wejkra
02.06.05, 23:34
Michaś (2 lata i 10 m-cy) już od jakiegoś czasu często bywa smutny,
zamyślony, siada sam i coś do siebie mówi po cichutku.Kiedy pytam go o czym
mysli, odpowiada np."smutno mi jest" albo "przykro mi". Ostatnio powiedział
do meża: "Przykro mi tatusiu, bo kiedys mnie zostawisz i polecisz z aniołkami
do nieba" a do mnie dzisiaj: "Mamusiu, ty kiedys pójdziesz i nie wrócisz".
Ogólnie to ma mnóstwo energii, jest tzw. żywym srebrem, ale te zmiany w
zachowaniu zdarzaja się coraz cześciej. Na pewno wpłynęło na to pojawienie
się braciszka (prawie 3 m-ce temu), ale nie zauważyłam, żeby to jakoś się
zbiegło w czasie. Fakt, mamy teraz mniej czasu dla niego, ale staramy sie
bardzo, zeby nie czuł się opuszczony czy odrzucony.Poza tym w domu jest
normalnie, jesteśmy dobrą rodziną i myślę, że nasze relacje sa jak
najbardziej prawidłowe.
Martwi mnie takie zachowanie synka, wiem, ze jest to jakiś sygnał, ale nie
potrafię powiedzieć o co chodzi. Słowa o odejściu świadcza że zetknął się
gdzieś (tv,starsi koledzy) z tematem smierci, ale to nie tylko to. Ta smutna
mina, zamyślone czółko, czasem łzy w oczach, niechęc do rozmowy...Czy to
wynika z dorastania? co dzieje się w tej małej kochanej główce? Nie wiem, jak
mu pomóc, a bardzo bym chciała.