Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko?

15.01.05, 23:57
Od kilku miesięcy próbuję się zdecydować, czy powinnam urodzić drugie
dziecko. Mam problemy ze zdrowiem i stąd moje wahania. Bardzo chciałabym mieć
znowu małą dzidzię, ale nie wiem czy bardziej kierować się instynktem
macierzyńskim czy rozsądniem.
A z jakiego powodu Wy macie tylko jedno dziecko? Jak się z tym czujecie? Czy
tęsknicie do małej kruszynki na rękach? A może nigdy nie chciałyście mieć
więcej dzieci?

Pozdrawiam

Alicja
    • triss_merigold6 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 00:00
      Pytasz obce kobiety o jedną z najważniejszych decyzji w życiu. Przecież to i
      tak będzie Twój wybór i Twoja odpowiedzialność...
      • hanna26 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 02:04
        Ja mam jedno dziecko, ale bardzo chcę mieć drugie. Dlaczego? Dlatego, że sama
        jestem jedynaczka i wiem, jaki to ciężki los. Moja mama, podobnie jak ty, miała
        kłopoty ze zdrowiem. Znam smak samotności, wiem, jak ciężko czuje się dziecko z
        chorymi rodzicami - gdy wszystko jest na jego głowie, gdy nie ma nikogo, kto by
        dzielił z nim ten problem. Myslę, że gdybym ja miała kłopoty ze zdrowiem tym
        bardziej chciałabym mieć drugie dziecko, żeby w razie czego miały w sobie
        nawzajem oparcie.
        Mówie oczywiście o mojej własnej decyzji (mój mąż uważa tak samo, chociaż on
        dla odmiany pochodzi z rodziny wielodzietnej), nie chcę nikomu niczego narzucać
        ani sugerować, jak powinien postąpić.
        • lola211 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 10:33
          Wybacz, ale takie argumenty to zadne argumenty.Tak sie sklada, ze mam 2 braci,
          chorego ojca, ktorym zajmuje sie wylacznie ja.Gdzie ta braterska pomoc? I tak
          jest cale zycie, fajnie bylo moze w dziecinstwie, ale teraz nie widze zadnych
          korzysci płynacych z posiadania braci, naprawde zadnych, nawet ciocia nie
          jestem i byc moze nigdy nie bede.Swieta spedzamy oddzielnie, widujemy sie
          rzadko.
          CZy naprawde jedynakom sie wydaje, ze posiadanie rodzenstwa gwarantuje lzejszy
          los? Tylko teoretycznie.Ale rozumiem, ze czlowiek z reguly teskni za tym, czego
          nie ma i jedynacy idealizuja sobie obraz rodzenstwa.
          Jestem mama jedynaczki, z koniecznosci, nie z wyboru.Kieruje sie w tym wzgledem
          wlasnie rozsadkiem, a nie instynktem, ktory podpowiada, by na 1 nie poprzestac.
          • hanna26 Re: Do lola211 17.01.05, 01:01
            Droga Lolu,
            Wybacz, ale ja nie przedstawiłam żadnych argumentów, bo nie zamierzam nikomu
            niczego radzić ani nawet sugerować. Autorka wątku prosiła o podanie podstaw
            własnej decyzji dotyczącej ilości dzieci, a nie rady, co ma zrobić w danej
            sytuacji. Podstawy podałam, reszta nalezy do adresatki.
            Jeżeli zaś chodzi o twoich braci, to przykro mi, że nie masz z nich żadnego
            porzytku, jeśli dobrze zrozumiałam. Przykro mi, że zostali w ten sposób
            wychowani, że nie są teraz w stanie pomóc choremu ojcu. Cóż, jestem jedynaczką,
            ale informuję cie, że nie spadałam z księżyca, żyję na świecie trochę lat i
            znam przypadki, gdy rodzeństwo nie tylko nie pomaga chorym rodzicom, ale wręcz
            przyczynia się do pogłębienia ich choroby. Nawiasem mówiąc, znam ten problem od
            podszewki, bo przez całe lata sąsiadywałam "drzwi w drzwi" ze spokojną,
            kulturalna rodzina, w której córka była zwykłą, miła dziewczyną (przyjaźniłyśmy
            się), a brat pił, brał narkotyki, w końcu tak pobił matke, że ta omal nie
            umarła. Znam również ojca rodziny, który codziennie "po pijaku" tłukł swoją
            żonę i dzieci, ale czy to znaczy, że dzieciom, które nie mają taty powinnam
            powiedzieć: posiadanie ojca nie gwarantuje lepszego losu, całe szczęście, że
            wasza mama jest samotna? Przeciez to bzdura.
            A tak na marginesie: Mnie się nic nie wydaje i nie tęsknię za tym, czego nie
            mam, bo tak się składa, że w tej chwili to juz mam. Mój mąż, jak juz
            wspomniałam, pochodzi z rodziny wielodzietnej. Ma obłoznie chorego ojca, którym
            opiekują się solidarnie wszystkie dzieci, a także wnuki, bo najstarsza siostra
            bardzo wcześnie wyszła za mąż i ma juz prawie dorosłe dzieci. Po prostu
            wszystkie dzieci w ten sposób zostały wychowane, że nie wyobrażają sobie, że
            mogłyby nie pomóc chorym rodzicom. My tez zawsze mozemy na nich liczyć,i to
            jest wspaniałe. A Święta są dokładnie takie, o jakich zawsze marzyłam w
            dzieciństwie: dużo ludzi przy stole, szczebiot małych dzieci, wesoły gwar przy
            choince. Tego samego chcę dla mojego dziecka. A to, czy moje dzieci również
            będą dla siebie oparciem, czy będą sobie nawzajem pomagać, tak jak my sobie
            pomagamy z rodzeństwem męża - to juz zależy od tego, jak je wychowamy.
            • lola211 Re: Do lola211 17.01.05, 09:44
              A to, czy moje dzieci również
              > będą dla siebie oparciem, czy będą sobie nawzajem pomagać, tak jak my sobie
              > pomagamy z rodzeństwem męża - to juz zależy od tego, jak je wychowamy.

              Widze, ze jestes zwolenniczka teorii, iz na wszystko mamy wplyw poprzez
              wychowanie.W takim razie dlaczego ja tak bardzo sie róznie od braci?
              Wychowywani bylismy jednakowo, a kazde z nas ma inne podejscie do zycia, w tym
              do rodziców.Ja uwazam, ze rodzice maja ograniczony wplyw na to, jakimi ludzmi
              beda ich dzieci, poniewaz oprocz wychowania dochodza inne czynniki, z
              pewnym "bagazem" przychodzimy juz na swiat.

              posiadanie ojca nie gwarantuje lepszego losu, całe szczęście, że
              > wasza mama jest samotna? Przeciez to bzdura.

              Nie "cale szczescie"- natomiast dziecku, ktore ma idylliczny obraz rodziny
              pełnej pokazalabym, ze niekoniecznie zawsze tak jest,ze moze byc roznie.
              • hanna26 Re: Do lola211 17.01.05, 19:00
                A może to tobie się wydaje, że zostaliście wychowani jednakowo? Skoro synowie
                nie poczuwają sie do pomocy choremu ojcu, to coś musiało być nie tak z ich
                wychowaniem.
                Nie, nie jestem zwolenniczką teorii, że na wszystko mamy wpływ poprzez
                wychowanie. Jestem natomiast zwolenniczka teorii, że na wszystko możemy mieć
                wpływ, poprzez modlitwę, miłość, wychowanie. I uważam, że obojętnie z
                jakim "bagażem" przyjdziemy na świat, obojętnie jakie czynniki będą na nas
                miały wpływ, każdy z nas może być dobrym i mądrym człowiekiem - jeśli tylko ma
                dobrych, mądrych i kochających rodziców.
                • luccio1 Re: Do lola211 17.01.05, 19:20
                  >Skoro synowie
                  > nie poczuwają sie do pomocy choremu ojcu, to coś musiało być nie tak z ich
                  > wychowaniem.
                  To nie wydaje mi się do końca tak - to musi być chyba sprawa ustawionego
                  naturalnie kontaktu między płciami. Pamiętam, gdy Mama była chora i leżała
                  przez ostatnie dwa lata, nie miałem problemu z robieniem tego wszystkiego, co
                  się robi przy chorym leżącym. Natomiast absolutnie nie mogę sobie wyobrazić
                  siebie w tej samej sytuacji z Tatą (rozważania o tyle teoretyczne, że odszedł
                  24 lata przed Mamą).
                  Pozdrawiam. Łukasz.
                  • lola211 Re: Do lola211 17.01.05, 19:32
                    Rzeczywisie, po przeczytaniu postu o tym, ze synowie nie poczuwaja sie do
                    opieki nad ojcem , moze powstac przekonanie, ze z tych synow nic dobrego nie
                    wyroslo.Jednak sprawa przedstawia sie w ten sposob, iz postawa ojca niejako
                    doprowadzila do takiej sytuacji, w ktorej glownie czuje sie obojetnosc, wieje
                    tym chlodem z jednej i drugiej strony.
                    Jesli chodzi o wychowanie- ja i moj starszy brat jestesmy z zupelnie innej bajki
                    (mlodszy juz mniej).Razem sie wychowywalismy, bylismy traktowani tak samo, a
                    mimo to jestesmy calkowicie rozni i nic w zasadzie nas nie laczy.Dlatego mam
                    zywy przyklad na to, iz geny, predyspozycje wrodzone, maja niebagatelny wplyw
                    na to, kim bedziemy.
                    • lusia8 Re: Do lola211 18.01.05, 23:03
                      Nie istnieje coś takiego jak dakie samo wychowywanie rodzeństwa. To zupełna
                      głupota. Każdy z nas przychodzi z własnym gagażem, pewnymi cechami charakteru,
                      temperamente,. Rolą rodziców jest rozpoznanie tego, zaakceptowanie i
                      wychowywanie dziecka, kształtując jego charakter. Tak więc nie da się
                      wychowywać jednakowo. Jedno dziecko jest bardziej wrażliwe niż drugie, inne ma
                      większe potrzeby przytulenia się, jest bardziej śmiałe lub skryte. Jeżeli
                      wychowujemy tak samo, to z pewnością jedno krzywdzimy. Pamiętajmy o tym.
              • carlafehr Re: Do lola211 21.01.05, 19:45
                >
                > Widze, ze jestes zwolenniczka teorii, iz na wszystko mamy wplyw poprzez
                > wychowanie.W takim razie dlaczego ja tak bardzo sie róznie od braci?
                > Wychowywani bylismy jednakowo, a kazde z nas ma inne podejscie do zycia, w
                tym
                > do rodziców.

