problem ze znoszeniem wózka

19.07.05, 15:28
Czy któras z was miała podobny problem?
otóż ja jeszcze nie mam dziecka ale zastanawiam sie jak sobie poradze w
takiej sytuacji:
mieszkam na III piętrze, bez windy oczywiscie, bez wózkarni. Jak zniesc
wózek+dziecko, zeby sobie w dowolnej chwili pojsc na spacerek.
Nie wyobrazam sobie tez zostawiac wozka na klatce z roznych wzgledow.
No ale przeciez nie tylko ja mieszkam na pietrze(bo nawet I bylo by jakas
przeszkoda).

Pozdrawiam
    • asialub1 Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 15:35
      Dokładnie tak samo sie obawiałam jak ty. Trzecie piętro, w piwnicy sie boje
      trzymac bo kradna, na klatce tym bardziej mimo ze mamy spokojnych lokatorow.
      Okazalo sie ze wózek wnieśc czy zniesc to żaden problem, 2 tyg po porodzie
      smigalam bez odpoczynku miedzy pietrami. Trzeba tylko wyczuc gdzie zlapac wózek
      by bylo najwygodniej. Jak jeszcze jestes przed wyborem wózka to szukaj w miare
      lekkiego. Nie kupuj z pompowanymi kolami, nie dośc ze moga pękac i bedziesz
      biegac po wulkanizacjach to jeszcze wozek jest pare kilo cięższy. Na chodniki w
      miastach wystarcza te zwykle kola, nikt przeciez nie jedzie wozkiem na rajd
      Paryz- Dakar.
      Jak maluszek mial 7,5 miesiaca to kupilismy spacerowke, która wazy mniej niz
      nasz szkrab wiec problem teraz juz wlasciwie w ogole nie istnieje.
      • sofia26 Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 15:40
        heh dziekismile
        to dobre cwiczenia dla chcacych zrzucic kilka zbednych kilogramowsmile
        ale juz wiadomo ze kola pompowane odpadaja w przedbiegachsmile
        jejku ja jeszcze nawet w ciazy nie jestem a juz sie takimi rzeczami przejmujesmile
        ale przynajmniej bede miala pelny obraz \
    • ewapowie Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 15:40
      Ja miałam do pokonania tylko 7 schodów z windy do drzwi. Drzwi też metalowe,
      ciężkie i podwójne. Wspominam to jako koszmar. Po porodzie nie miałam siły żeby
      unieść wózek, a po za tym nie chciałam naciągać świeżych szwów. Potem ja miałam
      więcej siły ale dziecko też więcej ważyło. Starałam się wiec czekać na klatce
      na kogoś kto mi pomoże znieść wózek - na szczęście blok jest duży więc dużo
      osób chodziło. Problem też był z powrotem, bo gdy dziecko zasnęło na spacerze,
      to przy wchodzeniu do bloku, tym szarpaniu i trzaskaniu drzwiami budziło się.
      Koszmar i już, a mieszkanie wtedy do więzienie, z którego wychodzi się 1 raz
      dziennie i to w sposób przemyślany tj. pieniądze przy sobie, coś do picia i
      jedzenia dla siebie, ciepłe ubranie, telefon, księżka (gdy dzicko zaśnie),
      parasol, folia na wózek.
      Sorry że tak straszę, ale ja osobiście wolę być przygotowana na to że lekko nie
      będzie niż czytać lub słuchać, że jest "słodko" i lekko.
      Na szczęście nie trwa to długo. Gdy dziecko jest już "sztywne" i można je wziąć
      na ręce i trzymać jedną ręką, drugą można spychać wózek ze schodów lub wciągać.
      Lepiej znaleźć koleżankę do pomocy np. drugą mamę z dzieckiem i wspólnie sobie
      pomagać. Powodzenia EWa
      • mygdula Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 16:24
        a ja polecam wózek z wyciąganym ze środka osobnym nosidłem. Mieszkam tak jak ty
        na III piętrze bez windy był to grudzień i robilam tam.
        Ubierałam Amelkę wkladałam do nosidła i zostawiałam na łóżku w sypialni prz
        otwartym oknie i wtedy szybciutko wkładałam buty znosiłam wózek, wracałam po
        malą i kurtkę i znosiłam na dół do wózeczka. Przważanie zanim juz wróciłam po
        małą to ona spała (zasypiała z nosidle w 2 minuty). A z powrotem najpierw
