czy zostawilybyscie 2 latka....

    • annmart Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 10:07
      nie. nawet 3 latka. jak Babcia chce się widywać częściej to niech sama ew.
      przyjeżdża. nasza Babcia mieszka jakieś 700 km. od nas, ale nigdy nie wpadła na
      taki pomysł. przyjeżdża kiedy może i my też jeździmy od czasu do czasu. i nie
      rozumiem jak Mama może nic nie mieć do gadania. odwagi to Ty masz właśnie
      najwięcej do powiedzenia. pozdrawiam
    • mamastasia Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 11:00
      Ja mojego 3,5 latka na 2 mies nie dałabym. Jak jest u którejkolwiek babci ponad
      10 dni to i on i my tęsknimy. Staramy sie by bywał bez nas ale 2 mies to
      delikatnie mówiąc gruba przesada. I nie chodzi mi o brak zaufania do
      teściów/rodziców tylko o zwykłą tęsknotę. Ostatecznie mozna to rozwiązać tak, ze
      najpierw mała bedzie bez Ciebie jakiś czas a potem Ty dojedziesz i pobędziecie
      razem jeszcze trochę. Tylko jak Tata to wytrzyma?....
      Mojego męża skręca po 2 tygodniach z tęsknoty....
    • 100krotka9 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 11:10
      Nie.

      Nawet mojej mamie, która z nim przebywa 4 dni w tygodniu po 9 godzin!!!
      Myśle, że Ci nie pomogłam.
      Jeśli mała mało zna babcię to może się poczuć pozostawiona przez Ciebie.
      Poza tym sama musisz wiedziec czego oczekujesz i czy Ty wytrzymasz tak długo
      sama bez dziecka.
    • agenciara1 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 11:51
      Ja mam dwoje zdrowych dzieci. To pierwsze ma ponad 4 lata. Gdy miał kilka
      miesięcy teściowa była pewna, że oddam jej dziecko na 2 tygodniowe ferie
      zimowe. Nie oddałam. Przyjeżdża do nas rzadko. Kilka razy w roku. My u niej
      bywamy w święta Bożego Narodzenia i w wakacje. Nie oddam jej dziecka nawet na
      kilka dni z kilku powodów. Po pierwsze, nie traktuje mnie chyba jako
      pełnowartościowej matki. Podważa moje decyzje, zasady wychowania, nie słucha,
      gdy mówię, że synek ma takie i takie przyzwyczajenia, które nie chcę, by
      zostały zachwiane. Ona wie lepiej, tak mówi. Po drugie, zdarzało się, że
      została z synkiem na kilka godzin, gdy byliśmy u niej w odwiedzinach. Raz
      uśpiła półroczne dziecko w wózku nie obniżając oparcia, które miał złożone do
      siedzenia. Gdy wpadliśmy do domu mały się właśnie przebdził i zwisał nóżkami do
      dołu. Mało co nie wyleciał z wózka. Drugi raz, gdy mały miał 2 lata bez dwóch
      miesięcy. Wtedy wyszliśmy na godzinę, prosząc o opieke, zwłaszcza że w domu
      teściowej jest dużo niebezpiecznych sprzętów (płyny na robaki w butelkach po
      sokach stojąpod stołem, siekierka do mięsa w szafce kuchennej na dole), których
      nie pozwala nam usuwać na czas naszej wizyty. Teściowa się zgodziła. Gdy
      przyszliśmy po niespełna godzinie teściowa gotowała w kuchni obiad, teść coś
      tam reperował, a mały stał przy stołku w przedpokoju, na którym leżała skrzynka
      z narzędziami teścia. Weszłam w chwili, kiedy to synek otworzył pudełko po
      kremie nivea i zamoczył swój paluszek w smarze, właśnie chciał go wziąć do
      buzi. Teściowa nie czuła się winna, bo dziecka pilnowała jego ciocia, czyli
      dorosła, ale niepełnosprawna umysłowo dziewczynka z Zespołem Downa. Innym razem
      poszłam z mężem do Kościoła bez małego. Mały miał właśnie pójść spać. To była
      jego pora. Wystarczyło go położyć, o co prosiliśmy. Gdy wróciliśmy, to oni się
      śmiali, że mały śpi od pół godziny, i że usnął im podczas zabawy na kolanach.
      Już nie zostawiam z nimi dzieci. I nie czuję się winna odmawiając teściowej,
      gdy o to prosi. Co do Twojego postu, to musisz zdać sobie sprawę, że dziecko to
      nie zabawka, którą teściowa ma ochotę się pobawić. Po drugie, Twoja córka nie
      zna swojej babci, wiec jest dla niej obcą osobą. Po trzecie, teściowa nie
      słucha Cię i chce ją zabrać na siłę, co oznacza, że nie będzie respektować
      Twoich nakazań, co do córki. Po trzecie, Ty zapewne też nie znasz sowjej
      teściowej, bo widujesz ją rzadko. Nie znasz jej przyzwyczajeń, kuchni, więc
      jaką masz pewność, że dziecko będzie tam bezpieczne. Po czwarte, w życiu nie
      puściłabym tak chorego dziecka, które w dodatku ma alergię. Pamiętaj, nie masz
      obowiązku wypozyczać swojego dziecka, dziecko to nie zabawka. Posłuchaj też
      głosu samej siebie i odpowiedz sobie na pytanie: "Czy będę spokojna o moją
      córkę, gdy ta zostanie z teściową chociażby na tydzień?". Jeżeli odpowiedź jest
      przecząca, zaproś nachalną teściową do siebie. Niech u Was nacieszy się
      wnuczką. Serdecznie pozdrawiam i przepraszam, że tak długo.
      • ana_mama_patrycji Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 12:31
        W 100 % popieram każde twoje słowo agenciara1.
    • mieszkowamama Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 13:31
      Ja się zastanawiam, czy oddać babci dziecko na tydzień (2,5 roku) i mam
      dylematy.
      Nigdy w życiu na 2 miesiące!
    • ania.silenter moje zdanie jest takie: 08.05.06, 14:17
      Jeśli z jakichś ważnych powodów musiałabym oddać dziecko dziadkom - choroba,
      zagrożona ciąża, brak warunków mieszkaniowych, brak środków do życia to tak,
      oddałabym (miałam z resztą taką sytuację - musiałam oddać starszą córkę na
      kilka miesięcy dziadkom, kiedy leżałam w drugiej, zagrożonej gestozą ciąży,
      mieszkaliśmy w kawalerce na 4 piętrze i równocześnie budowaliśmy dom). Ale z
      innych powodów (mniej ważnych): NIE, NIGDY. Na pewno nie na tak długo.
      Ola teraz ma 2 lata i 3 miesiące i za nic nie chce zostawać np. z dziadkami
      (jak do nas przyjadą na parę godzin) czy z moją mamą. Jest niepewna,
      strachliwa, płaczliwa, a młodsza córka - roczna Ada bez problemu zostaje z
      dziadkami na 2, 3 godziny.
      pozdrawiam
    • kasiulka25 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 08.05.06, 15:17
      "...a tesciowa dzwoni i mowi ze nie mam nic do gadania ze ja
      zabiera na lipiec i sierpien..."

