kotkolot
25.10.05, 11:27
Nasza corka bardzo kocha zwierzeta. Szczegolnie przywiazana jest do dwoch
pieskow Babci. Niestety, ostatnio jeden z nich -prawdziwy psi staruszek -
zdechl po krotkiej, bolesnej chorobie.
Juz na sama wiadomosc o chorobie psa Corka bardzo sie zdenerwowala, plakala,
szlochala, nie dawala sie uspokoic. Potem bylismy u Babci i widziala, ze jeden
piesek jest w ogrodzie (jak zwykle), adrugi lezy na poslaniu w domu i nigdzie
nie wychodzi. Wczoraj dowiedzielismy sie, ze staruszek zostal uspiony, zeby
juz sie nie meczyl.
Najblizsza wizyta u babci najpozniej za tydzien. Nie da sie juz wtedy ukryc,
ze pieska nie ma. Co powiedziec corce? Ze poszedl do psiego nieba (troche
bedzie trudno wytlumaczyc, bo jestesmy niewierzacy i "niebianskie" tematy nie
sa u nas w domu dyskutowane) i jest mu dobrze?
Czy tez - jak radzi Babcia - bezczelnie sciemniac ze "pojechal do szpitala i
sie leczy". Moim zdaniem ten numer nie przejdzie, bo Corka ma swietna pamiec,
poza tym ten pies byl zawsze czescia historyjek, ktore wymysla...ma nad
lozkiem jego zdjecie - mam je teraz schowac i udawac ze sprawy nie bylo? Chyba
nie. Z drugiej strony nie wiem, jak takie skomplikowane sprawy wyjasnic
dwulatce...