reniadt
19.12.05, 11:21
Moj synek ma 2,5 roku i rozwija sie w miare dobrze. Przebywa z dziadkami wiec
nie za wiele moga go nauczyc. Nie przesadzamy i nie uczymy go nie wiadomo
czego, na pewno poslemy go do przedszkola zeby roznice nie byly drastyczne.
Kolezanka opowiadala mi o swojej wnuczce i o jej uzdolnieniach. Dziewczynka
ma 2,9 m-ca i jest niezwykle uzdolniona, az mi sie nie chce wierzyc, czasem
wrecz jest to dla mnie maloprawdopodobne. Spiewa proste piosenki, recytuje
krotkie wierszyki, rysuje, koloruje malowanki, nawet nie wyjezdzajac za
linie. Ladnie mowi, rozpoznaje litery, kolory, cztery litery nawet pisze,
myje ladnie zabki, potrafi sie sama ubrac, zalozyc buty (o sznurowaniu nie
wiem). Jak miala ponad rok potrafila powiedziec juz slowo klakulator. Smiac
mi sie chce czasami, bo moj synek rysuje trzymajac kredke w garsci, o kolory
dopiero sie dopytuje, nie ubiera sie sam, butow tez nie ubiera. Literami sie
za bardzo nie interesuje, no chyba tylko ich kolorem. Jak na razie nie
przejmuje sie tym i mysle ze nie powinnam. Niech sie rozwija w swoim tempie,
bo czasami mam wrazenie ze to jakies zawody czyje dziecko ile juz potrafi.
Nawet tu na forum sa tematy ile potrafia Wasze 2-latki, 1,5 - roczniaki itp.
Moze to wpedzic tylko w kompleksy rodzicow dzieci ktore potrafia mniej. Nie
bagatelizuje problemu jedynie chce zeby nie przesadzac.