                Nie wiem, jak było w Twoim przypadku, ale przychylam się jednak do zdania, że
                decydujący wpływ ma tutaj wychowanie. Sama znam wiele rodzin, w których
                dziewczęta są wychowywane inaczej niż chłopcy: od dziewcząt wymaga się m.in.
                odpowiedzialności i opiekuńczości a także wypełniania wzorowo swoich
                obowiazków, od chłopców już niekoniecznie "bo to chłopak". Są to przy tym
                kochające sie rodziny, a rodzice kochają i córkę i syna. Tyle że od syna dużo
                mniej wymagają. Przy tym sami nie widzą tej różnicy, również córki nie zawsze
                odczuwają, że wymagania wobec nich są inne = wyższe.
                Znam rodzinę w której pracuje żona i córka studiująca zaocznie i to one
                utrzymują rodzinę, w tym bezrobotnego ojca i studiującego syna. Jak myślisz,
                kto na starość będzie sie opiekował schorowanymi rodzicami? Ja stawiam na córkę.

                Ja sama jestem jedynaczką. Chciałabym mieć rodzeństwo, ale właśnie takie
                wspierające się, będące w przyjaźni. I kiedy widzę takie rodzeństwo, żal mi, że
                nie mam siostry czy brata. Widzę też jednak, że są rodzeństwa całkiem obojętne,
                nie widujące się latami, czy wręcz nienawidzące się. Myślę więc, że
                niekoniecznie rodzeństwo może być takim dobrodziejstwem.
                Sama też mam jedno dziecko. Chciałabym mieć jeszcze choć jedno dziecko - dla
                siebie i też dla mojego synka, z nadzieją, że uda mi się ich wychować na
                przyjaciół - ale niestety nie jest to możliwe.
          • kajka68 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 22:27
            ja zdecydowałam sie na drugie dziecko (a właściwie trzecie...bo mój aniołek
            była pierwsza)dopiero po 12 latach...wcześniej nogami i rękami się
            zapierałam...no i nie tylko...smile ale kiedy synowi zaczęła się mutacja itp.
            poczułam że zaczynam mieć w domu drugiego faceta...i zaczęło mi brakować tych
            maleńkich ufnych rączek i oczek ...tulenia...może dojrzałam...a może po prostu
            chciałam podświadomie mieć kogoś maleńkiego do kochania...bo ta poprzednia
            miłość jest już kumplostwem,przyjaźnia...a ja chciałam poczuć to "coś" jeszcze
            raz...wcale nie myślałam o tym że rodzeństwo pomoc itp.chyba za duża
            różnica...jeszcze trochę i syn będzie chodził do niuni na wywiadówkibig_grinDDD
            • ogonek1 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 25.01.05, 14:20
              Ja jestem dokładnie w takiej samej sytuacji !! Urodziłam swojego syna w bardzo
              młodym wieku. Zarzekałam się że będzie jedyny .. myśl o następnym dizecku
              napawała mnie wstrętem !! Teraz on jest już dużym chłopem .. a ja jeszcze młoda
              ( niektóre moje koleżanki w moim wieku mają dopiero pierwsze dziecko !!)od
              około 1 roku mam ogromną potrzebe posiadania dzieciątka !! Na razie planuję !!
              Ale mam nadzieję że mi się uda !! Pozdrawiam wszystkich
              Mama Konrada
      • alicja30 Re: do triss merigold6 16.01.05, 10:31
        Ja nie proszę o radę. Celowo nie rozpisywałam się o swojej sytucji, bo nie chcę
        aby ktoś sugerował mi, co powinnam zrobić. Zapytałam właśnie te "obce kobiety"
        dlaczego nie zdecydowały się na drugie dziecko, ponieważ gdybym spytała
        koleżanki czy rodzinę, każdy zacząłby się zastanawiać nad tym, co zrobiłby na
        moim miejscu. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to moja decyzja i moja
        odpowiedzialność, ale czy to takie dziwne, że chciałabym wiedzieć, czym
        kierowały się inne osoby podejmując taką właśnie decyzję?

        Alicja
    • miriam_b Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 11:05
      A ja jestem mamą jedynaczki choc jestem jeszcze bardzo młoda(24 lata)a córa ma
      pięć latek to nie zdecydujemy się na dziecko....poprostu ze względów
      finansowych..mamie taka prace że nigdy nic nie wiadomo...pomagaja nam moi
      rodzice i dlatego żyjemy na jeszcze wysokim poziomie,ale nie będą żyć wiecznie
      a samym będzie nam bardzo trudno nawet z jednym dzieckiem,nie chce narażać
      dzici na biedę bo w tym karju nic nigdy nie wiadomo a lepiej nie będzie
      napewno!!więc zostaniemy przy naszej jedynaczce nawet jeśli mielibyśmy ja
      rozpieszczać...choc tęsknię do macierzyństwasadsadale rozsądek i strach biorą
      górę!!
      • gazetaforum Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 11:20
        finanse
    • xxxinkaxxx Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 11:34
      ja wlasnie niedawno przestalam byc mama jedynaka.... choc nie bylo to do konca
      planowane, z wielu obaw i wzgledow- takze zdrowotnych....
      nie wiem co bedzie w przyszlosci- nikt nie wie i chociaz juz mamy pewne
      problemy to ciesze sie ze stalo sie tak, jak sie stalo...

      kiedys nie chcialam miec w ogole dzieci, balam sie odpowiedzialnosci i
      problemow, tez finansowych, a teraz mysle, ze to wlasnie dzieci, w gruncie
      rzeczy nadaja sens zyciu

      a teraz, kiedy jest nas czworka- to rodzina wydaje mi sie bardziej pelna

      czasem strasznie sie boje, kiedy pomysle sobie o odpowiedzialnosci, jaka
      spoczywa na matce, czasem bywa i bedzie bywalo ciezko, pewnie przede mna
      jeszcze wiele porazek i, mam nadzieje, rowniez sukcesow, ale ciesze sie ze moje
      dzieci maja siebie nawzajem

      oczywiscie nie ma gwarancji na to ze sie beda rozumialy, kochaly i zwyczajnie
      lubily ze soba byc, ale wierze ze mozna nad tym pracowac i te relacje zbudowac,
      a chocby i sie nie udalo- to zawsze jest na to szansa...
      ani ja, ani moj maz nie mamy rodzenstwa, nie wiemy jak to jest, a pewnie bywa
      roznie, ale ciesze sie ze moje dzieci beda mialy kogos bliskiego, jak nas juz
      nie bedzie...
      • utalia Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 13:05
        Ja jestem jedynaczka i uwazam, ze bylo fajnie, z pewnoscia nie byl to ciezki
        los.Czy ma sie szczesliwe dziecinstwo niezalezy to od ilosci rodzenstwa. Raczej
        nie planuje miec wiecej dzieci niz jedna coreczke, juz teraz 2-letnia.
        Dlaczego? Poniewaz absolutnie nie tesknie do niemowlakow! Ciesze sie, ze moja
        mala jest juz taaka duza. Ze coraz wiecej mowi i mozna sie z nia skomunikowac a
        nie tylko lezy i kwiczy. Poza tym juz mi sie nie chce byc znowu w ciazy, karmic
        piersia przez rok. Wszystko to bylo piekne i milo wspominam ale drugi raz bym
        juz nie chciala. Ale nie wykluczona, ze za miesiac moze rok zachce mi sie. A
        jesli nie to zostanie moja corka jedynaczka ja matka jedynaka. Nie robie z tego
        problemu. Nic na sile. Utalia
    • ewma Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.01.05, 13:13
      Witam .Ja też jestem mamą 2-letniej jedynaczki.I pewnie tak już zostanie
      ponieważ mając jedno dziecko mogę sobie pozwolić na kupowanie jej ładnych
      zabawek,ubranek a w przyszłości zapewnić jej dobre wykształcenie , a to
      niestety sporo kosztuje.Są oczywiście chwile gdy nachodza myśli o maleńkim
      bobasku, ale to szybko mija gdy sobie pomyśle że dwójce dzieci nie mogłabym
      tego zapewnić.Jest jeszcze druga sprawa ,córka podrosła więc powoli powracamy
      do życia towarzyskiego ,co nie byłoby mozliwe z niemowlakiem. Może ktoś
      pomyśli .że to wygoda ,ale jeśli nie ma się pomocy np. ze strony babci bo
      mieszka w innym kraju i jest sie z dzieckiem 24/h to wyjście wieczorem co jakis
      czas jest wielkim wydarzeniem. POzdrawiam
      • alicja30 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 17.01.05, 23:54
        Przeczytałam dyskusję powyżej odnośnie rodzeństwa i zaczynam coraz bardziej
        wątpić w jeden z moich głównych argumentów za posiadaniem dziecka - otóż
        wydawało mi się, że jeśli dam córce rodzeństwo będzie miała bratnią duszę,
        towarzysza, przyjaciela. Ale przecież wcale tak nie musi być. "Rozejrzałam się"
        dookoła i nagle zobaczyłam, że wśród moich znjomych, dalszej rodziny naprawdę
        rzadko zdarzają się kochające i przyjaźniące się rodzeństwa. Może to zbieg
        okoliczności. Tak czy inaczej zdałam sobie sprawę z oczywistej przecież sprawy:
        to że urodzę drugie dziecko nie gwarantuje, że mojej córce będzie w przyszłości
        lepiej na świecie.

