miriam_b
10.02.05, 22:24
słuchajcie mam problem nie jako rodzic dziecka chorego.....otóż córka w
przedszkolu ma "kolege" ,który według mnie cierpi na zespół
ADHD,wychowawczyni nie potrafi sobie z nim poradzić...a co najgorsze dzieci
też nie....i chodzę wściekła,bo już mam poprostu dość tego dziecka!!!!!!
dzieci jak zwykle się skarżą że ktoś je tam popchnął,kopnął,uderzył...-ok
norma,ale jak zauważyliśmy (my rodzice)jak się jeden z chłopców zachowuje na
przedstawieniu to słuchajcie oczy z orbit wychodzą...no przepraszam ale moje
pierwsze skojarzenie-Toszek...i to chyba oddział zamknięty!!!!najgorsze były
reakcje jego rodzicóe a raczej ich brak...!!!!!sprawiali wrażenie,co
wszystkich dookoła iryttowało,że im się to poprostu podoba że dzieci np.
spiewają a on rzuca się na podłogę,drze się a mama patrzyi się
śmieje ,radosna jakież to jej dziecko jest uzdolnione!!!no szlag mnie
trafiał...jak się nie nadaje do przedstawień to według mnie z mamusią za
rączkę i do domciu!żeby było śmiesznie po przedstawieniu było zebranie dla
rodziców,pani wychowawczyni prosiła że kto jest z mężem to żeby dzieci poszły
do domu z tatusiami a kto sam to prosiła żeby dać dzieci do innej pani do
sali obok niech się pobawią ale gdzież tam rodzice Olusia!!!!oboje musieli
zostać na zebraniu razem z Olusiem który mamom kopał krzesełka wrzeszczał do
ucha...i w ogóle inne cuda wyrabiał,a rodzice siedzą i hasła w kierunku
dziuecka jakie usłyszałam były typu.."Oluniu przestań kochanie.."z uśmiechem
na ustach i z zerową rekacją typu poprostu wziąść dziecko za rękę i
odciągnąć np.od kopania jakiejś mamy!!!nie...no bo po co??jak dziecko może
się wyżyć no nie???już tylko czekałam jak do mnie podejdzie to bym normalnie
matkę trzasnęła w pysk!!!wychowawczyni z nią rozmawiała że nie daje sobie z
nim rady,a mam nie pracuje siedzi w domu mogłaby dzieckiem się zająć ,na
jakiekolwiek prośby o pójście do psychologa mam kategorycznie odmawia mówiąc
że to tylko lekka nadpobudliwość!!!no wiecie co???lekka???szczyt!!!nie chce
przyznać że coś jest nie tak...a na dodatek zapisałam córkę na angiewlksi do
szkoły językowej ...po około 2 miesiącach patrzę a ta mama przyprowadza
Olusia na nasz angielski...no to wszystkie matki na siebie i wszystkie
wściekłe no ale co???przecież mama płaci to dziecko może chodzić...moja córa
co wychodzi z sali to albo beczy że ją Olek bije i przewraca(jedyna
dziewczynka w grupie)albo wściekła że nic nie słyszy bo Olek się
wydziera ,zresztą nam pod salą uszy odpadają...ostatnio pani poprostu nie
wytrzymała i rozmawiała z mamą Olka że ona n ie da rady bo inne dzieci nic
nie mają z lekcji przez Olka nie potrafią się skupić,każda zabawa z językiem
jest problemowa...no poprostu mam dość prześladowania tego
dzieciaka.....teraz w czwartek jest znów angielski ale córke odprowadza
babcia.....co my jako rodzice możemy z tym fantem zrobić??????czy jakoś
zaprotestować przynajmniej co do tego angieslkiego????bo inne matki
stwierdziły że wypiszą dzieci jesli ten chłopak będzie tam chodził!!!ja tak
samo bo poprostu to jest bez sensu,,,z przedszkola wiadomo mama nie
weżmie....a ja za chwilę poprostu po jeszcze jednej akcji z Olusiem walne
matce w pysk!!!!!!!!!!!!