Zaniedbanie???

27.05.05, 11:58
5 lat i ponad 23 kilo - dziewczynka - dużo? Ok, niska nie jest, ale zjada
ogromne ilości (czasem po obiedzie - duży talerz zupy, udko z kurczaka,
ziemniaki, surówka), nadal jest głodna. Rodzice dają chipsy i słodycze, a
jakże. Śniadania nie chce, na kolację je i je i je. Przyznam, że jak na to
patrzę, to aż mi dech zapiera. Same złe nawyki. Mniejsza o jedzenie, ale: w
wieku 4 lat dziecko - nie umiało używać kredek (po prostu nie wiedziało, co
się z tym robi, nie potrafiło nakreślić okręgu, nie znało zadnej literki, nie
potrafiło policzyć do 10 nawet z pomocą (powtarzając po 3 liczby), wpadało w
histerię o wszystko. Teraz ją trochę babcia podszkoliła. Do dziś ssie palce
(krzywy zgryz, odciski na dłoniach). Wychowywana jest w przekonaniu "Jestem
księzniczka, jestem Barbie, jastam najładniejsza". Moim zdaniem rodzice
powinni skorzystać z pomocy psychologa, bo to wszystko jest chore. Ale matka
uważa, ze ma córke - cud. No i oczywiście obsypuje zabawkami, ubraniami i
czym się da do jedzenia.
Czy ja przesadzam, czy moze uprzedzona jestem? Sprowadźcie mnie do pionu,
jesli tragizuję.

pzdr - art w szoku
    • triss_merigold6 Re: Zaniedbanie??? 27.05.05, 12:38
      Rówieśnicy ją ustawią do pionu, jak nie w przedszkolu to w szkole. Dzieci
      potrafią być okrutne a zarozumialców zwalczają z patologiczną wręcz
      przyjemnością.wink
    • mamucia Re: Zaniedbanie??? 27.05.05, 13:08
      Ja znam dziewczynkę, która w wieku 6,5 lat liczy sobie 32kilogramy :o, po za
      tym wszystko tak jak opisałaś poniżej.

      To nie Ty tragizujesz tylko rodzice przginają
      Dla mnie takie zachowanie rodzicó to przesada, ale spróbuj takiej matce zwrócić
      uwagę.....
      W takich przypadkach to nie dzieci powinno się leczyć tylko rodziców.
    • matkatina Re: Zaniedbanie??? 27.05.05, 22:37
      Moja czteroletnia córka waży 20 kilo. I gruba nie jest. Więc taka waga o niczym
      nie świadczy, wazny jest wzrost. Jeżeli sa na podobnym centylu, to wszystko
      gra. Moja ma wzrost na 97 centylu, a wage na 95. Czyli wazy nawet lekko za mało
      do swojego wzrostu. Inne rzeczy - do porozmawiania z rodzicami. Zresztą
      faktycznie szkoła ją wyprostuje.
      • verdana Re: Zaniedbanie??? 27.05.05, 23:39
        Waga i nawyki zywieniowe - rzeczywiscie nie najlepsze. Ale literki? W wieku
        czterech lat? Nie musi znać. Podobnie z liczeniem - tez nie musi. Zdąży. Mój syn
        nie potrafił w tym wieku narysować ani jednej kreski. Jak się okazało, miał
        dysgrafie i dysortografię - i mimo naszych wysiłków nie rysował i tyle. A
        siedzielismy z nim - i naklaniali - i to był nasz błąd. Nie mozna oceniać
        rodziców poprzez umiejętności dziecka. My tez wielokrotnie dowiadywaliśmy się -
        od nauczycieli i znajomych, że nasze dziecko jest zaniedbane, bo nie rysuje, źle
        trzyma ołówek (jak mogliście go tego nie nauczyć!), bo nie umie pisać poprawnie.
        Wreszcie rozsądny psycholog zbadał dziecko, i orzekł, że jedynym błędem, jaki
        naprawdę popełnilismy, to totalne zdołowanie własnego dziecka, zbyt wysokie
        wymagania, zamiast potraktowania go jako wspaniałego, super itd.
        • aszar.kari Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 00:44
          Prawde mowiac nie rozumiem tego tyou postow. Ccy chodzi o to zeby poutyskiwac
          na rodzicow, ktorych nikt z nas nie zna? Czy raczej zeby autorke watku zaczac
          namawiac do porwania dziewczynki i zadbania o Nia stosujac odpowiednia diete i
          dajac kredki do reki? Bo tak zeby sobie pogadac i poplotkowac to zawsze latwiej
          o znajomych niz o nieznanej parze preferujacej kolacje nad sniadaniami.
          Roznie ludzie wychowuja swoje dzieci i w rozny sposob je krzywdza. Nikt z nas
          nie jest bez grzechu w tym wzgledzie. Dajemy za duzo, za malo, za wczesnie, za
          pozno itd. A ta dziewczynka moze wyrosnac na bardzo przebojowa i samodzielna
          wielka blondyne z duzym biustem majaca duzo radosci zycia, szczescia w milosci
          i powodzenia w biznesie. I daj Jej Boze smile
          Zaniedbanie to jest wtedy gdy dziecko jest glodne, opuszczone, nie ma
          odpowiednich ubran, nikt nie dba o jego higiene i zostawia je samo sobie
          godzinami a czasem i dniami. Nie mylmy pojec!
          A tak w ogole to chyba jednak zawsze lepiej siegac najpierw po auto-krytycyzm w
          kwestiach rodzicielskich smile
          Aszar
          • art_of_classics Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 18:50
            aszar.kari napisała:

            > Prawde mowiac nie rozumiem tego tyou postow. Ccy chodzi o to zeby poutyskiwac
            > na rodzicow, ktorych nikt z nas nie zna?

            No z my się tu swietnie znamy, mhmmm.
            Poza tym w czym problem, nie rozumiesz, nie czytaj.

            A to bez wątpienia. Ktoś mówi, ze nie siega?
    • monika19782 Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 07:33
      Może opisz nam swoje dziecko, jego nawyki umiejętności wagę, wzrost, do ilu
      liczy, a my ocenimy czy przypadkiem nie powinnaś pójść z nim do psychologa.
      • art_of_classics Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 18:52
        monika19782 napisała:

        > Może opisz nam swoje dziecko, jego nawyki umiejętności wagę, wzrost, do ilu
        > liczy, a my ocenimy czy przypadkiem nie powinnaś pójść z nim do psychologa.


        Uuuu, a coś Ty taka oburzoma, boisz się, ze o Tobie pisałam?


    • mynia_pynia Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 12:53
      Litośći!!!
      • monika19782 Re: Zaniedbanie??? 29.05.05, 21:41
        Nie boję sie.
        O mnie nie mogłaś pisać bo na szczęście nie mam takich walniętych znajomych.
    • fruzia80 Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 16:40
      Nie znam rodziców tego dziecka ani samego dziecka, więc trudno mi to
      skomentować. Ale chyba wiem co masz na myśli. Moja bratanica ma 6 lat, waży
      36kg, jest naprawdę gruba, ale mamusia 2 razy w tygodniu piecze ciasto dla
      swoich dziewczynek.Druga ich córka ma 16 lat a wygląda jak monstrum, waży 85
      kg. Nieraz zaszłam do nich w porze obiadowej to byłam w szoku jak ludzie mogą
      jeść aż tyle samych tłustych rzeczy. Moja bratowa też jest grubą osobą. Nie sam
      fakt utuczenia dzieci mnie oburza, bo w tym wypadku dzieci ewidentnie utuczone
      zostały przez rodziców, chociaż uważam, że dziewczynki kiedyś mamusi podziękują
      za to wciskanie im ciasta, chipsów, coca -coli itp. Już teraz są wytykane przez
      otoczenie. Zarówno jedna dziewczynka jak i druga przyjęły taką strategię
      obronną, że jak ktoś zwróci im uwagę, że są pulchniutkie, to te od razu
      urządzają awanturę. Za przyzwoleniem oczywiście rodziców. Kiedy się do nich nie
      zajdzie to dziewczyny siedzą całe popołudnie przed telewizorem i opychają się
      chipsami i coca -colą, oczywiście kupioną przez rodziców. Dla świętago spokoju,
      żeby mieć dzieciaki z głowy. Rodzice dzieci są to bardzo rozrywkowi i
      towarzyscy ludzie. Przynajmniej 2-3 razy w tygodniu mają u siebię gościnę, albo
      idą do kogoś. I najbardziej oburza mnie to, że wszędzie ciągają ze sobą dzieci.
      Od najmłodszych lat dzieci uczestniczą w imprezach dorosłych, oczywiście
      zakrapianych alkoholem. Jedna i druga są pyskate jak cholera, ale zapytaj je
      ile jest 2x2 to nie znają odpowiedzi. Starsza dziewczynka jest w pierwszej
      klasie liceum i na I semestr miała 6 jedynek. Wątpię, żeby zdała do następnej
      klasy, chociaż znając moją bratową napewno jej to załatwi, tak jak i wiele
      innych rzeczy.
      Głupio się przyznać, bo to moja rodzina, ale ja tu widzę jakąś patologię.
      Śmieszy mnie najbardziej to, że dla wielu osób z dalszej rodziny, dla znajomych
      ta rodzina uchodzi za wzór. No bo bratowa jest świetną kucharką, co zresztą
      widać, starsza córka chodzi do liceum (to co że ma same pały, nie wszyscy muszą
      wiedzieć), młodsza ma idealny kontakt z dorosłymi (no bawi sie w końcu ciągle
      na dorosłych imprezach). Znam naprawdę wiele dzieci w wieku 6 lat i wiem, że
      takie dziewczynki mają już swoje zainteresowanie, znają już kilka literek,
      cyferek, a ta mała nic, tylko bajki w telewizji, lalkami się pobawi, pod
      warunkiem, że dostanie jakieś nowe. Wiem, że każde dziecko jest inne, ale znam
      wiele dzieci w wieku moich bratanic i wiem, że w ich wypadku jest to ewidentne
      zaniedbanie rodziców, którzy nie poświęcają im absolutnie wolnego czasu. A na
      wszelkie uwagi kogoś z otoczenia odpowiadają krótka "niech się każdy swoimi
      dziećmi zajmuje".
      • art_of_classics Re: Zaniedbanie??? 28.05.05, 18:57
        Sytuacja, którą opisałam, to tak naprawde tylko wierzchołek góry lodowej.
        Wszystko ma miejsce w naszej rodzinie (rzecz o bratanicy) i nie jest nam tak
        całkowicie obojetne. Relacje między rodzicami tam były/są chore, ojciec
        dłuuuugo nie miał nic do powiedzenia i był tylko od zarabiania pieniędzy.
        Dzieckiem zajmowały się matka i teściowa i popijający piwko w nadmiarze teść.
        Jeden jedyny żywiciel to właśnie ten, co nic do powiedzenia nie miał. A reszta
        z wymienionych siedziała w 4 ścianach i popalała papierosy, wędząc dziecko - to
        też nie jest zaniedbanie? Do tego na pozór wszystko pięknie - mamusia
        codziennie inny kolor lakieru na paznokciach. Do przedszkola nie posyłali.
        nieee, bo po co, bo dziecko powinno być przy matce. Za to matka teraz z ojcem
        na pół roku wyjechała i jaj nie przeszkadza, ze braki nadrabia babcia.
        Dlaczego piszę, bo dziewczynka jest isteryczna i nielubiana i... to raczej nie
        jej wina. A jak jej pomóc, skoro wszyscy myslą - jest coool na maxa?
        • antonina_74 Re: Zaniedbanie??? 29.05.05, 01:19
          Podobnie jak jedna z poprzedniczek nie rozumiem tego typu postów. Albo weź
          dziewczynkę na wycieczkę, do ZOO, kup jej rower i zabierz na podwórko, daj
          fajne kredki, owoce, porysuj, poczytaj z nią, zajmij się nią jak prawdziwa
          ciotka i spróbuj ją powychowywać na swój sposób albo... nie czepiaj się.
          Bo wygląda na to że na papierze jesteś szczerze zatroskana więc z "chęci
          pomocy" oczerniasz rodziców i to jedyne co robisz żeby "poprawić" sytuację
          dziewczynki. A teraz masz okazję pokazać prawdziwą troskę skoro rodzice
          wyjechali.
Pełna wersja