mamakochana
10.05.05, 11:02
Kilka razy pisałam już o tym że Zośka ma problem z kupką. W skrócie - na
początku diety bezglutenowej przesadziłam chyba z produktami ryżowymi i
spowodowałam zatwardzenie. Musiało wypróznianie zaboleć bo po tym zaczął się
kłopot, który trwa już... ponad rok. Zośka boi się zrobić kupę. Wypróznia się
raz na 4,5 dni. Dwa ostatnie to już jęczenie, brak apetytu bo kojarzy że jak
zje to będzie problem z zatrzymaniem kupki. A zwieracze ma już tak wyćwiczone
że potrafi z trzy dni się wstrzymywać.
Problem w tym że wiem że powinnam nie zwracac na to uwagi. Koleżanka zapewnia
że miała podobny problem, który minął sam. Ale ja po prosu wymiękam
psychicznie jak wiem że ona nie robiła kupy od 5 dni, jęczy i za nic nie da
sobie wytłumaczyć że przecież tak naprawdę to nie boli (jak już zrobi to mówi
że nie bolało). Czasem, w ekstremalnych przypadkach posiłkujemy się czopkiem
ale po którymś takim wieczorze pod znakiem robienia kupy jestem psychicznie
wykończona. Inna znajoma, Francuzka, twierdzi że jej zórce pomógł dziecięcy
psycholog. Terapia polegała na wyjasnieniu o co chodzi przy pomocy plasteliny
i patyczka. Podobno skutek był natychmiastowy.
Czy któraś z was to przerabiała? A może znacie jakiegoś dziecięcego
psychologa w tej dziedzinie w warszawie? Dodam że Mła skończy w tym miesiącu
3 talka.
Pozdrawiam.