czy wasze dwulatki znają cyferki i literki?

    • kalioppe Re: -do ryskago 02.12.04, 12:37
      "Bo to oznacza, że są kochane i prawdopodobnie mają szczęśliwy dom.
      Dzięki temu jest duża szansa, że wyrosną na świadomych swojej wartości ludzi,
      jeśli tylko nauczą się jeszcze, aby nie epatować tą świadomością, to wszystko
      będzie w porządku. I oby jak najwięcej takich w naszym kraju.
      A zatem, Mamy, mamy bojowe zadanie..."

      -normalnie mnie powaliłaś...
      Moja dwuletnia córka też jest kochana i uważam że ma szczęśliwy dom i mimo że
      mówi bardzo dobrze - nie zna literek a policzyć umie tylko do trzech. Rozwój
      dziecka jest sprawą zupełnie indywidualną. Rozumiem natomiast że są mamy które
      chcą się tym pochwalić i to jest jak najbardziej w porządku.
      • ryskago Re: -do kalioppe 02.12.04, 13:43
        kalioppe napisała:

        > "Bo to oznacza, że są kochane i prawdopodobnie mają szczęśliwy dom.
        > Dzięki temu jest duża szansa, że wyrosną na świadomych swojej wartości ludzi,
        > jeśli tylko nauczą się jeszcze, aby nie epatować tą świadomością, to wszystko
        > będzie w porządku. I oby jak najwięcej takich w naszym kraju.
        > A zatem, Mamy, mamy bojowe zadanie..."
        >
        > -normalnie mnie powaliłaś...
        > Moja dwuletnia córka też jest kochana i uważam że ma szczęśliwy dom i mimo że
        > mówi bardzo dobrze - nie zna literek a policzyć umie tylko do trzech. Rozwój
        > dziecka jest sprawą zupełnie indywidualną. Rozumiem natomiast że są mamy
        które
        > chcą się tym pochwalić i to jest jak najbardziej w porządku.

        Dlaczego Cię powaliłam?
        Chyba nie do końca zrozumiałaś moją wypowiedź...
        W tytule było: Cieszmy się że rodzice chwalą się swoimi dziećmi...
        Chwalą się każdym osiągnięciem, nie tylko znajomością literek i cyferek,
        ale pierwszym zębem, wczesnym chodzeniem, uśmiechem, determinacją w osiąganiu
        celów, etc.
        Chciałam podkreślić, że na tym polega koloryt tego świata, że każdy jest inny
        i każdy jest ważny, chodzi tylko o to, żebyśmy tak wychowywały nasze dzieci,
        żeby w przyszłości nie krzywdziły innych...
        Pozdrawiam
    • meneger1 Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 02.12.04, 16:18
      Mieszkam w Hiszpani i moje dziecko ma prawie 3 latka .Liczy do czternastu po
      hiszpansku,zna dni tygodnia i mowi kilka liter alfabetu. To wszystko przynosi z
      przedszkola.Trudniej jej mowic po polsku .Codziennie przynosi nowe slowo.W domu
      mowimy po polsku.W przyszlym roku wybieramy sie do polski i nie wiem jak sie
      dogada z dziadkami.Pozdrawiam.
    • e_r_i_n Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 03.12.04, 00:10
      Moim zdaniem podstawa to rozsądek. Dziecko jest zainteresowane literkami i
      cyferkami? Ok, odpowiadajmy na pytania, co to, dlaczego itd. Tak samo jak
      odpowiadamy, dlaczego ta mucha nie spada ze ściany smile
      Jeśli dwu-, trzylatek woli się bawic samochodami i klockami, wygłupiać na placu
      zabaw - też świetnie, widać to mu potrzebne.
      Mój syn (trzylatek) ostatnio (we wtorek) siedząc w poczekalni u lekarza,
      zainteresował się piankową matą z literkami i zaczął pytać - co to za literka.
      I mu odpowiadałam. Nie wiem, czy coś zapamiętał smile
      Jestem dumna z niego - z tego, że umie pięknie śpiewać wiele piosenek (duży
      wpływ żłobka), ostatnio tańczy mi krakowiaka, cieszę się, że ma pomysły, jak
      się bawić, cieszę się, że przychodzi do mnie i mówi: 'mamusiu, kocham cię nad
      zycie'. To on decyduje, co chce robić, czego sie uczyć i tak powinno być.
      Chyba to prawda, jak napisała jedna z mam, że zazwyczaj jest coś kosztem
      czegoś. Rozwoj intelektualny nie wspolgra z rozwojem spolecznym czy fizycznym
      (oczywiście nie zawsze). Ja znam taki konkretny przypadek.
      I duża rolę odgrywa tu podejscie rodzica czy opiekuna, ktory spedza z dzieckiem
      najwiecej czasu. Bo niejednokrotnie można dziecku zrobić ogromna krzywde
      stawiaja (czasami dla swojej wygody) na czytanie, pisanie i rysowanie, zamiast
      na spacery i zabawy.
      Aha, nie zazdroszczę matkom czytajacych trzylatków, bo moj syn tez sie tego w
      swoim czasie nauczy smile
      Pozdrawiam i zycze jak najwiecej powodow do dumy ze swoich dzieci. Jakiekolwiek
      by one nie byly smile
    • ada1077 Co dała metoda Domana u mojego 2,8 letniego synka. 03.12.04, 00:41
      Witam! Ja myślę, że mamy, które uwazają, że tak wczesne zachęcanie dzieci do
      zabawy - podkreślam ZABAWY w czytanie czy liczenie może być dla dzieci
      szkodliwe, po prostu są mało zorientowane w metodzie Glena Domana. Zachęcam te
      osoby do zapoznania się z literaturą.
      Ja nie będę tutaj chwalić się osiągnięciami mojego dziecka, chociaż mnie to
      kusi wink, ale myślę, że każda osoba, która wie coś o metodzie Domana, domyśla
      się, jakie efekty może ona przynieść u małych dzieci. Powiem tylko, że swojego
      synka zaczęłam uczyć czytania całymi wyrazami kiedy miał ok. 1 roku. Tak więc
      teraz, kiedy ma 2 lata i 8 miesięcy, zaczyna czytać całe zdania. Chociaż
      przyznam sie szczerze, że choć metoda może przynieść rewelacyjne efekty kiedy
      się do niej dokładnie stosuje, to nie stosowałam się do niej tak rygorystycznie
      jak jest zalecane i nie było codziennych powtórek. Przerwy w "zabawie w słowa"
      (jak to określałam) czasami trwały kilka tygodni a ostatnio nawet miesięcy a
      wracaliśmy do tej zabawy kiedy naszła mojego synka ochota. Chociaż kontakt ze
      słowem pisanym ma codziennie, albo przy czytaniu książeczek, albo kiedy ma
      ochotę mi "poprzeszkadzać" przy komputerze. I pomimo braku systematyczności
      wiele w jego główce zostało. Ale nawet nie chodzi mi tu o efekty w nauce
      czytania, tylko o jego ogólny rozwój. Mam wrażenie, że dzięki tej wczesnej
      stymulacji trochę wyprzedza rówieśników w zabawach wymagających logiki. np
      wyjątkowo szybko radzi sobie z puzlami. Puzle 12 elementowe układa w kilka
      sekund, dobrze sobie też radzi z puzlami na więcej elementów, z którymi nawet
      dorosły miewa problemy. Potrafi totalnie rozłożyć niektóre dość skomplikowane
      zabawki na cześci a następnie je szybko złożyć. Nie zapomni o żadnym
      najdrobniejszym elemencie (i tutaj czasami zaskakuje swoją spostrzegawczością i
      pamięcią). A pozatym jest zupełnie normalnym dzieckiem. Może niektórym po tym
      co tu napisałam może wydać się, że znęcam się nad swoim dzieckiem i popycham do
      wyścigu szczurów - ale tak nie jest. Jest to dziecko bardzo uczuciowe, mała
      przylepka potrzebująca ciągle pieszczot a także odwzajemniająca pieszczoty,
      wrażliwe na krzywdę ludzką. Przeważnie innym dzieciom ustępuje, czasem ma zrywy
      aby walczyć o swoje. Ale generalnie jest bardzo delikatny w kontaktach, nie
      bije dzieci i nikomu niczego nie wyrywa z rąk, potrafi się dzielić, chociaż
      czasem to robi z bólami - wiadomo, jak dzieci wink.
      Pozdrawiam
      • edytaon Re: Co dała metoda Domana u mojego 2,8 letniego s 03.12.04, 05:00
        sama jestem zainteresowana zabawa w czytanie metoda Domana , moja coreczka ma
        teraz rok , mam do Ciebie pytanie czy sama robilas materialy do zabaw czy je
        kupilas. Troche sie zastanawiam nad to nauka , poniewaz ja mowie do mojej corki
        po polsku ale moj maz po angielsku a mieszkamy w kanadzie , chcialaby wiec
        uczyc ja czytac po angielsku boje sie jedna ze moze nie wiedzic o co chodzi mam
        zawsze mowila inaczej a teraz mowi tak jak tata
        nie chce tez coreczki do niczego zmuszac ale ona juz teraz bardzo lubi
        ksiazeczki i literki
        czy moglabys mi poradzic jak zaczac ten program
        edyta
        edyta
        • ada1077 Re: Co dała metoda Domana u mojego 2,8 letniego s 03.12.04, 17:16
          Hej! Napisz do mnie mejla to prześlę Ci więcej informacji. Wiesz, jesteś w
          rewelacyjnej sytuacji, że możesz dziecko wychowywać dwujęzycznie. Podobno
          metoda Domana nawet jeszcze lepiej się sprawdza w nauce angielskiego niz
          polskiego. I zgodnie z tym co jest w książce opisującej tą metodę, warto
          dziecko od początku uczyć czytać całymi słowami nawet w dwóch językach. Sama
          (chociaż jesteśmy rodziną polskojęzyczną) chodzę z moim synkeim na angielski i
          też zaczynam go wprowadzać w czytanie po angieslku wink. Na razie wygląda to tak,
          że obklejam różne sprzęty w domu nazwami po polsku (czarna czcionka) i po
          angielsku (czerwona). Tak więc Miki już wie, że heater to kaloryfer, a wall to
          ściana itd. Niektórych może to zdziwić, ale takie małe dzieci niezwykle łatwo
          to łapią i na dodatek szybciej uczą się wyraźnie mówić. Mój synek zaczął bardzo
          wcześnie wyraźnie mówić. W tej chwili np potrafi porawnie wypowiedzieć wiele
          trudnych wyrazów zawierających sz, cz, ą, ę, tylko z r ma problem, chociaż
          czasem mu wychodzi. Myślę, że jest to zasługa tej wczesnej nauki czytania.
          Teraz, kiedy np pozna jakieś nowe słowo, i trochę niepoprawnie je wymawia, to
          kiedy mu napiszę w Wordzie to słowo i pokażę, że np mówiłam Narty a nie Marty,
          to już wie, że ma mówić narty przez "n".
          Jeśli chodzi o materiały do nauki, to sama je wykonywałam w Wordzie.
          Wydrukowałam, potem dałam do laminowania. W książce polecają wielkość liter na
          początku ok. 5 cm, ale ja tak nie robiłam, tylko pisałam pogrubioną czcionką 72
          lub 80 Arial Black i też zdało egzamin. Po czasie (właściwie to było 3 miesiące
          temu) kupiłam ZABAWY FUNDAMENTALNE - są to gotowe materiały do nauki nie tylko
          czytania ale i liczenia, oraz z pomysłami na rożne rozwijające wszechstronnie
          zabawy. Polecam je, chociaż mój syn jakoś woli czytać słowa przez mnie
          przygotowane. W tych zabawach fundamentalnych jest chyba trochę za gruba
          toporna czcionka. W ogóle wydaje mi się, że czcionka, którą chciałabyś pisać
          słowa, powinna byc jak najbardziej zbliżona do tej, w której wydaje się
          większość książek, tylko oczywiście dużo większa.
          Ale nie będę się tu rozpisywać. Napisz do mnie, jak masz jakieś pytania.
          I chcę powiedzieć, że samo przygotowywanie materiałów do nauki jest niesamowitą
          frajdą, nawet dla rodziców smile Można nawet jak się komuś chce robić programy
          mulimedialne ze słowami ilustrowanymi jakimiś fajnymi zdjęciami czy obrazkami.
          W swoim czasie sporo czasu na to poświęciłam, ale dla mnie to była przyjemność
          i moglam sobie na to pozwolić.
          Pozdrawiam serdecznie
          Ada
      • e_r_i_n Re: Co dała metoda Domana u mojego 2,8 letniego s 03.12.04, 11:22
        ada1077 napisała:

