4 latek walczy o życie

12.05.05, 23:43
Walczy już od ponad tygodnia – do tragedii doszło 3-ego maja; jak informuje
Izabela Grabowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach, w
porze obiadowej na jednym z podwórek przy ulicy Mazurskiej bezpański
bernardyn zaatakował 4-latka.
Dziecko zostało dotkliwie pogryzione, doznało poważnych urazów twarzy,
trafiło na wydział okulistyki Szpitala Wojewódzkiego, lekarze założyli mu 40
szwów, obawiają się jednak, że straci wzrok w jednym oku.
Pies trafił do schroniska; prawdopodobnie nie jest bezdomny – policjanci
poszukują jego właściciela. Jeśli się okaże, że nie dopełnił on obowiązku
opieki nad zwierzęciem, grozi mu grzywna do 5tys. zł.
5 tys.za to,że dziecko straci wzrok i będzie kaleką a uraz psychczny?Za psa
właściciel zapłacił pewnie z 1000 zł. a pies pożre w miesiącu pewnie za
500zł.Kiedy właściciele psów się opamiętają.???Powinni wydłubać oczy
właścicielowi tej bestii.


    • abbra Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 11:21
      W parku , do którego często chodzę biega mnóstwo psów - dużo z nich jest bez
      kagańca i smyczy . A właściciele po zwróceniu uwagi - np. kiedy taki pies
      podbiega nagle do dziecka i skacze na nie - odpowiadają ,że to niegroźny
      piesek , jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł i w ogóle bardzo lubi dzieci itp. itd.
      Rekordy bije pewna pani , która sama ma maleńkie dzieci i przychodzi do parku z
      bullterierem bez smyczy i kagańca ! Pies gania , gdzie chce .
      Może niech ktoś zacznie bardziej zwracać na takie zachowania , to będzie mniej
      takich tragedii ( ostatnio coraz częściej się o nich słyszy ) . Jest przecież
      straż miejska ... Gdyby taki właściciel dostał mandat za bieganie psa bez
      kagańca , to może trochę by do niego dotarło...albo i nie .... Pewnie
      niektórzy by się jeszcze oburzali , jak tak można pieska męczyć , przecież
      gdzieś się musi wybiegać ...
      Nie jestem wrogiem psów , ale kilka razy miałam sytuację , kiedy pies prawie
      skoczył na moje dziecko ( siedzące w wózku ) , a właściciel bagatelizował
      sprawę i uważał , że wszystko jest w porządku i nic złego się nie stało .
      • e_r_i_n Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 12:13
        Zwracam uwage, a jakze. Swojemu wlasne psu nie ufam (chociaz wie, ze za
        ugryzienie mojego syna wylecialby przez okno smile), a co dopiero cudzym.
        Odpowiedzi? Prosze dziecko na smycz wziac... (uwage zwracam w parku, nie na
        wielkiej lace poza miastem).
    • izia30 Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 13:15
      wiesz, ja miałam psa przez 20 lat (tego samego), zawsze go oczywiscie
      pilnowalismy, nigdy nie był puszczany samopas, oprócz kilku razow kiedy sie udał
      "na panienki".
      w czym rzecz, nieraz widziałam jak beztroskie mamy nie zwraxcaja uwagi na to co
      ich pociechy robia, mój pies akurat miał w nosie dzieci, unikał ich, ale nie
      wiem ile razy nie pinowane bachorki zachodziły mu droge, chociaz ja próbowałam
      go zabierac w inne miejsce, raz nawet zrobiłam takiej mamie awanture, bo mój
      pies akurat był chory, był na smyczy i ledwo słaniał sie na nogach, a wstretny
      dzieciak nie chciał sie odczepic, chciał koniecznie głaskac, pomimo moich prósb
      zeby tego nie robic (wiemy jakie kilkulatki sa "delikatne")
      nie chce generalizowac, ale znam psy i wiem ze w wiekszosci przypadków to dzieci
      a własciwie ich rodzice sa winni, bo nie wierze ze ten pies, niesprowokowany
      niczym wpadł na trawnik i zaatakował to dziecko.
      sama mam dziecko, i uwazam zawsze na to co robi, ucze ze psów nie nalezy sie
      bac, ale ich nie wolno draznic,pieska zaczepiamy tylko wtedy jezeli jest to pies
      młody, wyraznie przyjazny i pod kontrola własciciela.
      • e_r_i_n Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 13:20
        Moje dziecko czuje przed psami respekt i w ogole do nich podchodzi (chyba ze to
        znany pies, ale wtedy tez w gre wchodzi glaskanie, nie szarpanie).
        W naszym przypadku odpada wiec strach, ze pies sie bedzie bronic. Problem w
        tym, ze ja nie mam pewnosci, czy mijajacy mnie w parku (czy na ulicy) pies bez
        smyczy nagle nie rzuci sie na mnie czy na moje dziecko. I dlatego zwracam
        beztroskim wlascicielom 'lagodnych psow, ktore nawet nie szczekaja' uwage.
        • zuzik30 Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 15:09
          A troskliwa mamusia zapewne oglądała w domu telenowelę.
          W USA poszłaby do więzienia za pozostawienie malutkiego dziecka bez
          opieki.Pilnowanych dzieci jakoś psy nie gryzą.
          • e_r_i_n Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 15:15
            Ja i moj syn ostatnio uniknelismy pogryzienia przez psa tylko dlatego,
            ze szybko nam sie udalo wybiec z klatki, na ktora wypuszczony zostal agresywny
            (jak mowiac sasiedzi) wilczur, ktory czujac 'obcych' blyskawicznie zaczal
            zbiegac po schodach. Wlasciciel beztrosko wychodzi z nim bez smyczy i kaganca,
            a pies jest postrachem osiedla.
            Moje dziecko do dzisiaj na widok psa opowiada te sytuacje (a bylo to prawie 2
            tygodnie temu).
            Tak wiec wina nie zawsze lezy po stronie rodzicow (ktorzy nie pilnuja), ale tez
            po stronie wlascicieli, ktorzy maja w nosie bezpieczenstwo innych (bo ich pies
            taki lagodny i w ogole). Poza tym gryzione byly tez dzieci kilkunastoletnie, na
            ktore napadaly psy, ktore uciekly z jakichs posesji (a tu juz o niedopilnowaniu
            rodzicow mowic nie mozna).
            • anka1 Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 17:32
              zgroza ! i jak zwykle we lbach niektorych wlascicieli psow sie nie miesci ze
              dziecko wazniejsze.
              niedawno przeciez byl taki wypadek : jakas durna baba wyszla z psem na spacer (
              pies bez smyczy i kaganca ),on zaatakowal dziewczynke, dotkliwie ja pogryzl a
              baba uciekla.
              chyba bede z zaprzyjaznionym mysliwym chodzic i strzelac do takich bestii.
              chociaz czasem lepiej byloby durnego wlasciciela zastrzelic a nie psa.
              • e_r_i_n Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 18:50
                anka1 napisała:

                > chyba bede z zaprzyjaznionym mysliwym chodzic i strzelac do takich bestii.
                > chociaz czasem lepiej byloby durnego wlasciciela zastrzelic a nie psa.