      cos Ci powiem - nie pozwol zeby w ogole Mala jechala sama. Jak to nie masz nic
      do gadania???!!!! Przeciez jestes Matka? Wiem ze to co pisze to moze sie wydawac
      zlosliwym robieniem na przekor. Z tym ze ja cos takiego przerabialam na wlasnej
      skorze i naprawde takie stwierdzenie nie wrozy nic dobrego. Jesli Wam/Tobie sie
      uda wykroic tydzien czasu - jedzcie razem. Albo jesli macie warunki - niech
      tesciowa pzyjedzie na tydzien do was.

      Absolutnie bym sie nie zgodzila na zabranie na tak dlugo dziecka, w dodatku
      jeszcze pod takie dyktando.

      --Kaśka--

      Aleksander
      • mamalesia Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 09.05.06, 11:50
        Dziecka bym z jego własnym ojcem, a moim mężem, z którym zresztą mieszkam nie
        zostawiłabym samego na wiecej niż dzień, a tu mało znana dziecku babcia? Dwa
        miesiące?
        Troszke nauki asertywnosci życzę.
        I rób wszystko, byś mogła sie czuć, że robisz wszystko, by dziecku było dobrze/
        A czy będzie mu dobrze bez matki przez 2 miesiące? Oceń sama. Ja za żadne
        skarby nie oddałabym synka (2 latka 8 miesiecy)
        • kika_78 Rany !!! A czemu ??? 16.05.06, 12:12
          Cóż za zaufanie do własnego męża ...
    • izzy29 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 09.05.06, 12:09
      Na tydzien - moze, w zyciu na dwa miesiace!!!!!!
    • arras-k Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 09.05.06, 12:58
      Ja bym nie dała.

      Maleństwo ma już...
      • edycia274 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 11.05.06, 01:46
        przepraszam, ze tak pozno odpisuje, nie wyswietla mi sie mój wątek musze go
        szukać... powiem tak pomogły mi wasz wypowiedzi. postanowiłam nie dawać
        dziecka. Po pierwsze młoda ma kupe kontroli w klinikach, ma diety ( czego
        teściowa nie rosumie) ja nie pojade poniewaz pisze prace, tez mam lekarzy.
        I może kiepskie wytłumaczenie ale...nie mam z Nią wsólnego języka. co ja tam
        będe robić? nie znam nikogo ( nawet nie ma tam kogo)
        Więc powiedziałam chce niech tu przyjedzie, jakoś wytrzymamy,a le dziecka nie
        dam, rozmawiłam z mężem poparł mnie i pwiedział OK NIKI NIGDZIE NIE JEDZIE.
        Fakt przydałoby mi się troche luzu, młoda od narodzin non stop ze mna sam na
        sam tete widzi jak wcześnie wróci z pracy.
        Ale nie moge jej dać, dziecko jej nie zna, widziało pare razy i jakoś nie
        ciągnie do niej. Teściowa nie przestrzega zalecen lekarza bo twierdzi iz to
        wymysły,itd.... więć postanowiłam nie dać dziś jej to pwoiedziałam, ze nie dam
        jej małej, to zapytała czy pojade do Kielc z nimi tam cała rodzinka jest itd,
        też nie pojade i juz... na początku wypowiedzi vibe napisała iż współczuje ze
        dziecko tesciowa czy babcia jest obcą osobą jakoś tak, no niestty jest, jak ma
        nie byc? ja kobiety prawie nie znam, ona dziecka adziecko jej? ile ona je
        widziała ? pare razy ? tak bywa.....mojej matki dziecko nie zna i nie pozna i
        nigd bm jej małje jej nie dała
        'a wracając do sedna, dziękuje za rady bo miałam jakis nie dosyt ale mi
        pomogłyście i wiem, ze robie dobrze, teraz tylko walka mnie czeka, pozdrawiam
        • kate8025 Nie!!! 11.05.06, 07:52
          Na pewno bym nie zostawiła, moja córcia ma już 3 skończone i dalej bym jej nie zostawiła, bo babcia chce czy ma ochote...
          gdyby mnie sytuacja zmusila, ale na tak długo? na pewno nie
          niech teściowa przyjedzie na pare dni do wnuczki i pobędzie z wami, pojdzie z mała na spacer... Zwłaszcza, że twoja córcia prawie wcale jej nie zna

          pozdrawiam
    • lolinka2 Re: czy zostawilybyscie 2 latka.... 16.05.06, 13:04
      Nigdy w życiu. W takim wieku dawaliśmy na jedną noc do siostry męża. Kiedy miała
      3.5 pojechała tam na tydzień i w tym roku, całkiem niedawno (4) na tydzień do
      adoptowanej babci.
      Dwa miesiace bez mojego dziecka????????????? W głowie mi się nie mieści. I mimo
      ze Nutella pewnie nie protestowałąby specjalnie (lubi nowości, atrakcje i nie
      płacze za nami), to ja ze względów wychowawczych tego nie widzę: kto ma uczyć
      moje dziecko?? czego je nauczy?? 3 razy w tygodniu mamy zebrania religijne, w
      domu młoda się do nich z nami przygotowuje i potem zabiera głos, jeśli jest u
      kogoś, nigdy - odpuszcza sobie totalnie (i ona i ewentualni opiekunowie), było
      tak ze wracała z głupimi nawykami, kłamiąc itp.... Jedna babcia przyszywana jest
      na tyle świadoma że wymaga od niej czegokolwiek, trzyma się takich samych zasad
      i metod jak my w domu na ogół. Do reszty świata już jej na dłuzej nie puszczę bo
      wraca rozpuszczona jak dziadowski bicz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja