"uśnij wreszcze"-horror!!!

24.11.04, 11:29
Drogie mamy wszystkich dzieci opornych na spanie!!!
Za namową mam z forum zakupiłam książkę " Uśnij wreszcie". I tak właśnie
wczorajszego wieczoru postanowiłam zastosować sławetną metodę. Zgroza....
Moje dziecko (Oskarek-2 lata) początkowo nie wiedziało o co chodzi, pierwsze
moje wyjście z pokoju potraktowało jako żart. Potem zaczął się horror,
wrzask, kopanie. Sąsiedzi pewnie myśleli, że go zarzynam. Apogeum osiągnął po
ok 30 min. Zwymiotował całą kolację na podłogę. Wołał jeść, pić, siusiu.
Wszystko... WPrzychodziłam do pokoju, ale za każdym razem było mi trudniej
wyjść. Łapał mnie za rękę i mocno trzymał tak żebym nie wyszła. Wychodziłam
do kuchni i płakałam, potem klęczałam i modliłam się. Nie wiem czy wszyscy
przez to przechodzą ale mnie to kosztowało bardzo dużo dlatego dziś nie wiem
czy warto.
W końcu nie wytrzymałam. Weszłam. Mały wziął moją ręgę scisnął mocno,
przyłożył do swojego serduszka i zasnął w ok 30 sekund trzymając się mnie
kurczowo. Łzy lały mi się po policzkach.
To był i tak duży sukces bo usypiam go stojąc przy łóżeczku, śpiewając mu i
kołysząc lekko łóżeczkiem. Sukces......ale okupiony cierpieniem mojego
dziecka.
wstaję średnio do małego co 2, 3 godziny, rytuał sie powtarza. Wczoraj
wstałam raz dałam mu pić, jeść, przykryłam i odeszłam. zasnął sam. Nie wiem
czy to przypadek, ale jeśli tak to długo tej metody nie wytrzymam. Dla mnie
to było traumatyczne przeżycie.
Napiszcze coś.
Czy powinnam jeszcze próbować, czy moze dać spokój a sam z tego wyrośnie?
    • anma6 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 11:36
      Witam ja jestem mama 14 mc Michalka i po przeczytaniu twojego posta pot zimny
      mnie oblał.Nie jestem za żadnym tam bezstresowym wychowaniem ale uważam iż coś
      chyba w tej metodzie jest nie tak .Nie podoba mi się --dziecko
      zwymiotowało ,,,jak bardzo on musiał się bać i był przestraszony!!.
      Tracy Hogg metody wole :podnoszę i czekam aż się uspokoi i znów odkładam.I tak
      do skutki ,bardziej pracochłonne ale mniej stresujące dla dziecka ponieważ
      widzi że mama jest obok i go nie opuszcza.Takie jest moje zdanie,nie mogłabym
      patrzeć jak mój syn wymiotuje w imie zaśnięcia,pozdrawiam Ania
      • aleksandrynka Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 11:46
        mi się też słabo zrobiło, trudno mi sobie wyobrazić Wasze cierpienie. No a
        wymioty to już dla mnie oznaka ogromnego stresu! Nie wiem, o co chodzi w tej
        metodzie, ale chyba nie warto doprowadząć dziecka i siebie do takiego stanu!
        Przeciez każdy się kiedyś uczy samodzielnie spać... Łatwo mi pewnie mówić, mój
        syn ma 11 miesięcy i od zawsze usypia przy piersi, wszystko więc przede mną, bo
        kiedyś przyjdzie moment, kiedy trzeba to będzie zmienić. Ale uwierz, nie
        zdecyduję się chyba na takie sceny w domu, szkoda dzieciaka...
        Współczuję Wam tej nocy bardzo. Jeśli to jakaś super metoda, to spróbuj, ale za
        jakiś czas. Może Twój maluch do niej jeszcze nie dojżał... Nie wiem...
        Pozdrawiam!
      • bacha33 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 12:03
        Witam! Ja równiez przeżyłam szok jak przeczytałam to co przeszłaś, książki nie
        czytałam ale mam podobny problem z córką 2lata i 2m-ce. Latem miała łóżeczko
        małe po wakacjach postanowiliśmy je złożyć bo i tak nie chciała w nim spać
        (spała już w duzym od jakiegoś czasu) - próbowała przez niego przeskakiwać
        (miała wyjęte szczebelki)-woleliśmy go złożyć. W tej chwili śpi w dużym swoim
        łóżku natomiast miała postawione to łóżko z dala od drzwi ale blisko okna i już
        zaczęła zasypiać sama(miała wtedy ok 20m-cy) było super szczególnie że nie było
        płaczu poprostu dawałam jej buzi i wychodziłam. W tej chwili łóżko ma
        przestawione bliżej drzwi i się skończyło nie chce zostawać sama płacze,
        krzyczy chociaż my siedzimy w ciemnościach po cichutku - wychodzi z pokoju
        swojego i przychodzi do nas(sięga już do klamki i sama otwiera drzwi). Ostatnio
        mąż zrobił tak jak zawsze położył ją spać dał buzi przytulił i wyszedł zamknął
        drzwi na klucz - tośmy przeszli podobny horror z tym że bez wymiotów. I też
        prawde mówiąc nie wiem co zrobić bo już było tak dobrze i się skończyło - no bo
        jak przejść spokojnie obok płaczącego i krzyczącego dziecka które potrzebuje
        byc blisko rodzica.
        Napisz jak sobie z tym dasz rade ja też sie odezwe.
        Pozdrawiam załamana mama MMM
        • kasia.zajaczkowska Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 22.05.05, 11:32
          Rozumiem Cię. U mnie było podobnie, ale plusem było to ,że córka Agnieszka
          miała skończone 5 miesięcy, czyli była mniejsza od Twojego dwulatka.Mniejsze
          dziecko,mniejszy problem-tak mówią.Pierwszy wieczór był straszny płakała 45
          minut, co 5 minut przychodzilismy do niej aby ja przytulić.Miała przekonanie,
          że ktoś jest w pobliżu.Wszystko trwało około 2 tygodni. Kazde kolejne zaśnię
          cie skracało się o 5 minut. Po 2 tygodniach zasypiała sama jak aniołek bez
          piśnięcia.Była bardzo dzielna , było jej niełatwo bo usypiała wcześniej w
          wózku. Z kolejną córka było o wiele łatwiej. Miała 4 miesiace skończone, kiedy
          rozpoczęlis my naukę.Płakała o wiele krócej, najdłuższy płacz trwał 20 minut.
          Zaznacze ,że dotąd zasypiała przy piersi, Po dwóch tygodniach, kładzenie spać
          stało się dla mie przyjemnością, czego bardzo Ci życzę.
    • kasialu Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 11:57
      Jolu moze rzeczywiscie Mały jeszcze nie dorósł choć 2 latka to juz chyba
      odpowiedni wiek.
      Ja nie potępiam tej metody. Na pewno jest trudna, ale z tego co piszą
      dziewczyny skuteczna. W innym poście czytałam wiele złych opinii nt tej metody,
      ale najłatwiej oceniać jak dziecko przesypia noce albo budzi się tylko raz. Nie
      znam psychologii dziecka, ale na pewno czuje na ile moze sobie pozwolić i
      troszkę to wykorzystuje. Na pewno też potrzebuje bezpieczeństwa. I znajdź tu
      mamo złoty środek!
      Jeżeli chodzi o wymioty to chyba bardziej metoda na zwrócenie na siebie uwagi.
      Mój siostrzeniec tak robił zeby się nim zajmować. Dostawał histerii i
      wymiotował. Po kilku takich sytuacjach wszyscy przestali reagować i histeria
      ustała.
      To wszystko jest bardzo trudne ponieważ kazde dziecko jest inne i kazda mama
      musi znaleźć swoją metodę.
      Jolu zobaczysz co się bedzie działo w kolejną noc.
      pozdrowionka mama Nataszki
    • krasulas Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 12:09
      Bidulko!! Strasznie mi Ciebie żal!! Wyobrażam sobie jak musieliście cierpieć. U
      nas ta metoda poskutkowała i to bardzo szybko, ale moja córa jest młodsza (9 m-
      cy). Trudno mi cokolwiek doradzać, bo Twój Oskarek jest już dużym, rozumiejącym
      wszystko chłopcem. Z drugiej strony jest w wieku, gdzie samodzielne zasypianie
      byłoby mile widziane. Co do wymiotów to niby może być to metoda zwrócenia na
      siebie uwagi - tak przynajmniej piszą. Ja też przeżyłam big scenę, jak Zuzię
      oduczałam nocnego karmienia - było to 5 nocy temu. Piszczała, łkała i krzyczała
      chyba na pół bloku przez 1,5 godziny. Byłam zdesperowana i zdenerwowana (a nie
      chciałam tego uzewnętrzniać), bałam się że zwymiotuje i reakcji sąsiadów (ale w
      końcu może mieć zapalenie uchasmile). W końcu po 45 min - aby mąż przynajmniej
      odsapnął i sąsiedzi mogli spać, przesunęłam łóżeczko do drugiego pokoju i tam
      walczyłam do końca. Następna noc była całkowicie przespaną!!! Tylko raz
      załkała, wystarczyło podejśc, pogłaskać. Może to jest tak, że przy starszych
      dzieciach można spodziewac się innych reakcji - jak właśnie wymiotów? Ja wiem,
      że metoda jest dosyć drastyczna, ale jaj miałam dosyć wiecznego niewyspania,
      wczesnorannych pobudek (5 rano), usypiania w foteliku, przy piersi, a
      wieczornego przez 2 godziny. Może spróbuj jeszcze raz dzisiaj wieczorem - np.
      do 20 minut?? Życzę Ci z całego serducha powodzenia, mniej oskarowych stresów.
      • zaneta21 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 12:34
        Witaj
        Ja równiez stosowałam tę metode.Moje dzieci miały wówczas ok 10mc.
        To fakt jest b trudna.Moja Ala równiez zwymiotowała....pózniej bała sie byc
        sama w pokoju... i w tym momencie wprowdzilismy pewne modyfikacje tej metody....
        Dziewczyny zasypjaja w swych łózeczkach budza sie jeszcze dosc czesto ale
        czasami przesypjaja cała noc
        Czy było warto ..mysle ze tak
        A stres miałam nie wiedziałam co mam ze soba zrobic....lecz po zastosowani
        owych ulepszen ...było mi owiele łatwiej.
        Najważniejsze wg mnie to zeby nie brac dziecka na reke ...

        Poztym uwazam ze im dziecko starsze to trudniej jest ke odzwyczic od swoich
        nawyków nocnych

        Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • dusia_dusia Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 14:56
      Bardzo ci współczuję, to rzeczywiście musiało być dla wszystkich straszne
      przeżycie. Nic ci niestety nie mogę poradzić, bo nasza córeczka (prawie 13
      miesięcy) nadal zasypia na rękach, na szczęście szybko, a potem można ją
      odłożyć do łóżeczka i śpi bardzo ładnie – czasem się 1 raz budzi w nocy, a
      czasem przesypia całą noc.
      Zaciekawiło mnie, że musisz nie tylko stać koło synka, ale też kołysać
      łóżeczkiem. My też tak mieliśmy, póki Jula nie nauczyła się sama siadać, no i
      kołysanie przestało być skuteczne. Myślałam, że takie „duże” dzieci nie
      potrzebują już kołysania, że wystarczy im śpiewanie, tulenie, trzymanie z rękę
      itp. No, zobaczymy, jak to będzie u nas w przyszłości. Na razie podejmowałam
      kilka prób nauczenia Juli zasypiania w łóżeczku, ale nie jestem w stanie
      słuchać jej płaczu. Chyba potrzebuje jeszcze tego noszenia, tym bardziej, że
      potem tak dobrze śpi.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia, niezależnie od metody, którą wybierzesz.
      Marta i Jula
      • akseinga Re: Opamiętajcie się 24.11.04, 16:11
        To jakiś szał z ta metodą na usypianie na forum Niemowlę co drugi post o tym i
        widzę, że tutaj tez sie zaczyna. Jak można skazywać własne dziecko na taki
        niepotrzebny stres, to jakieś metody dla sadystów . Biedne te dzieciaki nagle
        tracą poczucie bezpieczeństwa bo one nie rozumieja,że mamie odechciało się
        usypiania i stosuje nową metode one poprostu sie boją, cierpią. Nie wiadomo
        jaki wpływ będzie to miało na psychikę dziecka nawet w takim przypadku kiedy
        dziecko nie płacze już 2 godziny i zasypia samo to chyba tylko dla tego bo
        przestało wierzyc w to,że na mamę można liczyć .
        Moja córa ma dwa i pół roku zawsze wieczorem kładę się z nią i czekam aż zaśnie
        i mam zamiar tak robić dopuki będzie potrzeba.
        To są tylko dzieci a jak sie nie ma ochoty na usypiania wstawanie itp to sobie
        trzeba rybki kupić a nie eksperymentować na własnym dziecku jakiejś durnej
        metody.
        • beatak Re: Opamiętajcie się 24.11.04, 16:46
          Akseinga, oczywiście mozesz mieć swoje zdanie, ale nie mozesz osądzać w ten
          sposób innych rodziców! Moze Twoje dziecko spokojnie przesypia noce? Może przez
          2,5 roku było u Ciebie spokojnie. Ale moja córeczka budziła się co godzinę na
          cyca w wielu 6 mies. i co byś wtedy zrobiła? Jak nie dałabym piersi,
          płakałaby, noszenie nie pomagało, nic nie uspokajało, a ja też jestem
          człowiekiem i też potrzebuję snu, zeby później cały dzień być w formie przy
          dziecku! Wyobraź sobie, że moja Emilka potrzebowała 2 dni ”sadyzmu”, zeby
          przespać całą noc. I nie uważam się za wyrodną matkę! A rybki też mam i bardzo
          mi się to podoba. Czasami trzeba się postawić w sytuacji innych zanim się coś
          chlapnie. Czy nie uważasz, że dziecko które samo zasypia i przesypia całą noc
          jest zdrowsze niż to, które całą noc wierci się, je i przechodzi z rąk do rąk??
          • renik.w Re: Opamiętajcie się 24.11.04, 23:38
            Zgadzam się z wypowiedzią beatak!!! Czy Wam się wydaje , że dziecko lepiej spi
            kiedy budzi się co 2 ,3 godziny ?? potem wierci się i w końcu wstaje rano
            niewyspane ?? moim zdaniem lepiej jest kiedy prześpi całą noc i wstanie rano
            uśmiechnięte i chętne do zabawy .
            Tak było w naszym przypadku - metodę zastosowałam już dość dawno ok 10 m/ca
            życia synka i do tej pory - odpukać puk puk puk wink - śpi ładnie całą noc .
            Czasem zdażają się pobudki , ale raczej rzadko i zwalam to na ząbki .

            Nie widze nic złego w tej metodzie dzięki niej wszyscy śpimy normalnie , ale
            wydaje mi się ważne jest kiedy zaczniemy ją stosować .
            Dziecko 10 m/czne szybciej ją zaakceptuje niż 2 latek, który już lubi postawić
            na swoim i ma swoje przyzwyczajenia .
            Dlatego najlepszy czas to między 8 , a 10 m/cem zycia dziecka - wtedy jest
            największe prawdopodobieństwo sukcesu smile)
            pozdrawiam
            • lnga Re: Opamiętajcie się 25.11.04, 00:51
              Spodobała mi się wypowiedż jola_ep.
              Założyłam wątek odnośnie dziwnego zachowania mojej córki 18 miesięcznej,która
              potrafi wstać o 1 ,2 w nocy.Bardzo prosze o przeczytanie ,bo ja mam problem
              chyba z lękami nocnymi.Dla mnie nie jest problemem że Łucja wstaje w nocy i
              potrafi nie spać do rana,bo cóż nie robi się dla swojego dziecka,tylko
              zastanawia mnie jej zachowanie.Łucja nie miała nigdy problemów z
              zasypianiem,albo mąż się z nią kładł i usypiała kręcąc się albo zostawiałam ją
              w łóżeczku i sama zasypiała ,albo ja ją usypiałam na rękach. Zazwyczaj jednak
              usypiała sama w łóżeczku.Tak było wieczorami.W dzień prawie zawsze usypiała
              sama w łóżeczku. Czasem potrafiła leżeć długo i kręcić się aż usneła.Może ona
              leżała sobie cicho i się poprostu bała.
              Teraz jednak mam wyżuty sumienia ,bo może Łucja jednak potrzebowała mojej
              obecności i teraz tak dziwnie się zachowuje,może to właśnie lęki nocne.
              Uważam że małe dziecko potrzebuje czuć się bezpieczne,potrzebuje naszej
              obecności.Nie jest miłe widzieć jak dziecko rzuca się jakby w półśnie,pręży się
              i wygląda na przerażone, i nie może znów usnąć.Najgorsze jest to że nie mogę
              pomoc,a tak bym chciała.Może ktoś coś mi doradzi sensownego.
              Nie jestem zwolenniczką tak zwanego "zimnego chowu".To tylko moje skromne
              poglądy,każdy ma jednak swoje zdanie.
              Pozdrawiam i może ktoś mi coś doradzi,będę wdzięczna.
        • lulka77 Re: Opamiętajcie się 24.11.04, 23:04
          absolutna racja !!!!!!!!!
          mój synek ma prawie 2,5 roku. Jak zasypia wtula sie we mnie lub kładzie się
          obok, czytamy ksiązki. Czasami mam ochote rzeczywiście wyjsc i go zostawić, bo
          w domu ciągle cos do zrobienia i nigdy czasu na wszystko nie stracza. Ale jak
          czyatłam te wypowiedzi to mi sie włos zjeżył- tez zamierzam lulać i tulić synka
          tak długo jak bedzie potrzebował.
          Poza tym wkurza mnie takie rygorystyczne "usnij wreszcie"!!!!! - a gdzie tu
          respektowanie potrzeb małego dziecka. Jeżeli ludzie uważają ze to taki problem
          przytulić i ululać swoje dziecko i w ogóle dzieci kojarzą im sie z samymi
          problemami to po co było robić??????
          Chyba ze to znów jakiś wyścig w stylu "a dziecko mojej koleżanki sikało na
          nocnik jak miało 4 miesiące (.... jak mu sie nogi do ciepłej wody włozyło), a
          nauczyło sie czytac jak miało 1,5 roku, a zasypiać jak 6 miesięcy".
          gratuluję wyscigu, mozna spróbowac nauczyć dziecko jeśc po kwadracie (jak w
          wojsku), słyszałam ze prawidłowo rozwiniete dzieci jedza tak juz w 6 miesiącu
          życia. wink
          L.
    • anek.anek Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 16:15
      My "uśnijwrszcie" próbowaliśmy zastosować kiedy mału miał niecały rok. To był
      horror i w dodatku wcale nie przyniósł efektu, z dnia na dzień było coraz
      gorzej a nie lepiej. Po ponad tygodniu zrezygniowaliśmy.
      druga metoda, polegająca na tym żeby nie wychodzić, tylko podnosić i odkładać
      dopiero jak się uspokoi też u nas nie zdawała rezultatu, bo synek wrzeszcał w
      niebogłosy jak tylko odsuwaliśmy go od siebie na centymetr żeby odłożyć z
      powrotem do łóżeczka. Skończyło się na 48 godzinach niemal bez snu. Wybaczcie,
      ale fizycznie nie jestem wstanie wytrzymać więcej.
      Tak naprawdę dopiero niedawno udało się nam nauczyć małego samodzielności w
      zasypianiu i w spaniu we własnym łóżku przez całą noc.
      Kupiliśmy duże łóżko na antresoli (bardzo podobało mu się takie u znajomych), i
      po prostu wytłumaczyliśmy, że teraz jak ma już tyyyle lat (a skończył właśnie
      trzy), itd, itp. O dziwo zrozumiał. Na początku wyglądało to tak, że paliła mu
      się lampka nocna, dawałam mu kilka zabawek do łóżka i wychodząc obiecywałam, że
      przyjdę jeszcze go ucałować. Myślę, że syn jest na tyle duży, że to teraz nie
      wpadał w panikę (kiedyś już tak próbowałam, ale było chyba za wcześnie, bo
      histeryzował). I rzychodziłam po pół godziny. On albo się jeszcze bawił, albo
      już spał. Teraz już nawet nie muszę przychodzić, wystarczy wielki buziak na
      dobranoc. Skończyliśmy ostatnio też zasypianie przy zapalonej lampce: po prostu
      przepaliła się żarówka i nie wkręciłam nowej.
      Jeśli tak strasznie to wygląda, to na Twoim miejscu nie dałabym
      rady.Poczekałabym jeszcze pół roku, kiedy łatwiej dziecku wytłumaczyć i
      porozmawiać z nim.
    • anek.anek P.S. najgorszy wiek 24.11.04, 18:40
      Wydaje mi się, że 2 latka to wo góle najgorszy wiek do wprowadzania
      jakichkolwiek zmian. Dziecko w tym wieku samo się niesamowicie zmienia -
      psychicznie, zaczyna się okres "upiornego dwulatka", który głównie polega na
      manifestowaniu "ja", dlatego tak poważne zmiany będą wywoływać bunt i to
      ogromny. Naprawdę postaraj się jeszcze parę miesięcy poczekać. W międzyczasie
      możesz próbować, wychodź z pokoju , ale zaraz wracaj, najlepiej sama, zanim
      zacznie płakać, żeby miał pewność, że jesteś, czuwasz, żeby czuł się
      bezpiecznie.
      • anek.anek P.S. 2 25.11.04, 10:03
        Baaardzo przepraszam za potworne literówki w poprzednich postach, aż mi wsytd.
    • jola_ep Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 19:44
      Na początek wyjaśnienie: mam już duże dzieci smile)
      W moich rodzinnych stronach przyjęte jest, że malutkie dzieci i niemowlaki nie
      powinny w nocy płakać - tzn. trzeba być wtedy przy nich i starać się uspokoić.
      Wspólne spanie z niemowlakiem i długie karmienie jest czymś normalnym.
      Przynajmniej tak uważa moja mama, moja teściowa, moja kuzynka i moje koleżanki.
      Nie wiem jak inni wink Ale na wsi warunki bytowe były trudne, spało się często w
      jednym pokoju, więc w pewien sposób takie postępowanie było wymuszone.

      Ja jestem przeciwna założeniu sobie, że dziecko ma np. od 6 miesięcy zasypiać i
      spać samo całą noc. Każde dziecko jest inne, ale każde potrzebuje poczucia
      bezpieczeństwa. W różnym stopniu. Mam dwójkę zupełnie różnych dzieciaków, więc
      wiem co piszę smile Starsza córa od 8 miesiąca budziła się średnio 7 razy w nocy.
      W wieku 18 miesięcy było już lepiej - 2-3 razy, przestała się budzić w wieku 2
      lat i 8 miesięcy. Na jakiś czas, bo potem znów zaczęła. A spałam z nią w jednym
      łóżku (1,5 roku) - ile razy by się budziła, gdybym odkładała ją do łóżeczka? wink
      Próbowałam tak z jej młodszym bratem. Po dwóch upiornych tygodniach,
      wyjmowania, tulenia i odkładania wymiękłam - w końcu musiałam chodzić do pracy.
      Wzięłam go do naszego łóżka. Sapnął uszczęśliwiony, przewrócił się na drugi bok
      i zasnął (miał wtedy 8 miesięcy - wcześniej spał w łóżeczku). Budził się raz,
      góra dwa razy. Jego wcale nie musiałam uczyć samodzielnego uspiania. Jak miał
      prawie dwa latka pewnego wieczoru wziął sobie i poszedł, wlazł do łóżka i
      zasnął smile)) Ale nas zaskoczył wink Aha - sypiał wtedy z siostrą w jednym pokoju,
      ale jak jej nie było (bo np. przywrędrowała do naszej sypiali) to się budził.

      Boimy się złych nawyków. A czy boimy się samotności przestraszonego dziecka? Co
      czuje, jak w nocy nas woła i nie przychodzimy? Parę minut to dla niego może być
      wieczność. Mama zniknęła, może na zawsze? Z czasem pewnie nauczy się, że nie
      warto wołać, bo nikt nie przyjdzie... Tak nie musi być, ale może. Skąd wiemy,
      co kłębi się w dziecięcej główce?
      Mój synek w wieku 2,5 lat panicznie bał się ciemności. Przez pewnien czas nawet
      się cieszyłam, że jak zgaszę światło, to szybko zasypia. Dopóki nie odkryłam,
      że on wtedy sztywnieje z przerażenia i wtula się w poduszkę... Zasypiał, bo on
      zawsze zasypiał z łatwością... Ale przeraziło mnie, gdy odkryłam, jak bardzo
      się bał. A taki był odważny z niego chłopak. Zaczęłam mu towarzyszyć w
      zasypianiu, razem z jego starszą siostrą próbowaliśmy pomóc mu pokonać lęk.
      Jakiś czas później nagle w nocy zaczął śpiewać "nie boję się, gdy ciemno
      jest" smile) I taki był koniec jego lęku.

      Może zamiast czytać jakieś poradniki zaufać sobie? Nie mówię, że są głupie smile
      To właśnie książka o zasypianiu natchnęła mnie do nauczenia mojego starszego
      dziecka samodzielnego usypiania. Usypiałam ją wtedy tuląc w łóżku (spała na
      tapczaniku, przenosiłam tam dzieci z naszego łóżka, jak miały 1,5 roku).
      Robiłam to tak: najpierw wspólny rytuał: kąpiel, czytanie bajek, przytulanie
      itp. Jak już poczułam, że moje dziecko prawie usypia wstawałam i siadałam obok
      na podłodze - tłumaczyłam, że na chwilkę, że muszę posprawdzać sprawdziany,
      pokrzyżykować, poczytać itp. Ale za minutkę znowu przytulę. Za parę minut
      tuliłam, a jak poczułam, że mi dziecko "mięknie", to znowu wstawałam itd. Z
      czasem zaczęłam siadać dalej od łóżka, potem przy drzwiach, potem (krótko smile )
      na korytarzu. Potem zaczęłam wychodzić (bo musiałam zupę zamieszać itp.).
      Zawsze po paru minutach wracałam: dawałam całuska, czasem znowu przytulałam.

      Myślę, że metodę uspiania można dopasować do dziecka,tak, aby nie musiało
      rodzierająco płakać. Tylko czasem potrwa to dłużej, a czasem musimy naukę
      odłożyć, aż dziecko podrośnie. Ale na pewno warto. W końcu nikt nam nie mówił,
      że macierzyństwo będzie łatwe wink

      Pozdrawiam
      Jola
      • akseinga Re: do jaola_ep 24.11.04, 20:56
        Twoja odpowiedź to balsam na moje skołatane nerwy spowodowane czytaniem o
        metodach usypiania. Mam wrażenie,że niedługo rodzice po przyjściu z
        niemowlaczkiem ze szpitala zaczną stosować ta wspaniałą metodę bo
        przecież "Każde dziecko można nauczyć spać". Najlepiej w osobnym pokoju 12
        godzin bez budzenia.
        Pozdrawiam
      • tupelo Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 23:18
        Bardzo sensowny post. Dzięki za niego! smile)))))))))))
    • marysiaur Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 21:05
      Czytam dziś wszystkie wątki o zasyoianiu, bo jestem w trakcie uczenia mojej
      córeczki (5 mies). Nie stosuję tej drastycznej metody, tylko metodę Tracy Hogg
      i dziwię się , że tak mało mam ją stosuje. U mnie się sprawdza genialnie! (
      największy problem tylko miałam,żeby przekonać męża, że nie mam zatykać małej
      cycem o 3 w nocy, a wystarczy że jej pomożemy usnąć (znów metodą Tracy). Ja mam
      po angielsku, ale czytam że jest też ta książka po polsku, gorąco polecam! Żal
      mi waszych dzieciaczków i Was,że tak cierpicie, a można inaczej i bardzo
      skutecznie!
      • lulka77 Re:do marysiaur 24.11.04, 23:10
        ja nie cierpię, dla mnie to najwieksza przyjemność móc przytulić synka jak
        zasypia i być z nim wtedy. On to uwielbia, a ja nie zamierzam mu tego odbierać.
        L.
        • marysiaur Re:do marysiaur 26.11.04, 09:52
          Nie rozumiem...To było do mnie? Napisane:" do marysiaur"...A przecież wyraźnie
          piszę, że NIE stosuje tej drastycznej metody, tylko inną, właśnie polegającą na
          przytulaniu. Nie jest mi więc szkoda ciebie, tylko mam, które cierpią, bo
          słuchają płaczu dzieci po kilkadziesiąt minut bez skutku.
    • tupelo Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 24.11.04, 23:15
      Biedne dziecko... Że musiało nawet zwymiotować kolację - wiesz, jaki to dla
      niego horror? Ja bym dała spokój. W ogóle ta metoda jest okropna...
    • jola_28 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 09:52
      Przepraszam!!!!!
      Jesteście niektóre bardzo niesprawiedliwe!!!!!! Takie odpowiedzi w stylu że
      komuś nie chce się wstać do dziecka są nie na miejscu.
      Ja czekałam na mojego maluszka 2 lata. Dwa lata wystawałam u lekarzy, zażywałam
      hormony, biegałam usg aby dowiedzieć się czy w tym miesiącu może będzie
      jajeczkowanie. Nie ma na świecie nikogo kogo kocham tak bardzo jak mojego
      synka. I nie jestem mama której ciężko jest wstać do własnego dziecka. Dwa lata
      już nie śpię w nocy. Dwa lata..... I to nie w przenośni. Budzę się w
      zależności od nocy co godzine, czasami uśpię mojego maluszka zdąrzę położyć się
      do łóżka, nawet nie zamknę oczu i mój mały już się przebudza. Czasami zdrzemnę
      sie ok 3 godzin i następnie wstaję ledwo żywa i biegnę do pracy na 8 godzin.
      Jestem już wyczarpana, a przez to rozdrażniona, nie mam siły nawet oglądnąć,
      film, przeczytać ksiązkę porozmawiać z moim mężem, przytuić się do niego, czy
      pokochać. Nie wiemy co to znaczy bliskość.... Nie jestem leniwa, i nie jestem
      wygodna. Ale widzę że problem narasta, mały chciałby żebym stała przy jego
      łóżeczku całą noc. Nadmienię, że nie chce spać ze mną, bo wolałabym ta opcję.
      Łóżeczko dosunęliśmy do naszego łóżka i nic. Nie myślcie, że wiecie już
      wszystko i nie oceniajcie innych z perspektywy swoich doświadczeń bo pisząc tak
      wydaje mi się, że nic nie wiecie o poświęceniu. Ja poświęcam się dla mojego
      dziecka dwa lata. I nawet nie traktuję tego jako poświęcenie tylko robię to bo
      go kocham. Widzę jednak że jest coraz starszy a słowa innych mam, że kiedyś z
      tego wyrośnie nie sprwadzają sie . Sam wstaje rano niewyspany, płaczliwy,
      rozdrażniony. Nie zasłużyłam sobie niczym na takie słowa pogardy i myślę, że to
      forum nie jest miejscem gdzie można się pożalić, znależć pocieszenie. Nie
      skorzystałabym z tej metody, gdybym uznała, że ona narusza psychkę dziecka. To
      nie jest tak że ja go wrzucam do łóżeczka i wychodze z pokoju zamykając drzwi i
      oglądam fim przygodowy w telewizji a moje dziecko cierpi za zamkniętymi
      drzewiami. Absurd.... Ktoś tu chyba nie zrozumiam. Mamo erudytko.Wyobraź sobie
      że ja też siadam z moim synkiem, czytamy książeczki, modliwmy się razem, tulimy
      się i wszystko jest tak jak być powionno tylko tyle, że do tej pory po tym
      wszystkim muszę jeszcze 40 min stać przy łóżeczku i usypiać mojego synka i tak
      średni jeszcze z 5 razy w nocy. Zastanów sie najpierw zanim coś napiszesz, bo
      możesz kogoś urazić swoimi sławami. Zresztą , nie będę stosować tej metody, bo
      nie mogę słuchać jak moje dziecko płacze, chciałam tylko wam powiedzieć o moich
      doświadczeniach, być może źle zrobiłam , ze spróbowałam, ale niegdy nie
      dowiedziałabym sie czy to się sprawdza. Teraz wiem, że dalej zostaję sama z
      moim problemem, a kto wie czy mąż nie zostawi mnie z nim, bo ile można
      wytrzymać.
      • anek.anek Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 10:25
        Jolu, może nie przetyłam zbyt dokładnie wszystkich postów, ale wydaje mi się,
        że akurat w tym wątku nikt "nie obrzucił cię błotem".
        Powtórzę, że wydaje mi się, że wybrałaś najgorszy wiek na stosowanie takich
        metod. Przynajmniej tak było u mojego synka.Wiem jak się możesz czuć fizycznie.
        Ja po roku karmienia i ANI JEDNEJ przespanej nocy w całości trafiłam w końcu
        na ostry dyżur, bo moje serce tego nie wytrzymało.Obowiązkiem rodziców jest
        zarówno dbanie o dziecko jak i o siebie. Jeśli jednak Twój maluch daje
        taki "popis" histerii, to naprawdę radziłabym tej metody nie stosować. To nie
        jest metoda na wszystkie dzieci. Na mojego syna nie była, było coraz gorzej,
        zamiast coraz lepiej.
        Jednak kiedy miał już 2,5 roku znowu zaczął się zmieniać - zaczął "dorastać" w
        sensie psychicznym, i to mi bardzo pomogło. Kładłam się z nim wieczorem,
        czytałam bajkę, w sumie taki rytuał trwał ok. godziny, aż mały zrobi się senny.
        Po czym wstawałam, mówiłam, że muszę coś zrobić i zaraz wrócę. I po pięciu
        minutach wracałam. Ale już nie kłądłam się obok, tylko siadałam przy łóku i
        głaskałam. Starałam się jednak żeby mały nie zasypiał przy głaskaniu, bo to
        kolejne uzależnienie, którego nie chciałam. Wcześniej takie metody nie
        skutkowały na niego. Wył jak tylko się poruszyłam, zmieniłam pozycję leżąc z
        nim, przytuliłam nie tak jak chce, albo nie daj bóg pogłaskałam po ręku a nie
        po głowie.Moja pediatra zawsze mówi, że nigdy jeszcze nie spotkała dziecka o
        tak silnej osobowości. On nawet w szpitalu po urodzeniu nie chciał spać sam w
        tym plastikowym "łóżeczku". Taki typ. Wymuszał spanie znami, przytulony.
        To możę fizycznie wykończyć.
        U mnie najlepiej sprawdziło się kiedy wychodząc z pokoju mówiłam, że idę zrobić
        kolację dla taty, bo ten zaraz głodny wróci z pracy. W wieku 2,5-3 lat mały
        rozumie, że jak jest się głodnym to źle się czuje, a że tatę kocha, to łaskawie
        zgadzał się na to, żebym szła do kuchni. To zresztą nie było nigdy kłamstwo. Po
        zrobieniu kolacji wracałam, a wychodząc następnym razem mówiłam, że idę zjeść
        kolację z tatą. Takie racjonalne wytłumaczenie dlaczego go opuszczam, w takim
        wieku, zdawało najlepszy egzamin. Czasem też wychodziłam żeby wziąć kąpiel.
        zawsze wymyśłałam sobie takie konkretne zajęcie. Synek w końcu zaczął sam
        zasypiać. Nie martw się, znajdziesz swoją metodę.
        P.S. za ewentualne literówki znów przepraszam
        • lnga Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 12:18



          • Re: Opamiętajcie się
          lnga 25.11.2004 00:51 + odpowiedz


          Spodobała mi się wypowiedż jola_ep.
          Założyłam wątek odnośnie dziwnego zachowania mojej córki 18 miesięcznej,która
          potrafi wstać o 1 ,2 w nocy.Bardzo prosze o przeczytanie ,bo ja mam problem
          chyba z lękami nocnymi.Dla mnie nie jest problemem że Łucja wstaje w nocy i
          potrafi nie spać do rana,bo cóż nie robi się dla swojego dziecka,tylko
          zastanawia mnie jej zachowanie.Łucja nie miała nigdy problemów z
          zasypianiem,albo mąż się z nią kładł i usypiała kręcąc się albo zostawiałam ją
          w łóżeczku i sama zasypiała ,albo ja ją usypiałam na rękach. Zazwyczaj jednak
          usypiała sama w łóżeczku.Tak było wieczorami.W dzień prawie zawsze usypiała
          sama w łóżeczku. Czasem potrafiła leżeć długo i kręcić się aż usneła.Może ona
          leżała sobie cicho i się poprostu bała.
          Teraz jednak mam wyżuty sumienia ,bo może Łucja jednak potrzebowała mojej
          obecności i teraz tak dziwnie się zachowuje,może to właśnie lęki nocne.
          Uważam że małe dziecko potrzebuje czuć się bezpieczne,potrzebuje naszej
          obecności.Nie jest miłe widzieć jak dziecko rzuca się jakby w półśnie,pręży się
          i wygląda na przerażone, i nie może znów usnąć.Najgorsze jest to że nie mogę
          pomoc,a tak bym chciała.Może ktoś coś mi doradzi sensownego.
          Nie jestem zwolenniczką tak zwanego "zimnego chowu".To tylko moje skromne
          poglądy,każdy ma jednak swoje zdanie.
          Pozdrawiam i może ktoś mi coś doradzi,będę wdzięczna.
          • lnga Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 12:34
            Przepraszam za 2 teksty w tym wątku ale coś mi wczoraj żle wysłało.
      • jola_ep Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 14:44
        Myślę, że odbrałaś tak bardzo osobiście wypowiedzi w tym wątku, bo sama w głębi
        serca nie jesteś przekonana do tego usypiania na siłę...

        Tak na szybko: może synek zaakceptuje swoje nowe dorosłe łóżko, w którym i Ty
        będziesz mogła się położyć? Albo choć usiąść/położyć na podłodze, zamiast stać
        nad łóżeczkiem? Czy synek śpi w osobnym pokoju? Czy lubi jak mu śpiewasz? Jeśli
        chce kołysania, to może kołysanie na kolanach? Albo na Twoim brzuchu? (moje
        dzieciaczki tak uwielbiały). Niezależnie od tego, co zechcesz zmienić, spróbuj
        swoje rozwiązania wprowadzać stopniowo. Trzymaj się rytuałów. Patrz nie na
        godzinę, ale na zmęczenie dziecka (choć moja córa dopiero w wieku 2,5 l była
        zmęczona wieczorem - ale tylko przez 5 minut wink potem biegała jeszcze szybciej).
        Poczytaj doświadczenia innych, mądre książki, ale przede wszystkim patrz na
        Twoje dziecko i słuchaj swojego instynktu.

        A czy dzieci z czasem zaczynają lepiej spać? Tak, jak najbardziej smile)) I pomyśl
        jak będzie fajnie, gdy uda Ci następne, dobrze śpiące dziecko. Ty będziesz to
        umiała docenić smile

        Pozdrawiam
        Jola
    • weronikarb Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 10:22
      Wiesz co i Ty sie pytasz czy dalej stosować te metode ? Ja w zyciu bym tego nie
      zaaplikowala mojemu dziecku, serce b mi peklo. Opanuj sie to jest horror chyba
    • judytak Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 11:27
      twoje dziecko jest zdecydowanie da duże na tę metodę
      to jest dobra metoda dla dzieci kilkumiesięcznych, które tak się zmęczą
      kilkuminutowym płaczem, że zasypiają
      dwulatek może nie zasnąć do drugiej nad ranem, jak nie chce ;o)

      moja rada:
      powiedz dziecku kilka razy w dzień, że już jest duże, i potrafi samo zasnąć, i
      że wieczorem jesteś bardzo zajęta, bo musisz zrobić to, tamto i siamto, i też
      chciałabyś pójść spać, bo przecież w nocy wszyscy śpią (kotki, pieski,
      wiewiórki itp.)

      a wieczorem, po bajce, zaśpiewaniu kołysanki i buziaku na dobranoc powiedz, że
      teraz jesteś zajęta, możesz ewentualnie posiedzieć 5 minut u niego w pokoju,
      ale więcej nie dasz rady, i lepiej, żeby przez ten czas zasnęło

      i siedź, ale nie rób nic z dzieckiem (nie rozmawiaj, na pytania odpowiadaj
      tylko "ćśśś, śpij", nie głaskaj, nie patrz nawet)
      jeśli takie siedzenie się przedłuża, to powiedz, że teraz już nie masz więcej
      czasu, wstań i układaj coś u dziecka w pokoju (ubrania w szafie, wycieraj
      kurze, podlewaj kwiaty itp., ale nie zapalaj światła)
      możesz też powiedzieć, że musisz wyjść na moment, zaraz wrócisz - i wyjdź,
      nastaw pranie, umyj się cokolwiek, ale nie na długo, żeby dziecko było w stanie
      wytrzymać w spokoju, dobrze, jeśli zostawisz drzwi otwarte i jesteś "słyszalna"
      (brzęczysz naczyniami, śpiewasz sobie)
      na początku może to trwać nawet godzinę, ale zawsze to lepiej, bo przynajmniej
      jesteś do przodu ze swoimi zajęciami

      pozdrawiam
      Judyta
    • le_lutki Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 13:07
      Przepraszam za doslownosc, ale jesli przez dwa lata (czyli cale zycie dziecka)
      uprawialo sie jeden proceder z zasypianiem a potem ni z gruszki ni z pietruszki
      z dnia na dzien usiluje sie wykonac zwrot o 180 stopni to ja sie nie dziwie
      poniekad tym histerycznym objawom u Twojego malego... Mysle, ze on kompletnie
      stracil watek i punkty odniesienia, ktore dla dziecka sa podstawa
      funkcjonowania...
    • martyna1985 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 25.11.04, 22:44
      Czesc! Nie wiem czy powinnam się wtrącać, bo sama jeszcze nie mam dzieci ale
      moja siostra ma i wiem cos o usypianiu malucha, kiedy on chce sie w tym czasi
      bawic lub nie mam ochoty na spanie. Wiem, że nie powinnas stosowac tej metody.
      takie małe dziecko boi się ciemności ( nie wiem czy akurat u Twojego synka bylo
      w tym czasie ciemno), ale one w ogole boja sie same zostac w pokoju. Ja jak w
      dzien bawie sie z moim siostrzencem i np wychodze z pokoju zamykajac go w nim
      samego, dla niego w tym momencie zabawa sie konczy i placze. Wyobraz sobie
      siebie ( na jego miejscu)...najblizsza Ci osoba, przy ktorej powinnas czuc sie
      bezpiecznie zostawia Ciebie sama w pokoju. Ja oszalalabym ze strachu. Wiec nie
      dziwie sie ze Maly zaraz zasnal jak wrocilas i go przytulilas.
    • b113 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 02:24
      Hej!
      Ja mam prawie 2-letniego Oskarka, ktorego usypianie trwa czasem i 1,5 godziny
      (bajeczki, ksiazeczki, muzyka) ale uwielbiam jak zarzuca na mnie swoje malenkie
      stopki i trzymam jego lapeczke w dloni.Wtedy czuje ze On jest moim najwiekszym
      skarbem i jestem najszczesliwsza na swiecie.Ten okres kiedys sie skonczy.Dodam
      ze maly od 1 miesiaca przestal w nocy pic cycusia, ale budzi sie i tak ze 2,3
      razy na sekundke i szybko zasypia.
      Nie wyobrazam sobie stosowania takiej metody o ktorej piszesz, tak zachowuje
      sie dziecko pozbawione poczucia bezpieczenstwa.Mysle ze intuicyjnie sama wiesz
      co jest najlepsze dla Twojego malenstwa.Zycze swiadomego wyboru.
      Basia
    • b113 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 02:33
      To jeszcze ja z postu powyzej.Moze Twoj syneczek za dlugo sypia w dzien?Ja
      zauwazylam ze jesli pozwole malemu na drzemke po godzinie 16 to z cala
      pewnoscia beda problemy w nocy i dlugie usypianie.
      Nie znam dokladnie Twojej sytuacji, ale napewno jestes bardzo przemeczona.
      Pewnie tez Twoj maluszek spi sam, wiec musisz wstawac w nocy do niego. Moj spi
      ze mna, wiec teraz wystarczy ze wyciagne reke i go poglaszcze jak sie w nocy
      przebudzi.
      Pozdrawiam
      Basia
    • jola_28 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 10:13
      Do wszystkich, których poruszył wątek "uśnij wreszcie-horror".
      Chciałam wszystkim podziękować za rady, za wsparcie a tym, którzy nierozumieli
      problemu z wątku "opamiętajcie się" powiedzieć, że chyba się udało.
      Mija 3 noc. Wprawdzie wprowadziłam pewne modyfikacje, poprostu nie wychodzę z
      pokoju, tylko sprzątam, ścielę łóżko, śpiewam itp. Oskarek wprawdzie domaga się
      żebym stała koło niego ale już praktycznie nie muszę kołysać, wystarczy że
      jestem! I o dziwo, w nocy budzi się raz , czasmi dwa razy, przykryję go , dam
      mu pić i kładę się z powrotem do swojego łóżko a on próbuje zasypiać sam, i
      udaje mu się. Nie chcę zapeszyć ale mam nadzieję, że stopniowo opanuje
      umiejętność samodzielnego usypiania.
      Wstaję wypoczeta, chociaż po tylu zarwanych nocach ta większa ilość snu chyba
      bardziej rozbudza mój apetyt na sen i czuję sie bardziej niewyspana jak kiedyś.
      Nie żałuję, że spróbowałam. Załuję jednego, że tak późno. Mały płakał tylko w
      pierwszym dniu, a teraz jakby zrozumiał. Zrozumiał, że ja jestem, że zawsze
      będę koło niego. I jeszcze jedno. Kiedy jestem w pracy z małutkim zostaje moja
      mama. Wyobraźcie sobie, że wczoraj popołudniu nie chciał żeby go usypiała,
      kazał jej wyjść z pokoju. Wołał ją co jakiś czas, jakby sprawdzał czy jest ale
      nie chciał, zeby stała koło łóżeczka. Jestem zdziwiona. Kocham mojego synka i
      nigdy bym go nie skrzywdziała, mam nadzieję , że tego nie zrobiam, że nie
      utracił poczucia bezpieczeństwa tak jak pisałyście.Jeszcze raz dzięki
      • beatak Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 10:24
        Gratuluje Ci, bedzie coraz lepiej, trzymam kciuki za dalsze sukcesy. Pozdrawiam
      • krasulas Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 11:15
        Ja też GRATULUJĘ i to z całego serducha. My też spokojnie sypiamy od 5 dni.
        Zuzia wstaje wypoczęta, uśmiechnięta. Nie budzi się już w nocy. Ja jestem
        bardzo zadowolona z rezultatów metody i nie sądzę, aby na moim dziecku odbiło
        się to negatywnie (szybko pojęłą o co chodzi). Pozdrawiam wszystkie
        praktykujące mamy i życzę powodzenia.
        • bacha33 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 12:31
          Ja też dołącze do grona gratulujących - wiedziałam że sie uda trzeba tylko w to
          wierzyc i konsekwentnie ale powolutku dażyc do celu. Powodzenia. My narazie
          powolutku prubójemy ale też są pewne sukcesy. czasem córa(wrzesień 2002)pozwala
          mi wyjść z pokoju umyc sie a gdy przychodze już spi, no ale niestety nie zawsze
          pozwala myśle że krok po kroczku i dojdziemy do pełnego sukcesu. Mamy o tyle
          dobrze że córa nie budzi się w nocy tylko rano o 7 razem z chłopcami gdy ida do
          szkoły.
          Pozdrawiam Bacha i MMM
      • anek.anek teraz to już z górki 26.11.04, 13:41
        Gratuluję sukcesu. Tera będzie już tylko lepiej i niedługo prześpisz caaaałą
        noc, nie wiedząc nawet jak to się stało.
      • virtual_moth Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 14:13
        Teraz dopiero przeczytałam Twój ostatni post. Cieszę się, że są postępy. Oby
        Twój przykład był przestrogą dla innych mam.

