PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ !

20.12.04, 21:25
Mam poważny problem z moją matką. Chodzi o to, że wychowała dwoje dzieci,
mnie i brata i żadnego z nas nie karmiła piersią. Moja córka ma już 12
miesięcy i nadal karmię ją piersią. Ma niedowagę ok. 800 gr. Ma problemy z
jedzeniem, po prostu zawsze je mniej niż inne dzieci w jej wieku. Moja matka
uważa, że jest to błąd, że nie ma nic lepszego ponad butelkę. Uważa, że
zamiast dokarmiać dziecko w nocy piersią to powinnam przygotować kaszkę i
dokarmiać butelką. Moje tłumaczenia, że dziecko tego nie zje (próbowałam),
nie przynoszą rezultatów. Ponadto stwierdziłą, że dziecko powinno jeść na
siłę. W związku z tym dałam jej dziecko do nakarmienia i przeyżłam koszmar.
Mimo pełnej buzi i odruchów wymiotnych matka dlaje pakowała jej jedzenie.
Moje prośby i uwagi zbywała. Uważa, że jestem złą matką, ponieważ karmię
dziecko piersią i karmiłam alatem nie dopajałem jej butelką tylko piła pierś.
Chcę dodać, że miałam i mam bardzo dużo pokarmu. Proponuje mojej córce różne
pokarmy i w różnej postaci. Je ich po kilka łyżeczek, kilka razy dziennie i
popija piersią. Przed podaniem pokarmu stałego dziecko nie otrzymuje piersi.
Moja matka uważa, że ja robię wszystko źle, że głodze dziecko a mój pokarm to
woda. Nie wiem co mam robić. Nie potrafię się z matką w żaden sposób dogadać.
Jak możecie to pomóżcie.
Jeszcze jedna prośba, gdzie na terenie Warszawy i okolic mogę kupić płyn do
płukania "dzidziuś"
    • moofka Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 20.12.04, 21:40
      dexter164 napisał:


      > Nie wiem co mam robić. Nie potrafię się z matką w żaden sposób dogadać.
      > Jak możecie to pomóżcie.

      a cóz to za problem
      zaden problem
      ty jestes matka i to ty masz byc przekonana o słusznosci swoich metod
      skoro jestes, to podziękuj mamusi serdecznie za uwagi i rob dalej swoje
    • miriam_b Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 20.12.04, 22:10
      nie daj się mamie!!!ja wprawdzie karmiłam piersią tylko 6 miesięcy to poddałam
      się sugestii że mała potrzebuje konkretów i lepiej dać już kaszkę itd...dałam i
      już piersi nie chciała...ale strasznie żałuję że nie karmiłam dłużejsadsadpoza
      tym moja mama też wpycha jedzienie w córę tyllko mniej drastyczniesmilepoprostu
      zagaduje ją i patrzy z nią w tv bo inaczej ulka by nie zjadła,ale zawsze uważa
      że ja jej daję za mało...takie są babcie!!!smilemnie też na siłę karmiono...i nic
      z tego nie było...twoja córa poprostu może nie lubi jeśc i koniec trzeba
      próbować jakoś inaczej ale byle nie na siłę!!!!!!!
    • kalina1 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 20.12.04, 22:15
      Witaj ..ja moją coreczkę karmiłam piersią do 5 lat ,uwielbiała jesć ryby i te
      nawet popijała piersią i gdybym nie była zmuszona iść do szpitala to nie wiem
      jak długo ssała by pierś ,ale myślę że przez to nie wie co to antybiotyk i jest
      zdrowym wspaniałym dzieckiem ......a co do mamy to zacznij zmieniać siebie ,a
      zobaczysz jak zmieni się otoczenie wokoł Ciebie ...wiemcoś o tym ......
      pozdrawiam świątecznie Maryla
      • sudestra Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 00:55
        Witaj.Przedw szystkim powiedzmy sobie szczerze: dziecko głodne wspanaile
        potrafi sie dopominac o jedzonko. Skoro najberdziej chce piers tzn ze wlasnie
        tego jej trzeba. Czyz nasz organizm nie pokazuje na co ma chote i czego braki?
        Nie daj sie droga Mamo, rob co czujesz. A karmienie dzicko na sile to jakis
        horror.Skonczy sie trauma i tyle. Niedowaga sie nie martw, wiele dzieci ja ma
        pomimo tego,ze sa zdrowe. Jak tak dalej bedzie to Ci wmowia ze wszystko robisz
        zle i przestaniesz sluchac instynktu macierzynskiego i wlasnego rozsadnego
        serca. Trzymaj sie mocno, zacisnij zabki i przelknij te gorzka pigulke w
        postacie Twojej mamy.Pozdrawiam.