                Nie czasem, tylko zawsze strzelac do wlascicieli. Zwierze to zwierze, a za jego
                zachowanie jest czlowiek odpowiedzialny.
          • damelia Re: 4 latek walczy o życie 16.05.05, 09:48
            To nieprawda,że nie prowokowany pies nie zaatakuje.Kiedy byłam małą
            dziewczynką, bawiłam się jak codzień w ogrodzie...siedziałam na trawie i
            bawiłam się lalką...żadnych nagłych ruchów...nic!
            Nagle zobaczyłam,że pies sąsiadów, Wilczur, biegnie w moją stronę,Nigdy się tak
            nie zachowywał, unikał mnie...
            Ponieważ bardzo się przestraszyłam, wstałam i zarzyciłam rączki i nózki na
            najbliższą jabłoń...niestety była za niska i pies ugryzł mnie w plecy(drasnął
            porządnie).Do dzisiaj nikt nie wie co temu psu odbiło...nikt go nie
            prowokował.Całe szczęście,że tylko tak się to skończyło bo hałasu narobiłam i
            włąściciel przybiegł po psa(pies była szczepiony na szczęście i uniknęłam
            zastrzyków).Jestem może ewenementem, ponieważ 4 lata pozniej zapragnęłam psa ze
            schroniska i wybrałam sobie...wilczura smile? Terapia?
    • julola Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 17:47
      JA po "przygodzie" kiedy wilczur co prawda w kagańcu zaatakował moje dziecko
      jadące na samkach nosze zawsze w kieszeni gaz, jeszcze go nie używałam, ale
      czuję się trochę bezpieczniej. Sama mam psa, i jest on spuszczany ze smyczy
      tylko na zamkniętej działce czy w lesie, mimo że nigdy nikogo nie ugryzł, zawsze
      może być ten pierwszy raz....
      • patyk.od.zosi Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 18:57

        Gaz w kieszeni. To jest pomysl. Kilka razy chyba juz by mi sie przydal. Dzieki
        za podpowiedz.
        ________________________
        pozdrawiam,
        Patyk, mama Zosi i Rysia
    • charl75 Re: 4 latek walczy o życie 13.05.05, 18:53
      No wlasnie, ja tez kocham psy i sama mam dwa, ale nigdy przenigdy nie wyszlabym
      z nimi bez kaganca, mimo, iz w moim przekonaniu sa one nieagresywne. Nawet jak
      jeden z psow bawi sie z moim dzieckiem to mam oczy caly czas skierowane na nich
      i pod kontrola, bo nie ufam mu do konca. Tak wiec zwracajmy uwage, a jesli nie
      to dobrze zaopatrzyc sie w telefon Strazy Miejskiej i po prostu dzwonic do nich!
      • magmarmaj Re: 4 latek walczy o życie 16.05.05, 09:16
        Z tą Strażą Miejską to jest różnie. U mnie w parku "łapią" staruszki z psami,
        bo taka nie ucieknie. Natomiast szerokim łukiem omijają młodych, łysych,
        hałaśliwych (często z piwkiem) i pitbulami bez kagańca i smyczy. Natomiast
        zgadzam się: nawet swojemu psu nie można ufać. To tylko zwierze. Uwielbiam psy,
        sama mam (już nie pierwszego)ale zawsze jestem w pobliżu dziecka gdy bawia się
        razem. Poza tym mój pies nie toleruje innych dzieci. Puszczam go w parku, bo
        pies tez musi się wybiegać (a nie mam gdzie go puścić) ale zawsze uważam, żeby
        nie odbiegł za daleko i od razu go zapinam jak widzę dzieci. Problem stanowia
        natomiast inne matki i babcie, które z okrzykiem jaki ładny piesek lecą do nas
        z dziecmi. Czasami tłumaczenia, że pies nie lubi dzici są ignorowane (bo
        przecież widzą jak bawi się z moim niespełna rocznym brzdącem)dopiero
        szczekanie i warczenie je odstrasza, a ja słyszę,że z takim psem nie powinnam
        chodzić do parku. A przecież ostrzegałam.
        Magda
    • damelia Re: 4 latek walczy o życie 16.05.05, 09:38
      Ja także jestem właścicielką psa, i to dużego.
      Jestem jednak zdania,że mimo łagodności charakteru(Golden Retriver)i zaufania
      do własnego psa...trzeba psa trzymać na smyczy.To jest tylko zwierze i nigdy
      nie wiadomo co mu strzeli do głowy!
      To skandal,że niektórzy puszczają psy luzem, tłumacząc się,że"pies jest po
      tresurze i nic nie zrobi".Ludzie czasami się boją i nie życzą sobie,żeby pies
      do nich podbiegał i obwąchiwał lub skakał!
      Staram się takim zawsze zwracać uwagę...
      Współczuje dziecku i rodzicom.
      Atakujący pies nie jest winny, winnę ponosi właściciel!(niedopatrzenie i błąd w
      ychowaniu!)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja