nie ma co się licytować wagą dzieci...

28.11.04, 21:54
... bo kilkunasto-kilogramowy roczniak czy 20-kilogramowy dwulatek to żaden
powód do dumy a zagrożenie poważnymi problemami zdrowotnymi w przyszłości.
Włos mi się jeży na głowie jak czytam "dumne" mamy - a mój już 17 kilo, a
moja 20 kilo. Akurat w kwestii wagi osiągi grubo powyżej normy wiekowej to
nic czym można by się przechwalać. Żadne to osiągnięcie matki ani dziecka,
każda głupia potrafi upaść sobie "prosiaczka" na chipsach i hamburgerach.
    • gpat Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 28.11.04, 22:03
      Właśnie, a potem owe mamy strasznie się użalają nad moją szczuplutką acz bardzo
      zgrabniutką 4,5 latką. Nie powiem, wkurza mnie to. Nie mniej jednak są dzieci
      które tak przybierają na wadze pomimo normalnego jedzenia w normalnych ilościach.
      Moją córeczkę nie dało się utuczyć. Zjadła ile mogła i buzia zamknęła się jej
      na zamek szyfrowy z niedostępnym kodem.
      • monika.pap Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 28.11.04, 22:43
        Dziewczyny ja nieznosze grubych dzieci i gdy moja tesciowa pastwi sie nad moja
        cora wciskajac jej na sile jedzenie to mnie trafia.A moj syn jest niesamowity
        glodomor i jak przybieral mi duzo i ja sie wkurzalam to ona dopiero mniala
        radoche no nie.Ja nigdy nie bawilam sie z wabawy o leci samolot aby dziecko
        zjadlo jedna lyzke wiecej,stosuje niezje teraz to zje jak bedzie glodne a
        przekaski miedzy posilkami zawsze mozna odsunac.Pozdrawiam wszystkie mamy
        zgrabnych dzieci.Monika mama Natali i Jakuba
        gg 8883531
        monika.pap@interia.pl
    • malylos Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 28.11.04, 23:23
      To prawda z tą wagą. Moje dziecko akurat do grubych nie należy, bo mając 15
      miesięcy nie potroiła jeszcze wagi urodzeniowej(czyli 9 kg), ale jest dzieckiem
      chodzącym, biegającym, ciągle głodnym (w żłobku dokładki), potrafi zjeść dużo
      (je praktycznie wszystko). I co ja mam zrobić?? Przecież nie zastrzelę się, że
      jest taka drobna.Ale widać,że rozwija się prawidłowo.

      pozdrawiam wszystkie mamy "chudzinek"
    • antonina_74 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 28.11.04, 23:37
      A już się bałam że mnie zlinczują smile
      Moje dzieci są średnie. Syn na rok miał 11,5 kilo i wydawał mi się i tak duży i
      grubiutki. Córka ma 14 miesięcy i ok. 10 kg, też "zamek szyfrowy" smile)) nie
      chce więcej to nie zje, nie ma siły. Jest drobna po rodzicach - martwiłabym się
      gdyby np. ważyła 14 kilo.
    • koala500 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 00:37
      Nie uwazam, ze duze, cięzkie dziecko=głupia mama która upasła prosiaczka. Czy
      nie wiesz o tym ze tendencje dotyczące wagi są często diedziczone i niewiele
      maja wspólnego ze sposobem odzywiania?
      • ewaand Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 08:58
        koala500 napisała:

        > Nie uwazam, ze duze, cięzkie dziecko=głupia mama która upasła prosiaczka. Czy
        > nie wiesz o tym ze tendencje dotyczące wagi są często diedziczone i niewiele
        > maja wspólnego ze sposobem odzywiania?

        Czasem ma sporo wspólnego, ale czasem niewiele i takie uproszczenia są niezbyt
        na miejscu. Już były tu dyskusje tego typu i odzywały sie mamy dzieci leczonych
        np. sterydami i skarżyly się na tego typu uproszczenia.
        Dlatego, choć mam niejadka, nie rzucam oskarżeń na poziomie "duze, cięzkie
        dziecko=głupia mama która upasła prosiaczka".
        pozdrawiam
        Ewa
      • kopytko1 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 09:30
        No to ja dorzucę kilka słów od siebie.Mam dwójke chłopców.Jeden to już szczupły
        aż za bardzo 6,5 latek a drugi to maluszek grubasek i ma 1,5 roku.Chciałam Wam
        powiedzieć że choć sama mam 1,60 i należę do drobnych kobiet to moje dzieci
        urodziły się duże,jedno dobrze ponad 4 kg drugie ciut mniej.I starszy będąc
        maluszkiem był grubaskiem,teraz jest super chłopakiem.Drugi jest spory,naprawdę
        spory i sama się martwię że wygląda jak pączek.Ale pytając inne mamy co jedzą
        ich dzieci to wychodzi że moje dziecię je tak naprawdę o połowę mniej od
        nich.Więc gdzie ja jestem głupią mamą która upasła prosiaczka???Sorry
        zastanówcie się najpierw a nie oskarżajcie! Mój syn nie je pączków,ciasteczek
        czy czekoladki,nawet nie je chleba zjada tylko to co na nim!Od ziemniaczków woli
        mięsko.Kaszek nie jada.Nie wiem gdzie mój błądsad Smutno mi i przykro że tak
        osądziłyście mamy grubasków.To przykre.Wstrętne.Czy ja mam zrobić to samo z
        mamami szczupłych dzieci?Co za mama która głodzi dziecko?Tak to ma wyglądać?
        Sorki dziewczyny ale się troszkę zjeżyłam....

        Ewa

        ps.mam nadzieję że drugi mój grubasek wyrośnie z tego tak jak jego starszy brat
      • karolina_244 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 13:10
        koala500 napisała: ja sie z toba nie zgadzam choc w małym stopniu jak bedziesz
        podawac dziecku o systematycznych godzinach i w maire umaru to jest mozliwosc
        ze nie bedzie tyło dla czego sie małym dziecia daje do jedzenia słodycze
        przeciesz to nie ma zadnej witaminy po co???? po to by tylko go czyms zajac po
        co dawac malucha normalne jedzenia co?? beda miały czas jeszcze najesc sie tymi
        zeczami a waga nie wzrasta tak sobie przez powietsze tylko od jedzenia

        > Nie uwazam, ze duze, cięzkie dziecko=głupia mama która upasła prosiaczka. Czy
        > nie wiesz o tym ze tendencje dotyczące wagi są często diedziczone i niewiele
        > maja wspólnego ze sposobem odzywiania?
    • martaglowacka Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 10:03
      U mnie niestety jest troszkę inaczej. Mateuszek ma 3 lata (skończone we
      wrześniu) a waży troszkę ponad 20 kg. Jest też dosyć wysoki (ok. 115 cm) -
      ubranka na 122-128 cm. Teraz jego jadłospis jest o tyle pod pewną kontrolą, że
      chodzi do przedszkola, natomiast po przyjściu do domku potrafi być różnie.
      Czasem zjada całkiem sporo (drugi podwieczorek czyli nasz obiad i np. kolację),
      a czasami prawie nic. Nie wiem czy jego waga jest zbyt duża - w normach się
      mieści, ale chyba odchudzać go nie będę....
      • kopytko1 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 10:21
        marto masz po prostu dużego synka,mój ma ok 121 cm i waży 24kg...I też raz zjada
        z nami obiad,raz nie,czasem zje 4 kanapki,czasem jedną.I nie martię się jeśli
        jednego dnia nie zje wiele bo drugiego dnia nadrobi i już.Nie uważam że musisz
        odchudzać swojego chłopca,no chyba że objada się pączkami,czekoladkmi itpsmile
        Pozdrawiam,Ewa
        • edytek1 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 11:03
          Oj w tą dziedzicznością to nie do końca się zgodzę. Moje dziecko powinno być z
          pyzatych, bo :
          1. mąż ma dużą nadwagę
          2. ja mam nadwagę i tyję od samego patrzenia na jedzenie.
          3. Karolinka lubi (określone) wysokolaroczne potrawy i ich je naprawdę dużo,
          (ale poza nimi lubi niewiele jogurt, kakao i już)
          4. urodziła się z wagą 3460 i tylko na moje piersi w 4mż dobiła do 8400, a
          teraz ma 2,5l i waży 14 kg majac 97 cm wzrostu. Wiec jest dzieckiem raczej
          szczupłym.
          Jedna z jej koleżanek o podobnej wadze urodzeniowej też długo na piersi waży
          20 kg. Z naszych porównań wynika, że ich dieta jest podobna a ilość ruchu
          zbliżona. Rodzice te dziewczynki są szczupli a my nie.... Czemu wieć jedni są
          pulch a drudzy nie nie wiem...
    • anek.anek Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 10:34
      Chyba żadko zdarza się przechwalanie się wagą, czy raczej nadwagą.
      Moje w niemowlęctwie wazyło zawsze o parę misięcy wprzód (w stosunku do
      rówieśników", tak było aż do ok 1,5 roku, a był na zdrowej diecie. Tyle, że
      jako niemowlak pił mleko z piersi średnio co godzinę. Nie jest więc też tak, że
      duża waga to wynik hamburgerów i chipsów. Zawsze mieścił się w górnej normie,
      ale na tle innych dzieci był grubaskiem. To ani powód do dumy, ani do wstydu.
      Na szczęście "wyrósł" i teraz jest normalnym chłopcem, ani grubym, ani chudym,
      chociaż nadal na tle niektórych znajomych niejadków wygląda jak wielkoludsmile
      • tatjana Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 11:18
        Ja też z przerażeniem czytam o małych grubaskach.
        Igor za niedługo skończy 20 m-cy i waży 11 kg.
        A jest małym pasibrzuszkiem, lubi jeść, wszystko i-mam wrażenie-w każdej
        ilości. Nietrudno byłoby mi z niego zrobić małego tucznika, ale po co?
        Staram się hamować jego apetyt. Wiem, że często tylko jego oczy są głodne-w
        takich wypadkach odwracam jego uwagę od jedzenia, albo daję mu owoce i warzywa,
        które uwielbiasmile

    • mbkow Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 12:04
      co prawda jestem z 'niemowlecia' jeszcze smile ale powiem szczerze, ze nigdy
      przenigdy tam nie przeczytalam jednoznacznie przepelnionej duma wypowiedzi na
      temat duzej wagi. najczesciej mamy sie martwia, chca odchudzac i tp.
      sama sie tym przejmowalam, bo synek na piersi w pierwszych 5 miesiacach
      przybral 6kg. teraz co prawda bardzo zwolnil (1kg/next 5 miesiecy), takze na
      roczek prawdopodobnie potroi swoja wage urodzeniowa. znaczy wszystko w normie.
      ale zawsze mnie zastanawia, ile w tej 'jezdzie' na wage dzieci jest rozsadku, a
      ile tej durnej mody na chuderlaki. zwlaszcza, jak czytam wypowiedzi typu: 'ja
      wole niejadka od dziecka z dobrym apetytem'. i to mnie strasznie denerwuje!
      nie zawsze okragla buzia jest spowodowana przejadaniem sie. tak samo jak
      chuderlaki nie zawsze sa niejadkami. ale oczywiscie zgadzam sie, ze
      przekarmianie dzieci jest karygodne!!!
      pozdr, monika
    • a_gram Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 12:04
      ja mam córkę w wieku 8 lat, która ma koleżankę o 2 lata starszą i ciągle
      słyszę: mamo czy jestem gruba, czy mam duży brzuch, a co to znaczy przytyć -
      zgrubnąć? Na moich sąsiadów zaczynam się denerwować, bo choć Dominika do
      filigranowych szczypiorków nie należy (jest raczej ciężkiej postawy, ale nie
      gruba -normalna)nie chcę aby zajmowała się takimi sprawami. Chcę aby
      akceptowała siebie i nie myślała o wiecznie wciągniętym brzuchu.
      Koleżanka mojej córki musi chodzić ze wciągniętym brzuchem, kolacji nie wolno
      jej jeść po 18 (jedynie jabłko), jest niska, bo jej rodzice, dziadkowie są
      niskiego wzrostu a matka chce z niej zrocić modelkę. Ostatnio była u wycięcia
      migdałów (było takie wskazanie przez laryngologa) i matka cieszy się, że nie
      będzie miała takiej krótkiej szyji-że niby to wszystko przez migdały. Chcę
      dodać, że dziewuszka nie jest gruba-jest niska i w moich oczach normalna (waga
      27 kg). Za to syn może wszystko jeść i ile chce-normą jest to, że kupowane są
      tam całymi kartonami Grześki no i czipsy (o zgrozo). Dlatego Marcelina bardzo
      lubi przychodzić do nas, nikt jej nie napomina, zjada o 19 kolację w ilości 2-3
      skibek i... jest szczęśliwa.
      Najważniejsze nie popadać w skarjości. 10-latka ma się jeszcze bawić a nie
      myśleć o swojej wadze i kaloriach.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • antonina_74 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 12:18
        Kto twierdzi że mamy się nie chwalą - proszę zajrzeć do wątku pt. ciekawostka.
        Przerażające.

        Ostatnio w Mc Donaldzie widziałam dziecko w wieku 5-6 lat wzrostu mojego syna
        ważące na oko ze 40 kilo. prosiaczek to łagodny eufemizm. Dziecko na miejscu
        wsunęło Happy Meal, dwa Big maki, wielki kubek nie-wiem-czego i ciacho. Matka
        wyglądała przeciętnie. Nikt mi nie wmówi że było biedne, chore, dziedzicznie
        obciążone, na sterydach. Czy 40% opasłych amerykańskich dzieci jest chore albo
        na sterydach?

        Dla jasności - jestem przeciwna głodzeniu dzieci, odchudzaniu normalnie
        wyglądajcych kilkulatków czy lekko pulchnych nastolatek. Po prostu uważam że
        20kilogramowy 3latek to powód do przerażenia nie radości. Chwalmy się tym co
        dzieci umieją nie tym ile jedzą.
        • edytek1 Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 29.11.04, 14:57
          Oj chwalenie umiejnościami dziecka też jest ryzykowne przynajmniej na forum .
          Wystarczy spojrzeć do wątku : Czy wasze 2latki znają litery.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=17986850 aby się o tym
          przekonać.
          Jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi i mc można dać dziecku i słodycz
          tylko wszystko w granicach rozsądku.
    • czamon Re: nie ma co się licytować wagą dzieci... 30.11.04, 11:42
      jezeli mówimy już o wadze dziecka to weźmy też pod uwage jego wzrost. 20kg
      dziecko o wzroscie 80cm nie wyglada tak samo jak 20kg dziecko mierzące ponad
      metr. Moje dziecko waży niecałe 17kg ale ma metr wysokości. I nie jest ani
      grubaskiem ani chudziną. Wygląda jak przeciętny dwulatek. (no może troche
      wysoki)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja