Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo?

04.03.05, 14:54
Kochani, czy łatwo przyszło Wam podjąć decyzję o drugim dziecku? Czy
rozważaliście wszstkie za i przeciw? Ja całymi dniami rozmyślam, czy
zdecydować się na drugie dziecko czy nie. Analizuje wady i zalety zarówno
jednej jak i drugiej sytuacji i ..........ciągle nie wiem.
Podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami, może łatwiej będzi mi podjąć
decyzję w jedną lub drugą stronę. Pozdrawiam
Laura
    • nchyb Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 14:58
      A sama jesteś jedynaczką, czy masz rodzeństwo?
      • katklos Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 15:19
        Jestem jedynaczką, której zawsze barkowało rodzeństwa, więc bez dwóch zdań
        jestem za!!!
        • bacha33 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 15:28
          Ja sobie nie wyobrażam by moje dziecko było samo, dlatego mam trójke. Sama
          miałam rodzeństwo i mąż też, więc decyzja o kolejnym dziecku łatwo nam
          przyszła smile
    • lola211 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 15:45
      Swietnie Cie rozumiem, bo sama sie bilam z myslami.Mam jedynaczke i tak juz
      chyba zostanie.Sama mam rodzenstwo, ale relacje z bracmi nie sa najlepsze,
      raczej obojetne, dlatego rodzenstwo to dla mnie zadna atrakcja.Moje dziecko ma
      w tej chwili 6,5 roku, do dzis nie chce słyszec o bracie czy siostrze, mimo ze
      ja jej nie nastawialam absolutnie na "nie".Nie wiem jak bedzie poźniej, ale
      zakladam, ze cierpiec nie bedzie.Ma kolezanki, czesto sie spotykaja, bawia
      godzinami, wiec samotnica nie jest w zadnym wypadku, poza tym nie raz bedac u
      znajomych z 2 dwojka dzieci, słysze "mamo, nudze sie"- czyli jednak rodzenstwo
      nie zapewnia non stop rozrywki.
      Ja patrze realistycznie- mialam duze problemy ze znalezieniem pracy, w zasadzie
      ciagle mam taka hustawke, brak stabilizacji, nie wiem co przyniesie przyszlosc,
      nie czuje sie na silach utrzymac na jako takim poziomie dwojki dzieci i to jest
      podstawowy argument.Licze, ile kosztuje mnie dziecko(przedszkole, zaraz bedzie
      szkola, lekarstwa, ubrania, zabawki, wakacje, itd.),drugie dziecko to koszty
      razy dwa.
      Moja rada jest taka- jesli mozesz sobie pozwolic, to jak najbardziej, spraw
      sobie drugie, ale nie za wszelka cene. Znam wieku szczesliwych jedynakow, z
      doswiadczenia wiem, ze rodzenstwo moze byc jak obce, to mnie utwierdza w
      przekonaniu, ze byc jedynakiem i jego mama nie jest źle.
    • nchyb Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 16:06
      Zobacz castellano, zadałam pytanie o twoje rodzeństwo i już posypał się
      odpowiedzi. I wynika z nich jasno, że dla wielu rodziców na decyzję o większej
      lub mniejszej ilości rodzeństwa wpływało ich rodzeństwo lub jego brak, a także
      jakie są stosunki pomiędzy tym rodzeństwem.

      Ja jestem jedynaczką (tak wyszło) a chciałam miec dwoje dzieci. I mam. Na pewno
      decyzja ta nie była super łatwa, bo tu chodzi o kwestie zdrowotne,materialne,
      związane z pracą, mieszkaniem i setki innych spraw.

      I tak naprawdę nasze opinie nie są super ważne. Zastanów się, czego ty i twój
      mąż chcecie, na co jesteście gotowi. Oba wyjścia mają właśnie i wady i zalety.
      Jeżeli zdecydujecie się na powiększenie rodziny, pewnie będzie trudniej z
      czasem finansami i poukładaniem tak od razu dotychczasowego życia. Jak się nie
      zdecydujecie - to będziecie się dalej zastanawiać - czy możejednak itd.

      Życzę podjęcia tej właściwej decyzji i pozdrawiam
    • mika_p Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 17:53
      Dla mnie zawsze było oczywiste, że będę miała więcej niż jedno dziecko, więc
      moje przemyślenia nie bardzo ci pomogą.

