jafima
08.06.05, 13:52
Mam ostatnio kłopot z kładzeniem synka spać w dzień. Normalnie wyglądało to
tak: kładłam się z nim w naszym łóżku - wiem, że to naganne - ale taki układ
nawet mi odpowiadał bo po 15.,30. minutach synek spał a ja trochę odpoczęłam
i miałam jeszcze ok 1 godziny przed przyjściem córki z przedszkola dla
siebie. Teraz od kilku dni leżę z nim od 1-1,5 godziny a on w tym czasie może
i leży obok mnie ale szarpie mnie za włosy, drapie mnie po twarzy, wkłada mi
palce do ust i nosa itp.co Wam tylko wyobraźnia podpowie. Tak jestem tym
zdenerwowana, że parę razy na niego nakrzyczałam a dwa razy odruchowo
trzepnęłam go gdy mnie jakieś jego działanie szczególnie zabolało. Poza tym z
reguły jak tylko zaśnie wraca córka i muszę się nią zająć. A czasem jak nie
zdąży usnąć to przy siostrze jest mu jeszcze trudniej usnąć

Wieczorem usypia u córki w łóżku przy czytaniu i nie bardzo widzę szanse,
żeby to zmieniać bo oznaczałoby to bieganie od pokoju do pokoju od synka do
córki (synek ma łóżeczko jeszcze u nas w sypialni) i oboje by się tylko
denerwowali a chcę zachować rytułał wieczornego czytania. Jak uśnie przenoszę
go do łóżeczka a między 12-1 synek wstaje - pokazuje nasze łóżko,
mówi: "Tam!" i... ląduje na resztę nocy u nas.
Na pewno jestem sama sobie winna, że nie nauczyłam go usypiać w swoim
łóżeczku i to bez naszej obecności jak miał 6 m-cy ale muszę zoś począć
teraz. Myślałam o przeniesieniu go do córki pokoju ale trochę boję się co
zrobi jak wstanie czy np. nie zrobi sobie jakiejś krzywdy. Nie jestem w
stanie zabezpieczyć wszystkiego.
Czy ktoś poradził sobie z podobnym problemem? Synek ma 21 miesięcy.