        Ja też zaniedbałam sprawę i od 8 miesiaca życia dziecka brałam córkę do swojego
        łóżka (do tamtej pory spała w łóżeczku). Dziś ma półtora roku i śpi ze mną,
        usypiam ją leżąc koło niej. Na pewno nie zdecyduję się na metodę "uśnij
        wreszcie".

        Pozdrawiam
    • virtual_moth Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 14:09
      Jezus Maria.
      Powiem ostro - może lepiej byłoby, aby ci sąsiedzi się pojawili. Jak dla mnie
      to sadyzm.

      Polecam dokładniejsze przeczytanie ksiażki. Jestem przekonana, że w książce nie
      było mowy o zostawianiu dziecka na pół godziny aby to zwymiotowało z
      przerażenia. Nic nie przychodzi lekko - jedne dzieci uczą się same zasypiać w
      dwa dni, inne w dwa miesiace. Jeśli płacze zostawione samo, należy przychodzić
      nawet co 2 minuty 30 razy na wieczór. Z czasem czas wydłużać do 3 minut, 5
      minut. To może trwać tygodniami, ale taką cenę płaci się za zaniedbania
      wychowawcze.

      Pozdrawiam
    • martaglowacka Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 17:28
      A ja uwielbiam położyć się wieczorkiem koło mojego ponad 3-letniego Mateuszka i
      pogłaskać go po główce zanim nie zaśnie. Nie narzekam tez jak trzeba wstać w
      nocy, żeby dać mu pić czy pomóc z siusianiem. Czasem zabiorę go nawet do
      naszego łóżka i jest nam wspaniale jak się przytulamy we śnie. Zdarza się, że
      Mateusz sam wędruje do swojego pokoju i oznajmia "idę spać" i zasypia sam, choć
      na razie dosyć rzadko. Ale nam się nie spieszy smile Lubimy być ze sobą i rano i
      wieczorem i podczas zasypiania. I nigdy, przenigdy nie dopuściłabym do opisanej
      sytuacji.
      • ekachna Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 12:07
        martaglowacka napisała:

        > A ja uwielbiam położyć się wieczorkiem koło mojego ponad 3-letniego Mateuszka i
        >
        > pogłaskać go po główce zanim nie zaśnie. Nie narzekam tez jak trzeba wstać w
        > nocy, żeby dać mu pić czy pomóc z siusianiem. Czasem zabiorę go nawet do
        > naszego łóżka i jest nam wspaniale jak się przytulamy we śnie. Zdarza się, że
        > Mateusz sam wędruje do swojego pokoju i oznajmia "idę spać" i zasypia sam, choć
        >
        > na razie dosyć rzadko. Ale nam się nie spieszy smile Lubimy być ze sobą i rano i
        > wieczorem i podczas zasypiania. I nigdy, przenigdy nie dopuściłabym do opisanej
        >
        > sytuacji.
        >

        Pitu, pitu, tere fere... Och jak minie drażnią takie posty! Gó.. za
        przeproszeniem wiesz o kłopotach zalożycielki wątku bo nie doświadczasz tego!
        Ale jak fajnie jest dowartościowac się: bo my lubimy..., nam, się nie śpieszy...
        Och, jak się wkurzyłam.
        • lulka77 Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 28.11.04, 19:46
          ekachna napisała:
          > Pitu, pitu, tere fere... Och jak minie drażnią takie posty! Gó.. za
          > przeproszeniem wiesz o kłopotach zalożycielki wątku bo nie doświadczasz tego!
          > Ale jak fajnie jest dowartościowac się: bo my lubimy..., nam, się nie
          śpieszy..
          > .
          > Och, jak się wkurzyłam.

          ja uwielbiam jak moge przytulić mojego synka przed zasnięciem. Ma prawie 2,5
          roku i bede go lulać i opowiadac mu bajeczki i czytać ksiązki tak długo jak
          długo bedzie tego potrzebował.
          nie nawidze robienia "na siłę".
          "usnij wreszcie- horrrrrror"- jak to taki horror to po co było robić????
          dla mnie to przyjemność, mimo, że czesto padam i nie mam siły.
          L.
        • martaglowacka Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 29.11.04, 08:58
          A co Cię tak wkurza, że musisz zmuszać Dziecko do spania, bo Tobie się
          spieszy?? Ja też pracuję, studiuję i jestem w ciąży na dodatek, ale nie
          narzekam i każdą chwilę, kiedy Dziecko mnie potrzebuje to mu poświęcam - nawet
          wieczorem i w nocy. I nie zgodzę się, że moja wygoda jest ważniejsza od
          samopoczucia Dziecka, choćby tylko w tych chwilach gdy zasypia z płaczem.
      • esteel Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 13:55
        Haja gratulacje dla Joli. Ja tez musze zaczac stosowac ta metode bo dluzej nie
        wytrzymuje. Moje dziecko ma 18mcy. Przez pewien czas mieszkalam USA i nie
        moglam zrozumiec dlaczego pani pediatra ( matka 4 dzieci) w trakcie kazdej
        wizyty kladla naciski ze zdrowe dziecko ( od 8mca wzwyz)powinno samo spac i
        samo zasnac i przespac noc bez budzenia na karmienie, picie itp ( dla dobra
        dziecka i rodziny). Zalecala metode na wyplakanie sie i zostawianie lub ta
        druga lagodniejsza. Nie zastosowalam sie do jej zalecen ( jakze okrutne,
        dziecko straci zaufanie do matki, odbije sie na psychice itp...). Teraz zaluje,
        bo ze starszym dzieckiem jak wynika z waszych postow jest trudniej. Aha
        Amerykanie raczej masowo stosuja te metody od lat i jakos nie zauwazylam aby
        ich dzieci byly bardziej nerwowe i mniej komunikatywne niz
        polskie......Natomiast ja i moj maz stajemy sie coraz bardziej nerwowi i mniej
        komunikatywni smile). Jednoczesnie pozdrawiam wszystkie idealne matki
        uwielbiajace wstawac do dziecka 4x w nocy . E
        • jola_ep Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 16:19
          To nieprawda, że ze starszym dzieckiem jest trudniej. Po prostu są pewne okresy
          rozwoju, gdy jest trudniej. Ja na przykład do 18 miesiąca spałam z dziećmi, a
          potem je "wyprowadziłam" z naszego łóżka. Co bylo bardzo trudne do
          przeprowadzenia w wieku 8 miesięcy smile W wieku 2 lat mój synek zaczął zasypiać
          sam, co wcześniej wydawało się niemożliwe. Moja córa potrzebowała na to trochę
          więcej czasu, ale już jako czterolatka potrafiła zasnąć sama (gdy musiałam
          zająć się jej młodszym bratem). Ale przychodziły też okresy, gdy dzieci
          zaczynały spać gorzej.

          Tak przy okazji: wiek około 8 miesięcy jest takim wiekiem granicznym, bo wtedy
          dziecko odkrywa swoją odrębność i pojawiają się pierwsze lęki związane z tym,
          że matka je zostawiła (może na zawsze). Jeśli więc wcześniej dziecko nie
          zaczęło samo spać, to nie jest to najlepsza pora na naukę. Dla odmiany w wieku
          2 lat dziecko przeżywa (krótki niestety wink ) okres równowagi. Dla 1,5 rocznika
          wszystko musi być teraz, natychmiast. Dwulatek może trochę poczekać. Myślę, że
          to będzie dobra pora na naukę samodzielnego zasypiania.

          Naukę można zacząć wcześniej. Nie sądzę jednak, aby wypłakiwanie się samotnego
          dziecka było konieczne. Dla mnie to okrutne i bezsensowne. Nie tylko dla
          dziecka, także dla matki.

          Inaczej też wygląda sprawa, gdy dziecko jest karmione piersią. W takim
          przypadku nocne pobudki są normalne. Ale pani pediatra z USA pewnie takiego
          dziwoląga karmiącego 8-miesięczniaka nie spotkała wink

          Jak już pisałam - w moich stronach (Podlasie) dzieci nie zostawiało się samych
          w nocy (na wypłakanie się), a ludzie są wyjątkowo życzliwi, mili, uczynni.
          Przypadek, czy jest jakiś związek wink ? IMHO nie tylko usypianie wpływa na
          wychowanie dzieci smile Przy okazji: nie wszystkie mamy w USA uważają, że niemowlę
          powinno samo spać, zasypiać i nie budzić się w nocy.

          Pozdrawiam
          Jola
          • esteel Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 28.11.04, 23:08
            Haja
            Jolu-ep, tam gdzie mieszkalam w uSA jest bardzo silny nacisk na karmienie
            piersia ( przez najlepiej 1 rok) i ogromna roznego rodzaju pomoc ulatwiajaca to
            trudne zadanie. Moja Pani pediatra byla prawie fanatyczka tego sposobu
            karmienia. Wszystkie znane mi mamy Amerykanki stosowaly rozne techniki
            zmierzajace do nauczenia dzieci spania przez cala noc i byly to skuteczne
            metody. Dzieci nie wydawaly mi sie zachwiane emocjonalnie po nich. Moj synek
            spi u siebie w pokoju w lozeczku, wczesniej spal z nami w pokoju, a wczesniej
            jeszcze w lozku z nami coby mi bylo latwiej karmic. Zasypia ok 21.30 spi do 7-8
            rano ale budzi sie 2,3x w nocy placzac i wolajac mnie a ja biegne don. W swoim
            krotkim zyciu przespal spokojnie moze 6 nocy ( bez wybudzen). Bede dzialac aby
            to zmienic bo padam jak pies Pluto i wredna jestem dla meza..E.
            • jola_ep Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 29.11.04, 07:25
              esteel napisała:
              > Jolu-ep, tam gdzie mieszkalam w uSA jest bardzo silny nacisk na karmienie
              > piersia ( przez najlepiej 1 rok)

              To miłe smile
              > Moj synek
              > spi u siebie w pokoju w lozeczku, wczesniej spal z nami w pokoju, a wczesniej
              > jeszcze w lozku z nami coby mi bylo latwiej karmic.

