Napady złości u 2-latka - jak przetrwać

24.02.05, 11:42
Moje Drogie!

Mój synek wszedł w tzw. okres buntu. Nagle zaczyna się złościć, nie wiadomo o
co mu chodzi, bo nic nie chce powiedzieć. Rzuca zabawkami, odpycha mnie itp.
Na szczęście nie rzuca się na podłogę i wali głową.

Jak Wy przeszłyście przez ten okres, bo moja cierpliwość wisi na włosku.
Narazie po prostu wychodzę z pokoju i zostawiam go aż się uspokoi, ale aż
mnie ściska jak słyszę jego "krzyko-płacz".

Pomóżcie!

Monika
    • ada_zie Re: Napady złości u 2-latka - jak przetrwać 24.02.05, 11:58
      hej, mój synek za 2 tygodnie skończy 2 latka i też się zaczeło - jeżeli mu coś
      nieodpowiada płacze jakby go ze skóry obdzierali, rzuca zabawkami lub tym co
      akurat ma w ręce, obraża się - szok
      Nieźle trzeba się natrudzić, żeby nie urazić "księcia" wink)))
      u mnie dodatkowo rzca się na podłogę - ale tak ostrożnie - i leży czasami nawet
      10 min
      co robić?? nie wiem - nia ma recepty, chyba należy przeczekac - choć faktycznie
      czasami mam dosyć
      najczęściej odwaracam jego uwagę od problemu - nie wiem czy to właściwe
      zachowanie...
      • dorotasowinska Re: Napady złości u 2-latka - jak przetrwać 24.02.05, 12:52
        A moj dwulatek to ostatnio nawet mnie otwarta uderzy , ale spokojnie mu
        wytlumaczylam, ze jest mi przykro!!! Glupio mu sie zrobilo i zaczal ryczec, a
        potem mnie pocalowal i bylo dobrze. Niestety czesto ma opisane napady i wtedy
        wiem, ze nie mozna dziecka uspokajac. On musi zrozumiec, ze zlosc to naturalny
        stan. Nie mozna jej tlumic. Po napadzie pogadaj. Byles zly...Rozumiem, itd.
        Ataki sa naturalnym sposobem radzenia sobie z frustracja. To powyrzej to nie
        moje wynurzenia, ale podpowiedzi znanych psychologow. Mi sie udaje. Po prostu
        upewniam sie, ze nie zrobi sobie krzywdy i pozwalam mu na krzyczenie i ryczenie
        do woli.
    • marticca Re: Napady złości u 2-latka - jak przetrwać 24.02.05, 13:07
      okres dwulatka to ciężki okres przede wszystkim dla rodziców dziecka. Trzeba
      naprawdę duuużo cierpliwości. Nie możemy pokazać po sobie, ze jego złość
      wyprowadza nas z równowagi, bo wtedy dziecko będzie jeszcze bardziej
      rozdrażnione, a to tylko pogorszy sprawę i do niczego nie prowadzi. Najlepszym
      wyjściem z takiej sytuacji jest właśnie odwrócenie dziecka uwagi na coś innego,
      pokazanie mu czegoś ,czegokolwiek, no nie wiem niech to będzie klamerka do
      bielizny, nasza spinka do włosów, a może kotek lub piesek za oknem, który
      właśnie biega po dworzu. Trzeba dziecko czymś zająć . Dwulatki bardzo lubią
      pomagać np. przy sprzątaniu, odkurzaniu, może nam wyjąć garnek z szafki bo
      np.trzeba obrać ziemniaki. Trzeba pokazać dziecku coś co odwróci jego uagę od
      problemu. Ja tak robię z moją córeczką. Czasem tez jest ciężko i nieraz we mnie
      się gotowało, ale przecież to nasze dziecko. My musimy je uczyć jak się
      zachować, musimy je próbowac zrozumieć. Niestety 2-latki juz takie są -
      zbuntowane szkraby, które chcą postawić na swoim. Ale przecież ten okres kiedyś
      minie, trzeba pomóc dziecku przez niego przejść. Zamykanie dziecka w pokoju i
      zostawienie, aż się uspokoi to nie jest wyjście z sytuacji. Przecież może sobie
      zrobic jakąś krzywdę w porywie buntu. Dlatego jeszcze raz mówię i życzę
      ANIELSKIEJ CIERPLIWOŚCI I WYTRWAŁOŚCI. Dziecko nas obserwuje i naśladuje. Nie
      odpowiadajmy złością na jego złość. Wiem,ze to czasem trudne, ale do zrobienia.
      Pozdrawiam.
      • marcin-kaminski Re: Napady złości u 2-latka - jak przetrwać 24.02.05, 14:00
        Dziękuję Wam.

        Wiem, że wychodzenie z pokoju (nie zamykanie) nie jest metodą. Ja to robie,
        żeby się uspokoić w skrajnych przypadkach i nie pokazywać że mnie wyprowadza z
        równowagi. Owszem, staram się odwrócić jego uwagę, ale jak już wpadnie w amok,
        to wierzcie mi, nic nie pomaga.

        Ciekawe jak sobie radzą z nim panie w żłobku (teraz siedzę z nim w domku, bo
        chory), zapytam. Przecież one mają kilkanaście takich buntowników.smile

        "Najlepsza" była moja "teściowa", która stwierdziła, że ona to by dała na tyłek
        i by się uspokoił....smile

        Pozdrawiam
        Monika, mama złośnika Kuby
Pełna wersja