miniakoz
11.09.05, 12:45
wróciłam wkurzona z kościoła a było to tak:
mamy kościół w kształcie amfiteatru czyli ławki schodzą do ołtarza schodkowo w
dół u góry jest dużo miejsca do chodzenia i zazwyczaj stoi tam dużo matek z
wózkami bo i do wyjscia blisko i nie przeszkadzają innym.Dzieciaki oczywiście
latają i piszczą jak to dzieciaki szczególnie jak jest ich więcej bo takiemu
1,5 roczniakowi nie wytłumaczysz by nie latał.A dzis pewna pani (przy okazji
katechetka) zwróciła ostentacyjnie uwagę jednej z mam , ze to nie park i
dzieci przeszkadzaja i wzieła krzesło i poszła gdzieś po czym wróciła i
wyrzyła sie na mojej kolezance by ta chodziła na inne godziny z dzieckiem bo
rozprasza młodzież.Szkoda, ze na mnie nie trafiło! Młodziez ma duzo miejsca
pod ołtarzem a to jest godzina (10 ) ,ze dziecko akurat nie śpi i jest przed
obiadem.Moznaby owszem pójśc do dominikanów bo im dzieci nie przeszkadzają ale
to jest nasz kościół i chcemy do niego chodzić! A swoją droga skoro jest
katechetką to powinna wiedzieć, ze Jezus powiedział: "pozwólcie dzieciom
przyjśc do mnie".Co sądzicie o tym? Ja chyba nadal będe chodziła do nas na
10-ta ale szykuje sie co odpowiedzieć w razie co katechetce.