      Wydaje mi się jednak, że błąd popełniają osoby, które używają argumentu
      finansowego na najbliższe ćwierćwiecze, czy też argumentów towarzyskich
      (nieważne, czy chodzi o kolegów w dzieciństwie, czy lepsze lub gorsze relacje z
      własnym rodzeństwem teraz).
      Tak naprawdę to jest za krótka perspektywa i trzeba spojrzeć pokolenie wstecz.
      Jesteśmy w takim wieku, że nasi dziadkowie ciężko chorują i umierają.
      Przyjrzyjmy się, jak nasi rodzice, teściowie przechodzą tę życiowa próbę.
      Tam, gdzie jest rodzeństwo, ciężar decyzji, opieki, a zazwyczaj i finnasów,
      rozłożony jest na co najmniej dwie osoby, dla których chory czy umierający
      człowiek jest najważniejszą osobą na świecie - matką, ojcem. Jedynak, myślę, w
      takiej sytuacji jest zupełnie sam, bo nawet mając u boku ukochanego męża czy
      żonę nie może porównać odczuć, prawie zawsze teściowa to ktoś do kogo stosunek
      emocjonalny jest zupełnie inny niż do matki.

      Chciałabym, żeby każdy, kto zastanawia się nad drugim dzieckiem, wyobraził
      sobie siebie za pięćdziesiąt lat, pod respiratorem, który jest ostatnim ogniwem
      łączącym z życiem. I własne dziecko, które musi podjąć decyzję, czy jeszcze
      łudzić się nadzieją, czy pozwolić odejść. Chyba każdy kochający rodzic
      chciałby, żeby w takiej sytuacji dziecko nie było samo. Dobre studia ani wielu
      przyjaciół nie zastąpią tu brata czy siostry, który jako jedyny człowiek na
      świecie będzie mógł uczciwie powiedzieć "czuję to co ty"
      • lola211 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 18:35
        Argument cokolwiek chybiony.Teoria piekna, ale juz w praktyce zaczynaja
        sie "schody".Moi rodzice maja 3 dzieci, a juz teraz widac, ze w razie czego
        obowiazek opieki spadnie wylacznie na mnie, nie ma tu mowy o jakims wspolnym
        podziale rol, wspieraniu.
        Nie ma zadnej gwarancji, ze rodzenstwo bedzie zgrane, ze bedzie sobie bliskie i
        beda sobie pomagac, takie zycie.
        • kssia Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 19:22
          Cześć
          Ja myślę, że nie ma co prowadzić rozważań teoretycznych. Ja przemyslałam na
          wszytskie strony sprawę posiadania kolejnego dziecka. Myślała o tym że jestesmy
          z mężem jedynakami i tak naprawdę mała może kiedys zostać sama (bez rodziny)
          więc lepiej sprawić jej rodzeństwo.Z drugiej strony rodzieństwo to żadna
          gwarancja bo niezależnie od tego jak ich wychowamy moga byc dla siebie w
          dorosłym zyciu obcy.
          Sprawa finanowa - jednemu dziecku więcej mozna zapewnić ale z drugiej strony
          jako jedynaczka muszę powiedzieć że przez to że rodzice mogli mi duzo zapewnic
          tak naprawdę nie nauczyłam sie o siebie walczyc i nie jestem zupełnie
          przebojowa. Poprostu nie musiałam o nic walczyc - bo to dostawałam . Poza tym
          skoro chcemy więcej dzieci to sie musimy poprostu postarac o lepsze finanse ,
          żeby i dwójce zapewnic wszytsko.
          Na każdy argument za kolejnym dzieckiem znajdowałam argument przeciw i
          odwrotnie.
          Dlatego nie ma sie co zastanawiac porostu trzeba posłuchac siebie i tego czego
          sie pragnie i jakiej sie chce rodziny.
          Ja czuje , że w mojej jeszcze kogoś brakujesmile)), mąz czuje zupełnie tak samo
          dlatego rozpoczelismy starania o rodzeństwo dla naszej młodej i mam nadzieję że
          odniesiemy w tej materii sukces w najblizszym czasie.
          pozdrawiam
    • rocha_mama Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 04.03.05, 23:18
      Ja jestem jedynaczką. Mam syna 15 miesięcy i czekam jeszcze troszeczkę aby
      odpocząć po karmieniu, i chcę się starać o następnego bobasa. Bycie jedynakiem
      ma swoje plusy ale jest bardzo smutno.
    • antonina_74 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 05.03.05, 12:44
      Wiem po sobie że im więcej rozmyślałam i analizowałam tym trudniej było się
      zdecydować. To znaczy, zdecydować że już, bo że w ogóle to było w zasadzie
      postanowione.
      Ja od zawsze wiedziałam że chcę mieć więcej niż jedno dziecko, ze względu na
      dzieci. Rodziny z jedynakami, zwłaszcza podrośniętymi, wydawały mi się smutne.
      Chciałam żeby moje dzieci miały towarzystwo do zabawy, sojusznika i przyjaciela
      w domu, oprócz nas, rodziców. Żeby było słychać śmiechy i kłótnie przy stole.
      Sama mam dwoje rodzeństwa i nie wyobrażałam sobie mieć jedynaka.
      Z dwójką jest ciężej ale i weselej niż z jednym.

      Co do naszych "przeciw":
      - trudno znowu "wejść w pieluchy" przy większej różnicy wieku
      - człowiek przyzwyczajony że ma duże w miarę samodzielne dziecko a tu pojawia
      się drugie przy którym znów trzeba się narobić, nieprzespane noce itp.
      - warunki mieszkaniowe, czekaliśmy z decyzją o drugim dziecku na zmianę
      mieszkania na większe.
      - praca - byłam już w miarę na nowo ustawiona zawodowo i znowu powikłana ciąża,
      zwolnienie, urlop macierzyński
      ale w sumie uważam że te moje argumenty przeciw były troch "wygodnickie"
      dlatego z radością je odrzuciłam smile
    • taissa1 Re: A ja się już zdecydowałam:-) 05.03.05, 14:54
      Przez cały miesiąc zastanawiam się,rozważałam wszystkie za i przeciw i jestem
      już zdecydowana.Chcę mieć drugie dzieckosmilePozdrawiam.taissa
    • beata221 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 05.03.05, 15:52
      JESTEM MAMA 3 LETNIEGO SYNKA.WLASNIE NIEDAWNO ZACZELAM SIE ZASTANAWIAC NAD
      NASTEPNA CIAZA.TAK BARDZO PRAGNE DRUGIEGO DZIECKA ALE MYSL ZE MAZ JEST JESDYNYM
      UTRZYMANKIEM RODZINY PORALIZUJE MNIE .TYMBARDZIEJ ZE MAMY WZIETY KREDYT
      MIESZKANIOWY.UWIEZCIE MI ZE GDYBY NIE KWESTIA PIENIEDZY MIALABYM CONAJMNIEJ 3
      DZIECI.DLAYEGO NAMAWIAM ZE JEZELI MACIE W MIARE STABILNA SYTUACJE MATERIALNA
      NIE ZASTANAWIAJCIE SIE,TYMBARDZIEJ JEZELI KOBIETA CZUJE TAKA POTRZEBE.
    • zona_mi Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 05.03.05, 22:27
      Nie miałam takiego dylematu. Na pierwsze dziecko czekałam pięć lat. Na drugie
      trzy. Kompletnie obce były mi rozważania czy i kiedy. Pragnęłam tych dzieci tak
      bardzo, że aż strach. Mam je nareszcie. Różnica jest duża, sześć lat. Bawić się
      razem, w układzie partnerskim pewnie nie będą, ale mają siebie, ja je mam.
      A co na to Twój mąż? Waha się? Ma już ustalone zdanie? To ważne.
      Jeśli nie jesteś przekonana co do nie posiadania więcej maluchów, to życzę Ci
      jednak - miej! Pozdrawiam smile)
      • arla5 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 06.03.05, 13:02
        my mamy kochanego synka,ma 15 miesiecy,zastanawialismy sie nad 2 dzieckiem,ale
        im dluzej tm wiecej bylo watpliwosci...zawsze cos pod gorke...a teraz okazalo
        sie ze jestem w ciazy,dokladnie dwa dni temu i wiesz co?jestem niemilosiernie
        szczesliwa!!!i bardzo sie ciesze ze bedziemy miec drugiego dzidziusia,choc
        troche sie boje jak zareaguje maly na rodzenstwo,bedzie mial wtedy 2 latka,ale
        to juz chyba inny temat...
    • michatka Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 06.03.05, 21:42
      zawsze wiedziałam że chcę mieć dwoje dzieci
      po urodzeniu starszego oboje z mężem stwierdziliśmy że właściwe to chcemy troje wink
      plan na razie w 2/3 wykonany wink
      ja jestem typem raczej intuicyjnym, po prostu czuję,że chcę mieć dzieci
      gdybym dokładnie i bardzo racjonalnie przeanalizowała sytuację to pewnie by się
      na jedynaku skończyło albo nawet nie...
      • castellano33 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 08:07
        Kochani,bardzo Wam dziękuje za wszystkie listy, które przeczytałam z wielkim
        zainteresowaniem. W odpowiedzi na Wasze pytania powiem, że nie jestem
        jedynaczką. Mam o 7 lat starszego brata, ale niestety nie utrzymuje z nim
        żadnych kontaktów juz od lat, tak sie niestety zycie ułożyło. Mój mąż jest
        jedynakiem (z rodziców jedynaków) i jak mowi nigdy nie odczuwał braku
        rodzeństwa. Ja zastanawiam się nad drugim dzieckiem, dlatego, żeby moja córka
        kiedyś nie została zupełnie sama na świecie. Ma obecnie 2 latka i nie za
        młodych rodziców (ja 34, mąż 35 lat)oraz bardzo małą rodzinę. Przy wigilijnym
        stole zasadamy tylko ja, mąż, córka, moi rodzice i teściowie. 7 osób to cała
        nasza rodzina (mieliśmy nawet ogromny problem, kogo poprosić na chrzestnych, bo
        żadnych kuzynów i kuzynek nie mamy). Sytuację finansowo - mieszkaniową mamy
        ustabilizowaną, ale daleko jej do zadawalającej, jednak wiele znanych mi osób
        ma znacznie gorzej, a mają więcej dzieci. Kiedyś moja córka dorośnie i bedzie
        zupełnie sama ze starymi rodzicam i to jest argument, aby mieć drugie dziecko,
        jednak dopiero 2 tygodnie temu odstawiłam ją od piersi. Jestem straszliwie
        przemęczona, od dwóch lat nie przespałam jednej całej nocy. Mam dość płaczu i
        marze, aby wreszcie pozwolo mi odpocząć. Ze względu na moj wiek nie mamy za
        dużo czasu na podejmowanie decyzji, więc w sumie albo teraz, albo wcale, jednak
        jak pomysle o kolejnych dwóch latach takiej harówki i tak wielkiego zmęczenia
        to nie mam siły. Mąż tak jak ja jest niezdecydowany, martwi się, że finansowo
        nie damy rady. Poza tym mamy niezgodność czynników RH krwi i boimy się o
        zdrowie ewentualnego drugiego dziecka. Tak więc każda decyzja jest niesamowicie
        trudna. Za wszystkie Wasze listy bardzo dziekuje. Wydrukuje je i dam mężowi do
        przeczytania, potem po raz kolejny przedyskutujemy sprawę. Pozdrawiam Was
        wszystkich serdecznie Laura
        • wiga1968 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 09:48
          Mówi się w ludowych porzekadłach, że każde dziecko przychodzące na świat
          przynosi pod pachą bochenek chleba. Poniekąd tak jest. Wiem to z autopsji.
          Niezgodność czynnika Rh nie jest żadną przeszkodą, bo po urodzeniu córeczki
          dostałaś zastrzyk gammaglobuliny, czy jak to się tam nazywa, właśnie po to,
          żeby kolejne dzieci były zdrowe. Znam rodzinę, gdzie tę mają podobny problem, a
          mają 6 zdrowych synów. Nie zostawiajcie córeczki samej. Może będzie ciężko (ale
          przy drugim dziecku zwykle jest łatwiej, bo masz już wprawę i nie popełniasz
          tych samych błędów), może będzie trochę trudniej finansowo (ale dzieci razem
          bawią się znakomicie i do zabawy potrzeba im zamiast pięknych i drogich
          zabawek, rodzeństwo i np. łyżki, koce, garnki itp.), ale po latach
          stwierdzicie, że był to najlepszy pomysł. A z bratem nie masz wspólnych
          kontaktów, bo jest między wami zbyt duża różnica. Byliście dwoma jedynakmi w
          jednej rodzinie. Życzę powiększenia rodziny jak najszybciej, a gwarantuję, że
          nie będziecie tej decyzji żałować. Pozdrawiam.
          • lola211 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 10:01
            może będzie trochę trudniej finansowo (ale dzieci razem
            > bawią się znakomicie i do zabawy potrzeba im zamiast pięknych i drogich
            > zabawek, rodzeństwo i np. łyżki, koce, garnki itp.)

            Mysle, ze chodzi raczej o okres późniejszy, kiedy dzieci ida do szkoly i
            dopiero zaczynaja sie wydatki, a nie o pierwsze lata, kiedy mozna zaspokoic
            potrzeby dziecka bez wiekszych problemow.Tez naleze do osób, ktore patrza przez
            pryzmat finansow i na pewno nie o zabawki czy ciuszki chodzi,a przede wszystkim
            o mozliwosc zapewnienia dziecku wlasciwego wyksztalcenia, umozliwienia mu nauki
            jezykow, itd., to wszystko kosztuje.

            A z bratem nie masz wspólnych
            > kontaktów, bo jest między wami zbyt duża różnica. Byliście dwoma jedynakmi w
            > jednej rodzinie.

            To nie takie proste.Ja mam starszego o rok brata i tez nie utrzymujemy
            kontaktow, a razem sie w dziecinstwie bawilismy, dorastalismy, jestesmy
            skrajnie rózni i razem nam nie po drodze, znam wiele osob, ktore z rodzenstwem
            dobrze nie zyja i nie ma znaczenia róznica wieku.

            • castellano33 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 12:06
              Mnie i mojemu bratu 7letnia różnica wieku na pewno nie pomogła zaprzyjaźnić
              się, ale jest jeszcze wiele innych przyczyn, które spowodowały, że zupełnie się
              od siebie odsunęliśmy. Nie wiem jakby było pomiędzy moją córką a teoretycznym
              rodzeństwem. Na pewno staralibysmy się, aby wszystko było dobrze. Rozmyslam nad
              drugim dzieckiem własnie teraz, aby róznica wieku nie była tak duża jak w
              przypadku mnie i brata. Żałuję, że jestem tak mało spontaniczna, że
              zamiast "robić" tylko rozmyślam, ale tak to ze mną już jest, wszystko musze
              mieć zaplanowane, rozrysowane i podliczone. Właśnie zrobiłam kolejną
              tabelę "wady i zalety drugiego dziecka" i ponownie wypełniam rubryki. Może tym
              razem, po przeczytaniu wszystkich Waszych listów, kolumna "zalety" będzie
              dłuższa niż "wady"?
              Pozdrawiam Laura
            • wiga1968 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 12:54
              Odpowiednio wykształcone, z opłaconym prywatnym angielskim, ale samo, bez
              rodzeństwa. Może to i wyjście, ale nie dla mnie. Dla dziecka, które chce się
              uczyć, wystarczy tego, co uczą na lekcjach. Teraz w każdej szkole uczą minimum
              dwóch języków. Jeżeli dziecko nie chce się uczyć, to najwyżej za pieniądze
              można kupić dyplom. Dziecko, to nie nowy samochód. Choć narazie pieniądze są
              teoretycznie na spełnienie wszystkich wymagań jedynaka, to nikt nie wie, co
              będzie za 10, 15, 20 lat. Czy my jeszcze będziemy , czy będziemy w stanie
              zapłacić za wszystko, co zamierzyliśmy?
              • lola211 Re: Jedynaczka czy postarać się o rodzeństwo? 07.03.05, 14:56
                Czy ty aby na pewno wiesz, jak ucza w szkole? Ja chetnie sie dowiem, gdzie
                dobrze naucza dziecko w 30 osobowej klasie, bo z tgo co widze, to bez platnych
                lekcji sie nie obejdzie, w szkole dziecko co najwyzej nauczy sie dukac w obcym
                jezyku.
                Ja nie pisze o spełnieniu wszystkich wymagan, ale o zyciu na normalnym
                przecietnym poziomie.Decyzje podjelam po wnikliwej analizie, nie z
                wygody.Poobserwowalam znajomych i nie da sie ukryc faktu, ze tam gdzie
                zmierzono sily na zamiary zyje sie mniej nerwowo, nie biadoli bez przerwy oo
                braku pieniedzy na kolonie, wakacje, zimowisko.A takich tekstow slucham na
                okraglo od tych, ktorzy postarali sie o dzieci, a teraz ledwie przędą.
                To nie dla mnie, moze mialabym zgryz, gdyby córka marzyla o rodzenstwie, ale
                ona o tym slyszec nie chce.
                Z pewnoscia na moj poglad wplywa fakt, iz majac rodzenstwo tak naprawde jestem
                sama i wcale nie jest mi z tym źle.
Pełna wersja