        • dexter164 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 06:12
          Dzięki za odpowiedź ale niestety nie jest to takie proste. Razem z moim mężem i
          dzieckiem mieszkamy u moich rodziców i tak będzie przez jeszcze mam nadzieje
          tylko rok i trudno jest nie brać sobie do głowy i serca krytyki matki, która
          robi to praktycznie przy każdej sytuacji. Uważają z moim ojcem, że oni wiedzą i
          umieją wszystko najlepiej, że się nigdy nie mylą i to co "proponują" jest dla
          mojego dziecka najlepsze !!!! Żadko kiedy stara się mnie pocieszyć. Zastanawiam
          się czy tego nie chce czy nie potrafi. Boję się, że w końcu uwierzę w to, że
          jestem złą matka i krzywdzę swoje dziecko !!!! Po prostu nie potrafię i nie
          wiem jak się na tę krytykę uodpornić. Jak mam im wytłumaczyć, że moje dziecko
          jest inne niż byłam ja i mój brat, że nie ma identycznych dzieci?
          • lidia.d Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 07:27
            Oj, współczuję serdecznie. Sama też co chwilę jestem krytykowana przez moją
            mamę, ale krytyka nie jest tak częsta, gdyż nie mieszkamy razem. U mnie krytyka
            ma zazwyczaj postać drobnych szpileczek (Np. gdy kupiłam dziecku zieloną bluzę
            usłyszałam, że w zielonym mu nie do twarzy, bo jest w nim taki bladziutki, albo
            gdy mama przyjechała w odwiedziny niedługo po urodzeniu Krzysia, to dzwoniąc
            przy mnie do kogoś powiedziała "Dziecko jest rozpuszczone i tłuste", natomiast
            teraz co chwilę mówi, że jest zabiedzony i chudy). Może dlatego, że mama raczej
            nie krytykuje mnie wprost łatwiej jest mi ignorować jej krytykę. Robię swoje i
            nawet gdy korzystam z jej pomocy (zajmuje się małym, gdy jest chory i nie może
            iść do żłobka), to ja ustalam reguły gry. Zazwyczaj podpieram się tym, że takie
            a nie inne zalecenia dietetyczne dał lekarz (Może i w Twoim przypadku pomogłoby
            podparcie się jakimś autorytetem?), a rady dawane nie wprost po prostu
            ignoruję. Chociaż potem oczywiście się wściekam.
            A tak swoją drogą, to wiem, że moja mama chce jak najlepiej. Pewnie ja w
            przyszłości też będę chciała jak najlepiej dla moich dzieci...
            Jak myślicie, dziewczyny, czy my będziemy w przyszłości popełniać te same
            błędy, które teraz popełniają nasi rodzice? Oni gdy byli młodzi też
            prawdopodobnie myśleli, że ich relacje z dziećmi będą inne...
            Pozdrawiam
            Lidka
            • 158r Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 09:50
              Wszystkie mamusie muszą dożucić pare groszy, przeciez sa bardziej dośwaidczone-
              wychowały nas. Myślę że my też takie będziemy, niestety....Moja mama też uważa
              ze ona robi wszystko lepiej, wie lepiej- nawet zakupy. Mnie traktuje jeszcze
              jak swoją małą córeczkę.
              A co do karmienia- dziecko samo się przyzwyczai do pokarmów stałych. Mój syn
              bardzo długo nie chciał jeść zupek.Potem się przestawiło i bez zupy to dziecko
              głodne! A karmienie piersią? Hm... ja karmiłam tydzień i potem butla.Dlaczego?
              Mało pokarmu, pogryziona, i przykro pisać ... niesprawiało mi to żadnej
              przyjemności. Inaczej sobie to wyobrażałam. Ciążę i poród /cc/ lepiej wspominam.
              Pozdrawiam wszystkie mamusie.
          • julamimi Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 10:00
            kiedys na forum przeczytalam, ze jedna z dziewczyn ripostuje ciagla krytyke
            mniej wiecej tak: "mamo/tato, wy juz wychowaliscie swoje dzieci, teraz dajcie
            mi wychowac swoje smile"
            a na krytyke mozna sie uodpornic majac silna wiare w siebie. Codziennie
            powtarzaj sobie, ze jestes dobra mama i ze sprawdzasz sie w tej roli. Powtarzaj
            to sobie z najwiekszym przekonaniem na jakie Cie stac. Po jakims czasie (moze
            dopiero po paru tygodniach) bedzie Ci w to naprawde duzo latwiej uwierzyc smile Ja
            nie zartuje - takie codziennie powtarzanie czegos (najlepiej takim samym
            sformulowaniem) naprawde pozwala sobie 'wbic' do glowy pewne rzeczy smile
            pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego smile
          • ampat Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 22.12.04, 19:11
            <Jak mam im wytłumaczyć, że moje dziecko
            > jest inne niż byłam ja i mój brat, że nie ma identycznych dzieci?

            To proste - twoja mama znala się na swoich dzieciach, a ty znasz się na swoim.
