walka o nowości i spineczki do włosów

28.11.05, 17:01
Moja niespełna dwuletnia córeczka bardzo nie lubi nowości. Do tego stopnia,
że jak odstawiła wczoraj cyrk z mierzeniem nowych butów zimowych w sklepie to
okazało się, ze pani pamięta nas z jesieni, kiedy kupowałyśmy buciki
jesienne wink.
Małej urosły teraz włoski i zaczynają włazić jej do oczu. Próby z gumkami,
spinkami kończą się jak na razie niepowodzeniem. Próbujemy nosić je z mężem
(mąż raczej w domu hi hi hi). ale póki co bunt. Zastanawiam się czy dalej
próbować czy odpuścić i obciąć małej włosy. Z jednej strony długie włosy
rzecz mało istotna ale może już czas choćby na takich drobiazgach uczyć, że
czasem trzeba akceptować rzeczy nieznane.
Nie mam jakiejś "szczególnej jazdy" na długie włosy córeczki a raczej myślę o
zasadzie przełamywania takich oporów przed nowościami.
Poradźcie.
    • andaba Re: walka o nowości i spineczki do włosów 28.11.05, 19:44
      Buty musi przecierpieć, trudno. A co do spinek, to obetnij jej grzywkę i
      problem z głowy. Wiele dziewczynek ściąga spinki (moja akuret nie, ale ja jej
      wiązałam zanim rok skończyła, więc może się przyzwyczaiła, zanim przyszedł wiek
      buntu).
    • lulla1 Re: walka o nowości i spineczki do włosów 28.11.05, 20:07
      u nas to samo więc grzywka przycęta a tył zapuszczamy /ach te loczki/. dłużej
      niż 30 sek nic na włoskach się nie utrzyma - owszem podoba się ale zdjąć trzeba.
      a przy kupowaniu butów też było wesoło - "noga boli, buuuu".
      a na spineczki jeszcze przyjdzie czas. pozdrawiam
    • msto05 Re: walka o nowości i spineczki do włosów 29.11.05, 09:28
      Moja starsza nie cierpiała wszelkich gumeczek, spineczek itp. - zawsze miała
      więc króciutką grzywkę. Młodsza (2 latka) wprost uwielbia takie gadżety -
      niania wymyśla jej coraz to nowe fryzurki, a ona cierpliwie daje się czesać.
      Pozdrawiam,
      • ibulka Re: walka o nowości i spineczki do włosów 30.11.05, 19:39
        To moje córcie są genialne, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju spineczki smile
        Darka ma krótkie włoski i bardzo cieniutkie, ale grzyweczkę przypinamy na bok
        jakąś spinką. Natomiast Julcia ma włoski troszkę mocniejsze i dłuższe, dają się
        związać w kitkę albo dwie smile
        I obie to bardzo lubią smile
    • karolcia801 Re: walka o nowości i spineczki do włosów 01.12.05, 15:11
      Fakt-podciąc grzywkę i po kłopocie (chybasmile). Co do spinek i gumek nic na siłe.
      Moja też nie chciała.Ale jak w wieku 2lat poszła do żłobka odmieniło jej
      sie.Widziała u innych dziewczynek tego typu gad zety i zaczęło sie .Kucyki,
      warkoczyki...Teraz w przedszkolu jak jest to jest z tym różnie:Zawsze przed
      wyjsciem pytam sie czy dziś coś na gowie robimy...Ona sama decyduje tak albo
      nie. Ja bym chciała ją czesac w warkoczyki bo przeslicznie wyglada smile) no ale
      cóż...Nic na siłę.
      • grzalka Re: walka o nowości i spineczki do włosów 01.12.05, 17:41
        buty to buty, ale co do spinek i gumek, to nie rozumiem w czym problem- podciąć
        włoski i tyle

        co do akceptowania nowości to dziecko w tym wieku raczej lebi to co znane i
        zmieniać tego na siłę nie ma sensu- sama do tego dojrzeje

        chociaz moja córka ma 4 i nadal do spinek i gumek nie dorosła- nie dzie jej się,
        ja tez nie lubiłam, nie chciałabym, żeby ktoś mi na siłę zakładał w ramach
        jakiejśtam idei
    • ladyq Re: walka o nowości i spineczki do włosów 02.12.05, 09:46
      Moja 3,5 latka, nie akceptuje na dłużej niczego we włosach, a tak jej ładnie w
      dŁuższych włoskachsadsad Ale jak jej zawiążę gumką to nie protestuje. Najmniej
      sobie nie radzę z tym, że na dłuższą metę nie lubi mieć nic na stopach ( w
      domu), a więc papcie po 10 minutach ściąga, skarpetki tak samo. Wczoraj
      teściowa zwróciła mi uwagę, że mała jest boso i ma zimne stopy, ja wiem, ale ja
      już nie mam siły chodzić za nią i non stop jej zakładać skarpetki lub papcie.
      • ibulka Re: do ladyq 05.12.05, 21:34
        ladyq napisał:

        > Moja 3,5 latka, nie akceptuje na dłużej niczego we włosach, a tak jej ładnie
        w
        > dŁuższych włoskachsadsad Ale jak jej zawiążę gumką to nie protestuje. Najmniej
        > sobie nie radzę z tym, że na dłuższą metę nie lubi mieć nic na stopach ( w
        > domu), a więc papcie po 10 minutach ściąga, skarpetki tak samo. Wczoraj
        > teściowa zwróciła mi uwagę, że mała jest boso i ma zimne stopy, ja wiem, ale
        ja
        >
        > już nie mam siły chodzić za nią i non stop jej zakładać skarpetki lub papcie.

        Proponuję podsunąć teściowej pomysł, aby sama wnusi butki i skarpetki
        zakładała - a ty licz ile wytrzyma ^^ I narzekaj, że dziecko ma zimne stopy smile
    • vioziel1 Re: walka o nowości i spineczki do włosów 03.01.06, 14:58
      Moja córa od urodzenia miała długie włoski, przycinałam jej już trzy razy,
      teraz ma 1,5 roczku, na początku każdą spinkę ściagała, więc zaczęłam zakładać
      jej dwie spinki równocześnie obok siebie, zawsze od razu ściągała tą pierwszą a
      druga zostawała niezauważona i w sumie tym sposobem przyzwyczaiła się. Teraz
      jej zakładam jedną spineczkę i trzyma sie jakiś czas, dopóki sama nie spadnie.
      Może musisz poprostu wziąść ją na jakiś sposób? W przypadku mojej córy, ja
      cząsto muszę uciekać się do jakiś podchodów. Pozdrawiam.
    • blamblam Re: walka o nowości i spineczki do włosów 04.01.06, 15:30
      mam synka więc problem spinek odpada. ma króciutkie włoski. Dziewczynce też bym
      obcięła. Ale z nowościami jest u nas podobnie. Akceptuję ten stan i staram sie
      ułatwic życie nam obojgu. Wszystko co kupuję po przyniesieniu do domu pokazuje
      synkowi, mówię że to dla niego, po czym kladę na kilka dni w widocznym miejscu
      żeby sie synek przyzwyczaił. ubrania kupuję z centymetrem bez mierzenia w
      sklepie. Jeśli chodzi o buty kupuję w sklepie w którym mozna zwrócic towar w
      ciągu kilku dni (np w smyku). Kładę je w domu na stole i po dwoch dniach
      próbujemy przymierzyć, jeśli są opory zakładają je kolejno misio, zajączek i
      słonik, potem mój synek. w końcu sie udaje a mnie omija mega histeria w
      sklepie. Podobnie jest z zabawkami. niektóre synkowi od razu przypadają do
      gustu a inne musza swoje odstać. Teraz np od kilku dni w pokoju dzieciecym
      krolują sanki jako że zima piękna była przez kilka dni a synek nawet nie
      zamierza znich skorzystać. Oswajam go z nimi wożąc misia po całym mieszkaniu,
      moze jeszcze w tym roku pójdziemy pozjeżdżac z górki.
Pełna wersja