Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-(

16.09.05, 17:54
Dziewczyny, zróbcie coś, bo ukiszę dziecko w pierwszej lepszej beczce i
wyniosę do piwnicy...

K..@$#!!!&***!!"*& mac!!!

Ona chyba sobie ze mnie kpi. Z tak rozbrajającym uśmiechem wypluwa wszystko,
co jej daję, jakby była święcie przekonana, że uczestniczy w teleturnieju pod
tytułem "kto plunie dalej" i to jest gra o wielką kasę...
A mnie (w końcu okaz spokoju i cierpliwościwink zalewa krew i mam ochotę
wyrzucic zawartośc miseczki na jej przecudną, bądź co bądź, łepetynę (w ramach
zemsty oczywiście).

Tak ślicznie jadła. Oczywiście, zabawę w plucie znała, od czasu do czasu
plunęła tu czy tam, ale generalnie młóciła wszystko, ze szczególnym wskazaniem
na owoce, Sinlac i puree jarzynowe z indykiem Hippa (o cycu nie wspominając).
Odkąd zaczęłam jej urozmaicac dietę gotowanymi przeze mnie posiłkami, wydawała
się byc bardzo zadowolona. Brokułki z kuczaczkiem - mniam, mniam, kasza
jaglana z marchewką i indykiem -pycha!

A potem zachorowała. 3-dniówka cholerna, plus katar na dokładkę. No i się
zaczęło. Wysoka gorączka, zatkany nosek - rozumiałam, że nie ma apetytu. Nie
wciskałam na siłę, cieszyłam się kiedy zjadła cho łyżeczkę. Ratował nas cycuś,
którego chętnie ssała, więc nie bałam się, że się odwodni.
Ale teraz..?
Już ponad tydzień, odkąd pożegnałyśmy się z chorobą w pieknym stylu (urodziwa
wysypka), a apetyt niestety nie powrócił i słuch o nim zaginął...

Plucie, plucie i jeszcze raz plucie.
Uwierzcie mi - wychodzę ze skóry, żeby jej dogodzic (wszak to moje rodzone
dziecięcie i chce dla niej jak najlepiej).
Próbowałam serwowac rozmaite słoiczki - dwie łyżeczki wchodzą maksymalnie,
reszta posłusznie wędruje do kibelka.
Posługując się, między innymi, dostępną tu książką kucharską, gotuję różności
- ale historia się powtarza (bo ponoc, kurka wodna, lubi!!)
Srajdzinka testuje smak pierwszej łyżeczki z ogromnym zainteresowanie, po czym
błyskawicznie je traci na rzecz opluwania własnej matki (lub ojca, któremu
przekazałam pałeczkę, twu! łyżeczkę, ale i tak facet nic nie wskórał...)

Zmiksowane - nie! W kawałeczkach - nie! Łyżeczką- oczywiście, że nie! Rączką -
nie, bo lepiej się pobawic w rozrzucanie po podłodze. Z własnej miseczki -
nie! Z mamy talerza -też nie!
Cyca - no...ostatecznie tak.
Od czasu do czasu da się jej wcisnąc winogronko albo malinkę (jej ulubione
owoce), od wielkiego dzwonu pociągnie z kubeczka soczku lub herbatki. No i zje
chętnie chrupka kukurydzianego rozmazując go po całej buzi.
A przecież ma już 10 miesięcy (kończy jutrosmile i taka dieta to chyba ciut dla
niej za mało...

Ja rozumiem, że szkoda czasu na jedzenie. Przecież można go spędzic dużo
ciekawiej, rzucając na przykład piłeczką (ostatnio nabyta umiejętnośc),
raczkując z prędkością światła, chodząc przy meblach i ściagając książki z
półek, ewentualnie wkładając łapki do kontaktu lub próbując dostac się do
którejkolwiek z zakazanych szuflad w kuchni...
Czas odkryc, czas zmian, wielkiej rewolucji w poruszaniu.
Ja to wszystko rozumiem, ale może macie jakis pomysł, co zrobic tej małej
Plujce, żeby zachęcic ją do jedzenia...
    • kangur4 Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 18:10
      Nie mam doświadczenia w tych sprawach, bo M. na razie posłusznie je co jej
      wetknę do paszczy, ale w mądrej (chyba) książce przeczytałam, że w takich
      wypadkach należy udawać, że w ogóle nas to nie rusza. Nie chce? To nie, bez
      łaski, do widzenia, żadnych "leci samolot, leci", ani "samochód jedzie do
      garażu". Zachowujemy stoicki spokój, klniemy owszem, ale w głębi duszy.
      Srajdzinka już głupia nie jest i pewnie potrafi wyczuć że BARDZO CI ZALEZY. A
      Twoim zadaniem będzie okazanie, że wcale nie, wcale Ci nie zależy.
      Chodzi o to, żeby z posiłku nie robić wydarzenia dnia.
      Wedle książki, wszystko po jakims czasie powinno wrócić do normy.

      A widziałam ładne beczki w sklepie...
      • mmala6 Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 18:14
        1. kroplowka z jedzeniem
        2. karmienie na spiaco
        3. odpuscic i czekac az zglodnieje, kiedy musi w koncu! (chyba ze jest na
        jakiejs diecie...)
        4. spokoj i 'olewka'- tak jak Kangurek pisala, tez gdzies to czytalam
        5. to chyba nie kwestia tego, ze nie smakuje tylko raczej "konkurs" kto
        pierwszy odpusci

        Beczka...jak sie sprawdzi, to koniecznie napiszwink)
        • pancerniczek Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 18:22
          1. karmić przez sondę wink
          2. uzyć rodzicielskiego autorytetu i nakazać zjedzenie wink
          3. na jej oczach wcinać cos ze smakiem, podgrywając w strategicznych
          momentach "och jakie to pyyyyszne!mmmmm" przy akompaniamencie mlaskań,
          siorbnieć i mocnego ślinienia. Dobrze gdyby kawałki jedzenia wypadały Ci z
          buzi. Wtedy szybko łapać i z jeszcze głośnieszym "mmmmmmmmmmm" ostentacyjnie
          ładować do rozdziawionego otworu gębowego....

          jak nie pomoże...czekać. Kiedyś zrobi sie głodna smile

          ps. u mnie trzeci sposób działa bez pudła smile
          • xemm1 Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 18:28
            taaaak u nas w chwilach buntu młodzieży trzeci sposób podany przez Pancerniczka
            zdecydowanie się sprawdzał, tatuś brał drugą butlę i była wielka improwizacja,
            ale działało....
            my te chwile buntu mieliśmy przy wyrzynaniu się pierwszych zębów, teraz jest OK
          • kangur4 Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 18:42
            Najbardziej podoba mi się punkt 2 wink

            A tak prawie w temacie.
            Kiedyś siedziałam sobie w parku na ławeczce, M. spała w wózeczku. Dosiadły się
            do mnie dwie miłe panie, matka i córka. Córka chyba w moim wieku. Po wymianie
            uprzejmości i zachwytów nad M., padło sakramentalne pytanie: "Czy ładnie je?"
            Ja na to, że owszem, ładnie, nie ma problemów. Matka na to, że ja w takim razie
            nie wiem, jaka jestem szczęśliwa, bo jej córka - i tu pokazuje palcem na swoją
            latorośl - w ogóle nic nie jadła. Nic a nic. "Pani nawet nie wie jaki to był
            koszmar, całe dnie spędzała przy stole, bo zanim zjadła śniadanie, nadchodziła
            juz pora obiadu, potem kolacji i tak w kółko. To było straszne, co ja nie
            wymyślałam żeby ją skłonić do jedzenia, w końcu zabraniałam wstawać od stołu
            zanim nie skończy, krzyczałam i biłam, serce mi krwawiło, ale przecież dziecko
            musi jeść"., itd, itp.

            Córka ważyła na moje oko ze 120 kg...

            Ja oczywiście nie twierdzę, że jej wygląd na pewno związany był z zaburzeniami
            na tle jedzenia, ale, przyznaję, przeszło mi to przez głowę...
      • duramgama Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 20:20
        Hmmm... wzięłam wszystko pod rozwagę.
        Z posiłków ceregieli nie robię, samolocików, autobusików, samochodzików i innych
        środków transportu nie angażuję. Może rzeczywiście nie zbyt dobrze udaję, że mi
        totalnie wisi czy moje sznowne dziecko zje czy nie..?

        Staram się w każdym razie i jak Jej Srajdzinkowatośc odmawia konsumpcji, nie
        biegam za nią z łyżeczką ani nie wciskam na siłę. "Zgłodniejesz to przyjdziesz"
        - mówię, ale ona nigdy nie przychodziwink

        Oczywiście metodę przegłodzenia zdążyliśmy już zastosowac i nawet poskutkowało,
        bo Plujka zamiast 3 łyżeczek zupki zjadła 6. Dobre i to...
        Ale na dłuższą metę niestety to się u nas nie sprawdzi, bo mała usypia tylko
        przy piersi. Zatem kiedy odmawia kategorycznie zjedzenia śniadania, nie mam
        szans porządnego przegłodzenia jej do obiadu, bo między jednym a drugim
        następuje drzemka, podczas której dziecię wypija trochę mleka i zawsze się
        troche nasyci...

        O!...właśnie, może to jest problem? Za dużo cyca? Rano po przebudzeniu (ok.7)
        potem około południa drzemka i znów cyc, czasami druga drzemka po południu
        (ok.17) i cyckanie wieczorne przed spaniem... Jak myślicie?

        A swoja drogą to karmienie dożylne bądź za pomocą sondy bardzo ułatwiłoby mi
        życie...Nie macie pojęcia ile się jedzenia u nas marnuje przez tego nieznośnego
        niemowlaka (że nie wspomnę o czasie i mojej energii, którą spalam podczas
        gotowania i prób karmienia...)

        Ewentualne przytwierdzenie dziecka na stałe do fotelika do karmienia też niezłe.
        Niech siedzi przez cały dzień i pochłania, pochłania, pochłania...
        • xemm1 Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 21:07
          Hmmm widzę, że Srajdzinka stała się Plujką wink. Im więcej Srajdzinka pluje, tym
          jest mniej Srajdzinką...wink))
          • duramgama Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 21:15
            xemm1 napisała:

            > Hmmm widzę, że Srajdzinka stała się Plujką wink. Im więcej Srajdzinka pluje, tym
            >
            > jest mniej Srajdzinką...wink))

            Xemm, błagam...rozwaliłaś mniesmile))) To naprawdę c_u_d_o_w_n_a zależnoścwink
    • pampeliszka Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 21:01
      Ja co prawda tego jeszcze nie doswiadczylam, ale edukuja mnie znajome mamy.Jedna
      obala mit, ze dziecko wczesniej czy pozniej zglodnieje i przyjdzie, bo jej
      corcia w wieku 2 lat tak przetrzymywana nie jadla nic przez dwa dni, tylko pila
      i bylo jej z tym dobrze. A druga miala podobne przejscia jak Ty. Dzieciak na
      poczatku zarl wszystko, co tylko w sloiczki wsadzono, a nagle przestal. I nic,
      tylko biust. I kupowali po kolei co bylo w sklepach, az wreszcie znalezli jakas
      przerazliwie droga marchewke (sloiczek ok 7zl)ktora posmakowala. I dwa tygodnie
      zywil sie mlekiem mamy i ta marchewka. A potem mu przeszlo.
    • patimal Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 22:19
      Moja Dorotka jets w wieku Srajdzinki i tez niedawno miałaśmy kiludniową akcję
      strajkową. I tez jedynym ratunkiem był cyc - nawet nie było czsu napić się wody
      bo jak mozna tracic czas na takie nudne rzeczy jak jedzenie. Tez starałam sie
      nie biegac z łyzeczka po domu ale jak tu nie błagac na kolanach o zjedzenie
      czegokolwiek jak dziecię nic nie zjadło przez cały dzien (oprócz oczywiscie
      soku z mamy i chrupek). Przez przypadek znalazłam super metode na moja małą -
      trzymałam w ręce podczas karmienia jakis papierek i tak to Dosie zainteresowało
      ze grzebała mi w tej ręce i grzebala - az zjadła całą miche zupy. Do tej pory
      jak nie chce jesc to schowanie czegos małego w ręce skutkuje...
      A tak na marginesie to mi sie wydaje ze dziecko sie samo nie zagłodzi,
      szczególnie takie cycusiowe - najlepszy przykład to Dosia 10,5M a waży 10kg i
      jest naprawde pulchniutka a dorosłego jedzenia wcale duzo nie je. A strajki
      głodowe zdarzja jej sie od czasu do czasu.
      • mmala6 no tak, a co ze strajkiem u dzieci butelkowych??? 16.09.05, 22:24
        bo Wasze "cyckowe" to przynajmniej maja piers i nie padna z glodu a jakby moj
        Matus oglosil strajk totalny, to co wtedy?

        Mozna kupic jakas kroplowke albo sonde do uzytku domowego?wink
        • duramgama Re: no tak, a co ze strajkiem u dzieci butelkowyc 16.09.05, 22:28
          mmala6 napisała:

          > bo Wasze "cyckowe" to przynajmniej maja piers i nie padna z glodu a jakby moj
          > Matus oglosil strajk totalny, to co wtedy?

          Przyprowadź go do mnie na cycawink
          Może chwyci się jak tonący brzytwy...
          • mmala6 a propos 16.09.05, 22:40
            mam spacerowa kolezanke, ktora karmi piersia swoja coreczke.Czasem sie zdarzy,
            ze karmi ja w trakcie spaceru.Chcialysmy kiedys Matka przystawic,zeby zobaczyc
            jak zareaguje ale kolezanka sie bala ze jej brodawke odgryzie, hihismilejest to
            wielce prawdopodobnewink
            Poza tym obawiam sie, ze Matek zabilby nas smiechem...no chyba ze pamieta
            jeszcze jak TO sie robiwink
            • duramgama Re: a propos 16.09.05, 22:42
              mmala6 napisała:

              > mam spacerowa kolezanke, ktora karmi piersia swoja coreczke.Czasem sie zdarzy,
              > ze karmi ja w trakcie spaceru.Chcialysmy kiedys Matka przystawic,zeby zobaczyc
              > jak zareaguje ale kolezanka sie bala ze jej brodawke odgryzie, hihismilejest to
              > wielce prawdopodobnewink
              > Poza tym obawiam sie, ze Matek zabilby nas smiechem...no chyba ze pamieta
              > jeszcze jak TO sie robiwink

              Przyjdzie czas to sobie chłopak przypomniwink
              Może w nieco zmodyfikowanej wersji...
      • duramgama Re: Srajdzinka ogłosiła strajk głodowy :-( 16.09.05, 22:27
        Tego, że Srajdzinka się zagłodzi, wcale się nie obawiam. Wygląda dośc dorodnie
        (10m i 9700g) i zanim schudnie, ja raczej dostanę "nerwicy karmieniowej"wink
        Nie widzę wyjścia, tylko przeczekac cierpliwie (ewentualnie ta beczka w
        ostateczności jak mnie poniesie...)
        • schaapje do tych wszystkich madrosci moge tylko dodac 17.09.05, 08:09
          ze jestem dobrze zakonserwowanym przykladem dziecka, ktore od razu po urodzeniu
          za miast "łeeeeeeee" krzyknelo - "strajk glodowy" i absolutnie odmawialo
          jedzenia czegokolwiek. mama prawie osiwiala, a w specjalnym zeszycie
          zapisywala, ile lyzeczek wody (!) laskawie 'zjadlo' jej dziecko. ojciec dostal
          neriwcy, chodzili po wszystkich mozliwych lekarzach, wymyslali przerozne mleka
          i kaszki (o cycku w ogole nie chcialam slyszec), a byly to trudne czasy i
          niezle sie naszarpali. a ja zupelnie tych wysilkow nie docenialam. do dzis
          pamietam, jak jedzac rano sniadanie przed wysjciem do przedszkola, odgryzalam
          kawalek polowki kromki chleba, i dziamdziajac go w buzi pytalam tate - 'zjes
          reste?'. a przedszkolne sniadanie oddawalam kolezance. smile
          az znalazla sie lekarka, ktora powiedziala 'zostawcie ja - na pewno sie nie
          zaglodzi' - a ja w pierwszej klasie podstawowki wazylam 17 kg (!)...

          i co? i jak mialam lat chyba z 10 zaczelam jesc. tak po prostu. i teraz tak
          bardzo kocham jedzenie, ze gdybym nad soba nie panowala, to tez wazylabym chyba
          ze 120kg!!!

          nie wiem, czy jest to pocieszajace, ale jakby nie patrzec, jestem zywym dowodem
          na to, ze dziecko sie nie zaglodzi smile. a - i jeszcze - jak sie urodzilam, to
          wazylam 2800, wiec mama naprawde miala powody do obaw, ze umre z glodu smile))
          • duramgama Re: do tych wszystkich madrosci moge tylko dodac 17.09.05, 09:20
            schaapje napisała:
            > i co? i jak mialam lat chyba z 10 zaczelam jesc. tak po prostu. i teraz tak
            > bardzo kocham jedzenie, ze gdybym nad soba nie panowala, to tez wazylabym chyba
            >
            > ze 120kg!!!

            Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości, by poczekac te 10 lat aż Srajdzinka
            zacznie byc głodnawink
    • duramgama Prezent na 10-miesięcznicę - zjadła kaszkę:-))) 17.09.05, 10:12
      Dzięki, kobitki. Zrobiłam jak poradziłyście.

      Posadziłam bąka na krzesełku w kuchni, przygotowałam kaszkę, odłożyłam trochę do
      drugiej miseczki, usiadłam obok Plujki i zaczęłam jeśc, zachwycając się przy tym
      walorami smakowymi owej kaszki (szczerze mówiąc - są wątpliwe, ale mojemu
      dziecku niegdyś smakowała).
      Patrzyła z zainteresowaniem i ze zdziwieniem (Srajdzinka, nie kaszkawink, że to
      nie dla niej. Wyciągnła rączkę i zrobiła minę pod tytułem "co tu jest grane, co?
      To jakaś nowa gra czy jak?".
      W końcu dałam jej pierwszą łyżeczkę. Zjadła. Kolejną - zjadła. I tak
      bezkonfliktowo dobrnęłyśmy prawie do samego dna (czyli wychodzi na to, że moje
      dziecko, które udawało niejadka, wsunęło prawie 100ml kaszki na śniadanko).
      Potem solidnie popiła rozcieńczonym soczkiem i usmiechnęła się szeroko bezzębną
      paszczą. Ja też (tyle że...zębnąsmile
      Uff...może nastąpił przełom..?
      • wenus.z.willendorfu Re: Prezent na 10-miesięcznicę - zjadła kaszkę:-) 17.09.05, 11:30
        oby tak dalej!
        • xemm1 Re: Prezent na 10-miesięcznicę - zjadła kaszkę:-) 17.09.05, 12:43
          no wielkie gratulacje!! Srajdzinka tak trzymaj wink

          ps. Srajdzinka nam się zdecydowanie bardziej podoba od Plujki wink
          • duramgama jestem zaskoczona -POŻARŁA obiad 17.09.05, 14:39
            Dziewczyny, to siły wyższe czy Wy czarujecie..?
            A może wlazłam Srajdzince na ambicję, obsmarowując na forum, że sobie dziewczyna
            pomyślała "Co? Ja nie potrafię jeśc?".

            Poszłyśmy na spacerek pooglądac jak pływają kaczuszki w osiedlowym stawiku,
            potem pokarmic gołąbki (Srajdzinka ma słabośc do ptakówsmile i po zakupy do Tesco
            (najmniej przyjemna częsc spaceru zważywszy na panujący tam tłok i kulturę
            osobistą niektórych osobników, ale o tym założę osobny wątek, bom się nieco
            zeźliła i ciekawam czy Wy też na moim miejscu tupnęłybyście nogą).

            Po powrocie Srajdzinka stała się nagle z niewiadomego powodu płaczliwa. I to
            płaczliwa "narastająco". Piciu uspakajało ją na chwilę, zabawki (nawet te
            ulubione) wyraźnie irytowały.
            Pomyślałam życzeniowo, a nuż jest głodna...
            Przygrzałam obiadek słoiczkowy, żeby było szybciej. A ona go...pożarła do
            ostatniego kęsa.
            Jadła tak, że nie nadążałam wiosłowac łyżeczką.
            Nie mam pojęcia co się stało. Może Wasze dobre myśli przesłane w naszą stronę
            namsmile, tak ją zaczarowały...
            Twu, twu - nie chcę zapeszyc, ale to chyba jakiś mały cudsmile)))))
            • duramgama he he -stała sie nagle ŻARŁOKIEM!!! 20.09.05, 20:24
              Dziewczyny, ona nie je, ona żre!!!
              Nie poznaję własnego dziecka. Nic przy niej zjeśc spokojnie nie można, bo żebrze
              bezlitośnie, a swoje posiłki w większości pałaszuje do zera.
              Dziecko wielką zagadką jest...
              • schaapje bo to byla cisza 21.09.05, 07:59
                przed burza smile
                robila przygotowania i miejsce w zoladku smile))
Pełna wersja