diara
31.01.05, 10:40
Ostatnio jedzenie obiadu stało się koszmarem. Jedno wielkie pobojowisko!
Zaczęło się od tego że synek (teraz 11 mies) chciał jeść sam. Początkowo
dawałam mu drugą łyżkę i był zadowolony. Później zaczął zabierać łyżkę (czy
widelec) z jedzeniem. Więc robiłam tak, że nabierałam jedzenie i
wymienialiśmy się sztućcem. Ale i to mu przestało wystarczać. Wyrzucał
jedzenie z łyżki albo rzucał na podłogę. Ode mnie nie chciał zjeść. I nie to
że nie był głodny a ja mu na siłę wciskałam. Chciał jeść sam. To zaczęłam mu
dawać cały talerzyk. Był szczęśliwy. Próbował jeść sam, bardziej rękami niż
łyżką, ale zjadał ile chciał a ja się cieszyłam, że się szybciej nauczy. Ale
teraz jest jeszcze gorzej. Daję mu miskę a on wszystko wywala na podłogę a
potem płacze i chce żeby mu dać spowrotem to jedzenie. Karmić się już nie
pozwoli, wyrywa łyżkę , płacze...no jeden wielki koszmar. Juz nie wiem co
robić. Może popełniłam błąd, może nie powinnam mu pozwolić jeść samemu. Teraz
jest taki problem. A może mu to minie, tylko kiedy. Poradźcie coś, co robić?