mika_p
02.12.05, 15:00
Poszukuje dla Fraglesa cholernie nietypowego ubranka, czyli ciepłyych
śpiochów w ciemnym kolorze, rozmiar 80-86. Spiochy, wiecie, nogawki, zakryte
plecy i klatka piersiowa, bez rękawów, zapinane na ramionach, dekolty spore.
Towar deficytowy, bo jak spiochy to musża być pastelowe, nawet dla człowieka,
który pełza po podłodze. No nic, szukam.
Na allegro szukam.
Wybieram katewgorię "odzież dla niemowląt", wybieram rozmiar, wpisuję w
wyszukiwarkę "śpiochy" albo "śpioszki" i co mi wyskakuje ? Co druga
propozycja to pajacyk, , czyli ubranko na całe ciało, łącznie z nogawkami,
ekawami, zapinane pod szyją. Tyle jeszcze mogę zdzierżyć. ALe jak mi
wyskakuje body (ubranko będące bluzeczką, koszulką zapinaną w kroku, długośc
rękawa dowolna), to trafia mnie szlag i pisze uprzejme pytanie do autorki,
dlaczego sprzedaje body jako śpiochy.
Odpowiedź dostaje taką:
"Hmm...kwestia zatytuowania rzeczy- male dziecko w tym wieku ciagle spi wiec
bardziej pasuje nazwac rzecz w której czesto spi- spioszkami . Body to raczej
dla zupelnie innej grupy wiekowej. "
Czy ja jestem nienormalna? Czy się czepiam niesłusznie?
Powiedzcie, po kiego grzyba wymyślono nazwy takie jak pajacyuk, spiochy,
koszulka, kaftanik, a nawet wprowadzono rozróżnienie na rampersa i body,
skoro to tylko "kwestia zatytułowania rzeczy"? Kurrrrrrrr... a
gdzie "odpowiednie dac rzeczy - słowo"?!