mama_radka
07.12.04, 22:00
Słuchajcie - znowu o teściowej - staram się jak mogę, aby były między nami
dobre stosunki - mieszkamy razem, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie kiedy
zajmuje się mym małym, o tym, że praktycznie nie ma dnia, aby nie zabierała
Radka na dół do siebie na kilka godzin nie wspomnę, bo to nie o to chodzi,
chodzi o to jak się nim zajmuję, robi z niego małą ciamajdę, który na dotatek
nic nie może. Juz tłumaczę, Radek ma 15 miesięcy, gdy miał 10 miesięcy i
tydzień zaczął samodzielnie chodzić - więc szybko, ale to do teściowej nie
przemawia, bo cały czas trzyma go za rękę, a tak naprawdę to cały czas bierze
go na ręce, jak tu może się rozwijać ruchowo no jak? Gdy jest sam na sam ze
mną, staram się aby sam chodził, biegał, bo jak umie to po co ma chodzić za
rękę, jakby to była jakaś ciamajda. Moja mama też się stara aby Radek sam
chodził. Chcę aby był samodzielnym małym chłopcem, czy to źle? Co dalej, jak
jest otwarte okno, nie pozwala Radkowi przebywać w tym pomieszczeniu, jakby
powietrze mogłoby coś zrobić złego...., tak samo jak otwarty jest samochód -
trzeba szybko zamykać aby go nie przewiało... już nie wspomnę, że nie pozwala
praKTYCZNIE NA WSZYSTKO NA CO JA POZWALAM, tu tylklo przykład - pozwalam
ruszać moje buty, a teściowa mówi, nie ruszaj tych butów nie wolno ci itp.
rzeczy. Ktoś może powiedzieć, ze jestem przewrażliwiona na punkcie teściowej i
niech tak będzie, a ja powiem że ona jest przewrażliwiona na punkcie wnuka. I
to, że niby go pilnuje nie oznacza, ze wszystko jest w porządku, bo np.
praktycznie cały czas mają otwarte drzwi do piwnicy - schody.
I jeszcze jedno - nie wiem, ale denerwuje mnie tekst , gdy bierze małego do
siebie - patrz mama płacze - i idze z nim do siebie.....
pozdrawiam