Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy

07.12.04, 22:00
Słuchajcie - znowu o teściowej - staram się jak mogę, aby były między nami
dobre stosunki - mieszkamy razem, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie kiedy
zajmuje się mym małym, o tym, że praktycznie nie ma dnia, aby nie zabierała
Radka na dół do siebie na kilka godzin nie wspomnę, bo to nie o to chodzi,
chodzi o to jak się nim zajmuję, robi z niego małą ciamajdę, który na dotatek
nic nie może. Juz tłumaczę, Radek ma 15 miesięcy, gdy miał 10 miesięcy i
tydzień zaczął samodzielnie chodzić - więc szybko, ale to do teściowej nie
przemawia, bo cały czas trzyma go za rękę, a tak naprawdę to cały czas bierze
go na ręce, jak tu może się rozwijać ruchowo no jak? Gdy jest sam na sam ze
mną, staram się aby sam chodził, biegał, bo jak umie to po co ma chodzić za
rękę, jakby to była jakaś ciamajda. Moja mama też się stara aby Radek sam
chodził. Chcę aby był samodzielnym małym chłopcem, czy to źle? Co dalej, jak
jest otwarte okno, nie pozwala Radkowi przebywać w tym pomieszczeniu, jakby
powietrze mogłoby coś zrobić złego...., tak samo jak otwarty jest samochód -
trzeba szybko zamykać aby go nie przewiało... już nie wspomnę, że nie pozwala
praKTYCZNIE NA WSZYSTKO NA CO JA POZWALAM, tu tylklo przykład - pozwalam
ruszać moje buty, a teściowa mówi, nie ruszaj tych butów nie wolno ci itp.
rzeczy. Ktoś może powiedzieć, ze jestem przewrażliwiona na punkcie teściowej i
niech tak będzie, a ja powiem że ona jest przewrażliwiona na punkcie wnuka. I
to, że niby go pilnuje nie oznacza, ze wszystko jest w porządku, bo np.
praktycznie cały czas mają otwarte drzwi do piwnicy - schody.
I jeszcze jedno - nie wiem, ale denerwuje mnie tekst , gdy bierze małego do
siebie - patrz mama płacze - i idze z nim do siebie.....
pozdrawiam
    • bzura.1 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 07.12.04, 22:20
      Tez mieszkalam z tesciowa. No wlasnie -mieszkalam. Niestety, wtracanie sie
      tesciowej w wychowywanie mojego dziecka spowodowalo ze sie wyprowadzilismy. Z
      perspektywy czasu patrze na to inaczej. Ja poprostu bylam zazdrosna o dziecko,
      a tesciowa naprawde jest wspaniala babcia, chociaz nie podoba mi sie ze
      wiecznie obdarza moja corke slodyczami. Niestety niektore babcie sa
      nadopiekuncze(mamy tez)ale taka jest rola babci. Rodzice wychowuja, dziadkowie
      rozpuszczaja.

      Pozdrawiam
    • anieszka11 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 07.12.04, 23:25
      Witam,jestem mama 2,5 letniego Roberta.Często czytam o Twoich perypetiach z
      teściową,ale dzisiaj postanowiłam odpisac dlatego ,ze ja tez mam ten problem i
      doskonale to rozumiem.Wprawdzie nie meszkam z teściową w jednym mieszkaniu,ale
      drzwi obok,wiec codziennie sie widujemy.Nigdy specjalnie ne pałałam do niej
      sympatią,ale odkąd urodził sie synek ciągle tocze z nią walkę ,a właściwie
      toczyłam.Zawsze my jako rodzice cos robiliśmy nie tak(szczególnie oczywiście ja
      jako matka)Jak był noworodkiem zle go trzymalismy,zle był karmiony(ten problem
      pojawia sie do teraz i to bardzo intensywnie,moja teściowa uwaza ze moje
      dziecko to totalny niejadek,fakt mały je niewiele ale bez przesady)wg niej to
      moja wina,że Robercik jest szczupły,bo mu zle gotuje,bo go zle karmie itd.
      Zawsze cos było nie tak,oprócz tego tez zawsze ,prawie codziennie brała moje
      dziecko do siebie.
      I muszę stwierdzic ,że dzisiaj ja sie poddałam tzn.po prostu PRZESTAŁAM SIĘ
      PRZEJMOWAC i Tobie radzę to samo,bo inaczej się wykończysz.Ja to rozumiem ,moja
      teściowa tez wymyśla różne rzeczy,też robi z małego ,a raczej chce zrobic z
      niego,małą ciamajde niepozwalając na nic i pilnując go na kazdym kroku,lata za
      nim cały czas z jedzeniem,mówi do niego synusiu(co kiedys doprowadzało mnie do
      szewskiej pasji),mówi że Robercik chce u nich mieszkac,ale wiesz co ,ja to mam
      gdzies.A dlatego ,że mój w tej chwili 2,5 roczny synek im dłuzej tam przebywa
      tym szybciej chce wracać do domu,poprawia babcie że on jest synkiem mamy,biega
      jak oszalały przy niej,a ona po kilku godzinach z nim spędzonych na drugi dzien
      się nie pojawia.
      Radze Ci odpuśc,a zobaczysz ona tez odpuści.
      Pozdrawiam Agnieszka ,mama Roberta.
    • linka555 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 07.12.04, 23:35
      Rozumiem Cie, mnie by do pasji doprowadził tekst "nie wolno Ci", skoro wolno, bo
      to Ty decydujesz co jest dla Radka dobre.
      mojej teściowej na szczęście wystarczyła jedna prośba, jak mała się wywaliła
      (nic wielkiego) i płakała, ale bez przekonania, teściowa zaczęła się nad nią
      roztkliwiać i poieszać jakby co najmniej nabiła guza i wtedy poprosilam ją żeby
      nie robiła z małej sieroty, bo tak na prawdę nic się nie stało. Pomogło.
      ale jeśli nie pomga prośbą w Twoim przypadku, z moją czasem złośliwą naturą
      chyba bym celowo trzymła dziecko ciepło ubrane w wietrzącym się pokoju, "bo
      lekarz tak kazał". Straszne są takie karcące babcie. W tej sytuacji mały się
      nawet nie nauczy robić fikołków, bo bedzie miał psyhiczną barierę, ze 1. coś
      sobie zrobi, 2. to niezdrowe (bo 4 godziny temu jadł zupkę), 3. podłoga i
      wszystko, co się na niej znajduje jest be. Myślę, że jak nie zareagujesz, to
      Radek sam Ci będzie taką filozofię niedługo wpajał. Takie "ucinanie" inicjatywy
      poznawczej dziecka prowadzi moim zdaniem do zrobienia z niego ciamajdy. A poza
      tym będzie miał kompletny mętlik w głowie, bo ty mówisz jedno, a ona drugie.
      Ale, moim zdaniem, ona jest osobą, która tu powinna się dopasować.

      Powodzenia, trzymam kciuki!
      • anieszka11 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 07.12.04, 23:43
        A ja uważam ,że to zależy od charakteru dziecka,moja tesciowa tez ciągle
        mowi:uważaj ,bo sie przewrócisz,uważaj nie skacz,uważaj bo spadniesz i mój
        synek jej słucha ,ale jak tylko wpadnie do domu to wyczynia takie harce ,że
        głowa boli,bo mimo wszystko my z nim przebywamy więcej,a po za tym on po prostu
        taki jest,ruchliwy i jednym słowem rozrabiaka,a tego teściowa nie zmieni.
        Agnieszka ,mama Roberta
    • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 08:45
      Dzięki za odpowiedzi. I dodam jeszcze jedno, że teściu stanął nijako w mojej
      obronie (ostatnio) - jak mały znowu wylądował na rękach teściowej - powiedział
      coś takiego, - a co, a mały nóg nie ma....troche to ją zbiło z tropu. Jeśli
      tesciu zauważa takie rzeczy to chyba jest coś nie tak....
      Pozdrawiam
    • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 08:46
      I jeszcze jedno, zebym została dobrze zrozumiana - nie bronię teściowej
      kontaktów z Radkiem.
    • mamaszyma Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 11:20
      Moja teściowa tez najchętniej nosiłaby Szymka na rękach, a jak juz ma chodzic
      to za rekę, koniecznie. Na szczęście Szymke rozumie, że z babcia jest noszony a
      z mamusią sam chodzi. Tłumaczę teściowej, że dziecko ma po to nózki, zeby na
      nich chodzić, i widzę, ze zaczyna to skutkować. A z tym trzymaniem za reke
      jest tak, że teściowa boi się, zeby się Szymek nie przewrócił na dworze. Pytam,
      co się stanie jak się przewróci? jets tak poubierany, ze nic mu się nie stanie,
      ale sie ubrudzi, tesciowa swoje, no to co? Mam pralkę... Ale doszłysmy do
      porozumienia, jesli ona ma robic cos wbrew sobei i soim zasadom, np. chodzenie
      po dworze bez trzymaniaza rękę, w porządku, ja robie po swojemu. Chce go nosić?
      Niech nosi, jej kregosłup... Szymek jest coraz starszy i wie, że z babcia może
      co innego, a z mamusią co innego, i chyba o to chodzi prawda?
      ps. Moja teściowa to złota kobieta, złego słowa na nia nie pwoeim, a że jest
      nadopiekuńcza? Trudno, taki jej urok...
    • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 11:46
      a właśnie tu druga strona medalu, czesto się dziwię jak teściowa może tyle
      czasu dźwigać małego, zresztą on już nie taki mały - waży około 15KG. Jak ja na
      chwilę go wezmę nisąc czasami po schodach - to już nie mogę... i nastepna
      strona medalu, bo wiadomo dziecko wykorzystuje takie sytuacje, i chce też aby
      moja mama go nosiła na rękach - a mama nie może - kręgosłup. (mama opiekuje sie
      2 dni w tygodniu)
      • aleksandrynka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 12:27
        jak chce nosić to niech go nosi, mały będzie wiedział, że u mamy taki numer nie
        przejdzie. Inna sprawa, czy on CHCE, żeby go nosić. Ale skoro mu to nie
        przeszkadza... I tak to trochę dziwne, dziecko od dawna samodzielnie chodzi, a
        babcia jakby chciała zatrzymać czas, najlepiej, żeby mały był bezwolnym
        niemowlakiem, nie rozwijał się... Nie ma tak dobrze (dla niej).
        Ale w tym, co opisałaś jednak widzę problem. Rzeczywiście, dziecko może mieć
        mętlik w głowie na temat tego, co wolno, a co nie, skoro mieszkacie razem. Ale
        tak mi przyszło do głowy, że jeśli to babcia jest tą zabraniającą, to dziecko
        nie będzie chciało z nią tak często przebywać. Przecież fajniej jest, kiedy
        jednak nie ma się co 2 minuty narzucanych ograniczeń, nie? smile Uważam, że w
        takich sytuacjach powinnaś stawiać sprawę jasno - ja na to pozwalam i nie widzę
        powodu, żeby było inaczej. Proszę mu nie zabraiać tego, na co ja pozwalam, bo
        robi się niepotrzebne zamieszanie.
        Wkurzaja mnie takie osoby, które WSZĘDZIE widzą śmiertelne zagrożenie...
        Kiedyś na przykład zapamiętałam taką scenę z podwórka - dziecko wczesną wiosną
        szło sobie po trawce, wiadomo, jeszcze zimno, kombinezon, obok był chodniczek.
        A babcia czy opiekunka mówi - zejdż z trawy bo się przewrócisz! No kurczę,
        chyba lepiej, jak fiknie na miękką trawę niż na beton! Ale mniejsza z tym...
        Takie osoby mogą dziecko zarazić po prostu własnym lękiem, a w wychowaniu
        chodzi o coś zupełnie innego. Tak mi się wydaje. Świat, w którym czeka na nas
        TYYYYYYLE niebezpieczeństw przestaje być fajnym miejscem. Można się przewrócić,
        nabić sobie guza, spaść z kanapy, dostać zapalenia płuc od małego przeciągu i
        to jest TAKIE STRASZNE!... To wszystko są lęki Twojej teściowej, które,
        niestety, nieświadomie może wszczepić Twojemu synkowi, tym bardziej, że
        spotykają się codziennie. Spróbuj pogadać z tą babką tak od serca, powiedzieć,
        że rozumiesz, że ona się boi o małego, o jego zdrowie, ale dziecko trzymane pod
        kloszem nie pozna świata, może się go tylko bać, a przecież chciałabyś, żeby
        wyrósł na mądrego, sprytnego samodzielnego faceta, nie osiągnie tego, kiedy
        cały czas będzie musztrowany i podpierany podusiami ze wszystkich stron.
        Młodość ma to do siebie, że jest szalona, starsi mogą jedynie czuwać, żeby nie
        stało się coś na prawdę złego, ale kilka wywrotek każdy musi w swoim zyciu
        zaliczyć, chociażby po to żeby wiedzieć, że są możliwe. smile
        No i ostatnie - tekst: mama płacze, i dalej ewakuacja. Nie bardzo to rozumiem,
        ale stanowczo mi się to NIE PODOBA! Może masz jakąś hipotezę, co się za tym
        kryje? Mama płacze przez Ciebie? A może tak po prostu płacze i trzeba ją
        zostawić... Jakiekolwiek sa intencje ten tekst trzeba uciąć. Przede wszystkim
        jest nieprawdziwy, i chociażby dlatego nie powinien byc powtarzany. Nie mam
        żadnego pomysłu, o co tu chodzi, ale to jest bez sensu. Mozna dziecko tylko
        wpędzić w poczucie winy, tym bardziej, ze sytuacja jest niejasna. Zrobiłem coś
        złego i mnie stąd wyganiają? Ja się bawię u babci, a mama tam została smutna?

        I jeszcze o płakaniu.
        Byłam z małym u teściowej, ubieralismy sie juz do wyjścia i Olek marudził, nie
        lubi tego. Teściówka wzięła go na ręce, stanęła przed lustrem i mówi - zobacz,
        jaki tam brzydki chłopiec płacze, nie płacz, nie wolno płakać... Wkurzyło mnie
        to, jestem wyczulona na podobne "mądre" teksty i od razu zareagowałam.
        Powiedziałam, że to nie prawda, że jest brzydki, jest tak samo ładny jak wtedy,
        kiedy się smieje, jak mu źle to ma prawo popłakać, każdy tak ma. I tyle. Czekam
        na ciąg dalszy emocjonalnej edukacji mojej teściowej smile
    • mamaidwiebaby To Ty jesteś matką! 08.12.04, 12:12
      I Ty masz prawo decydować o Swoim dziecku.Babcia podważa Twój autorytet w
      oczach malucha.Mama mówi że można chodzić samemu,Babcia mówi że mama się
      MYLI.Jak to wygląda w oczach dziecka?Powiedz babci o co
      chodzi,porozmawiajcie.Nie obrażajcie się na siebie.Trzeba coś z tym
      zrobić.Wytłumacz jej że wnuczek nie jest z porcelany i nic mu się nie stanie
      jak będzie w pokoju z otwartym oknem.Miałam ten sam problem z teściową.Dzieci
      (Jej zdaniem) nie mogą:Wychodzić na dwór,pić zimnej wody,głaskać kota itp.Nie
      daj się! Musisz z tym walczyć.


      Pozdrawiam

    • tornadooo Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 12:19
      No właśnie Ty jesteś matką , piszesz , że nie ma dnia zeby nie zbaierała małego
      na dół.A jeżeli ci to przeszkadza to nie umiesz powiedziec ze macie inne plany?
      Chyba z ciebie jest ciamajda.Nic tylko posty, ze nie radzisz sobie z tym, z
      tamtym, tylko tesciowa , tesciowa...A swojego zdania nie masz?Języka nie masz
      zeby mowic czego nie wolno a co wolno?Jak sobie w przysłosci wyobrazasz
      wychowanie dziecka, kiedy bedzie starsze i bedzie wiecej rozumiało?Jak?
      Bo rusza buty , bo drzwi otwarte od auta...Smieszne to troche...
      A nie lepiej poszikac własnego lokum i miec swiety spokoj????
      • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 12:29
        A myślisz, ze nie marzę o własnym lokum.... Ale to tylko marzenia. Nie będę
        wszystkiego tłumaczyła, ale po prostu jest tak, że jakoś nie mozemy pozbierać
        sie finansowo. A jest jeszcze gorzej po macierzyńskim, gdy szef mnie przyjął na
        2/5 etatu, a nie na cały. Wiem sami sobie zgotowaliśmy ten los i gdybym mogła
        cofnąć czas inaczej bym postapiła. Ale te 3 lata temu człowiek miał inne
        zapatrywanie na świat, inaczej myślał i stało sie jak stało. o pieniążkach
        włożonych w remont w domu nie wspomnę. Powiem tylko tyle, ze przed ślubem
        przyszła teściowa wydawała się super babką... i to złudzenie spowodowało, że
        jest teraz tak jak jest. I gdyby mozna było cofnąc czas........ to kupiłabym
        nawet mieszkanie jednopokojowe i tyle, w tej chwili jest to nie możliwe.
        Nie siedze bezczynnie i szukam nowej pracy, tylko niestety to musi trochę
        potrwać.
      • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 16:27
        No własnie, przyznaję się bez bicia, ze jestem po trochę ciamajdą, i po prostu
        nie chcę aby mój synek przeżywał to samo co ja w zwiazku z powyższą wadą. A
        gadać z moją teściową to można... tylko to nie daje efektów.
        pozdrawiam
    • mama_radka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 12:37
      Ja naprawdę nie chcę już narzekać na teściową, ale jest jeszcze coś kidy
      naprawdę Radek się uderzy, gdy nie ma w pobliżu teściowej, jest ze mną, czy z
      mym mężem, i zaczyna płakać, od razu przylatuje z wielkim wyrzutem na twarzy
      jak moglismy dopuścic do tego... i ja mając na ręku radka aby go pocieszyć,
      zabiera mi go... Tak jakbym nie umiala malego pocieszyć. Oj widzę, ze muszę być
      jednak twardą kobietką... Ale chyba zacznę po świętach, aby święta jako tako
      przebiegły normalnie...
      • aleksandrynka Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 12:47
        stanowczo nie pozwalaj sobie dziecka wyrywać z rąk. Poweidz, ze sytuacja juz
        opanowana, poradzicie sobie, a mały wpadnie później na herbatkę. Kurczę,
        dziewczyno, BĄDŹ PEWNA, że to, co robisz jest słuszne i DOBRE dla Twojego
        dziecka. Jesli Ty będziesz o tym przekonana, to inni tez to zauważą.
      • weronikarb Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 09.12.04, 11:24
        No coz moja tesciowa tez przylatywala jak maly plakal. A plakal sporo jak byl
        chory. Ktorejs nocy nie wytrzymalam (delikatne uwagi typu: nie dziekuje sama
        dam sobie rade uspokoic dzieckko) i powiedzialam prosto z mostu, ze jak dziecko
        chore to potzrebuje matki a nie babci do tulenia w celu uspokojenia. Pozatym to
        jak "mama" nie zauwazyla to moje dziecko i ja je wychowuje i ja bede sie nim
        opiekowac w chorobie i tak mnie widzi mniej nizbym chciala (praca). No coz po
        tych slowach awantura byla na maksa nawet powiedziala ze jezeli tak to ja mam
        szukac nianki. Odpowiedzialam ze niema problemu, ja nigdy nie narzucalam aby
        opiekaowala sie wnukiem z wlasnego wyboru to robi. No i coz po tygodniu jej
        przeszlo i teraz na placz synka nie przylatuje.
        Choc tydzien temu znowu mnie zaszantazowala, ze mam szukac nianki do dziecka (a
        awantura była o calkiem cos innego niz opieka nad dzieckiem). Mija tydzien i
        nie widziala go tesciowa - przyslala szwagierke to odpowiedzialam, ze jezeli ma
        mi wypominac opieke i szantazowac dzieckiem aby postawic na swoim, to nie
        bedzie go widziec, gdyz nigdy dziecka nie powinno sie mieszac w klotnie
        doroslych, jezeli ona tak robi to prosze bardz smile MAm swiety spokoj jak
        narazie smile
    • twinmama76 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 13:09
      Taa, dziecko nie może biegać, skakać, pić wody (ZIMNEJ!!NIGDY W ZYCIU wink), jak
      sie wywróci na dywan lub trawę to obowiązkowo trzeba przez 5 minut całować i
      żałować.....
      Ja takie zapędy kwituje pobłażliwym uśmiechcem. Czasami robie z siebie idiotkę
      i pytam A dlaczego nie może?? z odpowiednio idiotycznym wyrazem twarzy, a
      odpowiedź natychmiast życzliwie dyskredytuję i wyśmiewam. PO kilku razach moja
      mama dała sobie spokój.
      Na moją teściową działa tylko kamienny spokój i nieugięta pewność, że MOJE
      DZIECKO MOŻE! Nie dyskutuję z nią, tylko robię swoje.
    • anika8 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 16:00
      witam .Moim zdaniem nie wolno w obecnosci dziecka krytykować MATKI!!!!!!!!
    • linka555 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 08.12.04, 22:08
      Odwagi! Nie miej wyrzutów, bo to wszystko dla dobra Twojego Synka i to Ty
      odpowiadasz za jego wychowanie, a nie nadwrazliwa babcia. Rzeczywiście, przed
      Świętami może nie czas na rewolucje, ale to dobre postanowienie na Nowy Rok, a
      poza tym, zdaje się, ostatni gwizdek. Życzę powodzenia, a o teściową nie masz
      się co martwić. Być może się obrazi, ale pewnie za jakiś czas zaskoczy o co
      chodzi. Trzymam kciuki i uszy do góry!!
      linka
    • wwww_wwww Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 10.12.04, 13:15
      Porozmawiaj z nią i wytłumacz to jej!
    • a_pynia Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 10.12.04, 13:32
      Agatka już w wieku 2 lat rozumiała, że u Babci może sobie pozwalać, a u mnie
      nie. Jak ciągnęła Babcie za włosy, ja protestowałam, a teściowa się śmieje.
      Więc powiedziałam: "Agatko, pamiętaj, że babcię możesz ciągnąc za włosy i
      kopać, a mamusi nie". Teściowa zrobiła wielkie oczy, a na drugi dzień Agatka
      lekko kopnęła babcię w nogę, na pytanie babci czemu tak robi odpowiedziała"
      Mamusia mi pozwoliła. Wtedy dopiero teściowa przemyślała.
      Możesz też zastosować inną broń. Jak teściowa będzie trzymać Radka na rękach,
      to krzycz co chwilę: "Uważaj, bo upuścisz!" "Trzymaj mocno!" "Aj bo Ci
      spadnie" "On się chyba boi tak wysoko!!" "Bezpieczniej na podłodze". Co do
      trzymania za ręke " Ręka mu scierpnie" "Uważaj bo jak się potknie, to możesz mu
      wyrwać rękę ze stawów". Po kilku godzinach chyba każdy by miał dość i
      przemyślał sobie co nie co.
      • betty_julcia Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 10.12.04, 13:56
        A_pynia!!!!!!!!!!! Ale mądra z ciebie kobieta!!!! Na to nie wpadłabym,
        świetnesmilesmilesmile)smile HA HA HA. Naprawdę. Ale się uśmiałam. Spróbuję, seriosmile
        No własnie. Ja mam naprawdę fajną teściową, nie moge jej nic zarzucić poza
        nadmierną troskliwością, doprowadzająca mnie czasami do złości. Generalnie
        obracam w śmiech ale czasami w środku gotuje się we mnie. Świetnie rozumiem.
        Ale jeżeli chodzi o autorkę listu to niestety coś za coś. Z jednej strony
        upierdliwa ale z drugiej bardzo pomocna teściowasmile Wiele z nas może pomarzyć o
        kilku godzinach dziennie tylko dla siebie. JA mam opiekunkę 2-3 razy w tygodniu
        i i tak nie wyrabiam ze swoimi sprawai, jeżdże z Julią do mojej mamy, tam jest
        mi trochę łatwiej bo Julia dłużej śpi, mama sie nią troszkę zajmie ale też nie
        na tyle żebym mogłą sie wyłączyć i popracować nad wiszącym doktoratem,
        praktykami zawodowymi i całej masie innych narastających spraw. Powodzenia i
        cierpliwości. Tak to juz jest w rodzinie. My jesteśmy mamami, wiemy najepiej i
        trudno znieść czyjeś wtrącanie (zwłaszcza teściowej. Teściowej nie zmienisz,
        myślę ze rozmowa ani groźby że nie dasz dziecka do niej też nic nie zmienią.
        Jeśli jest przekonana że okno ma być zamknięte to i tak je zamknie jak nie
        będziesz widziała (znam to!) ale dziecku nic nie będzie, ani nie straci tak
        szybko odporności, ani nie przestanie nagle chcieć chodzić smile Naprawdę
        wykorzystaj czas dla siebie i nie wnikaj bo się niepotrzebnie zdenerwujesz.
        Zaraz Radek będzie starszy i sam wyegzekwuje na niej to co będzie chciał więc
        nie zniechęcaj jej. Niedługo sama się zniechecismile

        -------------------------------------------------------
        Betty to mama a to jestem ja:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787
        • barbaram1 Re: Nie chcę aby zrobiono z Radka ciamajdy 10.12.04, 14:29
          Ja co prawda nie mieszkam z tesciowa, ale gdy mala się urodziła przyjechała do
          mnie, aby mi pomóc. niestety było odwrotnie. Codzienne wyrywanie dziecka z
          moich rąk z komentarzem Ty jej nie potrafisz uspokoic - chodź do babci, albo,
          że mała dostaje pusty talerz, bo karmiłam piersią i miałam za mało pokarmu a
          teściowa cała dumna, że taka mądra stała nade mną z butelką. Na serio, ale
          przed urodzeniem dziecka wydawała mi się OK, a potem taka zmiana! Poprosiłam
          męża o rozmowę. Niestety ta kobieta nie wie co to znaczy spokojna rozmowa.
          Obraziła się, a że mieszkaliśmy wtedy za granicą powiedziała, że tylko fakt, iż
          nie zarezerwowanego samolotu powstrzymuje ją w tym domu. Następne dni były
          koszmarem. Mąż w pracy a my przez 10 godzin nic do siebie nie mówiłyśmy. Od
          tamtego czasu już do nas nigdy nie przyjechała nocować. Przeprowadziliśmy się
          do Polski, a ona zagląda do nas 3 razy w roku. My do niej jeździmy częściej.
          Mała nawet została przez tydzień u niej na wakacjach. Czasami tylko jest mi
          żal, gdy moja pracująca mama bierze urlop wypoczynkowy, aby pomóc mi w czasie
          wakacji lub choroby dziecka a moja teściowa siedzi sobie na rencie w domu. Ale
          poniekąd to był nasz wybór.
Pełna wersja