              Bo może jest jeszcze za mały na samodzielny pokój? Nawet mój super-dobrze
              śpiący synek w wieku 18 miesięcy potrzebował do spokojnego snu odgłosów
              posapywania siostry z sąsiedniego łóżka smile
              To jest tak: jeśli dziecko spało z Wami, to słyszało Was w nocy. Teraz śpi samo
              i mu tego brakuje smile Albo więc wraca do Waszego pokoju, albo latasz do niego w
              nocy, albo ... uczysz samodzielnego zasypiania. Ale to ostatnie trudne
              będzie... Ja w podobnej sytuacji (za wcześnie "wyprowadziłam" starszą córkę do
              osobnego pokoju) latałam po nocy (na szczęście spała na dużym łóżku i mogłam
              obok niej się położyć i kontynuować spanie) - plując sobie w brodę i obiecując,
              że z następnym nie będę się śpieszyć wink Dopiero jak miałam dwójkę i zaczęły
              spać razem - zaczęły się dla mnie spokojne noce. Krótko. Bo potem młodsze
              zaczęło wędrować, a starsze bało się złodzieja w szafie, albo zły sen się
              przyśnił, albo coś tam jeszcze... Teraz już zasypiam z mężem, budzę się tylko z
              mężem i ... czegoś mi brakuje smile Wieczorem idą same się kąpać, włażą do łóżek,
              słuchają bajek-grajek... A mama już niepotrzebna wink

              Pozdrawiam
              Jola
              • monkastonka Do Jola ep 29.11.04, 09:01
                Jola jesteś widzę świetną mamą.
                Dzięki za to że tak wszystko ładnie i mądrze opisałaś.
                Ja też często nie przesypiam nocy (karmię piersią )ale wiem że muszę być przy
                małym
                Dużo pracuję poświęcam mu mało czasu widocznie mnie potrzebuje i choć w nocy
                mogę go poprzytulać bo w dzień nie chce się tulić duzi chłopak
                Nie mogłabym stosować tak drastycznych metod choć muszę stwierdzić że ja też
                jakąś tam swoją mam.
                Nie można jednak zaczynać nauki zasypiania od np 2 lat bo nie przyniesie
                żadnych skutków a musi być to rytuał od początku.
                My z Maciusiem mamy swój najpierw kolacja o 7.00 potem kąpiel natępnie masaż
                mleczkiem "Na dobranoc" z J&J BABY (rewelacyjny i lepiej po nim Maciuś zasypia
                polecam) przy małej lampeczce i wlączone kołysanki (puszczam mu i sama tez
                śpiewam mu już od momentu przywiezienia go ze szpitala po porodzie)(jak słyszy
                kołysanki to odrazu chce mu się spać sprawdziałm kiedyś w dzień wink. POtem gaszę
                światło i patrzymy jeszcze na gwiazdy i księżyc potem to już tuli tuli do
                mamulkowej dyduli i o 20.30 śpi jak suseł (czasem wstając 1 do 2 razy na
                dydusia ale już rzadko) do 8.30.
                Czasem się budzi w nocy ale zawsze wiem że musi mu już coś dolegać albo
                poprostu mnie potrzebuje.
                Pozdrawiam
                MOnika I Maciuś
    • mamanaci Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 26.11.04, 19:05
      Ja również próbowałam skorzystać z pomocy książki "Każde dziecko może ....:
      Wytrzymałam dwa tygodnie...dwa bardzo dlugie tygodnie.Pierwszego dnia
      przeszłysmy przysłowiowy Horror.Płacz trwał 1.30h(oczywiście jak zalecano
      zachodziłam do niej co pare minut)az wreszcie skapitulowałam i wyjełam moje
      dziecie z łóżeczka przetrzymując je az do kąpieli po której zasneła sama(z
      umęczenia).Następne dni przebiegały bardzo różnie.Jednego dnia zasypiała
      natychmiast a drugiego musiałyśmy się "troche"nawalczyć.Mała zanosiła sie od
      płaczu a ja traciłam na przekonaniu ze postępuje słusznie!Miało być tak pięknie.
      Natalia juz na sam widok łóżeczka zaczynała plakać.Po wspomnianych dwóch
      tygodniach z ogromnymi wyrzutami sumienia ze pozwoliłam jej tak cierpieć
      wróciłyśmy do poprzednich zwyczajów w usypianiu tj.smok lub cycuś.Mała w ciagu
      dnia dalej ma duże klopoty z zasnięciem ale na noc zasypia idealnie budzac sie
      przy tym max.dwa razy.Odstąpiłyśmy od tej metody ale znam mamy którym się udało
      i nic nie wskazuje na to aby ich dzieci były przez to mniej pogodne i
      szczęśliwe.Wszystko w granicach zdrowego rozsądku.Kazde dziecko jest inne i nie
      kazde mozna poddać tej metodzie...żałuje tylko ze ja zorientowalam się o tym
      tak póżno.
    • sjoan Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 18:56
      Mamy którym się udało,
      Ja tez probowalam tej metody ale odkrylam bardzo szybko ze to wchodzenie i wychodzenie tylko drazni mojego synka.Nauczyl sie sam zasypiac po przeczytaniu bajeczki i powiedzeniu ze Mamusia musi cos zrobic (tak jak pisala inna mama kolacje czy cos) tyle ze dalej nie przesypia calej nocy (ma 15 m-cy i ja tez nie sypiam w nocy odkad skonczyl 6 m-cy)i w sumie nic mu nie pomaga.Kiedys probowalam w nocy go poglaskac i polozyc sie to dostal histerii i tak za kazdym razem a jak w ogole bym niereagowal to bedzie mnie wolal i za trzecim "mama" juz wstaje. Wiem, ze kazdy maluch jest inny i kazda mama musi wypracowac po trosze wlasna metode. Rozumiem tez niewyspane mamy ktore w dzien na rzesach chodza bo juz nie moga ze zmeczenia ... Pozdrawiam was serdecznie wszystkie zmeczone mamy smile)
    • deliss Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 22:04
      Jestem mamą 2latki, która też nie może zasnąć. Nie płacze, tylko przychodzi do
      nas i już. Wymusza lulanie i kołysanki itp. Codziennie 1-2 godziny w sypialni
      na usypianiu - brakuje na inne sprawy czasu. Ostatnio oglądam w TVP 2
      Zaklinaczkę dzieci i szkoda, że nie znałam tego wcześniej - nie trzeba na nowo
      odkrywać ameryki, bo problemy z dziećmi są dość typowe i rozwiązania czasem
      banalne. Polecam w sobotę po 9 rano. Pozdrawiam wszystkich usypiaczy smile
      • merrlin Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 27.11.04, 22:44
        Dziewczyny,spokojnie...
        Nie będę sie opowiadać za którąkolwiek ze stron "sporu" Napisze jak to jest u
        nas. Mam synka 3 lata i 8 miesięcy.
        Ogólnie w jego obsłudze słucham swojej intuicji -wierzę, ze jest wyjątkowy (tak
        jak i wasze dzieciaki, no nie?).
        W wielu kwestiach sprawdzało sie u nas zparafrazowane przysłowie o Jasiu i
        Janie...
        "Czego się Jaś nie nauczy, Janek nauczy isę 2 razy szybciej, 2 razy lepeij i
        bez stresu..."
        Zakupiliśmy łóżeczko gdy byłam w 8-ym mieisącu ciąży. Przydalo sie -jako
        przewijak i składowisko zabawek heheh. Potem -jako kojec.
        Oczywiście -przyniosłam toto ze szpitala, położyłam do łóżeczka i...o
        rany!!!!!!!Ten facet był przed kilkudziesięcioma godzinami e mnie. Pływał sobie
        w płynie owodniowym, słyszał bicie mojego serca. Przez 9 mieisęcy. Mamy sobie
        to uciąć w jeden dzień?
        No i karmienie... Mam wstawać co godzinę, co dwie, co trzy (im będzie
        starszy), wyjmować go z ciepłego wyra, rozbudzać się, siadac na fotelu....
        Byłabym nieżywa!
        Szybka decyzja. wywalamy nasze wspaniałe wyro małżeńskie 9nasze wymarzone, kute
        metalowe łóżko....czeka na "lepsze" czasy)
        Śpimy w trójkę na podłodze na materacu z tego łóżka (jest wieeeeeelki).Po kilku
        dniach karmie jak....kotka. Nie przerywam sobie snu, o tym, ze małe złe jadło
        orientuję sie po miekkich piersiach.
        Kiedy synek kończy rok, dokupujemy jeszcze jeden materaz 90-tkę i kladziemy
        obok (ale styka sie bokiem). Ale wprowadzamy oddzielną pościel.
        On intuicyjnie wyczuwa, że tu jest "łóżko" mamy i taty, a tu jego.
        Karmie go do 2 lat. W zasadzie od 1,5 roku juz nie chce cyca w dzień, chyba, że
        coś mu jest (choroba, upadek). W nocy jeszcze przytula sie do cycka -raz,
        czasem gdy ma gorączkę -częściej...
        Koniec cycka - nic nie uzasadnia wspólnego spanie. Odsuwamy troche materac -ale
        tak, zeby można się było złapac za łapki w razie potrzeby.
        Zasypianie zaczyna być coraz bardziej zrytualizowane -troche sie kokosimy,
        trohce gadamy, coś czytamy, potem sie przytulamy.
        Zasypianie nie trwa dłuzej niż 15 minut. Czasem po bardzo emocjonującym dniu -
        30 -ale to sie nie zdarza często.
        Potem -ja wstaje i idedo swoich spraw on spi (ale jak miał pół roku -oczywiście
        miauczał co godzinę, półtorej).
        W tym roku w wakacje spytaliśmy czy chciałby mieć swój pokój?
        Entuzjazm!!!!!!!!!
        Czy rozumei, że to sie wiaże ze spaniem w swoim wyrku, samemu.
        Rozumie.
        Wybieramy wspólnie łóżeczko, urządzamy pokój, materace jadą na działkę.
        Jest zachwycony, ze będzie miał własny pokój, łóżeczko.
        Od pierwszej nocy usypianie wygląda tak samo -kąpiel, do wyrka, kłade sie obok,
        czytam lub opowiadam jedna bajkę, gasimy światło, młody kładzie isę na boczek,
        smyra mnie pare minut po policzku i śpi.
        Cała noc.
        Pewnie -to nie "sukces" u trzylatka.
        Ale co mnie to obchodzi.
        Ważne, że byłam i jestem wyspana, on zadowolony z poczuciem bezpieczeństwa. Nie
        boi iseciemności ani samotności. Często sam bawi się w pokoju.
        No i ciągle myślę, że jeszcze kilkanascie lat i będą sie nim cieszyć inni
        ludzie. Będzie chodził na imprezy, sypiał z dziewczynami (brrrrr) wyjeżdżał na
        obozy...
        Tak króciutko jest malutki, te 3-4 lata mijają jak z bicza strzelił.
        Acha! dodam, że w pierwszym roku jego zycia dokończyłam studia, kiedy miał 2
        lata -obroniłąm pracę magisterską, pracuję, a teraz jestem w 7-mym miesiącu
        ciąży. To, zeby uprzedzić opinie "no jak ktoś ma energię i czas na takie
        zabawy".
        Ja uwazam, ze strasznie dużo energii kosztują właśnie te "metody'. są
        kłopotliwe, nie wiadomo do końca jakie będą ich długofalowe skutki...

        A jeśli jesteśmy przy "metodach" -to podobają mi się łagodne metody, które
        prezentuje poni w "Zaklinaczce dzieci" o czym pisze wyżej deliss.

        Podobnie było u nas z noicnikeim, samodzielnym jedzeniem, samodzielnym
        ubieraniem sie itp. Na wszystko po prostu przychodzil czas i cała procedura
        trwała kilka dni.
        Npo. nocnik. Cześć znajomych mam uczyła już roczniaki. I udawało im sie
        wreszcie...po roku. Mój 2,5 latek po prostu dorósl pewnego dnia do nocnika i
        nie było od tamtek pory "wypadków". W nocy juz tez nie siusia.
    • mama_wiktora Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 28.11.04, 19:43
      Jak widzę po przeczytaniu wszystkich postów, problem właściwie został
      rozwiązany. Ja w związku z tym zabiorę głos jedynie w dyskusji...

      Od dawna cierpnie mi skóra gdy słyszę o "cudownych" metodach, które pasują do
      wszystkich dzieci. Przecież to niemożliwe, żeby dana metoda była odpowiednia w
      przypadku każdego dziecka. Oprócz indywidualnych cech dziecka należy brać też
      pod uwagę dany etap rozwojowy, dzień, chorobę, ile dziecko spało w ciągu dnia,
      czy jest bardzo zmęczone, czy jest jeszcze rozochocone zabawą itp. itd. Nie
      znaczy to, że nie rozumiem, że można być niewyspaną, zmęczoną, rozdrażnioną. Te
      wszystkie uczucia nie są mi obce.

      Noce, które przespał całkowicie mój trzylatek mogę policzyć na palcach. W nocy
      budzi się przynajmniej raz, czasem częściej. Zasypia od zawsze ze mną lub
      mężem. Oczywiście, że czyniłam próby aby zasypiał sam, niektóre nawet na krótko
      przynosiły sukces, ale w końcu i tak wracamy do "skubania" łokcia mamysmile Dużą
      zmianą było dla niego to, że zasypia we własnym łóżeczku i to w swoim pokoju, a
      i to nastąpiło dopiero pół roku temusmile Wiktor zawsze miał "zajęczy" sen i od
      zawsze stosujemy cały wieczorny rytuał, tak aby łatwiej mu było zasnąć. W dzień
      jako niemowlę ucinał sobie tylko paronastominutowe drzemki, a dzienne spanie
      ustabilizowało się długo po tym jak skończył pół roku.

      Córeczka od początku jest inna. Nie chcę zapeszać, bo dopiero skończyła trzy
      miesiące, ale śpi baaaardzo dobrze. W dzień i w nocy. Ba, zasypia sama, jeśli
      nie jest bardzo zmęczona to nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów typu
      kołysanie, śpiewanie itp, tylko smoczek i całus w czółkosmile W nocy nawet gdy
      próbuję brać ją do nas do łóżka to widzę, że jest jej niewygodnie i woli u
      siebie. Za to trzylatek już koło drugiej w nocy raźno wędruje przez sen do
      naszej sypialni.

      Oj na temat snu, zasypiania i rytuałów wieczornych mogłabym pisać jeszcze parę
      godzin, ale nie będę zanudzać. Po prostu nie dajmy się zwariować. Bardzo dobrze
      wiem jak trudno czasem otworzyć się na własne dziecko, obserwować je i próbować
      dostosować metody do tego właśnie dziecka. Sprawiało mi to strasznie duży
      problem. Ale wiem, że tak naprawdę innych uniwersalnych metod nie ma. To nasze
      własne dzieci nas prowadzą, a największą wiedzę daje nam obserwowanie ich
      zachowania. Nie wierzę, że można zostawiać płaczącego malucha samego bez szkody
      dla niego. Że dziecko takie nie przeżywa bezmiaru rozpaczy i osamotnienia.
      Nigdy nie zamierzam próbować. Jedyna próba jaką podjęłam do tej pory odbija mi
      się czkawką i kacem moralnym. Nie, dziękuję...
    • magwaniek Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 29.11.04, 01:14
      Kochane mamy, ja dorzuce swoje trzy grosze, za pozwoleniem. jestem mamą 9-
      miesięcznej Zuzi, która przez całe 8 i pół miesiąca bardzo często budziła się w
      nocy. Pobudka-cyc-spanko, pobudka-cyc-spanko i tak kilka razy. Szukam atunku i
      czytamgdzieś "zamiast cyca daj wodę, po jakimś czasie zrezygnuje z pobudek, no
      bo po co wybudzać się na jakąs tam wodę". Więc tak robię i co? a no nic, woda
      wydaje się byc jeszcze smaczniejsza niż cyc, nie do wiary. Z nocki na nockę
      coraz więcej wybudzeń, i litry wypijanej wody na zmianę z cycem. Ju nie dawałam
      rady, nieprzespane nocki wykanczały całą naszą rodzinę. Powiedziałam do
      męża "próbujemy". Wyobrażcie sobie Drogie Mamy że wystarczyła JEDNA NOC, jedna
      jedyna noc, żeby Zuzia zapomniała o tych pobudkach. Zrozumiałam wtedy, że tak
      naprawdę nie chciało jej sie pić, tylko była nauczona zasypiania z butelką i
      cycem, za każdym razem jak się obudzi. Teraz zasypia ok. 20 i spi do 7 rano z
      jedna przerwa na karmienie ok 24,1 w nocy. Dlatego prosze Was Drogie Mamy,
      dajcie sobie i swoim maluchom szanse, sprobujecie, moze ta jedna noc da Wam
      szanse na dlugie wyspane nocki. Poydrawiam i zycze powodzenia
      • krasulas Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 29.11.04, 09:21
        Hehehe - te Zuziesmile U nas było tak samo - wystraczyła jedna noc (choć
        troszeczkę ciężka) i Zuzia definitywnie oduczyła się cyckowaniasmile A robiła to
        nocą baaardzo często. Widać - warto.
      • fiorki Re: "uśnij wreszcze"-horror!!! 04.12.04, 15:13
        Przyznam się szczerze - nie wiem co to za matoda Tracy i inne.Która jest
        skuteczna, ale przede wszystkim jak najmniej stresująca dla dziecka.
        Moja córcia ma 5 miesiecy. Nie panikuję, tylko chciałabym się spokojnie
        przygotować i przemyśleć kiedy i jak ją nauczyć spania w swoim łóżeczku. Na
        początku spała w łóżeczku i budziła się co 3, nawet 4 godziny. Z czasem
        zostawiałam ją przy sobie w nocy. Później często budziła się przy odkładaniu do
        łóżeczka po wieczornym karmieniu i w końcu zaczęła z nami sypiać. Na początku
        było wspaniale. Wprawdzie dosyć długo zasypiała wieczorem, ale nadal budziła
        się rzadko. Jednak zaczęła się wybudzać coraz częściej, czasami nawet co
        godzinę. Często nie chce też spać bez piersi w buzi. Wieczorne zasypianie to
        też mały 'dramat', czasami w ogóle nie wstaję i męża widzę rano przelotem.
        Skutkiem tego jest nie tylko moje niewyspanie (a jestem z nią potem sama cały
        dzień), ale też problem z kręgosłupem, bo leżę prawie cały czas na boku. Nie
        żałuję jej czułości, ale czasami sama potrzebuję nieco snu. Gdzie popełniłam
        błąd i jak go teraz naprawić? Jak zabrać się do przyzwyczajania jej do łóżeczka
        i kiedy? Może wtedy pośpi nieco dłużej. Niech budzi się chociaż co 3 godziny, o
        całych nockach narazie nie marzę.
        Marta
Pełna wersja