mikolaj a lekcja religii....

08.12.04, 13:57
witamsmile
mimo prawie 7 lat moja mala nadal wierzy w mikolaja, z czego sie z reszta
bardzo ciesze, to dla mnie jakis taki wyjatkowy przywilej dziecinstwsmile
niestety, siostra na religii uswiadomila dzieci ze mikolaja nie ma i to
najczesciej rodzice podkladaja prezenty.... nie bede tu pisac jak ciezko bylo
wybrnac z twarza i wytlumaczyc corce nasze intencje....
mam jedno pytanie ...
PO CO? siostra dzieciakom to powiedziala? czy ich wiara bylaby gorsza, gdyby
nadal wierzyly w mikolaja??

prywatnie sie wscieklam

pozdr.
    • grrrrw Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 16:34
      Nie mozna na religii mówic dzieciom rzeczy nieprawdziwych, które trzebaby
      kiedys odwołac.
      Małym dzieciom mozna delikatnie temat tak ustawic, zeby nie wypowiadac sie
      definitywnie, nie podwazac autorytetu rodziców i dziadków, którzy czesto
      dzieciom w dobrej wierze przedstawiaja krasnoludka z reklam czy hipermarketów
      jako postac majaca cos wspolnego z Kosciołem i religią.
      Zajrzyj na www.wiara.pl jest tam właśnie wielka dyskusja pt. "swiety Mikołaj,
      uwaga na oszusta".
      • agaaga77 Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 16:42
        nie wymagam od siostry, by mowila nieprawde, ale po co w ogole poruszala ten
        temat? mysle ze mogla inaczej postapic, nawet odeslac pytajace dzieci do
        rodzicow, albo opowiedziec im po prostu o biskupie sw Mikolaju

        dziekuje za info o dyskusji

        i pozdrawiam
        • ursgmo Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 17:57
          Ja bym była więcej niż wściekła . I nie zostawiłabym tego ot tak.
          Siostra odebrała dzieciom wiarę w te odrobinę magii jaka jest w święta i
          podważyła autorytety rodziców i dziadków , którzy wiarę tą podtrzymują .
          Co jest złego w tym że 7,8 czy 10 latek czeka na dziadka w czerwonym
          kubraczku ?? Można było rzeczywiście opowiedzieć dzieciom o biskupie lub nie
          powiedziec nic .A najlepiej pouczyć dzieci kolęd ,lub jak u mojej córki porobić
          wyklejanki ,ubrać choinkę i obejrzeć razem świąteczny film animowany.
          To tylko 7 letnie dzieci przecież, nie fanatycy religijni !!!
          A co na to inni rodzice ?
          • verdana Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 19:07
            Siostra powiedziała dzieciom prawdę. Dzieci należy traktować powaznie i własnie
            powaznie zostały potraktowane przez siostrę. Trudno. Teraz rodzicom pozostaje
            wytłumaczyć, dlaczego okłamywali dzieci przez lata, a dzieciom zastanawiać się,
            w czym jeszcze zostały oszukane przez rodziców.
            A 10-latek, czekajacy na "dziadka w czerwonym kubraczku" to dla mnie żałosny
            widok dziecka, które nie potrafi wyciągać wniosków z otaczajacej
            rzeczywistości, i którego rodzice traktują nadal jako "głupiego dzidziusia".
            • le_lutki Re: mikolaj a lekcja religii.... 09.12.04, 14:43
              Dla Ciebie zalosny, dla innych mily, verdano.
              Jakby nie bylo - niedobrze, jak obcy uzurpuja sobie prawa rodzicow w
              uswiadamianiu dzieci. Moze jeszcze jesli chodziloby o antykoncepcje, to
              rozumiem, ze lepiej byc uswiadomionym na lekcji biologii w szkole, niz wcale w
              domu i wyladowac z brzuchem w wieku 13 lat. Ale sw Mikolaj i sposob, w jaki
              odbiera sie swiat i swieta, to bardzo indywidualna sprawa kazdej rodziny, czesc
              tradycji a nie nauk scislych. Kazde z rodzicow przekazuje to, co chce przekazac
              z tej atmosfery i tak, jak uwaza za stosowne. Siostra owa albo nie zdawala
              sobie sprawy ze szkod jakie przyniesie jej stwierdzenie w malych umyslach
              (przynajmniej zapodane w ten bezpardonowy sposob), albo zrobila to z "brutalna"
              premedytacja - brutalna dla dzieci oczywiscie. I nie nalezy stawiac rodzicow w
              niezrecznej sytuacji wobec wlasnych dzieci. To zadna zasluga, nawet dla
              katechaty...
              Pozdrawiam
    • lilla.pelicia Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 19:27
      W odwecie za tę "prawdę" powiedziałabym dziecku prawdę że woda święcona niczym
      nie różni się od kranówy. I niech poprosi katechetkę o wyjaśnienie.

      Nie rozumiem dlaczego instytucja która uprawia setki pogańskich a wręcz
      szamańskich obrzędów (kadzidło, specjalne świece, "święcenie" pokarmu i wody
      przez kropienie inną wodą, namaszczanie umierających pachnącym olejkiem) czepia
      się akurat niewinnego Mikołaja który duchowo jest najbardziej "chrześcijański"
      z tego wszystkiego.

      Pozdrawiam,
      Lilla czyli wredne alter ego
      • praktycznyprzewodnik Re: mikolaj a lekcja religii.... 09.12.04, 08:51
        Albo jeszcze lepiej; ze komunia to tylko wafelek. I co wtedy katechetka ? Na
        pewno nie znajdzie argumentów !
    • grrrrw Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 21:16
      Coz, pewnego dnia dziecko pójdzie do komunii i usłyszy od katechetki, ze
      Eucharystia to prawdziwe ciało Chrystusa. Wtedy pomysli sobie, eee to pewnie
      tak samo jak z tym szyszkowym Dziadkiem i Tabalugą.
    • magdalenkad Re: mikolaj a lekcja religii.... 08.12.04, 22:09
      Nie wypowiadam się na temat lekcji religii, bo moje dziecko nie będzie na nią
      chodziło.
      Wytłumaczyliśmy dzieciakom, wtedy 4 letnim, jak to jest z tym
      mikołajem /zresztą, jak dla nas, nie "świętym/. Że był taki ktoś, a teraz
      sprawiamy sobie w ten spoób przyjemność. I w tym roku śmiały się rozpoznając w
      przebraniu wujka - ale cieszyłe sie z prezentów.
      Nie chcę okłamywać Tymka. Magia, nawet, w wersji "light" - nie, dziękuję. W
      żadnej postaci (także horoskopów i wróżek).
      Pozdrawiam, magda
      • agaaga77 Re: mikolaj a lekcja religii.... 09.12.04, 08:56
        dzieci mają 7 lat nie 10, moja córka nawet 6,5, ponieważ wcześniej poszła do
        szkoły; co do Eucharystii - ważne jest chyba to, żeby zostało dziecku
        wytłumaczone, co to jest Sakrament i myślę, że nie będzie się wtedy uciekało do
        porównań z Tabalugą.....
        Inni rodzice - w 3/4 mają podobne zdanie do mojego - jutro kolejan religia i
        spotkanie delegacji rodziców z siostrą.
        Przepraszam, jeżeli kogoś urażę, ale nie chcę by Kler (nie religia) w ten
        sposób ingerował w magię dzieciństwa...
        Nie chodzi też o okłamywanie dzieci w kwesti Św. Mikołaja, myślę jednak, że
        odrobina niedomówień w tej sprawiewink czyni Święta i dla nas rodziców
        piękniejszymi. Wymiar duchowy jest na pewno dla wierzących ważniejszy, ale nie
        powinno się negować tradycji...

        pozdrawiam i oby w każdym z nas choć w tym czasie było trochę z dzieckawink
        • wana Re: mikolaj a lekcja religii.... 09.12.04, 12:15
          W pełni popieram. Święty Mikołąj wpisał się w tradycję świąt i nie należy
          brutalnie tego zmianiać. Nie oznacza to dla mnie okłamywania dziecka - dzieci
          i tak szybko orientują się, że prezenty kupują i podkładają rodzice, ale to nie
          umniejsza znaczenia Mikołaja. Moja Ula ma 6 lat, często razem z nią kupujemy
          prezenty, zle i tak co roku jest rytuał pisania listu do Świętego. I komu to
          szkodzi? Przyjdzie czas na dorosłość pozbawioną złudzeń. Poco to przyspieszać?
          Pozdrawiam
          wana
          • kramla Św. Mikołaj istnieje !!! 09.12.04, 14:19
            Największa bzdurą jest stwierdzenie przez katechetkę, że św Mikołaj nie
            istnieje.Oczywiście, że istnieje! I na pytanie mojej 6 latki czy Mikołaj jest
            na prawdę z czystym sumieniem odpowiadam, że tak. Mieszka jednak nie w jakiejs
            Laponi tylko w niebie.Tam gdzie pozstali święci.I oczywiście wszystko widzi, a
            jakże.A na ziemi ma wielu pomocników mikołajowych (tych przebierańców), którzy
            są jego ziemskimi przedstawicielami.Najbardziej znanym jest ten z Laponismile.

            A tak w ogóle to każdy może zostać pomocnikiem św.Mikołaja i obdarowywać innych
            w tajemnicy (pamiętacie niewidzialną rękęwink).No i kto powiedział, że prawdziwy
            świety nie miałby tej bożej mocy by zejść na ziemię i dać komus prezencikwink.
            W każdym razie ja tej wiary moim dzieciom nie odbieram.Ani tym, które
            katechizuję w przedszkolu.
            • agaaga77 do kramla - dziękuję 09.12.04, 14:39
              za twój post, jak widać można powiedzieć prawdę, nie odbierając Świętom magiismile
              pozdrawiam bardzo serdecznie
    • grrrrw Re: mikolaj a lekcja religii.... 09.12.04, 20:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=18068323
    • pawlinka Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 10:17
      Zgadzam się z Kramlą. Powiem jak ja zrobiłam w tym roku, może nie tak źle.
      Syneczek ma prawie 5 lat. W październiku w przedszkolu były urodziny Kubusia
      Puchatka, wielka feta, torty i Kubuś Puchatek miał przyjechać. Dzieci czekały,
      robiły prezenty i przybył, a jakże... Syn powiedział mi, że to był nieprawdziwy
      Kubuś, bo ten jest w książce, a w przedszkolu był przebrany pan. i co, dalej
      czytamy o Kubusiu, a ja miałam ułatwione zadanie. Przede wszystkim moje dziecko
      wie, ze Św. Mikołaj to biskup, który był bardzo dobry i pomagał w dyskretny
      sposób. Wie, że w supermarkecie pan w roli mikołaja (celowo piszę małą literą)
      i zachęcający do kupienia badziewia to nie święty Mikołaj bynajmniej. W
      przedszkolu owszem był, ale wyglądal jak Piksel, chociaż dziecko nie
      powiedziało, że nie jest prawdziwy, ale biskup biera się inaczej. Rano koło
      łóżka stal worek prezentów, a mój kochany syneczek w dyskrety sposób każdemu ze
      swojej przedszkolnej grupy podłożył paczuszkę z naklejką, jedną, małą, ale w
      celofanie i z wstążeczką. Dumnie powiedział, że jest teraz pomocnikiem Świętego.
      A Św. Mikołaj to nie żadna magia i przychodzi raz do roku, pod choinbką moje
      dzieci i najbliżsi dostają prezenty od Dzieciątka, Jezusa. Logika i wiedza,
      odpowiednio podana oczywiście, wcale moim zdaniem nie przeszadza tajemnicy.

      i jeszcze raz polecam:Jak porwano św. Mikołaja

      www.goscniedzielny.pl/artykul.php?id=1102278707&naglkat=obserwacje
      Miłych świąt!!!
      • ida92 Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 11:26
        W muzeum (świeckim) w którym pracuję prowadzone są rozmaite zajęcia dla dzieci
        i młodzieży, w tym "Spotkanie ze św. Mikołajem" - zajęcia opowiadają o życiu
        Mikołaja i tradycjach z nim związanych. Zasadniczo skierowane są dla dzieci z
        klas I-III.
        Te najmłodsze głęboko wierzą te starsze już nie tak bardzo. Ale nikt tych
        dzieci nie okłamuje usiłując ich przekonać ze św. Mikołaj istnieje ani tez nie
        wyprowadza tych najmłodszych z ich wiary. Czasem na zajęciach pojawiają się
        nawet gimnazjaliści i doskonale wchodzą w klimat spotkania ze św. Mikołajem
        ubranym w tradycyjny biskupi strój.
        Czy jest coś złego w naiwnej dziecięcej wierze w bezinteresowne dobro? Moim
        zdaniem nie i uważam, że brutalne ingerowanie w mały dziecięcy świat jest
        barbarzyństwem.

    • sylviakia Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 11:20
      fajnei napisałyście a co byście powiedizałay an babcie która prawie 5 latce i
      6latkowi tłuamczy ze MIkołaja nei ma???? na szczęśćie moje dizeci babcię
      przekonały ze się myli bo jest...
      A ja mówię uczciwie, ze był taki śiwety i on rozdawał prezenty a teraz z nieba
      wysyła paczuskzi dizeciom w nocy po kryjomu - jednka trochę im sie to meiszaz
      tym czego sie dowiadują z otoczenia(choćby z filmówi lub od kolegów) ze Mikołaj
      mieszka w Laponii, tłumaczę że tam ma fabrykę zabawek a nie mieszka bo mieszka
      w niebie. ksiadz an religgi łądnie opowiedział dzieciom legende o św. Mikołaju
      bez wgłebiania się w to kto nosi prezenty....
      a na wigilie nosi przeenty dizeciątko i to tez ansza tradycja na nieszczesie
      mieszkamy obecnie w meijscu gdzie też nosi MIkołaj i ajk dizeciom to
      wytłumaczyć ??? ma ktos pomysł?

      Sylwia z krzysiem i Asia
    • mamalgosia Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 11:44
      A ja bym po prostu poszła do owej siostry, zapyatłą, porozmawiała - jak człowiek
      z człowiekiem. A nie wylewała swoje żale na forum
      • agaaga77 rozmowa z siostrą 10.12.04, 12:20
        była dzis rano, tak więc nie tylko wylewam żale na forum, raczej chciałam
        poznać opinie innych i przekonać się, czy nie zareagowałam "nadwrażliwie",
        szczerze - po tej rozmowie nasunęło mi się tylko jedno - ta siostra jest po
        prostu zbyt "poważna" i zgorzkniała na prace z dziećmi; pozdr. i jeszcze raz
        dziękuję za wszystkie odpowiedzi


    • pawlinka Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 12:26
      Nie bardzo rozumiem, czym dzieci są skrzywdzone, jeżeli usłyszą historię
      prawdziwą o dobrym człowieku, który został świetym i czy to ich bardzo
      skrzywdzi, że ludzie chcą siebie obdarowywać, że mama i tata tez mogą coś
      znależć w bucie lub pod łóżkiem? Przecież nie można od katechety wymagać, aby
      na katechezie opowiadał banialuki o elfach, Laponii i reniferkach, no chyba, że
      Kośćiół przyjął owe stwory w poczet świętych, ale nie słyszałam o tym. Choinki
      siostra z dziećmi pewnie będzie ubierała przed wililią krótko, tak samo jak
      śpiewanie kolęd. Skoro posyłamy na katechezę dziecko, to liczyć się trzeba z
      tym, że tam będzie mowa o Bogu i świętych. A filmy animowaneo Rudolfie i
      bałwankach zobaczą dzieci w domu.
      A swoją drogą, to przypomniałam sobie, że w latach 80-tych w szkole losowaliśmy
      karteczki z imionami kolegów i kupowaliśmy małe upominki. I moi rodzice nie
      lecieli na skargę, że ktoś niszczy wiarę w Mikołaja, problemem było kupić coś
      ładnego w tych siermiężnych czasach, ale to już inna bajka.
      • agaaga77 do pawlinka 10.12.04, 12:33
        mikołajki sa w szkołach nadalsmile
        i nie chodzi o nieopowiadanie o Świetym i o mówienie o Mikołaju z Laponii; nie
        wszystko musi być czarne lub białe...
        • pawlinka Re: do pawlinka 10.12.04, 12:43
          nie miałam zamiaru Cię zirytować. Przeprszam. Jasne, że trzeba taktu. Syn mojej
          koleżanki, wtedy 6 latek, bardzo przeżył to, że prezenty kupują rodzice, a
          dowiedział sie tego od kolegi z przedszkola i co? Tak też się może zdarzyć.
          Twoja córka ma Ciebie i jesteś jej mamą i napewno jakoś jej to wytłumaczysz.
          Np. podoba mi się tumaczenie Kramli. Pozdrawiamsmile
          • agaaga77 Re: do pawlinka 10.12.04, 12:51
            smile spokojne, nie zirytowałaś mniesmile oczywiście, ze dziecko i tak kiedys dowie
            się prawdy, ale wiesz, chodziło mi bardziej o to, że obca osoba dorosła
            uświadomiła dziecko na siłę, w dodatku podpierając się wiarą... to mi się nie
            bardzo podoba i tyle
            również serdecznie pozdrawiamsmile
    • grrrrw Re: mikolaj a lekcja religii.... 10.12.04, 14:53
      Za komuny problem był inny. Prezenty przynosił Dziadek Mróz.
    • makowapanienka2 Re: mikolaj a lekcja religii.... 11.12.04, 00:43
      A u córki w przedszkolu to siostra organizowała mikołaja za którego przebrał się
      ksądz.
      • grrrrw Re: mikolaj a lekcja religii.... 11.12.04, 15:56
        Przebrac sie moze kazdy,nawet za pszczółkę maje.Moje dzieci widziały nawet w
        sklepach z zabawkami przebranie dla mikołaja i pytały czy kazdy moze sobie
        takie kupic. Ale naduzyciem jest mówienie dziecku, ze ten przebieraniec to
        prawdziwy swiety Mikołaj.
    • edytkus Re: Katechetka klamczucha! 11.12.04, 00:58
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24669 wink))
Pełna wersja