy od opatrzności bożej.
      Jedni w podobnej sytuacji mają szczęście drudzy nie...
    • ruda644 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 30.11.04, 20:43
      Ja płakałam jeszcze przez kilka dni...Jestem ze Szczecina.Tego dnia u nas też
      wiało tak mocno.Czasami nie mogłam pchać wózka do przodu...Niestety musiałam
      wyjść w ten najgorszy wiatr(rano) do przychodni na szczepienie.Gdy bym
      usłyszała o tej tragedii w W-wie wcześniej,to bym została w domu,bo poprostu
      bała bym sie wyjść.Całym sercem łączę się z tą Matką w jej cierpieniu...
    • linka555 Re: Tragdia matki w Warszawie ... 10.12.04, 16:59
      Strasznie współczuję tej Matce i całej Rodzinie


      (*)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja