dexter164
20.12.04, 21:25
Mam poważny problem z moją matką. Chodzi o to, że wychowała dwoje dzieci,
mnie i brata i żadnego z nas nie karmiła piersią. Moja córka ma już 12
miesięcy i nadal karmię ją piersią. Ma niedowagę ok. 800 gr. Ma problemy z
jedzeniem, po prostu zawsze je mniej niż inne dzieci w jej wieku. Moja matka
uważa, że jest to błąd, że nie ma nic lepszego ponad butelkę. Uważa, że
zamiast dokarmiać dziecko w nocy piersią to powinnam przygotować kaszkę i
dokarmiać butelką. Moje tłumaczenia, że dziecko tego nie zje (próbowałam),
nie przynoszą rezultatów. Ponadto stwierdziłą, że dziecko powinno jeść na
siłę. W związku z tym dałam jej dziecko do nakarmienia i przeyżłam koszmar.
Mimo pełnej buzi i odruchów wymiotnych matka dlaje pakowała jej jedzenie.
Moje prośby i uwagi zbywała. Uważa, że jestem złą matką, ponieważ karmię
dziecko piersią i karmiłam alatem nie dopajałem jej butelką tylko piła pierś.
Chcę dodać, że miałam i mam bardzo dużo pokarmu. Proponuje mojej córce różne
pokarmy i w różnej postaci. Je ich po kilka łyżeczek, kilka razy dziennie i
popija piersią. Przed podaniem pokarmu stałego dziecko nie otrzymuje piersi.
Moja matka uważa, że ja robię wszystko źle, że głodze dziecko a mój pokarm to
woda. Nie wiem co mam robić. Nie potrafię się z matką w żaden sposób dogadać.
Jak możecie to pomóżcie.
Jeszcze jedna prośba, gdzie na terenie Warszawy i okolic mogę kupić płyn do
płukania "dzidziuś"