        > Witam! Ja myślę, że mamy, które uwazają, że tak wczesne zachęcanie dzieci do
        > zabawy - podkreślam ZABAWY w czytanie czy liczenie może być dla dzieci
        > szkodliwe, po prostu są mało zorientowane w metodzie Glena Domana. Zachęcam
        > te osoby do zapoznania się z literaturą.

        Owszem, nie mam pojęcia o metodzie Domana i powiem szczerze, że nie doskwiera
        mi ta niewiedza. Uważam, ze na wszystko w życiu dziecka przychodzi czas i czas
        czytania i liczenia to wiek 5 czy 6 lat, a nie roku czy dwóch. Jeśli dziecko z
        własnej, nieprzymuszonej woli dopytuje o literki/cyferki to ok. Ale jakoś
        trudno mi uwierzyć, że roczniak sam z siebie zaczyna się interesować czytaniem.
    • kalpa Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 03.12.04, 04:52
      A co jest takiego złego, ze dziecko zna w tym wieku literki i cyffry?
      Mój synek wcale nie jest geniuszem, a ja go jakos specjalnie nie stymuluje.
      Po prostu pytał mnie co chwilę o każdą literkę i cyfrę i w lot to złapał.
      do dziś ma zkłonnosci do liczenia, mimo, że mówi kiepsko.
      trochę nie rozumim ironii niektórych mam.
      Pozdrawiam
      Kalpa
      • e_r_i_n Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 03.12.04, 11:19
        Kalpa - tu nie chodzi o to, że to coś złego, że dziecko dwu- czy trzyletnie zna
        literkli czy cyferki. Jeśli ma ochotę się tego uczyć - ok. Tak jak napisałam w
        swoim wcześniejszym poście - jeśli pyta, co to za litera - odpowiadaj. Ale nie
        rozumiem mam, które roczniaki zaczynają uczyć czytania. Bo to nie jest potrzeba
        dziecka, tylko jakieś dziwne ambicje rodziców.
    • oniryka Wybaczcie, że wątpię 03.12.04, 13:23
      Mój prawie trzylatek zna na pamięć "Pana Tadeusza", a pięciolatek dyskutuje ze
      mną na temat Joyce'a i rozważa kantowski imperatyw kategoryczny. To lekko
      złośliwe, ale zadziwia mnie, skąd się nagle wzięło tylu dwulatków - geniuszy?
      Nie widzę ich ani w przedszkolu mojego starszego dziecka, ani wśród dzieci
      znajomych. Zaledwie jeden dzieciaczek, jakiego znam nauczył się czytać mając
      nieco ponad cztery lata, literek i cyferek w pełnym zestawie uczą się dopiero
      cztero- pięciolatkowie. Dwuletnie dzieci dopiero co nauczyły się jako tako
      mówić, a tu się okazuje, że właściwie zaraz na studia je można wysyłać. Nie
      popadajmy w przesadę.
      • e_r_i_n Re: Wybaczcie, że wątpię 03.12.04, 13:24
        Oniryko, bo my nieodpowiednie towarzystwo mamy smile Takie nieczytate itd (mój syn
        mówic zaczął, gdy miał 2 latka i 3 miesiące).
        Przeszkadza Ci to? smile Bo mi nie smile
      • antonina_74 Re: Wybaczcie, że wątpię 03.12.04, 14:05
        Znalazły się w tym wątku bo o tym jest ten wątek. Jak zajrzysz na alergie
        dziecięce to też się zdziwisz że wszystkie dzieci są alergikami?

        Mój Kuba jest jednym z dwojga takich dzieci w przedszkolu (w przedszkolu 30
        osób). Na początku w maluchach panie pokazywały go sobie palcem bo siedział w
        szatni i czytał: szat-nia-ma-lu-chów, nie wiedział jaki ma "znaczek" bo
        znajdował kurtkę po swoim nazwisku.
        Potem doszedł drugi taki "model" i paniom spowszedniało.

        A mnie wkurza jak ktoś wątpi bo w odpowiedzi wątpiącym teoretycznie należałoby
        zademonstrować umiejętności a ja z dziecka małpy robić nie lubię.

        I złośliwości w rodzaju "a mój czyta Pana Tadeusza" też mi już bokiem wychodzą.
      • jagienkaa Re: Wybaczcie, że wątpię 04.12.04, 15:21
        wybaczam Ciwink ale szkoda że tak daleko mieszkam bo z chęcią pokazałabym Ci że
        tak się da. I daję Ci słowo że nigdy go nie uczyłam (tzn kiedyś tylko a,b,c a
        teraz on zna dużo więcej liter - nie wiem skąd)!
        Dzieci są takie różne...mój synek chodzi do opiekunki i ona ma synka który jest
        4 miesiące starszy od Dominika. I on mówi normalnie, biega, wszędzie włazi,
        rozumie wszystko, potrafi się bawić puzlami,zawsze zdejmuje Dominikowi kurtkę,
        wie że przeciwieństwem dziewczynki jest chłopak itp. Ale liter i numerów nie
        zna.
        Myślałam że wątek niedługo zniknie...
    • mbkow Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 03.12.04, 23:54
      faktycznie, jak sie czyta forum, mozna miec zupelnie mylne wrazenie na temat
      rozwoju dzieci. ze wszystkie sa szczuple, tylko moje nie albo, ze wszystkie sa
      nieprzecietnie zdolne, tylko moje nie...
      takie tytuowe dwulatki sa wyjatkowe i potwierdzaja regule.
      w czasie mojej edukacji bralam korepetycje jedynie z rysunku przed zdawaniem na
      studia. wiadomo, plasytka w szkole to przedmiot niewazny. ale teraz dzieci
      biora korepetycje, zeby dostac sie do gimnazjum!!!!!!!! i to mnie akurat
      przeraza.
      pozdr, monika
    • koleandra Re: czy wasze dwulatki znają cyferki i literki? 04.12.04, 17:43
      A widzisz Jagienko! Twój syn długo nie chodził ale miał inny ukryty talent,
      rozwijał inną umiejętnośc. Zaskoczyłas mnie tym. Moja Ada nie zna liter, co
      najwyżej cyfry 2 i 3 w sensie, że mówi, ze ma 3 latka a potem sie poprawia, ze
      ma dwa ale liczyc nie imie.
      Gratuluję mądrego dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja