ines10
11.01.06, 22:06
Mam problem z moją dwuletnia córeczka,od urodzenia śpi w naszym małżenskim
łóżku,chcielibyśmy ją przenieść do łóżeczka,lecz nawet nie chce się w nim
położyć na dzienną drzemkę.Usypiam ją więc w naszym łóżku ,a gdy uśnie po
cichutku przenosiy się do drugiego pokoju.mała gdy tylko zorientuje się ,że
nas nie ma zaczyna płakać i nas szuka,wracamy więc do niej , po czym znowu
przenosimy się do siebie i tak całą noc.Drugi problem to ,to że Misia nie
potrafi sama zasnąć , czytam jej więc książki,ale że nie jest zbyt zmęczona
(nie wiem skąd ona czerpie tyle energii),czytam kilanaście małych
książeczek,potem chce biblię więc czytam kilka rozdziałów,w końcu gaszę
światło, a maleńka prosi jeszcze o bajkę,w końcu przechodzę do ostatniego
punktu-modlimy się i spiwewam jej kołysanki.Moje usypianie zazwyczaj trwa do
22.30-23.00.O nauce ( a jeszcze z mężem musimy się douczać) nie ma
mowy.Rozpieściłam moją pociechę i teraz ponoszę konsekwencje.
Mam prośbę do bardziej doświadczonych mam lub tych które też miały ten
problem-poradzcie jak bezboleśnie nauczyć dziecko samodzielnego
zasypiania,lub co zrobic by zasypiało po jednej bajce lub kołysance, i
nauczyło się spać samo-chcielibyśmy mieć noce tylko dla siebie....Doradżcie
coś