        wnosiłma małą i nawet jak spałą to w nosidełku sie nie budziła a później
        wracałam po wózek. Czyli za każdym razem wózek stal bez opieki 2-3 minutki.
        • asialub1 Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 16:59
          To oczywiste ze dziecko zostaje w domku i wózek wnosi sie i znosi osobno. Z
          dzieckiem lepiej nie ryzykowac, nie daj Bóg noga sie poślizgnie i lepiej nie
          myslec co by bylo. Choc znam takie co znosza i wnosza wozek z dzieckiem, ktore
          przeciez coraz cięższe sie znosi.
          • ola31121982 Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 18:09
            ja proponuje tylko i wyłacznie pompowane duze kola.chyba ze z waszych miastach
            macie malutkie krawezniki i idealnie proste chodniki.ja u siebie mam na
            odwrot.i dzieki tym pompowanym kolom moge sobie leciec gdzie chce po wszelakich
            wertepach a malenstwo ani sie nie budzi ani nie dostaje wstrzasu mózgu.poza tym
            mieszkam na pierwszym pietrze i nawet nie dzwigam go zchodzac bo wystarczy ze
            trzymam za raczke i on sam po schodkach zjezdza-trzeba tylko przytrzymywac
            delikatnie.wiekszy problem pojawia sie kiedy trzeba go wniesc,bo to prawda ze
            jest cieższy od tych z plastikowymi.wazy jakies 15kg.no ale co trzeba wziasc
            pod pache i wniesc.ja mam tez z osobnym nosidlem wiec najpierw zanosze dziecko
            a potem schodze po wozek.nie da rady inaczej.czasem sa wyjatki ze ktos
            zaproponuje pomoc.aha wnosze go juz 3 miesiace a jak zostalo 5kg po porodzie to
            nawet to nie pomaga w zrzuceniu.pozostaje pocieszenie ze to tylko jakies dwa
            trzy lata męki.pozdrawiamy.
            ola&kubus
            • mamaly Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 18:32
              No więc ja miałam tak.
              Mieszkanie 1 piętro, bez windy rzecz jasna, wózek na pompowanych kołach z
              osobną gondolą i spacerówką.
              Jak córka była malutka znosiłam najpierw stelaż potem małą w gondoli, w drugą
              stronę odwrotnie, najpierw gondola potem wózek.
              POtem jak mała dorosła do spacerówki, to mała na rękę a wózek zjeżdżał po
              schodach a potem był wciągany.
              Potem kupiłam sobie jeszcze parasolkę z budą itp, taką 8 kg, wnosiłam i
              znosiłam razem z dzieckiem i zakupami.
              Wózek parasolka jednak szybko przestał mi się podobać, ze względu na małe
              kółka, choć i tak były duże jak na taki wózek, dużo gorzej się prowadził niż na
              pompowanych kołach, mimo amortyzacji, więc wróciłam do wózka na pompowanych
              kołach z tym, że zaczęłam zostawiać go na dole. Ale mieszkam na osiedlu
              strzeżonym. Nikt mi go nie ukradł, na szczeście.

              Teraz moja córcia ma dwa latka i znowu używamy tej parasolki, ale ja znowu mam
              dość małych kółek i trudniejszego prowadzenia, więc powoli odzwyczajam córkę od
              wózka, a na dłuższe wypady, chyba znowu wróce do pompowanych kółek.

              POzdrawiam,

              A.
    • nangaparbat3 Re: problem ze znoszeniem wózka 19.07.05, 21:35
      Ja mieszkam na pierwszym pietrze, ale o znoszeniu czy wnoszeniu wózka mowy nie
      było (po cesarce). Na szczęscie wózek kupiłam za jedne 100 złotych w komisie,
      uzywany, bardzo zresztą wygodny, choc zapewne mało szpanerski smile
      Stał sobie przypiety na parterze, mąz na noc wnosił do domu. Nigdy nic mu to
      stanie na klatce nie zaszkodziło.
      To że wózek był tani i nie musiałam się o niego martwic dawało mi dużo swobody,
      mogłam się skupic na dziecku, ewentualnie sobie, nie na wozku.
Pełna wersja