Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie

07.12.04, 14:40
To tylko taka refleksja, ale w końcu muszę to uzewnętrznić...
Jestem bardzo "starą" uczestniczką forum, ale od bardzo długiego czasu tylko
czytam, bo każda dyskusja przeradza się w walkę na słowa: czyje poglądy są
jedynie słuszne, niektóre osoby aż czują się poszczute, bo śmiały mieć inny
pogląd. Tak się dzieje praktycznie wszędzie, w internecie i w realu.
Przez nagonki i "jedyne słuszne poglądy" popełniłam wiele błędów w wychowaniu
mojej córeczki.
Jeszcze przed urodzeniem słyszałam ze wszystkich stron: tylko karmienie
piersią, żadnych smoczków, dziecko ma spać w łóżeczku i.t.d. W szpitalu nie
uswiadczyło się butelki ani sztucznych pokarmów. W domu Teściowa oczywiście
komentowała, że mam za słaby pokarm, że Agatka za chuda i.t.d. W literaturze,
internecie, telewizji trwała nagonka na osoby karmiące sztucznie. Dziwiłam
się, że nie było pikiet przed firmami produkującymi mleko. Ja twardo karmiłam
piersią co 1,5 - 2 godziny, bo Agatka jadła mało, przysypiała i co chwile
była głodna. Nie pomagało szturchanie, smyranie itp, ona zasypiała przy cycu.
Do tego doszły ciągłe płacze od kiedy skończyła 3 tygodnie.Uspokajała się
tylko przy piersi i trzymana (tylko przeze mnie) na ramieniu. Po 2 tyg
okazało się, że ma zapalenie uszu(jak poszłam prywatnie, bo nasza Pani doktor
leczyła ją na kolkę ha ha!) Od początku postanowiłam się nie stresować i w
nocy brałam ją do łóżka i karmiła się sama smile a ja miałam kilka godzin
spokojnego snu. Teraz byłabym już mądrzejsza i po ukończeniu przez Agatkę 1
miesiąca dokarmiałabym ją na noc butelką z treściwszym mlekiem, żeby też
dłużej spała. Łatwiej też by było ją odzwyczaić od piersi, choć i tak miałam
tylko tydzień horroru jak skończyła pół roku i musiałam iść do pracy.
CHCIAŁAM !!!!! iść do pracy. Choć gdybym miała wybór, to poczekałabym, aż
Agatka skończy rok. czasem niepracujące mamy mówią: przecież my w domu nie
siedzimy, sprzątamy gotujemy itd. My pracujące mamy też musimy WSZYSTKO
zrobić! Ale wolę pracować, bo wtedy mam kontakt z ludźmi, nie siedzę
zamknięta w czterech ścianach i nie "cofam się w rozwoju" a naprawdę miałam
takie uczucie pod koniec urlopu macierzyńskiego. Po prostu, jedne kobiety
dobrze się czują siedząc w domu, inne nie. I kropka. Oczywiście jak
postanowiłam oddać dziecko do żłobka, to otoczenie było oburzone! Jak tak
można! Teraz tylko opiekunka! Agatka kochała żłobek, a teraz kocha
przedszkole, na szczęście nie choruje. Dzięki unormowanemu trybowi życia i
wstawaniu o godz 6:30 usypia zaraz po dobranocce, a godzina 20:30 to dla niej
środek nocy. Zawsze bajka czytana na dobranoc, życzenia miłych snów, mamusia
utula i już słodko śpi w swoim pokoju, a w nocy i tak przytupta do rodziców.
I dobrze. Czy to moja zasługa, czy charakter Agatki? Jak czytam o bojach na
temat konieczności spania niemowląt we własnych łóżeczkach(nie starszych
dzieci!)to mnie śmiech ogarnia. Kolejny mit!
A już nawet boję się wspomnieć na temat kar cielesnych dla dzieci...Tu już
mnie rozszarpie święta ikwizycja... Czytałam tony na temat buntu 2 latka,
stosowałam metody psychologiczne i przeczekiwałam histerie, krzyki, tarzanie
się po podłodze i inne takie, potrafiła tak przez kilka godzin. Wreszcie mąż
nie wytrzymał, krzyknął żeby się uspokoiła, nie pomogło, więc ją podniósł i
dał jednego klapsa w pupę. Od tamtej pory histerie jej przeszły jak nożem
uciął. Teraz (3,5 roku) czasem miewa takie okresy marudzenia i płaczu, ale to
jest w momencie przyjścia z przedszkola do domu, jak jest zmęczona. Uważam,
że CZASEM klaps jest nieunikniony jako natychmiastowa kara.
Jeśli będę mieć drugie dziecko, bardzo się będę starać, żeby nie brać
przykładu z wychowywania Agatki, bo z pewnością metody dobre dla niej nie
będą dobre dla innego dziecka...
Niestety nikt jescze nie wymyślił dobrej recepty na wychowanie... Teraz do
wszystkiego podchodzę z dystansem, okazuje się, że wiedza naszych Mam i
Teściowych często jest bardzo przydatna, tylko trzeba ją trochę odkurzyć smile,
do najnowszych "odkryć" też podchodzę ostrożnie. Najważniejsze, to słuchać
rozsądku i serca, z naciskiem na serce...
    • czarnauk Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 14:45
      pozdrawiam cie bardzo gorąco surprised)
    • maugerka Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 14:52
      Też jestem mamą pracującą, która wrzuciła w kąt wszystkie "mądre" podręczniki.
      Nie powiem, posłucham rad różnych mniej lub bardziej "doświadczonych" mam,
      nawet czasem z nimi (mamami)podyskutuję, ale niekoniecznie się z tym wszystkim
      zgadzam. Tobie za to przyznaję dużo racji.
    • miska77 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 14:52
      ja tez tak mysle smile

      pozdrawiam,
      Ewa
    • anek.anek Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 15:11
      Niestety większość z nas nie potrafi zachować zdrowego rozsądku i nie słucha
      własnej intuicji przez pierwsze miesiące przy pierwszym dziecku. To po prostu
      brak doświadczenia. Ja też tak miałam i na szczęście już też dawno pozbyłam się
      złudzeń, że istnieją "metody". Jedyną słuszną metodą wychowania dziecka jest
      pozostawanie wzgodzie z naszą intuicją i rozumem.
      • mamaskarba Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 29.12.04, 12:08
        masz rację też uważam, że karmienie piersią jest przereklamowane. W ten sposób
        o mało nie zagłodziłam własnego dziecka przez co wylądował w szpitalu (przez
        trzy tygodnie nie przybierał na wadze i jeszcze żółtaczka)Na szczęście po
        rozmowie z "życiową" pielęgniarką zaczęłam dokarmiać Kacperka butelką i
        wszystko dobrze się skończyło. Pozdrawiam wszystkie "butelkowe" mamy
    • e_r_i_n Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 15:25
      Pozdrawiam Cie Pyniu serdecznie smile. Madry post i madre przemyslenia. Nie ma
      jedynie slusznych metod, bo dzieci nie sa spod szablonu...
      Ja czytywalam rozne poradniki, czasopisma z ciekawosci, a i tak robilam po
      swojemu, czyli zgodnie z intuicja. No i korzystalam z doswiadczenia mamy i
      tesciowej (ale raczej mamy, bo co tu ukrywac, do niej mam najwieksze zaufanie).
      Postepowac trzeba przede wszystkim w zgodzie ze soba i rozsadnie, zarowno jesli
      chodzi o dziecko, jak i o nas samych.
      Zlobek to nie jest kara dla dziecka, spanie w lozku z rodzicami nie robi nikomu
      krzywdy, slodycz od czasu do czasu nie zabije, a klaps czasami sie tez pojawia.
      I jesli to wszystko jest tak, jak naszym zdaniem nie jest dobrze, to dziecko
      nie ucierpi. Karmienie piersia jest super, ale nie kazdy moze/chce/potrafi.
      Niektorym mamom dobrze przez 5 lat w domu bez pracy, inne wytrzymuja pol
      roku/rok/trzy lata. Ich wybor (o ile nie rodzi to komplikacji innego rodzaju).
    • madziulaw potrzebna była ta wypowiedź apyniu. dzięki 07.12.04, 15:27
      Apyniu, spodobała mi się Twoja wypowiedź.
      nagonke odczulam na własnej skórze, kiedy się włączyłam do dyskusji "no i co z
      tym nocnikiem", gdzie śmiałam się wypowiedzieć, ze za radą mojej mądrej
      Sąsiadki sadzam synka na nocniczku od 6 miesiąca, i z sukcesem na dodatek.
      Gdyby nie jej rady przeoczyłabym (z dziejszego p-tu widzenia) najlepszy na tę
      nauke moment, bo nie mam doświadczenia w wychowaniu tak małych dzieci. Jestem
      jej bardzo wdzieczna..
      OOO, nasłuchałam się sporo, że jestem niedouczona, katuję swoje dziecko, mam
      przerost ambicji, moje wypowiedzi tchną dydaktycznym smrodkiem. Oj, zatkało
      mnie...
      Całe szczęście, po moich kilku "wystąpieniach" (gdzie próbowałam wyjasnić, ze
      wcale tak nie jest,ale bez skutku)kilka dziewczyn poparło mnie, bo już naprawdę
      zaczęłam podejrzewać siebie o jakieś ukryte sadystyczne skłonności i chore
      ambicje.
      Napisałam również, ze czasami warto sięgnąć do starych metod - naszych własnych
      mam, fajnych Sąsiadek, a mniej czytać nowoczesnych rozpraw.
      Tak więc ciesze się apyniu, ze to napisałaś. Po prostu więcej rozsądku, z dużą
      dozą uśmiechu i pogody w wychowaniu Maluszków.
      I masz rację - czasami warto, chociaż spróbować, wykorzystać rady innych Mam,
      żeby później móc mieć chociażby własne zdanie w tym temacie.
      Uśmiechu wszystkim życze
      Madziula

      • verdana Re: potrzebna była ta wypowiedź apyniu. dzięki 07.12.04, 16:21
        Jest takie stare powiedzenie "strzeżcie się ludzi jednej księgi". Słusznie. Jak
        ktoś naczytał się róznorodnych poradników, to i tak wie, że każdy radzi co
        innego. A jak na nieszczęście przeczytał jeden "rewelacyjny" - oo, to od
        takiego z daleka!
        Dobrze, ze nie wszystcy wychowuja dzieci tak samo. Dobrze, że są poradniki, bo
        czasem na tysiąc stron trafi się akurat taka rada, która jest dla nas akurat.
        Ale na pewno nie wszystkie.
        I też nie chciałabym być zlinczowana, ale czasem klaps uwazam za dobrą metodę.
        Na pewno lepszą niż rozpacz, że dziecku się mówi i mówi i mówi, a ono i tak
        paluszki wkłada do kontaktu...
        • jowomaba Re: potrzebna była ta wypowiedź apyniu. dzięki 18.12.04, 17:57
          wypowiem się w tym miejscu bo ten komentarz spodobał mi sie najbardziej
          Przez całą ciążę i pierwszy rok życia Małgosi czytałam różne gazety, poradniki
          (kupowałam dostawałam od znajomych) wszysko mnie interesowało
          z jednych rad korzystałam, z innych nie
          Teraz sięgam po poradniki jak mam problem czasem pomogą czasem nie
          Np
          Naczytałam się porad nt karmienia piersią i wcale mnie to nie uchroniło od
          kłopotów. Zadzwoniłam do poradni laktacyjnej i nic mi to nie dało,
          niepotrzebnie wydane pieniądze na telefon
          Słusznie moi lekarze mi powiedzieli, że tym w Gazecie w Warszawie to się dobrze
          radzi ale to my tutaj jakby co będziemy ratować Pani dziecko i Panią
          (To w związku z karmieniem piersia przy ropniu i przy podawanym antybiotyku)
          Mimo tych kłopotów karmiłam dziecko piersią ale z dwutygodniową przerwą na moje
          leczenie
          Moja determinacja była dziwna dla wielu ludzi w tym pielęgniarek i położnych w
          szpitalu gdzie przychodziłam na opatrunki piersi
          Nikogo nie potępiam że karmi swoje dziecko butelką
          Ja wybrałm karmienie piersią i walczyłam o to bo tego bardzo chciałam
          Złobek
          dzieci chodza i dobrze sie mają
          Moje pierwsze dziecko chodziło i miało się bardzo źle krótki okres czasu i dwa
          zapalnia płuc,zapalenia oskrzeli prześwietlenia, podwójne antybiotyki,
          zastrzyki pielęgniarka i mój zawalony rok na uczelni
          Nania okazała się w efekcie tańsza i dziecko zdrowe
          Teściowa się na mnie obraziła , przestali nam pomagać " bo na będą pracowali
          na moje luksusy" jej dzieci wszystkie były w żłobku
          Drugie dziecko ma nianię od początku bo dla mnie wszystko tylko nie żłobek

          życzę wszystkim tolerancji
          Pozdrawiam

    • aga225 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 07.12.04, 18:06
      super zgadzam sie w 100% pozdrawiam gorąco aga i wika smile)))))))))))
    • gosiola Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 08.12.04, 00:50
      Droga A_Pyniu!
      dzis , dzięki i Tobie i innym Mamom także, mam ochote wystukać kilka liter z
      klawiatury. Do tej pory generalnie czytalam sobie rozne posty na forach.....i
      nie chcialo mi sie kompletnie pisac, nawet gdy mialam cos do napisania w danym
      teamcie. Bo albo własnie watek byl taka slowna przepychanka, albo dochodzilam
      do wniosku, ze to co jest/bylo dobre dal mnie i corki, nie musi byc skutecznie
      w przypadku innych dzieci...bo kazd jest innesmile i chwala im za to!!!!
      Teraz czekam na druga dzidzie....i nieco zmienie swije "postepowanie", bardziej
      wrzuce na luz wink.

      Jedyna sluszna rada dla mnie jest:sluchanie wlasnego serca: jesli czuje, z
      jakiegos powodu, w sobie niepokoj-a dotyczy to Oli i spraw z Nia
      zwiazanych....to wiem, ze nie tedy droga..ALe dbam tezi o to, abym ja byla
      zadowolona z danego rozwiazaniasmile

      Jest juz poźno , wiec nie wiem czy pisze jasno......... wink
    • lidia.d Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 08.12.04, 07:47
      Oj, zgadzam się w 100%.
      Każde dziecko jest inne i każde należy wychowywać trochę inaczej i dlatego
      właśnie mamy są wyposażone w intuicję. Oczywiście, dobre rady są potrzebne.
      Osoby doświadczone często mogą podrzucić pomysły, na które młoda mama sama
      niekoniecznie wpadnie. Osoby doradzające powinny pamiętać jednak o tym, że to
      mama ma ostateczny głos w sprawie wychowania i jeżeli nie chce skorzystać z ich
      rad, to nie powinny się z nimi narzucać (jak to często robią np. babcie smile,
      albo też stosować innych środków psychicznego maltretowania mamy, co często
      zdarzało się na forum (wyzwiska, sugerowanie, że mama jest sadystką itp).
      Naprawdę nie mogę zrozumieć, skąd na forum biorą się te słowne przepychanki i
      tyle nienawiści. Przecież powinnyśmy sobie pomagać, a nie obrażać się nawzajem.
      Młode mamy mają i tak dość problemów. Każdy może mieć swoje zdanie i wyrazić je
      delikatnie i kulturalnie, a przede wszystkim - życzliwie.
      Pozdrowienia
      Lidka
      • marzennak Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 08.12.04, 11:04
        No cóż, wychowanie pierwszego dziecka to ciąg eksperymentów i błędów, których
        już się nie da naprawić. Mądrości nabieramy wraz z wiekiem (dziecka) i
        doświadczeniem. Sama popełniłam wiele błędów wychowując starszą córkę, śnią mi
        się po nocach. Przy młodszej byłam już mądrzejsza i spokojniejsza. Teraz mam
        dwumiesięcznego synka i luz psychiczny (i fizyczny-mniej się trzęsęwink. Poza tym
        z wiekiem przychodzi więcej cierpliwości i rozsądku, równowagi,
        wypośrodkowanie, nieprzejmowanie się krytyką i "dobrymi radami". Dlatego mamy
        jedynaków namawiam na powiększenie rodziny. To naprawdę dobrze robi nam-nie
        skupiamy się tylko na jedynaku, dajemy mu więcej swobody, i dzieciom-młodsze
        lepiej się wychowuje przy starszym, a starsze nabiera odpowiedzialności, a
        jednocześnie dłużej zostaje dzieckiem.
    • aniasc Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 08.12.04, 14:01
      smile milo sie czytalo Twojego posta. W ogole super, ze udaje Ci sie byc dla Agatki
      taka calkiem normalna, niepodrecznikowa mama smile

      pozdrawiam
    • twinmama76 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 08.12.04, 14:17
      Niby masz rację, ale od razu zrobiło mi się jakoś źle, że ja nie dawałam na noc
      Zuzi butli, bo nie i karmiłam ją w nocy bardzo często (zreszta do tej pory tak
      jest). Ale za to śpię z nią w jednym łóżku, więc w czymś sie zgadzamy wink
      Ja mam dwójkę tak różnych dzieci, że choćbym chciała, nie mogę do obojga
      zastosować żadnej złotej metody.
      Zuzia je nadal cyca (wyłącznie cyca do 10 miesiąca), śpi ze mną, budzi sie w
      nocy bardzo często, nie chce smoczka.
      Szymonek od początku jadł z butli, w nocy budził się raz, albo wcale, najlepiej
      mu sie śpi we własnym łóżeczku, ze smokiem w buzi.
      Przepraszam, mają coś wspólnego - mają 15 miesięcy i nie wiedzą co to nocnik.
      Nie uważam, że te różnice są wynikiem moich błędów wychowawczych. PO prostu
      słuchałam moich dzieci i reagowałam na ich potrzeby.
      • a_pynia Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 09.12.04, 10:05
        Ja TEŻ nie dawałam w nocy butli smile. Przez całe 6 miesięcy 1 2 tygodnie Agatka
        nie znała smaku innego mleka czy napoju niż moje mleko. Jadła deserki ze
        słoiczków i powoli zaczęłam wprowadzać zupkowe słoiczki. Teraz bym postąpiła
        inaczej i od razu (tzn gdzieś w połowie 3 miesiąca) wprowadziła przynajmniej 1
        posiłek gęstszy i sycący. Nawet się przyznam, że ze zgrozą słuchałam, jak
        znajome mówiły, że zaczęły podawać butlę! Taka była presja.
        Fajnie, że nie tylka ja odnosiłam takie wrażenie, że większość wątków (a
        przynajmniej te rzucają się w oczy) to przepychanki. Przez to wiele osób
        zostaje same ze swoimi problemami.
        Na szczęście ostatnio zaczyna się zmieniać i znajdują się osoby, które nie boją
        i nie wstdzą się powiedzieć, że mają inne poglądy.
        Tak trzymać!!
    • mik5 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 09.12.04, 11:01
      Nieciekawe jest tylko to, że wnioskiem z tej wymiany zdań wydaje się byc to ,
      że jednak metody teściowych i mam okazuja sie byc słuszne. A ja sie z tym nie
      zgadzam, do 5 m-ca życia nie karmiłam córki mlekiem modyfikowanym i nie
      zrobiłabym tego gdybym mogła cofnąć czas, co do nocnika - tez nie jestem za
      szybkim przyuczaniem do niego, tak więc mnie moja intuicja kaze raczej
      słuchać "współczesnych" wskazań. Również postuluję swobode wyboru dla każdej
      mamy i niekrytykowanie tych wyborów - z ich konsekwencjami bedzie się zmagac
      przeciez sama.
      • gosia_szymborska Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 09.12.04, 12:13
        Wiecie co? faktycznie tu każda dyskusja kończy się w zasadzie kłótnią. Ja
        jestem mamą bliźniaków i od jakiegoś czasu przestałam słuchać "super porad", bo
        to nic dobrego nie daje. Obaj moi 13 - miesięczni synowie są niejadkami i jak
        słucham rad mamy i teściowej to skóra mi cierpnie. jedna czepiła się gotowania
        kaszki manny na zwykłym krowim mleku i lanych kluseczek, a druga dawania im
        soku z kiszonej kapusty i zupy ogórkowej, oczywiście dają całe mnóstwo
        przykładów jak to inne dzieci takie rzeczy lubią. Ostatnio nawet nam przyniosła
        ugotowaną dla wnusiów ogórkową, bo ich mama gotować nie umie!!!! i chciała ich
        nakarmić - prosze bardzo! nie zjedli ani łyżeczki, i co? Inne dzieci może
        zażerają się babciną ogórkową czy pomidorową a moje niejadki jedzą tylko kaszki
        bobovity na nanie2 (według babć becholiny rozmieszane w wodzie) i suchy
        chlebek, czasem skubną coś jeszcze. a babcine rady niech sobie wsadzą za
        przeproszeniem.
        • zaneta21 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 09.12.04, 12:17
          Gosiu _szymborska jak miło spotkac mame blizniąt w tym samym wieku z tym ze ja
          mam dwie córeczki
          Pozdrawiam Cie serdecznie iTwoje maluszki tez
          • gosia_szymborska Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 09.12.04, 13:18
            Zanetko mi też milutko, a jak twoje dziewuszki - jedzą, śpią/ jakie są?
            • a_pynia Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 10.12.04, 13:09
              Powiedz Gosiu, jak u Ciebie wygląda dokładniej plan codziennego jedzenia? Bo
              niejadki się dzielą na niejadki i "niejadki". Agatka była "niejadkiem" przez
              odżywianie przez Babcię, a moją Teściową, a może nawet sama się do tego
              wcześniej przyczyniłam, bo była leniwa i nie jadła dużo, za to często (stąd
              moje stwierdzenie o podawaniu butli). Gdy Teściowa się wyprowadziła jak Agatka
              miała 2 lata (HUUURRRRAAAA!!!!), nagle okazało się, że lubi rzeczy, których
              wcześniej nie znosiła i sama zaczęła się upominać o jedzenie (wcześniej było
              latanie za nią z łyżeczką). Zrób Gosiu "rachunek sumienia" i spisz, co Twoi
              chłopcy jedzą przez cały dzień i w jakich odstępach czasu. Bo może jednak są
              tylko "niejadkami".
      • a_pynia Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 10.12.04, 13:19
        mik5 napisała:

        > Nieciekawe jest tylko to, że wnioskiem z tej wymiany zdań wydaje się byc to ,
        > że jednak metody teściowych i mam okazuja sie byc słuszne.
        *ciach*
        Na pewno nie wszystkie metody, ale niektóre na pewno i nawet nie teściowych,
        ale prababek smile. Z Teściową miałam straszne przeboje, zwłaszcza z jedzeniem
        Agatki, chciała jej dawać bułki po skończonym pół roczku i.t.p na co się
        stanowczo nie zgadzałam. Cały czas narzekała, że Agatka jest za chuda (uważała,
        że im dziecko tłustsze, tym ładniejsze) Ale czasem miała dobre pomysły, których
        nie chciałam słuchać, bo podręczniki piszą inaczej i najnowsze badania ... ble
        ble ble. Dlatego należy na wszystko patrzeć z dystansem, bo okaże się, że
        najnowsze opiniotwórcze czasopisma i inne media za rok będą pisać, ze inne
        postępowanie jest tym "jedynym słusznym"
        • mik5 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 13.12.04, 13:07
          Ja nie stosuję jakiegos postępowania tylko dlatego, że w gazecie tak napisali,
          tylko, że jest ono według mnie najlepsze, co często znaczy najwygodniejsze (ale
          nie tylko, bo np. karmienie piersią było dosyc uciązliwe, za to dawało mi
          poczucie niezwykłej bliskości córki). Co do metod prababek, to nie słyszałam o
          zadnej, ale byłabym sceptyczna. smile
          Pozdrawiam
          • a_pynia Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 15.12.04, 14:16
            Stare metody prababek? Oczywiście bez zabobonowej otoczki smile. Na przykład:
            1. Kąpanie dziecka w krochmalu - dodanie krochmalu z 1-2 łyżek mąki dobrze
            wpływa na skórę dziecka. Mąka ziemniaczana to zresztą najlepsza zasypka,
            zwłaszcza przy odparzeniach.
            2. Na bolesne ząbkowanie - zmoczyć ściereczkę czy pieluszkę, skręcić w rulon i
            zamrozić. polecane do wody, w której się moczy pieluszkę dodać odrobinę
            spirytusu. Lepsze od tych gryzaków.
            Więcej nie mogę sobie teraz przypomniec, a ze teściowej bilisko nie ma, to mi
            też nikt nie podpowie smile)
            Niektóre pomysły to jak z Księżyca, ale czasem po prostu warto posłuchć, a nie
            od razu odrzucać bez słowa...
            • mik5 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - zgoda 16.12.04, 11:10
              Zgoda co do krochmalu i cudownych właściwości mąki ziemniaczanej jako zasypki!
              Ale nie wiem czy wiesz, ze w czasopisamch "dziecięcych" też to współcześnie
              polecają, więc jest to może metoda prababek, ale usankcjonowana przez
              współczesnych znawców.
            • edytaon Rw obronie ksiazek 16.12.04, 16:12
              teraz gromy posypia sie na mnie
              ale sie ni zgadzam z wami kochane dziewczny , oczywiscie trzeba sie kierowac
              intuicja i rozumem ale madre ksiazki wcale nie forsuja jedynych slusznych prawd
              to jak wychowywac dziecko i jakie metody stosowac w duzym stopniu zaleza od
              dziecka i jego temperamentu.Wspomnilas Pyniu o zamrazaniu sciereczki przy
              zabkowani ja o tej metodzie dowiedzialam sie z ksiazki. Mysle ze dobrze jest
              byc otwartym na to co nowego w nauce psychologia to bardzo mloda dziedzina
              nauki i nasza wiedza o zachowaniu i rozwoju dziecka poglebia sie z roku na rok
              uwazam ze to cudownie ze mam szanse dzieki ksiazka nie popelniac bledow ktore
              popelnili moi rodzice. NIgdy bym nie udezyla mojej coreczki nie dlatego ze ktos
              mowi mi nie, ale dlatego ze jest istota czujaca i mam do niej szacunek.
              Kochane mamy mysle ze poradniki specjalistow od wychowania to nie takie zlo bo
              wychowanie dziecka wymaga oprucz intuicji takze wiedzy jak kazda inna
              odpowiedzialna praca
              pozdrawiam
              edyta
    • agawka2 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 15.12.04, 17:40
      i ja jako niedoświadczona, świeżo upieczona i zielona ze strachu mama naczytałąm
      się pradników, nasłuchałam rad, naprzejmowałam... aż do teraz, kiedy widze, że
      nie ma lepszej metody niż intuicja i nie ma się co tak wszystkim przejmować,
      pozdrawiam
    • a_weasley Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 15.12.04, 19:16
      Kiedy się rodziłem, lekarze twardo zalecali, żeby niemowlę spało na płaskim,
      inaczej bowiem będzie miało wadę zgryzu. Moja mama stosowała się do tych rad.
      Kiedy w dwa lata później rodził się mój brat, lekarze twardo zalecali, żeby
      niemowlę miało coś pod głową, broń Boże nie na płaskim, boby miało wadę zgryzu.
      Mama zastosowała się.
      Obaj mieliśmy wady zgryzu.
      • eziak Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 16.12.04, 16:58
        I to jest podsumowanie wszystkich poglądów.
        • mik5 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 17.12.04, 08:46
          To może i byłoby dobre podsumowanie, gdyby nie to ,ze pierwszy raz słyszę, o
          wpływie poduszki lub jej braku na zgryz! Może chodziło o kręgosłup? A co do
          zgryzu, to podejrzewam, ze obaj z bratem po prostu ssaliście smoczka. smile
          Pozdrawiam
          • gusiak_mama_kacperka Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 17.12.04, 14:23
            Forum bardzo się zmieniło dokąd pisałam tu duuuużo. Potem wrócilam do pracy i
            wolałam posiedziec z dzieckiem niż w sieci, a potem okazało się, ze zamisat
            sobie radzić kobiety się nawzajem obrzucają błotem.

            Przeczytałam dużo podręczników, pism itp, słuchałam, co mówią mamy, lekarze,
            znajomi. I wybierałam z tego tylko to, co mi się podobało i to, co akceptowało
            moje dziecko. Dzięki podejściu, które traktowało mojego synka jak człowieka, a
            nie obiekt doświadczalny nie mam z nim problemów. O tym, czy nie popełniłam
            błędów dowiem się kiedy moje dziecko będzie już dorosłe i będzie sobie radziło
            w życiu lub nie.

            Na każdy problem zawsze jest kilka rozwiązań - niejadkowi czasem lepiej nie dać
            butli, tylko przetrzymać go troszęczkę dłużej płaczącego - tak tak, wiem, że to
            niepopularne wink Ale u mnie akurat działało. I w życiu nie podałabym sztucznego
            mleka, bo jest dla mnie czymś gorszym niż krowie - to też niemodny pogląd -
            smak Nana, czy innych mnie odrzucał, mój syn też pluł, a mleczko krowie popija
            przez cały dzien z miłą chęcią. Za kakao da się pokroić. Gdyby miał alergie,
            byłoby pewnie inaczej... I tak z wieloma rzeczami. Nie akceptuje klapsów - bo
            skoro moje dziecko nie może bić mnie, czemu ja mogłabym je uderzyć. Nie oznacza
            to, że nie zdarzyło mi się. Czasem nerwy puszczają u naspokojniejszych - ale
            wtedy zawsze staram się przeprosić dziecko i powiedzieć dlaczego poniosły mnie
            nerwy i że postaram się nad sobą panować w przyszłości. I staram się.

            Za 4 miesiące urodzi się mój drugi synek. I będe go wychowywać tak samo -
            proponować zawsze coś o krok do przodu, ale zostawać krok za nim. Dzieci
            intuicyjnie wiedzą, co dla nich dobre.

            Myślę, że w Nowym Roku przyda nam się wszystkim więcej zrozumienia, tolerancji
            i szacunku dla innych ludzi i ich poglądów. Życzę Wam aby nikt Was nie
            krytykował, a sugestie rozwiązania problemów, o których piszecie, żeby były
            przez Was traktowane własnie tak - jako sugestie, a nie jedynie słuszne
            rozwiązania.

            Piszmy do siebie - "ja robię tak i ma to taki skutek - jeśli Ci sie to podoba,
            to spróbuj zrobic tak samo", a nie - "musisz zrobić to tak, bo Twoje metody sa
            głupie".

            Powodzenia i oby nasze forum znów było fajnym i bezpiecznym miejscem.
    • janmariadreptak Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 29.12.04, 00:22
      Popieram!!!

      Każde dziecko jest inne i nie ma żelaznych recept na sukces.
      Rodzice mają rządzić w domu, nie dziecko.
    • solek_2 Re: Mam dość "jedynych słusznych metod" - dłuugie 29.12.04, 08:20
      No to i ja się dołączę, głównie po to, żeby się wygadaćwinkMam dość babć podtykających mojemy niejadkowi co pół godziny coś do jedzenia, bo dziecko głodne. I karmienia go chyłkiem kiedy przykazałam jeść samemu tyle ile chce. I siostry, która ma trzech dorosłych synów i teraz na każdym kroku zwraca mi uwagę, że żle postępuję ze swoimi, bo jej nikt nic nie mówił i teraz widzi jakie błędy popełniła. Sama udaje matkę samarytankę, jaka to dobra dla dzieci, a w swoim domu często wita nas słowami "oooo, znowu ta szarańcza przyszła", lub "dobrze, że nie sprzątałam, bo po was to i tak, ble, ble", dodam, że przed wyjściem zawsze sprzątam to co rozrzuciły moje dzieci. I tekstów typu "twoje dziecko właśnie robi ..., coś tam " Może wylewać na siebie wrzątek a ona nie zareaguje bo to moje dziecko. No i w międzyczasie wyjeżdża z pouczającą gadką, że za bardzo krzyczę na dzieci, że ich nie rozumiem nie słucham , a powinnam! U dziadków: oj bo spadniesz, bo się zalejesz, uśpij go, nie usypiaj, jedz to, a może tamto. Dlaczego nie sika na nocnik, dlaczego nie ssie smoczka, ja bym go nauczyła, itd. Każda wizyta teraz to dla mnie męka. To robę zle to jescze gorzej.I nie dociera do nikogo, że kocham moje dzieci najbardziej na świecie i napewno nie zrobię im krzywdy. To ja jestem z nimi 24 godziny i ja wiem co dla nas jest dobre. Moi chłopcy są uśmiechnięci, śmialo rozmawiają z ludżmi, bawią się jak wszystkie inne dzieci, dobrze wyglądają. Nie przydażył się im do tej pory żaden poważny wypadek( tfu, tfu), więc chyba dobrze się nimi zajmuję? Jestem najmłodsza i jako jedyna mam jeszcze małe dzieci więc każdy chce je wychowywać. Tylko jak potrzebuję gdzieś wyjść i zostawić na godzinę czy dwie dzieci w domu to wtedy nie ma nikogowinkA dyskusje na forum lubię, niektóre mnie wkurzają, ale to tylko forum, ci w realu są gorsiwink
Pełna wersja