        Alicja
        • mama.agatki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 13:52
          Ja tez rozgladam sie dookola i widze wyraznie, ze zgodne rodzenstwa sa
          wyjatkiem. Zazwyczaj sa skloceni o co tylko mozna - o pieniadze, przekonania,
          wiare itp. Chec zapewnienia dziecku rodzenstwa nie gwarantuje, niestety, ze to
          rodzenstwo bedzie sie kiedys kochac i wspierac.
          Ja mam jedna coreczke i chce, zeby tak zostalo. Mam przeczucie, poparte licznymi
          przykladami, ze drugie i kazde kolejne dziecko kocha sie inaczej. Znam wiele
          wielodzietnych rodzin, w ktorych rodzice (lub jedno z nich) wybralo sobie jedno
          dziecko i tylko jemu pomagalo, wlasnie je kochalo najbardziej, slowem -
          wyroznialo. Moge sobie jedynie wyobrazic, jak sie czuly postale dzieci.
          Poza tym wzgledy finansowe sa naprawde wazne. Nie dajmy sie zwariowac
          powiedzeniom typu "jak Bog dal dziecko, to da i na dziecko", albo "jakos to
          bedzie". Czy zyje sie po to, zeby bylo JAKOS? Ja nie jestem juz najmlodsza mama,
          mam konkretne plany zawodowe, mam ambicje, chcialabym cos jeszcze poznac,
          zobaczyc, czegos sie nauczyc i wreszcie zaczac naprawde pracowac. Drugie dziecko
          znaczyloby dla mnie powrot do zmeczenia, niewyspania, placzacego noworodka,
          prania pieluch (choc dzis pewnie kupilabym od razu jednorazowe) - calkowitego
          poswiecenia sie dziecku, calkowitego braku czasu na cokolwiek. Ja akurat uwazam,
          ze dwoje ludzi decyduje sie na dziecko nie po to, zeby wychowywaly je im babcie,
          czy zlobek (choc nie potepiam tych, ktorzy tak wlasnie postepuja - zycie nie
          jest tylko czarne, ani tylko biale i sa rozne sytuacje). Dlatego drugiemu
          dziecku poswiecilabym kolejne trzy lata swego zycia, a tego najzwyczajniej nie chce.
          Sama jestem jedynaczka i nie czuje sie z tym zle. Mam najukochansza coreczke,
          kochajacego i kochanego meza, wspanialych kuzynow, ktorzy sa dla mnie jak
          bracia. Nie czuje sie samotna.
          Teraz prosba do wszystkich oburzonych - moj list jest odpowiedzia na pytanie
          autorki watku. Osobiscie uwazam, ze kazdy ma prawo do robienia ze swoim zyciem
          tego, co uwaza za stosowne. Opisalam MOJE zdanie na ten temat.
          Pozdrawiam wszystkich
          mama.agatki
        • gusiak_mama_kacperka Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 14:09
          Jeszcze przez trzy miesiące będę mamą jedynaka. Na szczęście tylko trzy
          miesiące.
          Przytoczone wyżej argumenty do mnie akurat nie przemawiają, bo widzę, jak
          bardzo łatwo dziecko nastawia się na branie i jak bardzo ładne zabawki i ciuchy
          są mu NIEPOTRZEBNE. Dzieci mają cudowną fantazję, umieją się bawić nawet
          własnymi palcami, jeśli ich tego nauczymy, a to czego potzrebują to ciepło
          rodziny, miłość i rodzice, którzy są obok włąśnie wtedy, kiedy potrzeba.
          Mam to szczęście, że mam cudowną siostrę, choć różnie bywało i bywa, czasem się
          pokłócimy, ale życia bez niej sobie nie wyobrażam. Jestem przekonana, że to w
          dużej mierze zasługa właśnie wychowania i wzorców przekazanych przez rodziców w
          dzieciństwie. O ilości dzieci zdecydowaliśmy jeszcze zanim spłodziliśmy
          pierwszego syna i niewiel rzeczy mogłoby tą decyzję zmienić - trzyosobowa
          rodzina po prostu wydawała nam się niepełna. Mąż - jedynak z przymusu (jest
          trzecim lub nawet czwartym z kolei dzieckiem), bardzo pragnął, aby jego syenk
          nie był tak samotny w dzieciństwie, jak on.
          Poza tym - urodzenie małego dziecka nie ograniczyło naszych kontaktów
          towarzyskich - wszystko jest kwestią organizacji sobie życia.
          Dlatego już nie mogę się doczekać tej drugiej małej istotki, żebyśmy wreszcie
          byli w komplecie wink
          • mama.agatki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 14:57
            Gusiak - to fantastycznie, ze masz tak cudowna siostre. Ja tez znam pewne zgodne
            rodzenstwo. Naprawde milo popatrzec na to, jak sobie w miare mozliwosci pomagaja
            i nie kloca sie, co dzis jest rzadkoscia.
            Przy podejmowaniu decyzji o posiadaniu (lub nie) drugiego, czy kolejnego
            dziecka, wzgledy finansowe sa wazne, ale nie chodzi mi o to, zeby zapewnic
            dziecku wszelkie luksusy. Nie. Uwazam, podobnie jak Gusiak, ze to jest dziecku
            akurat niepotrzebne. Powiem wiecej - spelnianie wszelkich dzieciecych
            zachcianek, a nawet ich wyprzedzanie, nie prowadzi, niestety, do niczego
            dobrego. Piszac "wzgledy finansowe", mialam raczej na mysli zaspokajanie
            podstawowych potrzeb. Czyz nie widzicie w blizszym lub dalszym otoczeniu rodzin
            wielodzietnych, w ktorych brakuje na jedzenie? Zgodzicie sie chyba ze mna, ze
            zaspokajanie glodu to jedna z glownych ludzkich potrzeb.
            Znam w miare mloda rodzine z dwojka dzieci - uparli sie, zeby mieszkac w
            "wielkim miescie", bo kultura, nauka, latwy dostep do instytucji wszelakich, do
            rozrywki, tyle ze oni nie maja na to wszystko zlamanego grosza, a mieszkanie w
            wlekim miescie oznacza dla nich placenie bardzo duzych pieniedzy za wynajem
            mieszkania (swojego nie dorobia sie raczej nigdy, jesli nic sie w ich zyciu nie
            zmieni) - oplaty te znacznie przewyzszaja ich mozliwosci. Ale placa, wynajmuja,
            bo biora pieniadze od rodzicow. A czy rodzice naprawde sa od tego, zeby
            utrzymywac swoje trzydziestokilkuletnie dzieci i ich rodziny? Czy rodzice w
            wieku 50-60 lat naprawde nie moga sobie po prostu pozyc? - wyjechac na urlop,
            zmienic mebli, wyremontowac mieszkania, spelnic jakiegos swojego marzenia? Ci
            mlodzi ludzie, o ktorych pisze, nie powinni miec nawet jedengo dziecka, a co
            dopiero dwoch, bo gdyby nie rodzice, to nawet to jedno dziecko nie mialoby co
            jesc, nie mialoby ubranek, lozeczka itp. O drogich zabawkach nawet nie
            wspominam, bo to calkowicie nieosiagalne. Ponoc wyliczyli sobie, ze maja
            dziennie na swoje utrzymanie 5 zlotych (dla 4 osob). Co robic w takiej sytuacji?
            Dodam, z ci ludzie sa bardzo wierzacy i nie wykluczaja posiadania wiekszej
            ilosci dzieci. Dziecko to szczescie i skarb, powiecie z pewnoscia. Owszem, ale
            czy zawsze i dla kazdego?
            zadumana mama.agatki
            • lola211 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 17:20
              Za kazdym razem, gdy wymienia sie jako powód nieposiadania wiekszej ilosci
              dzieci wzgledy finansowe, jest sie podejrzewanym o materializm, nadmierny
              konsumpcjonizm.Zaraz czytam o drogich zabawkach, firmowych ciuchach, ktorych
              dziecko zdaniem wiekszosci nie potrzebuje, w odroznieniu od milosci.
              A przeciez wiekszosc z nas ma na mysli sytuacje, w ktorej chodzi o sredni
              standard zycia, a nie zadne luksusy.Tu nie chodzi o drogie zabawki, ale np.
              mozliwosc wyjazdu nad morze raz w roku z dzieckiem, sfinansowanie mu zajec
              dodatkowych, jak juz pojdzie do przedszkola czy szkoły, bezproblemowe
              skompletowanie wyprawki szkolnej, zakup nowych butow, wykupienie recepty.
              To sa niebagatelne koszty utrzymania dziecka, zwielokrotnione w sytuacji
              posiadania kazdego kolejnego.O ile ciuszki donaszac rodzenstwo moze, o tyle
              cala reszte trzeba sfinansowac.
              A edukacja? To wszystko przed nami.
            • kropka251 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 17:25
              Czesc ja jestem mama dwuletniej Wikusi i narazie nieplanujemy drugiego dziecka i tu wlasnie rozchodzi sie o kase ,w maju tego roku kończy mi sie zasilek wych.wraz z umowa o prace ,wiec bebe szukac pracy, a mala do przedszkola bo dziadkowie pracuja , a do pracy musze isc ,z jednej wyplaty niedamy rady narazie mieszkamy na mieszkaniu ciotki i oplaty niesa zbyt duze bo to stara kamienica ale czekamy na mieszkanie w bloku i moze to juz nastapi jak dobrze pojdzie za 2 lata a tam oplaty juz beda o wiele wyzsze wiec decydujac sie na drugie dziecko znow bylabym zmuszona isc na wych. bo tak jak pisalam wczesniej dzadkowie pracuja, a z wyplaty jaka teraz otrzymuje moj maz i smniesznego zasilku to dwoje doroslych i dwojka dzieci plus oplaty ktore sa naprawde za wysokie byloby bardzo ciezkoa nam zyc,ale wszystko sie moze zmienic może bedziemy na tyle zarabiac ze posiadanie dwojki dzieci bedzie mozliwe.
          • abetta Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 16.05.05, 23:28
            ciekawa jestem czy Twoje dzieci też będą zdania za kilka lat, że ciuchy zabawki
            dobra szkoła, wykształcenie są im niepotrzebne
    • zzz12 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 18.01.05, 21:43
      Gdyby brac pod uwage jedynie argumenty racjonalne, to ludzkosc dawno by
      wyginela... Bo dziecko to zawsze ograniczenie swobody rodzicow, hamulec kariery
      zawodowej, ogromne koszty (finansowe), nieustanny stres i obawa o zdrowie i
      zycie potomstwa..bez gwarancji, ze dzieci kiedykolwiek sie zrewanzuja...
      Dlatego czasami warto zdqac sie na wlasny instynkt, bo uwzgledniajac wylacznie
      zdrowy rozsadek nigdy nie jest dobra pora na urodzenie dziecka... Decyzja
      nalezy do ciebie!
      • alicja30 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 02:12
        zzz12 napisała:

        > Gdyby brac pod uwage jedynie argumenty racjonalne, to ludzkosc dawno by
        > wyginela...

        Znam kobietę, która zdecydowała się na drugie dziecko, mimo iż lekarze jej to
        odradzali. Pokierowała się instynktem. Bardzo chciała i już. Często słyszy się
        przecież "mówili, że nie dam rady a ja urodziłam takiego dużego chłopaka" czy
        coś w tym rodzaju. Niestety jej historia nie ma takiego happy end'u. W tej
        chwili nie może juz chodzić o własnych siłach a dzieci (2 letnie i kilku
        miesięczne) są podrzucane od babci do babci. Może gdyby jednak posłuchała
        zdrowego rozsądku... Mogłaby wychować choć to jedno dziecko, które już było na
        świecie, dać mu chociażby matczyną opiekę. Jaką rozpacz musi odczuwać ta
        kobieta nie mogąc nawet nakarmić, ubrać swoich dzieci. A co czują te dzieci
        pozbawione bliskości mamy. To przecież prawdziwa tragedia.
        W moim przypadku "racjonalne argumenty" nie dotyczą kariery, pieniędzy,
        swobody, ale właśnie zdrowia. Boję się, że mogę stracić to, co już mam - teraz
        jestem jeszcze na tyle sprawna, że mogę opiekować sie moją 3 letnią córką,
        chodzić z nią na spacery, kąpać, bawić się w piaskownicy. Nie chcę pozbawić
        mojego dziecka tego, co mu się od życia (a raczej ode mnie) należy. Bo teraz to
        ona ma MAMĘ.

        Nie wiem jeszcze jaką decyzję podejmę, ale jestem pewna, że wezmę pod uwagę
        te "argumenty racjonalne".

        Pozdrawiam
        Alicja
        • bejoy Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 09:34
          Jedno, bo mała ma kilka miesięcy, bo na razie nie mogę następnego, bo jeszcze
          mało kasy... a potem zobaczymy smile))
    • koa5 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 04:59
      A ja po prostu nie chce juz byc w ciazy i chodzic z tym wielgachnym brzuchem,
      nie chce rodzic, nie chce zajmowac sie takim malym niemowlakiem, co to tylko
      spi, je i placze. Ciesze sie, ze moje dziecko juz jest "duze", w miare
      samodzielne, jest coraz bardziej komunikatywne i mozna sie z nim swietnie
      porozumiec. Ogolnie mowiac, boje sie ze drugie dziecko byloby podobne do
      naszego pierworodnego, czyli placzace, miewajace codzienie kolki, problemy
      zdrowotne itp. Tak wiec problemy z jednym mi w zupelnosci wystarczaja. Dodam
      jeszcze, ze przed porodem myslelismy o minimum dwojce dzieci. O my naiwni...
    • dziucholec1 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 10:23
      Tylko jedno, bo aż z tylko jednym nie umiem sobie dać rady...To co byłoby z
      dwójką? Każdy mówi, że drugie dziecko jest zupełnie inne, ale mi nie chce się w
      to wierzyć kiedy po raz kolejny mała pluje na mnie bądź na kogoś innego, ucieka
      w Kościele i wchodzi na ołtarz, skacze z murku i rozbija sobie głowę - równiez
      nie po raz pierwszy itd. Ja po prostu nie mam sił , żeby się zmierzyć z takim
      wulkanem energii po raz drugi. To w jaki sposób wychowałam Małą to dla mnie
      osobista porażka. Boję się drugiej takiej samej...Przeczytałam mnóstwo mądrych
      książek na temat dzieci , ale moje dziecko jest inne - metody wychowawcze w
      nich przedstawione nie skutkują. Ciotka mówi, ze narzucam jej zbyt dużą
      dyscypliną. Siostra, że brakuje jej dyscypliny..A ja co? A ja mogę powiedzieć,
      że zawsze marzyłam o dwójce dzieci i że chyba będzie to jedno z
      niezrealizowanych marzeń...
      • agnieszka_gk Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 12:30
        Nasza mala ma prawie 20 mcy i nie jestem na razie w stanie wyobrazić sobie, że
        moglibyśmy mieć drugie dziecko - jestem maksymalnie wyeksploatowana i nie
        podjełabym się w najbliższej przyszłości kolejnego takiego wyzwania. Kochamy
        bardzo naszą córcię, ale zwłaszcza teraz - od jakiś kilku mcy - ma wszelkie
        symptomy buntu dwulatka (marudzenie, zlosliwa przekora, proba sil, pobudki o 3
        w nocy, bez jakichkolwiek szans na ponowne usniecie do conajmniej 11 w dzien
        (!), pomimo slaniania sie na nogach i marudzenia, ciągłe wiszenie na mamie i
        tylko na mamie itp). Nie wiem ile to potrwa, ale jestem juz wykonczona. "Na
        szczescie" od kilku dni wrocilam do pracy i wiekszosc jej humorow musi znosic
        opiekunka - chyba tylko to pozwala mi jeszcze jakos zlapac oddech i nie dac sie
        do konca wyprowadzic z rownowagi. U nas raczej na pewno skonczy sie na jednym
        dziecku i nie widze zadnego problemu z tego powodu, ani dla nas, ani dla
        naszego dziecka.
        • monimilka Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 04.02.05, 12:40
          bardzo Ci wspólczuję, bo jesteś ewidentnie zmanipulowana przea wlasne dziecko i
          jeśli czegoś z tym nie zrobisz, będzie coraz gorzej!Wiem coś o tym, bo jestem
          mamą prawie pięcioletniej Emilki, która oczywiście przechodzila rózne etapy w
          swoim życiu. Na początku nie moglam sie z tym pogodzić i bardzo się buntowalam.
          Na szczęscie przy pomocy moich koleżanek-mam dzieci w podobnym wieku jakoś
          wychodzę na prostą , ale to trudna droga:umieć reagować z opanowaniem,
          konsekwencją i przede wszystkim MĄDROŚCIĄ. Wiem,że bardzo pomaga kontakt z
          psychologiem. Życzę sukcesów i pozdrawiam!
    • mamalenki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 10:26
      Witam,
      a ja mam jedno dziecko ze wzgledow finansowych. ale mysle, ze jednak
      zdecydujemy sie na drugie, bo oboje mamy rodzenstwo i to jest wspaniale, bo
      wszyscy mamy cudowny kontakt ze soba. dla mnie przypadek loli jest wyjatkowy,
      ale i tak bywa. ja po prostu nie chce, zeby moje dziecko zostalo samo, jak
      zabraknie rodzicow
      pozdrawiam
      mama lenki
      • lola211 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 10:43
        Ja sie juz co prawda wypowiedzialam, ale jeszcze jedno mnie zastanawia- jak to
        zostanie samo po smierci rodziców? Przeciez nasze dzieci pozakladaja wlasne
        rodziny, z jakimis wyjatkami oczywiscie, nie beda same.W doroslym wieku czas
        spedza sie z mezem, dziecmi, dochodzi rodzina drugiej polowki.Ja np. najlepszy
        kontakt mam wlasnie z rodzina faceta, nie moja.
        To rzeczywiscie wspaniale, gdy utrzymuje sie dobry kontakt z rodzenstwem, tylko
        pozazdroscic, zeby jeszcze byla to regula- a z tego co widze, to tak nie jest.

        Moja mama ma 4 rodzenstwa, kontakt utrzymuje tylko z 1 siostra,i to najczesciej
        telefoniczny, bo daleko od siebie mieszkaja, druga niestety nie zyje, a z dwoma
        bracmi nic ja nie łaczy.Porozjezdzali sie po Polsce, nie widuja sie wcale, co
        jej po nich?
        Temat ten swego czasu bardzo mnie nurtowal, wlasnie ze wzgledu na moja
        jedynaczke, porozmawialam z ludzmi, poobserwowalam i coz, stwierdzilam, ze brat
        czy siostra to zadna gwarancja na lepsze zycie.
    • ada1077 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 12:16
      Witam! Ja akurat nie podzielam zdania, że zwykle jedynaki są wychowywane w
      nastawieniu na branie, natomiast dzieci wychowywane w rodzeństwie dzięki temu
      że jest ich dwoje czy więcej jest nauczone się dzielić i dzięki temu tacy
      ludzie wyrastają na bardziej wartościowych ludzi, czy też mają mniej prolemów
      sami ze sobą i w kontaktach z innymi ludźmi. Osobiście uważam, że
      umiejętności dzielenia się czy prospołecznych zachowań raczej nie zawdzięcza
      się posiadaniu rodzeństwa. Sama znam wiele przypadków rodzeństw, z których
      dzieci wyrosły na strasznych egoistów, własnie nastawionych jak to się określa:
      na branie no i przedewszystkim na życie konsumcyjne. Jeśli chodzi o stosunki
      między rodzeństwem, czy między dziećmi a rodzicami to też sytuacja może różnie
      wyglądać i często bywa tak że niejeden jedynak jest bardziej oddany swoim
      rodzicom, bardziej odpowiedzialny a także lubiany przez otoczenie niż osoby
      wychowywane w rodzeństwie.
      Uważam, że argument mówiący, że fakt posiadania rodzeństwa uczy dzieci się
      dzielić jest absurdalny. Podobnie jak argument że jedynacy są nastawieni
      przedewszystkim na branie, bo nigdy nie musieli się dzielić. Jeśli jednak
      roztrząsać te argumenty w ten sposób, to powiedziałabym nawet że właśnie
      rodzeństwo miewa z tym większe problemy niż jedynacy. Znam po prostu zbyt wiele
      rodzeństw, które od dziecka musiały ze sobą rywalizować, czasem rozgrywały się
      wręcz "krwawe" walki, a nawet jeśli żyły w miarę zgodnie, to zawsze istniało
      coś takiego jak zazdrość o to że jedno dostało taką zabawkę a drugie taką, że
      jedno ma to, a drugie tego nie ma, że rodzice to drugie dziecko traktują
      lepiej. Oczywiście zwykle każde z dzieci miewa wrażenie, że ma czegoś mniej niż
      jego brat czy siostra, nawet jeśli rodzice wychodzą z siebie, aby żadne nie
      czuło się pokrzywdzone. Ale niestety z tego można wyciągnąć jedynie wniosek, że
      problem nierównego traktowania, który zawsze istnieje i jest poważnym wyzwaniem
      dla rodziców, może przy pewnych zaniedbaniach czy innych okolicznosciach
      urosnąć do takiej potęgi, że rodzeństwo wyrastając na ludzi dorosłych będzie
      się w najlepszym wypadku darzyć obojętnością i każde z nich będzie myślało
      przedewszeystkim o sobie samym. No i niech mi teraz ktoś powie, że wychowanie w
      rodzeństwie uczy ludzi prospłecznych zachowań oraz miłości innej niż tylko
      miłość własna. To dlaczego w takim razie na tym świecie przeważa liczba
      skłóconych czy też obojętnych wobec siebie rodzeństw a tak mało jest rodzeństw
      utrzymujących szczerą przyjaźń czy chociażby dążących do częstego kontaktu ze
      sobą? Cz to nie wynika przypadkiem właśnie z silnie rozwiniętego egoizmu
      podszytego odwieczną rywalizacją (w dzieciństwie o zabawki a później o inne
      poważniejsze sprawy) oraz podświadomym poczuciem zagrożenia że się przegra w
      tej rywalizacji?
      pozdr
      Ada
      • mama.agatki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 13:29
        Moze zabrzmi to absurdalnie, ale ja sie bardzo ciesze z tego, ze niektore
        kobiety maja odwage powiedziec: "jestem zmeczona, nie chce byc znowy w ciazy,
        nie chce w domu kolejnego placzacego niemowlaka, nie chce byc juz niewyspana,
        chce sie uczyc, chce pracowac, nie mam juz sily mierzyc sie z moim niezwykle
        energicznym dzieckiem".
        Ja tez naleze do tych baaaardzo zmeczonych mam. Moja coreczka jest bardzo
        zywiolowa, energiczna, nie nadazam za nia, chwilami nie mam do niej
        cierpliwosci, ale czy to oznacza, ze jej nie kocham? Absolutnie nie - kocham ja
        nad zycie! Po prostu macierzynstwo nie jest jednak moim powolaniem smile
        Byl tu swego czasu watek o kobietach, ktore nie szaleja z radosci z powodu bycia
        mama, nie czuja, ze maja jakas wielka misje do wypelnienia, nie odnajduja sie w
        roli matki - wszystkie tego typu wypowiedzi byly ostro pietnowane przez "rasowe"
        mamy z powolania. A przeciez kazdy ma prawo do swojego zdania.
        Mamy prawo byc zmeczone pytaniami rodziny: "No to kiedy drugie?"!!! Brrr...
        pozdrawiam
        • jagoda2 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 13:57
          Podpisuję się obiema rękami (i nogami, gdyby to tylko było możliwe) pod tym, co
          wyżej napisałaś. Je też uważam, że wielu kobietom po prostu brakuje odwagi,
          żeby się otwarcie przyznać do tego, że po prostu "nie chce im się" mieć
          drugiego dziecka. A ja nie widzę w tym nic zdrożnego, że po prostu chcemy mieć
          tylko jedno dziecko, często z wielu mniej lub bardziej uzasadnionych względów,
          mniej lub bardziej egoistycznych pobudek. Jeśli ktoś pragnie mieć więcej niż
          jedno dziecko - proszę bardzo, nie zamierzam nikogo do tego zniechęcać, ale
          uważam, że wmawianie wszystkim dookoła, że jedynakom jest gorzej, że mają
          trudniej w życiu, że są po prostu gorsi, że są egoistami, uważam za wysoce
          nieuzasadnione (łagodnie rzecz ujmując). Sama jestem jedynaczką i nie uważam,
          żeby mi się z tego powodu jakakolwiek krzywda w życiu stała poza, właśnie,
          głupim gadaniem "nie jedynaków". Dodam jeszcze, że nikt nigdy nie powiedział
          mi, czy mi nie zarzucił, że jestem lub zachowuję się jak "typowa jedynaczka".
          Pozdrawiam
          • mama.agatki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 15:05
            Jagodo2! Witaj w klubie jedynakow! smile Ja tez nim jestem i rowniez nie
            przejawiam zadnych powszechnie przyjetych oznak "jedynactwa". Jest mi z tym
            dobrze, nie tesknie za rodzenstwem i juz. A dzieci wiecej nie chce miec, bo
            jestem wygodna, o! I prosze tego nie mylic z rozpieszczeniem. Zycie mnie nie
            rozpieszczalo, rodzice tez nie. Jestem wygodna i moze troche przezorna - kto mi
            zagwarantuje, ze za 10 lat bede w stanie zapewnic dwojce dzieci byt? A
            wyksztalcenie? Moja mama tez nie cierpi z powodu posiadania jednego dziecka.
            Wrecz przeciwnie - cieszy sie z tego, ze nie bede miala w przyszlosci takich
            problemow, jakie ona ma ze swoim bratem.
            pozdrawiam wszystkie mamy - te "wygodne" i te "dzieciolubne" smile
    • inti1 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 13:29
      mam narazie 1 dziecko. piszę "narazie", bo w planach była(jest?) 2 albo 3...
      ale jestem narazie tak zmęczona, chyba psychicznie najbardziej, że nie mogę
      sobie wyobrazić jeszcze jednego upartego malucha w domu. marzę czasmi, żeby
      ktoś zamiast mnie załał sie moim 2 letnim diabełkiem choć na jedno
      popołudnie... ale fakty są takie, ze praktycznie po powrocie z pracy jestem
      sama, dziadki daleko, maż w pracy.. i tak od dwóch lat. następne dziecko -
      będzie obciążeniem właściwie tylko moim, bo to ja będę siedzieć w domu, to ja
      nie będę spać w nocy, to ja będę siedziec przy łóżeczku w razie choroby itp. i
      to mnie przytłacza.
      no i problem poruszony przez kilka dziewczyn - jak kochać obydwoje dzieci, zeby
      nie czuły sie odrzucone albo gorsze?
      mam parę problemów do rozwiązania ze sobą. planujemy 2 dziecko w przyszłym
      roku, ale... to bardziej z rozsądku niż uczuć macierzyńskich...
      • mama.agatki Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 13:32
        Alez Inti! Drugie dziecko z rozsadku? A gdziez tu rozsadek? Wiesz, ze znow
        prawie wszystko bedzie na Twojej glowie i na Twoich przyslowiowych barkach, ze
        to Ty bedziesz znow zmeczona i niewyspana - tak naprawde nie chcesz tego
        drugiego dziecka, a czujesz sie "w obowiazku" je miec - czy to naprawde rozsadne?
        • zzz12 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 21:57
          Niemniej posiadanie drugiego dziecka (i kolejnego) powoduje, ze gdy "sprzedamy"
          na chwile jedno z nich np. dziadkom, czujemy sie jak na wczasach. Gdy sie ma
          jedno dziecko, a caly swiat sie wokol niego kreci, wszyscy dziadkowie, rodzice
          staja na bacznosc do pomocy, a mimo to czesto mama ma wrazenie, ze nie nadaza,
          ze sobie nie daje sama rady, ze to tak strasznie absorbujace zajecie, opieka
          nad dzieckiem, skrajnie meczace... gdy sie ma dwojke i wiecej i trzeba sie
          podzielic uwaga, starczy, ze na moment "pozbedziemy " sie jednego z dzieci i
          swiat okazuje sie taki prosty, nagle mama ma tak duzo czasu... ciekawe
          zjawisko. To z dedykacja dla tych z Was, ktore boja sie, ze nie dadza rady
          podzielic swojej uwagi i milosci.
    • madziulaw Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 19.01.05, 23:16
      Alicja, myśl o swoim zdrowiu jeśli masz poważne problemy zdrowotne (chyba ze to
      coś przejściowego, nieistotnego). Dziecko potrzebuje Matki, i o tym nalezy
      pamiętać. Rozumiem, ze jedno dziecko już masz. Całą energię skieruj na nie...

      Ja patrząc na mojego 15 mies. Mikołaja b. chciałabym aby miał rodzeństwo. Tęskni
      za dziećmi. Jak tylko usłyszy nasze małe sąsiadki hałasujące pod drzwiami -
      szaleje, bo chce na nie chociaż popatrzeć.
      Ja sama będąc dzieckiem marzyłam o rodzeństwie. I pojawili się (dopiero co
      prawda po 5 i 8 latach) - dwaj super bracia. Jesteśmy ze sobą mocno związani. W
      potrzebie zawsze możemy na siebie liczyć. Nie wyobrażam sobie bez nich życia.
      Ale może tak się kochamy, bo w licznych.trudnych dla nas momentach w
      dzieciństwie, byliśmy dla siebie i Mamy oparciem? Nie wiem.. W każdym bądź razie
      dorastaliśmy razem, wzajemnie kształtowaliśmy w sobie podejście do świata,
      ludzi, dużo ze sobą rozmawialiśmy, ich zanjomi byli moimi znajomymi (mimo
      różnicy wieku) itp..Nikt ich nie moze zstąpić.
      Rodzina Męża to już nie to samo. Jedynie prawdziwy przyjaciel może stać się kimś
      jak brat czy siostra, ale prawdziwa przyjaźń trafia się rzadko.

      Ja niestety muszę poczekać z drugim maluchem ze względów finansowych, nie możemy
      po raz kolejny, tak szybko, obciążyć dziadka i babci tak wielkim obowiązkiem i
      wysiłkiem, jakim jest opieka nad niemowlakiem. Zresztą chciałabym urodzić drugie
      dziecko wtedy, kiedy sama będę mogła się nim zająć.
      Każdego dnia, kiedy idę do pracy, czuję jak wiele tracę nie mogąc towarzyszyć
      dziecku w poznawaniu świata (wracam do domu najwcześniej po 9, 10 godz). I nie
      chciałabym tego schematu powtórzyć przy kolejnym Maluchu.
      Owszem, zamierzam pracować, ale na zupełnie innych zasadach - sama chcę
      decydować ile godzin danego dnia pracuję, ale w tym miejscu rozpoczęłabym
      zupełnie inny wątek - firm zakłądanych/ prowadzonych przez kobiety... a nie o to
      alicji chodziło...
      Alicja - myśl o dziecku (- ciach), ale i w dużej mierze o sobie. Bo Twoje
      szczęścia, nieszczęścia, zdowie, choroby ---są także szczęściami,
      nieszczęściami, zdrowiem, chorobami --
      • ada1077 Heroizm 20.01.05, 13:11
        Ja też się cieszę, że są tu mamy mające odwagę powiedzieć, że po prostu nie
        mają już siły na drugie dziecko i chcą wreszcie pomyśleć o sobie. No więc ja w
        tej chwili też jestem mamą jedynaka (sama mam brata) i nie wiem kiedy i czy w
        ogóle będę chciała kolejne dziecko. W tej chwili czuję się przytłoczona,
        zmęczona i przygnębiona różnymi sprawami życia codziennego oraz myślami o
        przyszłości. Czuję sie trochę jak taka heroiczna matka wbrew własnej woli, bo
        wcale nie mam ochoty być heroiczna. Poświęcam się bez reszty dziecku, zamiast
        mieć coraz więcej czasu dla siebie, mam go coraz mniej. Rezygnuję i nie daję
        sobie już rady z czymś takim jak nauka języków. Rezygnuję z wakacji o których
        marzę. Poddaję się... Jestem cała tylko i wyłącznie dla dziecka i... nie mam
        już siły na nic.
        Mam wiele powodów by tak się czuć i nie chcieć przez to kolejnego dziecka. Po
        pierwsze mam już dość ciągłych chorób mojego synka. Niby nic poważnego, zwykłe
        przeziębienia i wirusy, ale ciągnie się to już miesiącami. Przez te choroby
        popadam w depresję, ciągle mi się wydaje że coś robię nie tak, że dziecko łapie
        wszystkie choroby. Żeby było ciekawiej, zwykle ja też łapie te wirusy od
        dziecka i tak na okrągło jesteśmy zainfekowani. Niby nic poważnego, ale...
        utrudnia to nam wiele spraw, jak chociażby kontakty z innymi dziećmi oraz
        organizację wyjazdu w góry.Mój prawie 3 latek jest od jakiegoś czasu (prawie 2
        miesiące) izolowany od rówieśników, nie możemy także się wybrać na narty o
        których już myślę od dłuższego czasu i zaczynam wątpić czy w ogóle uda nam się
        tej zimy pojechać w góry.
        Jak więc w takiej sytuacji myśleć jeszcze o zajściu w ciążę i wychowywaniu
        kolejnego dziecka? Ja w tej chwili marzę tylko o tym, żeby moje dziecko
        wreszcie wyrosło z chorób, nabrało odporności i mogło się lepiej cieszyć swoim
        dzieciństwem, bawić z innymi dziećmi, wychodzić na spacery no i dać mi trochę
        wytchnienia, aby zajęło się wreszcie samo sobą.
        Co by dla mnie oznaczało kolejne dziecko? A no to, że łańcuszek chorób
        powiększyłby się o kolejne maleństwo; że kolejny rok lub dwa albo dłużej
        mogłabym tylko marzyć o wyjeździe na porządne wakacje, nie mówiąc już o
        zrobieniu czegoś szalonego, co pozwoliło mi poczuć się trochę inaczej niż
        zajeżdżona dzieckiem matrona. O czymś takim jak kariera zawowowa akurat nie
        wspominam, bo ona nie jest dla mnie jakimś problemem. Rodzice mają firmę,
        finanse nie są dla nas problemem i mogę spokojnie siedzieć w domu i oddawać się
        wyłącznie wychowaniu dziecka. Chociaż szkoda że od zajmowania się dzieckiem
        jestem tak na prawdę tylko ja, bo wszystkim sie wydaje, że mam tak wygodną
        sytuację, że nikt nie musi mi pomagać. Nie wiem też dlaczego w świadomości tak
        wielu ludzi istnieje ideał heroicznej matki, bez reszty poświęcającej się
        dzieciom, dla której motorem wszelkich działań zawsze są tylko dzieci i ich
        przyszłość. Czyżby coś takiego jak zwykłe hobby czy podejmowanie nowych wyzwań
        tylko z myślą o sprawdzeniu siebie było poza zasięgiem prawdziwych matek - tych
        o których się mówi "matki z powołania"?
        Wydaje mi się, że aby mieć w ogóle chęć i siłę na kolejne dzieci trzeba chyba
        mieć spore oparcie w rodzinie, trzeba mieć czas na własne zainteresowania,
        robienie czegoś dla własnej przyjemności i jeszcze nie czuć z tego powodu
        wyrzutów sumienia.

        Pozdrawiam wszystkie mamy, i te zmęczone, czasami przytłoczone dziećmi i
        codziennością jak i te tryskające energią i siłą. Życzę wszystkim mamom, aby
        taką siłę miały. A te mamy co siłę zwykle mają poproszę o receptę na zasilenie
        energii potrzebnej w wychowywaniu dzieci.
        Ada
        • zzz12 Re: Heroizm 20.01.05, 18:42
          Przy jednym dziecku bylam tak wykonczona i zaabsorbowana, nie potrafilam
          wygospodarowac czasu na wyjscie do toalety, o innych rozrywkach nie mowiac. Z
          drugim dzieckiem przy piersi (niemal noworodkiem jeszcze) zdawalam egzaminy
          specjalizacyjne i rozpoczelam nauke 2 jezykow obcych, pracujac na pelnym etacie
          przy okazji. Teraz oczekuje 3 dziecka (nieplanowane) i mam obawy identyczne,
          jak Ty: jak sobie poradze, jak zorganizowac logistyke codziennych obowiazkow,
          jak miec czas na dopieszczenie kazdego dziecka... zwlaszcza, ze mieszkamy za
          granica i nie mozemy liczyc na zadna pomoc z zewnatrz. Ale skoro juz mamy byc
          rodzina wielodzietna....Co nas nie zniszczy, to nas wzmocni.
          BTW: nie ma obowiazku posiadania wielu dzieci, wiec nie rozumiem, dlaczego
          wiele z Was czuje sie winnymi z powodu posiadania jedynaka. Pozdrawiam mamy
          jedynakow i te wielodzietne tez!
          • alicja30 Re: Heroizm 21.01.05, 00:23
            zzz12 napisała :nie ma obowiazku posiadania wielu dzieci, wiec nie rozumiem,
            dlaczego wiele z Was czuje sie winnymi z powodu posiadania jedynaka

            Ja już mam poczucie winy, a dopiero rozważam kolejną ciążę i myślę o tym, że
            moja córka może zostać jedynaczką. Dlaczego? Bo tak naprawdę gdzieś w środku
            marzę o wesołej kochającej się gromadce, o tych spotkaniach przy wigilijnym
            stole, które każda mama chciałaby dać swojemu dziecku, a które wiele z Was tu
            opisywało. Zostałam wychowana w przeświadczeniu, że jedynakom jest gorzej na
            świecie i trudno mi sobie wyobrazić, że jest inaczej (sama mam rodzeństwo).
            Co innego jest nie chcieć więcej dzieci, a co innego nie móc. Myślę że to, co
            czuję to nie tylko poczucie winy, ale poczucie straty, klęski, pustki...
            Podobnie czułam się, kiedy straciłam pokarm i nie mogłam karmić piersią mojej 2
            miesięcznej wtedy córeczki. Chciałam dać jej z siebie więcej, wszystko to,
            czego ona tak bardzo potrzebowała, ale nie mogłam. A do tego musiałam patrzeć,
            jak wielu innym matkom przychodzi to bez większego problemu. I nie mogły mnie
            zrozumieć te karmiące matki "dlaczego mam poczucie winy, przecież są teraz
            takie fajne mleczka modyfikowane".

            Pozdrawiam

            Alicja
    • kingaiola Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 20.01.05, 14:42
      Ja tez mam tylko jedną Olę. Sama też jestem jedynaczką i pamietam, że było
      różnie nie brakowało mi raczej towarzystw, chociaż czasem żałowałam że nie mam
      rodzeństwa, ale z trochę późniejszego dzieciństwa najbardziej pamiętam że
      brakowało mi intymności i kawałka własnego miejsca (mieszkaliśmy w małym
      mieszkaniu i nie miałam własnego pokoju tylko odgrodzony kącik w kuchni). Teraz
      mamy dwupokojowe mieszkanie i je nie chcąc pozbawiać swoich dzieci
      tego "własnego kąta" na razie nie zdecyduje się na drugie. Niestety za nim uda
      się dorobić jeszcze kawałka moze być za późno.
      Pozdrawiam
      Kinga
    • casper_ Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 21.01.05, 09:34
      Mam jednego synka i chyba nie chcę mieć więcej dzieci. Głównie z powodów które
      już wymieniono - brak czasu dla siebie, męża oraz finanse.
      Właśnie wczoraj pożarłam się dość ostro z jednym znajomym w tej sprawie.
      Zaczęło się od niezobowiązującego i żartobliwego "to kiedy drugie" (jego żona
      jest w ciąży - pierwszej - więc rozmowy krążą wokół tego tematu) a skończyło na
      analizie mojej osobowości jako "jedynaczki która z powodu zostania matką
      przestała być w centrum zainteresowania i sobie z tym nie radzi". Aha i jeszcze
      oczywiście zarzucił mi że wszystko sprowadzam do kasy, a "dziecku nie wszystko
      trzeba kupować". Grrr dawno się tak nie wkurzyłam...
      Ucięłam dyskusję stwierdzeniem, że jak będzie już MIAŁ dziecko realne - a nie
      grzeczniutką fasolkę - to pogadamy.
      Aha - wiecie co mnie rozbawiło? On napisał że skoro dziecko będzie od niego
      zależne to chyba ono powinno się do niego dostosować a nie odwrotnie smile A
      naprawdę to jest dosyć wrażliwy facet hehe tylko jeszcze wierzy że zachowa
      pełną kontrolę...

      Dobrze że trafiłam na ten wątek bo leżało mi to na wątrobie...
      • sylwiksylwik Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 21.01.05, 14:03
        jestem jedynaczka, moj maz tez. Na ogol slyszalam ze nie zachowuje sie jak
        jedynaczka, i strasznie przezywalam brak rodzenstwa - plakalam po nocach. Moj
        maz nigdy nie narzekal ze jest sam - jego mama - rozwodka tez jest jedynaczka,
        babcia tez - on narzeka teraz kiedy cala jego rodzina przyzwyczajona do tego ze
        michalek jest sensem ich istnienia daje do nam do zrozumienia ze jak nie ma
        michalka to oni juz nie maja po co zyc. A jak probuje sie do nich zblizyc to
        najlepiej by za mnie wybierali metody antykncepcji. I planowali nasze zycie.

        Narazie mamy jedynaczke. Ciaze wspominam wspaniale. Juz chcialabym nosic w sobie
        nowe zycie.
        Porod - 24 h koszmar zakonczony cesarka z zapaleniem otrzewnej.
        Pierwsze 5 miesiecy - kolki od rana do nocy. Ciagly placz malej i moj. Zal ze
        jestem zla mala ze nie wiem czy ja kocham.
        Teraz juz wiem ze kocham i ze kochalam wczesniej w tych pierwszych miesiacach.
        Jak miala rok wspinalismy sie na sudety.
        Z dwojka pewnie bysmy wybrai jezioro w borach tucholskich.
        Na razie stac mnie na piekne ubranka i zabawki. Ale wydaje mi sie ze kupuje je
        bardziej dla siebie. Ja takich nie mialam, sa takie ladne....
        Na razie powstrzymyje mnie fakt ze robie doktorat i juz bralam roczny urlop i
        drugiego bym nie mogla.
        Musze zaczekac jeszcze dwa lata.
        I wtedy nie bede juz mama jedynaczki a dwojki potem moze trojki.
        Rozumiem ze nie kazdemu musi sie chciec miec wiecej dzieci, ze nie kazdego na to
        stac bo ledwo wiaza koniec z koncem. Ale widze ze to bardziej rodzicom niz
        dzieciom potrzebne sa drogie zabawki, ubranka, prestizowe przedszkola, szkoly.

        Znam wiele rodzin wiecejdzietnych (niz jedno) i wiekszosci zazdroszcze.
        • jagoda2 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 21.01.05, 14:26
          Hej,
          wydaje mi się, że chcesz mieć kolejne dziecko (dzieci) bardziej dla siebie niż
          dla swojej córki. I nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie. Gdybym
          zdecydowała się na kolejne dziecko, to też zrobiłabym to dla siebie, a nie dla
          Oli. Niektóre kobiety jako argument urodzenia kolejnego dziecka przytaczają to,
          żeby ich dziecko nie było jedynakiem. Ok, to jest ich punkt widzenia. Inne
          kobiety, pragną urodzić następne dziecko, bo chcą przeżyć "to wszystko" jeszcze
          raz, albo brakuje im po jakimś czasie dotyku małych rączek, tupotu bosych
          stópek na podłodze, małych przytulanek, pieszczoszków, itd. I ten punkt
          widzenia jest mi zdecydowanie bliższy. Generalnie w kwestii posiadania
          potomstwa część z nas kieruje się egoizmem (nie widzę w tym nic złego): albo
          chcemy mieć tylko jedno dziecko, bo jest nam tak wygodnie (z wielu względów),
          albo decydujemy się na drugie dziecko, bo MY tego chcemy, potrzebujemy,
          pragniemy. I uważam to za słuszne, zdrowe i prawidłowe. W tej chwili jestem
          przekonana, że poprzestanę na jednym dziecku, ale jeżeli kiedyś JA zapragnę
          drugiego dziecka, JA będę odczuwała taką potrzebę, JA będę bardzo chciała
          przeżyć to wszystko jeszcze raz, to podejmę to wyzwanie, ten wysiłek. Na pewno.
          I zrobię to dla siebie, tylko i wyłącznie dla siebie, dla nikogo innego.
          Pozdrawiam
          • martaszp Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 21.01.05, 15:21
            Witam serdecznie,
            Cieszę się, że temat posiadania, lub nie posiadania,tylko jednego dziecka
            został poruszony na forum, ponieważ sama stoję przed podobną decyzją.jak na
            razie rozsądek podpowiada mie więcej "przeciw" niż "za":
            1. najistotniejszy a zarazem najbardziej prozaiczny powód - finanse. Co prawda
            jesteśmy z mężem w tej konfortowej sytuacji, że oboje proacujemy, ale jesteśmy
            obarczeni kredyutami i naszych pensji starcza nam na wszystkie opłaty plus
            skromne i oszczędny życie.
            2. małe mieszkanie - całkiem dobre dla 3 osób ale nie dla 4 - już
            przerabialiśmy z mężem wszelkie możliwości przestawiania, dostawiania,
            wieszania itp. szafek. łóżeczka i innych niezbędnych medbli, ale w tym
            mieszkaniu jest niezbyt wiele możliwośći
            3. obawa o pracę - powód b. ważny dla mnie - już raz przeżywałam powrót do
            pracy po urlopie wychowawczym i wieżcie min, wiem o czym piszę.
            4. Notoryczny brak czasu - życie spędzane w biegu - jedno dziecko do żłobka,
            drugie do szkoły, do pracy a potem w drugą stronę plus zakupy, gotowanie,
            sprzątanie itp. Niestety nie mamy rodziny, któą możnaby zaangażować do pomocy
            Argumenty za:
            1. rosnoąca we mnie chęćposiadania drugiego maluszka w domu, która jest coraz
            solniejsza
            2. Moje marzenie o dużej rodzinie, wspólnych Świętach, wyjazdach na wakacjie
            itp. - jestem po prostu sentymentalna
            3. Moja córka jest już w tm wieku, w któym zaczyna się odczuwać brak
            rodzeństwa. Coraz częsciej prosi mnie o małą siostrzyczkę lub braciszka,. może
            to nie jest jakiś racjonalny powód, ale uważam że rodzeństwu, które kocha się i
            szanuje jest po prostu łatwiej przejść przez życie.
            4. Względy czysto egoistyczne - dwoej lub więcej dzieci to jedocześnie większe
            prawdopodobieństwo, że nie zostaniemy sami na starość.
            Myślę że argumenty za i przeciw można by wymyślać jeszcz długo i każdy miałby
            tu coś do dodania od siebie.
            Jeśli mogłabym udzielić jakiejś rady, to tylko takiej, żeby nie słuchać żadnych
            rad.
            • zzz12 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 21.01.05, 21:26
              Przywitanie drugiego maluszka, zwlaszcza po niezbyt duzej przerwie, jest
              finansowo latwiejsze, niz w przypadku pierwszego dziecka. Z reguly ma sie
              lozeczko, wozek, wanienke, ciuszki, foteliki, itd. Tylko pampersy trzeba
              kupic... Z reguly ma sie wypracowany automatyzm pielegnacji malucha,
              organizacje domu... pod tym wzgledem jest latwiej przy kolejnym dziecku. Lepiej
              wtedy organizuje sie zwykle czas, spokojniej podchodzi sie np. do placzu
              dziecka :swiat sie nie skonczy, jak chwile poplacze,gdy mama musi np. dokonczyc
              jakas inna czynnosc, nie ma juz tendencji do traktowania malucha jak pepka
              swiata. Choc pojawia sie nowe uczucie: zal, ze nie mozna sie sklonowac,
              rozdwoic, zeby moc nalezycie duzo uwagi poswiecic kazdemu z dzieci...
            • iskra14 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 22.01.05, 12:09
              Jak bym sama to pisała. Przeczytałam też następną wypowiedź - drugie dziecko
              jest rzeczywiście tańsze ale do 3 roku życia i pod warunkiem, że przez te lata
              jest z mamą (na nianię wydałabym swoją pensję). Później wchodzi wgrę przedszkole
              i wiele innych rzeczy.
              • bozena16 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 25.01.05, 12:07
                witam,
                tez jestem mama jedynaka (prawie 7 lat) i obecnie mój syn atakuje nas tematem
                posiadania rodzeństwa. Mam wyrzuty sumienia ze nie zdecydowałam sie wcześniej i
                czuje ze jest mu z tego powodu smutno i przykro (mi również gdy opowieda mi ze
                jego koeldzy maja siostry czy braci).Zastnawiam sie czy nei zdecydowac sie na
                drugi raz chociaz strasznie sie boje, miałam probelmy bedąc w ciazy. Ostatnio
                coraz cześciej obserwuje maluchy na spacerach i troche żałuje ze Kubus tak
                szybko wyrósł...tylko zastanawiam sei czy bardziej zrobiłabym to dla synka czy
                dla siebie..
                ja jednak wierze ze gdy ktoś ma przykre doświadczenia z dzieciństwa dotyczące
                rodzeństwa to żeczywiscei uważa ze jedynakowi jest lepiej, mój mą ma brata i
                nie jest z nim w dobrych stosunkach i wydaje mi sei ze dlatego chciałby
                pozostac przy jednym.. co robić chciałabym a boje sie..
                pozdrawiam wszystkie mamy
                • ir_ir Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 25.01.05, 13:11
                  Witam
                  przeczytalam wszystkie wypowiedzi.Ze wszystkimi "na nie" zgadzam sie ale jest
                  male ale.Jestem mama 12-latki.Jest jedynaczka ale nie "typowa".Potrafi sie
                  dzielic,potrafi myslec o innych,ma wiele znajomych i jest poprostu
                  lubiana.Jeszcze dwa lata temu nie myslalam o drugim dziecku mimo ze corka od
                  zawsze chce miec rodzenstwo.Mam teraz 35 lat i mysl o drugim nie daje mi
                  spokoju.Jedni pewno powiedza:"kobieto,zastanow sie po co ci to" i wiem ze beda
                  miec racje ale ja poprostu chce miec drugie dziecko.Nie wiem jak to
                  wytlumaczyc.Moze uplywajacy czas i biegnace wielkim galopem moje lata.Moze to
                  ze moja corka robi sie coraz bardziej samodzielna,niezalezna.Moze wreszcie to
                  ze wsrod moich znajomych(tez pona 30-letnich) coraz czesciej pojawiaja sie
                  maluchy.Corke urodzilam na 4 roku studiow.Musialam polaczyc macierzynstwo z
                  nauka.Wydaje mi sie ze jej dorastanie troche mi umknelo.Teraz
                  chcialabym "smakowac","delektowac" sie macierzynstwem.Mam siostre i jestem za
                  to wdzieczna rodzicom,zawsze mialysmy i mamy dobry kontakt.Jestesmy
                  przyjaciolkami i potrafimy ze soba rozmawiac.Maz natomiast nie chce drugi raz
                  pchac sie w pieluchy.I rozumiem go.Tez ma siostre ale dopiero od jakiegos czasu
                  ma z nia dobry kontakt.Poza tym jego argumenty sa takie jak wiekszosci
                  ludzi:finanse,male mieszkanie no i przede wszystkim wygoda(moje tez takie do
                  niedawna byly i moze nawet sa ale....).Zdaje sobie sprawe ze moge byc
                  skrytykowana ale chcialam podzielic sie moimi
                  rozmysleniami,dylematami,rozter kami.Pozdrawiam
                  • jagoda2 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 26.01.05, 09:35
                    Hej ir_ir,
                    to jest dokładnie tak, jak napisałam parę postów wyżej: chcesz mieć drugie
                    dziecko DLA SIEBIE, bo to TY tego chcesz, Ty odczuwasz taką potrzebę, Ty chcesz
                    to przeżyć jeszcze raz, a właściwie przeżyć to jakby na nowo, inaczej niż za
                    pierwszym razem, bogatsza (i mądrzejsza) o wyniesione doświadczenia sprzed lat,
                    jak sama napisałaś - chcesz DELEKTOWAĆ SIĘ macierzyństwem. I ja to w 100%
                    rozumiem i gorąco popieram. Brawo, gratuluję spojrzenia na macierzyństwo w ten
                    właśnie sposób, gratuluję odwagi, że po tylu latach chcesz zaczynać niemalże
                    wszystko od nowa. Podziwiam Cię w pewnym sensie, głównie ze względu na ogromną
                    różnicę wieku między dziećmi. Mnie ta różnica wieku chyba by przerażała, ale to
                    jest Twój punkt widzenia i Twoja odwaga, by ponownie podjąć ten trud i wysiłek.
                    Cieszę się, że masz odwagę jasno i wyraźnie powiedzieć, że chcesz mieć dziecko
                    dla siebie, a nie dla męża, czy pierwszego dziecka, czy też dla "otoczenia".
                    Gratuluję i życzę powodzenia.
                    Pozdrawiam
                    • alex05012000 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 26.01.05, 14:47
                      mam 1 dziecko i ani nie mogę ale też nie chcę mieć więcej dzieci...
                      - nie możemy mieć więcej, po pierwsze, więc odp. jest prosta, ale przypuśćmy,
                      że mogę...
                      - po drugie finanse i praca, nie miałabym jak opłacić niani, pracować nie mogę
                      przestać, bo jestem gł. żywicielem rodzinnym..., pomijając fakt, że gdybym
                      straciła obecną pracę trudno byłoby mi znaleźć porównywalną... potem inne
                      wydatki na dwoje dzieci: leki, nauka, itd...razy dwa ... była już mowa o tym...
                      - po trzecie wiek, urodziłam pierwsze dziecko późno, ma już 5 lat, czuję się
                      nieco stara na następne dzieci...
                      - po czwarte nie mam ochoty znów wracać do pieluch i nieprzespanych nocy, nie
                      ciągnie mnie do bycia w ciąży ani do opieki nad noworodkiem i delektowania się
                      wczesnym macieżyństwem... zato jestem happy, że mogę z córką iść do kina,
                      teatru, filharmonii, na wystawę, łyżwy, narty i gdzie tam indziej bądź a
                      wieczprem pograć w warcaby czy domino...
                      gdybym miała pierwsze dziecko 10 lat wcześniej pewnie zdecydowałabym sie,
                      gdybym mogła fizycznie, na drugie, trzecie, gdyby mąż mój miał stałą dobrze
                      płatna pracę, gdyby... każda sytuacja indywidualna jest inna, moja jest dość
                      specyficzna, ciesze sie tym co mam, nie odczuwam chęci posiadania wielu dzieci,
                      cenię i podziwiwam wielodzietne rodziny, ale to nie dla mnie...
    • ankatr Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 28.01.05, 11:40
      Ja przed porodem też chciałam mieć dwoje dzieci,ale teraz nie wyobrażam sobie
      dwójki ledwo z jednym daję radę.Poza tym ból porodu,wielki brzuch,moja
      psychika.Ja już wiem co to znaczy,i z własnej woli nie zdecyduję się na
      powtórkę.Mam wspaniałego synka i to mi na razie wystarczy.pozdrawiam
      Anka
    • jorutka Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 28.01.05, 13:39
      Chcemy miec drugie dziecko, ale jak na razie odsuwamy te decyzje juz kolejny
      rok. u nas przewazają względy finansowe- ale raczej w rozumieniu lęku o pracę i
      fnnasów w ogole a nie dzielenia ich pomiędzy dwoje dzieci. Mamy kredyt
      mieszkaniowy, z którego trzeba się bardzo konkretnie wywiazywac co miesiąc.
      Oboje z mężem pracujeamy, ale w obecnych czasach posiadanie pracy bardzo czesto
      nie jest zalezne od nas ale od innych czynników: restrukturyzaje, zmiany
      wlascicieli, załamania rynku... Nie stac nas na prace tylko jednej osoby. Nie
      mam serca obarczyc meza taka odpowiedzialnoscia, bo w dzisiejszych czasach
      mozna się w tym nie wyrobic psychicznie.
    • martaszp Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 03.02.05, 22:11
      Zgadzam się z Jorutką. Posałam wcześniej, wtedy byliśmy z mężem na etapie
      zastanawiania się i rozmów o drugim dziecku. Teraz podjęliśmy decyzję -
      będziemy mieli jedno dziecko. Może to brzmi strasznie, ale ta decyzja połączona
      była z kalkulacjami ( takimi z kalkulatorem i ołówkiem w ręku)dotyczącymi
      naszych finansów. Nie jesteśmy ludźmi znajdującymi się w jakiejśc specjalnie
      trudnej sytuacji, ale spłacamy dwie pożyczki, nie mamy nikogo kto zająłby się
      maleństwem, a w naszym mieście opiekunka to wydatek rzędu 500 - 600 zł a nawet
      więcej ( zwłaszcza przy dwójce dzieci). Poza tym przeraża mnie wizja oddzania 6
      miesięcznego dziecka po opiekę obcej osoby. Przuyznam że podjęcie tekiej
      decyzji nie było proste, i że być może kiedyś zmienimy zdania, ale na razie
      jesteśmy pewni że podjęliśmy słuszną decyzję. I nie uwierzę, jeśli mi ktoś
      powie że kasa się nie liczy, niestety liczy się i jest to cholernie smutne....
      • monika291 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 03.02.05, 23:44
        Bo wiem co to znaczy rywalizacja o miłość rodziców nigdy nie zafunduje tego
        Nikoli bo poprostu ją uwielbiam.
        Monika Z Nikolą(29.07.03)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10817538&a=17994009
    • steffa Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 04.02.05, 00:33
      Zawsze chciałam mieć jedno dziecko, bo sama jestem jedynaczką i nie wyobrażam
      sobie, jak można kochać więcej niż jedno dziecko wink... No i nigdy nie
      tęskniłam za rodzeństwem. Po urodzeniu syna miałam niezły sajgon i nie było to
      doświadczenie zachęcające do zmiany nastawienia. Teraz, po dwóch latach,
      czasami myślę jakby to było, gdybym miała drugie, ale nie wyjdzie to poza sferę
      gdybań - tak sądzę. Bo tak naprawdę nie potrzebuję drugiego dziecka - tak mi
      się wydaje. Dałam sobie czas do 35 (jeszcze 3 lata), jeśli mi się nie zmieni,
      to się nie zmieni. Nie nacieszyłam się też moim jedynakiem. Gdybym miała
      drugie dziecko, nie poświęciłabym mu tyle czasu, ile teraz. A te dwa lata
      minęły jak z bicza trzasnął. Jeszcze się nie zrekonstruowałam psychicznie, ani
      fizycznie.
      • patka.f Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 04.02.05, 16:54
        Witajcie kochane,
        Ja mam dwoch wspanialych synow. Jeden ma 4,5 roku a drugi 1,5 i bardzo sie
        ciesze ze zdecydowalismy sie z mezem na drugie dziecko, choc nasza sytuacja
        finansowa i mieszkaniowa nie jest najlepsza. Uwazam, ze byla to bardzo dobra
        decyzja, ktora pomogla rozwinac sie kazdemu z nas w rodzinie. Przy drugim
        dziecku zdecydowanie mniej nerwow dla rodzicow bo wiedza czego sie spodziewac,
        starszy syn nauczyl sie dzielic i opiekowac nie tylko bratem..Poza tym od kilku
        miesiecy jestem z nimi w domu, bo wyjechalismy do USa i poki co nie stac nas na
        przedszkole, ale chlopcy naprawde potrafia czasem razem sie niezle bawic (a tu
        niestety brak kolegow). Nie znaczy to wcale, ze sa zgodnym rodzenstwem, bo nie
        ma chyba dnia bez bojki, ale sadze ze to kwestia wieku (jeden chce budowac a
        drugi rozwala-ot co). Nie wyobrazam sobie teraz zycia tylko z jednym dzieckiem..
        Zwlaszcza ze moj starszy syn jest alergikiem, duzo chorowal i w ogole
        niejadek.. Za bardzo skupialbym sie chyba na nim i nie wyszloby mu to na dobre..
        Poki co rozwija sie dobrze, jest bardzo towarzyski i otwarty na ludzi a mlodszy
        bardzo szybko bierze z niego przyklad (niestety w brojeniu tezsmile
        Powiem wam jeszcze jak tylko zdrowie na to pozwoli to planujemy z mezem za
        jakis rok starc sie o dziewczynke... I wcale mnie nie przerazaja finanse itp.
        Wazne zeby starczylo nam czesu i,m ilosci dla kazdego z odobna..
        Pozdrawiam wszystkich zastanawiajacych sie
        Patka
    • samboraga Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 04.02.05, 18:10
      No cóż ja marzę o drugim dziecku, mój 5,5 latek również bo wszystkie dzieci w
      przedszkolu (prawie) już mają rodzeństwo. Ja sama mam młodszego brata i chyba
      między nami było normalnie - różnica 6 lat to ani wielka miołość ani nienawiść.
      Drugie dziecko miało być 2-3 lata po pierwszym. Co mnie trzyma - moje zdrowie.
      Jestem chora (na stałe)no i w dodatku ciążę zniosłam okropnie, niezależnie
      zupełnie od tej choroby.
      Mam teraz szansę na to 'drugie'-przy sporych rygorach (termin ciąży, dieta,
      możliwe że i miesiące leżenia na patologii ciąży itd.), mogłabym 'zaciążyć' po
      raz drugi. Marzę o tym, ale....boję się. W końcu mam jedno dziecko, co będzie
      jak zostanie bez matki...
      Mam najbliższe pół roku na decyzję własną - potem pozostanę matką wspaniałego
      jedynaka.
      I tu moje pytanie do Alicji (a może któraś z Was jest też w takiej sytuacji)
      jak sobie radzicie z tym 'aspektem zdrowotnym'. Może to nie temat na publiczny
      wątek, ale chętnie pogadałabym o tym. Jak ktoś jet zainteresowany podam maila.
      Dodam że z rodziną mam już wszystko przegadane - wiadomo,że moje zdrowie jest
      najważniejsze, ale jak mi się tydzień temu pojawiła taka szansa to zatęskniłam
      do małych rączek....
      • zuzia_i_werka Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 17.05.05, 09:39
        Witamsmile Pozwolę sobie zabrac głos w tej dyskusji-sama mam trzech starszych
        braci ale tylko jedno dziecko. Ja i moje rodzeństwo nigdy nie rywalizowaliśmy o
        nic a w każdym razie nie przypominam sobie nic takiego.Do dziś a jesteśmy
        ludzmi w wieku między 33 a 47 lat widujemy się często a rozmawiamy jeszcze
        częsciej.Uwielbiam Święta,imprezy rodzinne kiedy możemy sie wszyscy
        spotkać.Chorą mamą zajmowałam się głównie ja ale bracia wpadali,pomagali
        finansowo itp. Chciałabym żeby moja córka miała rodzeństwo lecz jest to
        niemożliwe(chyba) ze względu na moje zdrowie i kłopoty jakie miałam żeby
        urodzić w terminie zdrowe dzieckosad Nie wyobrazam sobie znów przeleżeć prawie
        całej ciąży przy ruchliwej dwulatce,nie chce znów przeżywać lęku o życie
        nienarodzonego dziecka-trudno los tak zadecydowal i musimy mu się
        podporządkować. Staram się aby mała miała jak najwięcej kontaktów z dziećmi i
        wydje mi się ,że uda mi się wychować ją nie na zepsutą egoistkęsmile Pozdr!
    • weronikarb Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 17.05.05, 09:20
      Mam jednego synka i z wlasnej woli nie bede sie starac o drugiego potomka
      dlaczego?
      Bo teraz czuje ze malo czasu spedzam z synkiem (pracuje0, po przyjsciu do domu
      wiadomo ze trzeba ogarnac itp..
      Bo czas ciazy to dla mnie koszmar (niskie cisnienie plus duzo kilogramow_
      Walka o ssylwetke, wiadomo takze finanse
      No ale te argumenty jakos daloby sie obalic.
      Poprostu niechce drugiego, bo nie czuje takiej potrzeby, zbyt zmeczona jestem
      synkiem, od urodzenia nie cierpi spac, caly czas w ruchu, caly czas cos musi
      robic, nie usiedzi 5 minut co ja mowie nawet 2 minuty to juz jet cos.
      Dziecko bardzo inteligentne - co widac po brojeniu, na szczescie coraz bardziej
      komunikatywne, coraz wiecej mozemy razem robic (przyjemne z pozytecznym np.
      sprzatanie) i w ten sposob byc ze soba dluzej smile
    • marianna72 Re: Do Mam jedynaków - dlaczego jedno dziecko? 17.05.05, 14:26
      Bylam mama jedynak przez 10 lat dlugo nie moglam zdecydowac sie na dziecko bo
      jeszcze po latach pamietalam te koszmarne nieprzespane noce ,ciagly placz i
      zniewolenie.
      W koncu po 9 latach podjelam decyzje o nastepnym dziecku ( moglam pozwolic
      sobie na luksus czekania bo pierwsze dizecko urodzilam w wieku 21 lat) i
      jeszcze w ciazy przygotowywalm mojego meza ( nie jest biologicznym ojcem mojego
      pierwszego syna ) na koszmar, (oczywiscie pierwszych miesiecy ,) ktory mial
      nastapic.
      Nic takiego nie nastapilo z drugim dzieckiem wszystko potoczylo sie jak
      najlepiej .
      Mimo ,ze byly nieprzespane noce trudniejsze dni , ale chyba moj stosunek byl
      juz inny. W domu rozgaworzylo sie rozslonecznilo poczulam ,ze to jest wlasnie
      to .Miedzy nimi jest niesamowita wiez mimo 10 letniej roznicy. Poprostu
      przepadaja za soba ( i nawet gdyby to mialo trwac tylko tych kilka lat warto
      bylo).
      Nie zdecydowalam sie na dziecko dla mojego syna ( chociaz marudzil o brata )
      zdecydowalam sie bo poczulam to cos co niestety trudno okreslic.
      Tak posmakowalm w tym wszystkim ,ze od stycznia tego roku oczekujemy na
      nastepne dziecko czy bedzie rownie kolorowo nie wiem mam nadzieje ,ze tak .
Pełna wersja