            I koniec, kropka. Ponieważ to ty ponosisz odpowiedzialność za swoje dziecko,
            masz też prawo do decydowania na jego temat (do spółki z mężem)
            Dla rodziców przygotuj sobie jakąś zdartą płytę, np. "ja mam inne zdanie na ten
            temat", "to ciekawe, ale ja uważam inaczej" - krótko, węzłowato i bez żadnego
            tłumaczenia się. rodzice prawdopodobnie nie będą słuchali zbyt uważnie, a ty
            nabawisz się poczucia winy - skoro się tłumaczę, to pewnie mam z czego
            A dziecka z cała pewnoscią nie krzywdzisz. Jako mama znasz je najlepiej ze
            wszytkich i najlepiej rozumiesz.

            Życzę szybkiej przeprowadzki - to pomaga na wiekszośc problemów z rodziną
            Pozdrawiam
    • opieniek1 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 10:59
      a może poproś przy okazji pediatrę, żeby dał ci jakieś zaświadczenie z
      pieczątką, że masz karmić piersią, bo to jest najlepsze dla twojego dziecka. Ja
      karmiłam bardzo długo i wszelkie życzliwe uwagi puszczałam mimo uszu. Wiem, że
      nie zawsze się da. Potem się okazało, że dziecko jest alergikiem i nie może
      wielu rzeczy jesc. Teściowa twierdziła, że to fanaberie, bo u nich w rodzinie
      nie ma alergików. Dziecko nie zostawało z nią samo, bo ciągle dawała mu te
      zakazane rzeczy. W końcu pani alergolog wystosowała do niej pisemko z pieczątką
      i trochę pomogło. Niestety ona tego nie potrafi zrozumieć i daje mu czekoladę,
      bo "to tylko trochę". Więc bardzo ci współczuję i nie poddawaj się! Walcz o
      zdrowie swojego dziecka!
    • aleksandrynka Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 13:24
      Ponadto stwierdziłą, że dziecko powinno jeść na
      > siłę. W związku z tym dałam jej dziecko do nakarmienia i przeyżłam koszmar.
      > Mimo pełnej buzi i odruchów wymiotnych matka dlaje pakowała jej jedzenie.
      > Moje prośby i uwagi zbywała.

      przeczytaj to jeszcze raz. Sama dajesz jej broń do ręki - pozwalasz jej
      maltretowac dziecko (bo dla mnie karmienie na siłę to maltretowanie i już!) a
      potem żalisz się, że zbywa Twoje uwagi... Cóż, trochę konsekwencji... Albo
      dajesz jej dziecko na wychowanie i się nie czepiasz, albo - o co chyba chodzi i
      co jest NAJLEPSZE dla dziecka - Ty ustalasz reguły i absolutnie nie pozwalasz
      na takie metody! Czego się spodziewałaś dając jej nakarmić dziecko? Co i komu
      chciałaś udowodnić? Jej, że nic z tego? Cóż, nie udało się, ona będzie dopinać
      swego po trupach, w tym wypadku nie szanując wnuczki i wpychając jej jedzenie.
      Ty wiesz, że to nie jest dla dziecka dobre, ba, to jest straszne! Dlatego po
      prostu nie pozwalaj na to. Może to trudne, ale kto powiedział, ze łatwo jest
      dogadać się dwóm kobietom o różnych poglądach? Najważniejsze to ustalić
      priorytety i zasady - ja opiekuję się moim dzieckiem, robię dla niego to, co
      uważam za najlepsze zgodnie ze współczesną wiedzą pediatryczną i
      psychologiczną. No i własnym instynktem. Jeśli mama uważa inaczej, to niech
      kupi sobie pieska i na nim ćwiczy takie gestapowskie metody. Ale nie na Twoim
      dziecku, o którym Ty decydujesz, które wychowujesz i o które troszczysz się z
      całą mocą. Więcej odwagi w mówieniu mamie "nie". Może być ciężko, ale myli się
      ta matka, która uważa, że pozjadała wszystkie rozumy i wie najlepiej na świecie
      co dla kogo najlepsze, nie bacząc na uczucia i upodobania innych. Tak na prawdę
      ta pani chce zrobić dobrze sobie, wykazać się i udowodnić Ci, jak sobie nie
      radzisz. To sprawa między Tobą i mamą, kwestia Waszych "pokręconych" relacji,
      nie wolno mieszać w to dziecka, które tylko na tym ucierpi. Oddziel wnuczkę od
      swoich problemów z jej babcią.
      • a_pynia Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 15:17
        Jeszcze nie tak dawno przeżywałam to z teściową. Teraz jest mi łatwiej, bo
        nabrałam dystansu. To jest uszczęśliwianie na siłE i wydaje mi się, że w
        babciach budzą się na nowo instynkty macierzyńskie, pragną nam odebrać to
        dziecko, nawet sobie nie zdając z tego sprawy.
        Niestety wiem, że perswazje i tłumaczenia nic nie dadzą. To samo miałam z
        teściową. Podczas mojej nieobecności robiła to, czego zabraniałam, a potem się
        tym chwaliła. A ja nic nie mogłam powiedzieć, bo pilnowała mojego dziecka.
        Skończyło się to, jak posłałam Agatkę do żłobka - wtedy mogłam powiedzieć: moje
        dziecko - moja sprawa.
        Jedynie to moge podpowiedzieć, że może spróbuj kiedyś swoją mamę nakarmić siłą
        tym, czego nie lubi. Ciekawe, czy to będzie miłe przeżycie. Do niektórych
        niestety tylko w ten sposób coś dotrze!
    • a_pynia Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 15:24
      Jeszcze może jedna uwaga. Nie twierdź nigdy, że Twoje dziecko tego nie zje!!
      Może nie zje od Ciebie, a od kogoś innego tak!! Może nie chce się "odcycorzyć"
      i dlatego odrzuca kaszkę. Miałam to samo z moją córką - nie chciała jeść z
      butelki. @ tygodnie się męczyłam i nie ruszyła butli. Poszłam do pracy i
      okazało się, że od teściowej zjadła bez problemu. Może też mała je za często i
      przez to za mało. Ogólnie wiadomo, że to działa odchudzająco smile.
      Może sposób na Twoją mamę jest taki: przemyśl, co mówi i spróbuj przyjąć i
      zastosować jakąś jej uwagę. Wtedy może ona zacznie słuchać Ciebie?
      • bejoy Zadaj pytanie 21.12.04, 16:03
        ile lat temu Twoje metody działały?
        A potem wciśnij w rękę jakąś dzisiejszą gazetę o maluszkach.

        Jak nie podziała, to może użyj takiego argumentu jak ja:
        mamo, czy ty próbujesz mi udowodnić, że jesteś głupia i ograniczona? weźże
        poczytaj sobie co lekarze na ten temat sądzą - oni chyba wiedzą najlepiej,
        prawda?
        (a że lekarz ma zawsze rację, to zeszła na ziemię i poskutkowało; jak teraz coś
        chce po swojemu to mówię, że czytałam, że inaczej i jest ok)
    • rocha_mama Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 21.12.04, 18:35
      Może przygotuj sobie kilka tematów zastępczych, zeby ją zagadać w razie
      problemu? No i rzeczywiście daj grzecznie do zrozumienia, że ona już wychowała
      swoje dzieci. Pamiętaj nawet najlepsza babcia ma swoje "złote rady".
      Mam rocznego syna. Jada cztery razy dziennie. Reglarne posiłki to na niejadki
      najlepszy sposób. On z rególy jest jadkiem ale raz przez przypadek dostal
      przegryzki (u znajomych) i na główne posiłki już nie chciał prawie nic jeść.
      Przetestowałam, że im częściej je tym mniej. Dwa tygodnie temu odstawiłam Go od
      cyca.
    • iwles Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 22.12.04, 17:53
      Mojej teściowej - na sugestie, że jej dzieci w wieku Pawełka (roczek) zjadały
      już wszystko nawet bigos - mój mąz dopowiedział:

      Mamo - teraz inaczej się dzieci wychowuje.

      I tak powtarza za każdym razem, gdy teściowa się zdziwi, że tego czy tamtego
      moje dziecko nie je.
      Moja mama bardzo szybko sie przestawiła na "obecne czasy" i na szczęscie to
      rozumie.......

    • dororka Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 25.12.04, 09:44
      Moja mama musiała dorosnąć do wspierania zamiast krytykowania. Przy pierwszym
      dziecku ostro szło, a dodatku mieszkalaiśmy u rodziców. W koncowym etapie to juz
      dosłownie wszystko, nie tylko przy dziecku robiłam źle. Teraz po latach, kiedy
      urodziłam synka daje mi ogromne wsparcie. Często słucha tego co dowiedziałam sie
      od lekarza lub wyczytałam i mówi " jaki to człowiek głupi, tym się nie
      przejmował." Sama stwierdziła, ze najstarszy brat musiał byc uczulony na mleko
      krowie, bo z przymusu byl nim karmiony i do dwóch lat miał wysypki. Mimo, ze
      mały nie bardzo współpracuje przy karmieniu piersia, to ciagle od niej słyszę,
      że dobrze robię podajac mu ociagnięty pokarm, bo to dla dziecka wazne. Że i tak
      idzie mi dobrze, bo córka zupełnie nie chciała ssac, ale to nie z mojej winy
      tylko z powodu pobytu w szpitalu (kiedys miała inne zdanie) Że tak się szybko
      pozbierałam po cc, że powinnam wrócic do pracy, a ona dzieckiem sie zajmie, bo
      czasy teraz takie, że roboty trzeba pilnować, itd...(kiedyś miała inne zdanie)
      Co do przekarmiania to oduczyła się dzieki mojej córce. Wszyscy mamy kłopoty z
      utrzymaniem prawidłowej wagi (geny?), a moja córka uwielbia jesc i do tego ma
      strasznie siermiężny gust (bigos, boczek, krupnioki) dosłownie trzeba przed nią
      zamykać lodówkę. Gdy zaczęła chodzić doszło do koslawości kolan od tej pory moja
      mam twierdzi, ze dzieci nie należy przekarmiać, tylko maja jesc tyle ile chcą.
      Co zmieniło moja mamę nie wiem. Moze to, że mając sporo wolnego czasu czyta
      prasę, która jej podrzucam (sama ledwo poprzeglądam). I mówi, ze jest tam wiele
      cieawych informacji. Albo wrecz mówi, że wyczytała w tej mojej gazecie...
      Życzę powodzenia i dogadania się z mama. To bardzo przykre, gdy zamiast
      sprzymierzeńca mamy w niej egzaminatora. Wiem coś otym i mam nadzieję, że ja nie
      badę taka dla mojej córki.
      Pozdrowionkasmile
      • aleksandrynka Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 25.12.04, 15:22
        wow, budujący przykład! Gratuljuę. Fajnie pocztać, że komuś się z mamą jednak
        ułozyło.
    • agaduch Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 26.12.04, 22:02
      Witaj w klubie !!! Ja to miałam na karzdy temat jak mieszkałam z rodzicami,
      później wyprowadziłam się niestety do bloku obok i było tak samo. tuż po ślubie
      kupiliśmy większe mieszkanie na drugim końcu miasta i było lepiej ... do
      urodzenia Konrada. Teraz już nie jest źle. Jak sbie radziłam?? mówiłam:NIE !!
      tonem jakbym waliła pięścią w stół, bez tłumaczenia. Ostatnio dowiedziałam się,
      że jak byłam na świątecznych zakupach moja mama dawała skórkę z chleba synkowi
      (jest za mały) więc zwycięstwo jest częściowe. Ale jest o co walczyć !!
      Trzymam kciuki!!

      Pozdrawiam

      Aga
      • kag1 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 27.12.04, 11:32
        Ciekawe skąd to się bierze, to głębokie przekonanie naszych matek że jedzenie
        jest wartością nadrzędną a my karmimy własne dzieci bylejak. Pisałam o tym już
        na forum, moja mama z uporem maniaka od ponad 3 lat twierdzi że głodzę swoją
        córeczkę. Od zawsze źle kąpię, źle ubieram, źle karmię. Mama nie może zrozumieć
        że wracamy do domu ok 18,00 i zjadamy późny obiad to na kolację nikt już niema
        ochoty. Ostatnio powiedziała że mała jest tak zachudzona że aż jej wstyd przed
        ludźmi bo wszyscy kiwają głowami z politowaniem (mała była u niej przez
        tydzień). Czasem się wściekam i wybucha gigantyczna awantura, częściej dla
        spokoju udaję że nie słysze albo obracam to w żart , mam ten komfort że
        mieszkamy daleko od siebie a moja córka od zawsze ma sowje zdanie i jak czegoś
        niechce jeść to niema takiej siły która ją do tego zmusi ( to też moja wina że
        dziecko jest takie uparte i nie lubi tego co zdaniem mamy jeść powinna) A mama
        twierdzi że dziecko powinno rano dostawac butlę z kaszą manną bo co to za
        papranie się rano ze śniadaniem wszyscy się spieszą a mała wolno i mało je.
        Dobre co!!!! I teściowie którzy dawali mojej 1,5 roczne córeczce piwko do
        spróbowania, bo tylko sobie polizała a to jeszcze nikomu nie zaszkodziło, były
        święta cała rodzina i było bardzo śmiesznie bo udawali że nic się nie stało, za
        pierwszym razem zwróciłam im uwagę dośc delikatnie, za drugim razem przy
        wszystkich ostro powiedziałam że sobie tego nie życzę a alkohol w rzadne ilości
        nie jest ani dla 15-latka ani dla młodszych dzieci głupio sie wszystkim zrobiło
        i problem zniknął. Ale wiem że taka ciągła krytyka jest ciężka do zniesienia,
        myślę że najważniejsze to być samemu głęboko przkonanym do słuszności swojego
        postępowania i o tym że dziecku nie robimy krzwdy. Moja metoda to upewnianie
        się u kilku źródeł, rozmawiam z koleżankami z pediatrą obserwuję swoje dziecko
        i inne, często zaglądam na forum.
        • edytek1 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 28.12.04, 10:47
          kag1 czy mamy jedną matkę????????????
          Ja też żle karmię i żle ubieram ( wszystko na małej wisi i dlatego pownna nosić
          ogrodniczki) to nic, że płacze i wieje jak tylko widzi dzidzio spodnie
          przyzwyczai się....
          Moja mała kaszek nigdy nie jadła... Ssała pierś blisko 2l a teraz na śniadanko
          je musli ( z jogurtem, mlekiem) lubi zupkę mleczną( lane kluski ryż na mleku).
          Nie tolerowała dzidzio żarcia i szczerze mówiąć jakos sie jej nie dziwię. Nie
          pamietam szczególnych zupek dla malej najpierw nic nie jadła poza mną potem
          dopiero ok. 8-9 m jadła słoiczki a jakieś 2 m potem jedzonko z ogólnego,
          domowego kotła... W 1 urodzinki ważyła 10 kg... Teraz mam 2,5 roku wazy 14 kg i
          ma 98 cm wrostu. Nie choruje , ma sie dobrze... a i nigdy nie piła z butelki
          tylko z kubka niekapka( awent a otem nuby ze słomką). A podoawnie dziecku kaszy
          w nocy to super droga do próchnicy... Naprawdę chcesz mieć dziecko z czarnym
          uśmiechem. ZDROWE DZIECKO ZGŁ9ODZIĆ SIĘ NIE DA.
    • kasia127 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 27.12.04, 12:48
      Dziwi mnie że każda z was ma potrzebę tłumaczenia się innym z własnego życia.
      Jestem mamą 18 miesięcznych bliźniaków do 17 miesiąca karmiłam dzieci piersią,
      i wiem że to im na dobre wyjdzie w przyszłości. Ja wiem ze takie dobre rady
      mogą wytrącić człowieka z równowagi ale to jest twoje dziecko nie mamy i ty
      decydujesz. ja od samego początku jak urodziły się dzieci jasno określiłam
      zasady, mojej teściowej wiele razy się to nie podobało ale ja byłam nieugięta
      teraz pyta mnie zawsze czy może dać im np. coś do jedzenia. Ja uważam że
      powiedzieć mamie co myślisz o jej zachowaniu jesteś dorosła i nie musisz jej
      się bac. Nie daj tez wciskac dziecku na siłe jedzenia sama to przeżyłam w moje
      dzieci nigdy nie wmuszałam i niie mam rzadnego problemu jedzą wszystko, choć
      początki nie były łatwe.
    • weronikarb Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 28.12.04, 09:36
      Witaj
      To chyba plaga te mamy i tesciowe ktore wiedza najlepiej jak wychowac dziecko.
      I to jedzenie! Jakie ja mialam z tym przeboje smile) Moj Dominik nie lubi jesc
      jak jest karmiony on chce SAM. Mial tez niedowage wg pediatry.
      Tesciowa od samego poczatku kazala go karmic, karmic i karmic. Juz w 4 m-cu
      tlumaczyla mi ze on powinien jesc wszystko. Nie docieralo do niej ze teraz
      niestety to jedzenie nie jest to samo. Dotarlo do niej jak przytaczalam
      przyklady: dzieci z alergia, dzieci chore na raka, bialaczeke-moze drstycznie
      ale musialam nia poruszyc. Kiedys z nia sie poklocilam bo maly byl chory i ona
      chciala abysmy dali do niej a sami odpoczeli. Podziekowalam powiedzialam ze
      jak dam do niej to i tak nie bede spac bo bede sie martwic, maly potrzebuje
      teraz mnie nawet bardziej niz jest zdrowy. Nie pomogly argumenty, wiec
      powiedzialam ze to moje dziecko i ze ja je bede wychowywac.Pomoglo
      Mojej mamie natomiast na jej caly czaas powtarzane "dobre rady"
      powiedzialam "mam wychowalas nas dwoje -gratulacje, ale nie wtracaj sie do
      wychowywania moojego dziecka.Ja je urodzilam i ja je wychowam"
      Obje sie nim zajmuja na zmiane - maly nie jest w zlobku i jakos to w koncu
      przyjely do wiadomosci smile
      • dagmama Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 28.12.04, 11:21
        Cześć, dziewczyny!
        Pociągnę ten wątek i też się poskarżę, ale ja mam zupełnie inną matkę. Normalne
        problemy, to ja przeżywam z teściową ( temat nr 1: spanie: mam usypiać małego w
        poduszce, zgasić światło i do skutku, mimo, że się wydziera, wierzga i chciałby
        się pobawić) ale ją jakoś łatwiej nam spacyfikować.
        Natomiast moja własna matka mieszka daleko - ale to moi rodzice się wyprowadzili
        z naszego miasta, a nie ja - przyjechała zobaczyć wnuka po pięciu miesiącach i
        jeszcze się namęczyłam, naprzekonywałam dwa dni żeby go wzięła na ręce!!!
        Niestety mama nie akceptuje mojego męża, nie interesuje się wnukiem, przez
        telefon rozmawiałam z nią chyba 2 miesiące temu - zwykle tata dzwoni - i nigdy
        nie pyta o małego, rozumiecie, ja jej opowiadam na siłę!
        Oczywiście nie ma żadnych uwag odnośnie wychowania, ale to smutne, bo od niej
        bym je przyjęła...
        Pozdrawiam, nie poddawajcie się.
        • hanna26 Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 29.12.04, 01:41
          Dexter, to co opisujesz, to jakiś okropny horror! Karmienie dziecka na siłe,
          pozwalanie matce na wtrącanie się do wszystkiego... Mnie się to nie mieści w
          głowie.
          Co do karmienia: Moja córka była karmiona piersią do 18. miesiąca, do 6.
          wyłącznie pierś, a jeszcze dłuuugo, dłuugo potem jadła i piła niewiele ponad
          pierś. Też miała niedowage, ale nie przejmowaliśmy się tym zupełnie, bo była
          zawsze wesoła, energiczna, a przede wszystkim zdrowa jak koń (z wyjątkiem
          krótkiego etapu zakażenia układu moczowego, ale to przez wrodzony refluks dróg
          moczowych, na szczęście to juz przeszłość). Uwierz mi, że karmienie piersią
          jest niekiedy błogosławieństwem. Mam nadzieję, że nie będziesz nigdy musiała,
          przekonywać się o tej prawdzie w tak drastyczny sposób jak ja. W momencie
          bowiem, kiedy podczas pobytu w szpitalu (z powodu wspomnianego refluksu) córka
          została zakażona rotawirusem, nie była w stanie niczego przełknąć oprócz mojego
          mleka. Inne dzieci na naszym oddziale, które zaraziły się tym samym
          paskudztwem, musiały byc karmione dozylnie. Te karmione piersią (w tym moja
          córa) nie musiały, poniewaz mleko z piersi było jedynym pokarmem, które były w
          stanie strawić. Wtedy naprawdę błogosławiłam kampanię w mediach na rzecz
          karmienia piersia - gdyby nie ta propaganda, pewno bym na samym początku
          zrezygnowała.
          Teraz córka ma prawie dwa lata, nie pije juz piersi, za to rozsmakowała sie w
          różnych potrawach i nie ma już problemu z jedzeniem.
          Dexter, przestań dyskutować z mamą na temat wychowania twojego dziecka, bo to
          nie ma sensu. Rozumiem, że skoro mieszkacie u rodziców, trudno jest ci wyzwolić
          się od tego uzależnienia. Ale tu chodzi o dobro twojego malucha, więc musisz
          zebrać siły.
          Nie martw się jedzeniem, bo najważniejsze jest nie jedzenie, ale przyjmowanie
          płynów, o to trzeba dbać przede wszystkim, bo taki maluch bardzo łatwo się
          odwadnia. Jeżeli natomiast niepokoi cię niedowaga malucha - przebadaj dziecko
          gruntownie, zrób badanie moczu ogólne z posiewem, morfologię, porozmawiaj z
          pediatrą. Może nawet z dwoma pediatrami. Tylko nie z mamą. Ona powinn a mieć tu
          najmniej do powiedzenia.
          • dotima Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 29.12.04, 14:12
            Po przeczytaniu waszych wypowiedzi jest mi lepiej bo wiem, że moja mama
            wtrącająca sie w wychowanie mojego synka to nie ewenement, ale jednocześnie
            jest mi gorzej bo... łatwo jest radzić, by mówić NIE, by nie przejmować się
            krytyką i robić swoje. Łatwo, gdy nie mieszka się z rodzicami. Moja mama
            zostawiła swoje mieszkanie i zamieszkała z nami by opiekować się wnukiem.
            Wierzcie mi, że po rozwarzeniu wszystkich za i przeciw, doszliśmy do wniosku,
            że to dla małego najlepsze. I ona świetnie sprawdza się w roli opiekunki, mały
            ją uwielbia z wzajemnością itd. Ale.. no właśnie - straciłam kontrolę nad
            wychowaniem mojego synka. To nie jest tak, że jestem w pracy całymi dniami.
            Pracuję w szkole i dzięki temu mogę z dzieckiem spędzić dość dużo czasu. Ale i
            tak wiecznie słyszę, że moja mama wie wszystko lepiej, bo jest z nim dłużej.
            Ona wie czym go karmic i kiedy, jak go ubrać. A ja i moje zdanie to głupie
            wymysły. Słyszę, że jestem złą matką, a ona nie ma zamiaru mnie słuchać,
            bo "dobro dziecka jest dla niej najważniejsze". Chodzi o drobiazgi - ja chcę by
            zaczął jeść to co my (skończył 2 latka), ona wciąż mu kupuje słoiczki i wpycha
            mu je potajemnie przed obiadem, którego później oczywiście nie chce jeść. Wg
            niej to jest kompromis, bo "prawdziwe jedzenie może być dodatkiem, a dziecko
            musi jeść konkrety w konkretnych ilościach". Przykłady można by mnożyć.
            Wytrzymamy te pół roku aż Mati pójdzie do przedszkola, ale boje sie pomyśleć,
            co będzie gdy go do niego nie przyjmą. Synek przy babci w ogóle nie uczy sie
            samodzielności. Dla niej ważne jest by pochłonął odpowiednią ilość pokarmu
            (dawkę chyba obmyśla całą noc), sposoby karmienia są nieistotne byle by były
            skuteczne. I tak biega za nim z talerzem, karmi go na podłodze wśród zabawek i
            koniecznie przed TV. Gdyby mogła robiła by to nawet przez sen. Jak mały ma się
            nauczyć, że pora posiłku to pora posiłku, skoro cały dzień ma "szwecki stół"?
            Nie mówiąc juz o samodzielnym jedzeniu. O nocniku tez możemy zapomnieć - mi uda
            sie go wysadzić przez weekend, a dla mamy to "za dużo zachodu" i "dziecko tylko
            zmarznie". To człowiek, który nie uznaje żadnych autorytetów, bo i tak "jej
            doswiadczenie jest najważniejsze". Prasę wachową owszem czyta, ale i tak
            interpretuje wszystko po swojemu, a dyskusje z nią tylko prowadzą do kłótni, bo
            niestety "ma nas w garści". Tak sie tylko wygadałam, bo rady typu "zrezygnujcie
            z jej pomocy" nie są dla nas. Więc może w ogóle nie powinnam sie skarżyć skoro
            mam to na własne życzenie? Pewnie tak, ale wierzcie, że to troche pomogło.
            Autorka wątku też chyba nie chciała rad, bo pewnych osób żadne tam asertywne
            zagrania nie zmienią i już. A ona też pewnie póki co musi sie godzić, że jest
            jak jest. Pozdrawiam serdecznie!
            • lidia.d Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 30.12.04, 07:17
              Dotima, współczuję Ci serdecznie Twojego układu z mamą. Kiedy czytałam Twoją
              wypowiedź aż mnie zatrzęsło. U mnie też nie jest dobrze, o czym pisałam
              wcześniej, ale też nie jest aż tak źle, jak u Ciebie.
              Okropne jest to, że jesteś uzależniona od pomocy Twojej mamy, a ona
              bezwzględnie to wykorzystuje. Myślę, że wiele z nas wpada w tą pułapkę
              uzależnienia, wdzięczności za pomoc i bezsilności (No bo co tu zrobić, jeżeli
              mama uważa, że wszystko wie lepiej, a przecież chce dla wnuka jak najlepiej).
              Nic Ci nie doradzę, bo wiem, że rady osoby z zewnątrz nie znającej bardzo
              dobrze sytuacji nic tu nie pomogą, a Ty pewnie i tak wypróbowałaś już wszystko,
              co możliwe.
              Trzymam kciuki, żeby Twój synek dobrze zaaklimatyzował się w przedszkolu i
              żebyście wreszcie mogli się uniezależnić.
              Ściskam Was mocno
              Lidka
              Ps. Nic nie piszesz o swoim mężu. Ciekawa jestem jak u Ciebie i u innych
              dziewczyn mężowie znoszą panoszące się teściowe. U mnie to jest tak, że brakuje
              tylko małej iskierki, aby wybuchł jakiś konflikt. Kiedy mama i mój mąż są
              razem, ja czuję się jakbym siedziała na czynnym wulkanie. Wiem, że kiedyś musi
              wybuchnąć, a skutki wybuchu i tak najbardziej przeżyję ja...
              • dotima Re: PROBLEM Z NIEROZUMIEJĄCĄ MNIE MATKĄ ! 30.12.04, 13:31
                Dziekuje, Lidia za zrozumienie.. Przyznam, że ja juz sie gubie w tym wszystkim,
                zaczynam wątpic w swoje racje - moja mama potrafi byc bardzo zacietrzewiona i
                przez to przekonywująca. Mój mąż jest po mojej stronie, ale każda próba
                wyłuszczenia naszych racji kończy sie chora scysją z moja matka w roli
                męczennicy. Jak próbujemy z nia rozmawiać razem to jest tylko gorzej - bo jest
                starcie dwóch na jednego. Moja mama za pretekst do dysputy na kilka dni uznaje
                nawet inne poglądy w sferach polityki czy nauki. Na na każdy temat swoja ideę
                fix, a jeśli ktos sie z nia nie zgadza to jest dręczącym ja wrogiem. Na Święta
                oscentacyjnie wróciła do siebie by pokazać chyba swoim znajomym jak my ją tutaj
                traktujemy, a my odrzucilismy zaproszenie teściów, bo nie chcielismy jej
                zostawiac samej (ojciec nie żyje a siostra jest w Anglii). Dużo by o naszych
                relacjach opowiadać, ale to nie mój wątek i zresztą, jak juz mówiłam, użalanie
                sie nic tu nie zmieni. Pozdrawiam wszystkie mamy, które tkwią w podobnej
                sytuacji (a teraz wiem, że jest nas wiecej) i te które choć ciut ja rozumieją.
Pełna wersja