"wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w żłobku

25.02.05, 16:05
Mój prawie 2,5 letni synek od pięciu dni chodzi do żłobka tak na 3 godzinki na
początek. I nic w tym dziwnego, ale dziś pani "ciocia" powiedziała, że nie
tylko nie chciał jeść obiadku, ale bił ją po rękach i odpychał. Ok pomyślałam
sobie, jak on nie chce jeść, nie da się go zmusić, bo staje się agresywny. Już
wczoraj mówiła, że nikogo się nie słucha, tylko robi co chce (czyt. rozkłada
wszystkie zabawki i nie sprząta po sobie).
Wiem, że tak było z żłobku i wiem też, że nie jest to łatwe dziecko- ani on
posłuszny, ani spokojniutki. I zapanować nad nim może być trudno, bo łatwo
wpada w złość, ale bez przesady, jakoś nie skacze nam po głowie i wydaje
dekretów z nakazami.
Ten chodzący wulkan energii, który teraz wypróbowuje nowe panie, czy uda mu
się je okręcić wokół malutkiego paluszka, tak jak babcię na przykład? Tak
przynajmniej wydaje mi się, żę ten mały sobie myśli hehe...
Ale trochę zmroziło mnie stwierdzenie "żłobianki" że dziecko tak się
zachowuje, bo w domu na pewno wszystko mu wolno... Było mi przykro i przez
chwilę i poczułam się jak nieudolna matka małego tyrana.
    • d.orka Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 25.02.05, 16:26
      Ważne jest, żebyś miała przekonanie do swoich metod wychowawczych. Znasz sojego
      maluszka, wiesz, że ma charakterek i wiesz jak go opanować, gdy mu się opcja
      brojenia włączy wink
      Dlatego nie bierz do siebie tego, co mówią inni. Dobrze jest się zastanowić,
      czy przypadkiem nie ma w tym trochę racji - przeanalizować sytuację i własne
      metody. Porozmawiać z panią żłobkową i przedstawić własne zdanie na ten temat.
      Ludziom łatwo jest osądzić. Jakoś łatwiej niż zapytać: "A jak się mały
      zachowuje w domu?".
      Zauważyłam, że dzieci żywe, ruchliwe, głośne nie są lubiane przez opiekunki,
      nauczycieli. Wymagaja bowiem specjalnego podejścia i talentu pedegogicznego.
    • czarnauk Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 25.02.05, 17:06
      a może dziecko ma niezaspokojoną potrzebę aktywności przez rodziców co sprawia,
      że dziecko jest w domu spokojne, wyciszone, a upust swojej aktywności daje poza
      domem, często w sposób niekontrolowany i niewłaściwy - tyle tylko ze tak jak
      piszesz twoje dziecko to wulkan energii, moze poprostu nie lubi tam chodzić,
      jeżeli żłobianka tak się wypowiada o twoim dziecku to jest duże
      prawdopodobieństwo że nie lubi twojego dziecka a to może dzieciaczek wyczuwa i
      ... kółko się zamyka, no nie wiem, tak tylko gdybam...
      pozdrawiam surprised)
      • iskra14 Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 25.02.05, 19:18
        Nie ma się co przejmować. Też mam dosyć niesfornego smyka, szczęśliwie pani jest
        o.k.- jest bardzo konsekwentna i potrafi znaleźć sposób, aby dotrzeć do dziecka.
        Ja staram się być konsekwentna. Wiem jednak (po sobie) że pozwala sie dziecku na
        pewne rzeczy nawet nie wiadomo kiedy. Kiedy panie zgłaszały problemy dotyczące
        Miśka starałam sie z nimi omówić wspólną "strategię". Zaczęłam się baczniej
        małemu przyglądać i analizować swoje postępowanie względem niego. Nie bierz do
        serca słów pani, nie jesteś nieudolną matką. W końcu nie da się nauczyć bycia
        matką w żadnej szkole. Czasami wydaje nam się, że postępujemy słusznie, a
        niekoniecznie tak jest. Wierz mi, mam tu na myśli również siebie. Pewne sprawy
        trudno jest zauważyć gdy jest się samemu z dzieckiem. W grupie jest inaczej.
        Poza tym dzieci rozwijają się i pojawiają się nowe zachowania. Jeszcze jedno mój
        mały miał również 2 lata i 5 miesięcy gdy poszedł do żłobka.
    • aleksandrynka Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 25.02.05, 20:04
      Jeśli panie w tym żłobku są zdegustowane, że 2,5 letnie dziecko po sobie nie
      sprzata albo gwałtownie reaguje, to radziłabym przemysleć kompetencję tych pań
      i ich wiedzę na temat rozwoju psychicznego małego dziecka.
      Nie dawaj sobie wmawiać głupot przez niedouczone baby. Takim bym klapa wlepiła
      i wysłała na porządne studia.
      No rzeczywiście, kto z Was widział posłusznego i spokojniutkiego dwulatka?
      Kiepski żart. Może jeszcze ma deklamować i po rękach całować, kawkę paniom
      parzyć, zeby miały jak najmniej pracy... A i tak chyba niewiele wysiłku w nią
      wkładają, tego poznawczego na pewno...
      Jak pani palnie jeszcze taki tekst to odeślij ją zyczliwie do fachowej
      literatury, chociaż minimalna szansa, że włozy w dokształcanie minimum wysiłku,
      skoro nie zrobiła tego do tej pory.
      Jestem conajmniej zbulwersowana (chyba, że nie zrozumiałam, o co tu chodzi)
      • ewunia19 Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 25.02.05, 20:43
        Zgadzam sie z Aleksandrynka. Baba oczekuje ze dziecko grzecznie posprzata
        zabawki i zapyta sie czy pani nie mialaby nic przeciwko temu zeby udalo sie
        teraz do toalety. Zaczelabym sie martwic gdyby bylo tak jak ona sobie tego
        zyczy. Ja tez mam niesfornego synka, ktory ma 15 miesiecy. Oczywiscie testuje
        mnie krzykiem na co mu pozwole. Testuje rowniez swoja nianie, ktora ciagle mi
        wyglasza pogadanki na temat tego jak ja go wychowuje. Zalezy mi na dobrych
        stosunkach z nia wiec jestem grzeczna ale stanowczo ja informuje ze jest w
        glebokim bledzie. Poza tym bardzo czesto wysluchuje ludzi szczegolnie tych
        starszych, jaka zla matka jestem i jakich ja to metod wychowawczych uzywam. A
        jestem jak wiekszosc z nas. Kocham na zaboj swoje dziecko, ktore czasami
        wyprowadza mnie z rownowagi, ktore czasami rozpieszczam, a czasami dostanie
        klapsa w pupe (lekkiego). Wydaje mi sie ze wszystko jest w normie. A z drugiej
        strony jak to latwo komus powiedziec ze dziecko wlazi na glowe.
        • wolna_amerykanka Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 26.02.05, 09:07
          Nawet nie chodzi o to, że można powiedzieć, że dziecko nikogo się nie słucha, bo
          wiem, że tak może być dopóki nie stwierdzi, że inaczej się nie da. Tylko
          poczułam się dotknięta takim uogólnieniem, że mu na pewno wszystko wolno, bo jak
          można taki wniosek wysnuć po 5 dniach.
          Z drugiej strony nie jest agresywny w stosunku do dzieci. On cały czas obserwuje
          inne dzieci, włączając reakcje pań na pewne zachowania.
          Faktem jest, jak pisała jedna z was, że w przypadku "małych uparciuszków" trzeba
          konsekwencji w działaniu, a to na pewno nie jest łatwe. Nie raz dałam się
          wytrącić z równowagi, kiedy przykładowo, z uśmiechem na ustach próbował po raz
          kolejny wylać z miski wodę na podłogę. Zabawa kończy się wtedy moim podniesionym
          (czasem mocno) głosem i wyprowadzeniem dziecka za rękę z kuchni. Oczywiście
          awantura okropna, ale kiedy pozwoliłam mu wejść po kilkunastu minutach, miski
          nie ruszał.
          ech, a jeśli chodzi o opiekunkę, nie zniosłabym gdyby miała mi wytykać błędy
          wychowawcze. Nasza, mimo, że to dziewczyna 26 lat tak sobie od początku
          "młodego" ustawiła spokojem, że on wie, że nic mu nie da rzucanie się z
          pięściami na ziemię i pisk, bo na nią to nie działa.
          Można, a nawet trzeba rozmawiać o zachowaniach dziecka, nad którymi trzeba
          popracować ( któraś z was nazwała to ładnie "strategią") i każda z nas ma inne
          metody, ale opiekunka czy żłobianki też wychowują nam dziecko, spędzając z nim
          kilka godzin dziennie. A wychowanie to też stawianie wymagań, ale w nowych
          sytuacjach dakmy sobie trochę czasu.
          Od tematu żłobka odbiegłam, a opiekunki to temat na osobny wątek, ale równie
          ciekawy.
      • alpepe Re: "wszystko mu wolno w domu"usłyszałam dziś w ż 26.02.05, 08:49
        nic dodać, nic ująć!
Pełna wersja